Obecność Maryi w moim życiu

W dzisiejszym kazaniu ksiądz zadał nam pytanie o obecność Maryi w naszym życiu. Pomyślałam sobie, że może rzeczywiście warto się nad tym zastanowić.
Odkąd pamiętam, w moim domu rodzinnym była figurka Matki Bożej, tak ok. 50 cm. I pamiętam też słowa mojego taty, który mówił, że po wybudowaniu domu oddał jeden kącik Maryi, aby w domu nigdy nie brakło chleba. I wspominał, że nigdy go nie zabrakło, chociaż nie było lekko. Ojciec sam pracował na utrzymanie 7- osobowej rodziny, więc się nie przelewało. Rodzice już dawno zmarli, a ja wraz z domem odziedziczyłam i figurkę Matki Bożej. I tak stoi sobie na szafce, już mocno podniszczona (w końcu chyba jest starsza ode mnie). Oprócz tej figurki mam jeszcze 2 inne i obrazy z Matką Bożą, ale jakoś z tą starą jestem najbardziej związana. Ileż modlitw słyszała ta figura, ile Różańców odmówionych przed nią, Nowenny Pompejańskie.
Ile pielgrzymek do różnych sanktuariuów Maryjnych, mniejszych czy większych. Jasna Góra - nie zliczę ile razy byłam, ale zawsze staję ze wzruszeniem w kaplicy Cudownego Obrazu i mogłabym długo wpatrywać się w oblicze Czarnej Madonny.
Tak, bez wątpienia, Maryja odgrywa w moim życiu szczególną rolę. Bardzo wiele modlitw zanoszę za Jej pośrednictwem, szczególnie w intencji dzieci. Nieraz mówię do Niej, że przecież sama jest Matką, więc nikt nie zrozumie matki tak jak Ona. Wszystko mogę Jej powiedzieć, podzielić się każdą radością i każdym smutkiem, tak jak dziecko dzieli się ze swoją Matką. Bez Maryi życie byłoby niepełne.

08.09.2017

Wysławiam Cię Ojcze

Wysławiam Cię Ojcze

- za Twoją wielką miłość dla mnie
- za to, że czuwasz nade mną każdego dnia
- za każdego człowieka, którego postawiłeś na mojej drodze życia
- za wszystkie łaski, którymi mnie obdarzasz codziennie
- za przebaczanie grzechów w sakramencie pokuty
- za to czego nie rozumiem.....

Wysławiam Cię Ojcze

19.07.2017

Bądź siewcą

Bądź siewcą.....
W świecie pełnym nienawiści - siej miłość,
W świecie rozdartym wojnami i konfliktami - siej pokój,
W świecie pełnym smutku - siej radość,
W świecie przepełnionym złem - siej dobro,
W świecie spragnionym hałasu - siej ciszę,
W świecie głoszącym kłamstwa - siej prawdę,
W świecie ogarniętym lękiem - siej odwagę,
W świecie odrzucającym Boga - siej Słowo Boże.

 

16.07.2017

Nie narzekaj

Zainspirowana felietonem http://info.wiara.pl/doc/4037546.Zdanie-pozornie-odrebne też dodam moje "trzy grosze" do tematu. Narzekanie jest już chyba naszą wadą narodową, skoro mówi się o nas, że "narzeka jak Polak". Dlaczego narzekamy? Przede wszystkim chyba dlatego, że nie potrafimy docenić tego, co mamy, nasze oczekiwania są dużo większe, wydaje się nam, że wszystko się nam należy, ciągle też porównujemy się z innymi, zazdrościmy im.
Pewnie, że są sytuacje, kiedy narzekanie jest usprawiedliwione, gdy ktoś zmaga się z problemami naprawdę dużymi np. utrata kogoś najbliższego, brak pracy, przemoc w rodzinie, choroba. Wtedy, gdy człowiek podzieli się tym z kimś zaufanym, to robi się trochę lżej na duszy.  Ale też trzeba uważać, żeby nie przesadzić z tym narzekaniem, bo zamiast współczucia i chęci pomocy, można uzyskać wręcz odwrotny skutek. Każdego z nas dotykają różne trudne sytuacje w życiu, najlepiej powierzać je Bogu, a On już znajdzie jakieś skuteczne lekarstwo.
Zachwyciła mnie modlitwa św. siostry Faustyny na rozpoczęcie Nowego Roku (DZ 1449) " Już z góry dziękuję Ci, o Panie za wszystko, co mi ześle Twoja dobroć. Dziękuję Ci za kielich cierpień, z którego codziennie pić będę. Nie zmniejszaj jego goryczy, o Panie, ale wzmocnij usta moje, abym pijąc gorycz umiała być uśmiechnięta z miłości ku Tobie, Mistrzu mój. Dziękuję Ci za wszystkie pociechy i łaski, których wyliczyć nie jestem zdolna, które spływają codziennie na mnie jak rosa poranna cichutko, niepostrzeżenie, że ich żadne oko stworzeń Ciekawych nie dostrzega - o których wiesz tylko Ty i ja Panie. Za wszystko już dziś dzięki Ci składam, bo może w chwili, w której podasz mi kielich, serce moje na dziękczynienie nie będzie zdolne"

15.07.2017

Św. Józef

Św. Józef - patron dnia dzisiejszego. Jakim był mężczyzną? Musiał być bardzo dobrym, skoro Bóg przeznaczył go na męża dla Maryi. Musiał być wyjątkowy, skoro zgodził się, aby Maryja pozostała Dziewicą. Przecież nie chodziło tylko o sprawy kontaktów cielesnych, ale także o to, że tym samym pozbawiał się szans na bycie ojcem. A w tamtych czasach nie mieć potomka było równoznaczne z brakiem błogosławieństwa Bożego. Nie wiedział, że Bóg przygotował dla niego wyjątkową rolę - ziemskiego opiekuna dla swojego Syna. Wprawdzie zaczął niezbyt dobrze, bo chciał oddalić Maryję, gdy dowiedział się, że spodziewa się Dziecka, ale pouczony przez anioła, nie zawahał się być Jej mężem. Potem też, tam w Betlejem, można powiedzieć, że nie zapewnił właściwych warunków, w których Syn Boży mógłby przyjść na świat, widocznie był za mało przebojowy, mówiąc dzisiejszym językiem, a może taka była po prostu wola Boża. Później ta ucieczka do Egiptu, znów ogromne zawierzenie słowom boskiego posłańca. I po latach spędzonych na obczyźnie, znowu powrót do Nazaretu i życie ciche, pracowite. Właściwie nawet nie wiadomo, ile żył, Ewangelie nie podają żadnych informacji o tym, nie zamieszczają także ani jednego jego słowa. Wiadomo tylko, że gdy Jezus miał lat 12, poszli wspólnie na doroczną pielgrzymkę do Jerozolimy.
Św. Józef - cichy, pokorny- tak inny od większości dzisiejszych mężczyzn. Ileż mogliby się od niego nauczyć, gdyby tylko chcieli.....

Święty Józefie - módl się za nami.

20.03.2017

© Copyright 2010; Nie lękaj się, bo wykupiłem cię. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Twarzą do słońca | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd