Takie samo ale inne. BR 2049 [SPOILER]

UWAGA: Tekst zawiera spoilery, zdradza szczegóły fabuły i zakończenia. Przeważnie głupie.


Oczekiwania wobec kontynuacji filmu, tzw. "sequela" są dwojakie: ma on być taki sam ale inny. Z jednej strony widownia chce jeszcze raz zobaczyć to, co się jej spodobało w pierwszej części, z drugiej: coś nowego jednak, żeby nie było odcinania kuponów. Bardzo trudno jest zadowolić te sprzeczne i nie do końca uświadamiane sobie oczekiwania.  Ridley Scott podjął się tego wyzwania decydując się na kontynuację kultowego, dzięki muzyce Vangelisa, Blade Runnera z Harrisonem Fordem. Czu udała mu się kontynuacja? Na swoje szczęście do reżyserki zaangażował niejakiego Denisa Villeneuve, którego Arrival przyprawił mnie o ból brzucha.

O ile w pierwszym Blade Runnerze mieliśmy wpadki takie:

  1. Po co robili te testy kogośtam-śmogośtam skoro mieli zdjęcia i inne dane owych replikantów i po tym mogli je wstępnie rozpoznać?
  2. Tworzenie istoty pozbawionej emocji czy tam nawet uczuć to produkowanie seryjne psychopatów. Hannibale Lectery se produkowali. No i po co im to? Rutger Hauer z swoim wytrzeszczem ślepiów, blond fryzurka i uśmieszkiem wygląda własnie jak psychol, stąd bierze się jego geniusz.
  3. Jak ten gościu który kropnął owego Łowcę w korporacji opuścił tę korporację Tyrella? Celowo tracimy go z oczu bo to nieprawdopodobne jest.
  4. Musieli mieć niezłe nadprzestrzenie skoro w 4 lata dało się oblecieć taki kawałek Galaktyki. Tułać się po Orionie itp. A hibernacji za bardzo nie mieli bo z kolej film w zbyt bliskiej przyszłości jest.
  5. Do najbliższego nam układu Proxima-Alfa-Beta Centaura światło leci 4 lata z okładem. To statek załogowy ile by leciał? 40? 400? 4000? No właśnie (Avatar!).


...to w drugiej części jest już znacznie gorzej. Sztuczna inteligencja (AI) łamie film. Mamy taką sytuację, jakby w świecie przedstawionym bohater miał samochód ale mógł nim jeździć tylko po fajki a w dalsze podróże musiał odbywać na piechotę, Bo szczenarzysta miał taki pomysł. Przywołam tu "Nieustraszonego" ("Knight Rider") z Hasselhoffem. Tam owa inteligencja jest wykorzystana należycie. A tu?

Scott faktycznie nie zdaje sobie sprawy z odległości międzygwiezdnych raz, a dwa nie jest w stanie utrzymać spójności owego świata przedstawionego. Pomysł z połączeniem tego uniwersum z Alienem jest słaby, bo tam są mechaniczne androidy a tu biologiczne. Fabuła też taka sobie jest:

  1. Nie ma zaskakującego rozwiązania fabularnego. Kto pamięta hejt jaki spadł na Godzillę za skok spadochronowy na łeb walczących potworów? Potem okazało się, że wewnątrz fabuły miał on sens. Na zewnątrz zaś to tam jest pełno jakiś elektrowni atomowych i innych takich i ta bomba nie miała aż takiego znaczenia. Mogły się nażreć gdzie indziej. Samo zaś ujęcie wygląda ślicznie, a monstra walczące w mroku wśród wieżowców wyglądają jakoś tak bladerunnerarsko.
  2. Z nawiązań filmowych to jeszcze Blues Brothers mi się nasuwa. Pamiętacie scęne, w której księżniczka Leia, grająca tam zdradzoną narzeczoną Jake, odpala cała serie rakiet przeciwpancernych w bohaterów? Budynek wali się na bohaterów, którzy jednak bezrefleksyjnie wygrzebują się ze stosu cegieł. Nie obchodzi ich kto strzelał, po co strzelał, kim strzelał? Tu podobnie: ten cały K ileśtam pakuje się samopas w rejony, gdzie każdy ostrzeliwuje widoczny radiowóz czym się da, aby potem wykończyć załogę. Z opresji ratuje go złowroga Luv, ostrzeliwując napastników salwami rakiet. I nie ma żadnej refleksji u niego, że jest śledzony i tajemnic ustaleń śledztwa nie ukryje. Nic.
  3. Ten cały ruch wyzwolenia androidów to kolejny przejaw nasilającej się lewackiej fiksacji Scotta, który wszędzie gdzie może instaluje wyzwoleńcza partyzantkę komunistyczną. Żyjącym replikantom guzik przyjdzie z tej prokreacji bo nie pomoże im i tak. Ta jego szefowa wystylizowana na Connora. Ale niech mają.
  4. Złowrogi Wallace wyraźnie chce zastąpić ludzi replikantami. W związku z tym dźga nożem najnowsze modele. O technologii produkcji wiemy na tyle mało, że jest sens nad zastanawianiem się nad celowością surogatek.
  5. Nie mieli pomysłu to wprowadzili terminatora, którego mordy są nieprawdopodobne, w sensie, że nie wykryliby ich od razu? Wykryliby.

Bezsensowne śmierci są dwie. Jedna zupełnie od czapy a druga: a niechby sobie żył. Co to komu przeszkadzało? Mistyka kurde.

II


Analogie filmowe są tu takie: do idiotycznego Interstellar i do Prometeusza. W porównaniu z Interstellar BR 2049 to niebo a ziemia. Prometeusz opiera się na kretynizmach,  widać, że Scott jako reżyser nie panuje nad logicznym aspektem filmu. Film ten oparty jest na schematach z horrorów b-klasy: Wiadomo, że jak mają prostą drogę i jedno skrzyżowanie to pójdą nie tam, gdzie trzeba. Jak uciekają, to na wprost. Nigdy w bok. Skafandry są zbędne itp. O "Obcym: Przymierze" się nie wypowiadam, bo nie widziałem tego badziewia, ale "Prometeusz" jest tragiczny. Słusznie zatem Scott ograniczył się do roli producenta "BR 2049". Na tle konkurencji prezentuje się on okazale. Bije na głowę reanimacja "Gwiezdnych Wojen". "Przebudzenie mocy" to prosty rimejk "Nowej Nadziei", "Ostatni Jedi" to będzie rimejk "Imperium Kontratakuje". Czarno to widzę.

Pojmijcie, że film nie jest prostą sumą poszczególnych elementów, czyli zdjęć, muzyki, scenariusza, obsady itp. Mamy do czynienia z wartością dodaną. Weźmy tą muzykę. Zgrzyty, trzaski, pipki, miauki. Ale daje wrażenie, że to nie muzyka tylko odgłosy tamtego świata. Podobnie było w pierwszym Blade Runnerze. I się chwali. Zdjęcia utrzymują to poczucie, że jest to to samo, ale inne. I o to chodzi. Klimaty takie jakieś piaskowe, ale mroczne też. Bardzo dobrze się to ogląda. Gdy zorientowałem się, że zbliża się koniec to zrobiło mi się smutno. Jeszcze bym sobie pooglądał.

A fabuła? Wbrew enuncjacjom red Goćka nie jest powiedziane, że Deckard to replikant. I nigdy tego nie wyjaśnią, I dobrze. Ten Wallace, pełniący obowiązki świra, może za to być. Problem człowieczeństwa replikantów jest postawiony ciekawie. W zasadzie czemu nie mają być oni ludźmi? Bo co? Nie mają duszy? A skąd się wzięły młode replikanty, rzekomo nie buntujące się, w owym ruchu oporu? To jest ciekawa kwestia. Relacje Wallace-ruch oporu to dobry materiał na następny film. On chce tej prokreacji, oni chcą też i w w związku z tym mamy konflikt.

Podsumowując:


Oglądając "Blade Runnera 2049" to i owo guzik mnie obchodzi. Świat przedstawiony broni się zaskakująco dobrze. Pojedyncze nonsensy wrażenia kompletności fabuły nie zmniejszają. Tempo narracji jest świetne. Obraz - cudowny. Kto nie był to sójka mu w bok. Czekam na dalsze impresje na temat istoty replikanctwa.

Blade Runner 2049
reżyseria: Denis Villeneuve
scenariusz: Hampton FancherMichael Green
produkcja: Kanada/USA/Wielka Brytania
premiera: 6 października 2017 (Polska) 3 października 2017 (świat)

21.10.2017

Półmetek kadencji: Furia kaczofobii

Obecna sytuacja polityczna jak widzę umyka recepcji szerokich kręgów społecznych. Dlatego objaśniam tu was abyście wiedzieli i mogli odnaleźć się w obecnej rzeczywistości: obecny wzrost sondażowy PiS to spóźniony efekt świeżości: po wyborach rządowi zawsze rośnie, bo powstał, jest nowy, nikt nie wie o co chodzi itp. Durnota opozycji sprawiła zaś, że en efekt objawił się tak późno. Teraz przez najbliższe dwa lata będzie efekt utrzymywania się notowań, typowy la pierwszej połowy kadencji. A proces degrengolady, właściwy dla drugiej połowy kadencji już po wyborach się zaznaczy? I czyja to wina? Piszę tu o reakcjach sondażowych, bo degrengolada właśnie się zaczyna.

W systemie demokratycznym - a i niedemokratycznym też - potrzebna jest opozycja. Reżim musi mieć świadomość, że jak zacznie odwalać manianę to ktoś to wykorzysta. U nas opozycja próbuje akurat wykorzystywać trafne posunięcia rządu, co daje pisiorom przewagę. Przyczepiają się do wszystkiego dlatego Kaczor se może robić co chce. Czy wprowadzi pięćsetplusa, czy podatek od benzyny reakcja jest taka sama, więc mu bez różnicy jest. Pisałem o tym mechanizmie przegrzania, więc nie będę się powtarzał. Co jakiś czas podaję przykłady tzw. przebłysków, np. ostatnio znany think tank RAZEMa  red. Wojciech Orliński popełnił tekst http://wo.blox.pl/2017/10/Zemsta-orla-morla.html gdzie piętnuje tego orzeła-możeła. Zachęcony chyba pochwałami red. Ziemkiewicza popełnił ów red. Orliński refleksję następującą http://wo.blox.pl/2017/10/Opozycjo-terrain-ahead.html . To tu już jest atak na sojusze. Widać wyraźnie że opozycja jest opóźniona co najmniej 2 lata, bo takie teksty powinny powstać zaraz po wyborach i rozpocząć proces odnowy. Tu Schetyna miał duże możliwości, powinien stwierdzić, że to wypaczenia tuskizmu-kopaczyzmu, że był na aucie, że ni mógł. Że to że sio. Partia ta sama ale nie taka sama. Kopacz won, HGW won. I miałby jakąś pozycję startową do odbudowy. A teraz to już za późno. Oni tam zaś mieli pomysł, żeby exPBKOmorowskiego zrobić szefem Platformy. Bo przegwizdał wybory nie do przegwizdania.

Program 500+ jest tu typowym przykładem: jest nie do ruszenia, bo inne kraje coś takiego mają i jakoś nie bankrutują szybciej niż Polska. Więc czemu nie ma u nas być kasy na to skoro gdzie indziej jest? Balcerowicz tego nie wytłumaczył, bo on o niczym nie ma pojęcia i nic nie kojarzy. Te różne wolty, że pińćsetplus niszczy budżet i dlatego dadzą każdemu nie świadczą o nich dobrze. Red. Orliński sformułował tu dość celnie, że opozycja basuje pisiorom: ci wywodzą, że kwiczą oderwani od koryta a PO z Nowoczesną potakują: tak jest, kwiczymy bo nas oderwali od koryta. Ciekawe, kiedy odkryje rolę zgłaszania przerw, ciamajdanów itp. No dajmy mu trochę czasu. Tamci w swej masie do wyborów nie przetrawią tego, nie mają szans. I to tyle o opozycji i jej refleksie.

II

Sytuacja w PiS jest ciekawsza, środowiska pisoskie entuzjastycznie wchodzą w okres degrengolady. W optymistycznym wariancie może się to skończyć drugą turą z prezydentem Dudą jako kandydatem opozycji i marszałkiem Terleckim jako kandydatem PiS. A w pesymistycznym... No cóż. Pamiętajcie, że słusznie wywodzi red. Ziemkiewicz, że mamy wybór jak w restauracji: możemy wybierać z tego, co jest w karcie. Niestety zaangażowanie w kukizm obniża wartość jego wywodów, np. jak tam nie może się doliczyć wymiany sędziów owego Trybunału Konstytucyjnego. Ja tam nie bardzo widzę perspektywy kukizowców, chociaż na tle Nowoczesnej prezentują się okazale. No nieważne.

A obecnie trwa mecz rządzący-opozycje, który wygra ten, kto strzeli sobie mniej samobójów. O strzelaniu na bramkę przeciwnika nikt nie myśli. Szczególnie widoczna jest kapitulacja intelektualna betonu pisoskiego, zwanego dalej pelikanami. Jakie to delikatne, jakie wrażliwe. O beton się obraża. A jaka afera była, że niby red. Łukasz Warzecha obraził kobietę. Kobietę obraził. O ja. Obraza. A sami jadą po Gasiuk-Pihowicz, po Scheuring-Wielgus jadą. Po tych całych rezydentkach. I to już nie jest obraza. Wracając jednak do tematu: żaden nie próbuje bronić tych pomysłów ziobrystycznych na reformę sądów.

Wiecie jaki tu jest kluczowy problem: kto przyjdzie po owej prezesce Gersdorf, jak ją wywalą? Może przyjdzie ktoś lepszy, a może przyjdzie ktoś gorszy? Zwracam uwagę, że Kaczyński otaczać się lubi różnymi indywiduami, jak Marcinkiewicz, Sikorski, Kaczmarek, Kapustka, etc etc. Red. Ziemkiewicz przytacza dłuższą listę, ale za rzadko. Bo są to osobniki nieideowe, zdolne do każdej wolty, ale i do zdrady, o czym uniwersum pisistyczne się nie raz przekonało. Z ideowcami to jest problem, jak z owym posłem Łukaszem Rzepeckim wyrzuconym za pisizm. Raz że był przeciw podatkowi od benzyny, który jest niezgodny z programem PiS. Dwa - głosował za uchyleniem immunitetu posłowi Tarczyńskiemu. PiS w kampanii nie obiecywał, że będzie sitwą kryjącą swoich, jak to wywodzi owa rzecznik Mazurek, że niby lojalność musi być. W kampanii nie obiecywali, że się będą kryć tylko reformę obiecywali, że nie będzie kolesiostwa. No to mają teraz.

III

Zastrzeżenia co do prezydenta Dudy trzeba było wysuwać w 2015 roku, przy rozważaniu kandydatury. A nie teraz. Przypominam, że Kaczyński osobiście go wystawił i ponosi odpowiedzialność za tą decyzję. Ta Unia Wolności to mi się nie podobała owszem, bo dlaczego niby prezydentem musi być ktoś, kto był w UW? Czy po tej stronie, czy po tamtej, ale w UW musi być. Głęboka patologia krajowego życia politycznego tu jest. Ale co mnie tam - nie ja go wystawiłem. Podobnie w 2-15 roku była pora na ustalenia, że z WSI nie bierzemy nigdzie i nikogo, czy tam z tego GRU. Ale ponieważ Kaczyńskiemu takie ustalenia jakoś nie podchodzą, więc nie ustalili. I czyja to wina?

Czy Targalski wtedy zrobił profile psychologiczne? No nie zrobił, dlatego obecna sytuacja obciąża go w stopniu najwyższym. Dlatego zamiast pyskować na Niezależnej powinien popełnić harakiri. Ponieważ wystawienie Andrzeja Dudy to pomysł Kaczora więc tu szczególnie aktywni są zwolennicy Macierewicza. Taki Aleksander Ścios. Przypominam, że starą taktyką jeszcze carskiej Ochrany jest rozbijanie środowisk od strony radykalnej: wpuszczamy prowokatorów, którzy zarzucają kolaborację i umiarkowanie. Tyle na razie o tym, że PiS jest szczególnie podatny na inwigilację i prowokację.

IV

Obecnie wśród pelikanów nasilają się zachowania neomichnikowszczyzny. Kompletne wycofanie się z kwestii merytorycznych, zastąpione urąganiami i wyzwiskami. Mało kto odniósł się merytorycznie do moich rozważań o obronie koniecznej. Wywody kaczofobów biją na głowę tutaj wynurzenia prokuratora krajowego. A moje to już w ogóle niebo a ziemia. W główkach się zdecydowanie przewraca. Opowiadają, że z Komorowskim to by każdy wygrał, nawet deska. No to odpisałem, że trzeba  było Terleckiego wystawić i by zobaczyli jego zwycięstwo. To jeden taki dał mi bana. I tak to wygląda.

Wybory u nas często wygrywają szerokie ruchy. SLD wygrywała jako koalicja, AWS był koalicją... Wygląda to tak, jak małe strumyczki wpływające do wielkiej rzeki i ją zasilające. Po wyborach się to kończy, bo politykierom opłaca się centralizacja, kończąca się klęską wyborczą. PiS, który był koalicją tak naprawdę, który wystawił nowe twarze w kampanii obecnie jest na etapie kolapsu. Propaganda w reżimowej TV przekracza wszelakie wynaturzenia TVN. Łukasz Warzecha wyleciał z W Tyle Wizji. Hordy trolli bełkoczą coś tam na Tłiterze. Symbolicznym końcem PiS będzie wywalenie Ziemkiewicza z TV i zastąpienie go Targalskim. Oznaczać to będzie kompletne oderwanie od społeczeństwa i stoczenie się w otchłań redundantnych oszołomów. Najbliższe wybory jeszcze wygrają, a potem... Oni nie rozumieją czemu wygrali. Nie rozumieją znaczenia kaczofobicznej propagandy, która się zaczęła obracać na korzyść PiS. Teraz sami robią jeszcze gorszą, kaczystowską. No zobaczymy.

16.10.2017

Granice obrony koniecznej

Dotarła do mnie interesująca informacja, że niejaki prof. P. Kruszyński stwierdził, że prawo do samoobrony jest OK tylko cytuje "sędziowie źle to stosują". Dalej: Ponoć Ziobrze chodzi o umarzanie przez prokuratora takich spraw z automatu, aby nie ciągać ofiar napadów po aresztach i sądach. Dlatego też skupili się na naruszaniach miru domowego, bo tu trudniej zachachmęcić. Wiadomo, czyje jest mieszkanie i kto jest właścicielem. Oczywiście nie do końca. Pięciu byczków twierdzi, że napadł ich jakiś cherlak i musieli się bronic - tymczasowo uniknijmy rozważań nad tym. Sędziowie źle stosują prawo, więc ustawodawca tak je zmienia, żeby nie mieli pola do manewru. Nadzwyczajna kasta tutaj popłynęła i daje podstawę kaczystom do reformy. Mamy tu podstawowe zagadnienia takie:

I. Granice Obrony Koniecznej

Najpierw winniśmy ustalić, co wolno w obronie owego miru domowego i innych wartości podobnych. I tak:

  1. Musimy mieć do czynienia z wtargnięciem, czy jednak obligatoryjnie połączonym z przełamywaniem?
  2. Sytuacja, że ktoś się podaje za listonosza, gazownię, paczkę i podstępem skłania do wpuszczenia też się kwalifikuje.
  3. Ale jeśli ktoś urządził imprezkę, zaprosił kumpli, popili i się zrobiła awantura - już nie koniecznie.

Co do zasady prawo do obrony powinno być szeroko tu stosowane. W sensie, że jak jest włamywacz czy inny taki to nie masz obowiązku zastanawiać się, czy tylko kradnie, czy morduje, czy gwałci. Masz prawo się bronic i jego wina. Taka interpretacja, że jak tylko rabuje to nie można go puknąć jest nie do przyjęcia. Ważne jest, aby wyraźnie owe granice sformułować.

Tutaj gwoli refleksji krótki filmik:

https://youtu.be/psXAOWhmZXA

 



II Przekroczenie owych granic

 

Przekroczenie owych granic jest możliwe, ale musi być drastyczne, aby można tu mówić o jakiejś odpowiedzialności. I tu konkretne przykłady by trzeba podać naruszenia owych granic. Poprawka na wzburzenie i niemożność oceny sytuacji przez napadniętego musi być egzekwowana bezwzględnie. Jeśli jednak zostawimy tu jakąkolwiek furtkę to sądy po staremu będą próbować kombinować. A tego nie chcemy. Sytuacja, że jacyś goście wdarli się do domu i drą ryja, że zabiją i gospodarz broniąc rodziny ich kropnął na śmierć a sąd mu daje wyrok za przekroczenie jest niedopuszczalna.

III Prawnicy

Prawnicy powinni pełnić rolę tylko techniczną, czyli redagować nasze ustalenia, aby odpowiednie dać rzeczy słowo. Nie mają oni żadnej dodatkowej kompetencji, aby określić zakres owej obrony koniecznej. A weźmy jeszcze różne tam takie skracanie okresu przedawnienia itp. Słuszne są tu wywody Janusza Korwin-Mikke, że prawo tworzone przez prawników będzie niejasne, mętne i wewnętrznie sprzeczne. Zresztą jak zahaczycie prawnika na jakiś temat to okaże się ,że nie ma pojęcia. A to nie jest karnistą, a to jest, a to nie zna sprawy, a to to, a to sio. Taka jest gorzka prawda.

Na razie mamy to co mamy a jak się to rozwinie zobaczymy. Chciałbym mieć pewność, że owi reformatorzy zdają sobie sprawę, jaka jest stosowalność ich przepisów.

06.10.2017

Niemcy po wyborach 2017

Wyczytałem własnie na Salonie24, ze wyniki niemieckich wyborów mają być znane o północy, podczas gdy lokale  zamknęli o 18. Po 6 godzinach? Możliwe to jest? Co na to leśne dziadki z naszej Państwowej Komisji Wyborczej? Tej starej i tej nowej? No zobaczymy. U nas ile dni to trwa?

Jak już pisałem ten cały Schultz to cienias. Weźcie zamiast łypać w sondaże oceniajcie danego polityka po tym, co reprezentuje. Ten se dawał wciskać ciemnotę, jaką mu zadawali platformersi i inne Wyborcze. No niepoważny człowiek. Stąd też na starcie, na nowości dostał 30% a potem mu spadło. A tera będzie sensacja z wyników wyborów, chociaż mniej-więcej były znane wcześniej. Ta cała Alternatywa ma dostać 13%, jak nie skręcą to może więcej, bo ludzie bali się podawac prawdziwe preferencje ankieterom. Jak na partię robiącą karierę na nachodźcach to słabo. Sprawa jest oczywista i co? Ano pojawiła się partia antyimigrancka ale do owego Bundestagu weszły też proimigranckie ugrupowania lewicy i Zielonych. Czyli więcej Niemców oszalało i jest za imigrantami niż otrzeźwiało i jest przeciw. Jak dodamy do tego wynik Merkel i tego SPDa to nieciekawe są te nastroje.

Teraz na Putina będa u nas narzekać, że proputinowska partia weszła. Ano weszła. Obstawiam, że Putin przez swoją agenturę przeforsował wpuszczenie nachodźców a przez drugą kreuje opór przeciw temu. A czemu my nie mamy żadnej partii propolskiej, która by nasze interesy reprezentowała? Może kasę niedużą trzeba by włożyć w to? U nas Alternatywy to były cztery i jakąś dodatkową Niemcom można by wyeksportować. Ale raz że u nas nie ma żadnej szczelności tylko same agenty i ni mamy żadnych agentów tam. Takie czasy.

Skoro SPD nie chce do koalicji to Merkel skazana jest na liberałów z FDP i lewicę albo Zielonych. Bo ta Alternatywa wykluczona jest ze wszystkiego. Nie widzę tej koalicji za bardzo. Koalicja "wszyscy przeciw Merkel" też nie jest możliwa. W każdym razie Niemcy przeszli z systemu dwupartyjnego na wielopartyjny, CDU/CSU i SPD straciły względem poprzednich wyborów łącznie chyba z 15% bo odwaliło i m do reszty i przestali reprezentować tzw. wyborców, a zajęli się nie wiadomo czym. Tzw Partia Pruska u nas może być tym wszystkim zdezorientowana a obecny reżim powinien szukać dróg wygrywania sprzeczności w nowej koalicji tam.

W perspektywie 4 lat kroją się jeszcze większe zmiany tam, obecnie zmiana nastrojów nie przełożyła się wystarczająco na wynik wyborów. U nas w 2015 tez tak mogło być, jakby SLD TRUP Zielony wszedł i jeszcze KORWIN. No zobaczymy. W każdym razie komentarze są w stylu co jest słuszne a co nie słuszne a nie co możemy ugrać i z kim.

24.09.2017

Słone paluszki czy gotowana kukurydza?

Najwyższa pora sięgnąć po popcorn, rozsiąść się w fotelu i wygodnie obserwować bieżącą nawalankę. Ale problem jest, bo ja nie lubię popcornu, więc co? Albo gotowana kukurydza i se będę obgryzał kolby albo słone paluszki. Coś dietetycznego by mogło być? Z jednej strony ów prof Królikowski nie przekroczył granic działalności adwokackiej, z drugiej doprowadził do skrócenia przedawnienia. Ponoć. I tu jest ewidentna wina PiS. Bo co miał do roboty przez 8 lat innego niż notowanie sobie takich informacji w czasie kadencji i potem opracowanie zeszytu personalnego, w którym można by sprawdzić, co tam kto nabroił. Ale po co? Nagle wypłynęło to skrócenie. A jak ów Królikowski miał przeprowadzić to skrócenie przedawnienia, jak on podsekreterzem był stanu? Czyli wiceministrem czyli leszczem? Ustawy to sejm chyba przyjmuje?

Słuchajcie jak to się puszy, jak pompuje. Każden jeden taki podsekretarz to już ma tytuł ministra. Szkoda, że nie ministranta. Jeszcze czego. Mamy już dziesiątki tysięcy chyba ludzi uprawnionych do honorowego tytułu ministra. Wszyscy ministrowie i nieministrowie w randze podsekretarza, a i sekretarza byli i obecni. To jakiś dziki tłum. Mści się tu wycofanie się ze sprawy aborcji, pod durnymi pretekstami. Mści się wycyckanie Prawicy Rzeczypospolitej (afera Murzyna, czyli złamanie porozumienie, w myśl którego w każdym okręgu jedno określone miejsce było zarezerwowane dla tej partii. I komu to przeszkadzało?).

Ludzie to mogą tego Królikowskiego w ogóle nie zauważyć. Co ich to obchodzi? Ja to nie mam pewności czy to 16 milionów na plakaty to naprawdę było? Tyle fejków jest że w ogóle nie jestem przekonany. jak już pisałem jeśli się określi Kaczora jako Putina, Hitlera, Stalina czy nawet ostatnio Nerona to 16 milionów nie robi wrażenia. Tamci nie takie numery wywijali i wszystko to jest niepoważne przy tych zarzutach. Najpierw ni ma demokracji, potem jest zagrożona, potem duszna atmosfera i tak w kółko. Nie trzyma się to kupy. A ile czasu Tusk grillował Schetynę? O ile tamci jednak trzymali zewnętrzne pozory to pisiory mają taką irytującą manierę darcia ryja publicznie jedni na drugich. I dobrze się to dla nich nie skończy. Ja jednak twierdzę, że dopiero w następnych wyborach skutki ich dotkną, a w najbliższych jeszcze nie. Teraz mają te 40%, ale jesteśmy w połowie czasu między wyborami: o poprzednich ludzie zapomnieli, do następnych jeszcze daleko i preferencje wyborcze obecnie to abstrakcja. W tym okresie powinny zyskiwać mniejsze ruchy, szczególnie protestu, jak KUKIZ czy RAZEM czy WOLNOŚĆ. Potem, im bliżej wyborów ludzie urealniają swe preferencje optując na przeciwstawne duże partie: PiS i PO. Ryszard Petru okazał się niewypałem i nie sprostał zadaniu wykończenia PO i to Schetyna go wykończy. Jeśli opozycja nie pójdzie po rozum do głowy i się nie zamknie na jakiś rok to nic nie zrobi.

Optymalny skład przyszłego parlamentu by był taki, żeby wszedł PiS, KUKIZ, Narodowcy i WOLNOŚĆ. Reszta nam po co?

PS: Prokurator krajowy Bogdan Święczkowski błysnął ignorancja, że niby nie słyszał o depozycie adwokackim. Już niech on głosu nie zabiera, bo jest symbolem dyletantyzmu frakcji ziobrystów (vide foto).

24.09.2017

© Copyright 2010; Smocze Opary. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Przemijanie ma sens | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd