Demokratyzacja sądów

No jak widzę red. Orliński już ustawiony do pionu i się wyrzeka błędów symetryzmu: http://wo.blox.pl/2017/07/Drodzy-pisowcy.html#ListaKomentarzy Ten cały symetryzm coś tam wnosił, nie doprowadził jednak do poważnej refleksji pozwalającej opisać zaistniała sytuację. Od dawna pisałem wprost, że aby mieć jasny ogląd trzeba zauważyć że:

Rządy PiSu będą znacznie sprawniejsze od rządów PO (co nie znaczy, że sprawne w ogóle) przeto sytuacja się będzie poprawiać w zasadzie w każdej dziedzinie. Rejtingi wzrosną, deficyt zmaleje, ubóstwo spadnie. Kapitalizm kompradorski zostanie osłabiony.

Nastąpi demokratyzacja życia publicznego i wzrost pluralizmu.

I ewidentnie mamy tam dwie grupy: cynicznych kłamców wciskających kłamstwa, że jest odwrotnie niż jest. Oraz oszołomów wierzących w kaczofobiczną propagandę. Wniosek jest jasny, że jeśli kaczofob jest inteligentny to łże w żywe oczy a jeśli prawdomówny jest to znaczy, że jest idiotą. To zjawisko uniemożliwia jakikolwiek dialog społeczny. Dodatkowo mamy falę rasistowskich wynurzeń w stylu prof. Sadurskiego i jego plebsu. O mizerii intelektualnej świadczy, że nie próbują podjąc jakiejkolwiek dyskusji z poważnymi argumentami:

Sędziowie jako formacja przeszli tzw. transformację ustrojową w szyku zwartym, uzupełniając swe szeregi w drodze kooptacji, czyli konserwując apolskie komunistyczne złogi.

Szczególnie jest to widoczne przy okazji utrzymania immunitetu różnym siepaczom Stanu Wojennego oraz sposobu prowadzenia procesów Jaruzelskiego i Kiszczaka. Za przewodzenie zorganizowanej grupie przestępczej dostaje się u nas 2 lata w zawiasach. Proces Jaruzelskiego w prawie roku 1970 prowadzony był jak?

Sędziowie zaczęli pierwsi swoimi kongresami mającymi charakter polityczny. No to mają. Było Kaczora nie drażnić.

Utrzymanie immunitetu owym siepaczom jest symbolicznym poparciem środowiska sędziowskiego dla zbrodniczego reżimu Jaruzela, Gomułki i Gierka. Jest to gest, pokazujący, że są za.

II

Pisałem już kilka razy, że wszystko opiera się na oszustwie. W 1989 roku powinni powołać KWAK, czyli Komitet Wyborczy Agentów i Komuchów. Tam by Urban startował, Wałęsa, Michnik, Geremek, Olechowski, Boni, Kwaśniewski, Miller, Cimoszewicz, Olechowski, Rakowski, Kiszczak, Stefan, Celiński,  Dukaczewski, Dziewulski, Buzek etc. etc.). Niestety mieli oni taki pomysł, żeby obsadzić wszystkie strony sceny politycznej stad powstał zamęt trwający do dziś. Dezorientacja taka. Nie wiadomo, kto jest kto, stąd niska frekwencja, bo nie wiadomo, kto naprawdę jest kim a kto udaje. Teraz dopiero się to wszystko wyjaśniło i wyklarowało, bo Wałęsa, Kwaśniewski (coś o nim cicho), Komorowski, Tusk, Urban, Cimoszewicz, Lityński, Czarzasty, Zandberg są w jednym obozie a tamte w drugim.

Peerelowscy sędziowie utrzymali się m.i. dzięki wynurzeniom prof. Strzębosza, że się sami oczyszczą, co stanowi brednię oczywistą. Przecież się nie wyrzucą. Mechanizm kontynuacji jest tu ciekawy i godzien rozwinięcia. Była jednak alternatywa. Istnieje pewien sposób wychodzenia z takich sytuacji, i to nie jeden. Weźmy taką denazyfikację: wiadomo, że wszystkich się nie da pociągnąć do odpowiedzialności, bo kto zostanie? Ale trzeba symbolicznie ukarać prominentnych przedstawicieli góry w pierwszej kolejności. Potem gorliwców z dołu. Reszta ma dzięki temu doznać tzw katharsis (przepraszam za trudne słowo).

U nas mamy sytuację taką: wyobraźmy sobie, że po 1945 roku w Niemczech zostawili hitlerowskie trybunały, sądy najwyższe, najniższe i pozwolili im replikować się dzięki kooptacji. W roku 1970, po 25 latach, mamy stare faszysty przyrośnięte do stołków kierowniczych i stado naśladowców na dole. I co? Mimo wszystko trzeba próbować tej denazyfikacji i wierchuszkę powywalać, a także pociągnąć do odpowiedzialności prominentnych emerytów, krytych przez swoich. U nas jest jeszcze 50 takich, na emeryturkach (ten cały stan spoczynku), szacownych i otoczonych uwielbieniem.

III

Co ciekawe PiS wprowadza teraz rozwiązania zbliżające nas do zachodnich standardów. Konstytucja stanowi bowiem, że suwerenem jest naród i że sprawuje on swoją władzę bezpośrednio albo przez przedstawicieli. Czyli sędziowie winni być wybierani albo bezpośrednio albo pośrednio. Dalej jednak stanowi owa konstytucja, że sędziowie nie są tak wybierani. Czyli jest tu sprzeczność sprawiająca, że sędziowie są w ogóle niezgodni z konstytucją, bo albo tak albo siak.

A ta cała Krajowa Rada Sądownictwa to jaka władza jest? Siedzi tam minister sprawiedliwości to wykonawczą może jest? Tutaj żaden jeden kaczofob nie objaśni, czemu minister może być jednocześnie posłem i się kontrolować a nie może być sędzią i się osądzić. Tak naprawdę ów pomysł na trójpodział władz to jest tylko taka deklaracja nie mająca pokrycia w dalszych zapisach konstytucji. Ponieważ od razu oceniłem, że konstytucja jest słaba i głosowałem przeciw przeto jestem lepszym specjalistą od konstytucji od owych konstytucjonalistów, którzy są za. Za co oni pieniądze biorą to nie wiem? Pojęcia nie mają o konstytucji.

IV

Czemu one są takie durne? Po pierwsze PiS może sobie przegłosowywać co chce i ich kwiki, wycie, kąsanie, zajumanie mikrofonu, ładowanie piąchą w mównice nic to nie zmieni. Jeśli faktycznie by chcieli coś ugrać, to tylko po dobroci. Kaczor z swej wyrozumiałej natury przychyliłby się do suplik. A tak co? A tak to elektorat tzw. centrowy nie lubi zadym i oczekuje, że będą poważnie się zachowywać, merytorycznie wypowiadać itp. Godnie. A nie że proszą o przerwę na zapoznanie się z własnymi poprawkami. Rysiek usiłuje zajumać mikrofon. Gajewska gasi światło. To sejm jest.

Teraz jakby Szczerba nawet dostał uwagę do dzienniczka i został wezwany z rodzicami do sejmu na następny dzień to kogo to oburzy?

Najważniejszym tu jest, aby zrozumieć, że nowe pomysły PiS oznaczają zwiększenie szansy obywatela na sprawiedliwy wyrok wydany w rozsądnym czasie. Będzie tak jak ze wszystkim.

Co proponują zamiast? Dysponują gronem parunastu tysięcy oszołomów, co parę miesięcy przyłażących pod sejm i robiących bydło. I co to jest za siła? Gasiuk nie rozumie nawet, że owszem, na nią ktoś zagłosował ale na Kaczora o wiele więcej zagłosowało. I Kaczor jest przedstawicielem suwerena a nie ona. Dopóki nie pojmie tego będzie dalej nieskuteczna. Na terenie całego kraju zbierze się parędziesiąt tysięcy fanatyków, gotowych co jakiś czas protestować. Nie są to siły, które by mogły porwać społeczeństwo, mogą tylko rozbawić szerokie kręgi społeczne.

V


Czemu cyfryzacja postępowania nie jest remedium? Objaśniam na przykładzie kamienic. Bo dalej adwokaci przychodzili by z fałszywymi pełnomocnictwami od stupięćdziesięciolatków z Paragwaju. Bo dalej zakładaliby firmy nazywające się taka samo jak przedwojenne i na tej podstawie przejmowali by kamienice. Dalej sędziowie by to klepali. Brak cyfryzacji jest winien?

Pojmijcie w końcu, że szerokie kręgi społeczne nie wierzą w ową rzekomą niezawisłość sądów, która jak pisałem wyżej na prawdę jest zawisłością. W odczuciu społecznym:

Sądy będą niezawisłe od tych, od których były zawisłe a zawisłe od tych, od których były niezawisłe.

No i co?

Ano to, że sędziowie powinni we własnym interesie jakąś reformę zaproponować. Mieli na nią 25 lat: dostosowanie wyboru sędziów do standardów europejskich, dostosowanie immunitetu do standardów europejskich, rzucenie najbardziej skompromitowanych komunistycznych siepaczy na pożarcie. Nic nie robili i się dziwią, że nie lubiani są. A że dodatkowo stają się kastą w sensie dosłownym...

Podsumowanie

Zrozumcie w końcu, że te podrygi antykaczystowskie są odbieranie jako projekcja. Że przenosicie na Kaczora własne przywary, a dopóki będziecie tkwić w oparach dialektyki nie będziecie potrafili adekwatnie reagować na rzeczywistość: jeśli ktoś demokratyzację nazywa autorytaryzmem, pluralizm - zamordyzmem to nie będzie w stanie zrozumieć rzeczywistości.

PS: Kto pamięta historię prezeski, co wzięła sąd za mordę, kazała zapierniczać, rozprawy prowadzić do 18 i ją wylali? Za dobra była?

PS2: O tym, że się nazwozili z ZSRS nie wspominam i o kilku innych kwestiach też.

Na zdjęciu: Prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf uważa, ze konstytucja jest suwerenem. Niechby ją przeczytała najpierw

 

21.07.2017

Ciamajdan 2

Widzę, że faza depresyjna osiągnęła swoje apogeum i teraz mamy zaczątek fazy maniakalnej: Upadek PiS bliski, Kaczor to marionetka która nie rządzi gdyż nie ma zdolności intelektualnych. Sami se to wyguglajcie. Wydaje się, ze sukces wizyty Trumpa dobił towarzycho, chociaż Trump jako prezydent jest przecież niewłaściwy. Teraz się powoli zbierają do kupy. Możliwa jest teoria spiskowa, że niby wajchowy zamierzał zdemolować opozycyjną scenę polityczną i stąd wysyp krytyki. Z drugiej strony głosy wewnętrznej krytyki narastały tam od jakiegoś czasu i widać wybuchnęło.

Weźmy druga próbę refleksji na blogu Galopującego Majora https://galopujacymajor.wordpress.com/2017/07/15/postkomuna-w-sadach/ https://galopujacymajor.wordpress.com/2017/07/17/nowe-otwarcie-z-palacem/

Powoli pojmuje on tezy głoszone przeze mnie od wyborów. Niedługo dotrze do niego nawet absurdalność kolejnych ciamajdanów czy kreowania Kijowskiego. Obecny Kijowski, czyli Łoziński rolę odgrywa zdecydowanie podrzędną. Podstawowym założeniem sensownego działania jest przyjęcie za oczywistość, że nie da się odsunąć PiS od koryta przed wyborami a kabaretowe próby puczu umacniają pozycje Kaczora. Dlatego nie można drażnić pisiorów i prowokować różnymi kongresami prawników czy sędziów. Jak widać prawnictwo zaczęło pierwsze przestając udawać, że jest apolityczne.

Niechby kaczofoby wzięły na warsztat swoje pomysły na obalenie PiS i poddały je krytycznej analizie. Jakieś kongresy różnych grup zawodowych, która miały wypowiadać posłuszeństwo reżimowi, jakieś milionowe demonstracje, jakieś europejskie czołgi, jakieś okupacje sejmu. Stańcie z boku i popatrzcie na te wyczyny i puknijcie się w te wasze puste łepetyny. Mnie jako obywatela obraża poziom tych wyskoków. Pojmijcie, że Frasyniuk, Wałęsa i te inne wasze mumie nie obchodzą nikogo i PiS może je lutować do woli i nikt nie zapłacze. Dziękujcie Kaczorowi, bo tylko jego łaskawości zawdzięczacie nieobite zadki.

II

Tymczasem poziom ich jest taki, że gdyby zrozumieli, jak są głupi to już by byli mądrzy. Wpisują się doskonale w scenariusze pisoskie  wpychające ich w rolę walczących o koryto. Na prawdę myślą, że funkcjonariusz wiadomych służb żalący się, że nie wyżyje z emerytury 2 500 złotych wzbudzi współczucie? Najniższa ile wynosi? Podobnie sądownictwo teraz współczucia nie wywoła. Drugim zarzutem jest, że nie wypowiadają się szczerze tylko wciskają propagandowe dyrdymały, w które sami nie wierzą. Są to głupoty niewiarygodne oczywistym bowiem jest że:

  1. Pluralizm w mediach wzrósł, bo za PO wszystkie 3 największe telewizje ziały ogniem nieustannym z jednych pozycji a teraz dwie zieją po staremu a jedna w drugą stronę. PiS za portale internetowe się powinien wziąć i też tam plural zaprowadzić.
  2. Walczący o pluralizm w mediach publicznych powinni w pierwszym rzędzie zawstydzić TVP wprowadzając pluralizm u siebie w TVN i wtedy TVP by miała przykład.
  3. Nieuchronny wniosek z obserwacji sceny politycznej jest taki, że dokonują projekcji: wiadomo, jak funkcjonował tzw miętki autorytaryzm epoki Tuska i przenoszą te swoje metody na obecną epokę Kaczora. Nie mogą bowiem znieść myśli, że ktoś nie jest tak przewrotny i podły jak oni.

Obecna konstytucja formułuje, ze suwerenem jest naród i sprawuje swoją władze bezpośrednio albo przez przedstawicieli. Czyli sędziowie muszą być wybierani albo bezpośrednio przez wyborców, albo przez przedstawicieli. A do tej pory jak było? No właśnie. A konstytucyjny podział władz dopuszcza ich przemieszanie. Skoro poseł może być ministrem to dlaczego nie może być sędzią? Co prawda jest to gdzieś tam zapisane że nie może ale? Przestańcie opowiadać głodnych kawałków o rzekomym trójpodziale władz, bo pojęcia nie macie o co tu chodzi.

Oceniając obecne zmiany w sądownictwie trzeba zauważyć, że zwiększą one szansę obywatela na sprawiedliwy wyrok wydany w rozsądnym czasie. ich pozytywny odbiór społeczny jest zatem pewny. Obecne fikania opozycji mają zatem sens wyłącznie polityczny i dlatego nie powinni tak brykać. Uwagi czynione tu przez znanego pisiora red. Łukasza Warzechę mają sporo sensu (https://dorzeczy.pl/kraj/35683/List-red-Warzechy-do-sedziow.html), oczywiście nie rozumieją tam w tym sędziostwie takich pojęć, jak populizm. Z drugiej strony red. Warzecha nie rozumie, że nie mogli sędziowie tłumaczyć swoich różnych tam takich wyroków, bo nie ma ich sensownego wytłumaczenia. A nawet jakby się sami wytłumaczyli, to obciążą ustawodawcę, czyli PO, czyli drugi element postpeerelowskiej sitwy. Dlatego środowisko sędziowskie obecnie jest przedmiotem a nie podmiotem reformy i się skończą lewe kamienice.

Ów Galopujący Major z kolei nie rozumie dlaczego środowisko sędziowskie jest reliktem PRLu. Odtwarzało się bowiem na drodze kooptacji i normalne poglądy nie były pomocą w karierze sędziowskiej.  Utrzymywanie immunitetów stalinowskim siepaczom jest aktem afirmacji komuny i przejęciem przez sędziów odpowiedzialności za ówczesne występki. Nie rozumie też ów Galopujący, że nie mogą przedstawić planów reformy sądownictwa, bo każda reforma to ich klęska. A po drugie co wymyślą? Nic nie wymyślą.

Trafnie natomiast zaleca Major rezygnację z pyskówek i wyzwisk. Pomogła by ta rezygnacja opozycji, ale raz że poziom jest jak jest i nie da się bez. Wyzwiska to podstawowy środek budowy ich tożsamości. Drugim elementem jest pogarda dla tzw. prostaków, mająca - o czym mało kto wspomina - charakter rasowy też. Np. ostatnie wyzwiska prof. Sadurskiego charakter jaki mają? Profesorowie ci dają zresztą po garach. Do Mikołejki i Krzemińskiego dołączył ostatnio Sadurski. Póki siedział na Salonie24 to jeszcze jakiś poziom trzymał. Od momentu przejścia na parówki zdegenerował się kompletnie.

I na koniec pytanie:

W jakim stopniu sędziowie są skażeni patologiami procesu rekrutacji do zawodu?
I na drugi koniec drugie pytanie:

Zauważcie, że tylko tam kwiczą i kwiczą na tej opozycji. Nie mają najmniejszego pomysłu na jakieś konkretne usprawnienie. Z drugiej strony wytarmoszenie nadzwyczajnej kasty przez PiS ułatwi sensowne zmiany w przyszłości. Ale kto je wprowadzi gdy reżim PiS się już naturalnie zużyje?

Na zdjęciu: tak się Kaczora nie obali. (źródło internet).

17.07.2017

Symetryści

Sytuacja społeczno-polityczna u nas rozwija się w sposób niezwykle dynamiczny. Oto znany felietonista Gazety Wyborczej na własnym blogu, będacym think-tankiem wszelakiego lewactwa w tym razemickiego, został zaatakowany za odchylenie kaczystowskie. Pojechał on tam Ziemkiewiczem krytykując opozycję za brak pomysłu na odsunięcie Kaczora od koryta. Ubolewa nad oczywista klęską konwencji Platformy Obywatelskiej, która żadnej alternatywy wobec aktualnego reżimu nie tworzy. No to naskakuje tam na tego Orlińskiego ten i ów, że stał się sługusem Kaczora. Mamy tam tzw fazę depresyjną w całej pełni. Kaczor wygra wybory, nic nas nie uratuje, niechybnie zginiemy. Razem ma zaś wskoczyć na poziom 10%.
Z jakiej paki się pytam? Razem to miała być nowa partia, zajmująca się "prekariatem", nierównością społeczną itp. Szybko stoczyła się na typowo lewackie ideowe pozycje maniaków seksualnych, zwolenników skrobanki, praw LGBTQWERTY itp. Ostatnio aktywistki zajęły się dziabaniem nożem przeciwników światopogladowych. http://gosc.pl/doc/4016920.Atak-nozem-na-obroncow-zyciaimageNiechby na gruncie pluralizmu i demokracji postawiły własnego Żuka z własnymi plakatami. Że aborcja super, zlepek komórek (szczególnie w 8 miesiącu), takie tam. To nie.

Ten cały "prekariat" to są dresy w koszulkach z orłem, więc do kogo się mają odwołać, skoro tych dresów nienawidzą? Taki paradoks jest. Pomysł na nową lewicę skończył się jeszcze szybciej, niż się zaczął. A tu protestują przeciw Trumpowi przebrani za pajace:

image

Akurat Trump wycofując się z wałka globalnego ocipienia działa na rzecz prekariatu, któremu łatwiej będzie związać koniec z końcem. Mit GLOBCIO ma bowiem zdławić możliwości gospodarczego rozwoju krajów słabiej rozwiniętych.

II


Nagle wyroiły się wypowiedzi kodomictwa, że PiS ma drugą kadencję w kieszeni z powodu nieudolności tzw. opozycji. Sam prof Hartman się załamał: http://hartman.blog.polityka.pl/2017/07/12/zegnajcie-kontrmiesiecznice-czerwona-kartka-dla-frasyniuka/ a profil Tłiterowy KOW z KOD w masochistycznym zapale zbiera i publikuje kapitulanckie wypowiedzi epigonów postkomuny: https://twitter.com/KOW_z_KOD/with_replies . Kto czyta mojego bloga to wie, że od 2015 roku przewidywałem taki rozwój sytuacji i zauważałem to, co z bólem odkrywają teraz fanatyczni zwolennicy opozycji. Było mnie słuchać? To nie.

Oni tam jednak zamiast skupić się nad poważną refleksją wzięli się za zwalczania tzw. symetrystów. Symetrysty owe to kolejna marksistowska kategoria spekulatywna. Jak widzisz manianę wyczynianą przez obecną opozycję to jesteś symetrysta.  Że niby tez coś za uszami może mieć ta opozycja. I jak któryś tam wychyli, jak ów Orliński to idzie na niego ogień ciągły.

14.07.2017

Interpretacja zmieniająca

I Sens

W Konstytucji Kwietniowej z roku 1935 znajduje się Artykuł 69:

Art. 69.
 (1) Prezydent Rzeczypospolitej władny jest aktem łaski darować lub złagodzić skazanemu karę, wymierzoną orzeczeniem prawomocnym, tudzież uchylić skutki skazania.

 (2) Amnestja wymaga aktu ustawodawczego.


Jak widać rozpasana sanacja potrafiła konkretnie i precyzyjnie sformułować uprawnienia prezydenta w kwestii stosowania łaski. I tu pojawił się problem: powtórzenie tych sformułować oznacza polityczny akt aprobaty dla zamachu majowego, sanacji, Berezy, faszyzacji i w ogóle reżimu. Stąd po wojnie mamy rezygnację z tych sformułowań, co zaowocowało chaosem konstytucji z 1997 roku. Źle było?

II Bezsens

W doktrynie prawniczej, jakoś się tam nazywającej - albo i nie, najwyższa pora wyróżnić pojęcie interpretacji zmieniającej. W ostatnich latach była owa interpretacja stosowana m. i. jako środek ekspresji kaczofobicznej. Jako środek działania ostatnich antykaczystowskich redut oporu. Prezes Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzej Rzepliński coś tam nawijał, że skoro w konstytucji stoi, że ów trybunał działa wg ustawy to znaczy, że nie działa. Trybunał padł i teraz na pierwszej linii frontu znalazł się Sąd Najwyższy. Wydał on uchwałę, że niby prawa łaski ni ma, a raczej że jest tylko wobec prawomocnego wyroku sądu. Wziąwszy w dłoń ów artykuł konstytucji ni jak podstaw do wysnucia takiego wniosku nie znajdziemy. Artykuł o tej całej łasce brzmi tak:

Prezydent Rzeczypospolitej stosuje prawo łaski. Prawa łaski nie stosuje się do osób skazanych przez Trybunał Stanu.


I jest on po prostu głupio sformułowany. Ryszard Bugaj twierdzi teraz, że było dla niego oczywiste, że mowa jest tu o prawomocnych wyrokach. Ciekawe, bo w owej doktrynie był obecny również pogląd odmienny. Się douczyć mógł. Oceniając ten artykuł wypada stwierdzić, że sąd, nawet najwyższy nie może modyfikować konstytucyjnych uprawnień prezydenckich. Konstytucja może być zmieniona tylko na drodze parlamentarnej, w uzasadnionych przypadkach popartej referendum.

Teraz mogą orzec, że zapis w konstytucji, że jest 460 posłóow oznacza, że jest trzystu. I 160 posłów PiS won i Kaczor traci większość. Jeśli jest jakiś zapis bezsensowny to próba nadania mu jakiegoś sensu jest zmianą jego znaczenia. Wyobraźmy sobie że ktoś wprowadził przepis o treści; „apentuła niewdziosek te będy gruwaśne”. Każda próba wyinterpretowania tego to zmiana znaczenia, bo nadanie jakiegokolwiek znaczenia tekstowi bez znaczenia to zmiana.

III

Dlaczego mogliśmy zaobserwować procesje różnych profesorów prawnych, którzy wywodzili, że co prawda kiedyś pisali o prezydencie, że może, ale to tylko tak i pisiora nie dotycz?. Sami pokazują, co jest warta ta cała ich doktryna i wywody. Gdyby to nie było żałosne to by było śmieszne. Nie rozumieją  przy okazji koncepcji podziału władz. Artykuł 10 wprowadza trzy rodzaje władz: ustawodawczą, prawodawczą i sądowniczą. I ma on charakter dogmatyczny, czyli definiuje konkretne ustalenia. Podobnie jeśli ktoś wprowadzi przepis, że Giewont jest w Sopocie to Giewont będzie w Sopocie, niezależnie od tego, że naprawdę jest w Tatrach. Oto dalej pojawia się samorząd, który nie jest przypisany ani do władzy ustawodawczej, ani do wykonawczej, ani do sadowniczej. Władza wykonawcza ma uprawnienia ustawodawcze, poseł może być ministrem i nie jest to podzielone. Niemniej skoro w artykule jest napisane, że mamy 3 władze to mamy trzy i już. Choćby dalej było wprowadzone nawet piętnaście. Więc opowiadanie, ze ułaskawienie zakłóci jakiś trójpodział, którego nie można zakłócić -, bo jest to dogmat – to sadzenie farmazonów jakich mało. Dodatkowo prezydent, dziedziczący królewskie prerogatywy, został przydzielony do władzy wykonawczej z braku jakiegoś lepszego pomysłu. Tak naprawdę to ma on uprawnienia we wszystkich władzach i dlatego nie zakłoca owego podziału (którego nie można zakłócić z przyczyn powyższych).

Jednym z podstawowych przyczyn stosowania prawa łaski jest sytuacja, w której sądy skazują osoby ewidentnie niewinne. I tu po co narażać takiego na koszty adwokatów, pisania apelacji itp.? Ewidentny przykład jest chyba wszystkim znany, proszę oto link https://youtu.be/jJmJ-Ig_S_M Tu było pole do popisu dla ułaskawień. I nie ma co ciągać ofiarę przemocy sądowej po sądach, tylko sprawę trzeba zakończyć i już.

IV

Talmudyczne wywody Sądu Najwyższego spowodowały powstanie poważnego pęknięcia, gdyż nie ma on kompetencji ograniczenia konstytucyjnych uprawnień prezydenta. W zasadzie to tylko prezydent może tu decydować, jakie są tu ramy stosowania owego przepisu. Trybunał Konstytucyjny też nie bardzo chyba. Nie? Czyli ułaskawienie jest w ogóle ważne ale procesowo nieskuteczne? Kto to teraz będzie roztrząsał?

Jedynie zmiana brzmienia owego artykułu może rozjaśnić tu sytuacją. Ale szans na większość konstytucyjną obecnie nie ma. Zwracam też tu uwagę na niezapoznanie się Sądu Najwyższego z  Konstytucją Marcową z 1921 roku, zapewne z powodu jej reakcyjnego charakteru. W artykule 47. jest tam jasno objaśnione:

 Prawo darowania i złagodzenia kary, oraz darowania skutków zasądzenia karno-sądowego w poszczególnych wypadkach — przysługuje Prezydentowi Rzeczypospolitej. Prezydent nie może stosować tego prawa do ministrów, zasądzonych na skutek postawienia ich w stan oskarżenia przez Sejm.  Amnestja może być udzielona tylko w drodze ustawodawczej.

09.06.2017

Złowrogo o Piłsudskim

Czytam sobie recenzje wspominanej ostatnio pozycji literackiej Rafała A. Ziemkiewicza „Złowrogi cień Marszałka” i ręce, nogi, czułki opadają. Recenzenci albo epatują  swoim chaosem myślowym, albo rzucają kolejne „mętne frazesy wygłaszane z wielką pewnością siebie”. O szeregowych internautach toczących jedynie pianę z pyska i wylewających swe jałowe stany emocjonalne nie wspominam nawet. Przejdę zatem do spraw poważniejszych, jak Kempetai:

Dlaczego Piłsudski rozmawiał o wywołaniu powstania z ową Kempetai, czyli żandarmerią japońską mającą również funkcje kontrwywiadowcze? Czy może nie rozmawiał z Kempetai, tylko z kimś innym? Tego już się nie dowiemy. Jakie to ma znaczenie dla oceny samego pomysłu wywołania powstania w owym czasie? Nie ma praktycznie żadnego.

Inaczej jest z owym rokiem 1914 czyli z wywołaniem powstania w Kongresówce: mogło to spowodować wycofanie się Rosji z wojny czy nie? Tam sojusze szły od południa na wschód a potem na zachód. Czyli najpierw zamach w Sarajewie, potem Austro-Węgry wypowiadają wojnę Serbii, w reakcji Rosja wypowiada wojnę Austro-Węgrom, w reakcji Niemcy wypowiadają wojnę Rosji, w reakcji Francja wypowiada wojnę Niemcom, w reakcji Niemcy wchodzą do Belgii, w reakcji Anglia wypowiada wojnę Niemcom. Tak to mniej więcej szło? I teraz nie wejście Rosji do wojny przerwałoby ten łańcuszek od razu i Austro-Węgrzy rozjechaliby Serbię i cześć. Tu wskazana byłaby pogłębiona refleksja a nie pierniczenie, że jakąś babę nazwał Ziemkiewicz chłopem czy na odwrót. Niestety spora część komentatorów nie posiada zdolności syntezy i pojmuje rzeczywistość na poziomie pojedynczych, średnio powiązywanych przez nich faktów. Mamy tu metodologia na poziomie Świadków Jehowy. Nie jest tak? A tak to mało istotne jest, czy np. tam w Brześciu był rozejm, czy traktat, czy tam ten cały pokój.

Dalej mamy kwestię bluzgów Piłsudskiego. W czasie sulejówkowym bluzgał on elitom, a do społeczeństwa zwracał się w sposób przyzwoity. Jak było potem? Wymaga ten problem dodatkowej syntezy. Takie słownictwo miało znaczenie w czasach po przewrocie majowym, np. dlatego ze nikt normalny nie będzie tego wysłuchiwał i się angażował w najwyższe organa władzy. Poznanie przyczyn takiej a nie innej ewolucji postaw Józefa Piłsudskiego jest co za tym idzie niezwykle istotne.

Czy zatem sanacja, idąc za wskazaniami Piłsudskiego, wykończyła w Polsce republikę? No jak jej nie wykończyła to co to było? Na tle ościennym nie wyglądamy może najgorzej ale Bereza i proces brzeski  dobrze świadczą o ówczesnym reżimie? I tu znowu najważniejsze jest, czy ten cały Kostek-Biernacki był komendantem tej Berezy czy tylko kierował nią jako wojewoda. A co się tam wyrabiało i jak my przez to wyglądamy to jest pikuś. Tak?

Ziemkiewicz kwestionuje samą koncepcję jagiellońska, w sensie, że niby w ogóle jej nie było. Była chęć uzyskania granic z 1772 i tyle. Uzasadnia swą tezę tak, że po 1926 Piłsudski mógł ją realizować sobie do woli i jakoś nie realizował. A Petlura? Co wynika z Petlury? Sprawa jest ciekawa.

II

Kwestia planów samodzielnego pokonania Niemiec w 1939 roku jest ciekawa. Można znaleźć szereg argumentów za nią. Np wbrew temu, co pisze Ziemkiewicz za Wisłą znajdowała się największa składnica zapasowego sprzętu wojskowego w Stawach. Miała ona zaopatrywać wojska droga kolejową, co miało sens w przypadku planowania ofensywy na Berlin. Podobnie z ośrodkami zapasowymi, gdzie nie było broni. Rezerwiści i poborowi z owych ośrodków podobnie koleją byliby dowożeni pod Berlin, gdzie pobierali by broń dostarczoną ze Stawów. W przypadku wojny obronnej cały ten pomysł z uzupełnieniami był bez sensu.

Metodologicznie należałoby tu podejść tak, jak do badania PRL. Mamy mnóstwo dokumentów z okresu PRL, gdzie piszą, że naród z partią, socjalizm się rozwija, swobody demokratyczne rosną. Wszystko to są bzdury i skupiamy się nad analizą konkretnych poczynań. Podobnie przy okazji 1939 roku: Wszelakie papiery są mało wiarygodne przeto skupiamy się na analizie konkretnych działań, jak ustawienie wojsk, kopanie okopów itp. Przy czym np. Kutrzeba nie musiał wiedzieć o takich planach.

Przyznam się szczerze że w podobny sposób przeanalizowałem ruchy naszej floty i wyszło mi, że była ona ustawiona do wojny z ZSRS, z czego wynikły nasze problemy i straty. W każdym razie kwestia ta jest poznawczo ciekawa.

Jesli pisze, że jest tu szereg argumentów za, to nie znaczy, że tak było. Znaczy to, że jest szereg argumentów za i tyle. Sprawa wymaga omówienia, a nie przepyszczenia. Postulowałem już dawno, zeby konieczne dane zanonimizować i dać jakimś analitykom wojskowym zagranicznym co nie mają pojęcia do analizy.

Podsumowując:

  1. Była próba wywołania powstania projapońskiego sensowna?
  2. Wymarsz kadrówki był sensowny?
  3. Zamach majowy był sensowny?
  4. Sanacja była oaza kompetencji i uczciwości na tle krajów ościennych?

Zdajecie sobie sprawę, że to są podchwytliwe pytania? Bo np. powstanie antyjapońskie Rosjanie by krwawo wykończyli, Naród wykrwawili by represją i by było super.

A czy ów tytułowy cień mamy rozumieć tolkienowsko?

Złowrogi cień marszałka, Autor: Rafał A. Ziemkiewicz, ISBN: 978-83-7964-140-6, Oprawa: twarda, Liczba stron: 426, czcionka: duża, obrazki: mało. wydawnictwo: Fabryka Słów

03.06.2017

© Copyright 2010; Smocze Opary. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Przemijanie ma sens | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd