Perspektywa postCiamajdanu

Ale były chichrania jak mówiłem o opozycyjnych planach wjechania do Polski na brukselskich czołgach. A tu jak zwykle wychodzi na moje: oto okazało się, że kaczofobiczni puczyści szykowali wiernopoddańczy adres do carycy Kat... ...do Brukseli, iżby miłościwie raczyła nas bronić przed kaczyzmem, który jest faszyzmem (https://dorzeczy.pl/kraj/19566/PO-i-Nowoczesna-chcialy-bratniej-pomocy.html). W czasie trwania Ciamajdanu pojawiły się wszystkie w zasadzie elementy składowe zamachu. Pojawiły się jako swoje karykatury. Obca interwencja, zrewoltowane masy, śmiałe ataki na funkcjonariuszy reżimu, wsparcie mediów, okupacje, akcje.

Niejasna jest przyczyna wstrzymania się z podaniem informacji o tej deklaracji przez kukizowców. W każdym razie teraz pogrążają Ciamajdan. Merkel po jego fiasku musi ułożyć się jakoś z Kaczorem, którego groza przepełnia lękiem całą Europę. No zobaczymy.

Tusk opowiadający jakieś pierdoły o polskich grudniach harmonijnie łączy się z owym Diduszką, urządzającym sobie sjestę na środku drogi przy niezłym mroziku. Sjestę tą nagrywają rozmaite ekipy telewizyjne, zupełnym przypadkiem przechodzące obok z tragarzami. Pomaska kręcąca z Nitrasem... Zrewoltowane masy w liczebności paru oszołomów...

Jasno opisałem podstawowe warunku sukcesu rewolty. Cokolwiek muszą mieć: przynajmniej zdeterminowane czołgi, albo zrewoltowane masy w ilości milionowej. Albo zagraniczne bagnety, na których Petru mógłby oprzeć swój reżim. Nic takiego nie mieli. czemu zatem uderzyli?

Jest tu pewna sprzeczność, bo dochodziły sygnały, że jakieś usiłowanie obalenia Kaczora będzie, z drugiej strony nie wydać było szans powodzenia.Zasadnicze przyczyny są dwie i była o nich mowa:

1. Urojenia wielkościowe, towarzyszące opozycji od jakiegoś czasu:

    Epizod hipomaniakalny, w porównaniu z epizodem manii, charakteryzuje się występowaniem mniejszej liczby objawów i mniejszym ich nasileniem oraz krótszym czasem trwania. U pacjenta dochodzi do podwyższenia nastroju i napędu psychoruchowego, ale z możliwością kontroli swoich zachowań i przynajmniej częściowym wobec nich krytycyzmem. Zwiększona radość i zadowolenie z życia oraz energia i aktywność życiowa, zmniejszona potrzeba snu, nieco przyśpieszone tempo myślenia, „przejrzystość i jasność myśli” dają pacjentowi poczucie zwiększonej siły i własnych możliwości, „czasu na wszystko”. Pacjent w hipomanii może podejmować wiele różnych działań, aktywności, na które do tej pory „nie miał siły i czasu”, ale w rezultacie zazwyczaj ich nie kończy, porzuca. Może, podobnie jak w manii, podejmować działania lekkomyślne i nieodpowiedzialne, ale, w przeciwieństwie do osoby z manią, jest wobec nich przynajmniej częściowo krytyczny i przynajmniej częściowo takie zachowania kontroluje. Ma także zmniejszoną umiejętność odroczenia swoich działań w czasie (chce zrealizować je „jak najszybciej”) i w związku z tym może doświadczać zwiększonej podatności na frustrację i drażliwość w przypadku niemożności zrealizowania swoich zachowań lub odmowy/zakazu ich realizacji przez inne osoby. Jednak skłonność do drażliwości i irytacji w epizodzie hipomaniakalnym ma zdecydowanie mniejsze nasilenie i wiąże się z reguły z wyraźnie mniejszymi konsekwencjami niż w epizodzie maniakalnym.

/.../
    Epizod maniakalny charakteryzuje się znacznie podwyższonym nastrojem – czyli nadmiernym poczuciem radości i szczęścia (euforii), zazwyczaj niedostosowanym do sytuacji, ale też wesołkowatością i nadpobudliwością. Stan pacjenta maniakalnego może jednak szybko przejść od poczucia nadmiernego szczęścia do drażliwości, a nawet agresji czy wrogości. Niekiedy w manii pojawia się tzw. nastrój ekspansywny, z tendencją do dominacji, forsowania własnych planów i pomysłów oraz narzucania innym własnej woli. Występuje wówczas potrzeba natychmiastowego zaspokojenia swoich potrzeb, co w przypadku niemożności ich realizacji lub odmowy ze strony innych osób, może prowadzić do frustracji oraz do tzw. nastroju gniewliwego, połączonego z agresją słowną i/lub fizyczną w stosunku do innych osób czy przedmiotów w otoczeniu.


http://psychiatria.mp.pl/choroby/69890,choroba-afektywna-dwubiegunowa


W podobnym stanie znajdują się elity europejskie, co się przejawia doktryną zawstydzania.

U nas faza maniakalna przejawia się przekonaniem, że upadek Kaczora jest bliski, że wystarczy ludziom powiedzieć, że Kaczor to Kaczor i wyjdą na ulicę, aby obalić PiS.  Że jak Kijowski wezwie Policję to ona się zbuntuje. Wojsko też się zbuntuje. Że miliony przyjdą.

Mania ta objawia się też przekonaniem o straszliwych prześladowaniach pisoskich, które dotykają kaczofobów. Silne, masochistyczne pragnienie bycia represjonowanym zaowocowało Diduszką.

I dlatego wyglądało to jak wyglądało. Była groźba ze zaczną dźgać pisiorów, ale się do tego nie posunęli, bo ci się zorganizowali.

2. Musieli postawić tamę deubekizacji, czyli obniżeniu ubekom emerytur do poziomu średniej emerytury.

Celem istnienia opozycji platformersko-nowoczesnej jako  ekspozytury obozu postmagdalenkowego jest dbanie o interesy tego obozu, w pierwszych rzędach o ubeków. Ale i o sędziów, którzy przeszli przez tzw. transformację ustrojową w szyku zwartym. Nie jestem pewien, czy heroiczny, aczkolwiek beznadziejny bój, który stoczyli 16 grudnia zadowoli ich mocodawców. Stąd może dojść do sporych roszad personalnych, czyli Petru i Kijowski wylecą.

3. Środowiska postudeckie zdołały utrzymać swój mit ludzi na poziomie, wybitnych, liderów intelektu aż do tej pory.

Dopiero teraz widać, że Lepper na ich tle jawi się jako tytan intelektu i kultury. Taka jest gorzka prawda. Teraz mamy wzmożony proces dezintegracji obozu postmagdalenkwego. Raz w wyniku autokompromitacji a dwa pisiory dobiją (mam nadzieję) opanowane przez niego struktury.

II
Ze zdumieniem skonstatowałem, że PiS realizuje moje wskazówki i wyciąga afery o może niedużym ciężarze gatunkowym, ale łatwo zrozumiałe dla społeczeństwa. Pinior we wszystkich ministerstwach przytula jakąś kasiorką 40 tysi? Sąd w Krakowie przytula kilka milionów na fikcyjne faktury? Są to wałki łatwe do zrozumienia dla przeciętnego obywatela. Tamci z kolei muszą stanąć w obronie owych przekrętów, przeto kompromitują się w oczach niezłodziejskich kręgów społecznych. A w oczach złodziei zyskują. Mamy tu dalszą polaryzację społeczeństwa.

Kaczyński nie mógł się spodziewać totalnego samozaorania liderów opozycji, czyli Petru i Kijowskiego. W przypadku Petru mamy czynniki takie: Pojechał z wiceprzewodniczacą do tej Portugalii raz. W czasie okupacji sejmu dwa. I ten drug czynnik zadecydował, bo jakby se pojechał kiedy indziej to by to jakoś przeszło. I z jakaś tam kobitka inną - ale że w Nowoczesnej się robi karierę przez łóżko? No nie powinno to dziwić by wystarczyło się im przyglądnąć. 

Z Kijowskim sprawa jest inna. Muszę tu zacząć od stwierdzenia, że nie przypadkiem w obozie kaczofobicznym do głosu dochdzą osoby niestabilne jak Owsiak czy Rzepliński. I wystarczy trochę ich podpuścić a zaczną bluzgać, kąsać, toczyć pianę z pyska. Przykładem jest tu Stefan. Kaczysław tak będzie czynić i oni sami narobią sobie obciachu.

O ile Jerzy Owsiak jakoś tam się maskował, jakieś przepływy miedzy Mrówką Całą a Złotym Melonem a Jasną Sprawą uskutecznił, o tyle Mateusz Kijowski wziął walnął se faktury na 120 tysi i zdziwiony, że ktoś się czepia. Oni tak mają - zatracili wyczucie, co jest wałkiem a co nie. Proponowali Kijowskiemu 2.5 tysiąca miesięcznie ale za mało było? Wielki ruch obalenia Kaczora okazją do drobnych wałków? Niech ktoś to ogarnie jakoś, bo ja nie pojmuję. tzw Stare Kiejkuty co na to?

III
Jak wiecie jasnym się stało, że Trybunał Konstytucyjny miał się stać ostatnia zaporą antykaczystowską, stąd dłubanie przy ustawie w czerwcu 2015 roku. Rzepliński stanął wtedy ramię w ramie z platformersami, zamiast dbać o konsensus. Sprawa się zrobiła polityczna i wymagała politycznego rozwiązania. W momencie kiedy okazało się, że pisiory nie dadzą sobie w kaszę dmuchać postmagdalenka powinna się cofnąć i szukać kompromisu, bo istniejący stan rzeczy działał na korzyść Kaczora. Istotnym był tu termin zakończenia kadencji Rzeplińskiego, który nie mógł zbyt długo stawiać oporu. Może liczyli, że w rok PiS załatwią? No to się przeliczyli.  Teraz trybunał padł co potęguje dezintegrację ich szeregów i poczucie klęski. Zakończenie Rzeplińskiego mogło ich zdopingować do rozpaczliwego ataku. PiS zręcznie doprowadził jednak do sprowadzenia sporu o trybunał do ekwiwalentu:

Wbrew ściemie rozpowszechnianej przez kaczofobów chodzi o stanowiska Rzeplińskiego i Biernata. Jako prezes i wiceprezes powinni oni pilnować wykorzystani urlopów i wysyłać towarzycho na przymusowy urlop. Nie robili tego w stosunku do siebie i innych więc co? W dodatku w sytuacji konfliktu, gdy wszystko jest wyciągane nie domyślili się, że pisowcy pójdą po tej linii? Dziwne.

IV

Wnioski są pocieszające dla PiS. Tamci zatracili zdolność oceny własnych poczynań i nie zanosi się na szybkie odzyskanie tej zdolności. Górę bierze tam myślenie sekciarskie. Dostają przez to fałszywą informacje zwrotną. Czyli jeśli postmagdalenka zrobi coś głupiego to media,experty itp. twierdza, ze to mądre. W takiej sytuacji nie mają szans.

22.01.2017

Krwawa kaczystowska soldateska

Opozycja kaczofobiczna jawi się nam jak czteroletni pędrak tarzający się po podłodze bo chce lizaka. I wyjący. Jeśli taki cokolwiek wymusi, to będzie mu się pogarszać. Słusznie zatem pisiory biorą nowoczesnych platformersów na przetrzymanie. Taktyka obrana przez Schetynę i Petru musi zaowocować szybkim sukcesem, czyli obaleniem Kaczora. Jeśli nie obalą go przez parę najbliższych tygodni to grozi im trwały spadek poparcia, co może zaowocować powstaniem nowego ugrupowania antykaczystowskiego. Nadmierne pajacowanie doprowadziło Palikota do zaniku i Ryśka też może.

Przedstawię teraz kilka postulatów, które powinna przedstawić opozycja, aby odzyskać wiarygodność:

Jak jeden poseł mówi z mównicy to reszta morda w kubeł. Nie bulgotać. Stefan siedzi w kagańcu a Szczerba w kaftanie. Jak jest dyskusja o budżecie to mówią o budżecie, a karteczki o tzw. wolnych mediach wiecie gdzie se mogą trzymać. Posłowie, którzy kwalifikowali się do wyrzucenia z grudniowego 33 posiedzenia sejmu (za wycie) nakładają na siebie dotkliwe kary finansowe. Na przyszłość każdy opozycjonista kwalifikujący się do usunięcia sam się usuwa bez konieczności działania marszałka.

Nie wymagamy od nich więcej, niż wypowiadanie się na temat w regulaminowym czasie. Głosowania przeciw. Mogą zgłaszać poprawki, które PiS odrzuci. Jeśli przypadkiem nie odrzuci jakiejś to powinni się cieszyć z łaskawości Kaczora. Interpelację se mogą złożyć. Wnioski formalne schludne i na temat. I będzie zachowany ład i tzw. porządek. Jeszcze powinni badać się alkomatem przed wejściem na salę obrad. I czymś na prochy.

II


Blokowanie mównicy w pewnych sytuacjach opinia publiczna uznałaby za uprawnione. Gdyby coś się faktycznie działo strasznego. Ale tak? Bez żartów. Petru opowiadał o przewidywaniu kilku ruchów od przodu jak w szachach. I się naprzewidywał: sam zgłaszał jakieś propozycje, potem je odrzucał. Jestem tu w pewnej kropce, bo cały czas szukam tu jakiejś racjonalności. W szachach tak bywa, że ktoś podstawia wieżę pod bicie. Drugi gracz szuka jakiejś niewiadomo jakiej kombinacji, traci czas, w końcu tej wieży nie bije i przegrywa. Teraz taki plan może być.

Z drugiej strony Kukiz 15 domaga się kar dyscyplinarnych a nawet procesów posłów blokujących. To się nie uda - wszystko rozbije się o opinię biegłych psychiatrów. 2 kluby parlamentarne na żółtych papierach to jednak kompromitacja Polski na arenie jest. Tego chce Kukiz?

III


Mylne okazały się rachuby naszego ulubionego redaktora Łukasza Warzechy. Redaktor Rafał A. Ziemkiewicz z kolei podporządkowuje swe komentarze linii ideowej tzw Endecji. Co tam ostatnio Piotr Semka wypisuje to nawet nie wiem. Wszyscy się mylą: PiS nie ma żadnych możliwości załagodzenia sporu lub ustępstw, bo tamci idą jak barany, o czym pisałem.

Z kolei zwolennicy ciamajdanu wciskają ściemę, że to nie była okupacja, tylko tak se stali. Że PiS nie miał większości i dlatego wywalił Szczerbę. Że opozycja chciała rozmawiać o budżecie. Jak chciała jak wyła o tych mediach? Dręczenie pismaków społeczeństwo odbiera jako element walki z establiszmętem.

III


Przypomnieć trzeba konstytutywne elementy ciamajdanu: nawoływania Kijowskiego do wypowiedzenia posłuszeństwa rządowi przez Policję, wojsko itp. Czyli - żeby nie bronili sejmu przed wdzierającymi się bojówkami kodersów. Propagandowe nawijki Wałęsy, że pisiory będą wyskakiwać przez okna z sejmu. i inne wynurzenia, których było trochę. Karnowscy mają środki, żeby to zebrać i opublikować. Wewnątrz sejmu mieliśmy rozpaczliwą próbę zatrzymania budżetu i ustawy deubekizacyjnej. Dodatkowo propagandowe ściemy.

PS: Dawajcie linki do multimediów pokazujących przebieg wydarzeń.

PS2: Przegląd Tygodnia - prof. Krystyna Pawłowicz, Józef Orzeł (Klub Ronina - 9.01.2017)
 

 

 

https://www.youtube.com/watch?v=G9Uwh-Jc1iU

12.01.2017

Obóz kaczystowski

Pochylmy się chwilę nad fenomenem kaczyzmu. Co ciekawe, cała wiedza jest łatwo tu łatwo dostępna. Weźmy choćby twórczość znanego publicysty Rafała Ziemkiewicza, tam taki "Czas wrzeszczących staruszków" czy tam coś. Napisał onże książkę, w której tłumaczy platformersom, dlaczego przegrają wybory. I nic nie pomogło. Podobnie ja nie owijałem w bawełnę na blogu. Chodziły za to. różne opowieści, że Kaczor nie chce wygrać, tylko przegrać chce i okopać się jako wieczna opozycja.

Aby pojąć fenomen kaczyzmu porównajcie sobie osobowości Andrzeja Dudy i Ryszarda Petru. Kaczyński wysunął Dudę, żeby ten nie wygrał. Takie opowieści chodziły. Wtedy mało kto wierzył w sukces kandydata PiS. Ja też nie. Myślałem sobie: "fajny kandydat, ale z Komorowskim szans ni ma. Co za kraj, co za czasy". Telewizje, prasa, itp - wszystko za Bronkiem. Duda startował od małych spotkań, gdzie szlifował swe mowy, nauczył się łapać kontakt z publiką itp. To jednak nie wystarczyło, bo dlaczego niby ludzie mieli nie głosować na Komorowskiego, skoro mogli? W pierwszej turze powinien wygrać, jak Kwaśniewski. Widzimy wyraźnie, że prezydent Duda nie tylko wierzył w siebie, ale i realnie ocenił szansę. Do pomocy dostał Beatę Szydło, której rola jest nie do przecenienia. Nie widać, żadnej refleksji u opozycji z tym związanej. Szydło skończyła z pierdołowatością pisoską, czyli niemożności podejmowania decyzji. Decyzję zapadały szybko i co równie ważne były w większości trafne.

Ryszard Petru zaczął funkcjonować na szerszych wodach jako człowiek Balcerowicza, jakaś idea partii Balcerowicza wyewoluowała w Nowoczesną, która miała być partia nowych ludzi, którzy widzą co się dzieje i poczuli potrzebę działania. Za 30 000 wpisowego za 1 miejsce na liście. Odnieśli pewien sukces wchodząc do sejmu, ale wpadki lidera i reszty ograniczyły ich zasięg oddziaływania. Kto pamięta pomyje wylewana na prezydenta Dudę? A to że się rozwodzi, a to mandat za parkowanie, a to to a to sio. A tu Rysiek się rozwodzi jednak. Nie dość że ograniczony to jeszcze wyszedł jego romans z wiceprzewodniczącą. W okresie okupacji sejmu. No ludzie.

Widać zatem, że Kaczyński zrobił coś nieprawdopodobnego: zmienił politykę kadrową, wystawiając znakomite kandydatury i na prezydenta i na premiera. Refleksji nad tym nie ma żadnej.

II

Obóz kaczystowski składa się z żelaznego elektoratu, tzw "starego pisu", który jak zawsze obraża się na cały świat. Np. przy okazji afery z prawem antyaborcyjnym na mnie się obraził, za krytykę poczynań partii. Ale jest i Nowy PiS, który identyfikuje się w dużej mierze z prezydentem i premierem, mimo ich pewnych wad. Pora zrozumieć, że po 8 latach rzędów Platformy i Peezelu ludzie nie oczekiwali cudu jakiegoś. Ja na przykład od razu stwierdziłem, że pisiory nie narobią. W skład obozu kaczystowskiego wchodzi zatem opozycja (normalna), która nieustannie krytykuje rozmaite działania PiS. A jak nie krytykuje to dlatego, że cały wolny czas zajmuje beka z opozycji. Weźmy niezawodnego redaktora Warzechę albo red. Stanisława Michalkiewicza. Jest celny wywód red. Michalkiewicza, dlaczego popiera rząd, nie chce mi się jednak szukać na Jutupce. W skrócie: reżim spotyka się z takim nasileniem antypolskich działań, że trzeba go poprzeć, bo jest polski. Chociaż nie za mądry może jednak.

Nie ma żadnego powodu, aby uznawać, że ten cały trybunał z istoty rzeczy ma być kaczofobiczny (czyli promagdalenkowy). Może być kaczystowski, czemu nie? Tym bardziej że Rzepliński skroił trybunał na sto tysi za ekwiwalent urlopowy, a Biernatowi nie dadzą. Wszelakie formy godzenia w establiszmęt spotkają się z uznaniem szerokich mas społecznych. Podobnie może być odebrane to niesławne ograniczenie dziennikarzy w sejmie. Jako antyestabliszmętowość.

III

Nie ulega wątpliwości najmniejszej, że opozycja powinna brać pod uwagę w swych rachubach jakość rządów PiS. Poziom jest tu wyższy zdecydowanie od tego, co reprezentował poprzedni reżim PO-PSL. Np. przekierowanie kaski z mafii paliwowej na 500+ jest zdecydowanie pozytywne. Bez zrozumienia specyfiki obozu promagdalenkowego, czyli kaczofobicznego nie pojmiemy, co się teraz dzieje. Subiektywne porażki Kaczyńskiego, jak deubekizacja obiektywnie wypada ocenić pozytywnie.

Realnie zatem PiS może obalić tylko wewnętrzne zużycie, które do końca tej kadencji może nie nastąpić. Na 7 lat opozycji niech się PO z Nowoczesną nastawiają.

IV

Osobiście, jak pisałem, nie miałem specjalnych nadziei, więc nie jestem specjalnie rozczarowany. Nawet tym Greyiem. Retoryka czyniąca z Kaczora Hitlera, Stalina i Putina na raz sprawia, że realnymi wpadkami nikt się nie przejmuje. Znikome są w porównaniu z oskarżeniami. Ten cały Morawiecki ze swoim planem? Miałem nadzieję, że cofną gendera i cofnęli. "Żołnierze Wyklęci" itp. Że tamci zaczną toczyć pianę z pyska. Są na plus.

08.01.2017

Upadek liderów. Liderów?

KOD wychodził na PiS jak Real Madryt na Górnika Łęczna. Potem dostawał szybką kontrę kilku plaskaczy i zaczynał wyczyniać różne głupstwa. Okazuje się bowiem, że nie jest Realem Madryt tylko oldbojami Glinika Gorlice. Problemem tym zajmował się znany publicysta Rafał Aleksander Ziemkiewicz, który omówił manię wielkościową jako źródło takich zachowań. Ja zaś mogę stwierdzić: a nie mówiłem. Co niniejszym czynię.

KOD miał skupiać wszystkich broniących demokracji. Nie zadbali jednak o pluralizm. Jedni uważają za zagrożenie Jarosława Kaczyńskiego a drudzy Mateusza Kijowskiego więc KOD powinien składać się z dwóch części. Jedna powinna zwalczać pisiorów, a druga kodomitów. Oceny KODU należało dokonać w zesżłym roku, kiedy to ich grupa na Fejsbuku zatrzymała się na poziomie 60 000 lajków. A co to jest lajk? To jest nic. To znaczy, ze ktoś se kliknął z różnych powodów i nie koniecznie jest zaangażowany. Korwin ma chyba 700 000. Powstała grupa tzw. fejkowego KOD, która miała podobną liczebność, a nawet większą, bo KOD zaczął banować pisiorów a ci nie. Przy gigantycznym wsparciu mediów, TVNu i Wyborczej sześćdziesiąt tysięcy to jest pikuś. To jest niepoważne. Tak nikłe zainteresowanie sprawiło, że KOD stał się sektą najzagorzalszych kaczofobicznych fanatyków. Mylnie tez interpretowano zainteresowanie kaczystowskich mediów. Nie był to wyraz zaniepokojenia. Tak jak popularne są na Jutupce filmik Russian fails, Funny Cats tak tu KOD stał się wygodnym przedmiotem satyry. Wystarczyło posłuchać Kijowskiego żeby się zorientować, co to w ogóle jest. KOD okazał się niesamowicie żałosny, co jest kompletnie niezrozumiałe.

II


Nowoczesna zaczynała podobnie, odniosła jednak sukces wchodząc do sejmu. Zaczynała jako ksiązka, potem stowarzyszenia, jakieś fundacje, partia Balcerowicza itp. Potem były przerwy, jakieś bełkotliwe wynurzenia, pyskówki. Do świadomości społecznej przebił się Ryszard Petru ze swoimi wpadkami i wianuszkiem wielbicielek.

Apogeum autoośmieszania to ten nieszczęsny pucz, który miał przewrócić reżim PiS, a okazał się ostatnimi podrygami przed noworocznym czyszczeniem sceny politycznej. Kijowski wpadł na fakturach a Petru na wyjeździe. Odpalenie faktur świadczy, że coś się szykuje. To była decyzja na szczeblu. A wyjazd nie zatrybiłby, gdyby nie ta okupacja sejmu. Ratalna. Coś jak protest głodowy od obiadu do kolacji z przerwą na podwieczorek. Schetyna tez gdzieś se pojechał, ale nie jest twarzą protestu. Posłanka Mucha jest i jej protestsongi.

Ocena nowych tworów opozycyjnych była łatwa do przeprowadzenia, ale dowodów nie było. Teraz są i moje przewidywania dowodnie okazują się słusznymi.

III


Powinni cofać się w momencie, gdy okazuje się, że nic z tego. Zaczęło się od trybunału: paniczna zmiana ustawy, pośpieszny wybór, kontra PiS. I gdy jasnym się okazało, że nie uda się zamienić Trybunału Konstytucyjnego w gniazdo kaczofobicznego oporu powinni iść na kompromis, choćby dlatego, że za rok skończy się kadencja Rzeplińskiemu i padnie. Ale nie. Podobnie było z tym protestem: próbowali zablokować budżet i deubekizację, okazało się że nie mają takiej siły to idą dalej w zaparte, co skończyło się Maderą i fakturami. Żaden z nich nie może zaproponować kompromisu, bo inni oskarżą go o uległość wobec Kaczora. Skoro uznali Kaczora za Hitlera, Stalina i Putina na raz to nie mogą z nim paktować, bo z Hitlerem i Stalinem się nie paktuje. Wróć: Monachium, Jałta, Teheran, Poczdam. Kolejność przypadkowa.

Sytuacji tej nie rozumie np. niezawodny red. Łukasz Warzecha. Jeśli tamci idą na zderzenie jak po swoje a nie mają szans to PiS musi iść sztywnym kursem bo co ma zrobić? Tamci chcą obalić reżim i Kaczor ma zerowy manewr, czy to przy trybunale, czy to przy posiedzeniu.

Teraz oczywistym się staje, że 11 stycznia PiS otworzy nowe, 34 posiedzenie, budżet już uchwalili, tamci się samozaorali itp. Nikt temuż budżetowi się nie przyglądał i nie analizował. Zamiast tego mieliśmy podryg wielkościowy, nie wiadomo czy ostatni. Może w końcu pojmą, że miliony nie wyjdą na ulicę, żeby w pyskach przynieść im ośmiorniczki. Przeciw Platformie nie wyszły a teraz mają wyjść? Ciekawe dlaczego. Teraz kroi się zmiana liderów. Wystawienie Petru i Kijowskiego w sytuacji tak dramatycznego przesilenia politycznego jest dowodem na silną selekcję negatywną w obozie kaczofobicznym. Albo ktoś to rozpracował na lata do przodu i taką taktykę obrał.

Przecież ten elektorat nie rozpłynie się w powietrzu. A jeśli będą zmieniać liderów to w końcu któryś da radę. Na razie wydaje się ten scenariusz mało prawdopodobnym.

IV


Po stronie kaczystowskiej nie widać głębszych badań nad elektoratem kaczofobicznym, czyli promagdalenkowym i kreolskim. Słusznie prawi Ziemkiewicz, że w tym roku niektórzy pierwszy raz obchodzili wigilie, śpiewając "O mój rozmarynie" czy coś. Sześciu króli, Kacper, Melchior i Belzebub - osoby zakorzenione w kulturze polskiej takich rzeczy by nie wygadywały. Jakiś plan polityczny w tej sytuacji szykować trzeba.

Oczywistym jest, że nie ma szans na jakiś przewrót przed końcem kadencji, a działanie opozycji promagdalenkowej cementuje poparcie dla rządu. Tryumf Kaczora w następnych wyborach jest zatem coraz bardziej prawdopodobny. Jedynym sensownym planem dla opozycji jest pokorne znoszenie kaczystowskiego dyktatu z nadzieją na naturalne zużycie reżimu.

A tu wywody red Ziemkiewicza: http://fakty.interia.pl/opinie/ziemkiewicz/news-requiem-dla-kod,nId,2333715

07.01.2017

Na hura i na otrąbiono

W kolejnej części Igrzysk Śmierci Katniss Everdeen otrzymuje zadanie zdobycia planów nowej stacji bojowej zdolnej znisz.... A nie wróć:

Gwiezdne Wojny były przełomowym filmem w historii kina z uwagi na efekty specjalne raz ale i samą historię dwa. Przetworzenie tradycyjnych toposów kulturowych, dodanie różnych motywów itp stworzyło fabułę, którą naród chciał oglądać. Potem podobny zabieg udał się w Matrixie. Film miał plusy i rozliczne minusy traktujemy wciąż jako ciekawostki. Np. funkcjonariusze Imperium puszczający wolno szalupę ratunkową z robotami urągają elementarnej inteligencji widza. Atak na Gwiazdę Śmierci wszedł do kanonu kina, mimo że nie ma żadnej przyczyny dla lotu w tym całym tunelu. Miałem nadzieję, że w następnych filmach będzie lepiej. Nie jest.

"Przebudzenie Mocy" to plagiat pierwszej części, zrobiony zgodnie z wymogami Disneja i politycznej poprawności. Czyli bohaterem jest kobieta, są osoby uposażone pigmentalnie itp. Nic nowego zatem nie wniósł ten film. Podejrzewam, że cała trzecia trylogia będzie zrzynką z pierwszej trylogii (która jest druga). "Łotr 1" z kolei miał być zupełnie nową, oddzielną historią czyli tzw spin-offem, którym nie jest. Został gruntownie przerobiony - na co wskazują wycięte sceny z trailerów (http://star-wars.pl/News/21498,Sceny_z_trailerow_ktorych_nie_ma_w_Lotrze_1.html). Tego, co zachwyciło w Nowej Nadziei jest coraz mniej a błędy zostają po staremu. Zamiast się poprawiać to... I tu zaczynają się spoilery:

Na hura i na otrąbiono.


Dyrektor Krennic, który nie ma stopnia czyli jest cywilem leci osobiście po naukowca Galena Erso. Technologia, którą dysponuje Imperium jest w tym momencie tak uboga, że nie może wysłać jakiegoś drona na zwiady, nie wiem - może robota jakiegoś czy coś. Erso ma dość czasu na uskutecznienie ucieczki zony i dziecka, ale dla siebie planu nie przewidział. Imperialiści dodatkowo po wylądowaniu lezą na piechotę i dają czas poszukiwanemu. Nie mają noktowizorów, podczerwieni, nic. Mają za to efektowne srebrne zbroje. Technika cofnęła się od czasów Mrocznego Widma, gdzie Darth Maul miał drona. No nieważne - chwile potem żona owego Galena okazuje się niezrównoważona i blasterkiem atakuje szturmowców. O szturmowcach będzie więcej nieco później, a teraz kobitka ginie. Dziecko się ukrywa, imperialni nie mają noktowizji itp detektorów i odlatują. Nie mają kamerki, którą by mogli zostawić, aby monitorować okolicę. Zabierają naukowca i odlatują. Sensu nie ma w tym za grosz.

Po staremu bitwy kosmiczne są żenujące. Kiedyś to chociaż latali a teraz gwiezdne floty wyskakują z nadprzestrzeni i nic. Ani do przodu, ani do tyłu, chyba nawet nie strzelają za bardzo do siebie. Odległość starć po staremu jest żadna. Przy tych prędkościach to stareńki Bismarck by sobie poradził z odpieraniem nalotów, że nie powiem Yamato. Zaawansowanie drugowojennych urządzeń kierowania ogniem byłą wystarczająca, żeby nie dopuścić samolotów tak blisko. Że nie powiem o trafieniu w inne okręty. Tutaj mamy lasery, przy strzelaniu którymi nie trzeba brac poprawek i z prowadzeniem ognia poradziłby sobie dowolny telefon komórkowy.

Odległość prowadzenia walki myśliwców jest też nie do przyjęcia. Nasz PZL P 11c miał większy zasięg skutecznego ognia, przy podobnych prędkościach. Tak - w atmosferze prędkości myśliwców są zbliżone do Jedenastki, a w kosmosie względne prędkości są tego samego rzędu. P 11c osiągał v max 375 km/h jakby się ktoś pytał. W finałowej bitwie pole siłowe atakują jakieś leszcze, a czemu nie ostrzeliwuje go flota? Wszystko tam siedzi na kupie i jak wycofują się skokiem w nadprzestrzeń to akurat w tym momencie zderzają się z niszczycielem Vadera. Tak się jakoś złożyło.

Na powierzchni nie jest lepiej. Szturmowcy, których reputacja została nadwątlona w poprzednich częściach okazują się cieniasami rozwalanymi przez jakiś leszczy. Walki toczą się na odległość rzutu z procy. Kilku gości z kałachami by wymiotło całe towarzystwo. Machiny bojowe Imperium, wcześniej (czyli później) bardzo trudne do zniszczenia tu rozsypują się jakby były zrobione z tyktury.

Są to przypadłości większości filmów. Zdegenerowana batalistyka wypluwa z siebie jeden schemat bitwy: najpierw atakujemy i wygrywamy, wróg pada jak muchy. Potem pojawia się więcej wrogów, którzy już nie padają i wygrywają. Potem staje się cud i wygrywamy. Nudne to jest. Mamy tu niewątpliwą winę szczenarzystów, ładujących te same schematy gdzie się da. Te same drętwe mowy umoralniające. W Nowej Nadziei przynajmniej Han Solo zwiał z forsą. A tu? Imperium złe bla bla bla. Rebelia siedzi zaś na Yavinie 4 i główna narada odbywa się w jakiejś jamie, gdzie każdy może gadać. Jakieś leszcze. A załogi krążowników nie mogą, bo się nie mieszczą. Niepoważne to jest.

Łotrowi 1 nie udało się nawet zostać tzw. spin offem, czyli historią poboczną. Jest historią główną. Opowiada o zdobyciu planów Gwiazdy Śmierci, których uratowanie jest tematem przewodnim części 4 (czyli pierwszej). W końcowej scenie Łotra Leia ucieka z planami, podobnie jak ta szalupa z Nowej Nadziei. Imperialna flota zaskoczona i nie aplikuje księżniczce kilku szybkich salw laserów. Nie udało się to z kilku powodów:

Napisy Nowej Nadziei zaczynają się informacją o pierwszym zwycięstwie rebeliantów, którzy jednak w Łotrze 1 dostają łomot. Imperialni widza statek Lei, więc jak można im wciskać kit, że to statek dyplomatyczny. W końcu Vader wybija wszystkich na pokładzie, nie zostawił se jednego jeńca, aby wycisnąć z niego, gdzie jest tajna baza? Myślałem przed seansem, że Vader wykończy wszystkich bohaterów osobiście, a on tylko zwykłych żołnierzy... Gwiazda Śmierci już jest ukończona i lata sobie w nadprzestrzeni i strzela. W Nowej Nadziei jakby jeszcze nie. Leia widzi, że miasto na planecie jest zniszczone a wiadomość o gotowości bazy w części 4 jest dla niej zaskoczeniem.

A teraz kilka zdań o bohaterach: Donnie Yen zagrał rolę życia w trylogii Ip Mana, imidż spokojnego człowieka z zakłopotanym uśmiechem pasuje mu idealnie, tu to wycięli. Jyn Erso jest kopią Rey z Przebudzenia Mocy i jakby przeżyła to by mogła być jej matką. Całą ambicje dyrektora pomijam, bo wiadomo, że imperator wie o wszystkim więc po co się spina ów urzędnik. Reszta bezbarwna.

Postaci te może i byłyby ciekawe, ale są wpychane w różne absurdalne sytuacje, jak ta w bazie promowej. Rozmowę przeprowadzają na zewnątrz, a nie w środku, żeby można było łatwiej łeb odstrzelić. Krennic rozkazuje wybić wszystkich inżynierów, których jest coś koło ośmiu. Ośmiu skutecznie zaprojektowało taką krowę.

Nie mamy tu  żadnych toposów i innych takich, tylko ordynarną zrzynkę. "Igrzyska Śmierci" się sprzedają to wyślemy je w kosmos. "Gra o tron" się sprzedaje to wybijemy wszystkich jak tam. I tak to leci. Centrum nadawcze anteny znajduje się na czubku a nie w jakiejś sali na dole, gdzie są do teog warunki. Skoro roboty są takie super i rozwalają szturmowców stadami to po co ci szturmowcy? Niech droidy walczą na 1 linii.

W pierwszej (czyli drugiej ) trylogii jeszcze jakieś odległości kosmiczne były. Han Solo jakiś dłuższy czas leciał na Alderan. A teraz nie ma już żadnego kosmosu. Siadają, lecą i są na drugim końcu galaktyki. Jakimś promem w którym nie ma nawet kibla. O suchym pysku w dodatku.

Tutaj jest problem taki, że w kolejnej części chcą dawać więcej wszystkiego a jest ona wcześniej więc nie wypada. I jest zgryz.

05.01.2017

© Copyright 2010; Smocze Opary. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Przemijanie ma sens | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd