« IT Crowd Ogródkowe obserwacje »

Złoty środek

20.03.2017

jest gdzieś ze Świętym Graalem

Tego co wydarzyło się podczas minionego weekendu nie mam jeszcze dobrze poukładanego w głowie. Dalej zmagam się z mieszanymi uczuciami i pytaniami, które się kłębią i domagają uporządkowania. A było to tak:

Pomimo brzydkiej pogody wylegliśmy z Wilczątkiem na podwórko. Zaraz po tym jak wróciło z Drogi Krzyżowej na której czytało rozważania do stacji XII i XIII. Najpierw jednak razem pojechaliśmy do sklepu budowlanego po drzewka śliwy, wiśni i czereśni.

W momencie, kiedy kończyliśmy ubijanie ziemi przy świeżo posadzonej wisience pojawili się wilczątkowi koledzy zza pola. Oczywiście też chcieli pomóc. Najbardziej pożądana pracą było rozcinanie moim osobistym scyzorykiem worków z ziemią... Ale każda pomoc się liczy i według mnie pierwszą z gruzińskich prac obowiązkowych mężczyzny mają zaliczoną!*

Zaraz po tym, kiedy ostatnie drzewko zajęło swoje nowe miejsce, chłopaki znudzili się i zaczęli poszukiwania nowej zabawy. Wilczątko wyciągnęło z kupy patyków trzy rokujące badyle, rozdało chłopakom i zakomenderowało:

-"Ty masz pistolet maszynowy i granaty, ty karabin a ja mam snajperkę!"

-"A jak strzela karabin?" - zapytał młodszy z poborowych.

-"Trtrtrtrtrt!" - tu nastąpiła dźwiękonaśladowcza seria wydana Wilczątkową paszczą.

-" A ja będę miał dynamit! " - ucieszył się drugi z oddziału - "Tiu! Tiu!" - wykrzyknął udowadniając, że posiadane egzemplarze były trochę zwietrzałe.

Wilczątko przejęło dowodzenie ale za chwilkę okazało się, że oddział buntuje się na powierzone mu zadania taktyczne:

-"Ale do kogo my strzelamy?" - odezwał się głos podkomendnego.

-"No, do Niemców!" - oświadczyło Wilczątko

-"Ale dlaczego do Niemców? " - zdziwił się kolega - "Ja mam kolegów z Niemiec!"

-"No ale oni na nas napadli podczas wojny!" - pouczyło ich Wilczątko.

-"Ale teraz nam dawno nic nie zrobili" - kontynuował kolega - "to nie będziemy do nich strzelać!"

-"A w ogóle to jest mi zimno, chodźcie pooglądać Madagaskar!" - i tym samym rozwiązał oddział żołnierzy zmarzniętych ostatecznie.

...

Jak napisałem na początku, mam teraz mętlik w głowie. Z jednej strony wiem, że nie jest źle kiedy chłopaki bawią się w wojnę i znają przynajmniej zarysy historii swojego kraju. Z drugiej podejście, które zaprezentował wilczątkowy kolega jest bardzo dobre i jest czymś na czym właśnie buduje się pokój i przebaczenie. Więc teraz czeka mnie bardzo delikatne zadanie wyważenia tych wartości w wilczątkowym superkomputerku, tak aby wypuścić go w dobrym kierunku samodzielnego myślenia. Zaraz po tym, kiedy się sam z tym uporam.

Trzymajcie kciuki!

* zasadzić drzewo, wybudować dom, spłodzić syna.

 

Wpis w kategoriach: Piernikowe opowieści, Wilczątko

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Jeżeli masz dość wpisywania tych literek lub załóż konto w portalu

© Copyright 2010; Homo homini lupus est. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Lubię precyzję | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd