Rozmowa z bergamotką

krzysiekniepieklo

dodane 2019-01-01 23:23

Nagroda proroka

Krzysiekniepieklo

Re: Kącik towarzyski

To ja bergamotko mam też fantazję i przyrównam twoją sytuację do sytuacji kury nioski. W klatce 50/50 cm. Jak nie zniesiesz jajka, to w łeb. Wybieg się wszystkim należy. Pieniądze to nie wszystko. Wtedy dopiero będą prawdziwe jaja. I kura będzie zadowolona i ten co hoduje kury i ten, co je jajka. Zdrowsi będziemy i w psychiatrykach się przewietrzy.


 

bergamotka

Re: Kącik towarzyski

Piszesz bełkotliwie a z tą analogia to trafiłeś jak kulą w płot. Jestem w Kościele, jestem katoliczką i to jest mój wybór a ty próbujesz mi wmawiać że jestem nieszczęśliwa. I chcesz mnie z Kościoła uwalniać. Na co liczysz jeśli nie na to że zasadzę ci kopa?

 

Krzysiekniepieklo

Re: Kącik towarzyski

Wiesz, ta kura to nie zaznała innego życia, a wydaje jej się, że poznała cały świat.

 

bergamotka

Re: Kącik towarzyski

krzysiekniepieklo napisał(a):

Wiesz, ta kura to nie zaznała innego życia, a wydaje jej się, że poznała cały świat


Chciałbyś... I w zasadzie ja też bym chciałam - rzecz jasna z innych powodów. Ale fakty są inne, ty znowu bzdurzysz intensywnie. A skoro porównałeś mnie do kury to zapewne zrozumiesz że nie mogę mieć zbyt wiele cierpliwości dla takiego jaja jak ty co ze swoich ograniczeń czyni cnotę. Bo jako kura kiedyś też musiałam być jajem i jak widzisz to stan przejściowy i z niego się wychodzi.

 

krzysiekniepieklo

Re: Kącik towarzyski

Ja chyba mówiłem, że mam walczyć? Nie? No to teraz mówię. Mam walczyć z szatanem.
To jest dziwne, że ja proponuję to, co jest zgodne z nauczaniem Kościoła i za to jestem prześladowany. Proponuję żebranie o Boże miłosierdzie i codzienną Komunię. To jest droga wyjścia z tego zaklętego kręgu. Nie walczę z kurami, tylko z operatorami kurnika.
Pokazuję drogę, jak opuścić dom niewoli. Ta droga nie jest zakazana. Można tą drogą przejść do nowego świata. Każdy to może zrobić nie przekraczając żadnego zakazu. Zapytajcie się jakiegoś księdza - czy to coś złego?

 

bergamotka

Re: Kącik towarzyski

No i historia zatoczyła znowu koło - coraz szybsze te obroty - a wątek do sprzątania. Skoro krzysiekniepieklo nawet nie pozoruje rozmowy chociażby o nim ale wziął się za nauczanie, głoszenie, zapowiadanie, informowanie - czy jak tam to określić - czego to on nie robi a co robi. I bzdurzy już bez krempacji.

 

krzysiekniepieklo

Re: Kącik towarzyski


Dobrze kombinujesz bergamotka. Kurnik można opuścić jako jajo. Podałem Ci sposób, jak takim jajem się stać. Trzeba się narodzić na nowo ( Jan 3)
Co do kawiarenki, to możesz usiąść z kim chcesz i rozmawiać z kim chcesz. Do swojego domu nie musisz mnie wpuszczać.

 

 

bergamotka

Kącik towarzyski

Tu katolicy są gospodarzami - to określa kierunek dyskursu. Jakoby jest tu kilka osób do ciebie porównywalnych - możliwe, wszystko zależy od kryterium jakiś się przyjmie. W końcu można by rzec że ty i ja jesteśmy tacy sami - bo mamy wszak po dwie ręce i nogi. Ale pomijając wszystko inne tobie brak jakiejkolwiek przyzwoitości i najmniejszych najmniejszych oporów by "molestować" - bo inaczej tego nie można określić - innych swymi naukami czy tego chcą czy nie. Napisałam ci już - na co liczysz ode mnie jeśli nie na kopa?

 

 

krzysiekniepieklo

Re: Kącik towarzyski


Co do kopniaków, to opowiem Ci historię z księdzem na rekolekcjach. Zdaje się, że nie byłem jeszcze prorokiem. Nie, jednak chyba już byłem. Było tak. Przyjechał ksiądz z Łotwy na te rekolekcje. Pierwsze iskry się sypnęły właśnie na styku z tym księdzem. On też widocznie bardzo bywał na rekolekcjach nakręcony i można powiedzieć, że takie rekolekcje kochał.
Ja na adoracji miałem taki nacisk żeby mu powiedzieć, że Bóg go posłał na Łotwę i tam miał służyć. Trochę miałem cykora ale poszedłem do niego i mu to powiedziałem . Zastrzegłem na wstępie, że jak uważa, że to nie jest od Boga, to niech mnie kopnie w tyłek. Powiedziałem mu:  Zostawiłeś swoje owce i przyjechałeś  do owiec, które ci  jedzą z ręki, a  Bogu to się nie podoba. To chyba było moje pierwsze wystąpienie w takiej roli.  Zaczął tłumaczyć, jak to się on poświęca. Po dłuższej chwili jak zauważyłem, że tego nie przyjmuje, stanąłem przed nim i się wypiąłem. Bez namysłu kopnął mnie w tyłek. Rozmowa się skończyła.  Później żona się mnie pytała, co ja mu naopowiadałem, bo widziała go jak gdzieś w kącie płakał. Wtedy zrozumiałem jakie nagrody mnie czekają za moje prorokowanie. Może nie uwierzysz ale się cieszyłem.


 

N P W Ś C P S
30 31 2
6 10 11 12
13 14 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9
Dzisiaj: 18.01.2019