« Kto spożywa, nie umrze Wszystko mi mówi, że mnie kochasz »

Czy tam byliście

03.08.2018

Droga miłości

                                                                                                   Czy tam byliście?

Chciałem Wam przypomnieć moją modlitwę w szpitalu, kiedy umierała moja żona. Może mogliśmy jeszcze żyć długo i szczęśliwie ale Bóg postanowił  inaczej. Zabrał mi żonę ale w zamian dał mi piękną modlitwę

Nasza modlitwa wyglądała mniej więcej tak:

Jezu przebacz nam ,że spaliśmy jak prosiłeś nas o modlitwę.

Jezu przebacz nam ,że sprzedawaliśmy Cię za drobne pieniądze.

Jezu przebacz nam ,że szydziliśmy z Ciebie.

Jezu przebacz nam ,że się Ciebie zapieraliśmy.

Jezu przebacz nam, że Ciebie biczowaliśmy.

Jezu przebacz nam, że Ciebie cierniem koronowaliśmy.

Jezu przebacz nam, że Ciebie fałszywie oskarżaliśmy.

Jezu przebacz nam, że skazaliśmy Ciebie na śmierć.

Jezu przebacz nam, że zmusiliśmy Ciebie abyś dźwigał nasz krzyż.

Jezu przebacz nam, że musiałeś iść tą drogą, którą my nie chcieliśmy iść.

Jezu przebacz nam, że odarliśmy Ciebie z szat.

Jezu przebacz nam, że przybiliśmy Ciebie do krzyża.

Jezu przebacz nam każdą kroplę Twojej krwi.

 

Po prostu Jezus zaprosił mnie abym przeszedł tą drogą miłości razem z nim.

Czy można otrzymać coś piękniejszego w darze?

Jeśli jeszcze nie byliście na tej drodze, to zaprasza i Was.

1 Komentarz

  • Przepraszasz za siebie czy za cału rodzaj ludzki?

  • Bez uprzedniego zasygnalizowania, że w powtarzającym się słowie "przebacz" zawarty jest szczery smutek i głeboki żal za popełniony grzech przeciwko Bogu, że były one zanim się poprosiło o wybaczenie, brzmi dla mnie ta modlitwa, choc bardzo szczera, trochę roszczeniowo...

  • To było w momencie jak umierała moja żona. W moim zamyśle to była nasza małżeńska wspólna modlitwa, chociaż moja żona nie mogła już mówić.

    Taki pomysł żeby stanąć wśród wszystkich judaszów i zanieść tą modlitwę do Boga razem z nimi ( chociaż formalnie modlimy się sami) Bardzo mi się podoba.

    Modliłem się kiedyś o błogosławieństwo dla jednej sprawy i wyglądało to tak:
    Św. Abrahamie proś Boga o błogosławieństwo
    Św. Izaaku...
    Św. Jakubie .....
    ... ... .
    ...
    ...
    Wszyscy święci proście Boga o błogosławieństwo

    Później podczas spowiedzi ksiądz, który nie miał bladego pojęcia o sprawie powiedział mi - dołącz do modlitwy dusze czyśćcowe.

    Tym sposobem cały Kościół modlił się o błogosławieństwo - ja za żyjących, Kościół świętych i Kościół oczekujących.
    A chodziło o krucjatę żebrania o Boże miłosierdzie.

  • """ brzmi dla mnie ta modlitwa, choc bardzo szczera, trochę roszczeniowo..."""
    Ja rozumiem słowo "przebacz" jako prośbę, a nie jako roszczenie.
    Myślę, że tutaj wystarczy dyspozycja serca i Bogu nic nie trzeba tłumaczyć.

  • Ale tutaj dla nas nie jest to rozpoznawlne... Poza tym wypowiedzenie żalu i smutku przed Bogiem i samym sobą ma też znaczenie, bo słowa (modlitwy) mają moc,kóra kaształtuje nasze wnętrze, moc daną od Boga.

  • Myślę, że w tej modlitwie najcenniejsze jest to, że sobie uświadamiam, że ja pod krzyżem Jezusa byłem i bardzo wiele sytuacji z mojego życia do tej drogi można odnieść. Wielu ludzi wypiera się, że pod krzyżem byli. Prawda jest taka, że ja Mu to wszystko zrobiłem, a On się na to zgodził żeby mnie zbawić. Teraz daje mi to wszystko zrozumieć.
    Jeżeli człowiek powie - """to nie ja""", to nic nie zrozumie.

  • Powiedz Krzysiu czy miales slub koscielny ze swoja zona?

  • Miałem Gościu.

  • "Jeżeli człowiek powie - """to nie ja""", to nic nie zrozumie."

    Ja jednak uważam, że nie wystarczy samo przynanie się, samo powiedzenie "to ja" i potem prosba o wybaczenie. Bóg chce przede wszystkim naszej miłości do Niego, a więc żalu za grzechy, a więc żebysmy przede wszystkim z milości do Niego prosili o wybaczenie, a nie ze strachu przed karą czy z posłuszeństwa wynikajacego z poczucia niższości wobec Niego...

    Nie tylko w tych twoich wypowiedziach mi tego aspektu brakuje...

  • Też napiszę modlitwę.

  • """Ja jednak uważam, że nie wystarczy samo przynanie się, samo powiedzenie "to ja" i potem prosba o wybaczenie."""
    Pewnie, że nie wystarczy. To jest tylko pierwszy krok, a bez pierwszego kroku się nie da pójść.
    Widzisz - moja żona umierała i właśnie w jej intencji tą modlitwę zanosiłem.
    Później zdarzyło mi się w kościele jak starsza kobieta umierała na moich rękach i też w ten sposób za nią się modliłem. Tak samo postąpiłem jak mój ojciec umierał - tez na moich rękach. Traktuję to wszystko jako niezwykły dar od Boga.

  • W związku z tym, że modliłem się przy okazji śmierci, to można by tą modlitwę nazwać takim łotrowskim wyznaniem wiary. aha - całą sytuację z żoną opisałem we wpisie "moja żona jest w niebie"

    Komentarz został zmoderowany.
    Ostatnia modyfikacja została wprowadzona przez: krzysiekniepieklo (04.08.2018 14:33)
  • "Pewnie, że nie wystarczy. To jest tylko pierwszy krok, a bez pierwszego kroku się nie da pójść."

    Chyba mnie jeszcze nie zrozumiałeś: Dla mnie, tak jak powyzej pisałam, jest to nie pierwszy, ale DRUGIi krok. Pierwszym jest wyznanie Bogu miłości i związanego z nim żalu za grzechy. To poprzedza również każdą spowiedź. Najpierw jest miłość, żal, potrzeba oczyszczenia i przeprosin, a potem wyznanie przewinień i prośba o ich odpuszczenie.

  • Widzę wiarko, że cały czas pomijasz kontekst tej modlitwy. Ja i moja żona codziennie przez kilkanaście lat wyznawaliśmy Bogu miłość przystępując do komunii. Ja traktuję tą modlitwę, jako modlitwę łotra w obliczu śmierci.
    Nie modlę się tak codziennie ale tylko właśnie w tak wyjątkowych sytuacjach.

Zostaw komentarz

Jeżeli masz dość wpisywania tych literek lub załóż konto w portalu

© Copyright 2010; Komunia dla każdego. Za i przeciw. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Na dobry początek | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd