« Zwycięzca i zwyciężony

Wielka nadzieja i ostrzeżenie

23.08.2018

Myślę o wielkiej trosce Boga o Jego lud. Lud niewierny. Lud odchodzący. Lud, w którym pasterze pasą samych siebie i żerują na owcach, a powierzeni im ludzie błąkają się po bezdrożach, dopuszczając zła i będąc zgorszeniem i antyświadectwem zamiast znakiem Jego miłości.

Wczorajsze pierwsze czytanie (umknęło nam, z racji wspomnienia NMP Królowej) to wielkie proroctwo Ezechiela przeciw pasterzom.

"Rozproszyły się owce moje, bo nie miały pasterza. (...) Oto jestem przeciw pasterzom. Z ich ręki zażądam moich owiec, położę kres ich pasterzowaniu, a pasterze nie będą paść samych siebie; wyrwę moje owce z ich paszczy, nie będą już one służyć im za żer. Albowiem tak mówi Pan Bóg: Oto Ja sam będę szukał moich owiec i będę sprawował nad nimi pieczę."

Dziś liturgia przewiduje kolejny fragment:

"Chcę uświęcić wielkie imię moje, które zbezczeszczone jest pośród ludów, zbezczeszczone przez was pośród nich, i poznają ludy, że Ja jestem Pan, gdy okażę się Świętym względem was przed ich oczami. (...) Dam wam serca nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza, zabiorę wam serca kamienne, a dam wam serca z ciała"

Myślę o wielkiej trosce Boga o Jego lud. Lud niewierny. Lud odchodzący. Lud, w którym pasterze pasą samych siebie i żerują na owcach, a powierzeni im ludzie błąkają się po bezdrożach, dopuszczając zła i będąc zgorszeniem i antyświadectwem zamiast znakiem Jego miłości. Bóg po raz kolejny wyciąga rękę, ocala, oczyszcza, podnosi. Daje serce z ciała i nowego ducha. Nie czeka, aż będziemy tego godni. Nie czeka, aż się pozbieramy. To Jego inicjatywa, Jego dzieło.

Wielka nadzieja.

Ale jest też dziś Ewangelia. Słowo o tych, którzy daru Boga przyjąć nie chcieli. O tych, którzy mieli ważniejsze sprawy, niż przyjście na ucztę, i o tych, którzy wprawdzie przyszli, ale oczyścić się nie pozwolili. Zostali na zewnątrz, w ciemnościach. To także ostrzeżenie dla nas.

Wielka nadzieja to nie jest wielka pewność. Bóg chce wejść w nasze życie. Będzie nieustannie szukał dróg. Ale nie ocali nas wbrew naszemu nie.

Mamy przed sobą – jak zawsze – życie lub śmierć.

Autor zdjęcia: Albertus teolog [CC BY-SA 3.0], źródło: Wikimedia Commons

Wpis w kategorii: Słowo i słowa

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Musisz być , aby zamieścić komentarz.

© Copyright 2010; Dzień jak co dzień. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Poranna kawa | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd