Archiwum dla miesiąca: Luty 2012

Dzień szósty cd. – w drodze – Wenecja

Następnym przystankiem była Wenecja. Akurat tak się zdarzyło, że kilka miesięcy wcześniej nasza starsza córka była w Wenecji na zakończeniu karnawału i wróciła zachwycona miastem i ludźmi. Dlatego ucieszyliśmy się, że i nam dane będzie „rzucić okiem” (dosłownie! na nic więcej nie było czasu) na miejsce, które ją tak urzekło.

Czytaj dalej

08.02.2012

Modlitwa uwolnienia

Joanna Sadowska: Od wielu lat jeździ Pan po świecie i uczy modlitwy uwolnienia. Na czym ona polega?
Neal Lozano: – To metoda pięciu kluczy, w której bardzo ważne jest słuchanie drugiego człowieka. Wysłuchawszy opowieści o jego życiu, możemy pomóc mu przepracować problemy, z którymi się boryka. Bo ludzie, nosząc w sobie np. nieprzebaczenie, gorycz czy urazę, sami skazują się na wewnętrznie dręczenie i lęki. Pomagamy więc w sposób głęboki wyrazić przebaczenie i wyrzec się ducha gniewu, goryczy – tych postępowań, przez które złe duchy mogą wywierać na nas wpływ. Robimy to za pomocą modlitwy pięciu kluczy. Pierwszy klucz to nawrócenie i żal za grzechy, kolejne to przebaczenie, wyrzeczenie się złego i sprzeciwienie się złu. Piąty – najważniejszy – błogosławieństwo Ojca. W tej modlitwie nie stajemy do konfrontacji ze złymi duchami, ale patrzymy na człowieka i próbujemy znaleźć miejsca, przez które zły duch zaczął wywierać na niego wpływ.

Czy katolikowi nie wystarczy spowiedź?
– Nawrócenie to cały proces powrotu do Boga. Spowiedź jest bardzo istotną częścią tego procesu, bo musimy wyznać grzechy, aby uporządkować życie, ale często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że z każdym grzechem wiąże się jakieś zwodzenie i kłamstwo, którego ojcem jest szatan. Chcemy odkryć te fałszywe obietnice po to, aby móc się ich wyrzec. Modlitwa uwolnienia to ewangelizacja, która otacza sakramenty. Ważna jest bowiem przemiana umysłu, która doprowadza do przemiany życia.
 

"Wyrzec się ducha gniewu"

05.02.2012

"... i odpuść nam nasze winy..."

Zachwyca mnie dostrzeganie działania Pana Boga w moim życiu duchowym - to, jak prowadzi mnie do odkrycia Prawdy.

Wielokrotnie powtarzałam słowa modlitwy "Ojcze nasz" i uważałam, że odpuszczam winy moim winowajcom. Nie hoduję w sobie złości na nich, nie staram się im zaszkodzić, nie jestem wobec nich przykra czy uszczypliwa. Pan pokazał mi jednak, jak bardzo siebie w takim patrzeniu oszukiwałam.

Nie sądziłam, że we mnie tyle nieprzebaczenia. Jak to się przejawiało? Ciągłym mówieniem o przykrościach, które od kogoś doświadczyłam. To wieczne analizowanie zła i skupianie się na nim sprawiało, że na drugiego człowieka patrzyłam przez pryzmat krzywdy, którą mi wyrządził (nawet jeśli ta krzywda była tylko moim subiektywnym odczuciem i pomysłem).

I choć rozumowo tego człowieka "rozgrzeszyłam" - potrafiłam pojąć, czemu tak postąpił, potrafiłam zrozumieć, że mogą być w tej sytuacji różne okoliczności łagodzące, których nie znam, to jednak nie przebaczyło mu moje serce, moja dusza.

Kurczowe uczepienie się czyjejś "winy" (podkreślam, że czasem było to tylko moje subiektywne odczucie doznanej niesprawiedliwości) i wiecznie wspominająca o tym przy każdej nadażającej się okazji, zwłaszcza wtedy, gdy moje słowa o krzywdzie i zranieniu mogły tego człowieka pomniejszyć w czyichś oczach - to było to moje "nieodpuszczenie moim winowajcom".

Owocem tego doświadczenia była decyzja o milczeniu i nie roztrząsaniu przed innymi ludźmi swojego doświadczenia, związanego z bólem, przykrością, krzywdą.

Czy o tym nigdy i nikomu nie mówię? Mówię - czasem wracam do tego w rozmowie z mężem (najbliższym mi człowiekiem), dużo rzadziej, gdy rozmawiam z przyjaciółmi i konieczność tego wymaga. Czasem nawiązuję do tego w rozmowie ze spowiednikiem, gdy chcę zgłebić jakiś temat i trzeba o tym wspomnieć. Poza tym o tym nie mówię, bo nie odczuwam takiej potrzeby. Jestem wolna.

Co więcej, uważam, że nie odczuwanie potrzeby, by o tym doświadczeniu mówić głośno, innym ludziom, to właśnie owoc prawdziwego przebaczenia. To doświadczenie krzywdy było w moim życiu, wpłynęło na mnie, ja o nim pamiętam, ale go nie rozpamiętuję. Odłożyłam na miejsce, jak cegłę, w budowie świątyni, którą jestem - ta cegła jest, ale ja nie zwracam nieustannie wzroku w jej stronę i nie uważam, że to ona jest całym gmachem. Zyskałam właściwe proporcje w swoim patrzeniu.

Dlatego jestem Panu ogromnie wdzięczna, że mi to pokazał i pomógł mi uwolnić mnie samą od zła nieprzebaczenia drugiemu jego winy.

I jeszcze jedno dopowiedzenie:

Można kogoś ogromnie kochać, a mimo to nie wybaczyć mu jakiegoś jego zachowania, słowa. Nieprzebaczenie dotyka nie tylko tych, któych nie lubię. O wiele częściej dotyka z mojej strony osób mi bliskich. Jeśli więc zaczynam komuś wypominać zdarzenia lub słowa z przeszłości, nawet w żartach, to warto się temu dobrze przyjrzeć, bo przeważnie na samym dnie leży brak przebaczenia - i on prowokuje mnie do takiej, a nie innej reakcji czy powiedzenia takich, a nie innych słów.

05.02.2012

Dzień szósty – w drodze – Padwa

Czas powoli kończyć tę opowieść, bo czekają następne ;-) Nie pamiętam, niestety, nazwy miejscowości, w której spędziliśmy nocleg. Wcześnie rano ją opuściliśmy, bo przed nami była długa droga powrotu do domu, a jeszcze czekały na niej Padwa i Wenecja.

Czytaj dalej

04.02.2012

Pamięci Wisławy Szymborskiej

Nic dwa razy


Nic dwa raz się nie zdarza
i nie zdarzy. Z tej przyczyny
zrodziliśmy sie bez wprawy
i pomrzemy bez rutyny.

Choćbyśmy uczniami byli
najtępszymi w szkole świata
nie będziemy repetować
żadnej zimy ani lata.

Żaden dzień się nie powtórzy,
nie ma dwóch tych samych nocy,
dwóch tych samych pocałunków,
dwóch jednakich spojrzeń w oczy.

Wczoraj, kiedy twoje imię
ktoś wymówił przy mnie głośno,
tak mi było, jakby róża
przez otwarte wpadła okno.

Dziś, kiedy jesteśmy razem,
odwróciłam twarz ku ścianie.
Róża ? Jak wygląda róża?
Czy to kwiat ? A może kamień ?

Czemu ty się, zła godzino,
z niepotrzebnym mieszasz lękiem ?
Jesteś – a więc musisz minąć.
Miniesz – a więc to jest piękne.

Uśmiechnięci, współobjęci
spróbujemy szukać zgody,
choć różnimy się od siebie
jak dwie krople czystej wody.

01.02.2012

© Copyright 2010; Zamyślenia z rodziną w tle. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Przemijanie ma sens | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd