Archiwum dla miesiąca: Październik 2011

Nowa miłość? ;-)

Sonho Madredeus

 

Quem contar
um sonho que sonhou
não conta tudo o que encontrou
Contar um sonho é proibido

Eu sonhei
um sonho com amor
e uma janela e uma flor
uma fonte de água e o meu amigo
E não havia mais nada...
só nós, a luz, e mais nada...
Ali morou o amor

Amor,
Amor que trago em segredo
num sonho que não vou contar
e cada dia é mais sentido

Amor,
eu tenho amor bem escondido
num sonho que não sei contar
e guardarei sempre comigo

 

Kto opowiada
Sen który śnił
Nie opowiada wszystkiego co spotkał
Opowiadanie snu jest zakazane

Śniłam
Sen z miłością
I z oknem i kwiatem
Źródłem wody i moim przyjacielem
I nie było nic więcej...
Tylko my, światło i nic więcej...
Tam mieszkała miłość

Miłość
Miłość którą noszę w tajemnicy
Sen którego nie opowiem
Choć z każdym dniem jest coraz bardziej odczuwany

Miłość
Posiadam miłość dobrze ukrytą
W śnie którego nie potrafię opowiedzieć
I na zawsze zachowam przy sobie

 

tłumacz.

30.10.2011

Pierwsza pomoc osobom w kryzysie małżeńskim

            W sobotę po czasie wolnym i zwiedzaniu miasta przyszedł czas na pracę w grupach.

Poniżej proponowane tematy konwersatoriów:

  • „Spowiedź małżonków – wyzwania, praktyka, trudności” - ks. Ryszard Różycki
  • „Sakrament – siła do życia i cierpienia” - ks. Jarosław Lipniak
  • „Kościół w domu czy dom Kościołem?” - ks. Aleksander Radecki
  • „Feminizm i mężczyźni” - ks. Marek Dziewiecki
  • „Wstrzemięźliwość okresowa czy antykoncepcja po katolicku?” - Monika Gajda
  • „Jak pomóc osobie w kryzysie małżeńskim?” - Irena i Jerzy Grzybowscy
  • „Dlaczego duszpasterstwo małżeństw sakramentalnych?” (spotkanie dla doradców życia rodzinnego) - Mieczysław Guzewicz
  • „Problemy płodności małżeńskiej; in vitro i naprotechnologia” - Artur i Marta Ziębowie

Niestety, z powodu ograniczenia czasowego mogliśmy wziąć udział jedynie w dwóch z nich. Jako pierwsze wybraliśmy konwersatorium u Państwa Ireny i Jerzego Grzybowskich na temat „Jak pomóc osobie w kryzysie małżeńskim?”

            Na początku tego spotkania Państwo Grzybowscy podzielili się swoimi doświadczeniami i przemyśleniami odnośnie tego, jak najlepiej pomóc tym, którzy znajdują się w kryzysie małżeńskim.

            Przede wszystkim zwrócili uwagę na uczucia i emocje. Trzeba pozwolić, by wybrzmiały uczucia osoby, która w takim kryzysie się znajduje: pozwolić jej mówić o tym, co czuje i przeżywa bez oceniania tych uczuć, nawet najbardziej negatywnych i trudnych. Jednocześnie należy pilnować własnych emocji, jakie rodzą się pod wpływem słyszanych słów, i nie pozwolić, by to one nami kierowały. Nie wolno działać czy mówić nie tylko pod ich wpływem, ale także pod presją czasu („natychmiast”, „zaraz”, „już”).

            Uważne wysłuchanie drugiego człowieka pozwala zobaczyć problem, który czasem nie jest poruszany wprost, od razu. Pomagają w tym także pytania, zadane delikatnie i taktownie. Uważne słuchanie jest bardzo ważne i często wystarcza do tego, by osoba mówiąca sama dostrzegła źródło problemu i sama znalazła jego rozwiązanie.

            Człowiek, który słucha i którego w ten sposób druga osoba niejako prosi o pomoc, musi zmierzyć się z własną słabością, niepewnością, lękiem, że nie da sobie rady, że zaszkodzi, że nie ma odpowiedniej wiedzy. Ten strach powoduje, że często stara się drugiego człowieka skierować do specjalisty, gdy tymczasem nie zawsze to rozwiązanie okazuje się dobre. Zwrócono uwagę, że trzeba być ostrożnym z tym odsyłaniem do specjalisty, gdyż przeważnie jako rozwiązanie specjalista od razu proponuje rozwód. Warto więc poszukać miejsca sprawdzonego, gdzie nie ma mentalności rozwodowej, tzn. gdzie specjaliści będą starali się pomóc bez proponowania małżeństwu rozwodu. Osobę, która zwraca się do nas i opowiada o swoich problemach, trzeba starać się przyjąć i uznać, że to zachęta do wytrwałości, do wysiłku w podjęciu dialogu.

            Różnice w osobowości małżonków są zadaniem w miłości małżeńskiej. Trzeba poświęcić dużo czasu i niemało trudu, by te różnice zaaprobować, pokochać.

            Wskazano, że rozwiązać dany problem może tylko osoba zainteresowana, stąd ktoś, kto słucha, musi przyjąć uczucie bezradności, które się w nim pojawi. Jest to trudne i konieczne. Nie wolno więc podpowiadać gotowych rozwiązań, gdyż każde, nawet najlepsze dla nas, jest na pewno złe dla tego, komu doradzamy.

            Jeśli nawet widzimy dobre rozwiązanie danego problemu, należy je odpowiednio sformułować. Bardzo ważne jest, by nie podsuwać konkretnego rozwiązania, ale przedstawić je w formie np. pytania. Wówczas dany człowiek ma możliwość przemyślenia tego, co usłyszy, zastanowienia się nad tym i, po dokonaniu ewentualnego przystosowania do swojej sytuacji, uznania tego za swoje. Tylko wówczas będzie potrafił dany problem rozwiązać.

            Słuchając jednego ze współmałżonków, żalącego się na drugiego, nieobecnego, nie wolno stawać po stronie osoby, która się skarży. W konflikcie między małżonkami nigdy nie jest tak, że jedna strona jest niewinna, a winna jest tylko druga strona. Wina leży po obu stronach, choć jej ciężar nie rozkłada się równo.

            Dla dialogu groźne jest, gdy jedna ze stron posiada odpowiedzi na wszystkie pytania; gdy rozwiązuje za kogoś jej problem. Trzeba nauczyć się rozróżnić pomiędzy wiedzą o czymś, a doradzaniem.

            Po tym wstępie i pokazaniu pewnych zasad, obowiązujących w sytuacji rozmowy z osobą będącą w kryzysie, nastąpiła rozmowa z uczestnikami konwersatorium.

            Po kilkuminutowej przerwie rozpoczęło się drugie konwersatorium – z Panem Mieczysławem Guzewiczem na temat: „Dlaczego duszpasterstwo małżeństw sakramentalnych?”

30.10.2011

Małżeństwo: osobowość-dialog-sakrament

Ostatnią sobotnią prelekcję pt. „Małżeństwo: osobowość-dialog-sakrament” wygłosili Państwo Irena i Jerzy Grzybowscy, założyciele ruchu „Spotkania Małżeńskie”. W swoim wystąpieniu bardziej szczegółowo przybliżyli trudności związane z nawiązaniem dialogu, o którym mówił już o. Mirosław Pilśniak OP.

            W spotkaniu dwóch osób bardzo ważne jest otwarcie się na drugiego człowieka. Przejawia się ono w przyjęciu następującej postawy podczas rozmowy:

  • bardziej słuchać niż wszystko wiedzieć
  • bardziej rozumieć niż oceniać
  • dzielić się sobą
  • uznać, że drugi człowiek nie jest „winny” - on jest „inny”, co umożliwia przebaczenie.

Państwo Grzybowscy zaproponowali, by spojrzeć na sakrament małżeństwa jako na dar łaski, która umacnia małżonków w dialogu, w działaniu: pomaga im bardziej rozumieć, słuchać, dzielić się sobą, przebaczać. W ten sposób dialog prowadzi do spotkania, które jest komunią osób.

Warto uświadomić sobie, że to dialog towarzyszy zawieraniu sakramentu małżeństwa.

            Mężczyzna i kobieta różnią się od siebie. Ważne jest, by tej odrębności nie wtłoczyć w funkcjonujące w świecie mity i stereotypy odnośnie płci, dotyczące zachowań, postępowań, sposobu myślenia i reagowania. Nie wolno ulegać determinizmowi, ku któremu skłaniają nas statystyki. One opisują pewną rzeczywistość, ale warto pamiętać, że podczas spotkania drugi człowiek może ten statystyczny opis swojej osoby przekroczyć, zakwestionować. Godność mężczyzny i kobiety polega na tym, by widzieć ich piękno, to, jakimi Bóg ich stworzył.

            Przyjęcie tego, że drugi człowiek jest inny, ma inne uczucia, inaczej przeżywa daną sytuację nie zawsze jest łatwe. Czasem jest bardzo trudne. Stąd często przerzuca się na drugiego człowieka odpowiedzialność za ten dysonans poznawczy; stąd pojawia się w rozmowie komunikat „ty” („bo ty jesteś…”, „bo ty nigdy…” itp.). Obwiniamy drugiego człowieka wtedy, gdy spotkanie z nim nie zaspokaja naszych potrzeb: miłości, bezpieczeństwa, akceptacji, sensu itd.

            Trzeba zdawać sobie z tego sprawę, poznawać siebie coraz lepiej, by nie budować swoich postaw czy zachowań na bazie trudnych uczuć, na bazie niezaspokojonych potrzeb. Życie w małżeństwie z niezaspokojonymi potrzebami to wejście na drogę cierpienia. Ważne, by to wejście było świadome, z poczuciem sensu tego cierpienia. W przeciwnym razie cierpienie to będzie nas niszczyło.

            Wiemy, że jesteśmy różni. Warto nauczyć się patrzeć na te różnice jak na Boże dary. Jedną z cech naszej osobowości jest temperament. Zawiera on w sobie m.in. takie elementy jak: emocjonalność, aktywność (duża lub mała), tempo reagowania na bodźce zewnętrzne, wojowniczość lub ugodowość. I tak, jak powinniśmy przyjąć i zaakceptować swoje cechy temperamentu, tak samo musimy przyjąć i zaakceptować cechy temperamentu współmałżonka. Te cechy temperamentu nie podlegają ocenie moralnej (nie można powiedzieć, że są dobre lub złe), ale kryją się w nich szanse i zagrożenia dla człowieka. One nie determinują naszego zachowania, a właśnie jedynie zachowanie podlega ocenie. Dane cechy temperamentu mogą człowiekowi utrudniać bądź ułatwiać właściwe zachowanie, stąd jednym z zadań człowieka jest nieustanna praca nad sobą, nad swoim zachowaniem, słowami.

            Człowiek winien poznać siebie po to, by w sposób świadomy zarządzać Bożymi darami – by nie tylko z nich korzystać, ale je przymnażać. Dlatego potrzeba te dary zobaczyć, ocenić ich wartość. Bo one mogą się dewaluować i wtedy człowiek ześlizguje się w zachowania, które prowadzą do grzechu, które są złe.

            Pamiętajmy, że prawda bez miłości przestaje być prawdą. Trzeba więc patrzeć na siebie, ale i na drugiego człowieka z miłością. Tutaj potrzeba zatrzymania, czasu, by w spokoju wsłuchać się w siebie. Małżonkowie potrzebują czasu „pustyni” - by być tylko dla siebie, by być razem. Stąd propozycja „Spotkań Małżeńskich”, podczas których, będąc tylko dla siebie nawzajem, można siebie nawzajem lepiej poznać, dać się poznać drugiemu człowiekowi. I temu właśnie służy nauka dialogu.

Warto założyć, że nie zna się drugiego człowieka, nawet jeśli żyje się z nim 20 lat. Zmieniamy się przecież nieustannie. Zmienia się rzeczywistość, w której żyjemy. Stąd człowiek, którego poznaliśmy 20 lat temu, nie jest teraz tym samym człowiekiem, co wtedy. Dlatego nieustannie powinniśmy się na siebie otwierać i poznawać.

            Warto być sobą i trzeba być sobą. Im bardziej kochamy, tym bardziej jesteśmy sobą. Dlatego warto pracować nad dialogiem, który pomaga nam lepiej się poznać, gdyż prowadzi on też do pogłębiania miłości małżeńskiej.

            Po wysłuchaniu ostatniej tego dnia prelekcji poszliśmy na obiad, po którym mieliśmy możliwość bliższego podziwiania Świdnicy i jej zabytków. Można było zwiedzić Kościół Pokoju, katedrę lub Muzeum Dawnego Kupiectwa.

Potem spotkaliśmy się na konwersatoriach. O dwóch z nich opowiemy w piątek 28.10.

25.10.2011

Motto

Już św. Ignacy z Loyoli mówił, że - aby nas odciągnąć od Chrystusa - szatan nigdy nie przedstawia nam zła jako zło, ale jako rodzaj, pozór dobra, żebyśmy za nim poszli. W ten sposób stopniowo odciąga nas od Boga i zostaniemy pochwyceni w jego sidła.

 

O. Joseph-Marie Verlinde

25.10.2011

Konkret miłości

Gdy Jezus mówi: Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem, to wypełnienie tego jest możliwe dlatego, że On ukochał nas całym sobą. I nie jest to tylko pobożne wezwanie z Jego strony. Wzywając, On równocześnie daje nam siebie w całości. Bierz i jedz... Bierz i pij... To jestem Ja, cały dla ciebie. Równocześnie daje nam całego Ducha Świętego. Przychodzi nie kropelka, tylko cały Duch. Bóg całe swoje wnętrze, całą miłość przekazuje nam za każdym razem, gdy o to prosimy. I tylko dlatego spełnienie tego przykazania staje się możliwym, że odpowiadamy miłością, która najpierw została nam dana. Mamy odpowiedzieć Bogu i ukonkretnić tę miłość przez nasze uczynki wobec bliźnich.

Skoro Bóg jest cały dla człowieka, stał się ludzki, to człowiek, pozostający z Nim w kontakcie, nie może być inny. Także staje się ludzki. Bóg uzdalnia do tego, byśmy w drobnych gestach tę miłość przekazywali. Bo życie składa się z drobiazgów, ale drobiazgiem nie jest. Im bardziej staramy się o pewne drobiazgi, tym mocniej miłość staje się konkretna, doświadczalna, rozpoznawalna.

Prośmy Pana, abyśmy przyjęli tę miłość, którą nam w słowie dziś daje, którą rozpoznajemy także w znakach Jego Ciała i Krwi. Prośmy też, aby ci, z którymi się spotkamy, odczytali ją z naszych zachowań.

 

Ojciec Wojciech Jędrzejewski OP

24.10.2011

© Copyright 2010; Zamyślenia z rodziną w tle. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Przemijanie ma sens | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd