Archiwum dla miesiąca: Sierpień 2011

Ukazanie się Jezusa Magdalenie

Gdy się obróciła, ujrzała Jezusa stojącego, lecz Go nie poznała

 

Magdalena nie widziała Pana.

Lecz On ją widział.

Myślała, że jest sama.

A On był przy niej.

Czytał w jej sercu.

Oceniał wartość jej łez.

Mierzył jej wierność.

Szczęśliwy był widząc pomnażanie się jej zasług.

Gdyby od razu ujrzała Jezusa, nie szukałaby Go.

Przywiązanie jej nie byłoby wystawione na próbę.

Nie miałaby ostatecznej radość odnalezienia Go po szukaniu we łzach.

 

Otóż tak się ukrywa Jezus i przed tobą.

To Jego sposób postępowania.

Tak jest.

Niech ci wystarczy świadomość, że cię widzi i kocha.

Nawet gdy serce twe zdaje się być puste, jak grób.

To serce to Judea.

To Kalwaria.

To grób.

To niebo.

Pan w nim przebywa.

I cały należy do ciebie.

Wystarczyłoby zrobić lekki ruch, obrócić się.

I oczy twoje spotkałyby się z Jego wzrokiem.

Czegóż ci więcej potrzeba do szczęścia?

 

I rzekł jej Jezus: Niewiasto, czemu płaczesz?

 

Zagłębij się w tych słowach, tak pełnych wytwornej poufałości i serdecznego współczucia.

Są one dowodem dwóch rzeczy, któreśmy jeszcze niedostatecznie zbadali.

Bóg raczy się zajmować naszymi troskami.

I mówi do nas.

 

(… )

 

Rozważaj cierpienia Pana i powiedz, czy cierpienia twoje w takim stopniu dotykają ciebie, jak Jezusa?

Płaczesz? … Kogo szukasz?

Szukam, o mój Boże tego, kto by mnie zrozumiał, uczynił moje życie znośniejszym.

 

A więc nie szukaj dłużej!

Nie płacz.

Ten ktoś istnieje.

To Ja!

 

Refleksje ewangelijne

Abbe P. Marc

fragment rozważania: "Ukazanie się Jezusa Magdalenie"

27.08.2011

Święte niewiasty u grobu

A mimo to, że zapominasz o Bogu, On się troszczy o ciebie.

Codziennie rano, gdy bije godzina, gdy słońce wschodzi, On spieszy do twej duszy.

Pragnąłby oddać się tobie.

Obmyć twoje rany w swej Krwi.

Lecz Jego wielkie pragnienie potyka się o kamień, gdy Mu zawadza w przejściu twoja obojętność.

Może zbyt rzadko przystępujesz do Komunii świętej.

Dusza twoja może zamknięta jest dla miłości Chrystusa.

A na wszystko inne otwarta.

Czy tylko dla Niego jednego będzie zamknięta?

 

A spojrzawszy, zobaczyły odwalony kamień.

 

Magdalena i jej przyjaciółki martwiły się i mówiły do siebie: Nie będziemy miały dość siły, aby odwalić kamień.

 

Lecz widzą, że niepotrzebnie się martwiły.

 

I ty tak czynisz. Serce twoje stale jest niespokojne.

Obawiasz się o swoje zdrowie.

O pracę.

O przyszłość.

O rodzinę.

O dawniejsze grzechy.

Byle co cię niepokoi i martwi.

Odbiera swobodę umysłu.

Byle co.

Nawet nieduży kamień.

Zamęczasz się.

Pomniejszasz samą siebie.

Zatruwasz sobie życie.

Przytłaczasz swą duszę.

 

Tak jesteś zaabsorbowana, że wcale nie słyszysz Mistrza.

A On mówi.

Głos Jego ginie w pustym grobie.

Często nie jesteś w domu, przychodzi.

Ach, dusze ufne!

Wolne.

Radosne.

Pewne Jezusa.

Jakże one rzadko się zdarzają.

 

(… )

 

Przy każdej poszukiwanej duszy umieszcza Pan nasz anioła – istotę odzianą w światło i czystość – kapłana.

Jest tu zawsze.

I ma żyć nie dla siebie, lecz dla Boga i dusz.

 

I cóż mówi ów młodzieniec?

Nie bójcie się!

Jezusa szukacie? Zmartwychwstał.

Nie masz Go tu.

Uspokaja i poucza.

 

Ileż to razy kapłan cię w ten sposób uspokajał i pouczał?

Przypomnij sobie.

Ileż to zleceń dał ci Pan przez swych ministrów.

 

Czy doceniasz tę łaskę?

Czy nie widziałaś poza rysami twarzy duchownego – oblicza samego Boga?

Czy zapamiętałaś i w czyn wprowadziłaś jego zbawienne rady i pouczenia?

 

Refleksje ewangelijne

Abbe P. Marc

fragment rozważania: "Święte niewiasty u grobu"

26.08.2011

Motto

Każda kobieta powinna być tak samo waleczna jak Matka Boża i nie liczyć na kogoś z zewnątrz, na mężczyznę, a na moc, którą Bóg da jej bezpośrednio. Ma być łagodną, czułą mocą, która nikogo nie zabija, nie krzywdzi, nikim nie gardzi.

 

Maria Rogaczewska

26.08.2011

Co to jest dojrzałość?

Co to jest dojrzałość i do czego służy? Potrzebne jest od razu wyjaśnienie: dojrzałość, bardziej niż celem do osiągnięcia, jest sposobem poruszania się we własnym "tu i teraz"; dojrzałość, bardziej niż stacją docelową, jest sposobem podróżowania. To uściś­lenie pozwala nam od razu zrozumieć, że może istnieć dziecko ośmiolet­nie "dojrzałe" i inne ośmioletnie jeszcze niedojrzałe, dorastająca siedemnastolatka "dojrzała" jak na swój wiek i jej rówieśniczka jeszcze niedojrzała, trzydziestolatek dojrzały i pięć­dziesię­ciolatek niedojrzały. Jak ich rozpoznać? Bardzo prosto - obserwując, czy w ich "sposobie bycia" istnieją ślady "dzieciństwa", "młodości", "wieku dorosłego".

Jeśli dziecko, na przykład, zachowuje się zgodnie ze struktu­ralnymi cechami charakterystycznymi dla dzieciństwa (chęć zaba­wy, autentyczność, spontaniczność, wrażliwość), można uznać je za dojrzałe. Odnosi się to również do strukturalnych cech okresu dora­stania (zaostrzona pobudliwość, wahania nastrojów, idealiz­m, wy­lewna uczuciowość). Jeśli więc nastolatek ujawnia takie cechy za­cho­wania, może pełnoprawnie uważać się za nastolatka dojrzałe­go. To samo rozumowanie odnosi się do wieku dorosłego, który wy­daje się charakteryzować czterema czynnikami: stałość uczucio­wa, po­goda ducha, wytrwałość w obowiązkach, nadzieja. (... )

Pozostaje teraz opisać, w jej całości, strukturę dojrzałości ludzkiej. Ponieważ mowa jest o "osobie" i ponieważ osoba złożona jest z "cia­ła", "umysłu", "serca" i "duszy", osobą "dojrzałą" będzie ta, która potrafi rozpoznać najlepsze cechy funkcjonowania "ciała", "umysłu", "serca" i "duszy". A są nimi: dla "ciała" - bezpośred­niość; dla "umysłu" - świadomość; dla "serca" - spontaniczność; dla "duszy" - pokora. Chodzi o optymalne cechy charakterystyczne funk­cjonowania tego cudownego mechanizmu, jakim jest istota ludz­ka, przejawiające się w sposobie, w jaki przeżywa ona swoje relacje: relacje z sobą samym, z innymi, z przyrodą, z kosmiczną tajemnicą życia, z Bogiem... Przypatrzmy się im krótko po kolei.

1) Bezpośredniość ciała: rozumiana jako zdolność wejścia w relację jako osoba, bez uciekania się do masek, funkcji, ról i bez używania formalizmów czy zamierzonych gier. Dlatego moż­na uznać za jeszcze niezbyt dojrzały sposób odnoszenia się rytualny, okolicznoś­ciowy, wyuczony, zachowywa­nie dystan­su, jak i uporczywe narzucanie się.

2) Świadomość umysłu: rozumiana jako wyraźna samoświadomość własnego życia "tu i teraz", z takim wiekiem, jaki się ma, w takiej, a nie innej sieci związków, w tym trudnym położe­niu; świadomość wyczulona na własną teraźniejszość, ukierunkowana na konkretne cele. Dlatego można określić jako dalekiego od dojrzałości kogoś, kto przeżywa relacje w przeważającej postawie nietroszczenia się o teraźniejszość, powierzchowności, pośpiechu, ucieczki do przodu, do ziem obiecanych, lub przeciwnie, powrotu do utracone­go raju przeszłości.

3) Spontaniczność serca: rozumiana jako zdolność przeżywa­nia własnych emocji (radości, smutku, złości, strachu) nie zważa­jąc na wzory rodzinne, społeczne lub kulturowe. Przeży­wać je dobrze w sensie rozpoznawania ich, umiejętnoś­ci kierowa­nia nimi, ukierunko­wania ich, ujawniania, kontrolo­wania. Dlatego można zakwalifiko­wać jako mało dojrzałą postawę relacji nacechowaną w przeważają­cej części podejrzli­wością, strachem przed osądem innych, uwarun­kowaną układami, okolicznościami.

4) Pokora duszy: która polega, w istocie, na zdolności za­akcepto­wania bez zbytnich niepokojów i bez zbytnich zawrotów głowy własnego tajemniczego miejsca w wielkiej przestrzeni tajemnicy Boga. Dlatego można opisać jako mało dojrzałą postawę egzysten­cjalną "wszystkowiedzących" lub "uważają­cych się za bogów" w odniesieniu do tajemnicy życia, jak i postawę pogardy lub niedoce­niania siebie.

Pozostaje odpowiedzieć na inne pytanie: dojrzałość po co? Odpo­wiedź jest natychmiastowa: dla radości życia. Również dlatego, że byłoby smutne nie być zdolnymi do życia z radością "na tym świe­cie", mając na uwadze, że droga życia jest, w gruncie rzeczy, wspaniałą autostradą, przemierzającą niezmierzone przestrzenie nieskoń­czoności.

 

Gigi Avanti

26.08.2011

Oczyszczenie

Jezus nie tylko, że nie stał się nieczystym przez kontakt z chorym, ale udzielił mu swej własnej czystości wyrażonej w uzdrowieniu; to nie nieczystość chorego przeszła na Jezusa, lecz czystość Jezusa, w postaci uzdrawiającej mocy, objawiła się w trędowatym.

 

fragment artykułu ks. Mariusza Rosika: "Uzdrowienie trędowatego", str. 6

 

- kiedy spowiadam się z grzechów, Jezus oczyszcza moją duszę, tzn. udziela mi Swojej czystości... to skarb, który powinnam ogromnie cenić...

25.08.2011

© Copyright 2010; Zamyślenia z rodziną w tle. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Przemijanie ma sens | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd