Archiwum dla miesiąca: Luty 2010

Wielkopostne postanowienie

Wejść w ciszę, gdzie nie ma newsów, informacji, wiadomości, nowinek, ciekawostek, słów ludzkich.

Wejść w ciszę i zasłuchać się w Słowo, ukoronowane cierniem.

Do zobaczenia w Wielką Noc :)

16.02.2010

Konkluzja

Choroba okazuje się cięższa, niż myślałam. Więcej organów zostało zaatakowanych: nie tylko umysł, ale i serce, co oznacza dłuższy czas leczenia i boleśniejszą kurację.

Całe szczęście, że Lekarz nie przejmuje się moim marudzeniem i napadami złego humoru. On wie, że to choroba winna jest cierpieniu człowieka, ale i tak człowiek ma skłonności do obwiniania Lekarza za ciężar kuracji i trud dochodzenia do zdrowia.

Na szczęście wielka jest Jego cierpliwość do mnie, wielka łagodność w postępowaniu - i nieustępliwość w leczeniu. On, jak najlepszy Rodzic, wie najlepiej, co jest Jego dziecku potrzebne - i to aplikuje, mimo że boli, męczy, uwiera, jest nieprzyjemnie, źle.

To stany uczuciowe, które przemijają wraz z postępem leczenia, więc nie ma co się nimi przejmować. Uczy przy okazji tego, żeby nad takim swoim stanem przejść do porządku dziennego i zawsze przyjść do Niego, by sobie pokrzyczeć, pomarudzić, popłakać, pośmiać z siebie samej.

I nie tracić z oczu dziękczynienia za to, że w ogóle to leczenie rozpoczęło swój proces... To błogosławiony czas... Innym nie zostaje on dany i potem do własnej śmierci borykają się z chorobą, której nie zdążyli wyleczyć...

16.02.2010

Czyściec

Pokuśmy się o konkretne przykłady niedojrzałej miłości względem Boga z kręgu naszego codziennego życia, której najdrobniejsze nawet ślady muszą zostać wynagrodzone i zniszczone w ogniu czyśćca.

Ogień czyśćca wypali wszelkie znamiona dawnej letniości, przed którą ostrzegał Jezus: „Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący. A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust” (Ap 3, 15-16). Upomni się o lenistwo, które ktoś usprawiedliwiał cierpliwością lub zwyczajnym „nie chce mi się”. O Komunie Święte przyjęte niegodnie, bez głębszej refleksji, bez dziękczynienia. O zwątpienia i kapitulacje, które miały miejsce, bo człowiek liczył na siebie, zapominając, skąd pochodzi moc i wytrwałość. Również o te kapitulacje, które były skutkiem lęku, bo człowiek nie doskonalił sztuki zawierzania Jezusowi. O powierzchowność, bo człowiekowi nie chciało się poważniej pomyśleć o życiu; zbyt dużo by to kosztowało, wymagałoby wielu zmian. O modlitwę, bo wcale jej nie było albo była byle jaka. O dobrą służbę bliźnim, bo Ten, który jest wzorem dla nas wszystkich, nie przyszedł szukać przywilejów i korzyści, lecz służby. O sytuacje, w których dobre natchnienia były wyraźne, a człowiek nie szedł za nimi. O wszystko, co Bóg zlecił, a człowiek nie wykonał. O brak dyskrecji i intymności przebywania z Jezusem, bo człowiek każdą łaskę i każdy krzyż, jaki otrzymał, rozmienił na drobne swoim językiem.

(... )

O co więc upomni się ogień czyśćca w kwestii realizacji przykazania miłości bliźniego?

Upomni się najpierw o bolesne rany i różne formy śmierci zadane drugiemu językiem. „A powiadam wam: Z każdego bezużytecznego słowa (a co dopiero krzywdzącego słowa), które wypowiedzą ludzie, zdadzą sprawę w dzień sądu. Bo na podstawie słów twoich będziesz uniewinniony i na podstawie słów twoich będziesz potępiony” (Mt 12, 36-37). O sytuacje, w których podstępnymi słowami paraliżowano dobro wspólnoty i pojedynczych osób.

Ogień czyśćca upomni się o sytuacje, w których człowiek swoją długotrwałą i złośliwą postawą był przyczyną czyjegoś uświęcenia. Jezus wprawdzie pomógł zdobyć duchową dojrzałość tamtej osobie, którą poddał próbie, lecz biada człowiekowi, który stał się w Jego rękach narzędziem tego uświęcenia. Jeśli jesteś takim narzędziem, już teraz zmień swoją postawę. Jeśli nie jesteś, dziękuj Mu za to, bo swych prawdziwych przyjaciół nigdy nie używa On jako narzędzi czyjegoś uświęcenia. „Niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodzą... Uważajcie na siebie!” (Łk 17, 1-2b).

Ogień czyśćca upomni się o brak przebaczenia, szczególnie tego, o które ktoś prosił, a nie otrzymał i odszedł z tego świata przygnieciony wielkim ciężarem. Brak przebaczenia, w jakiejkolwiek nie wyraziłby się formie, zapisuje jedne z najdłuższych historii ludzkich oczyszczeń i wynagrodzeń w życiu pośmiertnym. „Jeśli brat twój zawini, upomnij go; i jeśli żałuje, przebacz mu! I jeśliby siedem razy na dzień zawinił przeciw tobie i siedem razy zwrócił się do ciebie, mówiąc: «Żałuję tego», przebacz mu” (Łk 17, 3-4).

Ogień czyśćca upomni się o sytuacje, w których – w imię źle pojętej przyjaźni – nie unikaliśmy towarzystwa tych osób, o których wiedzieliśmy, że są gadatliwe, skłonne do wynurzeń, którym brak miłości i wyrozumiałości dla innych. Mówiąc o obowiązku unikania takich osób, nie wolno nam, oczywiście, naruszać przykazania miłości. Trzeba zachować postawę uprzejmą, ale też i zdecydowaną.

Wynagrodzić trzeba będzie wszystkie sytuacje, kiedy to nie byliśmy podporą dla naszych bliskich, szczególnie rodziców, lecz dokładaliśmy do ich krzyża kolejne ciężary.

Oczyszczenia domagać się będzie hołdowanie pewnemu stylowi życia, który polegał na roztrząsaniu postępowania bliźnich i orzekaniu, gdzie byli, a gdzie nie byli poprawni. Nie brano pod uwagę przykazania: „Nie sądź bliźniego” (por. Łk 6, 37), jak również tego, że Bóg nie żąda od wszystkich jednakowej doskonałości. Z charakterystyczną sobie prostotą św. Jan Vianney, proboszcz z Ars, mówił: „Z siebie samego, a nie z bliźnich trzeba będzie zdać sprawę [...]. Wielu jest takich, co ten świat opuszczają, nie wiedząc, po co tu przyszli, i mało się o to troszcząc. Nie postępujmy jak oni”.

Śmierć, czyściec, piekło, niebo

o. Jerzy Zieliński OCD

13.02.2010

Uśmiech i radość

Dzisiaj, idąc o 5-ej na dworzec PKP, na wielkiej zaspie śnieżnej obok chodnika ktoś na białym śniegu, który od wczoraj cichutko sobie sypał, narysował uśmiechniętą buźkę i napisał: "Uśmiechnij się". :)

Cóż było robić ;) uśmiechnęłam się. Co tam zmiana planów i smutki rozczarowania. Tak już jest, że czasem trzeba podjąć decyzję, która uwiera i powodowana jest "wyższą koniecznością". Ale to nie stoi w sprzeczności, by się nie uśmiechnąć do kogoś, kto wstał jeszcze wcześniej niż ja i pomyślał o tym, by dać mi na dzisiejszy dzień dobrą radę :) A może on dopiero szedł spać? ;)

Nieważne :)

Radość w Panu ma być moją ostoją i już. A potem ta radość tylko rosła: kierowca autobusu zaczekał, aż dobiegnę; w sklepie obok pracy była moja ulubiona mieszanka studencka (rozmaite orzechy, rodzynki i migdały) za całkiem nieduże pieniądze; a w pracy od razu spotkałam się z uśmiechem i życzliwością.

A to z wczorajszej lektury:

"Papież Paweł VI wydał nawet encyklikę, którą zatytułował „Gaudete in Domino” (Radujcie się w Panu). Jest to dokument mało znany, chociaż został wydany także w języku polskim. Papież wskazał w niej na źródła chrześcijańskiej radości i optymizmu oraz na potrzebę apostołowania przez radość i pogodę ducha. Wspominał też świadków radości, uśmiechu i pogody ducha, którzy są znani z historii Kościoła.

W Polsce również mamy swoją „Apostołkę Uśmiechu”. Jest nią św. Urszula Ledóchowska. Pisała: „Jak po długiej zimie człowiekowi tęskno do promieni wiosennego słońca, tak i w tych czasach ciężkich tęskni się do twarzy pogodnej, jasnej, uśmiechniętej. Wierz mi: twarz, na której stale bawi uśmiech jasny, serdeczny, wywiera cichy, zbawienny wpływ na otaczających. Uśmiech na twarzy wywołuje uśmiech na innych twarzach, a z uśmiechem wstępuje do duszy trochę radości, ciepła, trochę ufności. Uśmiech rozprasza chmury nagromadzone w duszy”.

Św. Urszula "związana" jest poniekąd z moim małżeństwem ;) Piotr przyjechał do mojego domu rodzinnego pierwszy raz z okazji wyjazdu do Pniew na śluby wieczyste kuzynki, urszulanki. Nie ma przypadków ;)

A to ku rozradowaniu Was wszystkich, czytających tego bloga :) - garść cytatów z książek "Kubuś Puchatek" i "Chatka Puchatka."

Puchatek: "To bzykanie coś oznacza. Takie bzyczące bzykanie nie bzyka bez powodu. Jeżeli słyszę bzykanie, to znaczy, że ktoś bzyka, a jedyny powód bzykania, jaki ja znam, to ten, że się jest pszczołą."

"Królik zapytał: - Co wolisz, miód czy marmoladę do chleba?

Puchatek był tak wzruszony, ze powiedział: - Jedno i drugie. - I zaraz potem, żeby nie wydać się żarłokiem, dodał: - Ale po co jeszcze chleb, Króliku?"

"-A co tropisz? - zapytał Prosiaczek.

-Coś, coś, coś - odparł tajemniczo Puchatek.

-A co, co, co? - spytał Prosiaczek podchodząc bliżej.(...)

-Będę musiał trochę poczekać, aż to coś wytropię, i wtedy się dowiem."

"-Widzisz - odparła Sowa - najczęściej praktykowane postępowanie w takich wypadkach jest następujące...

-Ojej! - przerwał jej Puchatek. - Co to znaczy najgęściej polukrowane postękiwanie?"

"-I ja tez widziałem Słonia - rzekł Prosiaczek - tylko nie wiem, czy to był Słoń.

-Nieczęsto spotyka się słonie - rzekł Krzyś tonem dorosłego człowieka.

-W każdym razie nie teraz - wtrącił Prosiaczek.

-Nie o tej porze roku - dodał Puchatek."

"-Pomocy! Pomocy! - krzyczał Prosiaczek. - Słoń, straszliwy Słoń! - i zaczął uciekać ile sil w nogach, wciąż krzycząc na cale gardło: - Pomocy, pomocy! Słoniowy Strach! Słoniocy! Słoniocy! Strachowy Pom! Pomocny Strach! Słoniocy!"

"-Tak sobie właśnie myślałem... Czerwony... - mruczał do siebie Kłapouchy. -Mój ulubiony kolor... A jaki był duży?

-Prawie jak ja.

-Tak sobie właśnie myślałem. Prawie tak duży jak Prosiaczek - powiedział smutny sam do siebie - Mój ulubiony wymiar. Tak, tak."

"Puchatek patrzył w ślad za Kangurzycą i myślał: "Gdybym to ja tak potrafił... Są tacy, co potrafią, a są tacy co nie potrafią. W tym cała rzecz"."

"-Wyruszamy wszyscy na Wyprawę - odparł Krzyś.(...)

-Wyruszamy wszyscy na przyprawę? - spytał Puchatek z przejęciem. - Nigdy jeszcze nie byłem na żadnej przyprawie."

"Krzyś przypatrzył się dobrze drewienku.

-To biegun od mojego drewnianego konia z odłamaną noga - zawołał - poznaję! - A po chwili rzekł uroczyście:- Puchatku, Wyprawa jest zakończona. Znalazłeś Biegun Północny."

"-Powiedz, Puchatku - rzekł wreszcie Prosiaczek - co ty mówisz, jak się budzisz z samego rana?

-Mowie: "Co też dziś będzie na śniadanie?" - odpowiedział Puchatek - A co ty mówisz, Prosiaczku?

-Ja mowie: "Ciekaw jestem, co się dzisiaj wydarzy ciekawego".

Puchatek skinął łebkiem w zamyśleniu.

-To na jedno wychodzi - powiedział."

"-Dzień dobry, Prosiaczku! - powiedział - Myślałem, ze wyszedłeś.

-Nie - odparł Prosiaczek. - To ty wyszedłeś, Puchatku.

-Masz racje - powiedział Puchatek. - Wiedziałem, ze któryś z nas wyszedł."

"-O, tak - rzekł Tygrys - to są bardzo dobrzy fruwacze. Tygrysy to są okropnie dobrzy, strasznie dobrzy fruwacze."

"Puchatka pocieszyło to trochę, bo kiedy się jest Misiem o Bardzo Małym Rozumku i myśli się o Rozmaitych Rzeczach, to okazuje się czasami, ze rzeczy, które zdawały się bardzo proste, gdy miało się je w głowie, stają się całkiem inne, gdy wychodzą z głowy na świat i inni na nie patrzą. Ale tak czy owak Kłapouchy był w rzece, a teraz w niej nie był. Wiec on, Puchatek, żadnej krzywdy mu nie wyrządził."

"-Tygrys też ma racje - powiedział Prosiaczek sennie.

-Pewnie że ma - powiedział Krzyś.

-Każdy ma zawsze racje - rzekł Puchatek - tak mi się zdaje - powiedział - ale nie wiem, czy ja mam racje. -Pewnie ze masz - odparł Krzyś."

"-Bo my ciągle szukamy Domu i nie możemy go znaleźć, wiec pomyślałem sobie, ze jeżeli zaczniemy szukać Dołka, to wtedy na pewno go nie znajdziemy. I to jest Dobra Myśl, bo może wtedy znajdziemy coś, czego wcale nie szukamy, i może to będzie właśnie to, czego naprawdę szukamy."

"-O, Królik jest mądry - powiedział Puchatek w zamyśleniu.

-Tak - przyznał Prosiaczek - Królik jest mądry.

-I ma Rozum - rzekł Puchatek.

-Tak - zgodził się Prosiaczek - Królik ma Rozum.

Nastąpiło długie milczenie.

-I myślę - ciągnął Puchatek - że on dlatego nigdy nic nie rozumie."

"-Dalej wiec, Kłapouchy. - rzekł Królik.

-Nie popędzaj mnie - rzekł Kłapouchy wstając powoli. - Niedalejwięcuj mnie."

KOLEJNOŚĆ SZUKANIA ROZMAITYCH RZECZY (w/g Puchatka)

1. Zupełnie Inne Miejsce - (żeby znaleźć Prosiaczka).

2. Prosiaczek - (żeby dowiedzieć się, kto to jest Mały).

3. Mały - (żeby znaleźć Małego).

4. Królik - (żeby mu powiedzieć, ze znalazłem Małego).

5. Znowu Mały - (żeby powiedzieć mu, ze znalazłem Królika.)

12.02.2010

Dzięki Ci

Dzięki ci, Panie, za ten świat.

Dzięki ci, Panie, za dzikich zwierząt śpiew.

Za twoją sprawą kwitnie kwiat

i rodzi się człowiek - pisklę i lew.

Grajmy Panu na harfie.

Grajmy Panu na cytrze.

Chwalmy śpiewem i tańcem

cuda te fantastyczne.

Grajmy Panu w niebiosach.

Grajmy Panu w dolinach.

Z Jego światłem we włosach

każdy życie zaczyna.

Ty, który chronisz biedne domki ślimaków

i wielkie góry obu Ameryk.

Ty, który śledzisz tajne drogi ptaków

i krzyki nasze, jęki, szmery.

Dzięki Ci, że dałeś nam czas.

Dzięki, że słuchasz i oglądasz nas.

Grajmy Panu na harfie.

Grajmy Panu na cytrze.

Chwalmy śpiewem i tańcem

cuda te fantastyczne.

Grajmy Panu w niebiosach.

Grajmy Panu w dolinach.

Z Jego światłem we włosach

każdy życie zaczyna.

Anna Szałapak

11.02.2010

© Copyright 2010; Zamyślenia z rodziną w tle. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Przemijanie ma sens | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd