Reportaże

Rzym

justyś

dodane 2012-07-07 23:39

Nie wiem czy Wam się spodoba. Nie wiem nic. Ten tekst pewnie w ogóle nie powinien być nazwany reportażem. Niestety, teraz inaczej nie potrafię, ani go nazwać, ani go napisać. Przepraszam... Miłego czytania! Mimo wszystko....

Rzym. Watykan. O takiej podróży marzyłam chyba całe życie. I spełniło się. 23 czerwca, wraz ze wschodem słońca,  nasz samolot wystartował z lotniska Londyn Stansted by zaraz po godzinie 9-tej wylądować w Rzymie. Pogoda, jaką tam zastałam, jak najbardziej odzwierciedlała mój stan duszy. Było upalnie (z nadmiaru wrażeń),  słonecznie (radośnie) i nie było czym oddychać (z wrażenia brakowało tlenu).  

We Włoszech byłam pierwszy raz, więc i mój włoski okazał się raczej marny. Ale jakoś, prostymi zwrotami, szczególnie jednym `Parla inglese?` (Czy mówisz po angielsku?) dogadałam się i znalazłam drogę do stacji, a później do hotelu. I tu pierwsza miła niespodzianka! Podczas drogi szynami kolejowymi zauważyłam, że mieszkam tylko jedną stację od Watykanu! Od razu poczułam się jak w domu J

Hotel może nie prezentował wysokiego standardu, ale to co najważniejsze, czyli łazienka i łóżko, było. Oczywiście nie tylko... Po szybkim odświeżeniu się (wiadomo upał), udałam się wraz z mężem na pierwsze zwiedzanie Rzymu. Ach co to był za dzień! Koloseum, Panteon, Fontanna di Trevi, włoska pizzeria, karabinierzy i schody hiszpańskie. Wszystko to- na nóżkach. Po całym dniu zwiedzania byliśmy padnięci, ale jacy szczęśliwi i... opaleni.

Kolejne dwa dni to był główny cel tej podróży, czyli Watykan. Jejku, co za przeżycia, co za widoki!  Plac, bazylika, muzeum watykańskie, grób Jana Pawła II, groty, widok z kopuły. Na koniec dnia, kiedy upał już zelżał, położyłam się na zimnej posadzce przy pomniku na placu św. Piotra i spojrzałam w niebo. Kiedy odwróciłam głowę, zobaczyłam oświetloną bazylikę. I wiecie co się wtedy stało? Popłynęła mi z oczu łza.. szczęścia. I gorąca modlitwa dziękczynna w samą stronę nieba: za możliwość bycia w tym miejscu, za mojego męża, za rodzinę, za przyjaciół, za którymi tak tęsknię i za wszystko inne. Tak po prostu.

Ostatni dzień pobytu w Rzymie, to tylko i wyłącznie przyjemność żołądka, czyli pizza i wino. Z powodu stresu podróżnika, niestety nie udało nam się zobaczyć punktów przeznaczonych na ten dzień. Ale to nic. Przecież i tak tam wrócimy!

 

N P W Ś C P S
30 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
Dzisiaj: 19.10.2018