Archiwum dla kategorii 'Moje życie'

Bzdury

W komentarzach pod czwartkowym tekstem po raz kolejny. Autor o obrazie, dyskutujący o farbach. Albo jak w tym starym powiedzeniu o wskazującym na księżyc i patrzących na palec. Ja o odpowiedzialności, oni o inspektorach i urzędach pracy. Wstęp potraktowany jak zakończenie. Jakaś paranoia. Zastanawiam się jaki jest sens takiego pisania... Czyżby oznaki zanikania felietonu?

13.07.2012

Życie JEST

Wieczorem koncert w trójkowym studio Agnieszki Osieckiej. W rocznicę jej śmierci. Magda Umer śpiewała i wspominała. Jak przed śmiercią pani Agnieszka chodziła do kościołów różnych wyznań, zapalała świece, prosiła i przepraszała. Aż napisała piosenkę. Jedną z ostatnich:

Życie nie stawia pytań
Życie po prostu jest
Czasem zębami zgrzyta
A czasem łasi się jak pies

Ciepło mi się zrobiło, bo nie tylko odżyło wspomnienie artystki, ale i rozmowy, jaką swego czasu prowadziliśmy na czacie. O pytaniach, rozterkach i życiu z problemami. O szukaniu odpowiedzi na ważne pytania. Wtedy właśnie napisałem, że życie nie jest problemem. Ono JEST.

Po koncercie zacząłem się zastanawiać, czy te wszystkie pytania, jakie przed Bogiem i bliźnimi wykrzykujemy, nie są rozpaczliwą próbą ucieczki przed wyzwaniami, jakie niesie to JEST. Bo przecież brak odpowiedzi jest dobrym usprawiedliwieniem, gdy nie ma się ochoty zakasać rękawów i zabrać za robotę.

11.03.2012

Sprostowanie

Nie w sprawie wypowiedzi pewnego posła i finansów. O pośle mógłbym wiele, ale po co. O finansach też nie, bo i tak mi nikt nie uwierzy. Rzecz tyczy wypowiedzi, jaka znalazła się pod moim dzisiejszym komentarzem redakcyjnym.

Myślałem, że mi ktoś aliterację zarzuci. A tu z zupełnie innej beczki. Że chrzanię też nie będę się usprawiedliwiał. Być może. Nemo iudex in sua causa. Czyli nikt nie jest sędzią w swojej własnej sprawie. Podobno i Homer czasem przysypiał, to znaczy pisał gorzej. W narcystyczne zachwyty nad swoją twórczością nie popadam. Przeciwnie. Dziwię się, że jeszcze mnie tolerują i chcą tu zatrudniać.

Natomiast z całą stanowczością stwierdzam, że nie piszę w zastępstwie księdza Stopki. Którego zresztą cenię, szanuję, lubię. I nawet czasem goszczę pod swoim dachem. Ja tu piszę za siebie samego. Jestem na wiara.pl od dziesięciu lat. Najpierw jako celnik, potem jako ksiądz (od 2 marca 2002 r.), czasem anonimowo. Bo i tekstów nie podpisanych sporo by się naliczyło.

A jestem tu z prostego powodu. Przez te dziesięć lat sporo rozmawialiśmy o tym, jak portal ma wyglądać, jakie zagadnienia podejmować. Planowaliśmy akcje i cykle. Natomiast w tym czasie nikt nie narzucał mi co i jak mam pisać. I nigdy nie usłyszałem, że tekst nie ukaże się, bo nie jest zgodny z tak zwaną linią redakcji. Pełna swoboda.

Stąd, kończąc to sprostowanie, wielu autorom i kandydatom na autorów życzę takiej właśnie redakcji. Gdzie będą mogli pisać w swoim własnym imieniu bez obawy, że tekst się nie ukaże.

01.03.2012

Powroty

Cisza. Wodzimy wzrokiem po coraz bardziej oddalających się Gorcach i milczymy. Bo cóż powiedzieć...

Czytaj dalej

19.02.2012

Szanować tradycję

Zemsta bogów bywa okrutna.

Czytaj dalej

13.02.2012

© Copyright 2010; zapiski na skraju lasu. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Góry najpiękniejsze są jesienią | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd