Archiwum dla miesiąca: Kwiecień 2009

Małymi kroczkami do wspólnego celu

W moim domu nie ma zwyczaju rodzinnej modlitwy, poza Mszą św, ale ostatnio rzadko zdarza się, że jesteśmy razem wszyscy w kościele o tej samej godzinie. Marzyło mi się, że gdy znajdę odpowiedniego mężczyznę i wyjdę za niego za mąż, będziemy się razem modlić. Bałam się oczywiście tego, gdzie takiego znaleźć ;).

Gdy poznałam mojego obecnego Narzeczonego, oczywiście strach nie zniknął. Co dzień powtarzałam Bogu, żeby to On był najważniejszy w naszym związku.

Nie raz obiecywaliśmy sobie, że jedno będzie się modlić za drugie, ale najczęściej w jakichś konkretnych, wynikających z potrzeby chwili intencjach. Prawie od początku chodziliśmy razem na Mszę św..

Kilka miesięcy temu mój Narzeczony przysłał mi smsem (!) modlitwę narzeczonych, którą znalazł w sieci. Zaproponowałam mu więc, że będziemy się codziennie nią modlić. No i tak było - jeżeli była możliwość to wspólnie (na początku trudno było się przełamać), a jeśli nie, to każdy sam.

Tydzień temu, w Niedzielę Miłosierdzia, kończyłam Duchową Adopcję (zaczęłam 16 VII, w Święto Matki Bożej Szkaplerznej, więc powinnam skończyć 16 IV, ale postanowiłam przedłużyć sobie właśnie do niedzieli) i przyszło mi do głowy, żeby zaproponować Narzeczonemu, żeby razem ze mną pomodlił się tego ostatniego dnia w intencji tego Maleństwa (taki poród rodzinny ;)). Później poszliśmy na Mszę św. i pojawiło się we mnie takie pragnienie, by potem wspólnie odmówić Koronkę. Bałam się jak zareaguje, czy to nie za dużo... Zgodził się. Chyba wtedy po raz pierwszy odważyłam się przy nim swoimi słowami wypowiedzieć swoje intencje Panu Bogu. Wpuścić kogoś w przestrzeń tak osobistego kontaktu z Bogiem nie jest łatwo, nawet jeśli tą osobą jest ktoś bardzo bliski.

Dzisiaj mój Narzeczony mnie zaskoczył. Bardzo. Po Mszy św. każde z nas jeszcze chwilę się modliło. W momencie, gdy chciałam zakończyć swoją modlitwę i usiąść, powiedział:

- Zaczekaj.

- Przecież zawsze na ciebie czekam, o co chodzi?

- Chciałbym, żebyśmy razem się pomodlili.

- Tą naszą modlitwą?

- Tak.

- Tutaj, teraz?

- Tak.

- Na głos???

- Tak.

Co miałam zrobić? Powiedzieć, że nie, że boję się, co inni powiedzą, gdy usłyszą? Uklękłam z powrotem i pomodliliśmy się. Kościół był już prawie pusty, mówiliśmy półgłosem, ale i tak było ciężko. Jednak nie żałuję. Dziękuję Bogu za takiego Narzeczonego.

Tak więc - wszystko małymi kroczkami. Trzeba tylko mocno zaufać Panu Bogu. Każdy z tych etapów przeze mnie opisanych był trudny, wymagał opanowania swojego strachu, ale jednoczesnie przynosił wieeele radości.

"Kochać to nie znaczy patrzeć na siebie nawzajem, ale patrzeć w tym samym kierunku".

CHWAŁA PANU

26.04.2009

Bóg mnie kocha

Tak sobie wczoraj pomyślałam, co by było, gdyby jakiś człowiek miał taką moc jak Bóg. Strach pomysleć...

Na szczęście siła i wszechmoc Boga nie jest jego najważniejszą cechą. Najważniejsze jest to, że jest On miłością. Że wszystko, co robi, wynika z tej miłości.

Bardzo mi było ostatnio potrzebne przypomnienie sobie, ze Bóg jest miłością.

Powtarzane co chwile słowa "Bóg cię kocha", w końcu zaczynają brzmieć banalnie, ale... czasami usłyszenie ich i powtórzenie sobie w duszy, może dać niesamowite pocieszenie, rozproszyć smutek, wlać nadzieję.

KLIK

25.04.2009

Łk 24,48

Czasami jak czytam różne wypowiedzi w necie czy widzę zachowania ludzi, ręce mi opadają. Tyle osób nie wierzy w Boga. Tyle osób krytykuje Kościół, śmieje się z księży, drwi z ludzi pragnących żyć w czystości. Jak ich przekonać, że nie mają racji? Co im powiedzieć, by uwierzyli, że Bóg jest. Jak sprawić, by pokochali Kościół i chcieli żyć Jego nauką?

Ktoś powiedział niedawno bardzo mądre zdanie: Świat nie potrzebuje dziś nauczycieli. Świat potrzebuje świadków (cytuję z pamięci).

Przeżyłam spotkanie ze Zmartwychwstałym. Doświadczyłam Jego mocy, słodyczy Jego miłości, niepojętej bliskości. Teraz czas, bym tym żyła. By ludzie wokół mnie widzieli Go we mnie, w moim narzeczeństwie, w moim podejściu do pracy, w życzliwości, jaką obdarzam tych, którzy są obok. By widzieli, jak mocą Bożą radzę sobie z moimi trudnościami, jak potrafię przyznać się do błędu.

Pozostaje się modlić, bym była WIARYgodnym świadkiem.

24.04.2009

Wielka NOC - Radujmy się

Obfitości Bożych darów, spotkania ze Zmartwychwstałym, pokoju i radości, które tylko On może nam dać - tego życzę Wam wszystkim i sobie samej :)

ALLELUJA!!!

11.04.2009

Wielka Sobota - Oczekiwanie

.........................................

11.04.2009

© Copyright 2010; Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Na dobry początek | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd