Archiwum dla miesiąca: Sierpień 2008

Idźcie, Msza trwa!

Bywa tak, że pod koniec Mszy św. odczuwamy pewną ulgę - to juz koniec, możemy iść do domu, do swoich, ciekawszych (?) spraw. I choć wiemy, że tak być nie powinno, choć może w głębi serca czujemy niedosyt, tęsknotę za Bogiem, wychodzimy z kościoła znudzeni.

Ale czy mamy świadomość, że tak naprawdę nic się nie skończyło? Nieważne, jak się czujemy, jeśli czystym sercem przyjęliśmy Komunię św. zabieramy ze sobą Jezusa do naszego domu. On chce iść z nami w naszą codzienność, do ludzi, z którymi żyjemy na codzień i których spotykamy przypadkowo. Do naszej pracy, szkoły, obowiązków. On chce nam wszędzie towarzyszyć i chce, byśmy byli znakiem Jego obecności w świecie. W świecie, który tak bardzo Go potrzebuje i tak mało bez Niego znaczy, ale który tak często Go odrzuca.

Panie Jezu, zabierzemy Cię do domu,

Panie Jezu nie oddamy Cię nikomu.

Dniem i nocą Panie Jezu będziesz z nami,

bo gorąco, Panie Jezu, Cię kochamy.

Razem z Tobą będzie u nas Twoja Mama,

żeby nasza nigdy już nie była sama.

Święty Józef tatusiowi dopomoże,

i grzeczniejsze będą dzieci z Tobą, Boże.

24.08.2008

Tarczo obronna, módl się za nami

Takiej pielgrzymki jak w piątek to chyba jeszcze nie przeżyłam. Nie mogłam iść pieszo na Jasną Górę, więc pielgrzymowałam duchowo. Natomiast 15 sierpnia z mojej parafii wychodzi piesza pielgrzymka do sankturaium marujnego znajdującego się na terenie naszego dekanatu. Gdy tam szliśmy, zmoczył nas trochę deszcz, trochę postraszyło burzą, ale to nic. Gdy wychodziliśmy z sanktuarium świeciło piękne słoneczko. Niestety zaczęły się zbierać chmury i wyglądało to coraz bardziej groźnie. Deszcz lał, grzmiało i błyskało ze wszystkich stron. Ciemno tak, że świata nie widać. Boże, jak my dojdziemy, przecież mamy parasolki, sztandary z metalowymi krzyżami, to może bardzo łatwo ściągnąć piorun. Zaczęliśmy odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Możego, śpiewać pieśni maryjne, Apel Jasnogórski. Dotarliśmy szczęśliwie do naszego parafialnego kościoła. Myślę, że to naprawdę cud, że udało nam się wrócić bezpiecznie, bo inaczej tego po prostu nie można wytłumaczyć.

Nie trzeba uczestniczyć w kilkusetkilumetrowej pielgrzymce, by przeżyć prawdziwe rekolekcje w drodze. We mnie ta pielgrzymka (zarówno droga, jak i Msza św.) pogłębiła jeszcze tęsknotę za Panem Bogiem, dała nową nadzieję, nowe siły. Pamiętając o własnej niedoskonałości prosiłam moją Matkę, tę samą, do której szłam kilka razy na Jasną Górę, by uczyła mnie prawdziwej miłości i wierności Bogu i jego przykazaniom.

"Matko o twarzy jak polska ziemia czarnej" - posłuchaj na YouTube

17.08.2008

© Copyright 2010; Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Na dobry początek | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd