« Nowy post Pogorszenie »

Modlitwa o pokorę.. nie mojego autorstwa

17.06.2018

 
 

Modlitwa o pokorę

 


 

Ojcze, dziś chcemy uznać się za pysznych i niezdolnych do bycia pokornymi. Ojcze, Ty wiesz, że chcemy, by obraz Twego Syna był w nas widoczny A jednak jesteśmy chorzy na tego raka, który nas toczy, a którym jest nasza pycha. Najpierw chcę wyznać, że jestem pyszny: jestem osobą straszliwie pyszną, jestem złodziejem, który kradnie Twą chwałę, zawsze starając się być pierwszym i w centrum zainteresowania. Dziś wyznaję, że staram się nie tylko mieć więcej, ale mieć więcej niż inni, nie tylko wiedzieć więcej, ale wiedzieć więcej niż ktokolwiek inny. Nie tylko więcej móc, ale móc więcej niż inni. Przebacz mi, Ojcze pokorny, moją pychę, która powoduje, że jestem w ciągłej rywalizacji z innymi. Już nie chcę dalej bronić siebie samego: Ty jesteś moim obrońcą. Już nie chcę dłużej opierać się na własnych siłach: Ty jesteś moim wspomożycielem. Już nie chcę wyprzedzać innych: ale byś Ty wyprzedzał mnie. Już nie chcę wzrastać sam, Panie: ale byś Ty wzrastał we mnie. Ojcze, dziękuję Ci za me ograniczenia, bo dzięki nim poznaję, że potrzebuję Ciebie i że potrzebuję moich braci. Dlatego odważam się Ci powiedzieć: nie uwalniaj mnie z tych ograniczeń, dzięki Ci za nie, dzięki za te defekty i dzięki również za te grzechy, bo poprzez nie rozpoznaję, że ja sam nic nie mogę i potrzebuję Ciebie. Panie kontynuuj we mnie swoje dzieła. Jeśli, abym dobrze pełnił ważną służbę, pełen mocy Boga, jest konieczne abym zniknął, uczyń to Ojcze Być może Ty się nie ukazałeś w całej Twojej wielkości i mocy w moim życiu, bo nie mam tego fundamentu pokory, aby móc dobrze pełnić tę służbę tak wielką, Uczyń mnie pokornym Twoją pokorą, Ojcze. Już nie chcę żyć ja, ale by Chrystus żył we mnie.

4 razy  to dziś czytałam i w końcu coś do mnie trochę dotarło. 

Dziękuję za wszystko Panie.

1 Komentarz

  • Bardzo wyrazista, wręcz "dobitna" modlitwa...

    Na pewno w pewnych stanach i sytuacja potrzebujemy takiej, by wydobyć się z ogromu własnej pychy, lecz wydaje mi się, że szukając i ucząc się pokory musimy uważać na to, by nie poniżyć się przy tym na tyle, że stracimy poczucie własnej wartości i zaczniemy sobą pogardzać - bo tego Bóg nie chce... Coraz bardziej rozpoznaję, że przeciwnie - pokora ma służyć temu, by Bóg nadał nam prwdziwą wartość - tą pochodzącą tylko od Niego, wartość "Bożego Dziecka"...

  • Myślę,że pokora to podatność na Prawdę.Prawdę o wszystkim, też o sobie samym.
    W tym ostatnim odniesieniu może się zgadzać lub nie z tym co myślimy o sobie sami lub zgadzać się w jakimś przybliżeniu.To co myślimy o sobie,jacy jesteśmy ,jak żyjemy może być Światłem udzielonej nam Prawdy
    ale może też być tak,że to ignorujemy kierując się tylko własnym osądem.
    Do nas należy wybór czy to co obiektywne przyjmujemy do środka.















  • Wiarka.. tak ale tą wartość czuje się tylko będąc z Nim.

    PL12 chyba nie zrozumiałam o czym piszesz. :-)

  • Tak, powstanie naszej "podatności na Prawdę" nie może sie odbyć bez współudziału czy zgody naszej wolnej woli... W ten sposób współtworzymy samych siebie i doświadczamy własnej godności... Jaki to piękny choć często trudny Boży dar!

  • Tak, Szukająca, bo będąc z Nim (w pokorze) może On nam ją przekazać. Ona, ta prawdziwa wartość (pozbawiona pychy) pochodzi od Niego, ale musimy być przy tym zdolni, czy podatni (jak pisze PL12)i ją przyjąć...

  • Wiarka Ci to wyjaśniła.Ja mam tendencję do budowania długich zdań.
    .To pewnie z nie zrealizowanego powołania.

  • Mysle, że to nie problem w Twoich wypowiedziach a we mnie. Spokojnie na pewno to minie.

Zostaw komentarz

Musisz być , aby zamieścić komentarz.

© Copyright 2010; Wiara. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Mam dwie strony - jak księżyc | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd