Archiwum dla miesiąca: Styczeń 2018

Strata = zysk.

Mk 5, 1-20 Jezus i uczniowie Jego przybyli na drugą stronę jeziora do kraju Gerazeńczyków. Gdy wysiadł z łodzi, zaraz wyszedł Mu naprzeciw z grobowców człowiek opętany przez ducha nieczystego. Mieszkał on stale w grobowcach i nikt już nawet łańcuchem nie mógł go związać. Często bowiem nakładano mu pęta i łańcuchy; ale łańcuchy kruszył, a pęta rozrywał, i nikt nie zdołał go poskromić. Wciąż dniem i nocą w grobowcach i po górach krzyczał i tłukł się kamieniami. Skoro z daleka ujrzał Jezusa, przybiegł, oddał Mu pokłon i zawołał wniebogłosy: «Czego chcesz ode mnie, Jezusie, Synu Boga Najwyższego? Zaklinam Cię na Boga, nie dręcz mnie!» Powiedział mu bowiem: «Wyjdź, duchu nieczysty, z tego człowieka». I zapytał go: «Jak ci na imię?» Odpowiedział Mu: «Na imię mi „Legion”, bo nas jest wielu». I zaczął prosić Go usilnie, żeby ich nie wyganiał z tej okolicy. A pasła się tam na górze wielka trzoda świń. Prosiły Go więc złe duchy: «Poślij nas w świnie, żebyśmy mogli w nie wejść». I pozwolił im. Tak, wyszedłszy, duchy nieczyste weszły w świnie. A trzoda około dwutysięczna ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora. I potonęły w jeziorze. Pasterze zaś uciekli i rozpowiedzieli o tym w mieście i po osiedlach. A ludzie wyszli zobaczyć, co się stało. Gdy przyszli do Jezusa, ujrzeli opętanego, który miał w sobie „legion”, jak siedział ubrany i przy zdrowych zmysłach. Strach ich ogarnął. A ci, którzy widzieli, opowiedzieli im, co się stało z opętanym, a także o świniach. Wtedy zaczęli Go prosić, żeby odszedł z ich granic. Gdy wsiadał do łodzi, prosił Go opętany, żeby mógł przy Nim zostać. Ale nie zgodził się na to, tylko rzekł do niego: «Wracaj do domu, do swoich, i opowiedz im wszystko, co Pan ci uczynił i jak ulitował się nad tobą». Poszedł więc i zaczął rozgłaszać w Dekapolu wszystko, co Jezus mu uczynił, a wszyscy się dziwili.

Czytaj dalej

30.01.2018

Wyjść ze strefy komfortu.

(Mk 2, 13-17) Jezus wyszedł znowu nad jezioro. Cały lud przychodził do Niego, a On go nauczał. A przechodząc, ujrzał Lewiego, syna Alfeusza, siedzącego na komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» Ten wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w jego domu przy stole, wielu celników i grzeszników siedziało razem z Jezusem i Jego uczniami. Wielu bowiem było tych, którzy szli za Nim. Niektórzy uczeni w Piśmie, spośród faryzeuszów, widząc, że je z grzesznikami i celnikami, mówili do Jego uczniów: «Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami?» Jezus, usłyszawszy to, rzekł do nich: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników».

Czytaj dalej

13.01.2018

Wierzyć, to ufać kiedy cudów nie ma.

"Pan był z nim. Nie pozwolił upaść żadnemu jego słowu na ziemię."

Czytaj dalej

11.01.2018

Pierwszy wybór.

Wczoraj o 24 jeszcze nie spał. W końcu skapitulował. Bywa to normalne u autystyków. Zasnął. Zasnęliśmy. Zawołał bardzo wyraźnie. Płacz. Krzyk. Ból brzuch...a. To było silne, musiało w olbrzymi sposób dokuczać. Momentalnie byliśmy na nogach. Dotykamy brzucha. Twardy jak głaz. Mamy doświadczenie lęku sprzed paru lat, zakończonych nocnym przyjęciem na oddział szpitalny. Oboje jak rażeni przyłożyliśmy ręce. Proste słowa. Wiedzieliśmy, że to pierwszy wybór. Oboje tak jakoś czuliśmy, mimo, że ostatnio różnie bywało. Dwie minuty. Spokój. Pełne ukojenie. Nie wiem skąd, ale mam pewność. On tam był z nami. Walczył za nas. I wyszedł nam naprzeciw.

edit:
Teraz wróciła refleksja do wczorajszej nocy. Wczoraj to był dzień, że mi się ulało. Tak po ludzku mi się ulało. Są takie momenty, które rodzice autystyków dobrze znają. Wczoraj taki był. Dzięki Tomek, że mnie wczoraj ciągnąłeś za uszy. I Bóg przyszedł z naszym ludzkim znakiem nałożenia rąk. W takim dniu ... krytycznym.

02.01.2018

© Copyright 2010; Dolina błogosławieństwa.. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Kwiaty giną na mrozie... | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd