Czekania ciąg dalszy
dodane 2025-12-30 15:35
Tak, skończy się albo jutro, albo za tydzień, albo za pół roku albo za trzy lata...
Znów dwa zdania, które zdarły świeżo założony bandaż... Niby mam już przygotowaną alternatywę. Całkiem zresztą pociągającą. Gdy jej perspektywa w pewnym momencie jakby zaczęła się oddalać, nawet mi było żal. Chyba jednak wolałbym, by te plany się nie zrealizowały...
Jak będzie? Nie wiem. Od lat nie wiem... Zmieniło mnie to... Może nie jestem wrakiem tego, którym byłem przed laty, ale chyba niewiele brakuje.
Dziwię się czasem czemu obawy budzą we mnie sprawy, które dla innych żadnym większym problemem nie są. I myślę, że to to może być taki "lęk przeniesiony". Że te lęki biorą się z tego jednego podstawowego, który ciągle muszę gasić, udawać, że go nie ma, żyć jakby go nie było...
Wsparcie? Chyba nawet najbliżsi nie zdają sobie sprawy z tego, co przeżywam. Wszak na oko wszystko jest OK. Niektórzy nawet myślą, że ostatnimi zmianami się cieszę. Ech, to sformatowanie myślenia...