Rok 1939 mapa

Prambambuła:

Stawiam śmiała tezę:  w oczach Anglików potencjał militarny Polski wynosił 0. Słownie zero. Bo po zajęciu Polski Niemcy musieliby utrzymywać tam wojska okupacyjne i osłonę w związku z granicą ZSRS. I na to samo by mniej - więcej wyszło. Przy niemieckim ataku na Francję-elegancję osłona przeciwpolska by była mniej-więcej taka  sama jak osłona przeciwsowiecka. Jeden pies.

I

Widzę. że co roku muszę pisać to samo. Popatrzcie sobie na mapę Europy w 1939 roku:

Miedzy Niemcami a ZSRS znajduje się sieć mniejszych państewek, podobnie na Bałkanach. W tym Polska uważa się za mocarstwo. Jeśli rancja i Anglia chcą utrzymać swój prymat w Europie nie mogą dopuścić do podziału tych terenów między wspomniane Niemcy i ZSRS. Z kolei Niemcy nie mogą pozwolić na zajęcie Polski przez Sowiety a Soviet nie może pozwolic na zajęcie Polski przez Niemcy. Możliwości tu są rozmaite:

  1. Od remilitaryzacji Nadrenii Francja może teoretycznie zaatakować Niemcy tylko na wąskim odcinku bezpośredniej granicy. 200km? Da sie to zaryglować.
    Belgia w obliczy rozwoju sytuacji deklaruje neutralność i Francja nie może tej neutralności pogwałcić. Ułatwia to Niemcom obronę.
  2. Angielskie pancerniki są bezużyteczne, bombowce słabe a wojska lądowe nieliczne. Anglia może Niemcom skoczyć.
  3. Zamiast realnej siły Anglia próbowała działać dyplomatami, w sensie, że nakłapią to i owo i styknie. Ale Hitler i Stalin  rozmawiali z nimi, zgadzali się ale robili swoje. I cała zabawa na nic. Angielska polityka równowagi sił skończyła się tak, jak się skończyła.
  4. Możliwość wpływania (jeszcze) mocarstw zachodnich na sytuację w Europie Centralnej była zatem żadna, a w południowej ograniczona.
  5. Anglii Polska przeszkadzała, bo istnienie Polski powodowało współpracę Niemiec i Rosji. A brak Polski powodował nieuchronną konfrontację tych państw (Mackiewicz?).

Zgoda na Anszlus Austrii oznaczała zgodą na zajęcie Czechosłowacji, a ta czyniła sytuację Polski beznadziejną.

I tu pojawiamy się my:

Nie wiemy jakie było stanowisko poszczególnych naszych władz, czyli przede wszystkim Rydza-Śmigłego i Becka. Posiadamy wypowiedzi rozmaite, od depresji i nieuchronnej katastrofy aż po entuzjazm. Nie ma racji zatem Ziemkiewicz bo jest w stanie udowodnić tezę swoją, ale można tez udowodnić tezę przeciwną. Z piłsudczykami obecnymi debata zaś jest niemożliwa z przyczyn następujących:

  1.  Reagują toczeniem piany z pyska na wykazanie niedorzeczności ich stanowiska. Banują.
  2. Jak by nie kręcili to zawsze ktoś jest winien. Albo Beck, Albo Rydz, albo ktoś tam. Sprawa lotnictwa pokazuje to dowodnie. Zrzucenie winy z Rayskiego automatycznie obciąża Rydza, Piłsudskiego, Sosnkowskiego, etc, etc.

Stanowiska nasze skrajne były następujące:

  1. Sami wygramy z Niemcami bez żadnej pomocy.
  2. Przegrana jest nieuchronna, ale za to znajdziemy się w gronie zwycięzców.

Zychowicz wydał Studnickiego, który w zasadzie wszystko przewidział: Dla Anglii ZSRS jest pożądanym sojusznikiem , wystarczy policzyć dywizje i będzie musiała jakoś Stalina zaspokoić. Czym go może zaspokoić? No Polską. Dlatego ów kapitał krwi możecie sobie wsadzić. Powiedzmy w roku 1943 to powinno być oczywiste dla każdego, że tą słuszność to se możemy. Stalin ma 200 czy 300 dywizji a my 5. To z kim i jak się będą liczyć?

Na zdjęciu: broszura z 1938 roku. Czytał to ktoś? Ma to ktoś?

19.09.2018

Zamek siły czy siła zamku?

I Jest zamek w Bieszczadach!


Wyjaśniło się trochę, o co chodzi ekologistom. Otóż jest zamek w Bieszczadach, ale nie na szczycie tylko w Mucznem. Dawny hotel rządowy po remoncie wygląda tak:

image

tyle, że każdy może tam przyjechać i zamieszkać, zarezerwujesz se pokój, zapłacisz i jesteś. Samochodem trzeba dojechać albo motorem bo daleko jest od przystanków komunikacji zbiorowej. I żubry tam se łażą po okolicy. Cała budowla jest w gestii Nadleśnictwa Stuposiany, a owe ekologisty domagają się likwidacji owego nadleśnictwa, czyli ktoś przy okazji chce se sprywatyzować Muczne. I stąd mamy kwiki o rozmiarach pomnikowych i inne takie. Tyle na temat bo o obozie ekologistów nie wspomną. Że tam erozje powoduje i zanieczyszczenie potoka. Szperajcie se po necie.

II Wariant siłowy

Nie wspominałem, że to w publicystyce Wyborczej obecny był wariant siłowy. Że niby siłą obalą Kaczora. No to mają swoją siłę: Ruda z KOD dostała w trąbę i już. Czy wyciągną wnioski? Wątpię.

III

Perspektywa tryumfu PiS w zbliżających się czwórwyborach jest coraz bardziej realna, ale dalej kompletnie niesamowita. Tryumf ten osłabi obóz podległościowy i spowoduje powstanie debaty politycznej w obozie niepodległościowym. Podległościowcy zostaną zepchnięci za margines z jednej strony a z drugiej PiS zabłyśnie swoimi pomysłami. Z trzeciej strony osłabienie kompradorszczyzny sprawi, że merytoryczna krytyka posunięć kaczystów zacznie się przebijać. Powstanie przestrzeń dla realnej prawicy, która upasie się na krytyce zielonych stref zakazujących wjazdu do centrum miast. Rowerami tam nie będzie można wjeżdżać, a autami tylko za opłatą. Opłata będzie mogła być pobierana tylko w godzinach 9-17 czyli wieczorem nie wjedziesz.

Ja tu nie chcę zapeszać, ale w Warszawie Jaki nieoczekiwanie ma szansę. W Krakowie Majchrowskiego poparło PO czyli Wassermann ma szansę. W sejmikach może PiS pokona  koalicję PO-SLD-PSL. Na razie o tym tyle bo co będzie to będzie i po wyborach będziem nad tym dumać. A dzięki temu wpisowi będę mógł powiedzieć:"a nie mówiłem".

 

Na zdjęciu: Małgorzata Wassermann. Czy zakończy rządy Jacka Majchrowskiego?

07.09.2018

Chcącemu nie dzieje się krzywda

Jak wszyscy wiedzą tzw. Ruda z KOD dostała w trąbę z liścia:
https://youtu.be/7IpSLp-MeG4

 






Wbrew jojczeniom różnych pięknoduchów recepcja społeczna tego wydarzenia będzie pozytywna. Idźcie się spytajcie ludzi, czy by nie strzelili sami w takiej sytuacji: obchody rocznicy Września 1939 roku, czyli naszej obrony (tak trzeba pisać bo tamte obchodzą rocznicę napadu niemieckiego i swój sukces obchodzą), powaga, weterani a to drze mordę epatując swoimi idiosynkrazjami. Pomijam już zagadnienie, kim ona jest i w ogóle i skupiam się na samej sytuacji:

 

KOD se może protestować gdzie chce, tyle, że te protesty nikogo nie obchodzą. Stoją gdzieś, mają te swoje transparenty, jest ich garstka, ani to ludzi nie grzeje ani nie ziębi. Dlatego radykalizują się i zaczęli atakować pisiorstwo. Ludzie widzą, że to pokazywanie fiksacji kosztowne jest. Policja musi zabezpieczać, wynosić, obstawiać. I kto za to płaci? Idźcie się spytajcie normalsów czy te protesty kodomanii powinny być maksymalnie bezkosztowe i kto te koszty powinien pokrywać?

Zasadniczo takie formy protestów znajdą uznanie, jakie uznawali za swojej kadencji. Ludzie pamiętają te opowieści, że władzę się zdobywa przy urnie wyborczej, a nie na ulicy itp. Gdyby Tusk za swojego premierostwa stwierdził, że jak PiSiory narobią chlewu to on zrezygnuje i sobie pójdzie... Wtedy inaczej byśmy oceniali dzisiejszą działalność opozycji. Hipokryzja jej to nie jest coś, czym może pozyskać elektorat.

Pojawiają się domysły, że może to ustawka była. No jeśli byłą to ustawka to samobójcza. Przypominam, że wywieszczyłem sprawienie KODowi i UBywatelom totalny łomot przy aprobacie społecznej. Ludzie mają coraz bardziej dość tego wariactwa i oczekują, że w końcu reżim ich spałuje i rozgoni, bo dość tej żenady. Tendencja ta będzie się pogłębiać. Tłumaczyłem tez, że jak już ktoś włazi do ringu to nie może płakać, że go biją. Póki sam zadawał ciosy to była gitarka a jak zarobił kontrę to płacz. Nie takich zachowań oczekuje społeczeństwo. Tymczasem Unia Demokratyczna/Wolności/demokraci.pl/.Nowoczesna z Platformą Obywatelską jedno i to samo. Dostają bęcki w wyborach ale się reinkarnują. Jak ktoś wchodzi do ringu to ma nie pękać i cześć.

II

Wyczyny owej Rudej są znane nie od dziś:

https://youtu.be/jbEwcLYHs20

 



Jak już pisałem jak ktoś szuka dymu to niech potem nie wzywa pisoskiej policji, która wcześniej wyzywał od ZOMO tylko na klatę niech przyjmie. Takie są w sumie zasady naszej cywilizacji łacińskiej. Jednak osobom z innych cywilizacji trzeba te zasady objaśnić. Jest taka zasada "chcącemu nie dzieje się krzywda". Szukasz dymu to nie płacz, że zarobiłeś. Chcesz, to masz.

 

Co do odpowiedzialności to przykład dał nam Janusz Korwin-Mikke, który sklepał Boniego za kablarstwo. Zdawał sobie on sprawę, że go pociągną do odpowiedzialności ale uznał, że trzeba się poświęcić i się poświęcił. Nawet nie za samo kablarstwo tylko dlatego, że Boni  jeszcze pyskował. I to jest postawa, która powinna być wzorem. Europarlament się rzucał potem o tą akcję, w sumie dlatego, że o kablarstwo poszło. Sam se opinie zszargał ten parlament, bo wyszło, że jest szczególnie czuły na krzywdę kablarstwa.

W tej sprawie na pewno znajduje przepis o znikomej szkodliwości społecznej czynu i dodatkowo jeszcze afekt, czyli uzasadnione wzburzenie wywołane pogardą kodowców dla ofiar wojny, weteranów i  prawdziwych bohaterów.

Wizja ładu społecznego, w którym jak ktoś chce protestować to niech se protestuje ale niech nie zakłóca innym jest bliska szerokim kręgom społecznym. Zwróćcie uwagę, że jak zakłócali jakieś pisoskie imprezy to im jakoś nic się nie działo. Nawet jak próbowali blokować Kaczora jadącego na grób brata.[1] Dopiero jak zaatakowali weteranów II Wojny Światowej i obchody to zarobili w trąbę. Tzn ta Ruda zarobiła a reszta symbolicznie. Tymczasem rozpoczęło się rykowisko i jak chcą se ryczeć to niech spadają do lasu ryczeć z jeleniami. Póki jeszcze lasu nie zeżarł kornik i jest gdzie.

PS: Tu jakiś komentarz znalazłem:

https://youtu.be/lGmxozBKzyk

 

 

 

Przypisy:

1- policjanci represjonowali szamoczące się kodomitki głaskaniem po rękach.

03.09.2018

Niedźwiedzie i Lasy

Apel na początek: ma ktoś zdjęcia i filmy z obecnego stanu Puszczy Białowieskiej? Z owymi kikutami?

Mała zmiana planów. Podsumowanie teoretyczne o prof Konecznym później. Doszły mnie bowiem słuchy, że ekipa grasująca w Bieszczadach to bojówka odpowiedzialna za wykończenie Puszczy Białowieskiej. Ponoć jacyś naukowcy piszą petycję, żeby rozszerzyć park narodowy na całą tą puszczę. Że niby taka cenna jest. Jak cenna jak  kikuty martwych drzew styrczą. Różni tam tacy powiadają jednym tchem, że owa puszcza pierwotna, cenna itp. i jednocześnie jest tam pełno zasadzonego przez człowieka świerka niepierwotnego. Dialektyka ta tylko na pierwszy rzut oka jest nie do pojęcia.Normalny człowiek stoi na stanowisku, że jak już ten świerk tam jest to niech już go chronią. Sześć drzew starczyło ściąć.

Ochrona przyrody polega zaś na wykończeniu owego świerka. Społeczeństwo zaś zelektryzowały informacje o zwalczaniu owego kornika drukarza w Niemczech. Jeśli tylko w lasach prywatnych można bronic drzew to znaczy, że prywatne lepiej chroni las niż owe ekologisty. Powiedzmy sobie szczerze: jeśli zamkniemy duży obszar terenu i zaprzestaniemy tam działalności to za pińcset lat wyrośnie tam puszcza. Np. Berlin. Wywalmy wszystkich z Berlina i zarośnie. Beton po części zostanie, jakieś resztki zabudowy itp. ale będzie puszcza jak znalazł. Ostoje ptactwa, zwierzyny itp. Jaszczurek. Nie musi być Berlin: niech tam sobie Niemcy zamkną jakiś obszar i wyrośnie puszcza. Tymczasem przysłali oni do nas zarząd Greenpeace, który ma cofnąć Polaków do poziomu pitekantropa. Bo mam być życie zgodne z naturą a ostatnio to chyba wtedy było takie życie. Bo Neandertalczyki to już na pewno nie.

Zwróćcie tu uwagę na rolę zlodowaceń: cofający się lodowiec spowodował przesuwanie się stref roślinnych na północ i migrowanie gatunków. I jakoś się tak ustaliło aż do tej pory, o czym później.

imagena zdjęciu: Asfalt na przełęczy Żebrak nie spowodował wycięcia lasu. Bardzo fakne miejsce swoją drogą.

II

Z punktu widzenia turysty parki narodowe mają szereg minusów: trzeba kupować bilety, można chodzić tylko szlakami, są ograniczenia w rozbudowie infrastruktury turystycznej i rozbudowie miejsc noclegowych. Z psem nie można. Miejscowa ludność musi walczyć o możliwość zbieranie grzybów, borówek, malin itp. Pozysk drewna? Lubię borówki i jak wszędzie porobią parki to gdzie będę zbierał? W Bieszczadach dodatkowo spory procent ludności utrzymuje się z prac leśnych. I co?

Po realizacji postulatów owych Dzikich Karpat turystyka w ogóle nie będzie możliwa, bo protestują one przeciw wycince drzew zagrażających powaleniem i niech takie drzewo zwali się komuś na łeb. Nie podoba mi się taka perspektywa. Ścieżki i szlaki turystyczne są sztuczne i sprzeczne z naturą, a naturalnie ma być. Jak za pitekantropa.

Las, który znamy jest zaś nienaturalny. Drzewa są tam mówiąc krótko hodowane. Są szkółki leśne, z których sadzonki sadzi się to tu to tam. Potem w miarę jak drzewa rosną jest selekcja i wycinka przerzedzająca. Potem wybierają drzewa do wycinki, aby było miejsce na nowe drzewka. Sa to działania długofalowe, bo drzewo rośnie ponad sto lat. Jeśli chcemy utrzymać areał lasów to możemy ściąć jeden procent drzew rocznie zakładając, że tniemy stuletnie. Jeśli dwustuletnie to pół procent. A jak zalesimy tereny popegeerowskie to więcej, bo nam areał rośnie. Czasem wychodzą takie kwiatki jak lasy sosnowe sadzone rzędami jak po sznurku. Ponoć rośnie procent buków z wadami, jak rozszczepienie pnia, bo tną te prawidłowe. Jest to temat do dyskusji o tyle ważny, że lubię buki, bo rosną w górach. Ale z kim tą dyskusję można prowadzić?

III

Owe Dzikie Karpaty wchodzą tu epatując ignorancją. Wygląda to tak, jakby do tej pory widzieli drzewa tylko na obrazkach i pierwszy raz do lasu weszli. Kto bywał w bieszczadzkich lasach ten wie, że jest tam sporo kilometrów utwardzonych dróg leśnych od zawsze i jakoś lasu nie wycięli. Na Przełęczy Żebrak Dzicy byli? No chyba nie. Tutaj mamy przyczynę politowania, jakie ich działania budzi wśród turystów i miejscowych. Gdyby nie byli groźni to by byli śmieszni.

Doszły mnie słuchy, że Unia inwestuje miliony złotych w działalność tych grupek, jak tzw. WWF. Mają szukać gawr niedźwiedzich. Już sobie wyobrażam grupko aktywistów łażących po Bieszczadach i wkurzających misie. Z misiem trzeba zaś spokojnie: najlepiej nie schodzić ze szlaków, bo gdzieś obok w chaszczach może sobie spać niedźwiedź. Jak już idziemy na grzyby, maliny,borówki  czy tam coś to najlepiej w kilka osób i rozmawiać. I z wiatrem. Wtedy miś nas usłyszy i poczuje odpowiednio wcześniej i sobie pójdzie. Jeśli się go nie zirytuje próbując np. ukraść młode. jeden taki próbował. Łowcy poroży mają najgorzej bo spotykają się na wiosnę z wybudzonymi, głodnymi miskami które traktują te wyprawy jako atak na koryto. Tak jest. Jaka będzie reakcja na owych tropicieli gawr? A niech ich zeżrą co mnie to obchodzi. Chcącemu nie dzieje się krzywda.

https://www.facebook.com/NadlesnictwoBaligrodLasyPanstwowe/videos/1777783692275850/

http://niezalezna.pl/233917-miliony-od-ue-dla-aktywistow-wwf-bogatszy-od-greenpeaceu

Owe ekologisty uskutecznić zamierzają ekoterror w sposób następujący:

Niedźwiedź, wilk potrzebują określonego terenu, aby się utrzymać. Ponieważ obszar dogodny do zasiedlenia przez nie jest ograniczony a liczba osobników wzrasta przeto w pewnym momencie osiągnięte zostanie nasycenie Bieszczad. Wtedy zwierzęta, którym jest za ciasno zaczną przesuwać się na zaludnione tereny i szukając sobie pożywienia zaczną atakować ludzi. Nie wyemigrują nigdzie bo nie ma gdzie. I ludzie się zaczną bronić. I tu mamy już ekoterror, gdyż będą usiłować sterroryzować ludzi aby uniemożliwić im obronę. Każdy orze jak może i to jest ten sam cel co przy okazji tzw. uchodźców.

Dalej mamy żubry. Z Żubrem kwestia jest niejasna bo został on wpuszczony w Bieszczady sztucznie, więc jest nienaturalny. Czy jest zatem ideologicznie poprawny? No nie wiadomo.

Na filmach widać jak ekologisty grzeją się widząc stare drzewo. "Nie posadzone ręką człowieka" wykrzykują. Też mi mecyje. Koło mojego bloku rośnie kilka takich, co to się wysiały i są. Brzoza jakaś, wierzba płacząca, czereśnia itp. Ale jak Hanna Gronkiewicz-Waltz rżnęła drzewa we Warszawie to takie nie posadzone ręką człowieka już nie były cenne. "Samosiejki" mówią. I tam to takie drzewo nie liczy się jako drzewo i do niczego się w zasadzie nie liczy. Do wycięcia. I kto się połapie w tej dialektyce? Zresztą drzewu jest głęboko obojętne, czy zostało posadzonę ręką, czy nie ręką. Mówiąc krótko ma to gdzieś.

IV

Bieszczadzkim lasom zagraża przede wszystkim zabudowa, np. budowa zamków. W jakim stopniu zagrażają im grzybiarze, maliniarze czy nawet owi zbieracze poroży? Ekologisty na ten temat milczą. Wniosek zaś jest taki, ze jakoś trzeba kawałek puszczy karpackiej udostępnić ludziom, żeby mogli se obejrzeć. Taki brzeżek. Nie jest to miejsce, gdzie można się łatwo poruszać. Niech chociaż reportaż nakręcą i pokażą.

27.08.2018

Poszło dziecko do lasu

Nie wiadomo, jak określić to zjawisko. Pada tu określenie ekoterroryści, bo ekolodzy to nie są na pewno. Nie mają ani wiedzy, ani pojęcia, ani nie są w stanie nadrobić rozumem i ogólną bystrością. Używam zatem terminu "ekologisty" i pokrewnych. Pojawiła się ostatnio grupa Dzikie Karpaty, która przyczepiła się do Otrytu, o czym później.

Lasy w Polsce mają pewne problemy. Np. doszły mnie słuchy, że zostały przetrzebione przez co słabo trzymają wodę i śnieg i wszystko spływa za szybko i się robią powodzie z tego. Nie dotyczy to jednak Bieszczad. Polskie Bieszczady to fenomen ukształtowany na nieszczęściu ludzkim. Akcja Wisła (i inne tam takie różne też) spowodowała wyludnienie tych obszarów, dodatkowo granica z ZSRS przebiegła tak, że zrobił się tu bezludny worek o słabym powiązaniu z resztą kraju. Zabudowania zostały zniszczone, ze wsi zostały tylko zdziczałe sady i ruiny... Prełuki, Duszatyn, Balnica, Solinka... W każdym razie zalesienie Bieszczad dramatycznie zwiększyło się po wojnie i nie będę tego rozwijał.

II

Owe Dzikie Karpaty mają taką strategię, że opowiadają różne androny, czym wywołują uzasadnioną irytację kolektywu i potem płaczą, że się z nich śmieją. I mamy tak:

  1. Puszcza karpacka naturalna zachowała się na teranie dwóch dawnych rezerwatów. No to jak to są dawne rezerwaty to co się z nimi stało? Wyparowały czy tam coś? Wśród owych ekologistów mamy tu poruszenie i sensację. A co się stało? No włączyli je do parku narodowego i tyle. Też mi mecyje.
  2. Problem jodeł pomnikowych. Jodła pomnikowa owszem - musi mieć odpowiednie rozmiary. Ale one z kolei muszą być mierzone w odpowiedni sposób. Dodatkowo musi być uchwała gminy, że dana jodła jest pomnikiem. I musi się faktycznie wyróżniać w okolicy. Mamy tu 4 razy "musi", czyli już 5. W sytuacji kiedy połowa jodeł ma rozmiary pomnikowe ścięcie takiej nie może być sensacją.
  3. Kwestia tzw. autostrady na Otryt, czyli drogi leśnej. Sporym problemem jest erozja, szczególnie leśnych duktów. Ogranicza się ją teraz utwardzając najważniejsze leśne drogi, robi się rowy melioracyjne, przepusty itp. Weźcie se popatrzcie na drogi leśne koło Jałowca 1111 metrów. Robią one też za drogi pożarowe. Tymczasem ekologisty mierzą szerokość drogi na mijankach i biadolą, że szeroka. Aby auto ciężarowe mogło przejechać jakaś szerokość musi być. A ten Otryt to niby czym przewyższa Beskid Mały czy pasmo Policy? Pasmo Jałowca?
  4. Pominę wałki przy kręceniu filmów, jak użycie obiektywu szerokokątnego żeby wydawało się,  że olbrzymia wycinka jest. I inne takie. Autostrada do Duszatyna pięć razy taka jak na Otryt kontrowersji nie budzi. I niby dlaczego?
  5. Ekologisty labiedziły, żeby drzew 80-80 letnich nie wycinać, tylko później. No to powyrastały. I stąd mamy wyższy poziom kwiku, ze się stuletnie drzewa wycina. A jakie się ma ciąć, jak wiek buka czy jodły w którym nadają się do wszystkiego to jest sto lat z okładem. Sto dwadzieścia lat to będzie OK. Więc takie tną.
  6. Inną grupę która protestuje przeciwko mleku też pomijam.
  7. Jeszcze było o tysiącach hektarów lasu, których ubywa wskutek wycinki. Tymczasem ubyło jakoś zero hektarów lasu. Zrębów zupełnych się teraz nie robi.
  8. Owe ekologisty wylobbowały obowiązek palenia biomasą (drewnem) w elektrowniach, co spowodowało konieczność wycinania dorodnych drzew i mielenia na wióry aby tam spalić. A potem protestowały przeciw temu. Dwulicowe są.

Gospodarka leśna jest faktycznie długofalowa. Drzewo posadzone teraz zetną za sto lat. Jeśli chcemy z niego robić meble. Bo papier czy tam coś to szybciej. A tereny górskie nadają się do zalesień, bo rolnictwo się tam nie opłaca a i pasterstwo też. Można dyskutować o formach ochrony lasów tam, ale nie z gośćmi którzy nie mają o niczym pojęcia i pokazują fiasko reform ministra Handkego, czyli gimbazy.

III

Założenia ekoterroru są jak widzę nieznane szerzej: wrogiem tzw. środowiska naturalnego jest człowiek, należy zatem zlikwidować ludzkość. To jest logiczne rozwinięcie głoszone wprost przez skrajny element. Jeśli ktoś zaprószy ogień i las się pali to trzeba gasić i jest katastrofa ekologiczna. Jeśli piorun walnie i jest pożar lasu to nie jest katastrofa ekologiczna tylko naturalny proces i ni można gasić. Dlatego połoniny won i gołoborza won i wiele innych rzeczy, jak droga na Otryt. Chyba że zamek nad Notecią.

Zamek nad Notecią był tu już poruszany. Budowa oczywiście formalnie legalna, nie da się udowodnić, że z rażącym naruszeniem prawa wydano pozwolenia. A nierażące może być. Kompromituje ta budowa owych ekologistów, którzy jakoś nie protestowali. Pierdołowatość PiS objawiła się przy okazji, bo nie wyciągnęli tego zamku w czasie rozróby pod Rospudą. Ale nie tylko nie protestowali, ale byli za. Reżim powinien odwozić owych ekologistów z Puszczy Białowieskiej do tego zamku, żeby tam też protestowali. A ci nie. Kwiczeliby, że przeciw zamkowi nie będą.przecież tam zlikwidowali jakiś  ośrodek wsparcia dla wilków. No ekologisty powinni się zakwiczeć tam na śmierć. Jakoś nie chcą. Entuzjazm dla zamku osłabił ich autorytet społeczny. Jak kornik zeżre Puszczę Białowieską to nie będzie ona już lasem i będzie tam można budowac kolejne zamki. I w tym Paśmie Otrytu, gdzie grasują obecnie. Niech ktoś zrobi fotomontaż z zamkiem na Otrycie, bo mnie się nie chce.

IV

Cele owych ekologistów są niejasne. Zwróćcie uwagę, że połoniny są sztuczne bo w wyniku wypasów powstały, podobnie jak hale w Tatrach. Wszystko to zarosnąć powinno. Turystyka też jest wątpliwa, bo nie można drzew zagrażających usuwać i jak takie się zwali komuś na łeb to jest to proces naturalny. Czyli strach iść do lasu.

Zauważcie, że wystarczy zamknąć jakiś obszar żeby za pińćset lat wyrosła tam puszcza. Czemu zatem Niemcy se nie zrobią rezerwatu aby im wyrosło? Nie będę się tu wyzłośliwiał o Greenpeace Polska, gdzie zasiadają sami Niemcy czy Austriacy. Celem ich jest, abyśmy żyli w warunkach naturalnych czyli w jaskiniach. Ale niedoczekanie. Niech u siebie tam zamykają obszary i hodują dżunglę.

No dobra. Pora kończyć. Będzie jeszcze jeden wpis o tym. Ale najpierw podstawy teoretyczne, czyli Feliks Koneczny i cywilizacje.
Na zdjęciu: leśna autostrada do Duszatyna. Protestów nie budzi, nie wiedzieć czemu.

25.08.2018

© Copyright 2010; Smocze Opary. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Przemijanie ma sens | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd