Twórczość
dodane 2026-07-01 11:00
Czy moje życie jest twórcze?
Do postawienia powyższego pytania, o roli twórczości w życiu człowieka, skłoniły mnie, wypływające z przemyśleń prawosławnego teologa Paula Evdokimova słowa o. Andrzeja Madeja OMI, a wypowiedział je podczas spotkania autorskiego w ramach drugiego pobytu w Mrągowie. Na łamach „Posłańca Warmińskiego” 1/2026, w artykule „Słowa, które potrafią poruszyć sumienia”, zacytował go Krzysztof Kozłowski: „Chodzi o to, żeby nasze życie było twórcze. Chodzi o to, żeby miłość się z nas wylewała i zmieniała w czyn. Chodzi o to, by po prostu żyć pełnią życia, do której zaprasza nas Bóg Ojciec, Poeta nieba i ziemi”.
Aż prosi się w tym miejscu przywołać przestrogę wyrażoną przez młodego wiekiem, ale dojrzałego ponad swój wiek, ogłoszonego rok temu przez papieża Leona XIV świętym, Carla Acutisa: „Wszyscy rodzą się jako oryginały. Jednak wielu umiera jako kserokopie.” Zadajmy więc sobie i drugie pytanie: Czy jestem wciąż oryginałem, czy może już kserokopią?
A przecież, jak napisała do mnie czytelniczka ze Śląska: „praca twórcza jest satysfakcjonująca”. W świetle mojego skromnego doświadczenia mogę śmiało dodać, że uskrzydla i odmładza. Chodzi mi zaś nie tylko o twórców w ścisłym znaczeniu tego słowa, ale o wszystkich ludzi przeżywających swoje życie jako wielki dar i wielkie zadanie. Bo czyż nie przybiera ono wtedy charakteru dzieła sztuki?
W przepięknym miesiącu, jakim jest maj, zagościł któregoś ranka w mojej głowie taki oto dystych: Dzielmy się słowem jak chlebem/ Żyjmy i ziemią i niebem. Literaci dzielą się słowem, kompozytorzy muzyką, malarze obrazami, rzeźbiarze rzeźbami, reżyserzy filmami lub przedstawieniami teatralnymi. A prości ludzie, czyż się z innymi nie dzielą, jeśli wykonują najprostsze nawet czynności, wkładając w nie całych siebie? Całe swoje dusze, umysły i serca?
Niejednokrotnie dzieliłem się na tym blogu pasją czytania książek i czasopism. W tych drugich jedną z moich ulubionych form są niewątpliwie felietony. Do jednego z nich, po prawie trzech latach, pragnę teraz nawiązać. Chodzi mi o „Tabliczkę sumienia” pod tytułem „Taka praca”, autorstwa Franciszka Kucharczaka, na łamach jubileuszowego „Gościa Niedzielnego” 36/2023. Redaktor pisze w nim tak: „Do dziś wzrusza mnie list matki niepełnosprawnego dziecka, która przed laty doznała wielkiej ulgi po przeczytaniu mojego felietonu, bo uświadomiła sobie, że w swoim dziecku otrzymała wyjątkowy dar. Nie miałem pojęcia, że tak może zadziałać to, co napisałem – i to najlepiej pokazuje, że nie w tym rzecz, co my robimy, ale w tym, co z tym robi Pan Bóg. Na tym polega łaska. Wtedy koleżanka, która przeczytała ten list, powiedziała mi ze łzami w oczach: <<Człowiek na takie słowa nieraz czeka całe dziennikarskie życie>>”.
Tak się składa, że i ja nie miałem pojęcia, jak mogą oddziaływać na czytających spisywane przeze mnie od czterech lat przemyślenia na Blogu Pasja. I mnie również wzruszają wypowiedzi świadczące o tym, jak wielkie znaczenie dla czytelniczek i czytelników ma lektura moich pierwszych 48 felietonów.
A jak przebiega twórcze życie niech zaświadczą dwie czasopiśmiennicze perełki. Na pierwszą trafiłem w 15. numerze „Gościa Extra”, w wypowiedzi kapucyna Piotra Szaro: „Od 30 lat jestem na wakacjach, bo kiedy robisz to, co kochasz, to nie jesteś w pracy, nie robisz nic ciężkiego, tylko przeżywasz coś, co Pan Bóg ci zaoferował, a to jest piękne”. Drugą dostarczyła mi lektura majowego „Małego Gościa Niedzielnego” w słowach o słudze Bożym Marco Gallo: „- Mówił, że rano chce budzić się tak, jak budzą się zakochani – wspomina jego przyjaciółka. – Myślą tylko o tym, żeby jak najszybciej spotkać tego, kogo kochają. Ale nie mówił o dziewczynie, mówił o Panu Bogu… - dodaje dziewczyna”.
Grzegorz Joachim Jarmużewski