Archiwum dla kategorii 'serwisowe'

Biję w dzwon na alarm!

Najpierw cytat, który mnie dosłownie poraził, z forum pomocy katolika:

Mam chorą mamę na raka jelita, jest już w fatalnym stanie. Modlitwy do Boga nie pomagają, wiec rozumiem ze jeżeli zwrócę sie o pomoc do szatana będę potępiony ale powiedzcie mi, przecież męki w piekle nie mogą trwać długo prawda? przecież wg Apokalipsy św. Jana ostatecznie nie będzie piekła będzie tylko dobro a osoby potępione zostaną tez zarazem zniszczone? I podpisując cyrograf przecież nie trzeba być od razu opętanym prawda? bo to np mogłoby być sprzeczne z dana umową. proszę o szybka odpowiedz bo czasu moja mama ma coraz mniej.

Wyciągam to tu nie żeby potępiać, żeby przestrzegać... Rozumiem ból, przytłoczenie, bezradność, brak sił i opuszczenie. Po pracy w hospicjum i kilku śmierciach rodzinnych (ostatniej w sobotę) naprawdę rozumiem... ale Boże mój co z naszą wiarą? Gdzie popełniamy błąd w życiu, że tak absurdalnie dajemy się okłamywać? Że to niby szatan ma być wszechmocny, a i w piekle po przypieka na ruszcie przez tydzień, no i opętanie to skakanie po ścianach jedynie, a tak w ogóle to w końcu wszystko łącznie z ludźmi będzie unicestwione i już nic nie będzie... Boże koszmar beznadziejnej bzdury...

Krzyczę: RATUNKU!

15.09.2009

Utknęłam w Wierze :]

No niesamowite po prostu, od 3 dni przecieram oczy ze zdumienia, ale to jednak prawda! Mała mrówka utknęła tak w wierze, że nie może się wygrzebać o własnych siłach... Tym razem rzecz się tyczy newslettera. Nie czytam go regularnie od roku (wcześniej co któreś rozważanie chociaż przeglądałam) więc w końcu postanowiłam się wypisać z listy bo to bez sensu codziennie wywalać maila, którego nie mam czasu przeczytać tym bardziej, że to nie spam. Więc polazłam się "wypisać" i co się stało? No właśnie nic! Mogę się wypisywać 10000 razy, mogę 1000 razy klikać na link podobno dezaktywujący i nic się nie dzieje. Toć Wiara się do mnie przyssała i nie chce się odczepić. Ech...

17.05.2009

Po 6 latach...

Niebezpiecznie zbliżyliśmy się do granicy... zbyt niebezpiecznie. Stoję ostatnią łapką na tej linii zastanawiając się czym sobie zasłużyłam? Dlaczego zawsze czyn ubiega słowo? Właściwie jest czyn, a słowem to nawet nikt się nie przejmuje... Chyba bierze mnie obrzydzenie.

12.05.2009

Przyznam...

...że coraz mniej rozumiem zasady panujące w tym świecie internetowym.

02.05.2009

Wirtualne zmiany?

Hmm... ciekawe jaki rachunek przyjdzie za telefon w tym miesiącu... no przecież mnie zabiją :] wchodzę na sekundę i już 20minut mija. Przeglądając (bardzo pobieżnie) blogi i zmiany zauważyłam, że zaginęła w akcji "Pustynia". Czy ktoś może mi napisać cóż się stało? Pustynia gdzież Ty się podziała? Masz maila to napisz, albo niech ktoś się zlituje i nasyci mrówczą ciekawość co tutaj też się stało przez dwa miesiące mojej nieobecności?

No a drugą ciekawą obserwacją jest "Mój Mistrzu..." hmm... nie że ja tam wszystkich znam, ale naprawdę zachodzę w głowę czy my się gdzieś w tej diec. pelplińskiej nie mijamy? Jaki ten świat mały. Ale bardzo sympatycznie mi się zrobiło, że w końcu mamy okazję gościć przedstawiciela tej zacnej diecezji (ukłony) :)

27.01.2009

© Copyright 2010; W green świecie. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Z bliska widać niewidoczne | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd