Archiwum dla kategorii 'Science'

Pani inżynier

No to koniec! A egzamin był nadzwyczaj sympatyczny - pełen relaks, dużo żartów, po 4 godzinach egzaminowania nagle jak z kolegą weszliśmy komisja się obudziła. Ba! Co gorsza obudził się i przewodniczący komisji (rektor), który do tej pory w ogóle nie brał czynnego udział w egzaminowaniu. No i się zaczęło - promotor piła straszna milion pytań, recenzent już nie wspomnę, ale wykładał mi elektronikę i pochodne wariactwa i też zawsze mieliśmy na przysłowiowym "pieńku" oraz rektor specjalista od zarządzania. Prezentacja pracy z racji, że była dedykowana dla uczelni wciągnęła do granic możliwości rektora, który zaczął pytać o zarządzanie (sic!), recenzent doszedł do wniosku, że nie ważne że moją specjalnością jest inżynieria systemów informatycznych i zafundował mi pytanie rodem z grafik komputerowej, a promotor dobił jednym ze swoich koników tj. jakością a dokładniej zapewnieniem jakości i męczył mnie normami ISO i całą resztą potworów :] Jak pech to pech.

No ale ja miałabym nie wybrnąć? W końcu te studia były czterema latami nieustannych przyjemności (z przerwami na nieprzyjemności ;) ), nauką mogłam się bawić więc i pytania nie ze swojej dziedziny nie były mi straszne :D Efekt był taki, że komisja padła na kolana i doszła do wniosku, że obrona bezapelacyjnie na celujący... A potem bardzo szybko zaczęli się tłumaczyć bo regulamin uczelni nie przewiduje takiego stopnia i wyszło na to, że komisja nas przepraszała, że tylko 5 nas obdarowali ;) hehe... więc na koniec się trochę pośmialiśmy a żegnając się zarówno mi jak i promotorowi zakręciła się łezka w oku. Szkoda, że już koniec :)

27.06.2009

Ostatni egzamin

Jutro w samo południe staję przed zacną komisją aby bronić swojej pracy inżynierskiej. Wspomnijcie za mnie i za moim kolegą.

26.06.2009

To już jest koniec...

Właśnie zakończyłam moją edukację z zakresy zdobywania szlifów informatycznych. Ostatni dzień przyniósł ze sobą 3 egzaminy i niesamowicie wiele serdeczności ze strony wykładowców - dobrze nam się ostatnie lata współpracowało. Oddałam prace do promotora, czekam na konstruktywną krytykę, a 27. czerwca czeka mnie obrona. A potem koniec. Dzięki Bogu!

03.06.2009

Odmóżdżyłam się

Na śniadanie kawa, jak zawsze. Ale dziś pomyślałam nieco inaczej - kawa i owszem - ale mrożona bo za ciepło się zrobiło na wersję standard. Jakżem pomyślała, tak też zrobiłam. Do kafeterki wody na małe mocne espresso, do szklanki kilka kostek lodu, łyżkę miodu, do połowy mleka, w to wszystko blender [WCIEP] i nie zastanawiając się nawet co robię, wszak w głowie mam tylko mój dyplom, palec wcisnął przycisk "on". I tak moja mrożonka powędrowałą po blatach, zlewie, ścianie i podłodze :] ech... wracam do pisania

26.05.2009

Naukowo

Siedzę na tarasie, słońce, które jeszcze rozświetla mi twarz już za chwilę schowa się za zieloną ścianą lasu. Ptaki na wielkiej lipie u sąsiada to śpiewają to znów gonią się w koronie tego drzewa i jeszcze psy... jak jestem sama owczareczka puszczam luzem po terenie niech sobie biega, siedząc na zewnątrz wylazła i moja labradorka. Dzieli te psy 6 lat życia, dwa razy większa masa na rzecz Baksa i 2x mniej inteligencji również na jego (chyba) niekorzyść. Ale dogadują się świetnie, właściwie zachowują się jak dwa szczeniaki i zupełnie im nie przeszkadza, że próbują się zagryźć na moich kolanach :]

No właśnie tak u mnie wygląda pisanie pracy inżynierskiej w niedzielny wieczór ;)

24.05.2009

© Copyright 2010; W green świecie. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Z bliska widać niewidoczne | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd