<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress/wordpress-mu-1.0" -->
<rss version="2.0" 
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">
<channel>
	<title>Komentarze na blogu 'Notes biblijny'</title>
	<link>http://blog.wiara.pl/xadams</link>
	<description>a nie żaden tam blog ;)</description>
	<pubDate>Wed, 17 Mar 2010 05:28:54 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=wordpress-mu-1.0</generator>

	<item>
		<title>salcia skomentował(-a) wpis 'Tak'</title>
		<link>http://blog.wiara.pl/xadams/2008/03/20/tak/#comment-7628</link>
		<pubDate>Sun, 25 Jan 2009 17:17:46 +0000</pubDate>
		<guid>http://blog.wiara.pl/xadams/2008/03/20/tak/#comment-7628</guid>
					<description>czymże jest w ogóle samotność?

wiem doskonale, czym się ją je i wiem, jak jest trudna, wiem, jak boli, ale wiem również, że 'wypełniona" Bogiem przynosi poczucie spełnienia i szczęścia - zdarza mi się czasem GO w mojej samotności doświadczyć...

na wskutek różnych obserwacji, tego, co widzę i słyszę - tłukę się ostatnio z myślami o samotności w kapłaństwie...

na jednej z konferencji ks. Stefan Czermiński powiedział, że &lt;b&gt;samotność kapłana to przestrzeń, która ma być wypełniona Bogiem,&lt;/b&gt; że po to właśnie dana jest kapłanowi... 

Niestety, coraz bardziej widzę, jak kapłani dążą do sekularyzacji swego kapłaństwa. Nie szanują swojego kapłaństwa… Jak bardzo chcą udowodnić, że są normalnymi facetami, że żyją na luzie i radzą sobie z każdą znajomością... nawiązują świeckie znajomości i relacje, jakby nie byli kapłanami... nie patrzą na to, że ludzie (myślę, że oni sami też) zaczynają się wikłać w sieci nieuporządkowanych emocji, a zwłaszcza uczuć. I nie chodzi mi tu o uczucia zmysłowe, bo one być może są źródłem, ale uciszane, nie dochodzą do głosu... dlatego te znajomości mają pozory bezpiecznych, bo przecież nie ma pożądania – ale nie o to mi w tym problemie chodzi…

Kapłan jest również odpowiedzialny, za to, co oswaja... a czasem o tym zapomina... może myśli, że to nie jego problem? ale przecież także wysyła jakieś informacje zwrotne, pozwala na jakieś zachowania... tylko po co? Dlaczego? Co tym próbuje osiągnąć, albo jakie kompleksy próbuje leczyć? (to tak, jakby kapłani mieli kompleks kapłana) 

owszem, często wina leży po drugiej stronie, ale jeśli nie stawia się granic, nie mówi się wyraźnego „nie”, to wyrządza się olbrzymią szkodę tej osobie, może i rodzinie, a i samemu sobie także... i także się jest za to odpowiedzialnym („jesteś odpowiedzialny za to, co oswoiłeś” - powiedział lis do Małego Księcia)

zbyt często dziś widzę, że kapłani swoją samotność wypełniają świeckimi relacjami (nie chodzi mi o to, by ich w ogóle nie było, ale o to, jaki mają charakter i po co są nawiązywane), a przecież o tą przestrzeń upomina się sam BÓG, to miejsce dla NIEGO...

ufam, że to jest dla Ks najważniejsza „przestrzeń”… 

PS a moje przemyślenia opieram na własnych doświadczeniach z dawnych lat, które wprowadziły wiele zamętu w moje duchowe życie i na pewno wtedy Pan Bóg nie był na pierwszym miejscu, owszem – był obecny i to bardzo często - ale był jedynie &lt;b&gt;pretekstem…&lt;/b&gt;</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>czymże jest w ogóle samotność?</p>
<p>wiem doskonale, czym się ją je i wiem, jak jest trudna, wiem, jak boli, ale wiem również, że &#8216;wypełniona&#8221; Bogiem przynosi poczucie spełnienia i szczęścia - zdarza mi się czasem GO w mojej samotności doświadczyć&#8230;</p>
<p>na wskutek różnych obserwacji, tego, co widzę i słyszę - tłukę się ostatnio z myślami o samotności w kapłaństwie&#8230;</p>
<p>na jednej z konferencji ks. Stefan Czermiński powiedział, że <b>samotność kapłana to przestrzeń, która ma być wypełniona Bogiem,</b> że po to właśnie dana jest kapłanowi&#8230; </p>
<p>Niestety, coraz bardziej widzę, jak kapłani dążą do sekularyzacji swego kapłaństwa. Nie szanują swojego kapłaństwa… Jak bardzo chcą udowodnić, że są normalnymi facetami, że żyją na luzie i radzą sobie z każdą znajomością&#8230; nawiązują świeckie znajomości i relacje, jakby nie byli kapłanami&#8230; nie patrzą na to, że ludzie (myślę, że oni sami też) zaczynają się wikłać w sieci nieuporządkowanych emocji, a zwłaszcza uczuć. I nie chodzi mi tu o uczucia zmysłowe, bo one być może są źródłem, ale uciszane, nie dochodzą do głosu&#8230; dlatego te znajomości mają pozory bezpiecznych, bo przecież nie ma pożądania – ale nie o to mi w tym problemie chodzi…</p>
<p>Kapłan jest również odpowiedzialny, za to, co oswaja&#8230; a czasem o tym zapomina&#8230; może myśli, że to nie jego problem? ale przecież także wysyła jakieś informacje zwrotne, pozwala na jakieś zachowania&#8230; tylko po co? Dlaczego? Co tym próbuje osiągnąć, albo jakie kompleksy próbuje leczyć? (to tak, jakby kapłani mieli kompleks kapłana) </p>
<p>owszem, często wina leży po drugiej stronie, ale jeśli nie stawia się granic, nie mówi się wyraźnego „nie”, to wyrządza się olbrzymią szkodę tej osobie, może i rodzinie, a i samemu sobie także&#8230; i także się jest za to odpowiedzialnym („jesteś odpowiedzialny za to, co oswoiłeś” - powiedział lis do Małego Księcia)</p>
<p>zbyt często dziś widzę, że kapłani swoją samotność wypełniają świeckimi relacjami (nie chodzi mi o to, by ich w ogóle nie było, ale o to, jaki mają charakter i po co są nawiązywane), a przecież o tą przestrzeń upomina się sam BÓG, to miejsce dla NIEGO&#8230;</p>
<p>ufam, że to jest dla Ks najważniejsza „przestrzeń”… </p>
<p>PS a moje przemyślenia opieram na własnych doświadczeniach z dawnych lat, które wprowadziły wiele zamętu w moje duchowe życie i na pewno wtedy Pan Bóg nie był na pierwszym miejscu, owszem – był obecny i to bardzo często - ale był jedynie <b>pretekstem…</b>
</p>
]]></content:encoded>
				</item>
	<item>
		<title>Piórem bezładnie w &#187; skomentował(-a) wpis 'Życie w cudzie'</title>
		<link>http://blog.wiara.pl/xadams/2008/04/30/zycie-w-cudzie/#comment-4582</link>
		<pubDate>Sun, 24 Aug 2008 10:01:49 +0000</pubDate>
		<guid>http://blog.wiara.pl/xadams/2008/04/30/zycie-w-cudzie/#comment-4582</guid>
					<description>[...] krople na szczęście za wszystkie - [...]</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>[&#8230;] krople na szczęście za wszystkie - [&#8230;]
</p>
]]></content:encoded>
				</item>
	<item>
		<title>Cytaty skomentował(-a) wpis 'Brama'</title>
		<link>http://blog.wiara.pl/xadams/2008/07/08/brama/#comment-4504</link>
		<pubDate>Fri, 08 Aug 2008 17:25:31 +0000</pubDate>
		<guid>http://blog.wiara.pl/xadams/2008/07/08/brama/#comment-4504</guid>
					<description>"Ileż mocy kryje się w samym tylko dotknięciu Jezusa. Jednakże zwraca On uwagę jak ważna jest wiara. Można obrazowo powiedzieć, że jest ona jakby “bramą” przez którą łaska Boża dociera do człowieka."

Tak, to rzeczywiście jest prawda. świetnie napisane</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>&#8220;Ileż mocy kryje się w samym tylko dotknięciu Jezusa. Jednakże zwraca On uwagę jak ważna jest wiara. Można obrazowo powiedzieć, że jest ona jakby “bramą” przez którą łaska Boża dociera do człowieka.&#8221;</p>
<p>Tak, to rzeczywiście jest prawda. świetnie napisane
</p>
]]></content:encoded>
				</item>
	<item>
		<title>niespokojna skomentował(-a) wpis 'Ciekawe ilu ?'</title>
		<link>http://blog.wiara.pl/xadams/2008/05/26/ciekawe-ilu/#comment-4468</link>
		<pubDate>Sun, 03 Aug 2008 14:54:18 +0000</pubDate>
		<guid>http://blog.wiara.pl/xadams/2008/05/26/ciekawe-ilu/#comment-4468</guid>
					<description>Salcia 

zgodzę się z Tobą, że to podstawowe pytanie, bo przecież każdego dnia mamy ogłaszać Go naszym Panem, żyć według Jego wskazań. Jednak nie zawsze pozwalamy Panu Bogu działać w naszym życiu - tak przynajmniej jest ze mną. Pan Bóg jest dla mnie bardzo ważny, ale nie zawsze moje plany są Jego planami. Oddaję Mu 99% mojego życia a On nie chce tych 99%,  chce wszystko albo nic. Mówi: "Idź, sprzedaj wszystko, co masz(...) przyjdź i chodź za Mną" - a ja nie potrafię, i nie dlatego że żąda ode mnie czegoś niemożliwego, ale dlatego że boję się zaryzykować (rozum mówi co innego niż serce) :(</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Salcia </p>
<p>zgodzę się z Tobą, że to podstawowe pytanie, bo przecież każdego dnia mamy ogłaszać Go naszym Panem, żyć według Jego wskazań. Jednak nie zawsze pozwalamy Panu Bogu działać w naszym życiu - tak przynajmniej jest ze mną. Pan Bóg jest dla mnie bardzo ważny, ale nie zawsze moje plany są Jego planami. Oddaję Mu 99% mojego życia a On nie chce tych 99%,  chce wszystko albo nic. Mówi: &#8220;Idź, sprzedaj wszystko, co masz(&#823 <img src='http://blog.wiara.pl/xadams/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> przyjdź i chodź za Mną&#8221; - a ja nie potrafię, i nie dlatego że żąda ode mnie czegoś niemożliwego, ale dlatego że boję się zaryzykować (rozum mówi co innego niż serce) <img src='http://blog.wiara.pl/xadams/wp-includes/images/smilies/icon_sad.gif' alt=':(' class='wp-smiley' />
</p>
]]></content:encoded>
				</item>
	<item>
		<title>... skomentował(-a) wpis 'Oczywista oczywistość?'</title>
		<link>http://blog.wiara.pl/xadams/2008/07/17/oczywista-oczywistosc/#comment-4299</link>
		<pubDate>Sun, 20 Jul 2008 04:09:49 +0000</pubDate>
		<guid>http://blog.wiara.pl/xadams/2008/07/17/oczywista-oczywistosc/#comment-4299</guid>
					<description>Jak powinno wyglądać moje życie ?
Czy tak je sobie wyobrażałam ?
Podobno  życie każdego człowieka jest baśnią pisaną ręką samego Boga.
Tylko dlaczego tak często nie potrafię w to uwierzyć?

W mojej wędrówce,wśród mojego dobra,wśród mojego zła,wśród miłości, wsród winy-nadążam obok truchtem,pragnąc podczas tego dziwnego spaceru dotrzymać Bogu kroku.
Ale myśl się rwie,uwaga słabnie,serce stygnie.
Często ustaję w wędrówce dnia.
Przygasa moja nadzieja,nie umiem być wytrwała,a Bóg przypomina mi o ciągłym wysiłku,o bezustannie ponawianych próbach.Zapewnia mnie,że Jest wtedy na wyciągnięcie dłoni.
Cieszy się,że może obdarzać od nowa porankiem, obecnością,pracą,spotkanym człowiekiem.
Bóg pragnie obdarzać,tylko,że ja często nie chcę być obdarzana.
Jestem człowiekiem lepszej czy gorszej modlitwy.
Człowiekiem  układającym swe zyciowe sprawy,ani bardzo zle, ani bardzo dobrze.
Proszę o wiele rzeczy dla siebie, a w swej uczciwości patrzę nieraz daleko,może niekoniecznie w stronę wieczności,ale jednak daleko.
A w swoim ludzkim zapatrzeniu domagam się od Boga zapewne i tego,co ostatecznie mogłoby mi zaszkodzić.Co być może przekreśliłoby moje zbawienie, co sprzeciwiałoby się Boga życzeniom, czego nie mogę przewidzieć do końca....
Proszę czasami o to co dobre w moich oczach.ale nie w Boga-i nie otrzymuję :(
Bóg przychodzi o róznej porze do mnie.
Przekreśla moje plany,rozsypuje moje domki z kart.
Czy potrafię z pokorą przyjąc Jego wolę? :(</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Jak powinno wyglądać moje życie ?<br />
Czy tak je sobie wyobrażałam ?<br />
Podobno  życie każdego człowieka jest baśnią pisaną ręką samego Boga.<br />
Tylko dlaczego tak często nie potrafię w to uwierzyć?</p>
<p>W mojej wędrówce,wśród mojego dobra,wśród mojego zła,wśród miłości, wsród winy-nadążam obok truchtem,pragnąc podczas tego dziwnego spaceru dotrzymać Bogu kroku.<br />
Ale myśl się rwie,uwaga słabnie,serce stygnie.<br />
Często ustaję w wędrówce dnia.<br />
Przygasa moja nadzieja,nie umiem być wytrwała,a Bóg przypomina mi o ciągłym wysiłku,o bezustannie ponawianych próbach.Zapewnia mnie,że Jest wtedy na wyciągnięcie dłoni.<br />
Cieszy się,że może obdarzać od nowa porankiem, obecnością,pracą,spotkanym człowiekiem.<br />
Bóg pragnie obdarzać,tylko,że ja często nie chcę być obdarzana.<br />
Jestem człowiekiem lepszej czy gorszej modlitwy.<br />
Człowiekiem  układającym swe zyciowe sprawy,ani bardzo zle, ani bardzo dobrze.<br />
Proszę o wiele rzeczy dla siebie, a w swej uczciwości patrzę nieraz daleko,może niekoniecznie w stronę wieczności,ale jednak daleko.<br />
A w swoim ludzkim zapatrzeniu domagam się od Boga zapewne i tego,co ostatecznie mogłoby mi zaszkodzić.Co być może przekreśliłoby moje zbawienie, co sprzeciwiałoby się Boga życzeniom, czego nie mogę przewidzieć do końca&#8230;.<br />
Proszę czasami o to co dobre w moich oczach.ale nie w Boga-i nie otrzymuję <img src='http://blog.wiara.pl/xadams/wp-includes/images/smilies/icon_sad.gif' alt=':(' class='wp-smiley' /><br />
Bóg przychodzi o róznej porze do mnie.<br />
Przekreśla moje plany,rozsypuje moje domki z kart.<br />
Czy potrafię z pokorą przyjąc Jego wolę? <img src='http://blog.wiara.pl/xadams/wp-includes/images/smilies/icon_sad.gif' alt=':(' class='wp-smiley' />
</p>
]]></content:encoded>
				</item>
	<item>
		<title>ataner155 skomentował(-a) wpis 'Pytanie'</title>
		<link>http://blog.wiara.pl/xadams/2008/07/14/pytanie/#comment-4180</link>
		<pubDate>Mon, 14 Jul 2008 10:57:44 +0000</pubDate>
		<guid>http://blog.wiara.pl/xadams/2008/07/14/pytanie/#comment-4180</guid>
					<description>niestety częściej wydają....hmm..zresztą chyba bardziej widoczny plon wydaje przykład codzienny-słowa jak to słowa-jednym uchem wpadną...drugim wypadną...zapamiętamy to co dla nas wygodniejsze</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>niestety częściej wydają&#8230;.hmm..zresztą chyba bardziej widoczny plon wydaje przykład codzienny-słowa jak to słowa-jednym uchem wpadną&#8230;drugim wypadną&#8230;zapamiętamy to co dla nas wygodniejsze
</p>
]]></content:encoded>
				</item>
	<item>
		<title>salcia skomentował(-a) wpis 'Z jakiego powodu?'</title>
		<link>http://blog.wiara.pl/xadams/2008/07/12/z-jakiego-powodu/#comment-4145</link>
		<pubDate>Sat, 12 Jul 2008 18:25:21 +0000</pubDate>
		<guid>http://blog.wiara.pl/xadams/2008/07/12/z-jakiego-powodu/#comment-4145</guid>
					<description>Nie jest ważnym, czy mnie chwalą, czy złorzeczą mi. Ważnym jest, bym w swoich wyborach kierowała się wolą Bożą, a nie tym, jak odbiorą mnie inni. Tylko wtedy będę umiała być obojętna, na to, jak postrzegać mnie będą inni. Pochwała nie wprowadzi mnie w jeszcze większą pychę, a złorzeczenie nie będzie mnie dołować. 

Niestety, chyba jeszcze zbyt często kieruję się głównie względami ludzkimi. 

Jakie są motywy moich wyborów?? 

Ciągle się uczę, by kierować się tym, co chciałby ode mnie Pan Bóg... i ciągle doświadczam, że to wcale nie takie proste...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Nie jest ważnym, czy mnie chwalą, czy złorzeczą mi. Ważnym jest, bym w swoich wyborach kierowała się wolą Bożą, a nie tym, jak odbiorą mnie inni. Tylko wtedy będę umiała być obojętna, na to, jak postrzegać mnie będą inni. Pochwała nie wprowadzi mnie w jeszcze większą pychę, a złorzeczenie nie będzie mnie dołować. </p>
<p>Niestety, chyba jeszcze zbyt często kieruję się głównie względami ludzkimi. </p>
<p>Jakie są motywy moich wyborów?? </p>
<p>Ciągle się uczę, by kierować się tym, co chciałby ode mnie Pan Bóg&#8230; i ciągle doświadczam, że to wcale nie takie proste&#8230;
</p>
]]></content:encoded>
				</item>
	<item>
		<title>... skomentował(-a) wpis 'Z jakiego powodu?'</title>
		<link>http://blog.wiara.pl/xadams/2008/07/12/z-jakiego-powodu/#comment-4144</link>
		<pubDate>Sat, 12 Jul 2008 18:12:47 +0000</pubDate>
		<guid>http://blog.wiara.pl/xadams/2008/07/12/z-jakiego-powodu/#comment-4144</guid>
					<description>Często ludzie denerwują mnie, czynią tak często coś fałszywie,często są tak nierozsądni,postępują tak nierozważnie.Po prostu ciężko mi zaakceptować takich ludzi.
Tylko pytam się siebie, jak Chrystus to robił,że mogł znosić wszystkich ludzi, przecież ludzie obok Niego nie byli wspaniali.Na pewno widział  błędy innych, o wiele wyrażniej niz ja, a jednak nie pogardzał Nimi, nie odsuwał Ich na bok, tylko kochał...
Kochał wszystkich bez wyjątku, chociaż między nimi był zdrajca. Bog znosi także i mnie, nawet kiedy działam przeciw Jego woli,kiedy coś obiecuję - a w kilka minut potem nie myslę więcej o tym.Bóg nie widzi moich błędów i kocha mnie. Chcę starać się postępować tak jak On.U innych  widzieć nie tylko błędy,lecz cieszyć się z Ich zalet.Wtedy będę mogła znosić także uciążliwych ludzi i kochac Ich, ponieważ Oni są tacy jak ja ... a Bóg także znosi mnie.

Moje zycie, moja postawa zyciowa może być przeszkodą, wsparciem, zachętą dla bliżnich.
Być przeszkodą w wierze znaczy: z mego powodu inni będą mieli ciężej, z mego powodu bliżni przestaną wierzyć - nie będą mogli wierzyć w dobro, w miłosierdzie, z mego powodu ludzie będą uważać swoje zycie za bezcelowe,za pozbawione sensu.
Moje zycie nie nalezy tylko do mnie samej, ponieważ od mojego zycia,zależą także inni.Jeżeli moje zycie nie jest godne wiary,wówczas inni nie mogą na nim budować, wówczas moje zycie nie tworzy dobrego fundamentu.
Moja postawa zyciowa moze mieć wpływ na bliżnich, dlatego ponoszę wielką odpowiedzialność.
Moje postępowanie może u bliżnich zniszczyć Ich wiarę, czy moje postępowanie jest wówczas dobre ?
''Czyńcie wszystko na Chwałę Boga '' 
Czy mój czyn jest na Chwałę Boga? jeżeli przez niego osłabiam  wiarę moich bliżnich ?
Postępowac po chrześcijańsku, znaczy brać pod uwagę także wiarę małych i słabych, i .... czynić wszystko na Chwałę Boga.
      ''Żyjcie  tak,żebyście dla nikogo nie byli zgorszeniem ''</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Często ludzie denerwują mnie, czynią tak często coś fałszywie,często są tak nierozsądni,postępują tak nierozważnie.Po prostu ciężko mi zaakceptować takich ludzi.<br />
Tylko pytam się siebie, jak Chrystus to robił,że mogł znosić wszystkich ludzi, przecież ludzie obok Niego nie byli wspaniali.Na pewno widział  błędy innych, o wiele wyrażniej niz ja, a jednak nie pogardzał Nimi, nie odsuwał Ich na bok, tylko kochał&#8230;<br />
Kochał wszystkich bez wyjątku, chociaż między nimi był zdrajca. Bog znosi także i mnie, nawet kiedy działam przeciw Jego woli,kiedy coś obiecuję - a w kilka minut potem nie myslę więcej o tym.Bóg nie widzi moich błędów i kocha mnie. Chcę starać się postępować tak jak On.U innych  widzieć nie tylko błędy,lecz cieszyć się z Ich zalet.Wtedy będę mogła znosić także uciążliwych ludzi i kochac Ich, ponieważ Oni są tacy jak ja &#8230; a Bóg także znosi mnie.</p>
<p>Moje zycie, moja postawa zyciowa może być przeszkodą, wsparciem, zachętą dla bliżnich.<br />
Być przeszkodą w wierze znaczy: z mego powodu inni będą mieli ciężej, z mego powodu bliżni przestaną wierzyć - nie będą mogli wierzyć w dobro, w miłosierdzie, z mego powodu ludzie będą uważać swoje zycie za bezcelowe,za pozbawione sensu.<br />
Moje zycie nie nalezy tylko do mnie samej, ponieważ od mojego zycia,zależą także inni.Jeżeli moje zycie nie jest godne wiary,wówczas inni nie mogą na nim budować, wówczas moje zycie nie tworzy dobrego fundamentu.<br />
Moja postawa zyciowa moze mieć wpływ na bliżnich, dlatego ponoszę wielką odpowiedzialność.<br />
Moje postępowanie może u bliżnich zniszczyć Ich wiarę, czy moje postępowanie jest wówczas dobre ?<br />
&#8216;&#8217;Czyńcie wszystko na Chwałę Boga &#8216;&#8217;<br />
Czy mój czyn jest na Chwałę Boga? jeżeli przez niego osłabiam  wiarę moich bliżnich ?<br />
Postępowac po chrześcijańsku, znaczy brać pod uwagę także wiarę małych i słabych, i &#8230;. czynić wszystko na Chwałę Boga.<br />
      &#8216;&#8217;Żyjcie  tak,żebyście dla nikogo nie byli zgorszeniem &#8216;&#8217;
</p>
]]></content:encoded>
				</item>
	<item>
		<title>m skomentował(-a) wpis 'Właściwa kolejność'</title>
		<link>http://blog.wiara.pl/xadams/2008/07/11/wlasciwa-kolejnosc/#comment-4143</link>
		<pubDate>Sat, 12 Jul 2008 12:09:08 +0000</pubDate>
		<guid>http://blog.wiara.pl/xadams/2008/07/11/wlasciwa-kolejnosc/#comment-4143</guid>
					<description>:D</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p> <img src='http://blog.wiara.pl/xadams/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' />
</p>
]]></content:encoded>
				</item>
	<item>
		<title>Alina skomentował(-a) wpis 'Najpierw swoich'</title>
		<link>http://blog.wiara.pl/xadams/2008/07/10/najpierw-swoich/#comment-4130</link>
		<pubDate>Fri, 11 Jul 2008 17:39:07 +0000</pubDate>
		<guid>http://blog.wiara.pl/xadams/2008/07/10/najpierw-swoich/#comment-4130</guid>
					<description>Dokladnie. Mysle, ze takie nawracanie bliznich czesto podszyte jest faryzeizmem. Do nawracania obcych wystarczy nasze zewnetrzne poukladanie, kilka gestow, ktore niewiele kosztuja, bez zmiany systemu wartosci, bez myslenia "na sposob Bozy". Zeby byc swiadkiem dla najblizszych, potrzeba prawdziwej wiary, sprawdzanej w codziennych trudnosciach. Najblizsi widza, co jest trescia naszego zycia, co nas "nakreca".</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dokladnie. Mysle, ze takie nawracanie bliznich czesto podszyte jest faryzeizmem. Do nawracania obcych wystarczy nasze zewnetrzne poukladanie, kilka gestow, ktore niewiele kosztuja, bez zmiany systemu wartosci, bez myslenia &#8220;na sposob Bozy&#8221;. Zeby byc swiadkiem dla najblizszych, potrzeba prawdziwej wiary, sprawdzanej w codziennych trudnosciach. Najblizsi widza, co jest trescia naszego zycia, co nas &#8220;nakreca&#8221;.
</p>
]]></content:encoded>
				</item>
</channel>
</rss>
