Tak

Kategoria Zapiski na marginesie . xadams czwartek marzec 20, 2008

Michel Quoist: “Kapłan: modlitwa w niedzielny wieczór” [w: “Modlitwa i czyn”]

Jestem sam, Panie, tego wieczoru.
W kościele szum z wolna się uciszył,
Ludzie się rozeszli,
A ja wróciłem do domu
Sam.

Minąłem ludzi idących na spacer.
Przeszedłem koło kin, które wyrzucało swoją porcję tłumu.
Przeszedłem koło kawiarnianych tarasów, gdzie zmęczeni spacerowicze starali się przedłużyć radość życia w świąteczny dzień.
Otarłem się o dzieciarnię bawiącą się na trotuarze.
Dzieciarnia, Panie,
Dzieci cudze, które nigdy nie będą moimi.

Więc jestem, Panie,
Sam.
Cisza przygniata mnie.
Samotność gnębi.

Mam trzydzieści pięć lat, Panie,
Ciało takie samo, jak inni,
Ramiona zdolne do pracy,
Serce zachowane dla miłości.
Ale Tobie wszystko oddałem.
To prawda, że były Ci potrzebne.
Dałem Ci wszystko, ale ciężko było, Panie.
Ciężko dać swoje ciało, gdy ono chciałoby oddać się komu innemu.
Ciężko kochać wszystkich, a nikogo nie zachować dla siebie.
Ciężko ściskać czyjąś dłoń, a nie móc jej zatrzymać.
Ciężko rozbudzić czyjeś uczucie i tobie je oddać.
Ciężko niczym być dla siebie, żeby być wszystkim dla bliźnich.
Ciężko być takim jak inni i wśród innych, a być innym.
Ciężko zawsze dawać, a nie ubiegać się o to, żeby brać.
Ciężko wychodzić naprzeciw bliźnich, a wiedzieć, że nikt nigdy nie wyjdzie naprzeciw mnie.
Ciężko cierpieć za grzechy innych i nie móc odmówić słuchania i dźwigania ich.
Ciężko wysłuchiwać tajemnic, a nie móc podzielić się nimi.
Ciężko nieustannie dźwigać innych i nie móc ani na chwilę pozwolić, żeby mnie inni dźwigali. Ciężko podtrzymywać słabych, a samemu nie móc oprzeć się na silnym.
Ciężko być samotnym.
Samotnym w obliczu wszystkich,
Samotnym wobec świata,
Samotnym w cierpieniu,
w śmierci,
w grzechu.

Synu, nie jesteś sam.
Ja jestem z tobą,
Ja jestem tobą,
Bo potrzebne mi było dodatkowe człowieczeństwo, żeby móc kontynuować moje Wcielenie i Odkupienie.
Jam cię wybrał odwiecznie,
Potrzebny mi jesteś,
Potrzebne mi są twoje ręce, bym mógł dalej błogosławić,
Potrzebne mi są twoje wargi, bym mógł dalej mówić,
Potrzebne mi jest twoje ciało, bym mógł dalej cierpieć,
Potrzebne mi jest twoje serce, bym mógł dalej kochać,
Potrzebny mi jesteś ty, bym mógł dalej zbawiać.
Zostań ze mną, synu.

Otom ja, Panie,
Oto moje ciało,
moje serce,
moja dusza.
Uczyń mnie tak wielkim, bym mógł ogarnąć świat,
Tak silnym, bym mógł go dźwignąć,
Tak czystym, bym mógł go objąć bez chęci zatrzymania go przy sobie.
Uczyń mnie miejscem nie spotkania, lecz przejścia,
Drogą, która nie zatrzymuje na sobie, bo nie ma na niej nic człowieczego, co by nie wiodło ku Tobie.

Tego wieczoru, Panie, gdy wszystko milczy i gdy w mym sercu czuję bolesne kąsanie samotności,
Gdy jednocześnie moje ciało bezustanni wyje z pragnienia przyjemności,
Gdy ludzie zżerają mi duszę, a ja czuję się niezdolnym do nasycenia ich,
Gdy cały świat ciąży mi na barkach swym ciężarem nędzy i grzechu,
Powtarzam Ci moje “tak”,
nie w wybuchu radości,
ale wolno, świadomie, pokornie,
Samotny, Panie, przed Tobą,
W ukojeniu wieczoru.

Kyrie

Kategoria Zapiski na marginesie . xadams czwartek marzec 20, 2008

I jeszcze jeden wiersz tego samego autora…

Panie,
jest inaczej
niż być miało

ani góry,
ani morwy
nie rzucają się w morze na moje słowo

nieustannie idzie na burzę,
nieustannie czerwieni się zasępione niebo,
fale zalewają łódź, a wichry i jezioro nigdy nie są mi posłuszne

mam kilka ryb,
siedem chlebów
i nieskończona wielość głodnych do wykarmienia
dotykałem tylekroć
Twojego płaszcza
a nie jestem zdrowy

Ojciec Niebieski
ma coraz mniej pracy
z liczeniem moich włosów

a jestem w gorszym
położeniu niż Jair,
bo nie mam córki

mam oczy, a nie widzę,
mam uszy, a nie słyszę;
często też wpadam w ogień i w wodę

moje oczy wilgotnieją nieraz,
ale nie od Twojej śliny,
stąd też widzę niewyraźnie

ani odcięta prawica,
ani wyłupione oko
nie uczyniły mnie lepszym

tęsknię za tobą.
Ulituj się nade mną.
Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić

Tłumaczę nie tobie

Kategoria Zapiski na marginesie . xadams czwartek marzec 20, 2008

Przypomniał mi się dzisiaj wiersz, który ks. Jerzy Szymik zadedykował ks. Kazimierzowi Koczorowi po jego śmierci:

 

* * * (tłumaczę nie tobie)

tłumaczę nie tobie
który już wiesz

warto zmieniać w pośpiechu parafie
zawsze na krótko i nigdy do końca
w cieniu tych
którzy budują
rodzą
i mają prawdziwe problemy
i tych na których się stawia
warto
kilka konfesjonałów
parę szpitali
i trzy lub cztery sutanny
warto zasypiać
wrośniętym tylko w swoje nieposłuszne ciało
warto pić z kielicha
na oczach tych
którzy nie rozumieją
że dałeś wszystko
i dlatego potrzebujesz miłosierdzia

wszystko się potoczy normalnie
i bez wielkiego płaczu
nikt nie owdowiał
my zestarzejemy się bez ciebie
a miejsce za ołtarzem na pewno nie zostanie puste
rządek liter w Kalendarzu Liturgicznym
kruchość anegdoty płatków i płomieni
nierówna walka pamięci z czasem

ale musiałeś przecież
dojrzeć
niezauważalnie dla nas rozpędzonych
dojrzeć tak
że Bóg nie mógł już powstrzymać
tęsknoty za tobą

sierpień’89

Modlitwa

Kategoria Zapiski na marginesie . xadams poniedziałek luty 11, 2008

W związku z jutrzejszą Ewangelią postanowiłem w zapiskach zamieścić konferencję o modlitwie, a w zasadzie jej szkic (stąd pewne myśli wyrażone są skrótowo). Może komuś się to przyda.

M O D L I T W A

Modlitwa rodzi się ze zrozumienia, że świat w którym żyjemy ma swoją głębię, że nie jest płaski, dwuwymiarowy.

Zwrócenie się ku sobie: św. Jan Chryzostom - “kiedy odnajdziesz drzwi swego serca, odnajdziesz bramę nieba”

Odkrycie głębi w sobie -> u innych

odkrywanie Boga

To odkrycie - > początek modlitwy

świat = czas, przestrzeń i głębia

Modlitwa = spotkanie (dwustronna relacja - >

witraż - objawia światło

światło - ujawnia barwy i rysunek witraża)

Dopóki sobie wyobrażamy, że to my mamy szukać Boga, często musimy tracić ducha. Dzieje się jednak odwrotnie, to On nas szuka. Nie musimy więc wzbudzać w sobie fałszywej pobożności, żeby zyskać nadzieję zbawienia. Nasza nadzieja jest w Jego zdecydowanej woli zbawienia nas. I On nie zrezygnuje!

Żydzi doszli do przekonania, że manna na pustyni dla każdego miała smak jego ulubionej potrawy (Mdr 16,21). Podobnie Tego, który jest jedną jedyną drogą stać na to, aby być wieloma drogami, odpowiadającymi różnym ludzkim potrzebom i charakterom.

W naszych stosunkach z Bogiem jednym z głównych problemów stanowi fakt, że nieustannie o Nim zapominamy.

W “Alicji w krainie czarów”, kiedy Alicja spotyka Królową Kier i tłumaczy, że zgubiła swoją drogę, Królowa Kier odpowiada: “Nie wiem, co masz na myśli mówiąc o swojej drodze. Wszystkie drogi tutaj należą do mnie” I tego właśnie też musimy się

nauczyć: tutaj wszystkie drogi należą do Boga.

1. Określenia modlitwy:

św. Jan Damasceński - “Modlitwa to podniesienie duszy do Boga”

św. Augustyn - “Modlitwa to pobożna rozmowa - dialog człowieka z Bogiem”

św. Teresa - “Modlitwa to poufne i przyjacielskie z Bogiem obcowanie i powtarzana

rozmowa z Tym, o którym wiem że mnie kocha”

Rozmowa - mówienie ale i słuchanie

Bóg mówi do człowieka:

- w głosie naszego sumienia

- wzbudza w nas myśli, uczucia, pragnienia

- w sytuacjach i wydarzeniach życiowych

- przez wysłuchiwanie naszych próśb

- przez słowa Pisma św.

2. Rodzaje modlitwy:

a) ze względu na treść

- uwielbienia

- dziękczynna

- przebłagalna

- błagalna

b) ze względu na używaną władzę

- myślna

- ustna
c) ze względu na ilość modlących się

- indywidualna

- wspólnotowa

d) ze względu na charakter

- prywatna (w swoich sprawach)

- publiczna (w imieniu Kościoła, np. Liturgia Godzin)

3. Cechy modlitwy:

a) wyjście z siebie - uznanie potrzeby i prawa drugiego do wolności i niezależności;

musimy zaakceptować jego nieredukowalną odrębność.

b) widzenie (dystans)

c) słyszenie (otwarcie na głos Boga)

d) pokora

- umiejętność całkowitego powierzenia się Bogu

- zapał i pragnienie spotkania się z Bogiem

NIEBEZPIECZEŃSTWO - szukanie spotkania z Bogiem jest aktem zuchwałości, jeżeli nie towarzyszy mu głęboka pokora, stąd nie są najważniejsze techniki i metody modlitwy lecz przygotowanie moralne i duchowe ( zaprowadzić pokój między nami, Bogiem, własnym sumieniem, bliźnim, a nawet rzeczami wokół nas - “jeśli przychodzisz do świątyni…a wspomnisz, że brat.. ” )

“Pasterz” Hermasa: “Bóg nie opuści nas, zanim nie złamie nam serca i nie pogruchocze kości”

Bóg nie powierzy się nam, dopóki nie staniemy się zdolni znieść spotkania z Nim. Będzie nas powoli do tego przygotowywał i być może długo każe na siebie czekać.

trędowaci - > stoją daleko; posłusznie idą do kapłanów

setnik - > Panie, nie jestem godzien…

Piotr - > odejdź Panie, bo jestem…

a my? - > niby pokorne modły kiedy powinniśmy drżeć z lęku, a często bywamy aroganccy

e) prawda

Pascal: Poznanie siebie bez poznania Boga rodzi rozpacz, zaś poznanie Boga bez poznania siebie rodzi pychę.

a) ja

- poznanie siebie, prawdziwego, niezafałszowanego “ja”

- Bóg, może i chce nas zbawić, choćbyśmy byli najbardziej odrażający w oczach

ludzkich, nie zbawi natomiast naszych wymyślonych osobowości

- często w modlitwie próbujemy “wypaść lepiej”

- dlaczego się modlę ? (strach, interesowność, przyzwyczajenie, obowiązek, miłość)

b) Bóg

- konieczność stawania przed Bogiem bez żadnych pojęć, obrazów i wyobrażeń o Nim

- gotowość spotkania Go tak, jak On zechce nam się objawić

- jedynie wówczas, kiedy jesteśmy zdolni do porzucenia wszystkiego, co tkwi w naszym

wnętrzu: wszelkich pragnień zobaczenia, widzenia, poznania, smakowania, doświadczania obecności Boga i rozkoszowania się nią - stajemy się prawdziwie zdolni, by doświadczyć tej obecności z przemożną oczywistością i przygniatającą, które rewolucjonizują całe nasze życie wewnętrzne.

- nie ten jest prawdziwie oddany kontemplacji, kto przygotowuje swój umysł na

określone orędzie jakiego oczekuje i jakie chciałby usłyszeć, lecz ten kto pozostaje pusty, gdyż wie, że nigdy nie może się spodziewać czy przewidzieć słowa, które przemieni jego ciemności w światłość.

f) ufność

- wierzę, że Bóg może spełnić moją prośbę

- wierzę, że Bóg chce dla mnie jak najlepiej, czasem więc zamiast tego, o co proszę daje

mi dobro o wiele większe

g) wytrwałość

Nieobecność Boga

- odczuwalna subiektywnie

- umieć oczekiwać Go z szacunkiem i bojaźnią

- spotkanie - > wzajemna wolność!

Bóg nie jest zobowiązany do natychmiastowego oddawania się do naszej dyspozycji, wysłuchania nas i odczuwalnego zaznaczenia swojej obecności

- nie zawsze znajdujemy się w odpowiednim usposobieniu by spotkać Boga (szukamy

Boga przez nas wymyślonego, gotowi odrzucić Go, gdy nie spełnia naszych oczekiwań; nie spotykamy Boga gdyż jest On nam właściwie obcy i nawet gdybyśmy stanęli z Nim twarzą w twarz, nie poznalibyśmy Go, tak jak wielu nie poznało Chrystusa)

- czy jesteśmy gotowi spotkać Go takim jaki naprawdę jest, nawet jeśli będzie to dla nas

oskarżeniem i ogołoceniem ze wszystkich wartości dotychczas cenionych i poszukiwanych?

- czy nie boimy się, że Bóg zniszczy nasz spokój, uregulowane życie ?

- powinniśmy dziękować Bogu, że nie ofiarowuje nam swojej obecności - > spotkanie

z Nim byłoby dla nas sądem i potępieniem

- milczenie Boga skłania nas do wyzwolenia wszystkich swoich sił

- czy w naszych modlitwach jest rozpacz, głód Boga, nagląca życiowa konieczność? -

dziwimy się, że nasze modlitwy nie są wysłuchane, sądzimy, że wystarczy ofiarować Bogu modlitwę, aby Go zobowiązać do wysłuchania nas

- o co prosimy? - na ogół nie o rzeczy niezbędne nam do życia, często też porzucamy

modlitwę i wolimy obyć się bez tego co dla nas konieczne niż rozpaczliwie o to walczyć

- czy milczenie Boga jest zawsze skutkiem braku wiary człowieka (tak jak wtedy

w Nazarecie gdy Jezus nie mógł tam uczynić wielu cudów)? - a co z Getsemani?

Nieustanna modlitwa

- spokój, wsłuchiwanie się w głos Boga

- akty strzeliste

- czyny ofiarowane Bogu

h) asceza

- zmuszanie się do modlitwy

- elementy negatywne: samotność, post, posłuszeństwo, pokuta, wyrzeczenie się

posiadania oraz wyrzeczenie się własnych ambicji - wszystko to ma służyć oczyszczeniu drogi, aby modlitwa, medytacja i kontemplacja mogły wypełnić przestrzeń opróżnioną poprzez rezygnację z innych spraw

- nie usiłując utożsamiać życia chrześcijańskiego z kultem cierpienia jako takiego,

musimy jednak otwarcie przyznać, że samozaparcie i wyrzeczenie są dla życia modlitwy czymś absolutnie podstawowym.

Czystość serca wynagradza człowiekowi oddanemu kontemplacji trud jego ascezy. Ów trud jest “życiem czynnym” w odmiennym i bardziej archaicznym znaczeniu tego słowa: życiem pełnym karności, pokuty, umartwienia, które są absolutnie konieczne. Bez cnoty nie może być mowy o prawdziwej i trwałej kontemplacji. Bez trudu połączonego z dyscypliną nie może być spoczynku w miłości.

3. Trudności podczas modlitwy

a) Roztargnienia - obrazy albo myśli nie należące do modlitwy

Mogą one być: dobrowolne lub niedobrowolne wewnętrzne lub zewnętrzne

Przyczyny roztargnień:

- brak zdrowia, snu, wypoczynku, słabość fizyczna

- zbyt żywa wyobraźnia

- grzechy lekkie

- nieopanowanie wad, namiętności

- zbytnia troska o sprawy doczesne

Zwalczanie roztargnień:

- praca nad uwagą

- przygotowanie treści modlitwy

- opanowanie wzroku i słuchu

- odpowiednio dobrane miejsce modlitwy

- odpowiedni czas modlitwy

- postawa trwałej uwagi

- trwanie w modlitwie

Gdybyśmy częściej uprzytomniali sobie, że wszystko jest ważne, że nic nie jest “świeckie” - jeśli go takim nie uczynimy odmawiając mu świętości - mniej mielibyśmy roztargnień na

modlitwie.

Osobie, która skarżyła się, że jej modlitwa jest nieraz jedną walką z roztargnieniami, św. Franciszek odpowiedział: “a więc doskonale się modlisz”.

w pokorze serca ofiarować Bogu swoją niemoc i towarzyszące jej cierpienie

b) Oschłości - brak myśli i uczuć w modlitwie

Ofiary, których nie wybieraliśmy (spadły one na nas z dopustu Bożego i z Bożej woli), mają często większą wartość od tych, które sami sobie wybieramy. Szczególnie podczas medytacji musimy uczyć się cierpliwości na nużącej i jałowej ścieżce, która wiedzie nas przez suche obszary modlitwy. Z czasem to poczucie jałowości staje się coraz częstsze i trudniejsze do zniesienia. W pewnym sensie jałowość może być niemal uważana za znak postępu w modlitwie, o ile nieodłącznie towarzyszy jej prawdziwy wysiłek i praca nad sobą.

Przyczyny oschłości:

- niedyspozycja ciała

- opuszczenie się w służbie Bożej

- działanie szatana

- Bóg oczyszcza człowieka

Zachowanie się w czasie oschłości:

- pytanie - Czy ja za to nie ponoszę winy?

- mimo trudności trwać na modlitwie

- dokonywać zmian w modlitwie

- prosić Boga o łaskę dobrej modlitwy

- odpowiednia postawa ciała

Środki do utrzymania uwagi:

- staranne przygotowanie do modlitwy

dalsze

- dobre życie

- praca nad wykorzenianiem zła

- wzbudzanie dobrej intencji

- skupienie w ciągu dnia

bliższe

- wybranie odpowiedniego miejsca

- przyjęcie odpowiedniej postawy (niezbyt męcząca ale i nie nazbyt wygodna)

- wzbudzenie chęci modlitwy

- uprzytomnienie sobie obecności Boga

- opanowanie i uspokojenie swoich myśli i uczuć

4. Medytacja

Modlitwa wewnętrzna jest przede wszystkim rozmyślaniem, ale z postępem życia duchownego jest ona nim coraz mniej, toteż coraz mniej na to miano zasługuje. W wyższych formach modlitwy myślnej coraz mniej jest dyskursywnego rozważania, a coraz więcej afektów woli, a zwłaszcza coraz więcej miłości.

Modlitwa myślna, jak każda dziedzina ludzkiego życia, podlega prawom rozwoju. Tak więc jej wzrost lub regres zależy od tego czy się ją dobrze i systematycznie przeprowadza, czy też nie.

- wieczorem: temat jutrzejszego rozmyślania

- modlitwa, rozważanie tematu (lub przeczytanie książki; Ewangelie, listy św. Pawła lub dla początkujących podręczniki o rozmyślaniu, zawierające fragmenty Ewangelii) nie mogą one być za długie i zabierać zbyt wiele czasu

- 15 min rozmyślania - 3 minutowy fragm.

- 30 min rozmyślania - 5 minutowy fragm.

- zwrócenie się do wyobraźni i wywołanie w niej obrazu np. danej sceny ewangelicznej (uwaga by nie przeistoczyło się to w marzycielstwo u osób o wybujałej wyobraźni)

- w ramach takiego żywego obrazu rozum winien teraz zastanowić się nad treścią tego co ma stanowić przedmiot rozmyślania i rozważyć sobie:

- kto w danym opowiadaniu występuje

- kto tam naucza i kto wyświadcza dobrodziejstwa

- kim są ci którzy Go otaczają i do których On się zwraca

- co im mówi i co dla nich czyni

- jakie prawdy zawierają się w Jego nauce i jakie wymagania odnośnie życia moralnego

- jakie łaski i cuda na ich korzyść czyni

Należy przy tym pamiętać by dokładnie wszystko rozważając nie bawiąc się jednak w zbyt subtelne dociekania, które są typowe dla studiowania Pisma Św., a nie modlitwy.

- od rozważań przedmiotu rozmyślania przechodzimy do wysnuwania z niego zastosowań do własnego życia i potrzeb własnej duszy (widzimy co w danym fragmencie nas pociąga i z czym się jakoś nie potrafimy zgodzić)

- wola kierując działaniem rozumu winna skłonić go do tego co ją w danym fragmencie najbardziej pociągnęło; często będą to konkretne postanowienia - praca nad przestrzeganiem konkretnego przykazania, ćwiczenie się w jakiejś specjalnej cnocie, zwalczanie tej lub owej złej skłonności czy wady, unikanie okazji do grzechu

Jak więc w samym rozmyślaniu należy się wystrzegać zimnej spekulacji, tak tu, gdzie idzie o konkretne postanowienia, bardzo troszczyć się należy, aby nie były one czynione z zimną pewnością siebie, ale by były korną modlitwą do Pana o światło, o siłę, o to wszystko, co nam będzie potrzebne, aby wytrwać w dobrym.

- krótkie podziękowanie Bogu za łaskę odbycia dobrej modlitwy, przeproszenie za wszystko co w niej było zawinione, znak krzyża świętego i przejście do innych zajęć

Rozmyślanie nie jest kresem naszego życia duchowego, ale jego początkiem. Podobnie jak w każdej sprawności, tak i w umiejętności modlitwy następuje, w miarę jej rozwoju, uproszczenie. To co na początku wymagało namysłu i zastanowienia, a więc pewnego dłuższego lub krótszego rozumowania, teraz odbywa się coraz bardziej samorzutnie, bo rozum nabrał już sprawności, która pozwala mu zastąpić rozumowanie intuicją tego, co w danej chwili trzeba zrobić. Istotna różnica między rozmyślaniem a kontemplacją: w pierwszym czynnik intelektualny przejawia się w formie rozumowania, w drugiej - w formie intuicji, czyli prostego wglądu w prawdy wiary.

św. Jan Vianney zapytał wieśniaka co ma tak długo do mówienia Panu Jezusowi gdy klęczy przed Najświętszym Sakramentem i usłyszał: “Ja na Niego spoglądam, a On spogląda na mnie”.

Maryja : - tak jak Ona możemy sprawić, że królestwo Boże przyjdzie nawet wbrew niewierze ludzi (Kana)

- “Matko, zabiłem Twojego Syna. Jeżeli mi przebaczysz, nikt nie ośmieli się mnie oskarżać”.

Spotkanie ze Słowem

Kategoria Zapiski na marginesie . xadams piątek styczeń 11, 2008

Zapraszam wszystkich odwiedzających portal Wiara.pl do udziału w kolejnym wakacyjnym Spotkaniu ze Słowem. Będzie to czas poświęcony czytaniu i rozważaniu Słowa Bożego, a konkretniej motywu “pokarmu z nieba”, czyli Eucharystii. 
Więcej informacji TUTAJ

Życzenia

Kategoria Zapiski na marginesie . xadams poniedziałek grudzień 24, 2007

Konstandins Kawafis w jednym z moich ulubionych wierszy “Gdy Strażnik ujrzał światło” pisał kiedyś:

“Upragniony sygnał wreszcie rozbłysnął.

Ale gdy szczęście przychodzi,

zwykle niesie mniejszą radość niż ta,

której czekano”


I tak dzieje się niestety, ze wszystkimi ludzkimi marzeniami i wyobrażeniami szczęścia…
Dlatego nie życzę spełnienia marzeń czy pragnień - lecz po prostu, byście byli naprawdę SZCZĘŚLIWI

Informacja

Kategoria Zapiski na marginesie . xadams sobota grudzień 8, 2007

W II tygodniu tegorocznego Adwentu mam opracowywać Szkołę Słowa Bożego w serwisie liturgia.wiara.pl stąd też będzie się to pojawiało również i tutaj.

Chwile z oczekiwania na spotkanie

Kategoria Zapiski na marginesie . xadams wtorek grudzień 4, 2007

i jeszcze inne - także piękne - moim zdaniem:

Chwile z oczekiwania na spotkanie

Wpatruję się w przytulność miejsca naprzeciw mnie -

jest jeszcze puste, ale ja czuję już ciepło twej dłoni,

którą podasz mi na powitanie,

szepniesz: jak miło cię zobaczyć…

i będę mógł spoglądać w twą twarz

otuloną półmrokiem drżącej ze wzruszenia świecy

wrócą wszystkie radości, bóle, nadzieje niespełnione

opadłe na moje oblicze jak jesienny woal liści,

który tak naprawdę tylko ty potrafisz unieść…

wiesz, dobrze, że bliskość nie posiada przestrzeni -

można wtedy dotykać koniuszkiem palców natury

natrętnego czasu; odrzucać coraz to inne chwile

w perspektywę nierealności i przybliżać się

powolutku, cichuteńko ku spełnieniu…

wiem - nie trzeba słów,

one zubożą subtelny błękit twych oczu

i dyskretność uśmiechu, który mi podarujesz

zaparzyłem już herbatę, tę którą lubisz -

przecież znam cię trochę; znów będziemy więc

odczytywać siebie z bezładu fusów na dnie

ślicznych, chińskich filiżanek

lubię kiedy wspólnie pochylamy się nad dylematem

poetów, filozofów, teologów - nad naszym bytem

nie tak całkiem chyba przygodnym

wyobrażam sobie tę chwilę, kiedy weźmiesz mnie za rękę,

by spacerować po wrzosowiskach naszych myśli

i tylko róża dumna ze swej purpury

będzie spoglądać na nas wyniośle z wysokości flakonu

pewna, że pobłądzimy pośród tajemnic istnienia

podnoszę powieki, razi blask świecy, teraz rozumiem -

trudno jest tak trwać w oczekiwaniu,

wyobraźnia się zagęszcza, szumią słowa św. Augustyna

o najwyższej kategorii spotkania

nie widać, że krople czasu spływają po szybie spowitej mrokiem

pozornie nic się nie zmienia, tylko herbata jest trochę chłodniejsza

i róża skłania się nieco ziewając wolniutko

oczywiście św. Jakub ma rację:

“bracie cierpliwy bądź w oczekiwaniu…”

Wiem, że przyjdziesz, by zapełnić tę przytulność miejsca

naprzeciw mnie…

Jaki naprawdę jestem

Kategoria Zapiski na marginesie . xadams poniedziałek grudzień 3, 2007

Piękne - i jakże bardzo prawdziwe…

 

 

Jaki naprawdę jestem

Nie daj się zwieść przeze mnie.

Wyraz mej twarzy niech cię nie zmyli
Bo tysiąc noszę masek, a żadna nie jest mną.
Sprawiam wrażenie, że jestem spokojny,
że wewnątrz mnie i na zewnątrz świeci słońce
i nie ma zmarszczek.
Ale nie wierz mi, proszę!
Pod tym wszystkim, w zamieszaniu,
samotności i strachu
Mieszka moje prawdziwe „ja”.

Ukrywam to jednak. Nie chcę by ktoś o tym wiedział.
W panikę wpadam na samą myśl o tym,
że ujawnić by się miała słabość ma i strach.
Maskę więc stwarzam gorączkowo, by za nią się skryć.
Niech mi pomoże udawać,
osłoni przed wzrokiem, który wie…
Lecz takie spojrzenie - świadom jestem tego
Zbawieniem moim jest właśnie
Zbawieniem moim jedynym,
Jeśli temu spojrzeniu towarzyszy
Przyjęcie mnie jakim jestem,
I miłość.

Tego ci wszakże nie mówię. Lękam się, nie śmiem.
Boję się, że za tym spojrzeniem nie podążają
akceptacja i miłość.
I tak zaczyna się masek parada,
a życie fasadą się staje. Gawędzę z tobą leniwie,
w tonach uprzejmych powierzchownej rozmowy.
Mówię wszystko, co naprawdę jest niczym.
Nic z tego, co we mnie jest wszystkim, co we mnie łka.
Rutyny więc słowom nie daj się zwieść.
Uczciwie mówię, nie cierpię ukrywania
Posłuchaj proszę uważnie!
I próbuj usłyszeć to, czego nie mówię.

Wierz mi, chciałbym być sobą, spontaniczny i szczery,
Lecz trzeba, byś mi dopomógł.
Musisz trzymać wyciągniętą swą dłoń, nawet wówczas,
gdy zdaje się, że to ostatnia rzecz, której pragnąłbym
Za każdym razem, gdy jesteś uprzejmy,
łagodny i pełen zachęty,
Me serce skrzydeł dostawać zaczyna,
malutkich, słabiutkich.
Twą wrażliwością, współczuciem i mocą zrozumienia
Życie tchnąć we mnie możesz Chcę byś to wiedział.

Stwórcą osoby, która jest mną, być możesz
jeśli się zdecydujesz.
Tylko Tyś w stanie usunąć mą maskę,
przerwać mur, za którym się trzęsę.
Proszę, nie omiń mnie.
Powiedziano mi kiedyś, że miłość od murów silniejsza.
I tego się uczepia moja nadzieja
Obal proszę, te mury silnymi, ale delikatnymi rękoma.
Bo dziecko to bardzo wrażliwe.
Kim jestem? Zdziwisz się pewnie,
że to ktoś, kogo dobrze znasz.
Każdym ja jestem Mężczyzną i każdą Kobietą,
których spotykasz.

autor nieznany

Przerwa

Kategoria Zapiski na marginesie . xadams poniedziałek listopad 19, 2007

Wyjeżdżam na kilkudnowe rekolekcje - zaległości nadrobię po powrocie.

Pozdrawiam wszystkich i będę pamiętał o Was w modlitwie :)

Powered by Wordpress
theme by evil.bert