Czego słuchacie?

Kategoria Notes . xadams czwartek styczeń 31, 2008

Czwartek 31.01.2008 (Mk 4,21-25)


We współczesnym świecie zalewa nas fala najprzeróżniejszych informacji: dziesiątki kanałów telewizyjnych, tytułów prasowych, radiowych stacji. Do tego dochodzi jeszcze nieprzeliczona liczba stron internetowych. Wydawać by się mogło, że to powód do radości. Oto wreszcie mamy wolność słowa i niczym nie skrępowaną możliwość dotarcia do prawdy i rzetelnego opisu faktów wydarzeń dziejących się w kraju i na świecie. Z jednej strony to prawda - z drugiej jednak, jak nigdy wcześniej, jesteśmy narażeni na manipulację. Najprzeróżniejsi spece od kształtowania opinii publicznej karmią nas takimi czy innymi kłamstwami, półprawdami, przemilczając przy tym niewygodne dla siebie fakty. Dzieje się tak chociażby w kwestii roli jaką Kościół ma odgrywać w życiu publicznym, ochronie życia poczętego, związków homoseksualnych i w wielu innych. Karol Marks powiedział kiedyś, że “byt określa świadomość”, dzisiaj zaś w dużej mierze czynią to i media. Nie jest więc obojętne na co patrzymy, czego słuchamy, co czytamy. Nawet jeśli mamy jasno sprecyzowane poglądy to jednak i w naszym przypadku działa zasada: “kłamcie ile się da - zawsze coś z tego przylgnie” - tak więc i w nas coś z tego kłamstwa pozostaje.

I właśnie do nas mówi dzisiaj Chrystus: Uważajcie na to, czego słuchacie.

Ktoś inny to zrobi

Kategoria Notes . xadams środa styczeń 30, 2008

Środa 30.01.2008 (2 Sm 7,4-17)

Patrząc po ludzku miał nie tylko wszelkie predyspozycje, ale i możliwości, aby zbudować tę świątynię. Wydawać by się mogło, że nadawał się do tego jak nikt przed nim - nawet prorok Natan przyklasnął jego pomysłowi. Jednakże Pan Bóg powiedział: “nie ty ją zbudujesz”. Pismo Święte nie mówi o tym co Dawid wówczas czuł. Jednakże z dużą dozą prawdopodobieństwa można przyjąć, że był zawiedziony, być może rozczarowany…

Podobnie niekiedy i nasze plany, zamiary uczynienia jakiegoś dobra, zostają przekreślone, a realizuje je zamiast nas ktoś inny. Co więcej - robi to o wiele lepiej niż my byśmy potrafili. Czy potrafimy wówczas z tego się cieszyć? Czy potrafimy oddać to Panu Bogu mimo zawodu i rozczarowania?

Czas

Kategoria Notes . xadams sobota styczeń 19, 2008

Sobota 19.01.2008 (Mk 2,13-17)

 ”Wyszedł znowu nad jezioro” - o wielu takich wyjściach mówi nam Pismo Święte, wiecej zapewne było takich, o których milczy. Ludzie przychodzili do Niego, a On ich nauczał. Ilu jednak było takich, którzy, jak Lewi, “poszli za Nim”? Ilu z nich było wówczas, gdy Go skazywano na śmierć i krzyżowano?

Czy zatem Jego nauka poszła na marne? Oczywiście, że nie - łatwo nam bowiem osądzać tamtych ludzi, ale nikt z nas nie wie, jaki plon wydało w ich późniejszym życiu ziarno Słowa zasiane w ich sercach przez Jezusa.

Także i dzisiaj - u jednych dojrzewa ono wcześniej u drugich później. Dajmy więc mu na to czas - i  u innych, i u siebie…

Jak inne narody

Kategoria Notes . xadams piątek styczeń 18, 2008

Piątek 18.01.2008 (1 Sm 8,4-7.10-22a)

“abyśmy byli jak inne narody” - to co było dla nich wyróżnieniem, stało się ciężarem i powodem wstydu…

Mamy być “światłością świata”, “solą ziemi”, to my mamy być przykładem i wzorem dla innych - nie odwrotnie. Jednakże niejednokrotnie wstydzimy się swojego chrześcijaństwa i zamiast zmieniać świat, sami się zmieniamy stając się jak “inne narody”

“Talizmany”

Kategoria Notes . xadams czwartek styczeń 17, 2008

Czwartek 17.01.2008 (1 Sm 4,1-11)

Arka Przymierza - została zdobyta…

Świątynia Jerozolimska - kilkakrotnie zburzona…

Także i nam nic nie pomogą, ani na nic się nie zdadzą krzyżyki, szkaplerze, medaliki, woda święcona, ani cokolwiek innego, jeśli Bóg będzie niejko “na zewnątrz”, a nie w naszym sercu…

Wsłuchiwanie się

Kategoria Notes . xadams środa styczeń 16, 2008

Środa 16.01.2008 (1 Sm 3,1-10.19-20 )

 

Samuel odpowiedział: „Mów, bo sługa Twój słucha”.

Modlitwa jest rozmową z Bogiem, więc jak każda rozmowa powinna być nie tylko mówieniem, ale i słuchaniem. W tym wypadku zaś przede wszystkim słuchaniem tego, co Bóg chce nam powiedzeć. Co więcej - całe nasze życie winno być owym “wsłuchiwaniem się” i pytaniem czego Bóg ode mnie oczekuje, stawiając na mojej drodze, w tej właśnie chwili takiego, a nie innego człowieka; do czego mnie wzywa poprzez takie czy inne doświadczenia życiowe…

Dylemat

Kategoria Notes . xadams środa styczeń 16, 2008

Wtorek 15.01.2008 (1 Sm 1,9-20)

Heli odezwał się do niej: „Dokąd będziesz pijana? Wytrzeźwiej od wina”. Anna odrzekła: „Nie, panie mój. Jestem nieszczęśliwą kobietą, a nie upiłam się winem ani sycerą.”

Jakże łatwo jest osądzić drugiego człowieka. Pamiętam jak kiedyś zastanawiałem się, czy podać Komunię komuś, kto chwiejnym krokiem podchodził do stopni komunijnych. Okazało się później, że był to człowiek niepełnosprawny…
Kilka dni temu, na pogrzebie, sytuacja była podobna - Komunii udzieliłem, choć do dzisiaj nie jestem pewien, czy ten mężczyzna nie był pod wpływem alkoholu. Myślę jednak, że lepiej jest, mimo wszystko, pomylić się w tę stronę niż odwrotnie. Zresztą na tym samym pogrzebie do Komunii podeszli ludzie żyjący w konkubinacie - nie mnie oceniać - może akurat byli do spowiedzi i postanowili odmienić swoje życie? Mimo iż to mało prawdopodobne to jednak nie niemożliwe…

We mnie natomiast zrodziło się pytanie - co jest gorsze - przystąpienie do Komunii Świętej pod wpływem alkoholu, a więc bez pełnej świadomości tego co się robi, czy też “na trzeźwo”, żyjąc w grzechu ciężkim?

Pragnienie

Kategoria Notes . xadams poniedziałek styczeń 14, 2008

Poniedziałek 14.01.2008

Anna pragnęła syna. To pragnienie było dla niej tak ważne, że nie dostrzegała daru miłości swojego męża. Być może Peninna dlatego była dla niej tak niemiła – bo choć miała synów i córki, to jednak mąż nie kochał jej tak, jak tego pragnęła. Elkana miał wprawdzie miłość Peninny, a jednak ogromnie pragnął być najważniejszy dla Anny.

Tak to już jest w życiu: jedni mają to, do czego tęsknią drudzy. Zapatrzeni w swoje braki nie potrafią dostrzec i uradować się darami, które otrzymują. Ciągle tęsknią za czymś, czego nie mają – i często w ten sposób marnują swoje życie…

Głos

Kategoria Notes . xadams niedziela styczeń 13, 2008

Niedziela 13.01.2008 - Święto Chrztu Pańskiego, Rok A (Iz 42,1-4.6-7 ; Mt 3,13-17)

A głos z nieba mówił: „Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie”.

Podczas chrztu Jezusa obok było mnóstwo ludzi. Niektórzy usłyszeli ten głos, zrozumieli, zadziwili się. Inni uznali, że zagrzmiało. A jeszcze inni nie dostrzegli nic.
Dlaczego tak było?

Jezus wielokrotnie wzywał do czuwania. Bez tego nie można usłyszeć głosu Boga. W swoim myśleniu o świecie, o sobie samym, trzeba pozwolić ogarniać się ciszy. Jak Maryja zachowywać wiele spraw w swoim sercu i rozważać je.
Wtedy łatwiej będzie dostrzec Boga w kimś, kto służy, kto „nie woła i nie podnosi głosu, kto nie krzyczy.” Bóg ma upodobanie w łagodnych, cierpliwych i wytrwałych.

Ponad wodami głos Pański,
Pan ponad wód bezmiarem!
Głos Pana potężny,
głos Pana pełen dostojeństwa.

Zagrzmiał Bóg majestatu:
a w świątyni Jego wszyscy wołają: „Chwała”.
Pan zasiadł nad potopem,
Pan jako Król zasiada na wieki.

Jakże trudno jest słuchać głosu Boga. Człowiek boi się Go i ucieka przed tym, co mógłby usłyszeć. A On stale mówi: cicho i potężnie; w sumieniu człowieka i w słowach innych ludzi.
Bóg wyrzekł Słowo – i stworzył cały świat. A my z takim lekceważeniem podchodzimy do Jego słów – pozwalamy, by inne słowa – ludzkie, małe, złośliwe, bluźniercze – wychodziły z naszych ust, kształtowały najbliższych i cały świat.

Nawrócić grzesznika…

Kategoria Notes . xadams sobota styczeń 12, 2008

Sobota 12.01.2008 (1 J 5,14-21)

Jakże często spotyka się postawę narzekania, skarżenia się, czasem plotkowania – ile z tych osób modli się za te osoby, o których mówią, na które narzekają?
Przypomina mi się postać proboszcza z Ars – św. Jana Vianney’a. Swoją modlitwą nawrócił całą wieś. Wiele osób przyjeżdżało do niego do spowiedzi, na rozmowę – i nawracało się. Bo całe jego życie było walką o zbawienie grzesznika.

„Modlił się długo w noc: o 2.00 wstawał, aby odmówić nocne oficjum, o 4.00 szedł adorować Najświętszy Sakrament. Cały czas zanosił błagania o nawrócenie swoich parafian, a oni - urzeczeni jego świętością - wstydzili się grzeszyć. A ileż się za nich napościł! Sypiał na materacu albo na chruście w piwnicy, nosił szorstką włosiennicę i biczował się do krwi dyscypliną, którą odziedziczył po księdzu Balleyu; ślady krwi można oglądać do tej pory na ścianach jego sypialni. To było jego zadośćuczynienie za innych, np. penitentom często zadawał niewielką pokutę, aby reszty samemu dopełnić.
Rozczytywał się w żywotach świętych, których chciał naśladować heroicznymi umartwieniami. W swoich rozdeptanych butach, które zawsze sam naprawiał, wytartej sutannie, okrągłym kapeluszu na głowie i okularach wielkości jaj musiał wyglądać bardzo mizernie. Ale to właśnie ów niepozorny kapłan przyciągał rzesze pątników.
Od 1827 r. przybywali do niego ludzie z całej Francji, a potem także Europy i Ameryki. Większość z nich marzyła o tym, aby stanąć w długiej kolejce do konfesjonału, w którym spowiadał. Niejeden stał w kolejce przez kilka dni, choć ksiądz Jan nie oszczędzał się i zdarzało mu się spędzać w konfesjonale od szesnastu do osiemnastu godzin na dobę! Śmiało można go nazwać „Mozartem konfesjonału”, bo dokonał rzeczy niebywałej: każdego roku przyjmował 20-30 tysięcy penitentów. Szacuje się więc, że w ciągu ponad czterdziestu lat posługiwania wysłuchał milion spowiedzi!
Jedni mieli go za wyjątkowego nieudacznika, inni za dziwaka, ale wierni widzieli w nim świątobliwego i charyzmatycznego kapłana. Nie imponował elokwencją, uchodził za kiepskiego mówcę i głosił schematyczne kazania, jąkając się i gubiąc wątki; kompilował je ze zbiorów homiletycznych. Grzmiał z ambony, bo chciał doprowadzić do przebudzenia wiernych z letargu obojętności. Swoim zapałem kruszył serca słuchaczy: był tak przekonujący, bo wymagał od siebie i pracował nad sobą, postępując tak, jak nauczał. Była w nim taka siła argumentów, taka żarliwość, tyle osobistej świętości, że liczba słuchaczy ciągle rosła.” (zob. TUTAJ)

Nic dziwnego, że Bóg wysłuchiwał Jego próśb…

Czy nas stać jeszcze na jakiekolwiek wyrzeczenia i ofiary w intencji nawrócenia grzesznika? Czego tak naprawdę dotyczą nasze prośby? Ile czasu poświęcamy modlitwie za innych: osoby z rodziny bliższej i dalszej, kolegów i koleżanki z pracy, znajomych, ludzi przypadkowo spotkanych na ulicy – takiej osobistej, w której dana osoba staje przed moimi oczami, a ja w myślach i słowach proszę za nią Boga? Można tłumaczyć się, że wiele osób prosi o modlitwę, że trudno wszystkich spamiętać, że Bóg wie, o co prosimy – ale czy nie jest to rozgrzeszanie własnego lenistwa, bylejakości naszej modlitwy?

Mamy czas na tak wiele rzeczy – a ile mamy czasu na rozmowę z Bogiem o innych ludziach? Bo tak naprawdę wszystko sprowadza się do tego, że w naszym życiu jest pełno fałszywych bogów, którym oddajemy czas, myśli, zainteresowanie. A najpierwszym i najważniejszym jest nasze „JA”…

Powered by Wordpress
theme by evil.bert