« Błogosławiona wina Patrzę uważnie »

Poddając się zwyciężać

17.07.2017

Pochwycić miłość we wszechświecie. Tak po prostu.
To trudne zadanie, ale jednocześnie jedyna droga, na której od razu się czuje, że prowadzi do odkrywania siebie samego i to w tej najlepszej, prawdziwej, wręcz źródlanej postaci.

Podobno w miłości czas ma kształt koła i dlatego nigdy się nie kończy. Krążąc powraca pozornie do punktu wyjścia, ale w nim - do odmienionego przez nią człowieka, przemienionych nas - tych którzy poznajemy miłość prawdziwie,na żywo. Dla mnie to doświadczenie byłoby niemożliwe bez ciebie. Jest to więc nasza wspólna droga. Idę nią z Tobą.

Myślę, że Bóg posyła mężczyźnie kobietę, bo wie że dzieło miłości tylko wtedy będzie dopełnione. Nie każdy i nie wszystko może dokonać w pojedynkę, nawet jeśli byłby mocarzem. Istnieją różne Boże plany, różne Jego przeznaczenia, ale i też konkretne doświadczenia, które można spełnić tylko razem. Teraz to wiem.

Miłość bardzo zaskakuje, ale w miarę podążania za nią rozpoznaje się coraz wyraźniej, że to właśnie ta droga, której się szukało i na którą się czekało. Przynosi ona ze sobą też następną niespodziankę – to, że nie znałem siebie do końca, że dopiero teraz, w tej miłości odkrywają się we mnie wszystkie miejsca – też te zranione, grzeszne i słabe. Żeby na to pozwolić potrzeba ogromnego zaufania. Dziękuję Ci, że mogłem wreszcie zaufać. To też do tej pory tkwiło we mnie niespełnione.

Miłość jest trudna, bo jeśli przychodzą chwile próby, czuje się, jak gwałtownie mogą sprowadzić nas do ziemi, wręcz w nią wbić. Lecz jeśli to się wytrzyma, tę wielką siłę naginania, cierpienia i zwątpienia, ten wydawałoby się bezowocny trud, to potem powraca sama z siebie - ta zadziwiająca, zwycięska siła miłości i podnosi nas, umacnia, otacza znowu swoją opieką. Tylko nie walczyć przeciwko temu, a poddać się jej. Ona przychodzi do mnie przez ciebie, bo w tobie już jest - narodziła się i znalazła swój dom. Ale przeze mnie już też. Do ciebie. Umacniamy się oboje.

Porażki wzmacniają - jeśli za każdym razem uparcie mówi się złu „nie“ i wbija w ziemię swój proporzec zwycięstwa – kolejnego powstania z upadku. Nie dajmy się. Bo Bóg tego chce.

1 Komentarz

  • Nareszcie. Bardzo czekałam.
    Dziękuję :-)

  • A ja dziękuję za czytanie i wytrwałość :)

Zostaw komentarz

Jeżeli masz dość wpisywania tych literek lub załóż konto w portalu

© Copyright 2010; Dziecko Boże. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Kwiaty giną na mrozie... | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd