Sztuka przemijania

Uchwycić czas w locie, każdą chwilę zapisaną życiem i każdy dzień, który mknie, rozmowę i serca bicie, w cieple i w zimnie, w trwodze i w zachwycie. Złapać i poczuć – w świątyni, nad brzegiem jeziora i na ulicach miasta. Z Tobą. Miłością. W dzień i w nocy, o zmierzchu i o świcie otwierać dusze i nasycać nią obficie. Modlić się na kolanach, patrzeć sobie w oczy, ocierać je z łez, całować, delikatnie leczyć rany - być niczym naród wybrany wędrujący do Ziemi Obiecanej.

Tak pochwycone przez nas chwile przemijają bardzo szybko, ale też mile, wiedząc, że nie sa stracone, bo wypełnione tym, co powstaje między nami. A stwarza to Ten, który w nas miłość zasiał i nas nią prowadzi.

Dziś 13:12

Ta niezniszczalna cząstka

Dziecko Boże musi żyć. Już raz to napisałem, ale nie wiedziałem wtedy jeszcze, jakie to trudne i czego od nas będzie wymagało. Ale przecież skoro tak pięknie zaistniało, to po to właśnie, żeby dalej żyć i dawać o sobie świadectwo.

Łatwo o miłości mówić, a nawet wiersze pisać, ale niełatwo z nią pracować i trwać w niej do końca. Czasem uciekam, bo tyle jest we mnie, że aż się boję w siebie zajrzeć. Ale ona już się tam zakorzeniła i nie daje mi spokoju. Trudno udawać ślepca czy zamknąć oczy i odejść, gdy pokochała Cię kobieta tak inna, choć tak znajoma. Nie odejdziesz od niej bo wiesz, że nie masz dokąd. Pełni uczuć się nie zamienia.

Co Pan Bóg myśli gdy patrzy na taką miłość, którą sam stworzył? I czy sobie z nią poradzimy? Zniesiemy wszystkie trudy i doświadczenia? Czy potrafimy uporać się z samym sobą? Podnieść się po niespodziewanym ciosie?

A Dziecko Boże tylko patrzy na to, co się wokół niego dzieje, czasem nic z tego nie rozumie, a czasem się po prostu śmieje, budząc nadzieję na lepsze życie. To, co jest tak czyste nie niszczeje, to ta cząstka która daje odrodzenie dusz.

17.01.2017

Dwoistość

Rano bolała mnie dusza. Może potrzebuje twojej bliskości, która jej rany, lęki i wszystko inne, co w niej jest, uspokaja i zabliźnia. Ona musi albo dawać, albo brać, jest niespokojna i niestabilna dopóki jedno czy drugie się nie spełnia.

Czuję, że mogę i chcę tobie coś dawać. Na dwa sposoby. Bo jest w tobie i kobieta i dziecko. Czy i we mnie - mężczyzna i dziecko? Zauważam, że pragnę też kogoś, kto chce i potrafi mi dużo dać. Dwoistość. Mówisz, że możesz być bierna tylko do czasu. A ja chyba jestem akywny do czasu.

Przy tobie uczę się też przyjmować, smakować to i sycić się tym, co dostaję. Od ciebie i od Boga.

05.01.2017

Najważniejsze w nowym roku

Czuję, że zmieniasz strukturę mojej duszy. Co się ze mną dzieje? - pytam siebie zdumiony. A to przecież miłość pracuje w środku, krok po kroku, kropelka po kropelce.., to milimetr po milimetrze kiełkują i rosną jej ziarenka, które we mnie zasiewasz. Doświadczam tego w sobie na żywo. Możliwe, że kobiety, jeśli świadomie i z miłością poczęły nowe życie, a potem z miłością je pielęgnują, najpierw w sobie, przeżywaja to podobnie. Miłość przybiera różne formy, ale działa zawsze tak samo.

Ja też będę się starał nad wszystkim dobrze czuwać i niczego nie narazić. Chcę chronić miłość. To dla mnie najważniejsze. Czuję się, jakbym był z niej tworzony i budowany, jak jej wspaniałe cząstki mnie przenikają... Nie wolno tego niszczyć!

Uczę się miłości, bo mi ją dajesz. I chciałbym w nowym roku uszyć z niej długi i duży płaszcz dla ciebie i dla mnie, żeby nas okrywał przed złem. Bedziemy pod nim siedzieć razem jak dzieci Boże, które w zagrożeniu odnalazły siebie nawzajem. Takie chwile są najświętsze.

31.12.2016

W zasięgu ręki

Miłość kobiety i mężczyzny to jak przyspieszony kurs niebiańskości, bo cały czas niebo łączy się z ziemią i odwrotnie. Dlatego komunikowanie w niej jest tak bardzo intensywne.

Dziś pielgrzymując w Chełmży, w miejscu gdzie jest pochowana św. Juta doświadczyłem, że taka komunikacja nieba z ziemią, tego sacrum z profanum, a więc człowieka z Bogiem, ze Świętymi, z tym co nadprzyrodzone odbywa się cały czas i jest dosłownie w zasięgu ręki. Przypuszczam, że wcześniejsze epoki były w sensie egzystencjonalnym bardziej na to wyczulone - na nadprzyrodzoność, że zmysł widzenia i odczuwania ponad to co tylko przyziemne i doczesne był w nich większy. W Chełmży czułem ten żywy wiatr historii. Przemijanie i jednocześnie żywe nieprzemijanie czasu i historii łączyły się tam jakby w jednego żywego Ducha. Miłość też jest taka – nieulotna, zapadająca trwale w serce i pamięć jeśli jest spełniana tak jak Pan Bóg to przeznaczył.  

28.12.2016

© Copyright 2010; Dziecko Boże. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Kwiaty giną na mrozie... | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd