Patrzę uważnie

Ta miłość jest jak perpetum mobile. Oddala się i wraca, a jak wraca, to za każdym razem z nową świeżością i siłą. Ze zdumienia otwieram szeroko oczy i patrzę. Na ten Boży Dar przede mną postawiony.

To paradoks, że "coś", co o dawna było w człowieku głęboko zakopane, nagle budzi się, odzyskuje siłę, świeżość i chce znowu poznawać, coraz bardziej otwierać się, ufać. Bo poczuło to, na co czekało: zdolność do kochania i przyjmowania miłości. Widocznie tego nie traci i nie zapomina się nigdy, widocznie zło, słabości i grzech nie mają aż takiej władzy, by zniszczyć w nas, to, co święte. Widocznie nie są ostateczne. To tajemnica - że pomimo pozornego doświadczania braku dobra, jego niezaistnienia, nie daje się ono w rzeczywistości nigdy zniszczyć do końca. Żadna przeszkoda nie jest tak silna, by nie pozwolić znowu wzbudzić i podtrzymywać miłosny blask oczu. One to przecież zwierciadło duszy. Piękną ją masz. Patrzę uważnie.

19.07.2017

Poddając się zwyciężać

Pochwycić miłość we wszechświecie. Tak po prostu.
To trudne zadanie, ale jednocześnie jedyna droga, na której od razu się czuje, że prowadzi do odkrywania siebie samego i to w tej najlepszej, prawdziwej, wręcz źródlanej postaci.

Podobno w miłości czas ma kształt koła i dlatego nigdy się nie kończy. Krążąc powraca pozornie do punktu wyjścia, ale w nim - do odmienionego przez nią człowieka, przemienionych nas - tych którzy poznajemy miłość prawdziwie,na żywo. Dla mnie to doświadczenie byłoby niemożliwe bez ciebie. Jest to więc nasza wspólna droga. Idę nią z Tobą.

Myślę, że Bóg posyła mężczyźnie kobietę, bo wie że dzieło miłości tylko wtedy będzie dopełnione. Nie każdy i nie wszystko może dokonać w pojedynkę, nawet jeśli byłby mocarzem. Istnieją różne Boże plany, różne Jego przeznaczenia, ale i też konkretne doświadczenia, które można spełnić tylko razem. Teraz to wiem.

Miłość bardzo zaskakuje, ale w miarę podążania za nią rozpoznaje się coraz wyraźniej, że to właśnie ta droga, której się szukało i na którą się czekało. Przynosi ona ze sobą też następną niespodziankę – to, że nie znałem siebie do końca, że dopiero teraz, w tej miłości odkrywają się we mnie wszystkie miejsca – też te zranione, grzeszne i słabe. Żeby na to pozwolić potrzeba ogromnego zaufania. Dziękuję Ci, że mogłem wreszcie zaufać. To też do tej pory tkwiło we mnie niespełnione.

Miłość jest trudna, bo jeśli przychodzą chwile próby, czuje się, jak gwałtownie mogą sprowadzić nas do ziemi, wręcz w nią wbić. Lecz jeśli to się wytrzyma, tę wielką siłę naginania, cierpienia i zwątpienia, ten wydawałoby się bezowocny trud, to potem powraca sama z siebie - ta zadziwiająca, zwycięska siła miłości i podnosi nas, umacnia, otacza znowu swoją opieką. Tylko nie walczyć przeciwko temu, a poddać się jej. Ona przychodzi do mnie przez ciebie, bo w tobie już jest - narodziła się i znalazła swój dom. Ale przeze mnie już też. Do ciebie. Umacniamy się oboje.

Porażki wzmacniają - jeśli za każdym razem uparcie mówi się złu „nie“ i wbija w ziemię swój proporzec zwycięstwa – kolejnego powstania z upadku. Nie dajmy się. Bo Bóg tego chce.

17.07.2017

Błogosławiona wina

Ile chwil zapisanych naszym życiem stanie się wiecznymi? Wydaje mi się, że potrafimy poczuć i zapamiętać, kiedy i gdzie dotykamy wieczności. Choć czasem to tracimy, to jednak nie na trwałe, bo wychodząc kryzysu doświadczamy jak dusza sama przywołuje to najlepsze z tego, co się nam przedtem wydarzyło, że pozostało to w niej i nadal żyje.

Kto poznał miłość, już się jej nie wyrzeknie. Może ją zagubi, oddali od niej na jakiś czas, ale wtedy tylko po to, by poczuć że nie jest już dla niego możliwe prawdziwie istnieć w inny sposób, że nie potrafi już stworzyć dla niej alternatywy. Rozbija się o tą niemożność, ale to jest chyba jedyne rozbicie które można nazwać pożądanym. Czasem tak bywa, czasem tak trzeba, żeby powrócić na właściwą drogę. To jedyna błogosławiona wina, to jedyny ból, który do czegoś prowadzi i nam coś pokazuje. Jest jak prośba o powrót do siebie samego. O ponowne scalenie.

19.06.2017

Boży zegar

Poznaję miłość we dwoje - ten wspólny szlak prowadzący do celu. Widzę go jako drogę usuwajacą determinację czasu i miejsca. Boży zegar odmierza na niej wieczne skundy, minuty, godziny, dni i pory roku, a ziemia, choć jest dla nas mieszkaniem tylko tymczasowym, pozwala odnajdywać w nim okruchy wieczności i składać je w całość.

One są też w drugim człowieku. Jeśli chodzi o twój okruszek, to jest mi bardzo potrzebny, by wiedzieć, że miłość dwojga ludzi nie powstaje tylko z nich samych, i że nie mają wszystkiego, by móc ją dawać. Istnieje też Boże źródło. Wzajemność dawania siebie właśnie z niego wynika - mogę poznać i przyjąć ciebie jako dar i być nim zarazem. Dar od kogoś i w jakimś celu. Miłość potrafi dopełniać i wypełniać. Pracować w środku.

Ty mi ją dajesz ze strony kobiety, ja - mężczyzny. Wzajemna wymiana myśli, uczuć, pragnień. Na dobre i na złe. Wypełniamy siebie Bożm zamiarem, jeśli udaje nam się go wspólnie odkrywać, poznawać i spełniać. To może trwać bez końca. Bo tajemnicą miłości nie jest czas, a właśnie jego brak. Przeznaczenie do wieczności. Wskazówka Bożego zegara.

14.06.2017

To, co nie zginie

Nasze dialogi są jak światełko zapalane przez światło niesione miłością. Bo ona jest tą siłą, której rozmawiając się poddajemy. W tym wielkim świecie, w naszym niespokojnym życiu, są to chwile szczególne - jakby czas wyrwał je sam sobie, po to, żeby je nam przybliżyć i umieścić w przeznaczeniu, by pokazać nam, że jest coś, czego nie zamyka w sobie, co nie przemija i nie ulega zapomnieniu...

Wiem teraz, że prawdziwą miłość zawsze się pamięta i zawsze czuje, że ona tym właśnie żyje. To w niej powstają te momenty, które się uwieczniają, zasilając nas i budując, które zapadają się głęboko w rzeczywistość i stają stałą częścią wszechświata.

To takie tajemnicze uświęcanie dosięgać tego, co ze swej natury jest niezniszczalne, poznawać oraz podziwać przy tym Twórcę Wszechrzeczy i Wszechmądrości, jednocześnie kochając Go za to, że chce się z nami, tak małymi stworzeniami tym dzielić.

Bóg pozwolił nam współtworzyć to, co nie zginie. Dziękuję Mu, że mogę robić to razem z tobą, w miłości. Dziękuję tobie.

26.02.2017

© Copyright 2010; Dziecko Boże. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Kwiaty giną na mrozie... | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd