Wizyta u ks. egzorcysty

zbliża się WIELKIMI KROKAMI. Ksiądz miał mnie już dosyć i wydał mnie w tą paszczę lwa. I mam tam iść. I powiedzieć, że z własnej woli tam przyszłam. On mnie pożre a moje zwłoki wrzuci do otchłani. Najpierw spotkanie z sędzią, który wyda wyrok. Zostanę zakwalifikowana na modlitwę. Albo się okaże, że mam świra i utknę jak piłka wysoko na płocie. Albo dostanę termin modlitwy. I wtedy dopiero się zacznie. Otworzy się wielkie czarne jezioro i tam będą pływały wszystkie osoby, które skrzywdziłam w jakikolwiek sposób i o których źle myślałam. Tak będą pływały również te osoby, które mnie w jakikolwiek sposób skrzywdziły i zacznie się na nowo to taplanie w czarnej smole. Czarna smoła przypomni wszystko co najsmutniejsze i najciemniejsze w moim życiu. I przybędą Wszyscy Święci, którzy pochylą się nad tym smolistym jeziorem i będą się modlić. Przybędzie ONA św. Maria Magdalena, która prześladuje mnie od bierzmowania. Pamiętam na pierwszych egzorcyzmach, kiedy Litania do Wszystkich Świętych sparaliżowała mnie całą, a JEJ imię było jak cios, który boleśnie szarpnął moim ciałem i do dziś pamiętam ten ból. I nie wiem do dziś czy chciała mi w ten sposób pomóc czy jeszcze bardziej dobić (zawsze chciałam być jak św. Marta niestety zbyt nieudolnie rozpaczliwie próbowałam i nic). Przybędą też Aniołowie, którzy zaczną wielbić BOGA a wtedy w czarnym jeziorze zaczną miotać się demony, kręcić dookoła swych ogonów w nadziei, że w końcu je złapią. Ale nigdy im się to nie uda. Wiedzą o tym dobrze, ale są już tak zdesperowane, że nie wiedzą co robić poza tym kręceniem się wokół własnej osi. Zaczną wydawać z siebie zwierzęce odgłosy, które włożą w moje gardło i znowu zacznę się dusić i nie będę w stanie wydać z siebie żadnego głosu poza ewentualnym rodzajem gdakania. One lubią wydawać zwierzęce odgłosy. To jedna z niewielu szans dla nich zaistnienia. Ich szef nie daje im zbyt dużo możliwości. Nie pozwala im się ujawniać. Najgorsze dla nich jest to, że nie mogą wrócić do piekła same, wtedy mają przechlapane. Dlatego ciągną desperacko kogo się da. Często w wyjątkowo prymitywny i wulgarny sposób. Nie wiem jak to się dzieje, że potrafią tak omamić swoje ofiary, że wydaje im się, że są NIEWIADOMO KIM. To tak jak pijany człowiek próbuje coraz większą ilością alkoholu podnieść swoją samoocenę.

Kto by chciał z własnej woli w to znowu wchodzić?

Ale jeśli nie pójdę to mnie znowu dopadnie w konfesjonale i nie pozwoli się normalnie po ludzku wyspowiadać. Dopadnie mnie przy każdej możliwej okazji kiedy wejdę do kościoła - tam ich jest najwięcej.

25.07.2017

Spotkanie z egzorycstą

To spotkanie z egzorcystą znowu. Znowu jak ciężki kamień na sercu. Na ciele i na duszy. Mogę uciec spod gabinetu. Tak chyba będzie najprościej, albo całkiem odwołam. W tym czasie niech się spotka z kimś kto bardziej potrzebuje pomocy. Wije się po ścianach, pluje żelastwem, rozumie języki. W mojej obecności przedmioty stoją nieporuszone. Po co więc ten egzorcysta.

24.07.2017

Mamo!

Ty jesteś moją MAMĄ a ja myślałam, że moją MAMĄ jest inna kobieta, a TY jesteś jedynie tą gipsową figurką, która zawsze stała w naszym domu wysoko na regale.  Tak się złożyło, że moi rodzice, oboje, choć poznali się w Warszawie, pochodzą z tych samych okolic Niepokalanowa. Zaraz po ślubie szczęśliwi i pełni NADZIEI pojechali tam, do CIEBIE, żeby TOBIE oddać swoje małżeństwo, swoje całe życie i życie wszystkich swoich dzieci. Obiecali Ci, że nadadzą im niezależnie od płci Twoje imię Maria na znak tego oddania. Przywieźli wtedy od Ciebie z Niepokalanowa sporą gipsową figurę, która do dziś stoi w moim domu. Z dzieciństwa pamiętam, że często modliliśmy się przed tą figurą wszyscy razem. I za każdym razem rodzice oddawali nas Tobie - po każdej modlitwie. To był też taki czas, że często jeździliśmy tam w okolice rodzinne nad Bzurę i ZAWSZE wtedy odwiedzaliśmy również CIEBIE w Niepokalanowie. Pamiętam ten czas jakby przez mgłę, jakby z innego życia, jakby nie z mojego życia. 

Nagle coś się stało, co sprawiło że skończyły się rodzinne wyjazdy do Niepokalanowa. Twoja figurka stojąca na regale spadła i potłukła się. Odpadła główka i kawałek sukienki. Mojemu tacie udało się ją nieudolnie skleić, ale to już nie było to samo. Już nie byłaś taka piękna, jasna i uśmiechnięta. Byłaś źle sklejona, popękana, zszarzałaś i stałaś się chropowata. Rodzice postawili ją na innym regale, trochę wyżej i zapomnieli. Tylko kurz o niej nie zapomniał i tak zostało na wiele lat. 

Było nam bardzo ciężko. Moja mama tylko czasem spoglądała na CIEBIE, ze smutnym i głębokim westchnieniem mówiła do mnie, żebym nigdy nie zapomniała swojego drugiego imienia.

Ale ja zapomniałam. Odeszłam daleko. Poszłam ciemną smutną przerażającą drogą, na której zdawać by się mogło jest tyle kolorów i atrakcji, a tak naprawdę to był tylko plastik i atrapa. 

Ty jesteś moją MAMĄ Piękną Panią znad Bzury i tak bardzo mi CIEBIE brakowało przez te lata. U mnie się bardzo dużo zmieniło, a u CIEBIE nad Bzurą wciąż to samo mocne słońce, niebieskie niebo, przejrzysta woda i soczysta zieleń. Wszystko takie proste, zwyczajne, codzienne. 

Nie chcę już uciekać od CIEBIE. Uciekać i szukać po omacku tam gdzie i tak bym Cię nie odnalazła. Moja tutejsza mama właśnie umarła. Mam nadzieję, że jest teraz z TOBĄ i że jest znów taka piękna, jak była kiedy przyjechała do CIEBIE ze swoim nowo poślubionym mężem do Niepokalanowa. Właśnie przejrzałam stare rupiecie w JEJ pokoju i odnalazłam skarb ... taki malutki strój ludowy wyszywany cekinami, w którym sypałam kwiatki w czasie procesji Bożego Ciała, taka byłam wtedy szczęśliwa, mimo upływu lat, pamiętam niemal każdy płatek z mojego koszyczka. 

Mój koszyczek sczerniał i popękał, tak jak ta gipsowa figura na półce. Przeszła wielka zawierucha. Nic nie ocalało. Wielki pożar, czarna otchłań. Smutek. Bzura jakby wyschła a to co po niej pozostało to brudny smolisty ściek pełen śmieci i brudów. 

Mimo, że upłynęło już dziewięć lat dziewięć lat od czasu kiedy spotkałam GO nie udało mi się jeszcze wrócić do CIEBIE Mamo, tak całkiem do CIEBIE nad Bzurę. Wrócić i odnaleźć małą radosną piegowatą dziewczynkę z koszyczkiem pełnym kolorowych płatków, patrzącą na CIEBIE oczami pełnymi ufności. Tam Ona siedzi nad rzeką, ta dziewczynka  i czeka na mój powrót. I czeka, żeby mnie zaprowadzić do CIEBIE Mamo i żebym tam już została razem z nią tą małą piegowatą dziewczynką już na ZAWSZE. 

08.06.2017

Anioły światłości

Najbardziej boję się anioła światłości. Najtrudniej się przed nim ustrzec. Wiele razy już wpadłam w jego pułapki. Aniele Mój Stróżu, uratuj mnie przed nim. Pokaż mi go jeśli znów będzie chciał mnie zgubić. Proszę.

19.03.2017

Uwielbiaj duszo moja Pana mego Moc

 

06.01.2017

© Copyright 2010; TY, KTÓRY IDZIESZ, NIE BÓJ SIĘ UMIERAĆ. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Najprostsze jest najlepsze | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd