Archiwum dla kategorii 'Kroki milowe'

Stań do walki

Kazał mi walczyć z szatanem.

Czytaj dalej

10.03.2017

Moja żona jest w niebie

21-04-2008r. zmarła moja żona. W związku z jej śmiercią miałem takie przeżycie: Dowiedziała się o swojej chorobie w swoje urodziny półtora roku wcześniej . Modliła się wieczorem i chwyciwszy się za pierś wyczuła dużego guza. W ciągu dwóch tygodni doszło do operacji odjęcia piersi ,później długa chemia i około pół roku spokój. Mieliśmy nadzieję ,że będzie już dobrze. Niestety nastąpił nawrót choroby i znowu chemia. Za pół roku znowu nawrót choroby. Była już tak wycieńczona ,że dalsze leczenie nie było możliwe. Na ostatni miesiąc poszła do hospicjum bo nie chciała ,żeby dzieci się patrzyły jak umiera. W ostatnią niedzielę była w hospicjum msza za nią .Ostatni tydzień cały czas była na morfinie z powodu bólu. Na ostatnią noc miała z nią zostać siostra ale jej nie pozwolili ,bo jest słabego zdrowia i bali się ,że i z nią mogą mieć problemy. Na ostatnią noc pojechałem do niej ja. Zajechałem ok. 19,30 i zacząłem odmawiać różaniec. Wcześniej żona dostała podwójną morfinę z powodu bólu. W pewnym momencie usłyszałem „Krzysiek pomóż mi” Myślę jak mogę jej pomóc? Mogę się tylko pomodlić. Myślę ,że Duch Święty mnie natchnął jak mam się modlić. Zacząłem się modlić tak jakbym modlił się razem z nią i zacząłem przepraszać Pana Jezusa za to wszystko co Go spotkało od ostatniej wieczerzy ,aż do samej śmierci. Nasza modlitwa wyglądała mniej więcej tak:

Jezu przebacz nam ,że spaliśmy jak prosiłeś nas o modlitwę.

Jezu przebacz nam ,że sprzedawaliśmy Cię za drobne pieniądze.

Jezu przebacz nam ,że szydziliśmy z Ciebie.

Jezu przebacz nam ,że się Ciebie zapieraliśmy.

I tak do samej śmierci Pana Jezusa.

Po tej mojej modlitwie moja żona usnęła i spała głębokim snem ,a na drugim łóżku leżała druga kobieta – Weronika – też na morfinie i ona zaczęła widzieć w pokoju dwie osoby. Zaczęła się do nich zwracać w ten sposób : „idźcie połóżcie się spać tutaj nie ma co dyżurować.” Do mnie w ten sam sposób „połóż się przy żonie nie musisz tutaj dyżurować.”

Nie zastanawiałem się wtedy nad tym. Około 5,30 pomyślałem ,że pojadę się przespać ,bo na 14,00 musiałem jechać do pracy i do późna w nocy pracować. Moja żona cały czas spała spokojnym głębokim snem i mnie nie potrzebowała ,a ja usługiwałem tylko tej drugiej kobiecie. Pojechałem do domu i położyłem się spać. Około 9,50 zadzwonili ,że moja żona umarła. Ugięły się pode mną nogi ,chociaż zdawałem sobie sprawę ,że ten moment wkrótce nastąpi.

Zacząłem wtedy sobie myśleć co mnie spotkało tej ostatniej nocy. Przyszło do mnie ,że po tej mojej modlitwie Pan Jezus z Matką Bożą przyszli po nią i od tej pory już nie cierpiała.  Tylko dlatego po nią przyszli ,bo przez ostatnie lata swojego życia codziennie była ma mszy i codziennie przyjmowała Pana Jezusa i że tylko to daje nam życie. Ja zobaczyłem Ich oczami tej drugiej kobiety. Ona Ich nie poznała bo nie przyszli do niej.

 

02.09.2016

Żebrałem o Boże Miłosierdzie

           Żebrałem o Boże Miłosierdzie

12 sierpnia 2015 roku. Przyszedłem do mojego proboszcza z pewną sprawą. Zdaję sobie sprawę z tego ,że to co powiedziałem mogło się wydać proboszczowi trochę bardziej jak kontrowersyjne.

Proboszcz mi przerwał mówiąc „Pan jest chorym człowiekiem niech pan więcej do mnie nie przychodzi” Odpowiedziałem : proszę o skierowanie do specjalisty. Proboszcz powtórzył : Pan jest chorym człowiekiem . Niech pan da mi spokój. Do mszy na 18,00 została godzina i poszedłem adorować Pana Jezusa w Tabernakulum. Podczas adoracji Pan mi polecił abym poszedł do proboszcza prosić o pomoc. Jeśli wydał diagnozę ,że jestem chorym człowiekiem to przecież nie miał na myśli mojego ciała ,bo medycyny nie kończył ale miał na myśli moją duszę bo uczył się o chorobach duszy to jeśli nie chce zająć się moją duszą osobiście to niech mnie skieruje do specjalisty od chorób duszy. Po mszy wszedłem do zakrystii i powiedziałem : „Proszę księdza o pomoc” Ksiądz odpowiedział „ Nie będę z panem rozmawiał. pana zachowanie przekroczyło już wszelkie granice” Odpowiedziałem – „Przed chwilą na kazaniu ksiądz mówił o życzliwości nawet do tych trudnych ludzi „ ksiądz odpowiedział „nie będę z panem rozmawiał” Świadkiem tej rozmowy była siostra posługująca przy ołtarzu i jeden ze starszych ministrantów  25 sierpnia byłem u proboszcza i pytałem czy mi da skierowanie – odpowiedział „ nie będę z panem rozmawiał. Proboszcz poddał w wątpliwość czy jestem na dobrej drodze ,a ja nie mam pewności bo to jest kwestia wiary to co mam robić w tej sytuacji? Choćbym miał tylko 1% wątpliwości to i tak jest za dużo abym mógł ryzykować swoją duszę. Pomyślałem ,że będę żebrał o Boże Miłosierdzie ,aby pan rozwiał moje wątpliwości ,a jeżeli jestem w błędzie to żeby ocalił moją duszę. Rozmawiałem z księdzem Radkiem w tej sprawie i powiedział ,że najpierw powinienem pójść do egzorcysty aby mieć większą pewność i wstępnie się zgodziłem. W piątek 28.08 przyszedłem na mszę trochę wcześniej i modląc się przyszła do mnie myśl ,że jeśli ksiądz proboszcz odmówił mi skierowania do egzorcysty ,a ja pójdę do egzorcysty za jego plecami to sprzeciwię się jego władzy. Poza tym jeśli egzorcysta powie ,że z moją duszą wszystko jest w porządku to nie będę miał powodów żeby żebrać ,a jestem prawie pewien ,że Pan oczekuje tego ode mnie. Postanowiłem ,że będę żebrał w najbliższą niedzielę. Przygotowałem na szyję specjalną tabliczkę tej treści  „proszę ratujcie moją duszę” Krzysiek. Zacząłem o godzinie ósmej i Pan rozdarł moje serce na dwoje. Przez pół godziny ledwo mogłem się wysłowić. Nigdy wcześniej nie byłem w takim stanie. Od 8.30 byłem na mszy ,a od 9.30 znów zacząłem żebrać ale emocje powoli opadały .

  Kilka minut po dziesiątej ubzdurało mi się ,że następna msza jest o 12.30 i pomyślałem ,że pojadę do domu i zjem śniadanie. Pojechałem ,zjadłem śniadanie i spojrzałem na zegarek –była 11.10 i dotarło do mnie ,że następna msza jest o 11.30. Zostałoby tylko kilka minut na żebranie. Zrozumiałem wtedy ,że Pan przyjął moje żebranie i nie muszę dalej żebrać. Zrozumiałem wtedy dlaczego mój proboszcz zachowywał się do tej pory jak faraon z Księgi Wyjścia .Pan mówił do Mojżesza „Ja zaś uczynię nieustępliwym serce faraona”

Widocznie Pan miał swój plan i uczynił nieustępliwym serce mojego proboszcza abym zrozumiał ,że mam  żebrać o Boże Miłosierdzie i żeby moje żebranie było jak najbardziej szczere

A teraz kilka refleksji z mojego żebrania.

Połowa ludzi obchodzi żebraka szerokim łukiem aby nie mieć z nim żadnego kontaktu.

Około dwadzieścia procent ludzi zgodziło się odmówić za mnie koronkę do miłosierdzia bożego.

Kilkanaście osób chciało mi dać pieniądze o które wcale nie prosiłem.

Dwie osoby mi powiedziały – ratuj się sam.

Kilkunastu znajomych pytało się – co się stało ,widząc mnie w takim stanie.

Moja refleksja – ile jest warta moja dusza dla tych 80 % ludzi ,którzy nie chcieli mi pomóc ,przecież Pan Jezus oddał za moją duszę swoje życie. Może myślą ,że Pan Jezus umarł tylko za tych dobrych ,którzy nie czują potrzeby żebrania. Wierni nie mają pojęcia ,że dusza ludzka ma wartość największą na tym  świecie ,skoro Pan Jezus oddał swoje życie za każdą duszę z osobna.

Myślę ,że też nie zdają sobie sprawy ,że eucharystia jest naszą ostatnią deską ratunku ,a nie nagrodą za nasze święte życie.

Nie wiem czy wśród Was znajdzie się taki desperat ,który spróbuje ale polecam wszystkim. Myślę ,że ten tekst o Eucharystii to jest owoc mojego żebrania a skrucha ,którą przeżyłem to dar od Boga.

2

02.09.2016

© Copyright 2010; Komunia dla każdego. Za i przeciw. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Na dobry początek | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd