« Malutki grzech Do Niemców »

A imię jego czterdzieści i cztery

13.04.2018

Mickiewicz prorokiem

SCENA V
CELA KSIĘDZA PIOTRA



KS. PIOTR

(modli się leżąc krzyżem)

Panie! czymże ja jestem przed Twoim obliczem? -

Prochem i niczem;

Ale gdym Tobie moję nicość wyspowiadał,

Ja, proch, będę z Panem gadał.



WIDZENIE

Tyran wstał - Herod! - Panie, cała Polska młoda

Wydana w ręce Heroda.

Co widzę? - długie, białe, dróg krzyżowych biegi,

Drogi długie - nie dojrzeć - przez puszcze, przez śniegi

Wszystkie na północ! - tam, tam w kraj daleki,

Płyną jak rzeki.

Płyną: ta droga prosto do żelaznej bramy.

Tamta jak strumień wpadła pod skałę, w te jamy,

A tamtej ujście w morzu. - Patrz! po drogach leci

Tłum wozów - jako chmury wiatrami pędzone,

Wszystkie tam w jednę stronę.

Ach, Panie! to nasze dzieci,

Tam na północ - Panie, Panie!

Takiż to los ich - wygnanie!

I dasz ich wszystkich wygubić za młodu,

I pokolenie nasze zatracisz do końca? -

Patrz! - ha! - to dziecię uszło - rośnie - to obrońca!

Wskrzesiciel narodu,

Z matki obcej; krew jego dawne bohatery,

A imię jego będzie czterdzieści i cztery.



Panie! czy przyjścia jego nie raczysz przyśpieszyć?

Lud mój pocieszyć? -

Nie! lud wycierpi. - Widzę ten motłoch - tyrany,

Zbójce - biegą - porwali - mój Naród związany

Cała Europa wlecze, nad nim się urąga -

"Na trybunał!" - Tam zgraja niewinnego wciąga.

Na trybunale gęby, bez serc, bez rąk; sędzie -

To jego sędzie!

Krzyczą: "Gal,Gal sądzić będzie!"

Gal w nim winy nie znalazł i - umywa ręce,

A króle krzyczą: "Potęp i wydaj go męce;

Krew jego spadnie na nas i na syny nasze;

Krzyżuj syna Maryi, wypuść Barabasze:

Ukrzyżuj, - on cesarza koronę znieważa,

Ukrzyżuj, - bo powiemy, żeś ty wróg cesarza".

Gal wydał - już porwali - już niewinne skronie

Zakrwawione, w szyderskiej, cierniowej koronie,

Podnieśli przed świat cały - i ludy się zbiegły;

Gal krzyczy:"Oto naród wolny, niepOdległy!"



Ach, Panie, już widzę krzyż - ach, jak długo, długo

Musi go nosić - Panie, zlituj się nad sługą.

Daj mu siły, bo w drodze upadnie i skona -

Krzyż ma długie, na całą Europę ramiona,

Z trzech wyschłych ludów, jak z trzech twardych drzew ukuty. -

Już wleką; już mój Naród na tronie pokuty -

Rzekł: "Pragnę" - Rakus octem, Borus żółcią poi,

A matka Wolność u nóg zapłakana stoi.

Patrz - oto żołdak Moskal z kopiją przyskoczył

I krew niewinną mego narodu wytoczył.

Cóżeś zrobił, najgłupszy, najsroższy z siepaczy!

On jeden poprawi się, i Bóg mu przebaczy,



Mój kochanek! już głowę konającą spuścił,

Wołając: "Panie, Panie, za coś mię opuścił!"

On skonał!



(Słychać chóry aniolów - daleki śpiew wielkanocne pieśni - na końcu słychać; "Alleluja! Alleluja")



Ku niebu,on ku niebu, ku niebu ulata!

I od stóp jego wionęła

Biała jak śnieg szata -

Spadła, - szeroko - cały świat się w nią obwinął.

Mój kochanek na niebie, sprzed oczu nie zginął.

Jako trzy słońca błyszczą jego trzy źrenice,

I ludom pokazuje przebitą prawicę.



Ktoż ten mąż? - To namiestnik na ziemskim padole.

Znałem go, - był dzieckiem - znałem,

Jak urósł duszą i ciałem!

On ślepy, lecz go wiedzie anioł pacholę.

Mąż straszny - ma trzy oblicza,

On ma trzy czoła.

Jak baldakim rozpięta księga tajemnicza

Nad jego głową, osłania lice.

Podnożem jego są trzy stolice.

Trzy końce świata drzą, gdy on woła;

I słyszę z nieba głosy jak gromy:

To namiestnik wolności na ziemi widomy!

On to na sławie zbuduje ogromy

Swego kościoła!

Nad ludy i nad króle podniesiony;

Na trzech stoi koronach, a sam bez korony;

A życie jego - trud trudów,

A tytuł jego - lud ludów;

Z matki obcej, krew jego dawne bohatery,

A imię jego czterdzieści i cztery.

Sława! sława! sława!



(zasypia)



ANIOŁOWIE

(schodzą widomie)

Usnął - Wyjmijmy z ciała duszę, jak dziecinę

Senną z kolebki złotej, i zmysłów sukienkę

Lekko zwleczmy; ubierzmy w światło jak jutrzenkę

I lećmy. Jasną duszę nieśmy w niebo trzecie,

Ojcu naszemu złożyć na kolanach dziecię;

Niech uświęci sennego ojcowską pieszczotą,

A przed ranną modlitwą duszę wrócim życiu,

I znowu w czystych zmysłów otulim powiciu,

I znowu złożym w ciało, jak w kolebkę złotą.

Tyle Mickiewicz.


Chrystus zmartwychwstał czwartego kwietnia o godzinie czwartej czterdzieści.
Te mickiewiczowskie 40 i 4 do tego właśnie się odnosi.
Mickiewicz tutaj jest prorokiem i opisuje zmartwychwstanie naszego narodu.
Nasz naród oczyści się ze swoich grzechów pierwszy - żebrając o Boże miłosierdzie.
Każdy z Kościołów chowa swoje grzechy i nie chce się do nich przyznać. Grzechy Kościołów sięgnęły nieba, i każdy z nas powinien się z tych grzechów obmyć, bo te grzechy dotyczą wszystkich członków Kościołów. Aby powstać z martwych jako naród - mamy żebrać o Boże miłosierdzie.

------------------------Http://prorok.phorum.pl

 

1 Komentarz

  • "Chrystus zmartwychwstał czwartego kwietnia o godzinie czwartej czterdzieści."
    Skąd masz tę informację?

  • Z objawienia Yarpenku.

  • Którego? W publicznym tej informacji nie ma, a nie słyszałem o prywatnych, które by ją podawały.

  • Yarpen; to jest moje prywatne objawienie. Nie ma obowiązku wierzyć. Ja wierzę, Ty nie musisz.

  • Aha. To ciekawe jest to Twoje objawienie, bo z zerknięcia do kalendarzy wynika, że za czasów panowania Piłata 4 kwietnia wypadał w niedzielę w roku 23, 28 i 34 n.e.. Problem w tym, że żadnym z tych lat święto Paschy nie wypadło 2 kwietnia wg. naszego kalendarza, a właśnie tego dnia Chrystus umarł na krzyżu.

  • Yarpen napisał;
    święto Paschy nie wypadło 2 kwietnia wg. naszego kalendarza, a właśnie tego dnia Chrystus umarł na krzyżu.


    Cieszę się Yarpen, że podzielasz moje zdanie, że Jezus zmartwychwstał czwartego Kwietnia. No bo jak drugiego kwietnia został ukrzyżowany, to czwartego zmartwychwstał. Może Żydom coś się pomyliło w obliczeniach i obchodzili paschę akurat drugiego kwietnia. Skoro Jezus z uczniami obchodził Paschę pierwszego kwietnia, to może precyzja nie była taka istotna.

  • Widzę, że albo nie zrozumiałeś tego, co napisałem, albo na siłę szukasz kogokolwiek, kto uwierzy w to, co wypisujesz. Powtórzę innymi słowami:

    Za czasów Poncjusza Piłata jako namiestnika Judei, kiedy to Chrystus poniósł śmierć na krzyżu, NIE BYŁO roku, w którym święto Paschy wypadłoby 2 kwietnia gdy 4 kwietnia był w niedzielę. W konsekwencji NIE JEST możliwe, aby Twoje "objawienie" było prawdziwe.

  • Yarpen; wyraźnie napisałeś, że "a właśnie tego dnia Chrystus umarł na krzyżu." odnosiłeś się do daty 2 kwietnia.
    Ja Yarpen widzę, że nie zrozumiałeś tego, co napisałeś.



    Yarpen: ludzie mają za mało danych żeby przeliczyć takie rzeczy.
    Masz jakąś wyobraźnie mechaniczną. Każdy większy kawałem meteorytu uderzający w ziemię pod odpowiednim kątem, ma wpływ na długość doby na ziemi. To są bardzo małe wartości ale przez dwa tysiące lat mają wpływ na błąd obliczeń. Długość miesiąca też może się zmieniać. Mają na to wpływ koniunkcje najbliższych planet. Obliczyli na przykład, że księżyc oddala się stopniowo od ziemi. Na jakiej podstawie doszli do takich wniosków? Ano właśnie na podstawie zmian długości miesiąca (astronomicznego)
    Podaj swoje obliczenia i zrób rachunek błędów, a wtedy będzie można na poważnie porozmawiać na ten temat.

  • "Yarpen: ludzie mają za mało danych żeby przeliczyć takie rzeczy. "

    No cóż, znowu wychodzi z Ciebie ignorancja. Danych jest absolutnie wystarczająco, bo zjawiska astronomiczne są absolutnie pewne. Podobnie jak wiedza o tym, w jaki sposób Żydzi wyznaczali początek roku i kiedy wypada święto Paschy. W efekcie nie ma najmniejszych problemów ze sprawdzeniem jaki był dzień tygodnia 4 kwietnia DOWOLNEGO roku, jak i wyznaczeniem, kiedy wypadało święto Paschy w latach panowania Piłata, gdy 4 kwietnia (wg. naszego podziału miesięcy) wypadał w niedzielę. Przykro mi nie bardzo, ale faktów nie zmienisz: Twoje "objawienie", to jedynie kolejne urojenie.

    Aha... Jak pisałem: NIE WYWAŻAM otwartych drzwi. Nie muszę wykonywać obliczeń, bo mam gotowe narzędzia w postaci programów wyznaczających dzień tygodnia na podstawie daty czy tablic astronomicznych. Zaprasza do nauki.




    Ps. Księżyc odsuwa się od Ziemi o około 3 cm na rok. Oznacza to, że za czasów Chrystusa był... 60 metrów bliżej Ziemi, niż obecnie. Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, że w przy średniej odległości naszego satelity od Ziemi, która wynosi 384 tysięcy kilometrów, jest to różnica wynosząca 0,000016 %.

  • Yarpen; Bądź konsekwentny i przelicz dokładnie ten błąd. procenty tutaj nic nie tłumaczą. przelicz, jak długi był wtedy miesiąc, pomnóż błąd przez ilość miesięcy i wyznacz błąd w jednostce czasu. To jest jeden z błędów, który ma wpływ na Twoje obliczenia.

    Powołujesz się na jakiś program - czy w uwagach do tego programu mówią coś o możliwych błędach. Przedstawiają jakiś rachunek błędów? Bo jeśli tego nie ma, to jest tylko przybliżenie i nie ma żadnego szacowania błędu. Inaczej mówiąc - gdybologia. Poszukaj więc poważniejszych źródeł.

  • Nie rżnij głupa, krzysiek. Jak masz zamiar dowodzić, że te 3 cm rocznie, o które odsuwa się Księżyc od Ziemi, powodują jakieś gigantycznie, niemożliwe do przewidzenia zmiany w czasie, w jaki Księżyc okrąża naszą planetę, to TY PRZEDSTAW stosowne obliczenia. Ja NIE MUSZĘ udowadniać, że tablice astronomiczne czy programy do wyznaczania jaki był dzień tygodnia ileś tam lat temu na podstawie danych astronomicznych, są prawidłowe.

    Na ten moment faktem pozostaje, że Twoje rzekome objawienie, to jedynie kolejne UROJENIE, ponieważ NIE ISTNIAŁ za czasów Piłata rok, w którym Pascha wypadła w piątek 2 kwietnia, a niedziela po Pasze 4 kwietnia.

  • Yarpen: według moich obliczeń, to błąd może wynieść z tych trzech centymetrów - około dwie godziny na te dwa tysiące lat. To jest tylko jeden z czynników mających wpływ na błąd obliczeń. Jak wiesz, to księżyc jest usiany kraterami. Jeśli obrywa czymś większym, to od razu ma to wpływ na nasze obliczenia.
    A wiesz Yarpen - w jaki sposób Żydzi ustalali pierwszy dzień miesiąca?
    Mogli się spokojnie o jeden dzień pomylić w Ustalaniu pierwszego dnia Nissan.
    Więc twoje dywagacje mają dość cienkie podstawy.

  • "Yarpen: według moich obliczeń, to błąd może wynieść z tych trzech centymetrów - około dwie godziny na te dwa tysiące lat."

    Oświeć mnie, proszę, w jaki sposób to policzyłeś.

    "Jak wiesz, to księżyc jest usiany kraterami. Jeśli obrywa czymś większym, to od razu ma to wpływ na nasze obliczenia."

    Dość ciekawa teza. Również poproszę o obliczenia, które to potwierdzą.

    "A wiesz Yarpen - w jaki sposób Żydzi ustalali pierwszy dzień miesiąca?"

    Wiem. Dlatego nie mogli się pomylić, bo wielokrotnie sam dokonywałem analogicznych obserwacji i wydarzenie, które stanowi podstawę do jego ogłoszenia, doskonale widać.


    Oczywiście nadal czekam na DOWODY, które potwierdzą Twoje tezy, że tablice astronomiczne można zignorować. Na ten moment, niestety, ale dostępne informacje pokazują, że Twoje "objawienia" to wyłącznie kolejne UROJENIA.

  • Oświeć mnie, proszę, w jaki sposób to policzyłeś.

    To będzie tak trochę spod dużego palca.

    Jak już policzyłeś, to odległość księżyca przez te dwa tysiące lat zwiększyła się o sześćdziesiąt metrów. ( założyłem, że masz rację i tego nie sprawdzałem.
    W ciągu tych dwóch tysięcy lat średnia odległość była o trzydzieści metrów większa, a więc orbita wydłużyła się o 2* 3,14 *30= w zaokrągleniu 200m
    Przez dwa tysiące lat księżyc musiał tą orbitę przemierzyć - 2000lat* 12,5 miesiecy = 25000 razy. czyli musiał przebyć mniej ok 25000*200 = 5 tysiecy kilometrów. porusza sie ok 1 km/s - co daje 5000s. można dodać trochę do tego bo te trzy centymetry też może byc obarczone błędem.

    "Dość ciekawa teza. Również poproszę o obliczenia, które to potwierdzą. "
    - Zapytaj się Yarpen pierwszego lepszego fizyka.

    "Wiem. Dlatego nie mogli się pomylić, bo wielokrotnie sam dokonywałem analogicznych obserwacji i wydarzenie, które stanowi podstawę do jego ogłoszenia, doskonale widać."

    A dokonywałeś Yarpen takich obserwacji w pochmurny dzień?
    I też Ci się to udało bezbłędnie?

    Yarpen; ja nie mówię, żeby ignorować takie tablice ale twierdzę, że takie tablice nie uwzględniają wszystkich możliwych błędów w ocenie jak było te dwa tysiące lat temu.

    Komentarz został zmoderowany 2 razy.
    Ostatnia modyfikacja została wprowadzona przez: krzysiekniepieklo (15.04.2018 19:37)
  • Cała ta wasza dyskusja jest bezprzedmiotowa, skoro mylnie odczytaliście zapis: czterdzieści i cztery. To nie " 44 " lecz " 404". Ten graficzny zapis 404 skrywa ideogram imienia : wybrany ojciec wybranych.Zero tutaj czyta się jak "o".

  • Ja mam zgoła inne zdanie. Mickiewicz usłyszał cztery i czterdzieści ale poprzez swoją ludzką logikę napisał czterdzieści i cztery, bo wydało mu się to naturalniejsze.

  • Pytano się go o to i powiedział ,że nie wie dlaczego tak napisał i co to znaczy. Po prostu miał takie natchnienie , a napisał tak jak usłyszał. Nie dorabiaj faktów.

  • Ja usłyszałem - czwarta czterdzieści i wiem, o co chodziło. Mickiewicz nie wiedział, o co chodzi i w takim przypadku łatwo coś poprzestawiać.
    Być może jedno nie ma z drugim związku ale podobieństwo jest bardzo duże.

    Komentarz został zmoderowany.
    Ostatnia modyfikacja została wprowadzona przez: krzysiekniepieklo (20.04.2018 00:09)
  • Powiadasz ,że usłyszałeś ?. Pewna kobieta usłyszała ,że jest Niewiastą obleczoną w słonce i że porodzi mężczyznę z Apokalipsy , gdy będzie mieć 60 lat . Zgromadziła nawet około 100 tys. wyznawców , a gdy miała zapowiedziany wiek rzeczywiście zaczął jej rosnąć brzuch. Niestety wkrótce zmarła a " ciąża" okazała się nowotworem.Wiesz co to są duchy zwodnicze ?. To duchy posłańcze wysyłane z ośrodków ciemności , aby zwodziły " całą zamieszkaną ziemię". Są posyłane do obudzonych z "otwartymi uszami", aby utrzymywać ich nadal w ciemności lub w błędzie. Jeśli czegoś nie potrafimy zweryfikować , to dla nas nie istnieje. Do weryfikacji mamy Ducha Prawdy (tylko ci którzy Go otrzymali) i Pismo Święte . Według jakiego czasu i strefy czasowej chwila zmartwychwstania Chrystusa miałaby być o 4: 40 , skoro wtedy minut nie znali a czas liczyli na straże ?. A jaki to ma związek z tym zwrotem : " a imię jego czterdzieści i cztery" ?. Imię określało osobę , a nie było słowem wybranym z katalogu imion , jak to teraz rozumiemy. Twoja interpretacja imienia mocarza z w/w fragmentu Mickiewicza za pomocą rzekomej godziny zmartwychwstania Jezusa jest bez sensu. O tym mocarzu jest już w ST i jest ściśle związany z polskim narodem i iskrą która ma przygotować świat na przyjście Chrystusa. Tą iskrą nie jest osoba jak wielu tłumaczy lecz dzieło tego mocarza. Tutaj jest o tym u Izajasza : " I stanie się mocarz podpałką, a dzieło jego iskrą. Zapłoną razem oboje, a nikt nie ugasi.".

  • Yoda napisał (a)
    Jeśli czegoś nie potrafimy zweryfikować , to dla nas nie istnieje. Do weryfikacji mamy Ducha Prawdy (tylko ci którzy Go otrzymali) i Pismo Święte

    Istnienia Boga też nie jesteśmy w stanie zweryfikować. Wiara nie ma nic wspólnego z pewnością. Ja cały czas odwołuję się do pisma.

    Yoda napisał;
    Według jakiego czasu i strefy czasowej chwila zmartwychwstania Chrystusa miałaby być o 4: 40 , skoro wtedy minut nie znali a czas liczyli na straże ?

    Może Bóg chce nam to wszystko przetłumaczyć na język zrozumiały dla współczesnego człowieka?

    Yoda napisał;
    Tą iskrą nie jest osoba jak wielu tłumaczy lecz dzieło tego mocarza. Tutaj jest o tym u Izajasza : " I stanie się mocarz podpałką, a dzieło jego iskrą. Zapłoną razem oboje, a nikt nie ugasi.".

    Ten ogień już zapłonął i strawi wszystko co złe. Bóg oczyści ten świat, tak jak złoto czyści się w tyglu. Śmieci spłoną.

  • 1)." Wiara nie ma nic wspólnego z pewnością ". Dla kogo ?. Wiara z hbr. emonah , znaczy dosłownie ; siła pewności . 2)." Język zrozumiały "?. Tak jak u Ciebie ?.- że , ta godzina nie ma nic wspólnego logicznie z żadnym imieniem ?. Podaj związek , nawet tematyczny.3). Ten ogień rzeczywiście już płonie , ale obawiam się że nie o tym samym myślimy.Bo to ten ogień :" Przyszedłem rzucić ogień9 na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął 50 Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie. 51 10 Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. 52 Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; 53 ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej". Ogień to synonim walki , a jest to więc czas prób wewnętrznych i zewnętrznych , czyli sąd Ducha Świętego.

  • Ten ogień tak samo rozumiemy. Ja cały czas mówię, że każdy z nas musi stoczyć walkę ze swoją pychą. Ja wzywam do żebrania o Boże miłosierdzie. Tyle, że ludzie łudzą się swoją doskonałością i nikt takiej potrzeby nie czuje.
    Mnie Bóg postawił pod ścianą. Nie byłem pewny tego, co się w moim sercu dzieje. Chciałem dostać od Boga światło - co dalej.
    Stanąłem pod swoim kościołem parafialnym z taka tabliczką - "ratujcie moją duszę" i prosiłem wszystkich o modlitwę koronką do miłosierdzia Bożego.
    To, co przeżyłem, upewniło mnie, że Bóg jest ze mną. Taką skruchę, którą przeżyłem, może dać tylko Bóg.

  • Twoja walka ze swoją pychą skończyła się tym, że uznałeś się za drugiego Chrystusa, głos Boga, proroka. W swojej pysze uznałeś się za mądrzejszego od Apostołów, Kościoła.
    Oczywiście cały świat chce ciebie ukrzyżować.
    Wybitna walka z własną pychą.

  • Cieszę się Kacperku,że wróciłeś.

  • To teraz zamiast się cieszyć i usuwać wpisy, może coś w temacie napiszesz?
    Tylko czy o tym, że wiesz lepiej niż Mickiewicz, czy o ogniu?

Zostaw komentarz

Jeżeli masz dość wpisywania tych literek lub załóż konto w portalu

© Copyright 2010; Komunia dla każdego. Za i przeciw. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Na dobry początek | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd