« Losowanie Boga Miłości nie da się powstrzymać »

Jeden Kościół Chrystusa

21.01.2018

Nabył nas Własną krwią

Chrystus jest niepodzielny 1 Kor 1 10 A przeto upominam was, bracia, w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, abyście byli zgodni, i by nie było wśród was rozłamów; byście byli jednego ducha i jednej myśli. 11 Doniesiono mi bowiem o was, bracia moi, przez ludzi Chloe7, że zdarzają się między wami spory. 12 Myślę o tym, co każdy z was mówi: «Ja jestem Pawła, a ja Apollosa8; ja jestem Kefasa8, a ja Chrystusa». 13 Czyż Chrystus jest podzielony? Czyż Paweł został za was ukrzyżowany? Czyż w imię Pawła zostaliście ochrzczeni? 14 Dziękuję Bogu, że prócz Kryspusa i Gajusa9 nikogo z was nie ochrzciłem. 15 Nikt przeto nie może powiedzieć, że w imię moje został ochrzczony. 16 Zresztą, prawda, ochrzciłem dom Stefanasa10. Poza tym nie wiem, czym ochrzcił jeszcze kogoś. -------------------------------------------------------------------- Dlaczego Kościół się podzielił? Kościół jest własnością Chrystusa i nikogo innego. Chrystus nabył nas Własną Krwią. To dlaczego człowiek kradnie Kościół Chrystusowi i wyrywa po kawałku dla siebie. Czy człowiek ma prawo ustalać, co jest prawdą, a co tą prawdą nie jest. Bóg jest Prawdą i człowiek ma szukać Boga ( Prawdy) kto mówi, że znalazł - jest głupcem, bo przestaje szukać, zatrzymuje się i zamiast zbliżać się do Boga, to zakopuje swoją wiarę i stoi w miejscu. Nie można zbliżyć się do Boga stojąc. Tradycja, to jest zakopywanie wiary. "Ustalono", co jest prawdą i nikt już prawdy nie szuka. Wszyscy stanęli w miejscu. Pasterze nawet nie dostrzegają, jak kolejne owce przepadają. Sprzedają Kościół za kolejne dogmaty. Sprzedają cudzą własność.

1 Komentarz

  • Też tak kiedyś myślałem. Teraz, z perspektywy przekroczonej 50-tki patrzę jednak na tradycję inaczej. Owszem, wiele mi w niej ciąży - zwłaszcza przerost formy nad treścią, przeciągające się celebracje, obrzędy, które już dawno straciły swą czytelność itd. Ale tradycja jest środkiem wyrazu - tak jak słowo (i tak jak ono może ulegać inflacji, dewaluacji).

    Gdy spojrzymy na samego Jezusa, on przecież nie walczył z tradycją, ale starał się w nią wpisać swoje przesłanie. Nie zakazał składania ofiar na świątynię, ale docenił grosz ubogiej wdowy. Nie zrezygnował z tradycji paschalnej, ale nadał jej nowy sens (czy może dopełnił wcześniejszą jej wymowę). Z pewnością moglibyśmy wymienić więcej takich odniesień samego Chrystusa do tradycji...

    Pytanie zasadnicze brzmi więc nie tyle, czy tradycja jest potrzebna, ale czy ona jeszcze coś na mówi? A dokładniej - czy PRZEZ NIĄ nadal mówi Chrystus? Czy widzimy w niej całe bogactwo chrześcijaństwa?... Osobiście żałuję, że tak rzadko mówi się w kościołach o całej symbolice liturgicznej, o znaczeniu wypowiadanych słów - jest w nich taka głębia, że czasem zapiera mi dech, gdy poznaję wymowę czegoś, co dotąd mechanicznie tylko powtarzałem.

Zostaw komentarz

Jeżeli masz dość wpisywania tych literek lub załóż konto w portalu

© Copyright 2010; Komunia dla każdego. Za i przeciw. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Na dobry początek | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd