Archives

Archiwum dla luty, 2008

Żebyś nie mówił

Nie pamiętam już, co to był za tekst. Dotyczył jakiejś zakonnicy. Został mi w głowie tylko opis jej rozmów z Bogiem i słowa w stylu “masz tu napisane, żebyś potem nie mówił, że nie mówiłam”. Albo jakoś podobnie :-)
Dziwne, jak czasem znaczące stają się takie zasłyszane słowa. Panie Boże, nie mamy czasu!

Dziękuję, ale…

To nie tylko dziękczynienie za Dar, ale i jego przyjęcie. - napisałam… Co to za różnica?
Można powiedzieć: Dziękuję, owszem, przyjmę z radością, ale to Ty sam mi to dałeś, prawda? Ja się o to nie prosiłam, więc nie mów mi teraz, że czegoś wymagasz! Co to za dar, skoro stawiasz warunki??
Tymczasem zanim staniemy w […]

Etap: otępienie

Siedzę, patrzę i już nie myślę. Wszystkie myśli zostały zużyte. Dopuszczalne jest jedynie bierne przyjmowanie treści, pod warunkiem braku konieczności ich analizowania.
Ciekawe, jak szybko mi to przejdzie ;-)

O książce, czy o jej autorze?

Książki byłego dominikanina, Tadeusza Bartosia, nie czytałam i nie chcę w tym miejscu z nią polemizować. Czytam tylko czasem komentarze, nie tylko oficjalne.
Rozumiem miłość, która każe gloryfikować ukochaną osobę i oburzać się na wszelką krytykę. Ale to wynik stosunku emocjonalnego do człowieka, a nie analizy intelektualnej. Nauczanie Jana Pawła II to samo sedno mojego stosunku […]

Żywe srebro, wiek 6 miesięcy

( Rosnę )

Okazuje się, że półrocznego dziecka też w zasadzie nie należy spuszczać z oka ani na chwilę. Zwłaszcza, jeśli opanowało zdolność obracania się w pozycji na brzuchu. Bo czy nie jest rzeczą najciekawszą na świecie, co znajduje się poniżej kanapy? Wystarczy tylko się obrócić w poprzek… Fotelik samochodowy jako siedzisko był dobry miesiąc temu, teraz jest […]