Czy można chorować, cierpieć, zmagać się - i być szczęśliwym?
Najbardziej zdumiewające jest, że można. I czasem właśnie w chorobie, zmaganiu, cierpieniu to szczęście czuje się najmocniej.
Milczenie trudne. Milczenie bolesne. Milczenie upokarzające.
***
Ale czy gdyby nie ono, zauważyłabym tyle dobra i miłości wokół siebie?
Czy weszłabym na tę drogę? W ogóle bym jej nie poznała…
Odwiedziłem bluźniercę, pijaka i łotra. Odwiedziłem dom człowieka czterdziestoletniego, żonatego, który brutalnie zgwałcił dziesięcioletnią dziewczynkę… Nie protestuj! Czy nie wydaje ci się, że jest on dostatecznie nieszczęśliwy, abym ja mu przyniósł litość i miłosierdzie?
***
Każdy mój odruch próżności […], wszystko co powiedziałem, kiedy należało zachować milczenie, i każde odrzucone dobre natchnienie - wszystko to zostanie osądzone.
Jeśli […]
Twoje, nie moje. To oznacza, może oznaczać stawanie się coraz mniejszym. W oczach swoich (pół biedy), ale i cudzych. Czy aby na pewno chcę, by tak się stawało? Wolałabym, żeby wzrost Twojej chwały nie wymagał mojego umniejszania. Zdecydowanie wolałabym, żeby wzrostowi Twojej chwały towarzyszył wzrost (albo choć stabilność) mojej.
Święć się Imię Twoje
Amen.
Przeczytałam notkę dotyczącą testowania leków na chorych. Przeczytałam też nieco więcej o samych badaniach w medycynie.
W czym rzecz:
Badania I fazy dotyczą działania leku na organizm w sensie stosunku dawki/stężenie we krwi, sposób wydalania, itp. Jeśli biorą w nich udział ludzie, to tylko zdrowi ochotnicy.
Badania II fazy - pierwsza część to testowanie leków na osobach zdrowych […]