Archiwum dla kategorii 'Uncategorized'

Przemyślenia ostatnich dni

Zapisałam się na rekolekcje. Temat: "Jak odnaleźć radość życia?" Bardzo interesujący, tyle, że są dopiero za rok, a do tego czasu, to już całkowicie stanę się malkontentem i nie wiem, czy będzie czego szukać.

Myślę też intensywnie o rekolekcjach ignacjańskich. Jedyny możliwy termin do przyjęcia dla mnie to 28.12-05.01. Oczywiście od razu wyskakuje wiele "za i przeciw". A czasu do podjęcia decyzji coraz mniej. Chyba największym problemem jest obawa przed przeżyciami, które mnie tam czekają, przed tym zaglądaniem w głąb siebie, bo to bolesna operacja. Ale może się zdecyduję.

Poza tym, po ostatnim spotkaniu "Cartias" doszłam do wniosku, że dla mojego zdrowia psychicznego lepiej będzie jeśli zajmę się uprawą ogródka niż działalnością charytatywną. Za poprzedniego księdza było do kitu, a teraz to totalna porażka. Pomagać ludziom można na różne sposoby, więc czemu tak uparcie trzymać się czegoś co nie daje satysfakcji?

16.09.2010

Woda, woda, woda....

Wydawało się, że już nie może być gorzej, a jednak.... Po czwartkowej burzy - nawałnica wody - wszystko zalane. Cała praca, spuszczanie wody na nic - wróciła z kilkakrotnie większą siłą. Znowu kilka dni walki, osuszania. Wczoraj wieczorem wydawało się, że już jest jakiś postęp, a tu w nocy wysiadła pompa i rano znowu poziom wody się podniósł. To mnie kompletnie załamało i odebrało chęć do jakiegokolwiek działania. Po co robić cokolwiek, jeśli brak rezultatów. Czuję, że już nawet Pan Bóg mnie opuścił, nie mówiąc o ludziach, nigdy nie miałam przyjaciół, więc nie ma się czemu dziwić. Obecnie moje marzenie to to, żeby zobaczyć suche podwórko. Zadziwiające, jakie przyziemne.....

07.06.2010

Żywioł

W ostatnich tygodniach odczuwam ogromne poczucie bezsilności, świadomości, że tak niewiele w tym życiu zależy ode mnie. Dopiero niedawno całkowicie zalało mi podwórko. Walczyliśmy z tą wodą przez kilka dni, zanim do pewnego stopnia udało się jej pozbyć. Sytuacja tym bardziej napięta, że w perspektywie mam ważną pracę do wykonania, niestety na zewnątrz i jest to uzależnione od pogody. Na początku tego tygodnia wydawało się, że już wszystko jest w porządku, więc umówiłam ludzi na rozpoczęcie pracy w piątek, a tu dzisiaj w nocy znowu pompa. Rano od nowa zalane podwórze, ledwo wyjechałam do do pracy. Nie ma mowy, aby coś robić przez najbliższych kilka dni, bo żaden sprzęt nie wjedzie. Po południu trzeba się zabrać za wypompowywanie wody a co będzie dalej, to nie mam pojęcia.

Wiem, że moje "straty" w porównaniu do innych, którzy potracili w powodzi domy, to niewiele, oczywiście, że im współczuję, brałam udział w akcjach pomocy powodzianom, ale w żaden sposób nie rozwiązuje to mojego problemu tu i teraz.  A jeszcze zapowiadają ulewy. Co za koszmar !

02.06.2010

Etykietka

"Przyszedł bowiem Jan: nie jadł ani nie pił, a oni mówią: zły duch go opętał" (Mt 11,16)

Nie lubimy skrajności. Nie lubimy, gdy ktoś zwraca na siebie uwagę robiąc coś dobrego, czego my nie robimy. Trzeba więc troszkę mu zaszkodzić, żeby nie czuł się tak dobrze, trzeba "odpowiednio" zinterpretować te jego dzieła. Przypinamy więc etykietki, nie ważne czy prawdziwe, ale skutecznie odwrócą od niego uwagę, postawią nas w lepszym świetle.

Czy tylko za czasów Jezusa tak było? Czy tylko o św. Janie Chrzcicielu tak mówiono? Ile dzisiaj takich Janów... A ilu faryzeuszy....

11.12.2009

Przyjdź!

"Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię" /Mt 11,28/

Czemu tak się opieram temu zaproszeniu...?

Czyżbym nie czuła się utrudzona...?

Czy nie jest mi ciężko w życiu...?

Czy nie pragnę pokrzepienia...?

Przyjdź ! Pan czeka !

09.12.2009

© Copyright 2010; Nie lękaj się, bo wykupiłem cię. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Twarzą do słońca | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd