Na koniec... »

Nowenna Pompejańska

25.10.2008

 

Jak odprawiać NOWENNĘ POMPEJAŃSKĄ:

 

 

●Dzień, w którym rozpoczynamy nowennę pompejańską, zaznaczamy w kalendarzu.

 

 

● Nowenna pompejańska trwa 54 dni, przez wszystkie te dni odmawiamy trzy części Różańca św., można odmawiać cztery części z Tajemnicami Światła.

 

 

● Przed rozpoczęciem trzech części Różańca św. mówimy:

 

 

„Ten Różaniec odmawiam na Twoją cześć Królowo Różańca Świętego”

 

 

i dodajemy na samym początku swoją intencję.

 

 

● Przez 27 dni odmawiamy część błagalną nowenny pompejańskiej i codziennie, po ukończeniu trzech części Różańca św., odmawiamy modlitwę:

 

 

„Pomnij, o miłosierna Panno Różańcowa z Pompei, jako nigdy jeszcze nie słyszano, aby ktokolwiek z czcicieli Twoich z Różańcem Twoim pomocy Twej wzywający, miał być przez Ciebie opuszczony. Ach, nie gardź prośbą moją, o Matko Słowa Przedwiecznego, ale przez święty Twój Różaniec i przez upodobanie, jakie okazujesz dla Twej świątyni w Pompei, wysłuchaj mnie dobrotliwie. Amen”.

 

 

● Przez pozostałe 27 dni odmawiamy część dziękczynną nowenny pompejańskiej, po ukończeniu trzech części Różańca św., odmawiamy modlitwę:

 

 

„Cóż Ci dać mogę, o Królowo pełna miłości? Moje cale życie poświęcam Tobie, ile mi sił starczy, będę rozszerzała cześć Twoją, o Dziewico Różańca św. w Pompei, bo gdy Twej pomocy wezwałam, nawiedziła mnie łaska Boża. Wszędzie będę opowiadała o miłosierdziu, które mi wyświadczyłaś o ile zdołam, będę rozszerzała nabożeństwo do Różańca św., wszystkim głosić będę, jak dobrotliwie obeszłaś się ze mną, aby i niegodni, tak jak i ja, grzesznicy, z zaufaniem do Ciebie się udawali. O, gdyby cały świat wiedział, jak jesteś dobra, jaką masz litość nad cierpiącymi, wszystkie stworzenia uciekałyby się do Ciebie. Amen”.

 

 

● Każdą z trzech części Różańca św. kończymy trzykrotnym westchnieniem do Matki Bożej:

 

 

„Królowo Różańca Świętego módl się za nami”.

 

Wpis w kategorii: "myśli nieuczesane"

952 Komentarzy

  • yy, to coś nowego... nie słyszałam o tym... no i 54 dni?

  • no i cały różaniec, wszystkie części, każdego dnia :D

  • Hmm- nowenna- jak sama nazwa wskazuje- trwa 9 dni :)

  • wyjaśnienie dni jest w dzisiejszym GN, jeszcze nie ma go w necie :) jak będzie, to podam link :)

  • Eliczka na zdjeciu nowenny jest twoja rodzina?

  • nie, Awa :)

  • siódmy dzień odmawiania nowenny. Ta modlitwa porywa. Od kilku lat należę do róży, a więc dziesiątka różańca codziennnie. Wierzcie mi łatwiej znaleźć czas na odmówienie całego różańca, niż dziesiątki, to jakiś tajemniczy paradoks. Wszystkim życzę wytrwałości.

  • długo się wahałam,nie wyobrażałam sobie,że w swoim zabieganym dniu znajdę czas na cały różaniec.Zawsze mi go brakowało na modlitwę.Nie dość,że co dzień go znajduję,co graniczy z cudem,to wcale nie jest to dla mnie uciążliwe!To niesamowite doświadczenie.Spróbujcie,zachęcam.

  • czy ktos zna przypadek żeby sie nie sprawdzila intencja w jakiej się odmawia nowenne?

  • Już po raz drugi odmawiam tę nowennę, 18 grudnia ją kończę i da Bóg zaczynam następną. Po artykule w Gościu Niedzielnym ucieszyliśmy się, że tak wie osób czci Panią z Pompei. Mówię o tej modlitwie komu się tylko da, już pięć osób z pośród bliskich i znajomych modli się nowenną. Nie zawsze jest łatwo, bywają pokusy zniechęcenia, wtedy proszę swego Anioła Stróża by zadbał o wytrwałość dla mnie. Pierwszy raz odmawiałam ponad dwa lata temu, łaskę o którą prosiłam otrzymałam - Matka Najświętrza modlącym się nowenną niczego nie odmawia. Nie zwlekajmy, zacznijmy już dziś. Szczęść Boże!

  • Odprawiałem nowennę pompejańską. Jest teraz za co Panu Bodu dziękować. Jeszcze więcej niż dawniej. Zachęcam

  • Dlaczego niektórym z pośród nas tak trudno uwierzyć obietnicom Maryi, Teresa z Awilla mawiała: kto nie dowierza niech sam spróbuja a się przekona, dotyczyło to modlitwy do św. Józefa, ale o ileż więcej może Matka Jezus dla nas wyjednać. Nie bójmy się, nie mamy nic do stracenia, po ludzku jesteśmy bezradni w wielu sprawach, Ona wszystko noże co jest wolą Bożą i zawsze zwycięża.

  • Witam! Zmowilam juz dwie Nowenny w tej samej intencji- wczoraj byl 54-ty dzien, ale na razie nie moge rozpoznac zmian w sprawie, w ktorej sie modle . Ufam jednak, ze zostane wysluchana, czekam cierpliwie , "to nie piekarnia...". Rozpoczelam tez nastepna Nowenne, i bez tego nie umiem wlasciwie zyc.... W czasie modlitwy czuje opieke Matki Bozej, bardzo wyraznie ja odczuwam, Ona zsyla mi pewne rozwiazania, pewne mysli, ktore sa zawsze rewelacyjnym rozwiazaniem problemow- i te rozwiazania zawsze sa oparte na zasadzie dobra i milosci w stosunku do drugiego czlowieka... Jestem dobrej mysli , ze Maryja wyjedna dla mnie upraszane przeze mnie laski, jesli sa one zgodne z Wola Boza. Pozdrawiam Was!

  • Po artykule w GN kilka dni "biłem się z myślami", bo odmawić codziennie cały Różaniec wydawało się oczywiście niemożliwe. Mamy troje małych dzieci (5 lat, 3 lata i 5 mies.) a do tego ja mam bardzo czasochłonną pracę. Zacząłem modlitwę zupełnie bez przekonania, że to możliwe. Modliłem się o zdrowie dla naszej mamy, która się rozchorowała. Po kilku dniach okazało się, że choroba jest poważna, lekarze nie za bardzo wiedzą, jak mamie pomóc i właściwie nie wiadomo, czy mama wróci ze szpitala. W dniu 20 grudnia 2008 r. skończyłem nowennę. Przez te 54 dni okazało się, że zacząłem nadążać z pracą, z obowiązkami w domu i nawet mamy odrobinę więcej czasu dla siebie. A mama jest już prawie całkiem zdrowa, w Wigilię spotkała się z wnukami pierwszy raz od ponad 2 miesięcy. Maryja, Królowa Różańca Świętego jest bardzo, bardzo dobra. A ja wczoraj zorientowałem się, że brakuje mi Różańca Świętego. Zaczynam od nowa :-). Pozdrawiam, Arek

  • Dziś rozpoczęłam 28 dzień , też wydawało mi się niemożliwością 54 dni x 3...a cuda już się dzieją. Głęboko wierzę w ulgę w cierpieniu po 54 dniach... ale i tak słodycz tej modlitwy jest nieporównywalna z niczym...

  • Witajcie kochani jak miło znależc bratnie dusze. Ja tez własnie pare dni temu skonczyłam odmawiac nowennne do MB z Pompei i kazdego dnia dostrzegam cuda ktore Maryja dokonuje to rzeczywiscie jest nowenna nie do odparcia jezeli odmawiamy ja z wiara i zdajemy sie na wole boza to czasem z opoznieniem widac jej dzialanie ja od paru dni czuje ogromna milosc Maryi i towarzyszy mi taka pewnosc ze ONA nigdy mnie nie opusci. A jezeli ktos z Was bedzie przebywac kolo Skoczowa zapraszam kazdego 2 dnia miesiąca na nabożeństwo pompejańskie na nasza piękna kaplicówke a dla zainteresowanych proponuje cudowny medalik z MB z pompei lub obrazek oraz modlitewnik z nowenna jezeli ktos chcialby te przedmioty nabyc zapraszam moj email: em.por@wp.pl odpowiem na pytania.

  • A ja kończe za niecałe 10 dni, modlę się w sprawie znalezienia pracy. Słyszałem od wielu osób ze jest bardzo skutecznia, hmm niezmiernie mnie to cieszy:) Jedno jest pewne jak zskoncze zmówienie 1 różańca dziennie nie bedzie problemem:)

  • Pomocy, może ktoś mi doradzi? odmówiłem nowennę pół roku temu i się nie sprawdziła, modliłem sie o znalezienie pracy, niestety nadal jestem bezrobotny, Może jest coś co robiłem źle? Jest napisane żeby z wiarą odmawiać, no ale jak to zmierzyć, sprawdzić, wydawało mi sie ze wszystko robię dobrze, czy coś jeszcze można zrobić bo już straciłem nadzieje?:( p.s. pracy szukam nadal, odpowiadam na każde ogłoszenie,odbyłem dziesiątki rozmów kwalifikacyjnych, bez efektu moje gg:883667

  • Ja też zaczęłam odmawiać Nowennę Pompejańską od 4 dni i sama dziwię się sobie, że trwam, bo zawsze bardzo trudno skupić mi się na modlitwie. Wymyśliłam sobie, że jedną część będę odmawiała rano, a pozostałe dwie wieczorem. Czy tak można? Pozdrawiam :)

  • Z wiarą to pewnie znaczy, że powoli, nie śpiesząc się i nie stresując :)

  • ja też odmówiłam i niestety. odmawiam jeszcze raz, może tym razem

  • Czy mam odmawiac dziennie 3 rozance czy 1? Skoro musze 3 tajemnice, to chyba 3 roznace?

  • z wiara to nie znaczy powoli i bez stresu-kto ma 54 dni wolne od stresu i wypoczety staje do modlitwy? z wiara mysle, to znaczy tyle, ze cokolwiek sie stanie to znaczy ze Bog ma wobec mnie takie zamierzenie i jesli nie spelni sie to o co prosze tzn ze moze gdyby sie spelnilo wyszlo by to na moja niekorzysc. mam za soba doswiadczenie otrzymania w modlitwie tego o co prosilam z wiara i w zaufaniu do Boga i doswiadczenie otrzymania tego o co prosilam z wiara lecz w zaufaniu do siebie- w drugim wypadku srodze sie zawiodlam, gdy otrzymalam to o co prosilam...nowenna pompejanska to jest klucz do drzwi za ktorymi jest wolnosc.

  • Tak, Olu, trzy cale rozance dziennie. Szczesc Boze!

  • Olu i Niki: Możemy odmawiać jedną dziesiątkę Różanca dziennie, możemy 5 dziesiątek - czyli całą jedną część (np. radosną), a możemy wszystkie trzy części: radosną, bolesną i chwalebną - i wtedy mówimy, że odmówiliśmy cały Różaniec. Skąd Wasze wątpliwości? Utarło się, że Różaniec to 5 dziesiątków. Tak, jeśli mówimy o różańcu jako przedmiocie (inaczej - koronka). Ale odmawiamy Różaniec. Pozdrawiam Was serdecznie.

  • Marku, dzieki za Twoje uwagi, masz zupelna racje. Nam chodzi tylko o to, ze zmawiajac konkretnie Nowenne Pompejanska nalezy odmawiac codziennie trzy czesci: radosna, bolesna i chwalebna. Czyli mowiac popularnie- trzy rozance. Pozdrawiam !

  • Kochani, przede wszystkim mowiac nowenne trzeba sie skupic i wyciszyc...potrzebna jest cisza wokol, gdyz w tej ciszy rozmawiamy z Matka Boza, powierzamy jej intencje a duchem liczymy na Jej pomoc.. Ja odmawiam ta koronke, wlaczajac sobie na ekranie monitora zdjecie Matki Bozej Krolowej Rozanca sw,w Pompei i patrzac na nia prosze w mojej intencji modlitwa w kompletnej ciszy w domu.,. Powiem Wam, ze w grudniu ubieglego roku doznalam laski uzdrowienia mojego dziecka z choroby nowotworowej,,i juz po 5 dniech odmawiania koronki do Matki Bozej.. Trzeba wiedziec, ze modlitwa ta ktora (sama dala dziewczynce nieuleczalnej >Matka Boza z Pompei i powiedziala, ze kto mowi ten rozaniec Jej nie odejdzie niewysluchany ..)jest nie do odparcia, jesli sie duchowo laczy podczas jej mowienia z Matka Boza.. ..

  • Dodam jeszcze , ze modlitwe do Matki Pompejskiej Krolowej Rozanca Swietego trzeba mowic codzienie , nie opuszczajac zadnego dnia.. Mozna ja poszielic na czesci rozanca np rano, w polusnie i wieczorem ale cala powinna byc odmowiona w tym samam dniu..To jest bardzo wazne.. Jesli opusci jie jakis dzien w odmawianiu modlitwy, zaczynamy od nowa..Ja tez juz tak mialam, ale zaczelam od nowa..bo tylko ciaglosc sie liczy.. Tak powiedziala Matka boza.poszukajcie stronek z ta modlitwa to sie sami przekonacie..

  • ola, • 22 styczeń 2009 • 3:37 pm napisał: Czy mam odmawiac dziennie 3 rozance czy 1? Skoro musze 3 tajemnice, to chyba 3 roznace? ---------------------------- Olu.............. trzy rozance odmawiasz a kazda tajemnica ma piec stacji czyli jeden jest to rozaniec.. a odmawia sie 3 codziennie jesli chodzi o nowenne do Matki Bozej Krolowej Rozanca sw w Pompei.mozna i 4 czyli dodac tajemnice swiatla

  • marek, • 25 styczeń 2009 • 8:36 am napisał: Olu i Niki: Możemy odmawiać jedną dziesiątkę Różanca dziennie, możemy 5 dziesiątek - czyli całą jedną część (np. radosną), a możemy wszystkie trzy części: radosną, bolesną i chwalebną - i wtedy mówimy, że odmówiliśmy cały Różaniec. Skąd Wasze wątpliwości? Utarło się, że Różaniec to 5 dziesiątków. Tak, jeśli mówimy o różańcu jako przedmiocie (inaczej - koronka). Ale odmawiamy Różaniec. Pozdrawiam Was serdecznie. ------------------ Trzeba rozroznic odmawianie rozanca a odmawianie nowenny do Matki Bozej pompejskiej..Widze, ze zle to zrozumialas i pomylilas rozaniec z rozancem Nowenny Pompejanskiej.w Twojej wypowiedzi.

  • Bardzo dobrze, że Ola postawiła to pytanie z 22. stycznia! Popatrzcie - niby prosta sprawa, a tak wielu wymaga wyjaśnień. Więc uczmy się i uczmy innych: Różaniec to zawsze było 15 tajemnic w trzech częściach (po 5: radosnych, bolesnych i chwalebnych), a od kilku lat - za sprawą Ojca Świętego Jana Pawła II - 20 tajemnic ("doszło" jeszcze 5 tajemnic w czwartej części - światła). W Nowennie Pompejańskiej - jak wiemy - trzeba odmawiać, powiedzmy potocznie, "po staremu" trzy części, ale jeśli ktoś chce - może odmawiać cztery (czyli włącznie z tajemnicami światła). Tymczasem, jak pisze Niki, często mówimy, że w Nowennie Pompejańskiej odmawiamy 3 różańce, bo potocznie różaniec to 5 dziesiatków. Ale tylko potocznie. Kiedy mówimy, że Matka Boża nawołuje: "Odmawiajcie codziennie Różaniec" - to ma na myśli nie jedną część (radosną, bolesną czy chwalebną albo światła), ale mówi: "Odmawiajcie codziennie Różaniec" - czyli część radosną, bolesną, chwalebną i światła. Jeśli odmówimy tylko jedną część (np. bolesną), to potocznie powiemy, że odmówlilśmy różaniec, ale w rzeczywistości odmówlilśmy tylko jego jedną cząstkę. Cieszę sie, że są te pytania i różne odpowiedzi. Zaczęliśmy z żoną odmawiać Nowennę Pompejańską 25 stycznia. Bywa, że idzie trudno (zmęczenie po dniu pracy, uciekające myśli, brak skupienia), ale to jest słodkie utrudzenie. Pozdrawiam wszystkich, z Panem Bogiem.

  • Mam 20 lat i jestem już w połowie tej nowenny. Pamietam jak na poczatku bardzo mi sie nie chcialo , a teraz to dla mnie sama przyjemność sie pomodlic :) I wierzę ze moja łaska o która proszę zostanie spełniona :) z Panem Bogiem

  • W poniedziałek kończę odmawiać nowennę i jest wprost zdumiona tym co się w tym czasie we mnie samej zmieniło. Nie zostałam wprawdzie wysłuchana tak po ludzku myśląc, ale pokój, który mam w sercu mnie powala. Może to właśnie jest odpowiedź... Nie wyobrażam sobie, że mogłabym nie odmiawiać teraz różańca i dziwię się jak mogłam kiedyś tej modlitwy nie lubić.

  • Odmawiam nowenne już od ponad 30 dni i chcialam zapytac, czy musze zaczynac od nowa jezeli w jednym dniu nie odmowilam wszystkich 4 czesci? Bardzo prosze o odpowiedz

  • Do ar90, poniewaz mnie samej trudno odpowiedziec na Twoje pytanie ( ja odmawiam zawsze tylko 3 Tajemnice, bez Taj Swiatla) proponuje, zebys postawil/-a swoje pytanie w forum "Katolik" - tam znajdziesz na pewno kogos kompetentnego. Podaje Ci linka: http://www.katolik.pl/forum/list.php?f=1 Pozdrawiam1

  • dzieki za odpowiedź, spróbuję tam poszukać :)

  • jak już pisałam nowenna TA porywa. Ktoś z Was powiedział zawsze znajdą się intencje. Więc już zaczęłam drugą nowennę. Odmawiam wszystkie cztery części: bo jakże zostawić nie odmówione tajemnice światła. Nie potrafię. Zobaczcie jak bardzo w różańcu ICH brakowało. Czy intencje zostały wysłuchane? Jestem pewna że tak. A kiedy? zostawiam to Panu Bogu. A ile bonusów dostaję w trakcie odmawiania nowenny! Rozwiązuje się tyle innych ważnych spraw w moim życiu! I za to dzięki Ci Boże!

  • do Adam:) spróbuj modlitwy o uwolnienie i uzdrowienie. Piszę skrótami myślowymi, ale pewnie wiesz, o co chodzi. Być może nieświadomie "desantujesz się" na rozmowach kwalifikacyjnych? Trudno mi coś doradzić, skoro Cię nie znam. W necie znajdują się namiary na miejsca, gdzie taka modlitwa się odbywa:) pozdrawiam

  • Adam, bądź dobrej myśli, praca się znajdzie na pewno, tylko może jeszcze musisz poczekać. Ja modliłam się nowenną do św. Tadeusza Judy o uzdrowienie pewnej bardzo ciężko chorej na depresję osoby. Moja prośba została wysłuchana, chociaż musiałam na to czekać ponad rok. Ale później jaka radość widząc tę osobę zdrową, mimo że wcześniej po ludzku nie było dla niej ratunku, żadne leki już na nią nie działały. Pozdrawiam Cię mocno, i tak jak już tu powiedziano, skoro nie masz na razie tej pracy, to znaczy, że jest w tym jakiś sens, znany być może tylko Bogu. Ale zaufaj i napisz, jak już dostaniesz tę pracę.

  • Słyszałam już o Nowennie Pompejańskiej, ale zawsze myślałam: tyle Różańców, nie dam rady. Mam małe dzieci, pracuję, studiuję. W mojej intencji Nowennę odmawiali Rodzice, bo był i jest problem w mojej rodzinie. Mama nawet 2 razy odmówiła, ale nie ma poprawy, jest nawet gorzej...Czy jest to może znak, że ja mam sama odmówić Nowennę? Nie wiem, ale dziś zaczynam i ufam, że starczy mi sił, czasu, będę wytrwała i nie poddam się. Pomódlcie się za mnie!

  • Odmawiam nowenne 24 dzien, wyjechałam tego dnia i zapomniałam ulotki z modlitwą wiec odmawiałam z głowy i pomykiłam sie mówiąc ; Pomnij , o miłosierna Królowo Różańca z .... to chyba nic takiego mogę spokojnie odmawiać dalej?

  • samira,wierze, ze ta mala zmiana nie bedzie miala ujemnego znaczenia na calosc modlitwy. Najwazniejsze, ze mimo wyjazdu utrzymalas ciaglosc modlitwy . Mysle, ze dla Maryi licza sie Twoje dobre checi i Twoja wiara. A poza tym, zwrot "Krolowo Rozanca Swietego" jest, jak slyszalam, Jej bardzo mily. Nie przejmuj sie wiec ta mala zmiana i kontynuuj odmawianie Nowenny. Cytuje ze strony http://goscniedzielny.wiara.pl/wydruk.php?grupa=6&art=1225113158&dzi=1104785534&katg= : "Maryja powiedziała Fortunatynie: Nie mogę ci niczego odmówić, kiedy wzywasz mnie tym najpiękniejszym imieniem"... Zycze powodzenia i pozdrawiam, szczesc Boze ! Zycze powodzenia, szczesc Boze!

  • to wspaniałe ze Maryja zostawiła nam tak wspaniały klucz do zdobywania łaski u naszego Ojca Dziękuję Ci Maryjo Matko Rozanca Sw. Dzis rozpoczynam po raz pierwszy nowenne Po tym co tu przeczytałam jestem pełna ufnosci

  • Od miesiąca przymierzam sie do Nowenny Pompejskiej i ciagle sie boje .Nie wiem co staje na przeszkodzie ,nie wiem dlaczego sie boje ,czy wytrwam ?

  • Czuję, że powinienem odmówić tę Nowennę i czuję jak mi trudno się do niej zabrać!!! Boję się, że może się spełnić to, o co nie ośmielam się prosić bo gdybym został wysłuchany... Postaram się zacząć jutro. Proszę o modlitwę w mojej intencji "by mi się chciało chcieć"

  • Ja zaczne te piekna Nowenne i wiem, ze podolam.Grunt to chciec. :))

  • Odmówiłem 2 razy. Miałem ogromny problem, w zasadzie niezależny odemnie, tak mi ciężko było, że czasami myślałem, że zwariuję, wołałem do Boga żeby coś się polepszyło bo nie wytrzymam, stanie mi się coś. Potem wszystko tak pięknie, dosłownie pięknie, się potoczyło, że powinienem dziękować do końca życia. Sprawa się jeszcze nie zakończyła, ale jest na na prawdę pięknej drodze. Ufać, ufać i jeszcze raz ufać. I nie poddawać się, modlić się choćby do samego końca nic nie dawało nadziei na polepszenie się sytuacji. I nie ma się czego bać! Jeżeli się boicie to dobry znak, bo boi się szatan, że mu uciekniecie, że przygarnie was Maryja i obdarzy potrzebną łaską. Wytrwać nie tak ciężko jak się może wydawać, w sumie nowenna łatwa nie jest, bo w zasadzie całość jest 6 razy dłuższa od standardowej nowenny no i 3 różańce dziennie to też nie mało, ale zobaczycie że dacie radę, Maryja pomoże. Można się też przecież modlić w drodze do szkoły czy gdzieś. I pamiętajcie żeby ufać! "Brak ufności przeszkadza Bogu świadczyć nam dobrodziejstwa, jest jakby ciemną chmurą, tamującą działanie promieni słonecznych, jakby tamą uniemożliwiającą dostęp wody ze źródła." "Powierzaj siebie w całości Bogu. On jest Ojcem i do tego najbardziej kochającym Ojcem, to znaczy takim, który raczej pozwoli niebu i ziemi rozpaść się niż pozostawić kogokolwiek kto mu zaufał." Maryja na pewno pomoże, w końcu jest naszą Najlepszą Matką:)

  • Podpisuje sie pod Twoja wypowiedzia, Ktosiu! U mnie tez jest moj duzy problem - na lepszej drodze. Widze swiatelko w tunelu, choc sprawa po ludzku sadzac - jest nie do rozwiazania, jest po prostu beznadziejna. Wierze, ze Maryja mnie nie zostawi bez pomocy, Ona JUZ pomaga, kazdego dnia po trochu, dzieja sie w moim zyciu, w mojej sprawie takie male cuda... a sprawa jest naprawde beznadziejna . Tak, trzeba UFAC bezgranicznie, to podstawa. IM WIECEJ ZAUFASZ - TYM WIECEJ OTRZYMASZ ! Zachecam kazdego do tej cudownej Nowenny. I nie trzeba sie bac, jezeli powierzycie siebie Maryi - Ona was poprowadzi i pomoze , przez te 54 dni i potem przez cale zycie. Szczesc Boze!

  • O NOWENNIE POMPEJANSKIEJ uslyszalam podczas Konferencji - Kosciol Powszechny - Mistyczne Cialo Chrystusa -pare dni temu podczas swiadectwa HELEN QUINLAN.To spotkanie,rowniez z dr GLORIO POLO wywarlo na mnie ogromne wzruszenie. Pstanowilam poznac TĄ NOWENNĘ .Dziękuję BOGU ze trafilam na tą stronę.

  • Po tej nowennie nie mozna zyc bez rozanca.I to jest piekne!!!!!

  • To się na prawdę dzieje.Nie potrafiłam odmówić jednej części różańca ,bo zaraz zasypiałam i -nie mogłam się skupić na modlitwie, a od wczoraj zdecydowałam się na Nowennę Pompejańską i cały dzień żyję tą cudowną modlitwą .Pierwszy raz usłyszałam o niej właśnie rok temu od Helen Quinlan w Lublinie na spotkaniu Magnificatu .Teraz wiem ,że potrzeba mi było całego roku aby dojrzeć do podjęcia tej Nowenny. Chwała Panu

  • Dziekuję Wam wszystkim za świadectwa ja osobiście odmawiam juz 3 raz nowenne i przerwy między następnymi miałam bardzo krótkie bo gdy skończyłam jedna to brakowalo mi tej modlitwy i zaczynałam następna a intencji jest mnóstwo. Gorąco Was pozdrawiam.

  • wszystkim początkującym zycze powodzenia i wiary w moc modlitwy

  • Ewapor -wyjelas mi z ust moje slowa.Ja koncze 2 Nowenne i juz wiem, ze bedzie pusto bez niej.

  • Milutka -dziękuję za wsparcie.Myślę że wytrwam w tej modlitwie.Czuję taką potrzebę.Pozdrawiam wszystkich .Z Bogiem.

  • Modlitwa pompejanska sprawila dwa cuda w moim zyciu. Dowiedzialam sie o niej od mojej rodziny ponad rok temu. Zmowilam ja dwokrotnie w niesamowicie trudnych sprawach i zostalam wysluchana. Czekalam na otrzymanie " zielonej karty" w Stanach od ponad 15 lat, po odmowieniu- za niecaly rok ja otrzymalam. Modlilam sie tez o calkowite uzdrowenie (moje) i po 37 latach zycia wychodze z roznych fizycznych i emocjonalnych cierpien, staje sie to z duza szybkoscia rowniez niecaly rok. Pragne wspomiec, ze modlilam sie w roznych okolicznosciach czasem zasypiajac w podrozy do pracy, a mimo to najwyrazniej modlitwa liczyla sie dzieki intencjom. Jestem do niej calkowicie przekonana. Pozdrawiam ze Stanow!

  • Jestem w trakcie odmawiania tej nowenny i juz widze swiatełko w tunelu Ufnosc jest bardzo wazna w tej modlitwie , w kazdej modlitwie. Chciałam zwrócić uwage na fakt ,ze w momencie gdy zaczełam modlic sie ta nowenna , zauwazyłam ,ze moj problem ktory budził we mnie wiele lęku i niepokoju ,został jakby mi zabrany ,jakby ktos mi powiedział "nie martw się to juz nie jest twoja sprawa"a w miejsce złych myśli otrzymałam pokoj serca .Bałam się również ,ze nie podołam ale jestem przekonana ,ze Maryja pomaga a modlitwa ufającego jest miła Bogu .

  • JA pierwszy raz o nowennie dowiedziałam się czytając książkę Ojciec Pio,jestem szczęśliwa ,pewna ufności i wiary,ktorej tak bardzo mi brakowało.Za dwa dni kończe i dokładnie jeszcze niewiem czy została mi udzielona łaska .Ale mam wiarę i wewnętrzny spokuj że bedzie dobrze. Odmawiajcie różaniec,daje tyle ciepła,miłości,spokoju,ulgi w cierpieniu,Matusia Różancowa nikomu nieodmowi łask o ktore prosimy.

  • Nowenne odmawiam juz 9-ty dzien i jestem pelen wiary w to, ze uprosze upragniona laske.Ktos tam sie wyrazil, ze Nowenna trwa tylko 9 dni.Moze to i prawda, ale wiecej modlitwy jeszcze nikomu nie zaszkodzilo.

  • Na temat tego dlaczego Nowenna trwa 54 dni mozna sobie poczytac na stronach GN-tam jest dokladnie wytlumaczone. Modlcie sie.Ja w 54 dniu nowenny otrzymalam laske.Prosilam o prace.Otrzymalam telefon w 53 dniu nowenny.

  • Ja jestem wytrwaly i juz mija 17-ty dzien Nowenny, a ze modlitwe roznacowa bardzo ukochalem wiec Nowenne skoncze. :))

  • Witam, odmówiłam 2 noweeny. W jednej spraie już cześciowo dpstałam laske w drugiej jest trudniej, ale chyba pojawia się już cień nadziejii. Ta nowenna sprawia cuda, to wiem, choć z moją wiarą bywa róznie zwłaszcza kiedy jest mi ciężko:( ale wiem że działa, bliscy omodlili (wyprosili) prace, zdrowie dla dziecka ciężko chorego(obecnie całkiem zdrowe malństwo) oraz ponownie zdrowie tym razie był to nowotwór który znikł i nikt z lekarzy nie potrafi tego wytłumaczyc. To było kilka osób i każdy otrzymał łaske, to cudowene. Ja dalej czekam i prosze również o wiare dla siebie.

  • WITAM I DZIEKUJE ZA TE ŚWIADECTWA, KTÓRE DAJĄ WIARE I NADZIEJE, ŻE CUDA SIE ZDARZAJA. SAMA TEŻ DOZNAŁAM CUDU I Z DNIA NA DZIEŃ WIDZĘ JAIKIE OTRZYMUJĘ ŁASKI OD NASZEGO OJCA. MODLITWA, CZYN I SŁOWO TO JEST TO CO NAS Z NIM ŁĄCZY. NOWENNĘ ODMAWIAM PORAZ PIERWSZY I JESTEM JUŻ PRZY KOŃCU, ALE MAM JUŻ NASTĘPNĄ I NASTĘPNĄ INTENCJE DO NASZEJ MATKI JESTEM PEŁNA UFNOŚCI, ŻE MNIE ZNÓW WYSŁUCHA. POZDRAWIAM WSZYSTKICH

  • Jak dobrze jest po ciężkim dniu pracy wziąść rożaniec i odmawiać NOWENNĘ .Przynosi mi wielką ulgę i spokój .Pozdrawiam wszystkich .

  • Kochami jak cudownie jest przeczytac o tych wspanialych odczuciach po tej pieknej modlitwie rozancowej jaka jest nowenna pompejanska. Mnie zostalo do konca tej modlitwy 21 dni i musze sie przyznac, ze Maryja dziala cuda , sprawy moje sie prostuja, ktore byly wielkim problemem w mojej rodzinie. Uwierzcie mi,ze ta modlitwa dziala cuda, jestem pelna ufnosci , ze Maryja jest ze mna i rozwiazuje moje problemy, za co jeszcze bardziej modle sie z wdziecznoscia. Pozdrawiam Wszystkich i zycze kazdemu z Was duzo sily, wiary i ufnosci ze, modlitwa wasza bedzie wysluchana.

  • Chcę zacząć modlić sie tą nowenną, mam 3 malych dzieci, pracuję i opiekuję się cięzko chorą na nowotwór mamą, boję się , że nie znjadę czasu i sił , prosze was o modlitwe abym zaczeła i wytrwała.

  • Aniu jesli zaczniesz ta modlitwe, to zawsze znajdziesz czas na nia , mysle ze nie masz nic do stracenia sprobowac zawsze warto , zaufaj Bogu . Ja osobiscie po kilku dniach nowenny mialam tez wachania czy wytrwam ale teraz juz mi zostalo 20dni do konca i modlitwa sprawia mi coraz wiecej radosci i mam coraz wiecej milosci do rozanca. Zycze Ci duzo wiary i wytrwalosci .

  • Do Ani Wiesz , ja czesto musze wstawac o piatej rano, zeby szybko wypic mocna kawe i...zmowic trzy rozance Nowenny, bo o siodmej zaczynaja sie juz obowiazki, a na pozny wieczor nie zostawiam modlitwy. Boje sie, ze po prostu zasne ze zmeczenia i jej nie dam rady odmowic. Ale o tej piatej rano Maryja mi tez pomaga, moze nawet bardziej niz o innym czasie, bo wie, ze o tej wczesnej porze nie jest to latwe. Odwagi Aniu, niekoniecznie o piatej rano, ale na pewno dasz rade, zachecam do Nowenny, ona ma cudowna moc, rozpocznij - a sama sie o tym przekonasz. Szczesc Boze.

  • Rozpoczelam Nowenne Pompejanska wczoraj tj. 1 maja. Pragne modlic sie w bardzo trudnej sprawie osobistej. W tej chwili sytuacja jest tak skomplikowana, w ludzkim rozumieniu, ze nie wiedze wyjscia i nie wiem, co mam robic. Modlilam sie o pomyslne rozwiazanie tej trudnej sprawy juz wiele razy i bardzo dlugo i sprawy zamiast isc w lepszym kierunku jeszcze bardziej sie skomplikowaly. Kiedy juz tracilam nadzieje natrafilam przypadkiem na informacje o tej nowennie. Mysle, ze byl to znak od Boga, ze wlasnie tego potrzebuje. Odezwe sie jeszcze, jak to wszystko sie pouklada. Teraz mam wielka ufnosc w Bogu, ze On wie co jest dla mnie najlepsze i rozwiaze to po swojemu. Wprawdzie to bardzo dluga nowenna, ale mam nadzieje, ze wytrwam i Matka Boza mnie poprowadzi wlasciwa droga. Pozdrawiam wszystkich, zwlaszcza tych, ktorzy wlasnie zaczynaja lub zamierzaja zaczac nowenna. Z Bogiem

  • @ Ania Sekulska Pomodle sie za Ciebie.

  • Kiedyś odmówiłam tę Nowennę. Jej siła jest ogromna! Byłam w wielkiej potrzebie i niby tak przypadkiem... natrafiłam na nią. Po trzech dniach od zakończenia tej Nowenny mój problem się rozwiązał - znalazłam pracę. Myślę, że jeżeli nawet długo czeka sie na jej efekty, to i tak daje bardzo wiele - wewnętrzny spokój.

  • Zaczęłam odmawiać nowennę 3 maja, już czuję, że jej nieprzerwę, dziękuję Wam za modlitwę i głęboko wierzę, że ta modlitwa jeszcze bardziej zbliży mnie do Boga. Brak czasu jest jedynie wymówką, ale wiem ,że jest ktoś..... komu bardzo zależy abyśmy z różnych powodów nie podejmowali modlitwy, nie można nigdy się poddawać. Całkiem przez przypadek 1 maja wpadła mi w ręce gazeta a w niej artykuł o mocy nowenny i tak sie zaczeło , wiem, że to nie był przypadek ale plan Pana Boga.

  • Moj problem dotyczy rodziny i po ludzku jest nie do rozwiazania.U Boga nie ma rzeczy niemozliwych wiec uchwycilem sie tej wielkiej nadziei jaka ma ta piekna Nowenna.Zostalo mi jeszcze 14 dni. :)

  • Pozdrawiam Cie Aniu. Ja tez dowiedzialam sie o nowennie calkiem przypadkiem, czytajac gazete. Byl to akurat dzien, gdy wszystko skomplikowalo sie do granic mozliwosci i zaczelam wpadac w rozpacz. Masz racje, Bog nigdy nas nie opuszcza, nawet w najtrudniejszych sytuacjach i pokazuje nam droge. Pozwolmy sie mu prowadzic. Zaufajmy.

  • Pisałem wcześniej, że 25. stycznia rozpoczęliśmy z żoną modlitwę Nowenną Pompejańską (o całkowite zawierzenie Panu Jezusowi jako jedynemu Panu i Zbawicielowi). Zostaliśmy wysłuchani. Chwała Panu, który dał nam dar w postaci rekolekcji (pozdrawiam ojca Marka!), zaprowadził nas do wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym, jesteśmy po pierwszym etapie Seminarium w Łodzi, po kolejnych rekolekcjach, a przed nami wiele wydarzeń, których się najmniej spodziewaliśmy! Piszę to świadectwo z ogromną radością, jaką daje uwielbianie Boga we Wspólnocie Charyzmatycznej. Piszę z obowiązku, bo od zawsze byłem nieprzejednanym sceptykiem wobec Odnowy w Duchu Świętym jako ruchu, który wydawał mi się podejrzany, a na pewno byłem przeciwnikiem udziału (choćby przypadkowego) w jego życiu. Rekolekcje, które zaczęły te wszystkie niesamowite wydarzenia, były przygotowane przez Wspólnotę Charyzmatyczną, o czym - idąc na nie - nie wiedziałem... Niech będzie Bóg uwielbiony!

  • Kochani, pisałam 13 marca, a wczoraj skończyłam Nowennę. Wytrwałam! Po ludzku moja sprawa jest bardzo trudna, dotyczy mojego małżeństwa. Jutro czeka mnie ważna rozmowa z mężem. Jestem pełna obaw, ale ufam Matce Bożej... Ale jeśli Bóg ma wobec mojej rodziny inny plan, to go zaakceptuję, chociaż po ludzku ciężko będzie, bo jak małe dzieci wychowywać samej:(

  • Do Agi Ufaj Matce Bozej, Ona Cie na pewno nie zostawi bez opieki. Badz dobrej mysli. I zycze Wam wszystkiego dobrego, na pewno wszystko sie ulozy. Szczesc Boze!

  • Do Agi Pomodle sie za Ciebie. Niech Matka Boza obdarzy Ci potrzebnymi laskami i natchnie Twego maza, by tez przyczynil sie do ratowania Waszego malzenstwa, ktore jest przeciez darem bozym. Nie obawiaj sie, bedzie dobrze. Z Bogiem

  • do agi Bóg może wszystko pamietaj o tym, a ja obiecuję , że się za ciebie bedę modlic.

  • Dziękuję za Waszą modlitwę, jestem już po rozmowie z mężem. Nie zmienił swego podejścia, nie chce mieszkać ze mną i dziećmi :( Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie potrafi podać powodu takiego postępowania, zachowuje się jak zupełnie inna osoba, jakby nie był sobą...

  • Do Agi bardzo Ci wspolczuje, ale nie zalamuj sie. To jest byc moze chwilowa decyzja meza. Radzilabym Ci zmawiac dalej Nowenne, moze zmien, sprecyzuj inaczej intencje. Pamietaj, ze Bog moze wszystko, a Nowenna na prawde czyni cuda, ale wszystko wymaga czasu i Twojej cierpliwosci. Nie zniechecaj sie , nie zalamuj. Musisz byc cierpliwa mocno ufac Maryi i Jezusowi. Jeszcze wszystko bedzie dobrze. Jesli masz ochote, to poczytaj to co napisaly rozne osoby na temat Nowenny na stronie http://momento-unde.bloog.pl/ksiega,1,index.html?_ticrsn=3&ticaid=6719c Zostan z Bogiem

  • Do Agi, Twoj maz najwyrazniej potrzebuje czasu. Matka Boza moze wszystko i ona odmieni jego serce. Bardzo mi przykro, ze musisz przez to wszystko przechodzic. Twoja wiara zostala wystawiona na probe. Czasem Bog tak czyni, by nas umocnic, ale napewno nie ukarac. Zaufaj Matce Bozej, a ona wszystko uczyni najlepiej jak powinno byc i Ty to zrozumiesz i doswiadczysz we wlasciwym czasie. Bede sie modlic za Ciebie. Z Bogiem

  • Jak nabyć medalik i nowennę

  • Do Rozy, Nowenny nie mozna" nabyc" :), ale zasady jej odmawiania znajdziesz np. na tej wlasnie stronie , calkiem u gory! Pozdrawiam.

  • Witam, pragnę podzielić sie z wami smutną wiadomością, wczoraj zmarła moja chora na nowotwór mama , w intencji zdrowia której podjęlam modlitwę nowenną pompejanską od 3 maja, powiem tak, różaniec bardzo pomógł mi w tym bardzo smutnym okresie i wiem, że gdybym go nie podjęła byłoby mi strasznie ciężko. Wiem, że modlitwa jest zawsze naszą największą pomocą i umocnieniem. Pozdrawiam.

  • Nie martw sie Aniu.Zycie nasze nie konczy sie, ale odmienia.Twoja mama moze byc dumna z Ciebie gdyz nauczyla Ciebie modlitwy i zycia zgodnego z wola Pana.Tak wiec Twoja mama jest w niebie, w miejscu wiecznej szczesliwosci.Nasze modlitwy nie zawsze sa wysluchane w taki sposob w jaki sie bysmy chcieli gdyz dobry Bog wie co jest najlepsze dla kazdego z nas i zawsze daje dary bardzo dobre.Po Twoim zyciu ziemskim doznasz radosci ponownego zobaczenia sie z mama i bedzie to w o wiele lepszych warunkach.Zycze Ci wytrwalosci i z pewnsocia pomodle sie za Twoja mame i za Ciebie.Wszystkich zapraszam do modlitwy w tych ciezkich chwlilach dla Ani.

  • Aniu, przykro mi...Być może właśnie jak napisałaś odmawiana Nowenna umocniła Cię. Na pewno jest tak,że otrzymujemy to, czego potrzebujemy. Bóg widocznie miał taki plan, może dla Twojej mamy lepiej było,że teraz odeszła z jakichś powodów nam nie znanych. Czy kontynuujesz modlitwę, czy przerwałaś?Możesz modlić sie Nowenną za zmarłą mamę o życie wieczne. Trzymaj się!

  • Do AGI NIESTETY KILKA DNI TEMU PRZERWAŁAM NOWENNE MODLE SIE RÓZANCEM JEDNĄ CZĘSĆIA CHCIAŁA BYM DO N IEJ POWRÓCIĆ, PRZESZŁAM I PRZECHODZĘ BARDZO TRUDNE CHWILE, POMÓDLCIE SIĘ ABYM ZNALAZŁA NA TO WSZYSTKO SIŁY.

  • Aniu. Twojej mamie lepiej jest w Niebie. Pamietaj o tym. Modle sie o Ciebie.

  • Aniu, pomodlilam sie za Ciebie i za Twoja Mame, Jej juz jest teraz dobrze u Pana Boga, Ona juz nie cierpi, na pewno nie. Chodz , przylacz sie do nas na tej stronie , na pewno znajdziesz tam pocieszenie: http://momento-unde.bloog.pl/ksiega,1,index.html Zapraszam Cie i pozdrawiam .

  • Mam pytanie... Odmawiam nowennę z moją mamą. Czasem się gubię w tych "zdrowaś maryjo", jestem na złym koraliku, no ale spoglądam do mamy i zaraz koryguję sprawę. Ostatnio zdarza mi się samej mówić nowennę. Staram się skupić i nie rozpraszać, ale pewnie zdarzyło mi się powiedzieć 11 albo np. 8 czy 9 "zdrowaś maryjo". Jeżeli zdarzają mi się takie błędy to czy intencja może się spełnić? Czy nowenna jest ''ważna'' ? Pozdrawiam

  • Dzisiaj podczas pracy "przyszla' mi na myśl ta zasłyszana gdzieś nowenna. Weszlam na te strone by cos więcej sie dowoedzieć. Jest trudną, wymaga dużo czasu ,systematyczności w tak długim okresie czasu, a więc wytrwałości w różnych okolicznościach. Przeczytalam Państwa komentarze i jutro zaczynam!. mam o co Matkę prosić, sprawy tak ważne i trudne z wielkim kłopotem niosę je już na moich barkach. Przerzucę w "zdrowaśkach' na Matczyne ramiona i Syna - Jezusa MIłosiernego,do którego się często zwracam. Wspierajcie mnie proszę i w tym bym wytrwala i w mojej sprawie proszę o sekundę modlitwy. Z Panem Bogiem i do dziela

  • Od dzis zaczęłam nowenne. W intencji mojego małżeństwa. Mąż odszedł ode mnie do kochanki gdy byłam w 8 miesiacu ciąży. Nadal jest z nia:( Mam nadzieje, ze Matka Boska uzdrowi nasze małżenstwo i przywróci je do życia. Czy ktoś z Was modlił sie w podobnej intencji i został wysłuchany?

  • Dzisiaj o 15.45 w 41 dniu nowenny / część dziękczynna/ odeszła do Pana moja żona. Jest to ciężkie przeżycie, bo oprócz nowenny- od pierwszego dnia kiedy poszła do szpitala tj. 12.01.br. do dnia dzisiejszego włącznie codziennie byłem na mszy św. i u komunii w intencji jej wyzdrowienia. Ponadto od 26.12 ur. codziennie do dnia dzisiejszego włącznie wysyłałem maile do San Giovanni Rotondo z prośbą o modlitwę i wstawiennictwo Św. Ojca Pio o jej uzdrowienie. Widocznie nie było mi dane abym był wysłuchany.

  • Pozdrawiam wszystkich, odmawiam tę nowennę od 5 dni. Sprawa moja jest trudna - małżeństwo się chwieje i to bardzo. Modlitwa ta daje mi spokój i nadzieję - tego potrzebuję teraz najbardziej. Ewa

  • Tak wiele prosb , tak wiele nadziei , tak wiele cierpienia i tak wiele bolu ....na ile bede mogla wszystkich Was i tych za ktorych sie modlicie bede polecac Panu Bogu a wam wszystkim zycze wytrwalosci w modlitwie , ufnosci w Milosierdzie Boze ,pokoju w sercach , Pan Bog wysluchuje kazda modlitwe ,daje to co dla czlowieka najlepsze szczesc Boze

  • Witajcie, Magdaleno i Ewo ja odmawiam już drugi raz nowennę w intencji uzdrowienia mojego małżeństwa. Równolegle módlcie się do Anioła Stróża męża i swojego, św. Joanny Moli która jest patronką małżeństw, świetą nam współczesną. Ja modlę sie też za dusze czysćcowe, bo one mogą wiele nam uprosić łask. Wierzę, że moje małżeństwo będzie trwało, a kłopoty są przejściowe, chociaż trwają już 10 miesięcy. Ufam Bogu, staram się nie słuchać ludzi, bo wiekszosć źle doradza. Mam troje małych dzieci, mąż jest parę godzin w tygodniu, wyprowadził sie do innej miejscowości. Był związany z inną kobietą, nie wiem czy nadal jest z nią. Ufam,że nie i potrzeba mu czasu, by podjął decyzje powrotu do rodziny. Krzysiek, na pewno jest to tragedia patrząc po ludzku, ale być może Bóg zabrał do siebie żonę Twoją w momencie najlepszym dla niej, tzn. takim, aby mogła osiągnąć życie wieczne. Spotkasz sie z żoną w niebie, nie załamuj się!

  • Do Krzyśka Jest mi bardzo przykro, że tak bardzo cierpisz. Nie potrafię powiedzieć nic więcej... Będę pamiętała o Tobie w modlitwie

  • Witaj Aga, mój mąż też mnie zdradził a teraz bardzo źle traktuje mnie i dzieci (dwoje 3 i 8 lat). Mieszka z nami, ale ciągle grozi, że się wyprowadzi. Jest mi bardzo ciężko ale ta modlitwa wycisza mnie. Do tego straszna samotność ... i smutek. Pozdrawiam i modlę się - również za Twoje małżeństwo. Ewa

  • Ja mam dziś czwarty dzień nowenny - tez modlę się o uzdrowienie małżeństwa, które, tak po ludzku, juz nie istnieje. Wierzę jednak w Bożą moc i ufam Panu i Najświętszej Panience, że nam pomogą. Z Bogiem!

  • Ewo, przykro mi. Ja rozpaczałam jak maż nas zostawił, ale może to nawet lepiej,że nie mieszka z nami, bo jak piszesz Twój źle Was traktuje, dzieci patrzą na to wszystko...Ja swoim dzieciom powiedziałam,że tata dużo pracuje, dlatego rzadko jest w domu(raz w tygodniu kilka godzin). Jak mój mąż przyjeżdża to teraz w miarę normalnie sie zachowuje, wcześniej to tylko brał dzieci i jechał gdzieś z nimi na kilka godzin. Ewo, polecam Ci blog:http://momento-unde.bloog.pl/ksiega,1,index.html Ja znalazłam tu wsparcie, Ty na pewno też!

  • Dzięki Aga, napewno skorzystam. Każde dobre słowo jest teraz dla mnie bardzo cenne i chłonę je jak gąbka. Modlę się nadal za wszystkie małżeństwa, które są zagrożone rozpadem a szczególnie za Wasze Ago i Aniu. Wierzę że Najświętsza Pani wstawia się za nami. Pozdrawiam, Ewa

  • Witam! Ja odmawiam nowenne pompejańska drugi raz . Jest to niesamowita modlitwa i wcale nie jest mi ciężko odmówić cały różaniec. Za pierwszym razem gdy odmawialam to łaske otrzymałam już zanim skończyłam część błagalną(modliłam sie o zdrowie mojej mamy, która jest po operacji guza mózgu, miala robiony kontrolny rezonans glowy i okazało się,że guz nie odrasta i wiem, że to za sprawą MB z Pompei). Teraz modlę sie o łaskę potomsta dla mnie i mojego męża, czekamy juz na dziecko 5 lat. Ufam, że nasza Mateńka nam pomoże i wybłaga tę łaske u swego Syna. Zachęcam wszystkich do tej modlitwy. Z Rózańcem Maryi wszystko możemy osiagnąć. Szczęść Boże wszystkim!

  • Witam, po przeczytaniu waszych komentarzy jestem pełna ufości w pomoc Matki Bożej. W życiu nie ma przypadków i nie jest przypadkiem że własnie tę stronę odwiedziłam. Mam ogromny problem w rodzinie i ludzkim okiem nie do rozwiazania, czuję sie sama z tym problemem i nie ma w moim sercu pokoju. Za tydzien jadę na rekolekcje ewangelizacyjne i nie wiem czy zdołam pogodzic wszystkie obowiazki? moze zacznę nowennę po rekolekcjach, ale z drugiej strony czas ucieka...

  • Do Madzik, dobrym sposobem na odmawianie Nowenny w natłoku obowiązków jest wstanie godzinę wcześniej i odmówienie rano. Pozdrawiam. Wypróbowane! :)

  • Zgadzam się. i ja wstaje godzinke wczesniej. Najpierw myslałam, że nie uda mi się, ale juz pietnasty dzień odmawiam i nie ma żadnych problemów ze znalezieniem czasu. nawet na wycieczce. Po prostu poinformowałam swoja współlokatorkę, że będę wcześniej wstawała, bo odmawiam Nowennę. Zrozumiała. Wierzę, że Maryja pomoże mi w mmojej sprawie - nierozwiązalnej z ludzkiego punktu widzenia.

  • zaczelam omawiac NOWENNE POMPEJANSKA-prosilam MATKE NAJSWIETSZA o ulozenie zycia mego i moich dzieci,bo sama ,owszem mam pomysly,ale prosze o akceptacje,jesli dobre ,a jesli niedobre o ich blokade. Lad zapanowal w moim zyciu,wiele dobrego sie zdarzylo,Matka mocno mnie trzyma za reke i prosi Syna o kierowanie moim i dzieci losem.Efekty bardzo wyrazne,postanawiam do konca zycia nie razstawac sie z Nowenna Pompejanska i Jej Adresatka,cudowna Przyjaciolka moja.

  • Kochani ! Wspólnie z żoną dwa razy odmawialiśmy Nowennę Pompejańską i za każdym razem nasze prośby zostały wysłuchane!!! Za pierwszym razem- u mamy mojej żony nie stwierdzono dalszych przerzutów raka. Za drugim razem nasza prośba o poczęcie dziecka została wsyłuchana już w połowie odmawiania Nowenny. Wcześniej moja żona dwa razy poroniła, lekarze nie potrafili postawić właściwej diagnozy. W trakcie odmawiania nowenny - "niespodziewanie" lekarze odkryli przyczynę i ledwie zdążyliśmy się zastosować do ich zaleceń... dzidziuś był już w drodze. Teraz żona jest w 5 miesiącu ciąży, dzidziuś jest zdrowy i nad wyraz żywotny :-) (podglądamy go na USG). Wiemy, że Nowenna to nie jest "maszynka" do spełniania życzeń. To jest droga do zawierzenia swojego życia Bogu poprzez wstawiennictwo Maryi. Ok. 3 lata temu dostąpiliśmy wraz z żoną łaski nawrócenia. Od tej pory Dobry Bóg nieustannie okazuje nam swoją miłość. Nowenna Pompejańska jest tego kolejnym dowodem. Nasza droga ku nawróceniu wciąż trwa, wciąż odkrywamy różne rzeczy z przeszłości, borykamy się z różnymi sprawami, jak wszyscy. Ale staramy się otwierać przed Bogiem serce, jemu oddajemy nasze życie. Będziemy się modlić o to aby jak najwięcej osób odmawiało Nowennę Pompejańską, zarówno w swoich intencjach jak i w intencjach wszystkich potrzebujących. Chwała Panu!

  • Darku - piękne świadectwo. Ja jestem w trakcie odmawiania Nowenny, a właściwie odmawiam dwie Nowenny , w dwóch różnych intencjach. Jak na razie, żadna z nich się nie wypełniła, jestem jednak dobrej mysli, tym bardziej, że rozne dziwne rzeczy dzieja się, odkąd zaczęłam Nowennę.

  • Dzień dobry! Mam pytanie do Pana Darka. Ja również modlę się o dziecko Nowenną Pompejańską. Czekamy z mężem na dziecko 5 lat. Skończyłam już część błagalną, dziś będzie 34 dzień Nowenny czyli jestem na etapie części dziękczynnej. Niestety do tej pory nie otrzymałam łaski. Poprzednim razem gdy odmawiałam Nowennę, łaskę otrzymałam już zanim ukonczyłam część błagalną i teraz martwię się, że jednak wola Boża jest inna niż moja. Wierzę jednak, że cud nastąpi po zakończeniu całej nowenny czyli po 54 dniach. Co Pan o tym sądzi? Będę wdzięczna za odpowiedź !

  • Dzisiaj zaczynam modlitwę w pewnej intencji dotyczącej mojej pracy a konkretnie jej zmiany.Poprzednia próba nie powiodła mi sie mimo,że bylam tak blisko. Teraz startuje znowu. Dziękuję,że jest ta strona chciałabym do Was należeć.

  • Do Eryki, Agnieszki, i wszystkich pozostalych. Serdecznie zapraszam rowniez na bloog: http://momento-unde.bloog.pl/ksiega,1,page,14,index.html Jest on tez poswiecona Nowennie Pompejanskiej, mozna duzo poczytac i popisac na ten interesujacy temat. Zachecam wszystkich !

  • Kochani, czy ktoś z Was tak miał, że im więcej się modlił, tym więcej trudności napotykał i tym gotrzej mu się działo? Zastanawiam się - czy to czas próby? Jest mi bardzo ciężko ale nie przerywam modlitwy. Ufam. Ewa

  • Ewo - ja mam tak samo w tej chwili - jest bardzo, bardzo ciężko, nie mam ochoty, aby się modlic, a mimo to, trwam dalej i gdy juz zacznę Nowennę - jest ok - uspokajam się. Dlatego nie przestaję.

  • @ Ewa Tak Ewo to czas proby.Modlitwa nigdy nie idzie na marne i Pan zawsze wysluchuje i to tym bardziej, ze Matka Boza jest nasza wstawienniczka u Boga.Ja skonczylem Nowenne i wszystko o co prosilem poszlo na gorsze i w tymm najghorszym swieci mi promyczek nadziei, ze sprawa o ktora prosze obruci sie na nasz pozytek i chwale Boza.

  • Pani Aniu, Pani Agnieszko, Tak ważne pytania i wątpliwości najlepiej kierować do osób duchownych- nieocenione jest wsparcie kierownika duchowego. Nie miałbym odwagi radzić lub sugerować czegokolwiek. Mogę tylko podzielić się moim i żony bardzo skromnym doświadczeniem. Od czasu nawrócenia, staramy się w miarę często uczestniczyć w różnych rekolekcjach. Jest to czas modlitwy i zbliżenia do Pana Boga. Nierzadko "odkrywamy" wtedy pewne "bolesne i ciemne" miejsca w nas: bolesne wspomnienia, niezagojone psychiczne rany- wszelkiego typu duchowe blokady, z których na codzień nie zdajemy sobie sprawy, a które czasem tkwią w nas gdzieś głęboko. Można wtedy podjąć pewną pracę "w świetle Boga" aby się uwolnić: poprzez post, spowiedź, modlitwę (np. modlitwy o uwolnienie), częstą Mszę Świętą i przystępowanie do Komunii Świętej itp. Prócz cudu poczęcia dziecka, doświadczyłem bardzo namacalnej i realnej obecności Pana Boga w moim życiu w postaci uwolnienia od notorycznie od lat popełnianego grzechu, z którym o własnych siłach nijak nie mogłem sobie poradzić. Wielka jest moc Boga, czasem taki żal, że za małym się jest by nawet dostrzec tą moc... Życzę wszystkim (i sobie wraz z żoną) wytrwałości i ufności w Miłość i Mądrość Bożą. (przepraszam za przydługi post) Darek

  • Witam!!! To chyba nie przypadek , że dzisiaj trafiłam na Nowennę Pompejańską o której dowiaduję się po raz pierwszy. To Matka Najświętsza wskazała mi drogę, której szukam już od roku aby pozbyć się poczucia winy, przebaczyć sobie i wprowadzić ład w zycie rodzinne...modlitwy potrzebuje też mój 19latni syn, który stoi na rozdrożu...i wybiera drogę życiową, a poza tym jest targany wieloma sprzecznościami . Muszę wytrwać pomimo tych 54 dni. Ufam Bogu, Jezusowi i Maryji...proszę o wsparcie duchowe, którego mi teraz bardzo potrzeba. Sama sobie na pewno nie poradzę, ale z Matką...owszem. Bożena

  • Mam do Was pytanie: Czy można modlić się tą Nowenną np. w pięciu intencjach, tzn. odmawiać te części różańca, ale wymaiwając kilka a nie jedną?

  • Droga Kasiu! Ja w zasadzie jestem świeża w tej sprawie:) nowennę odmawam dopiero 3 dzień, ale z tego co czytałam to przez 54 dni wymawiasz TYLKO Jedną intencję:) oj...przydałoby się żeby można było więcej :) sama mam kilka ale czekam cierpliwie aż skończę jedną. Pozdrawiam

  • Droga Kasiu! Ja w zasadzie dopiero też zaczynam(3 dzień nowenny) ale z tego co słyszałam i czytałam to przez 54 dni wymawiamy jedną nowennę :)

  • Też uważam ,że jedną intencję, chociaż z drugiej strony zamiast intencji,np." o opiekę nad moją rodziną" można rozbić:- aby syn zdał maturę, - aby córka często nie chorowała, - aby mąż nie nadużywał alkoholu itd. i wtedy mamy kilka intencji(tylko muszą one wynikać z tej intencji głównej). P.S. Ale może się mylę...

  • Muszę to napisać, bo uważam, że jest to dość ciekawe. Otóż odmawiam nowennę dopiero czwarty dzień :) i postanowiłam sobie , że dwie części zmówię rano, a dwie wieczorem. Bałam się trochę, bo śpioch ze mnie niemiłosierny, ale okazało się, że budzę się godzinę wcześniej i chociaż mam ochotę jeszcze na minutkę to jest to tylko i wyłącznie ta minutka a potem wstaję rześka i wypoczęta. :)

  • Jeżeli modlimy się, że tak powiem normalnie jedną cząstką każdego dnia i podajemy kilka intencji to jest dobrze?? więc wydaję mi się, że skoro mam odmawiać cały różaniec każdego dnia przez 54 dni to... chyba mogę podać kilka intencji???? może się mylę...

  • Chciałabym się jeszcze od was dowiedzieć, czy Matka Boska z Pompei powiedziała wyraźnie, że ma to być jedna i tylko wyłącznie jedna intencja!?! Czy jest to gdzieś napisane, potwierdzone....

  • Witaj Kasiu, z tego jak ja sie orientuje, to moze byc jedna intencja, jezeli dwie, to raczej takie pokrewne, ze soba polaczone. Poczytaj sama na tym blogu, albo przeczytaj ponizszy cytat z tego wlasnie blogu. http://nowennapompejanska.blog.onet.pl/ : "I tak znany jest fakt ukazania się Matki Bożej nieuleczalnie chorej z NeapoluP. Fortunatynie Agrelli lat 21, która błaga Ją o przywrócenie zdrowia,do której Matka Boża powiedziała: "Każdym razem gdy chcesz uzyskać odemnie jakąś łaskę, odpraw na cześć moją trzy nowenny błagalne,odmawiając 15 tajemnic mojego Różańca, a potem odpraw 3 nowennydziękczynne" Fortunatyna Agrelli została cudownie uzdrowiona. Był topoczątek nabożeństwa, które polegało na odmawianiu całego RóżańcaŚwiętego przez 54 dni*, zwanego "Nowenną nie do odparcia". Pozdrawiam

  • Dziękuje Ci Mario i Wam wszystkim za odpowiedź. Więc w takim układzie będę miała taką główną intencję, jak właśnie proponujecie a w jej obrębie te inne..o które proszę i będzie to całość. Właśnie dziś odmówiłam Nowennę Pompejską pierwszy raz, choć przyznam, że nie było mi łatwo. Pokładam jednak ufność, że uda mi się wytrwać. Wasze wpisy są budujące. Dodam jeszcze, że gdyby nie internet to w życiu nie dowiedziłabym się o tylu pięknych i wartościowycg modlitwach. Szkoda, że w Kościele nie mówi się o tym.. bynajmniej ja nie kojarzę, aby ktoś mówił np. o Nowennie Pompejskiej. Zatem i my dzielmy się modlitwami, które znamy, niech każdy ma szansę dotknąć nieba. Pozdrawiam Was Wszytskich!

  • Masz rację Kasiu...ja też o nowennie i wielu modlitwach dowiedziałam się z internetu właśnie. Kościół tak mało mówi na ten temat...a szkoda. Wytrwasz w nowennie, czego Ci bardzo życzę, sama odmawiam dopiero 6-ty dzień i już czuję łaskę Matki, bowiem od dwóch dni czułam potrzebę spowiedzi :) i dzisiaj ją odprawiłam, tak szczerze, z serca i bardzo jestem szczęśliwa :) Pozdrawiam wszystkich odmawiających...

  • Nie udało mi sie wytrwać w tej niezwykłej modlitwie, co nie znaczy, że ona nie działa. Po prostu uświadomiłam sobie, że to o co proszę jestem w stanie sama się z tym uporać. Wydaję mi się, że należy modlić się w sprawach naprawdę beznadziejnych, moje jeszcze się do takich nie zaliczają. Modlitwa to nie magiczne zaklęcie, które ma nam pomóc, bo tak chcemy, to także szacunek do Boga i Maryi. W związku z tym, że modlę się również innymi modlitwami jak Tajemnicą Szczęścia, to na dzień dzisiejszy trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i powiedzieć sobie, że te modlitwy również mają ogromnę znaczenie i są dla mnie bardzo ważne. Postanowiłam jednak powrócić do odmawiania różńca tak jak to kiedyś robiłam, bo uświadomiłam sobie, że brakuje mi tej modlitwy w moim życiu i na modlitwie różańcowej wspomnę o moich małych czy też dużych problemach. Zamierzam innym ludziom móiwć o tej Nowennie, bo świadectwa, które składacie są przekonywujące. Pozdrawiam!

  • Od 30 czerwca modle sie bez przerwy nie wiem jednak czy prawidłowo. Codziennie odmawiam czy częściRóżańca po 10 paciorków.Może to śmieszne ale nie wiem, która część Różańca jest blagalna a która dziękczynna . Jak to sie rozpoznaje. Może ktoś zechce podzielic się ze mna wiedzą.

  • Eryko, od 30 czerwca 27 dni odmawiasz błagalną a kolejne 27 dni dziękczynną. Więc dziękczynną zaczniesz pod koniec lipca dopiero. Części Różańca są takie same:radosne, bolesne, chwalebne, można dodać światła. A jedynie modlitwa na koniec Różańca, po odmówieniu wszystkich części każdego dnia jest albo błagalna(pierwsze 27 dni) albo dziękczynna(drugie 27 dni). Te modlitwy dziekczynna i błagalna są na samej górze tej strony. Pozdrawiam.

  • Eryka zobacz tutaj http://www.milosierdzieboze.pl/rozaniec.php?text=37 Pozdrawiam

  • Eryko :) przez 27 dni odmawiasz część błagalną a przez kolejne 27 dni część dziękczynną. wejrzyj sobie na sam początek tych tutaj wpisów i znajdziesz odpowiedź :) wytrwaj w modlitwie, ja mam już 9ty dzień :)

  • dziekuję za odpowiedź. Trwam w modlitwie. Dzięki niej wyciszam się. Jak dobrze,ze Ktoś zechciał zajrzeć na tę stronę i poświęcic chwilkę na odpowiedź.

  • Do Eryki Dziesiec paciorkow - to jedna tajemnica, kazdy rozaniec sklada sie z pieciu takich tajemnic, czyli piec razy dziesiec paciorkow, to dopiero JEDEN raz odmowiony rozaniec. A rozancow w Nowennie pompejanskiej musisz odmowic codziennie TRZY, czyli trzy razy na okraglo caly rozaniec. Mam nadzieje, ze tak wlasnie robisz, ze sie rozumiemy. Szczesc Boze.

  • Do Marii Mario ,żle sie modlę. Bo odmawiam tylko trzy tajemnice po 10 paciorków a nie pięc tajemnic po 10 paciorków i to w dodatku x3 ,czyli cały różaniec. pa Poprawiam sie od dzisiaj , ale ciesze się,że przynajmniej zaczęłam coś robić.

  • Do Mari! Czy czegoś nie pokręciłaś? Przeczytaj tekst na samym początku. należy z mówić 3 części lub 4 części z tajemnicą Światła, a to łącznie to jeden cały różaniec!!! Należy odmówić 1 Różaniec - a Nie 3 !!!

  • Do Kasi Zdaje mi się,że chyba masz rację. Odmawiam cały Różaniec 1 x .

  • Ależ trzeba odmówić 3 różańce! :) Części mają po pięć tajemnic, np. część radosna ma 5 tajemnic (zwiastowanie, nawiedzenie etc.) także proszę nie wprowadzaj w błąd innych! Ja mam pytanie... w jeden dzień zdarzyło mi się że byłam chora i nie odmówiłam chyba do końca nawet nie pamiętam ile zasnęłam w wielkiej słabości :( i nie wiem co teraz czy muszę zaczynać od nowa? bo to nie było tak że zapomniałam czy coś czy mi się nie chciało naprawdę byłam wykończona po całym dniu który nota bene był związany ze służbą w kościele. Czy moge po prostu przedłużyć o jeden dzień? Mam jeszcze jedno pytanie otóż często nie dam rady rozważać tajemnic po prostu odmawiam zdrowaśki bo nie mogę się skupić... Czy nowenna jest wtedy dalej ważna?

  • Kasiu nie unos sie prosze, kazdy z nas ma prawo czegos nie wiedziec , A jeli ktos potrzebuje wyjasnienia to trzeba mu go udzielic jesli samemu wie sie wiecej i trzeba to zrobic spokojnie by nikogo nie urazic . Nie wszyscy wiedza wszystko dlatego nawzajem musimy sobie pomagac . Wiec jeszcze raz o Rozancu :) . Caly rozaniec (skladal sie z 3 czesci rozanca ). Teraz sklada sie z 4 czesci , jako calosc . Czesc pierwsza rozanca :Czesc Radosna sklada sie z pieciu tajemnic ( pieciu dziesiatek rozanca ) Druga czesc rozanca : Czesc Swiatla ( takze ma piec dziesiatek -piec tajemnic ) Trzecia czesc rozanca : Czesc Bolesna ( piec dziesiatek) Czwarta czesc rozanca : Czesc Chwalebna ( piec dziesiatek) Czyli caly rozaniec sklada sie z 20-tu dziesietek rozanca (czyli dwudziestu tajemnic ) Na poczatku odmawiamy : Wierze w Boga Ojca ..., Ojcze Nasz..., 3 X Zdrowas Mario...Chwala Ojcu ... Potem odmawiamy ( Ojcze nasz ...10 Zdrowas Mrio...Chwala Ojcu ) 5 X - i to jest jedna czastka . Jesli odmawiamy caly rozaniec ( 20 dziesiatek -(20 tajemnic jesli ktos woli tak nazwac) odrazu) nie potrzemujemy kazdej czesci zaczynac od Wierze w Boga Ojca... Wystarczy raz na poczatku potem juz tylko kolejno Tajemnice . Jesli dzielimy caly rozaniec rozkladajac go na czesci w ciagu dnia, za kazdym razem rozpoczynamy od Wierze w Boga Ojca ... Byc moze ktos jeszcze z czytelnikow z tego skozysta . Szczesc Boze Wam wszystkim. Pozdrawiam

  • Izabelle slyszalam, ze mozna przedluzyc nowenne jesli sie zapomnialo jednego dnia lub nie moglo odmowic z jkichs przyczyn. Dotyczy to generalnie nowenny nie mam na mysli tylko n.pompejanskiej.

  • Cecylio :) dziękuję za twoje wyjaśnienia, bo właśnie miałam wątpliwości odnośnie tego ile razy muszę zaczynać od Wierzę....ponieważ rozdzieliłam cały różaniec na 2 cz. rano i 2 cz. wieczorem, ale okazało się że odmawiam dobrze :) jeszcze raz dziękuję :)

  • Wymagania żadne (dla mnie), lecz pytanie jest następujące: jak nie dostanę proszonej łaski to za co mam Matce Boskiej dziękować?

  • xmpt8110000 Za to ze dana Ci byla laska odmowic te nowenne . I za to ze Ona opiekuje sie Toba mimo ze nie otrzymana zostala przez Ciebie laka w sposob jaki Ty sobie wyobrazales(wobrazalas). Maryja obarzy Cie laska ,bo Ona nie zostawia nikogo . pozdrawiam serdecznie

  • Tak odmowienie nowenny to wielka laska. Przeciez trzeba znalezc godzine na modlitwe. Z jednej strony wydaje sie to tylko godzina, a z innej ze to az godzina. Maryja pomoze jesli sie chce. Pisze to dla tych co sie zastanawiaja nad odmowieniem nowenny. Mam 3 dzieci. Najmlodsze w dniu ropoczecia mialo 2 miesiace. Ciagle karmienie, przewijanie, obowiazki, starsze dzieci. Nie moglam sama tego zrealizowac, poprosilam o modlitwe innych. Zaczelam sie modlic nowenna z plyta CD. Poprostu modlilam sie z nagranym rozancem. Bylo latwiej bo nie musialam trzymac rozanca w reku co bylo ciezkie do zrealizowania dla karmiacaj mamy. Po tygodniu takiej modlitwy moja mala coreczka zaczela spac w swoim lozeczku i przesypiac cale noce !!!!!!!!!! Zadne z moich dzieci takie nie bylo !!!!!! P polozeniu spac calej gromadki mam czas na modlitwe i jestem wypoczeta :-)))))) Matka Boza zorganizowala mi czas !!!!!! Wielkie jej dzieki za to!!!!!!!!! Mam nadzieje, ze wyslucha mojej prosby rowniez. Jeszcze tylko 13 dni nowenny. Pozdrawiam

  • A wy też macie rozproszenia na różańcu? Od jakiegoś tygodnia te różańce są dla mnie bardzo ciężkie :(

  • a nie masz wrażenia jakby ktoś chciał Ci przeszkodzić w modlitwie? mnie rwały się różańce...Wytrwaj mimo wszystko! Pozdrawiam

  • Do Izabelle Też mam rozproszenie. Zdarza mi się myśleć o czymś innym.

  • Dzięki za wsparcie :* Ja mam w domu już chyba z 5 przerwanych różańcy także chyba coś w tym jest.. Ale to nie tylko w czasie trwania tej nowenny, ogólnie od czasu kiedy odmawiam częściej różaniec, no teraz to codziennie :):) Piękna modlitwa, ale tak jak mówiłam te rozproszenia są czasem okropne. Trzeba trwać, damy radę :):)

  • ja tez to mam ale mysle, ze najwazniejsze jest to aby trwac.Rozaniec tez mi sie popsul- naprawilam i kupiam pare rozancow na zapas :-)

  • Czy można w II turze zmienic intencję.

  • Eryko, myśle,ze nie-no, chyba, że wynika ona z tej intencji, którą wypowiadałaś przez pierwsze 27 dni. A jeśli jest zupełnie inna, to należy skończyć najpierw jedną Nowennę, a potem zacząć drugą- w innej intencji.

  • nie zmieniaj intencji, masz ją na nastepną Nowennę. A moje rozproszenia...kiedyś mnie bardzo denerwowały...Myśli nasze "odlatują" w mniejsze nasze problemy, troski, zmartwienia. To one mi sie rozwiazywały w formie bonusów o których pisałam wcześniej. też mi się zdaje że najważniejsze by trwać. Pozdrawiam Was wszystkich, bo jesteście dla mnie Rodziną

  • ja juz ukonczylem nowenne i zaczalem druga ,czekam na laski od Mateczki , ale ufam ze nadejda

  • Też walczyłam z rozproszeniem w czasie modlitwy i mam to nadal ale już w mniejszej części ponieważ kupiłam sobie Modlitwę różańcową w obrazkach :) każda tajemnica bardzo pięknie namalowana i odmawiając je po kolei wpatruję się w obrazki...zdarza mi się nawet teraz, że przy części bolesnej łzy ciekną mi po twarzy, tak przejmująco oddany obraz męki Chrystusa. Polecam wszystkim.

  • Do Bożenki Gdzie kupiłaś Modlitwę Różańcową z obrazkami ?. I jak sie na niej odmawia Różaniec?.

  • Droga Eryko...kupiłam ją w Czernej w sklepiku u zakonników, ale wiem że są dostępne w księgarniach katolickich...każda tajemnica jest przedstawiona w formie obrazka i odmawiając kolejne części i tajemnice skupiasz swoją uwagę na tych obrazach. W ten sposób kontemplujesz różaniec jak radzą to szkoły modlitewne. Wczoraj odłożyłam rano różaniec na to samo miejsce co zawsze w całości...wieczorem biorę go do ręki a tu...Krzyżyk osobno...dziwne...

  • Skonczylam nowenne 11 tego. No coz chyba na efekty musze poczekac. Modlilam sie onawrocenie meza a to nie przychodzi z dnia na dzien. Mam nadzieje, ze Matuchna pomoze., bo kto jesli nie Ona??? Powinnam zaczac druga nowenne ale jakos musze zebrac sily i prosicMatuchne o wsparcie a Was o modlitwe. Samej jakos ciezko. Wiecie co ja wierze, ze odmowienie tej nowenny to juz laska. Pozdrawiam

  • Droga Eliczko, zaglądnąłem tu znów po jakimś czasie, a tu jakiś enigmatyczny wpis: "No koniec..." Nawet komentarza dodać nie można; nie ma też żadnego maila, więc piszę tutaj. Do tego jeszcze to: "Dziękuję Wam za wszystko :) Zostańcie z Bogiem :) " Czyżbyś zamykała bloga? Rozumiem, że "Życie w milczeniu jest lepsze niż słowa bez życia". Ale to właśnie słowo stało się ciałem, a nie milczenie... Wiem, życie jest tajemnicą i każdego przez życie dobry Pan prowadzi tajemniczo i niepowtarzalnie. Jeśli możesz, odezwij się. Pozdrawiam i + błogosławię.

  • Odmawiam Nowennę dziś 17 dzień. To, że zaczęłam ją odmawiać jest cudem w moich oczach. Kilka dni przed uroczystością Wniebowzięcia NMP pojawił się pewien trudny moment w moim związku z ukochanym mężczyzną. Trudności są na tyle poważne, że stanęło pod znakiem zapytania nasze bycie razem, nasza przyszłość. Jednak w tym wszystkim ukochany mój bardzo chce to przezwyciężyć i chce byśmy byli razem, i jak to sam powiedział, pomóc nam może tylko modlitwa. 15 sierpnia od rana, po przebudzeniu w mej głowie kołatała myśl - Nowenna Pompejańska... Nowenna Pompejańska... Myśl nie dawała mi spokoju, wiec wrzuciłam hasło w google i zaczęłam czytać. Chłonęłam każde słowo. Wraz z czytaniem pojawiła się wewnętrzna pewność, że powinnam tę nowennę rozpocząć, w intencji Rafała i mnie. W pewności utwierdziłam się, gdy policzyłam dni, kiedy potencjalnie zakończyłabym modlitwę nowenną. Z obliczeń wyszło, że jeśli rozpoczęłabym jeszcze tego samego dnia, czyli 15 sierpnia to zakończenie wypadłoby 7 października w Matki Bożej Różańcowej!!! Takiego znaku i zaproszenia do modlitwy nie potrafiłabym nie dostrzec :) Tego samego dnia, wieczorem opowiedziałam ukochanemu o nowennie, pewnie bardziej informacyjnie niż z zamiarem proponowania mu tej modlitwy. Z radością zobaczyłam, że on zapalił się wewnętrznie do niej. Postanowiliśmy jeszcze tego samego dnia, czyli 15 sierpnia, rozpocząć modlitwę. Trwamy w tym postanowieniu. Widzę jak każdego dnia otrzymuję łaskę modlitwy, nie jest to dla mnie trudnością, obciążeniem. Cały dzień w jakiś sposób staje się podporządkowany modlitwie, najpierw codzienna wieczorna msza św a potem Nowenna. Czuję jakbym cały dzień czekała na te chwile wieczorne, na modlitwę i zanurzenie w nadziei i pokoju. U Rafała jest trudniej. Przeżywał już chwile załamania, zniechęcenia. Ale dziękuje Bogu, że trwa, że każdego dnia odmawia nowennę i jak sam mówi – czeka... I wierzę, że wytrwa. Podczas ostatnich dni uświadomiłam sobie, że bycie razem, prawdziwa miłość, to również towarzyszenie tej drugiej osobie w jej drodze krzyżowej, to taka postawa, by dla ukochanej osoby być Weroniką, która otrze strudzoną twarz, by być Szymonem, który pomoże nieść ciężar w najtrudniejszych momentach... Myślę, że mamy ogromny dar, że możemy wspólnie odmawiać Nowennę i że w tym wszystkim możemy być dla siebie wsparciem. Nadmienię jeszcze, że odkąd pojawiła się we mnie myśl o nowennie, to jednocześnie zauważyłam w sobie ogromną wolność wobec mojego ukochanego. Wiem co jest w moim sercu, wiem, że bardzo mi na tym człowieku zależy i właśnie z nim chciałabym spędzić życie. A jednocześnie jest we mnie ogromny pokój i taka wolność od natarczywych pragnień (jakie przeżywałam w innych relacjach). Jest we mnie pewność, że to czas 54 dni na to by i w Rafale i we mnie utwierdzić przekonanie co do nas. Albo jesteśmy dla siebie darem i wszystko co trudne stanie się jasne i pełne miłości, albo obydwoje zrozumiemy że nie jesteśmy dla siebie i w pokoju serca będziemy to wiedzieć. I taka właśnie jest moja intencja – daję Bogu i Maryi czas i prawo do rozwiązania tych trudności na Ich sposób, bo wiem, że chcą dla nas najlepiej. Często jest tak, że nieporozumienia, trudności w związku powodują zamknięcie, oddalanie się od siebie, dystans, rozżalenie. W tym wypadku jest jednak inaczej, pomimo że jest nam trudno i nie wiemy czy będziemy razem, to jednak w naszych spotkaniach jest pokój, serdeczność, uczynność, troska i wiem, że to też jest darem na ten czas nowenny. PS. Piszę o tym wszystkim, by dać świadectwo i umocnić tych,którzy mają wątpliwości, którym jest trudno...

  • Do Bożenki Dziekuje za wiadomość. zaczynam drugą turę Nowenny Pompejańskiej.

  • Do Bożenki Dziekuje za wiadomość.

  • Chciałbym powiedzieć, że czytając powyższe wpisy, przy większości z nich czułem się tak, jakbym to ja sam napisał. Też mam trudną sprawę do rozwiązania. Też odmawiam Nowennę. Po zakończeniu części błagalnej moja sprawa jeszcze bardziej się skomplikowała - patrząc na to po ludzku. Teraz odmawiam część dziękczynną i wierzę, że będzie dobrze, bo modlę się o coś, z czego Pan Bóg będzie się cieszył. Pozdrawiam wszyskich

  • Przeczytalam Wasze wpisy z wielka uwaga. Ciesze sie, ze natrafilam na te strone. Bardzo podoba mi sie ten bloog. Bede tutaj zagladac czesciej. Widze, ze mozna tutaj spotkac bardzo sympatycznych, wartosciowych i zyczliwych ludzi. Droga Cecylio dziekuje za wyjasnienie dotyczace "budowy" rozanca. Napewno pomoze nam to w lepszym zrozumieniu jak nalezy na nim sie modlic. Jednoczesnie pragne wprowadzic pewna korekte do tego co napisalas. Otoz czesccia czwarta rozanca sa tajemnice swiatla, a nie tajemnice chwalebne. Tez myslalam tak jak Ty, gdyz chronologicznie wlasnie tak by to wygladalo, ale jest inaczej. Tajemnice swiatla jako czesc IV zostaly dodane do rozanca przez papieza Jana Pawla II bez naruszenia dotychczasowej kolejnosci. Wiem to od osoby jak najbardziej kompetentnej, od duchownego. Tak wiec mamy I/Czesc I radosna : czyli tajemnice radosne ---5 tajemnic po 1X Ojcze nasz i 10X Zdrowas Maryja (1.zwiastowanie, 2.nawiedzenie sw. elzbiety itd.) II/ Czesc II bolesna : czyli tajemnice bolesne --- 5 tajemnic po 1X Ojcze nasz i 10X Zdrowas Maryja (1.modlitwa w ogrojcu,2.biczowanie itd.) III/ Czesc III chwalebna :czyli tajemnice chwalebne ---5 tajemnic po 1X Ojcze nasz i 10X Zdrowas Maryja (1.zmartwychwstanie, 2.wniebowstapienie itd.) IV. czesc IV swiatla : tajemnice swiatla ---5 tajemnic po 1X Ojcze nasz i 10X Zdrowas Maryja (1.chrzest w Jordanie, 2.cud w Kanie itd.) Tak wiec, aby odmowic jedna czesc rozanca (potocznie ludzie nazywaja to jednym rozancem) trzeba zmowic 5X Ojcze nasz i 50X Zdrowas Maryja. Aby odmowic pelny rozaniec trzeba zmowic 4 czesci (cztery potocznie rozumiane rozance) - czesc 1.radosna,2.bolesna, 3.chwalebna,4.swiala Gdy Matka Boska objawiala sie i mowila o nowennie pompejanskej byly znane tylko trzy czesci rozanca:radosna, bolesna,chwalebna. Tak wiec jesli ktos odmawia te cudowna nowenne, to powinien przez 54 dni odmowic conajmiej 3 czesci rozanca (radosna, bolesna i chwalebna). Czesc swiatla jest rozumiana jako nadobowizkowa, ale zaleca sie tez ja odmawiac, bo wtedy mamy naprawde pelny rozaniec. Taki jaki uksztaltowal sie po dodaniu tajemnic swiatla. Pisze to po to, aby ludzie nie zmieniali kolejnosci czesc rozanca i gdy zdecyduja sie odmawiac tylko 3 czesci nie odrzucali tajemnic chwalebnych na rzecz tajemnic swiatla. Przepraszam , ze tak sie rozpislam, ale pomyslalam,ze to jest wazne i warto wyjasnic. Pozdrawiam wszystkich z bloogu i zycze wielu lask Bozych. Jednoczesnie zapraszam do odwiedzenia bloogu : Skuteczna nowenna do Matki Bozej Pompejanskiej. Z Bogiem

  • Witajcie, od dziś zaczynam odmawiać NOWENNĘ w intencji mojego chorego synka (2,5 l) Choroba nieleczalna wedlug czlowieka, ale dla Matki Boskiej wszysyko jest mozliwe, prawda? Mam nadzije,ze starczy mi wytrwalości.

  • wczoraj skonczylem odmawiac nowenne modlilem sie o milosc drugiej osoby o uratowanie zwiazku lecz nic w tym kierunku sie niezmienilo pustka ,ale i tak ufam ze będzie tak czy inaczej dobrze i wszystko sie ułozy w dobrym kierunku,Matka mnie jeszcze nigdy niezawiodła

  • Droga Anwalska Nie bylo bledu w tym co napisalam o rozancu , lecz prawidlowosc . Celem Ojca Sw.nie bylo dodanie kolejnej czesci rozanca lecz uzupelnienie go. Jesli odmawia sie jedna czastke ( 5 dziesiatek ) rozanca dziennie kolejno w poszczegolne dni to tak masz racje Tejemnice Swiatla odmawia sie jako koncowa. Jesli rozaniec odmawia sie w calosci (lub caly w ciagu dnia )Czesc Swiatla tak jak pisalam wczesniej odmawia sie po tajemnicy radosnej jako calosc zycia Pana Jezusa w chronologi. Nie pisze tego od siebie . Wyjasnial to ksiadz. Mowil o rozancu na kazaniu powolywal sie na Ojca Sw. pozdrawiam

  • Od 10 października modlę się poraz drugi w pewnej intencji.Może skarbnica łaski otworzy sie również dla mnie. Proszę o wsparcie,że kiedys to o co proszę sie spełni.

  • Natka, jak zdrowie synka? Ukończyłaś Nowennę?

  • Witam, chcę powiedzieć że ta nowenna sama przyciąga ludzi do siebie. Gdy pierwszy raz się z nią spotkałam (odmawiała ją moja mama) pomyślałam 3 różańce nigdy bym nie dała rady. Minęło trochę czasu i natrafiłam na nią w internecie, a że mam pewną trudność to myśl o jej odmawianiu chodziła mi po głowie każdego dnia, ale coś jednak odciągało mnie od jej rozpoczęcia - różne myśli typu nie dasz rady, 3 różańce itp. Jednak nie było dnia żebym sobie o tej nowennie nie przypomniała, i tak minął miesiąc, aż pewnego dnia powiedziałam sobie, że dam rade. Rozpoczęłam nowenne :)Mysle, że Matka Boża sama wyciąga do nas rękę w trudnościach podpowiadając co robić. Mam nadzieję, że wytrwam.

  • Kilka dni temum ukończyłam odmawianie nowenny. Nie wiem czy moja modlitwa będzie wysłuchana. Modlę sie w pewnej intencji ponad rok, jakoś nie mogę uprosić Pana Boga o łaskę. Ktoś mi powiedział o nowennei, odmówiłam. Teraz codziennie z małymi wyjatkami odmawiam ją, czasem całą czsem nie , ale troche na innej zasadzie, tzn. na pewno nie będzie to 54 dni bo podróż mi przeszkodzi, tak sobie odmawiam ile dam rady. Może uda mi się uprosić potrzbną łaskę dla osoby mi najbliższe. Jestem trochę spokojniejsza i wierzę i czekam, i błagam cały czas Matkę Przenajświetszą. Błagam, jeśli ktoś może niech wesprze mnie modlitewnie, tak bardzo bym chciała uprosiś Boga. Wiem, że to co piszę jest bardzo chaotyczne, ale to jest prosto z serca. Proszę, wesprzyjcie.

  • Magda bede Cie wspierac moslitwa. Szczesc Boze

  • Piti, gorące dzięki za wsparcie. Wiem, że moja modlitwa nie nie jest doskonała, ale jest prosto z serca i bardzo gorąca.I ciągle mam nadzieje...

  • Piti, serdeczne dzięki za wsparcie.

  • Witam ja widze wiele niescislosci wiec napisze ja modle sie tak. ------------------------------ NOWENNA POMPEJANSKA O swiety kaplanie Bozy i chwalebny patriarcho sw. Dominiku , który byles przyjacielem , synem ukochanym i powiernikiem Niebieskiej Królowej , oraz zdzialales liczne cuda moca Rózanca sw. , i Ty , sw. Katarzyno Sienenska , pierwsza córo Zakonu Rózancowego i potezna posredniczko przed tronem Maryi i u Serca Jezusowego : Wy moi ukochani swieci spójrzcie na moje potrzeby i zlitujcie sie nad moja sytuacja , w jakiej sie znajduje. Wy mieliscie na ziemi serca otwarte na nedze innych i reke potezna , aby jej zapobiec , teraz w niebie nie umniejszyly sie ani wasza milosc ani wasza moc. Módlcie sie! Módlcie sie Matko rózancowa i swieci , gdyz mam wielka ufnosc , ze za waszym posrednictwem musze osiagnac laske , której tak bardzo pragne. Niech tak sie stanie. Odmówic trzy razy : „Chwala Ojcu . Ten Rózaniec odmawiam na Twoja czesc Królowo Rózanca Swietego W INTENCJI.... WIERZE W BOGA.. Zdrowas Maryjo.. Zdrowas Maryjo.. Zdrowas Maryjo.. CHWALO OJCU... O mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego, zaprowadź wszystkie dusze do nieba i pomóż szczególnie tym, którzy najbardziej potrzebują Twojego miłosierdzia. O Maryjo bez grzechu pierworodnego poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy i za wszystkimi, którzy się do Ciebie nie uciekają, a zwłaszcza za nieprzyjaciółmi Kościoła Świętego i poleconymi Tobie. Swiety Michale Archaniele bron nas w walce.Przeciw niegodziwosci i zasadzkom zlego ducha badz nam obrona.Niech mu rozkaze Bóg, pokornie prosimy, a Ty Ksiaze wojska niebieskiego, szatana i inne duchy zle,które na zgube dusz kraza po swiecie, moca Boza strac do piekla. Amen ------------------------------ TAJEMNICA RADOSNA CZ.1 zwiastowanie Najswietszej Maryji Panny OJCZE NASZ + 10 X ZDROWAS MARYJO CHWALA OJCU.. O moj Jezu przebacz... Maryjo bez grzechu ... TAJEMNICA RADOSNA CZ.2 Nawiedzenie Sw.Elzbiety prze Najswietsza Maryje Panne OJCZE NASZ + 10 X ZDROWAS MARYJO CHWALA OJCU.. O moj Jezu przebacz... Maryjo bez grzechu ... TAJEMNICA RADOSNA CZ.3 Narodzenie Pana Jezusa w Swiatyni OJCZE NASZ + 10 X ZDROWAS MARYJO CHWALA OJCU.. O moj Jezu przebacz... Maryjo bez grzech ... TAJEMNICA RADOSNA CZ.4 Ofiaroanie Pana Jezusa w Swiatyni OJCZE NASZ + 10 X ZDROWAS MARYJO CHWALA OJCU.. O moj Jezu przebacz... Maryjo bez grzechu ... TAJEMNICA RADOSNA CZ.5 Znaleznienie Pana Jezusa w Swiatyni OJCZE NASZ + 10 X ZDROWAS MARYJO CHWALA OJCU...X 3 KROLOWO ROZANCA SWIETEGO MODL SIE ZA NAMI X 3 ------------------------------- Ten Rózaniec odmawiam na Twoja czesc Królowo Rózanca Swietego W INTENCJI.... WIERZE W BOGA.. Zdrowas Maryjo.. Zdrowas Maryjo.. Zdrowas Maryjo.. CHWALO OJCU... O mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego, zaprowadź wszystkie dusze do nieba i pomóż szczególnie tym, którzy najbardziej potrzebują Twojego miłosierdzia. O Maryjo bez grzechu pierworodnego poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy i za wszystkimi, którzy się do Ciebie nie uciekają, a zwłaszcza za nieprzyjaciółmi Kościoła Świętego i poleconymi Tobie. Swiety Michale Archaniele bron nas w walce.Przeciw niegodziwosci i zasadzkom zlego ducha badz nam obrona.Niech mu rozkaze Bóg, pokornie prosimy, a Ty Ksiaze wojska niebieskiego, szatana i inne duchy zle,które na zgube dusz kraza po swiecie, moca Boza strac do piekla. Amen ------------------------------ TAJEMNICA BOLESNA CZ.1 Modlitwy Pana Jezusa w Ogrojcu OJCZE NASZ + 10 X ZDROWAS MARYJO CHWALA OJCU.. O moj Jezu przebacz... Maryjo bez grzechu ... TAJEMNICA BOLESNA CZ.2 Biczowanie Pana Jezusa OJCZE NASZ + 10 X ZDROWAS MARYJO CHWALA OJCU.. O moj Jezu przebacz... Maryjo bez grzech ... TAJEMNICA BOLESNA CZ.3 Cierniem Ukoronowanie Pana Jezusa OJCZE NASZ + 10 X ZDROWAS MARYJO CHWALA OJCU.. O moj Jezu przebacz... Maryjo bez grzechu ... TAJEMNICA BOLESNA CZ.4 Pan Jezus Dzwiga Krzyz na Kalwarie OJCZE NASZ + 10 X ZDROWAS MARYJO CHWALA OJCU.. O moj Jezu przebacz... Maryjo bez grzechu ... TAJEMNICA BOLESNA CZ.5 Ukrzyzowanie Pana Jezusa OJCZE NASZ + 10 X ZDROWAS MARYJO CHWALA OJCU...X 3 KROLOWO ROZANCA SWIETEGO MODL SIE ZA NAMI X 3 ------------------------------- Ten Rózaniec odmawiam na Twoja czesc Królowo Rózanca Swietego W INTENCJI.... WIERZE W BOGA.. Zdrowas Maryjo.. Zdrowas Maryjo.. Zdrowas Maryjo.. CHWALO OJCU... O mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego, zaprowadź wszystkie dusze do nieba i pomóż szczególnie tym, którzy najbardziej potrzebują Twojego miłosierdzia. O Maryjo bez grzechu pierworodnego poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy i za wszystkimi, którzy się do Ciebie nie uciekają, a zwłaszcza za nieprzyjaciółmi Kościoła Świętego i poleconymi Tobie. Swiety Michale Archaniele bron nas w walce.Przeciw niegodziwosci i zasadzkom zlego ducha badz nam obrona.Niech mu rozkaze Bóg, pokornie prosimy, a Ty Ksiaze wojska niebieskiego, szatana i inne duchy zle,które na zgube dusz kraza po swiecie, moca Boza strac do piekla. Amen ------------------------------ TAJEMNICA CHWALEBNA CZ.1 Zmartwychwstanie Pana Jezusa OJCZE NASZ + 10 X ZDROWAS MARYJO CHWALA OJCU.. O moj Jezu przebacz... Maryjo bez grzechu ... TAJEMNICA CHWALEBNA CZ.2 Wniebowstapienie Pana Jezusa OJCZE NASZ + 10 X ZDROWAS MARYJO CHWALA OJCU.. O moj Jezu przebacz... Maryjo bez grzech ... TAJEMNICA CHWALEBNA CZ.3 Zeslanie ducha Swietego OJCZE NASZ + 10 X ZDROWAS MARYJO CHWALA OJCU.. O moj Jezu przebacz... Maryjo bez grzech ... TAJEMNICA CHWALEBNA CZ.4 Wniebowziecie Najswietszej Maryji Panny OJCZE NASZ + 10 X ZDROWAS MARYJO CHWALA OJCU.. O moj Jezu przebacz... Maryjo bez grzech ... TAJEMNICA CHWALEBNA CZ.5 Ukoronowanie najswietszej Maryji Panny na Krolowa NIeba i Ziemi OJCZE NASZ + 10 X ZDROWAS MARYJO CHWALA OJCU...X 3 KROLOWO ROZANCA SWIETEGO MODL SIE ZA NAMI X 3 NA KONIEC PRZEZ PIERWSZE 27 DNI: „ Pomnij o milosierna Panno Rózancowa z Pompei , jako nigdy jeszcze nie slyszano , aby ktokolwiek z czcicieli Twoich ,z Rózancem Twoim, pomocy Twej wzywajacy , mial byc przez Ciebie opuszczony. Ach , nie gardz prosba moja o Matko Slowa Przedwiecznego , ale przez swiety Twój Rózaniec i przez upodobanie jakie okazujesz dla Twej swiatyni w Pompei wysluchaj mnie dobrotliwie. Amen”. NA KONIEC OD DNIA 28 DO 54: „Cóz Ci dac moge o Królowo pelna milosci ? Moje cale zycie poswiecam Tobie – ile mi sil starczy bede rozszerzac czesc Twoja o Dziewico Rózanca Swietego w Pompei , bo gdy Twej pomocy wezwalam/em , nawiedzila mnie laska Boza. Wszedzie bede opowiadac o milosierdziu , które mi wyswiadczylas; o ile zdolam bede rozszerzac nabozenstwo do Rózanca Swietego , wszystkim glosic bede jak dobrotliwie obeszlas sie ze mna , aby i niegodni , tak jak i ja , grzesznicy , z zaufaniem do Ciebie sie udawali. O , gdyby caly swiat wiedzial jak jestes dobra , jaka masz litosc nad cierpiacymi , wszystkie stworzenia uciekalyby sie do Ciebie. Amen. xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx zajmuje mi 1 godzine dziennie ani minuty mniej ani minuty wiecej.Pozdrawiam

  • To było po katastrofie samolotu w Smoleńsku.W miesięczniku "Różaniec" przeczytałam o Różańcu do Matki Bożej Pompejskiej. Od kilkunastu lat odmawiam różaniec i tylko jedna część a teraz aż trzy części? Jednak 25 maja postanowiłam odmówić trzy części i to za nasz Naród aby się zjednoczył. Tak jak było po śmierci Jana Pawła II i po tragedii Smoleńskiej. Wierzę gorąco, że zostanę wysłuchana a koniec mojej modlitwy przypadnie na dzień 20 czerwca. W dzień wyborów na prezydenta. Jeśli chodzi o odmawianie różańca: to mi zajmuje, na jedna część 12 min. Nie mówię głosowo, tylko w myślach rozważam każdą tajemnicę różańca i nie dziele na cały dzień, tylko z samego rana odmawiam trzy części i w 36 do 40 minut zajmuje mi modlitwa:) dziękuję:)

  • Przepraszam: chciałam dopowiedzieć .Różaniec do Matki Bożej Pompejskiej napisałam,że zaczęłam od 25maja ale to jest już część dziękczynna, bo pierwszą część błagalną, odmawiałam od 28-kwietnia do 24-maja. Nawet nie wiem jak ten czas szybko zleciał:)

  • Witajcie kochani. Mam serdeczną prośbę. Czy ktoś z zaglądających na tę stronę mógłby się za mnie pomodlić. Od dłuższego czasu szturmuję chyba wszystkie Sanktuaria z prośbą o modlitwę. Mam tak wielkie problemy,że długo by mi było pisać. Mąż pije, wyzywa swoje dziecko a mnie wykańcza psychiczne. Wyzywa do najgorszych. Nie mam stałej pracy i brak mi poczucia swojej wartości i godności.Odmawiałam już 4 razy Nowennę i nic.Nie daję rady, jest mi tak ciężko.Jeśli ktoś choć poleci mnie Matce Najświętszej będę bardzo wdzięczna. Z góry serdeczne Bóg zapłać.

  • Madi od dzis i Ciebie bede Panu Bogu polecac i Twoja rodzine .Ofiaruj swoje cierpienia za nawrocenie meza i wszystkie przykrosci i upokorzenia . To moze zabrzmi glupio ale dziekuj Panu Bogu za wszystko co na Ciebie spada ,za wszystko co otrzymujesz dobrego ale i to co sprawia Ci bol i Cie rani , Nawet jesli wyda Ci sie to nie logiczne , nawet gdyby to mialo zabrzmiec tak : "Boze nie rozumiem dlaczego mam Ci dziekiwac za krzywdy jakie na mnie spadaja ale dzikuje bo tak mi ktos powiedzial by zrobic " Dziekiuj za dziecko ktore masz , dziekuj za dar zycia , dziekuj za meza , dziekuj za wszytko. pozdrawiam Cie serdecznie I juz w tej chwili polecam Cie Panu Bogu niech Cie pokrzepi Ranami Syna Swojego , niech Cie wzmocni Krwia Jego . (Jestesmy w oktawie Bozego Ciala .) A Mateczka Najswietrza niech Was zamknie w swoim Niepokalanym Sercu na wieki .Amen

  • Podobny mialam problem jak Madi.Mam trojke dzieci.Czesto krzyczalam na nie, nie potrafilam tlumaczyc.Kiedys az sie poplakalam i zaczelam sie modlic i pytac Boga dlaczego tak nerwowo reaguje?Zaczelam od siebie; dlugo nad soba pracowalam, modlilam sie, plakalam. Czesto bylam upokorzona czulam sie z tym zle, za kazdym razem przepraszalam bo chcialam zgody... dla dzieci.Praktycznie wszystko bylo na mojej glowie ale modlitwa dodawala mi sily i nie wiem jak to sie dzialo ale ze wszystkim nadazalam,praca zawodowa,dom;gotowanie, sprzatanie, pranie.Staralam sie, zeby dzieci mialy cos z tego dziecinstwa i urozmaicalam im dni ktore byly wolne.Na ile nas bylo stac; robilam wycieczki,wymyslalam zabawy.Byl okres kiedy bralam jakies leki psychotropowe.Bralam Biblie do reki chcialam cos wyczytac jakby jakis przekaz od Boga ale zawsze przeczytalam straszny fragment po ktorym zamykalam Biblie i odkladalam. Myslalam jaki Bog okrutny.Bog obdarza nas laskami kazdego dnia ale my to musimy dostrzec.Zawsze podchodze do modlitwy z wiara i pokora.Nigdy od razu sie nie dostaje wszystkiego. Bog nam dozuje jakby po troche to o co prosimy, mysle dlatego zeby dostrzegac wazniejsze rzeczy.Moja modlitwe na rozancu zaczelam od dziesiatki ale jak zycie mojej coreczki bylo zagrozone, prosilam Matke Boza o uratowanie jej zycia i obiecalam ze do konca moich dni bede odmawiac co dziennie caly rozaniec.Moja prosba zostala wysluchana.Tez stracilam prace i bylo ciezko ale Aniol Stroz czuwal. Od tamtej pory minelo juz dwadziescia cztery lata i wciaz otrzymuje laski od Boga.Maz stopniowo;ale caly czas sie zmienia na lepsze, nawet bardzo chetnie zawiozl mnie do Lichenia:) Dzieci Bog dal wychowac na porzadnych ludzi.Dzis cieszymy sie ich szczesciem i wnukami, pracujemy i im pomagamy.Co dziennie modle sie za wszystkich i dziekuje Bogu za wszystko; za cierpienia( bo kazdy ma jakas przypadlosc) i za kazdy dzien.Modle sie idac na spacer, do pracy; nie koniecznie caly czas na kleczkach i wielbie Boga.Modle sie za Ciebie madi aby Zmienilo sie wasze zycie na lepsze.Szczesc Boze.

  • Jezu, Ty powiedziałeś: "Uczcie się ode Mnie, że jestem cichy i pokornego Serca". Panie mój, wyniszcz we mnie pychę i próżność, a obdarz pokorą i cichością. Dopomóż mi wprowadzać w życiu te cnoty, abym otrzymał błogosławieństwo obiecane w Kazaniu na Górze: "Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię". Amen. Jezu cichy i pokornego serca, uczyń serce moje według Serca Twego.

  • Bardzo proszę z całego serca o wsparcie w modlitwie o nawrócenie na głęboką wiarę mojego byłego chłopaka Macieja.Niech otworzy swe egoistyczne serce na innych ludzi ,niech zrozumie że miłość a nie dobra materialne są najważniejsze w naszym ziemskim życiu,niech wróci do mnie i Dominiczka abyśmy mogli stworzyć rodzinę bogiem silną.Zrozpaczona i mocno kochająca prosi o modlitwę Monika.

  • Proszę o modlitwę w intencji nawrócenia mojej ukochanej :(

  • Dziś zobaczyłam Wasze wpisy i serdeczne za nie Bóg zapłać. Jaka ulga, że można liczyć na pomoc modlitewną.

  • Zapomniałam się podpisać. Madi

  • Adrianno-niezłe tempo-36 minut Nowenna.....Mnie zajmuje to 60 minut i myślałam,że to krótko.

  • 28 maja rozpoczęłam odmawianie nowenny po raz drugi. Modlę się tak gorąco, chcąc wyprosić łaskę dla mojej córki. Błagam o to Matke Najświętszą i ciągle mam nadzieję, że mnie wysłucha. Nie mogę patrzeć na jej samotność, smutek. Błagam, jeśli ktoś może wesprzeć mnie modlitewnie to bardzo proszę. Czasami się zastanawiam czy Matka Boża mnie wysłucha, czarne myśli ogarniają mój umysł. TERAZ CZAS SIĘ OTRZĄSNĄĆ I ZNÓW ZACZĄĆ WIERZYĆ ŻE mATKA MNIE WYSŁUCHA.

  • Witam, jestem pierwszy raz na tej stronie. 5-go lipca zaczełam odmawiać tę cudowną nowennę i po 4-ch dniach dostałam pracę, choć mam 53 lata, również mój syn tego samego dnia ją dostał. Polecam wszystkim, bo nawet jeśli nie zawsze szybko zadziała, to sama modlitwa jest pięknym spotaniem Matki Bożej

  • Witam wszystkich. Napiszę o swojej historii odmawiania Nowenny Pompeańskiej. Zabierałem się za jej odmawianie bardzo długo. Myślałem, że nie dam rady, przecież 3 różańce...gdzie ja znajdę na to czas, aż w końcu się przełamałem... jak się zakochałem. Modliłem się o żonę...podświadomie myśląc o jednej dziewczynie. Samotność paliła mnie zbyt długo, więc postanowiłem powalczyć o przyszłą żonę z pomocą Matki Bożej. Otóż moja modlitwa nie była błoga i nie osiągałem spokoju tak jak niektórzy. którzy dzielili się swoimi historiami. Otóż miałem ogrom czarnych myśli, trudności, rozkojarzeń, bólów, zniechęceń ...a nawet ogromnego cierpienia - gdzie wyłem z bólu i rozczarowania na podłodze. Jednak po 30 trudnych dniach Nowenny, kiedy opuściła mnie już całkowicie nadzieja i chciałem przerwać Nowennę... stał się cud - dokładnie od tego dnia - zacząłem być z tą dziewczyną razem - naprawdę był to najbardziej nieoczekiwany dzień kiedy mogło się to wydarzyć. Przypominiało mi to słowa mojego przyjaciela, który mi mawiał - "Wielkie rzeczy kosztują Wiele". Zachęcam zatem do tej Wielkiej Modlitwy zawierzając sie Kochanej Matce Bożej - mimo wszelkich trudności jakie mogą spotkać nie poddawajacie się bo naprawdę warto. Módlcię się całym sercem, uwielbiając Matkę Bożą, rozmawiajcie z nią podczas Różańca i bądźcie wytrwali i silni. Teraz czeka mnie trud wspólnego bycia razem i dojrzewania do małżeństwa z moim skarbem podarowanym mi od Pana Boga, ale wierzę, że pod ochroną Matki Bożej przejdziemy przez wszystkie trudności. Prosiłbym o jedno Zdrowaś Maryjo w naszej intencji i zachęcam wszystkich jeszcze raz do tej pięknej modlitwy jaką jest Różaniec. Pozdrawiam serdecznie Bartek

  • A ja zakończyłem właśnie 11 sty raz Nowennę Pompejańską,moja 84 letnia Babcia 2 razy odmawiała tą Nowennę i ani Babcia ani ja nie zostaliśmy wysłuchani przez Matkę Bożą Pompejańską.Nie mam już siły,aby od nowa 12sty raz zacząć tą modlitwę....nie wierze już w moc modlitwy...

  • A ja chyba za słabo się modliłam, bo na razie nie zostałam wysłuchana, ale chyba nie jestem tak oddana Matce, jak większość z Was, czytam Wasze historie i Was podziwiam, bo mnie się wydaje, że do końca nie zaufałam, że zostanę wysłuchana i dlatego nie zostałam wysłuchana, a nowennę skończyłam odmawiać na początku czerwca, czyli półtora miesiąca temu, a może powinnam raz jeszcze przystąpić do tej modlitwy? Czy codziennie to znaczy, że trzeba tę Nowennę odmówić do godziny 24 każdego dnia, czy chodzi o to, by odmówić Ją przed snem?

  • 18 dzień Nowenny, to wciąga. Nie wiem czy uproszę Mateńkę o potrzebną mi łaskę ale mam zamiar wytrwać w modlitwie . Nie wiem jednak czy dobrze ją odmawiam- czy słowa "ten różaniec odmawiam na Twoją cześć ....i intencję należy mówić przed Wierzę w Boga ? bo ja wypowiadam przed rozważeniem 1-ej tajemnicy Czy to ma znaczenie ? Myślę,że dla Maryi nie ma, liczy się modlitwa z wiarą .

  • ufajcie Maryi , Ona nikogo z Was nie zostawi . Ja zostałam wysłuchana choć modlitwa nie szła mi lekko, w trakcie modlitwy wiele spraw się cudownie rozwiązuje, trzeba tylko dostrzegać znaki od Pana Boga i nie zniechęcajcie się choćby nie wiem co -moja prośba spełniła się po pół roku od odmawiana Nowenny, w najmniej oczekiwanym momencie, a jeśli się nie uda uwierzcie, że naprawdę poszło by to na waszą niekorzyść wiem to z perspektywy czasu, bo strzeliłam focha jak raz nie zostałam wysłuchana, a teraz wiem, że chyba tak miał obyć...

  • Popieram. Ja również otrzymałam proszoną łaskę za jakiś czas od ukończenia Nowenny. Dostałam też wiele innych. Matka czuwa nad nami. Niedawno rozpoczęłam kolejną Nowennę w beznadziejnej dla mnie sprawie, jak zwykle....Bóg zawsze znajdzie rozwiązanie , On wie najlepiej co jest dla nas dobre. Mnie Maryja zaprowadziła do Jezusa, zawdzięczam jej wiele. Rok temu byłam niewierzącą tzn. w sumie wierzącą ale niepraktykującą a teraz jestem zakochana w Jezusie. Nie mogę sobie wyobrazić jak ja mogłam wcześniej tak żyć......bez Boga.............i wszystko dzięki Maryi i jej różańcowi .

  • WITAM WSZYSTKICH A W SZCZEGÓLNOŚCI ZAWIEDZIONEGO, TWOJA MODLITWA I TWOJEJ BABCI ZOSTAŁA NAPEWNO WYSŁUCHANA PRZEZ MATKĘ BOŻĄ, BYŁAM W PODOBNEJ SYTACJI TRACIŁAM NADZIEJE CZY MOJE MODLITWY A W SZCZEGÓNOŚCI NOWENNA ZA BLISKĄ MI OSOBĘ ZOSTAŁY WYSŁUCHANE, JEŻDZIŁAM RÓWNIEŻ MODLIĆ SIĘ NA MSZE UZDRAWIAJĄCE W INTENCJI TEJ OSOBY I TAK PRZEZ PÓŁTORA ROKU, AŻ DOWIEDZIAŁAM SIĘ ŻE PAN JEZUS MOJE MODLITWY WYSŁUCHUJE, A TO ŻE TYLE ZŁA SIĘ DZIEJE PRZEZ TĄ MI BLISKĄ OSOBĘ TO W PRZYSZŁOŚCI WYNIKNIE Z TEGO JESZCZE WIĘKSZE DOBRO I TO ŻE NASZ PAN JEZUS CHRYSTUS JEST ZE MNĄ I CHCE PRZEZ TO SPRAWIĆ ABYM BYŁA SILNIEJSZA, A POZA TYM NIGDY NIE NALEŻY WĄTPIĆ W MOC MODLITWY, KTÓRA POWINNA BYĆ PEŁNA WIARY, UFNOŚCI I MIŁOŚCI DO NASZEGO PANA BOGA....))) POZDRAWIAM WSZYSTKICH

  • ja dzis zaczynam i moge powiedziec ze jestem prawie pewny ze jesli wytrwam to stanie sie to czego tylko zechce

  • witam serdecznie :) Mam pytanko, czy można te tajemnice rozłożyć sobie na cały dzień tzn. jedną rano jedną w południe i jedną wieczorem?

  • Oczywiście że można. Pozdrawiam :))))))))))))

  • Witam wszystkich odmawiających Nowenę Pompejańską! Ja dowiedziałam się o niej dopiero dzisiaj, ale przeczytałam powyższe komentarze... Chciałam się podzielić moim doświadczeniem z Różańcem. Odmawiam go codziennie od 1996 roku - w tym tajemnice bolesne za moje wszystkie dzieci. Najświętsza Panienka pomaga im, jestem o tym święcie przekonana. Obiecała przecież, że każda modlitwa różańcowa zostanie wysłuchana. Nie proszę o bogactwo, ale o głęboką wiarę i trwanie przy Bogu dla moich dzieci, a takze o trwałość ich małżeństw. Z wielkim zdziwieniem zauważyłam, że gdy dawno temu odmówienie jednej dziesiątki sprawiało mi trudność, to teraz odmówienie całego Różańca przychodzi z łatwością! Trzymając w rękach różaniec, czuję, jakbym Maryję trzymała za rękę. Kocham Różaniec i wszystkich zachęcam do codziennego odmawiania. Dacie radę! Serdecznie wszystkich pozdrawiam, życząc miłości do Maryi i Jej Różańca. Nowenna Pompejańska - to piękna modlitwa. Janka

  • dziewiąty dzień nowenny i ani trochę ulgi, zastanawiam się czy to o co proszę jest możliwe do spełnienia, może powinnam zmienić intencję, wszyscy wkoło mi mówią żebym dała sobie z tym pragnieniem spokój, eh. Mateńko Pompejska pomóż mi a obiecuję że do końca swoich dni będę dziękować Ci codziennie z różańcem w ręku, chociaż ta forma modlitwy przychodzi mi z trudem. Bardzo proszę pomóż.

  • Justynko, nie trać nadziei! Jeżeli to, o co prosisz, jest zgodne z wolą Bożą, to na pewno zostaniesz wysłuchana. Szatan nienawidzi Maryi i Jej Różańca, dlatego sieje w nas niepewność i najróżniejsze watpliwości, a także niechęć do modlitwy różańcowej. Nie daj się tym kłamliwym podszeptom! Pozdrawiam Cię serdecznie. Janka.

  • Witam Was serdecznie, ja dowiedzialam się o nowennie on osoby, która w życiu wiele wycierpiala a jednak ma siłę modlić się tą nowenną za innych. Sama również chcialabym sie modlić ale jak u innych obawiam się, że nie wytrwam. Moja intencja dotyczy wyzdrowienia z choroby alkoholowej mojego męża. Rownież byłam na mszy o uzdrowienie....napiszcie proszę jesli ktos miał doświadczenia w podobnej sprawie i byl wysłuchany. Zawsze byłam wierzącą i praktykującą osobą ale dopiero teraz zaczynam pogłebiać wiarę i rozumieć co to wierzyć....

  • Nowenna Pompejańska uczyniła mnie innym człowiekiem -radosnym ,otwartym na ludzi. Przeżźywałam ogromne trudności podczas jej ostatniego odmawiiania -potworny smutek ,lęk ,,trwoga ,beznadzieja .Pytałam nawet -jak to możliwe ,czy modlitwa nie działa .? Teraz wiem: było ciężko po to ,żeby potem mogło być pięknie . Matka Boża prostuje mi życie. Brakuje mi słów...

  • Pozdrawiam Nowennę Pompejańską zaczęłam odmawiac 1 stycznia w intencji uwolnienia mojego męża z nałogu alkoholowego. Wytrwałam w tej modlitwie i zostałam wysłuchana. Modlę się nadal tą modlitwą już w innych intencjach. Matka Boska nikogo nie opuści . Tylko trzeba wierzyc .

  • Witam Wszystkich serdecznie, wczoraj po raz pierwszy przeczytałam o Nowennie Pompejańskiej. Mam zamiar rozpocząć odmawianie nowenny, boję się tylko czy wystarczy mi wytrwałości. Moja bardzo skomplikowana sprawa rodzinna wydaje się być nie do rozwiązania na ludzki rozum. Liczę jednak , jak Wy wszyscy, że uda mi się ubłagać Pana Boga przez wstawiennictwo Matki Bożej. Westchnijcie za mną abym wytrwała w modlitwie. Szczęść Boże

  • Witam Dziś obudziłam się bez nadziei i z wielkim ciężarem serca. W moim domu są problemy a ja jestem daleko i to jeszcze bardziej przytłacza i dobija bo nie mogę w niczym pomóc. Zaczęłam się modlić i prosić wszystkich Świętych, Boga i Aniołów o pomoc. Nagle usłyszałam wewnętrzny głos, że muszę znaleźć modlitwę, która pomoże i modlić się za moich bliskich bo tylko to mogę zrobić i takim sposobem znalazłam Nowenne. Czy to przypadek?? Wątpię! I dziś również zaczęłam i wierze, że skoro Bóg tak chciał to pomoże mojej rodzinie. Jest we mnie tyle wiary i chęci, a przede wszystkim jest mi lżej bo wiem, że nie jestem sama, poza tym u mnie w domu jest już lepiej mam nadzieję, że wszystko się ułoży! Szczęść Boże

  • Witam! Jak wy odmawiacie nowennę chodzi mi o sposób, to jest na kolanach, leżąc, na stojącą? Nie zawsze mam możliwość odmówienia na kolanach dlatego pytam jak wy odmawiacie / Wczoraj tj. 25 rozpocząłem i to nie jest takie proste ;) ale intencje tez nie są łatwe / Pozdrawiam

  • Nowenna rzeczywiście pomaga, może nie tak jak chciałam na początku ale pomaga. Jestem na 27 dniu odmawiania jej i 4 dniu następnej i zaczynam rozumieć że świat nie kończy się na tym jednym człowieku, jest mi lżej. Dziękuję ci mateńko i oczywiście św. Rito do której też się modlę. Pozdrawiam

  • BARTEK, moglbym prosic o email do Ciebie i krotka rozmowe?

  • Załamałam się. :((((((( Nowennę zaczęłam odmawiać 11.08. pełna wiary i nadzieji. Zostawiłam tu swój wpis i prośbę o Zdrowaś Maryjo. Moje modlitwy od lat są nie wysłuchiwane, powoli pogrążam się w depresji i beznadzieji. Nowenna też nic nie zmienia, a teraz zobaczyłam, że mój wpis został usunięty. Trzymam różaniec, łzy zalewają mi oczy, gardło sciśnięte.Czy ten kto nadzoruje tę stronę zdaje sobie sprawę ile krzywdy może komuś wyrządzić przez usunięcie wpisu? Skąd brać siłę do dalszego życia?

  • Witam, wczoraj skończyłam odmawiać Nowennę Pompejańską w intencji, aby bliska mi osoba znalazla pracę. W dniu, w którym kończyłam część błagalną, mój znajomy miał swój pierwszy dzień w nowej pracy, wkrótce minie miesiąc, jak ma zatrudnienie. Cieszę się, że ma pracę i że udało mie się wytrwać, choć z początku wahałam się, czy w ogóle tę Nowennę zacząć, obawiałam się, ze nie podołam. Ale dałam radę. I mają rację Ci, którzy mówią, że ta modliwa "wciąga". Mało tego, mam wrażenie, że człowiek otrzymuje jeszcze inne łaski, niby niezwiązane z intencją, w ktorej odmawia Nowennę, tak jakby dodatkowo - u mnie był to wewnętrzny pokój, którego tak często mi brakowało. Pozdrawiam wszystkich:-)

  • Anno, bierz ją z różańca, miej go zawsze w kiszeni i przy każdej złej myśli, zwątpieniu i smutku, weź go do ręki, pomyśl o całej sprawie, podziękuj za to co otrzymałaś, przeproś za swoje błędy. Ja tak sobie uświadomiłem jak bardzo zraniłem bliską mi osobę, teraz proszę żebyśmy znowu mogli do siebie wrócić, o jej przebaczenie i inne łaski nam potrzebne, Bóg wie lepiej czego nam potrzeba. Są chwile załamania i ogromnej radości, że się uda. Kiedy juz chcę odpuścić i myśle, że tego nie zniosę, coś w środku zawsze, ZAWSZE, mówi mi że mam siłę i wytrzymam. Nie potrafię odpuścić :)

  • Witam, odmawiam Nowenne Pompejanska od sierpnia zeszlego roku bez przerwy, jedna bardzo wazna prosba zostala wysluchana, w jednej bardzo trudnej modle sie juz drugi raz, mam nadzieje, ze Bog bedzie laskawy. Dwa razy nie pamietam o co sie modlilam, wiec nie wiem czy moja prosba zostala wysluchana. Refleksja jednak jaka mi sie nasuwa, po tym okresie odmawiania nowenny, jest taka,ze dzieki odmawianiu tej modlitwy inaczej patrze na swiat, z wiekszym spokojem podchodze do trudnych sytuacji w moim zyciu. Wydaje mi sie, ze nie najwazniejsze jest czy zostaniemy wysluchani, bo zawsze nasze prosby powinnismy uzgadniac z wola Boza, a nie narzucac Bogu swoja wole. Wszystkim zawiedzionym i niewysluchanym zycze rozeznania woli Bozej. Wdzieczna Matce Najswietszej za te cudowna modlitwe. Pozdrawiam Wszystkich

  • Nie poddawaj się ANNO, będę się modlił o pokój dla Ciebie... głowa do góry :)

  • Nie poddawaj się Anno!!To szatan sprawia że zaczynasz wątpić ,ja raz odmówiłam Nowennę i jeszcze nie otrzymałam tego o co proszę ale wierze!Od dwóch dni rozpoczełam kolejną nowennę w tej samej intencji,myślę że wcześniej myślał;am tylko o tym żeby ją dostać tak jak produkt w sklepie,wiele dni wypłakałam ale teraz wiem że nie potrafiłam się modlić!!!!Matka nasza Różańcowa jest ukochana ,ona cię nie zostawi!!!tylko zaufaj Jej z całego serca,ja tego chyba nie potrafiłam wcześniej,teraz wiem że ratuje mnie w takich małych prostych sytuacjach a ja zaczynam oddawać je całkowicie swoje życie!Ps.Kiedyś odmawiałam różaniec w samochodzie,to dziwne ale przy ostatniej tajemnicy porwał mi się na strzępy!!!Zaczełam bardziej rozumieć jak szatan-nienawidzi tej modlitwy!!!!Będę modlić się za ciebie i za innych którzy dokonali wpisu na tej stronie,prosząc jednocześnie o modlitwę za mnie.............i koniecznie przystepuj do sakramentów spowiedzi i komunii Świętej bo bez tego ani rusz!!!!!

  • Chciałam się podzielić swoim doświadczeniem ponieważ odmawiałam Nowennę w intencji mojego taty, który jest alkoholikiem w każdym dniu gdy ją odmawiałam tata oczywiście codziennie pił i przy tym okropnie się zachowywał potem w domu (jakby szatan w nim siedział i wydzierał się) chociaż tata nawet nie wie, że się modliłam za niego, po trzech dniach miałam już dość tych ciągłych wojen z nim i nie miałam już sił żeby odmawiać Nowenny i ją przerwałam, on oczywiście dalej pije, ale nie ma tego co było przez te dni gdy odmawiałam Nowennę, czy to działanie tego Złego???

  • Złego lub nie. Ja proszac Boga tez otrzymuje skutek odwrotny od zamierzonego, prosze o pogodznenie sie z dziewczyna a przestala odpisywac nawet na smsy. Nie mozemy stwierdzic czyje to dzialanie ale to oznacza ze NIE WOLNO sie poddac, to moze byc proba od Boga lub cos innego, trzeba w tym wytrwac. Tak jak powiedzial Bartek "wielkie rzeczy kosztuja wiele". Sprobuj jeszcze raz nowenne ale pod zadnym pozorem nie mozesz sie poddac! Podczas nowenny otworzysz sie na Boga i wtedy zobaczysz. Idz do spowiedzi, komunii swietej i wytrwaj najgorszy czas czyli poczatek, kiedy dzieje sie odwrotnosc tego o co prosisz. Kup różaniec na palec, tak jak ja i zawsze idz myslami do Boga w trudnych chwilach. Pamietaj ze musisz mu zaufac i uwierzyc, ale to nie jest pop siup ze pomyslisz i nagle masz wiare i nadzieje. Pros o wiare Boga, szukaj go, gdy nie wierzysz szukaj i nie ustepuj, dla Niego liczy sie to ze probujemy, chcemy, trudzimy sie. Nie ma czlowieka ktory by nie zwatpil, moj ksiadz mowil ze bardzo czesto on tez watpi, ale to chodzi o to zeby sie nie poddac a nie wierzyc bez przerwy, musimy szukac prawdy po trochu a nie map i instrukcji obslugi od Boga :)

  • Ja o Nowennie Pompejskiej dowiedziałam się, gdy zachorował mój tato. Kiedy trafił do szpitala, lekarze postawili diagnozę, że ma tętniaka lub guz przerzutowy w głowie. Dopytywałyśmy lekarzy czy jest możliwość, że jest to jakiś zwykły krwiak. Lekarze zapewniali, że nie ma żadnych śladów świeżej krwi i "twór" ten ma regularny okrągły kształt i w najbliższych dniach wyjaśni się czy jest to tętniak, czy guz przerzutowy, że są tylko te dwie możliwości. Wtedy zaczęłyśmy razem z siostrą odmawiać Nowennę Pompejską. Po kilku dniach lekarze wykluczyli tętniaka. Potem nie mogli rozpoznać tego "tworu", planowali robić biopsje. Jednak po trzech tygodniach pobytu w szpitalu powtórzono rezonans i lekarze stwierdzili, że jest to krew, ale, że ma tak regularny kształt, może świadczyć o tym, że jest tam krwawienie do guza i krew zasłania guz. Taty stan był stabilny, dlatego został wypisany wtedy do domu, miał zgłosić się po miesiącu na kolejny rezonans, kiedy krew się wchłonie, żeby rozpoznać co to jest. Termin rezonansu został ustalony na dzień po zakończeniu odmawiania przeze mnie i przez siostrę Nowenny Pompejskiej. Rezonans wykazał, że był to jedynie krwiak udarowy , który się wchłania i wykluczono jakiegokolwiek guza. Jestem pewna, że stało się tak za sprawą Nowenny, bo przecież na samym początku lekarze stanowczo stwierdzili, że nie ma tam śladów żadnej krwi, a pytałyśmy ich z siostrą o to kilkakrotnie. Chcę wspomnieć jeszcze o tym , że podczas odmawiania Nowenny miałam ogromne poczucie bezpieczeństwa, tak jakby świadomość, ze nie może wydarzyć się nic złego.

  • dzisiaj pierwszy dzien nowenny musze powiedziec,ze ciezko mi bylo sie zabrac tzn chcialam mialam ochote ja zmowic w dodatku po przeczytaniu waszych komentarzy tym bardziej,ale moje lenistwo panuje nade mna.dzisiaj jednak mimo lenistwa dalam rade.zmowilam nowenne pompejanska.modle sia za was wszystkich o wytrwalosc jak rowniez dla mnie.pozdrawiam

  • Wszyscy jesteście cudowni,jak mówicie z taką wiarą o modlitwie różańcowej.Tak-wiara czyni cuda.Jeśli z wiarą modlimy się w konkretnej intencji,która przyczyni się do naszego zbawienia,nasza najlepsza Matka-Matka Boża wysłucha nas.Ja o tej Nowennie dowiedziałam się ok.2 tygodnie temu i okazało się,że mam w domu książkę o tej nowennie,o której zapomniałam.Wówczas wydawało mi się,że jest to dla mnie nie możliwe,żeby odmawiać cały różaniec przez tyle dni. I nagle w sobotę doznałam olśnienia i tak silny impuls,że postanowiłam rozpocząć Nowennę Pompejańską.Rzeczywiście nowenna ta daje niesamowitą siłę, ale i też pokusy szatana, dlatego prosiłam znajomych o modlitewne wsparcie w wytrwaniu.Ja odprawiam tzw dużą nowennę przed Świętem Chrystusa Króla tzn. przez 9 dni co 9-ty dzień w grupie 9-cio osobowej i również odmawia się cały różaniec.Do tej pory nieraz miałam problemy czasowe z odmówieniem różańca. A w tej Nowennie,wprawdzie jest to dopiero drugi dzień,jest zupełnie inaczej.Jestem niewytłumaczalnie szczęśliwa i nie mam żadnych oporów do modlitwy.Zdaję sobie sprawę,że za 6 dni muszę zmówić 2 razy cały różaniec, ale ufam,że Matka Boża pomoże mi,ponieważ mnie kocha.Mam intencję,w której na ludzki rozum nikt nie jest w stanie mi pomóc.Dlatego postanowiłam zaufać Maryi i wiem,że będę wysłuchana.Również WAS kochani proszę chociaż o 3 x Zdrowaś Mario o moją wytrwałość, a ja będę modlić się za WAS,jak za rodzinę różańcową.Pozdrawiam wszystkich modlących się jak również wątpiących

  • Dzisiaj 28 dzień nowenny. Modlę się o prace dla mnie. 25 dnia nowenny Urząd Pracy skierował mnie na staż na pół; roku mam zajęcie za 740zł.Modlę się dalej. Podczas trwania tej nowenny jest we mnie wielki pokój i widzę, że mam inne relacje z mamą, lepsze. Poprzednio mama często mi dokuczała,a teraz jest dla mnie dobra i mi pomaga,wielka odmiana,chociaż intencja mojej nowenny jest o pracę.

  • Wczoraj zacząłem odmawiać Nowennę Pompejańską. Dowiedzialem sie o niej od mojej mamy która sobie o niej nagle przypomniała gdy dowiedzieliśmy się, że w mojej rodzinie jest osoba z rozpoznaniem raka złośliwego. Moja mama przekazała tą nowennę bliskim członkom rodziny kuzyna i wierzymy, że kuzyn wyzdrowieje. Ja modlę się o pracę o którą zabiegam od prawie roku co doprowadziło mnie głebokiej nerwicy i depresji. Po tej pierwszej modlitwie od razu poczułem się inaczej... lepiej na duchu i z lepszym humorem.

  • dzisiaj 44 dzień Nowenny i równolegle 21 dzień drugiej. Zaczęłam drugą bo nie mam jakoś przekonania że ta moja pierwsza intencja się spełni albo inaczej, nie chce robić dobie nadziei. No cóż jak do tej pory nie widzę poprawy. Może tylko tyle że trochu mi lżej. Pozdrawiam

  • do K. mój mail to dr_bk@o2.pl

  • Miki mam do Ciebie pytanie. Czy w czasie modlitwy także odczuwałeś czasami straszliwe wręcz zwątpienie? W moim przypadku na początku odmawiania nowenny czułem się wspaniale, byłem pełny nadziei wiary. Któregoś dnia w moim sercu pojawiło się jednak to zwątpienie, które trwa do dzisiaj. Jak sobie z tym radziłeś, oczywiście jeśli tego doświadczyłeś. Boję się że te moje zwątpienie może przeszkodzić mi w otrzymaniu łaski o którą tak bardzo proszę. Pozdrawiam

  • Łukasz Ja np. w sobotę kończę Nowennę i to zwątpienie jest coraz większe. Wsumie to już nie wierzę że jeszcze coś się zmieni. Przestałam wierzyć w połowie Nowenny, ale samą Nowennę chciałam skończyć dla siebie i dla Mateńki. Jedno co mi się odmieniło to to że pokochałam różaniec za którym kiedyś nie przepadałam. Jestem także na 29 dniu odmawiania drugiej Nowenny. Jeśli Bóg będzie chciał to spełni się to o co tak bardzo proszę, bardzo bym tego pragnęła, ale robić sobie nadzieje i potem żeby jeszcze bardziej bolało myślę że to nie ma sensu:) Pozdrawiam

  • Łukasz, moze ono jest od Boga? Pewien ksiadz powiedzial kiedys "wiesz czemu Pan Bog gra Ci na nosie? Bo Cie kocha i pragnie, pokloc sie z Nim! On pragnie z Toba rozmawiac" :) Przesluchaj to http://raul1989.wrzuta.pl/audio/aU7qqKR4dJc/ks._piotr_pawlukiewicz_-_dno_naszego_serca

  • Witam wszystkich, mam ogromne problemy małżeńskie. Mąż nagle wyprowadził się z domu nie podając żadnego powodu i się do mnie nie odzywa. Jestem załamana. 15 sierpnia w święto Matki Bożej pomyślałam, żeby zacząć się modlić i znalazłam w internecie tę nowennę. Wierzę, że to Matka Boża skierowała mnie na te tory. Przyznaję, że zawsze miałam problem z modlitwą. Ku mojemu zdziwieniu nie mam żadnych problemów z odmawianiem nowenny, wręcz nie mogę się doczekać każdego następnego dnia. To jest już dla mnie cudem. Kiedy skończyłam część błagalną, następnego dnia mąż się odezwał, ale niestety powiedział, że chce przyjść po resztę rzeczy. Przez chwilę poczułam zwątpienie, ale nie przerwałam modlitwy. Zostało mi 14 dni, mąż jeszcze sie nie pojawił, wierzę, że Matka Boża mi pomoże i moje małzeństwo da się jeszcze uratować. Proszę zmówcie jedno Zdrowaś Mario za moją rodzinę.

  • No pewno że się pomodlimy za Twoją rodzinę Szarlotko :) A zwątpienie faktycznie przychodzi, ja mam 45 dzień nowenny i też chwilami wątpię co na początku się nie zdarzało. Ale ciągle wierzę :) a może to o co proszę nie jest mi potrzebne do zbawienia po prostu.... Dzięki za przypomnienie słów ks. Pawlukiewicza :)))))))

  • Szczęść Boże, O Nowennie Pompejańskiej i cudach z nią związanych można przeczytać w książce Błogosławionego Bartolo Longo " Cuda i łaski Królowej Różańca Świętego w Pompejach". Jeśli Cię to interesuje to fragmenty książki można przeczytać na stronie: www.rosemaria.pl Można tam też zamówić tą wartościową pozycję. Z Panem Bogiem, Aga

  • ŁUKASZU I POZOSTALI DRODZY INTERNAUCI,do jakiejś połowy nowenny modliło mi się bardzo dobrze, to znaczy z wielkim wewnętrznym przekonaniem i faktycznie z przekonaniem, że to o co proszę jest dobre i że się spełni. Później faktycznie już tak nie było,ale nadal się modlę. Teraz ta modlitwa jest jakby "sucha",ale trwam wiernie,bo nie w uczuciach miłych tkwi wartość modlitwy. Poza tym od kilku dni mam kłopoty ze zdrowiem, które jak mi się wydaje nie mają wyraźnej przyczyny. Może to jakieś działanie szatana...2 dni miałam problemy z kręgosłupem i z mięśniami,co przeszło,a teraz od trzech dni boli mnie żołądek.Dzisiaj jest mój 39 dzień nowenny,a kończę 9 października. Zobaczymy jak będzie dalej.

  • Witam wszystkich bardzo serdecznie! Nie zrażajcie się Kochani, że czasami jest źle, że ciężko, wszystkich chyba to dotyka. Ale proszę módlcie się, mimo przeszkód. 11.09.2010 skończyłam odprawiać Nowennę Pompejańską. Cieszę się ogromnie, że choroba nie postępuje, nie musi być leczona.Chwała Panu! Dojrzewam myślą do tego, żeby ponownie odprawić jeszcze raz, dołącząjąc tajemnice światła. Wiem że jest to duże wyzwanie, cały różaniec, ale potem może być tylko radość! Tak jak piszą internauci, to prośba o którą się prosi Matkę Najświętszą, może przyjść w najmniej spodziewanym momencie. Ale UFAM, że będzie dobrze, że jeszcze długo będę się cieszyć życiem. Z PANEM BOGIEM! Pozdrawiam bardzo serdecznie!

  • Szatan stara się na różne sposoby zniechęcić nas do modlitwy. Wiadomo przecież jak nienawidzi różańca, a cóż dopiero nowenny pompejańskiej, w której jesteśmy tak blisko naszej Matki jak nigdy dotąd. W moim sercu akurat zasiewał zwątpienie, w przypadku innych może to być np choroba, tak jak w przypadku Mikki. Często szukałem informacji o Bogu, Maryi i szatan często powodował, że trafiałem na z pozoru dobre strony. Jednak gdy się było w nich doczytać to albo pisało że Boga być może nie ma, że nie było Jezusa. Naprawdę coś takiego niemal zupełnie mnie "dołowało". Na szczęście myślę że już ten trudny okres mam już za sobą. Od jakiegoś czasu przed rozpoczęciem różańca zwracam się do Pana Jezusa, Matki Bożej aby towarzyszyli mi w rozmyślaniach nad tajemnicami, aby kierowali moimi uczuciami. I to bardzo pomaga! Zachęcam wszystkich aby tak właśnie robili. A gdy kogoś zacznie "kusić" niech odmówi z wiarą Pod Twoją obronę. Pokusa zniknie chociaż na jakiś czas.

  • Skończyłam wczoraj Nowennę. Mam do was pytanko, kilka razy przerwał mi się różaniec, ostatnio jakiś tydzień temu, zawsze na tajemnicy bolesnej:) Dziś zauważyłam że na jednym dziesiątku nie ma jednego koralika, wcześniej tego nie widziałam. Czy ta Nowenna jest nadal ważna?? . Odmówiłam dzisiaj za to dwie części bolesne dodatkowo w tej intencji. To chyba sprawka szatana :) Pozdrawiam i miłej Niedzieli P.S mam tylko jeden różaniec, jest On dla mnie bardzo ważny, kupiłam go w Rzymie w dniu pogrzebu Papieża. Dla mnie to trochę taka relikwia. Obiecałam że jak się spełni to o co proszę oddam ten różaniec jako wotum dla Pani Jasnogórskiej w Częstochowie, chociaż trudno będzie mi się z nim rozstać. :)

  • No pewno Justyno że nowenna jest ważna!!!!!! Maryja nie siedzi w niebie z liczydłem :) a poza tym nie zrobiłaś tego specjalnie :)

  • Dzisiaj kończę nowennę, a jutro zaczynam kolejną. Nie modliłam się o zdrowie i w żaden sposób moja intencja nie była związana ze zdrowiem,a podczas odmawiania nowenny,pod jej koniec miałam poważne problemy ze zdrowiem. Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że akurat wczoraj nastąpiła radykalna zmiana na lepsze, a dzisiaj czuję się już prawie zdrowa. Może to tylko zbieg okoliczności, a może coś więcej. Dodatkowo w ostatnich 10 dniach nowenny byłam bardzo nerwowa, szybko wzburzałam się wewnętrznie, w głowie pojawiały mi się myśli i słowa, które były brzydkie, wulgarne. Bardzo mnie to zdziwiło,bo na co dzień nie używam wulgaryzmów i nie lubię jak ktoś ich używa,a nawet nie przebywam w takim środowisku w którym ludzie używają takich "przecinków".Dzisiejszej nocy śnił mi się nawet mój zmarły dziadek. Jeszcze mam dzisiaj do odmówienia dwie tajemnice. Czekam na spełnienie mojej intencji. Zobaczymy jak będzie. Pozdrawiam wszystkich czytających tę stronę i życzę wytrwałości w modlitwie i ufności w to, że będzie dobrze.

  • Jutro kończę część błagalną, Mam podobne doświadczenia ze zdrowiem jak Mikka, mianowicie odnowiła mi się kontuzja kręgosłupa i to na poważnie. Nie mogę siedzieć na krześle tylko leżę, ewentualnie chodzę, ponieważ ból jest tak silny. Z tego powodu prawie od samego początku odmawiam nowennę leżąc w łóżku ponieważ o klęczeniu nie ma mowy. Miałem wiele chwil zwątpienia i zacząłem nawet podświadomie kwestionować że cokolwiek może mi teraz pomóc w znalezieniu pracy. Jednakże czytając wypowiedzi ludzi odmawiających tę nowennę na nowo zaczynam wierzyć w miłosierdzie Boga i pomoc Matki Bożej. Życzę wszystkim wytrwałości w odmawianiu Nowenny Pompejańskiej i opieki Maki Bożej.

  • Witam :) Po odmówieniu Nowenny Pompejańskiej odczuwam potrzebę modlitwy. Na razie chcę zrobić sobie krótką przerwę od "niej". Czy jest mi ktoś w stanie polecić jakąś inną modlitwę, tylko żeby też była ona dość długa i podobnie zachęcała do modlitwy. Przepraszam za moją być może nieskładną wypowiedź i proszę o odpowiedź :)

  • spróbuj może odmawiać Tajemnice Szczęścia, pamiętaj tylko że w modlitwie nie chodzi o to żeby była jak najdłuższa. Nieraz jeden akt strzelisty ma w oczach Bożych większe znaczenie niż godziny "klepania" wyuczonych formułek :)

  • Dziękuję Damianie :) Mam jeszcze jedni pytanie: jak należy odmawiać tej tajemnice? Tzn czy muszę rozmyślać o męce Jezusa Chrystusa w czasie czytania modlitwy czy także muszę jakiś czas po każdej modlitwie a jeśli tak to przez jaki czas i na czym mam głównie się skupiać. Przepraszam że piszę na tym forum ale chyba tylko tutaj mogę uzyskać dobrą odpowiedź. Proszę o wskazówki i pozdrawiam :)

  • wiesz, myślę że najlepiej jak znajdziesz jakieś forum na temat Tajemnicy Szczęścia. Tam znajdziesz odpowiedzi na wiele pytań, poczytasz o doświadczeniach ludzi którzy tą modlitwę praktykują. Pozdrowionka :)

  • jestem 4 dni od zakończenia nowenny modle się w intenciji rzucenia palenia papierosów przez męża. od 8 dni mąż nie pali i mam nadzieję że wytrwa nie powróci do palenia. Ale od 6 dni dzieją się złe rzeczy u mnie w pracy problemy, w domu mąż rozmawia służowo dzieci chorują nie wiem co się dzieje . Odmawiam już czerty raz ale nigdy mnie spokały taki złe rzeczy. Ale ufam Maryji wiele razy mi pomogla w trudnych sytuacjach życiowym myślę że to przejściowe że ułoży nam się wszystko z mężem . Ufam Ci Maryjo. Czy ktoś miał już takie podobne doświadczenie pod koniec nowenny.

  • Dzis moj pierwszy dzien Nowenny ale jestem dobrej mysli wiem, ze sie uda - bo musi. Wszystkim ktorzy zaczeli lub chca zaczac zycze wytrwalosci i wiary ze sie uda i ze wszystko sie ulozy-Z Bogiem

  • witam wszystkich.do zakonczenia nowenny brakuja mi jeszcze 4 dni.to o co sie modle jeszcze jakos nie ma widoku,ale jakos sie tym zabardzo nie przejmuje bo wierze ze maryja mnie wyslucha.byly chwile zwatpienia,niechcialo mi sie odmawiac,nieraz odmawialam zeby tylko odmowic.ale wytrwalam.dzieki tej nowennie jestem o wiele spokojniejsza,jakos czuje ze wszystko sie ulozy wg woli bozej ze wszystko bedzie ok.wczesniej nie wiem czy to depresja czy co ale co rusz ryczec mi sie chcialo,jakas bez zycia bylam.nowenna sprawila,ze jestem bardziej usmiechnieta i nawet jakos nie mam czasu sie dolowac cos wewnetrznie nie pozwala mi sie dolowac.po przeczytaniu tutaj o tajemnicach szczescia zaczelam odmawiac ta modlitwe.calkiem inna ja jakby ktos dal mi powera.wzielam sie do zycia cos mi sie chce a nie tak jak wczesniej leń leń leń.modlitwa dziala cuda.modle sie za was wszystkich by NMP was wysluchala.pozdrawiam milego dnia zycze

  • Dzisiaj zakończyłem odmawianie Nowenny Pompejańskej. Modliłęm się o to aby dostać pracę w Anglii, poneważ w nie wyobrażam sobie życia w Polsce. Aplikowałem do ponad 90 firm. To co sie stało przeszło moje najśmielsze oczekiwania. 2 tygodnie przed zakończeniem nowenny zostałem zaproszony na rozmowę kwalifikacyjną. Ryzykowałem, ponieważ nie wiedziałem czy mam jakieś szanse, ale pomyślałem, że to właśnie za sprawą tej nowenny mam szansę dostać wymarzoną pracę. Kupiłem więc bilet w jedną stronę i stawiłem sie w tej firmie na czas. Na rozmowie nie miałem większych trudności z odpowiadaniem na pytania pomimo, że mój język angielsk nie jest taki płynny a pytania były naprawdę wyszukane. Zdołałem nawet zaskoczyć mojego rozmówcę tym że jedno z pytań mie było sprecyzowane i poprosiłem o jego rozwinięcie. Usłyszałem tylko: "nie wiem". Dwa dni później dostałem telefon, że chcą abym dla nich pracował. W poniedziałek zaczynam pracę, na którą czekałem rok! To co się stało to nie jest zrządzeniem losu tylko łaską od Boga. Życzę Wam wszystkim wytrwałości w modlitwie, bo wiem, że zawsze pojawia się wątpliwości czy ta modlitwa zostanie wysłuchana. Mój przypadek oraz wielu innych osób potwierdza jej skuteczność. Pozdrawiam.

  • @anna0039 Ja czułem sie bardzo podobnie. Wątpiłem w to czy odmawianie tej nowenny ma jakikolwiek sens. Moja wiara w Boga była prawie żadna. Teraz jest zupenie inaczej. Również byłem załamany ale wiara w spełnienie mojej prośby trzymała mnie przy życiu. To o co porosisz może sie wydażyć po zakończeniu noweny, więc módl się do samego końca. Pozdrawiam.

  • Witajcie Trzy dnie temu skończyłam odmawiać Nowenne i zaczęłam następną. Każdego dnia czuję coraz bardziej jak Matka Boża dodaje mi sił do walki z trudnościami i własnymi słabościami. Tego o co proszę w Nowennie jeszcze nie otrzymałam ale głęboko wierzę, że zostanę wysłuchana jeśli będzie to zgodne z wolą Bożą. Pozdrawiam wszystkich i życzę wytrwałości w modlitwie.

  • witam dzisiaj zaczęłam kolejną nowennę.bardzo mi brakowało tej nowenny,ale trudno było mi się zebrać do odmawiania,no ale w końcu udało się.wiem,ze zostanę wysłuchana.przy wcześniejszej nowennie nie zostałam jeszcze wysłuchana,ale wierzę.teraz modle się o moją przemianę na lepsze. i tak sobie myślę,żeby cokolwiek dostrzec najpierw człowiek się musi sam zmienić by dostrzec pewne rzeczy.pozdrawiam wszystkich.z Bogiem

  • Czemu nikt się nie odzywa na tym forum :( Codziennie tu zaglądam i rzadko kiedy jest jakiś nowy wpis :P

  • może dlatego, że to nie forum :)

  • witam

  • Przeczytałam wszystkie wpisy... odmawiam NP, jestem już na części dziękczynnej. Zwątpienie pojawiało się u mnie i nadal pojawia. Nie umiem odpowiedzieć czy coś już się ruszyło w mojej intencji, ale na pewno ja na tej modlitwie skorzystałam bardzo. Wspominany już spokój, spowiedź, uczestnictwo w komunii św. i ta nieodparta potrzeba ciągłej modlitwy. Bywa, że w nocy budzę się przy przekręcaniu na drugi bok i łapię się na tym, że mówię różaniec. Niepojęte...Nie rozważam każdej tajemnicy, bo nie potrafię się skupić, odmawiam w autobusie i leżąc lub siedząc na łóżku. Wydaje mi się, że jednak nie to jest ważne ale wytrwałość i zaufanie Bogu i Maryi. Pozdrawiam i życzę wytrwałości! Nie dajcie się szatanowi!

  • Może moj post i pytanie w nim zawarte wyda sie dziwne, ale czy wam tez może zdarzyło sie, iż podczas odmawiania nowenny porwał sie wam różaniec??

  • Asiu mnie osobiście się nie porwał, ale czytałam na innym forum dotyczącym NP, że takie przypadki się zdarzają, bo szatan nienawidzi modlitwy różańcowej. Jedna kobieta pisała, że pewnego dnia poszła do sklepu i kupiła kilka różańcy na zapas, bo rwały jej się nagminnie:) Trwaj nadal i nie zrażaj się:) z Bogiem

  • Śmiechy, żarty ale nie ma dnia, żeby w nowym miejscu mi sie nie rozerwał...normalnie jest w strzępach...chyba pojdę za przykładem tej pani i kupie na zapas bo momentami prawdziwą sztuką jest odmawiać różaniec, który składa się z 3 kawałkow...

  • Ja mam tzw misyjny kolorowe dziesiątki na sznurku. Na razie się trzyma kilka lat i jedną NP też przetrzymał. Możesz spróbować taki właśnie kupić :) Chociaż miałam taki dziesiątek i mi się rozwiązał... A czy oprócz przychodzą CI do głowy jakieś myśli dziwne? Np że Bóg Cię nie kocha?
    Za 9 dni kończę NP... Moja prośba konkretnie nie została wysłuchana, ale sporo łask otrzymałam, zwłaszcza spokój w głowie... ojciec nie pije i sam też zaczął odmawiać, bo mu podsunęłam, a z moim byłym mam normalny kontakt... Wierzę, że jeszcze do siebie wrócimy, ale nic na siłę... On sam musi zrozumieć co do mnie czuje, bez mojej "pomocy" i naciskania. Wytrwałości życzę z różańcem! A w razie czego masz jeszcze swoje palce u dłoni :))) ja często z nich korzystam he he:)

  • Wiesz, o dziwo po napisaniu tego posta w ogóle ani razu się nie rozerwał...nie chce żeby ktoś myślał, że jestem nawiedziona albo wymyślam, ale tak właśnie jest. Teraz wywijam go na rożne strony i nic, oczka ani drgną...dziwne ale niech już lepiej tak zostanie :) Co do dziwnych myśli...może niekoniecznie, że Bóg mnie nie kocha, ale często nie chce mi się modlić ani prosić o coś, bo wydaje mi się ze nie zasługuję na łaskę, bo grzesznicy nie mają prawa prosić o cokolwiek...I choć odmawiam NP, to od kilku dni bez przekonania i wiary, że to coś zmieni. Ciągle nawiedza mnie myśl, że skoro uporałam się z bólem i jestem już pogodzona z tym co było, moja intencja nie ma już znaczenia i nie powinnam tego ciągnąc bo i tak się nie spełni...że sam spokój i fakt zaakceptowania rzeczywistości to już wszystko, co może być mi dane. Czemu pytasz o te dziwne myśli???
    Tobie życzę szczęścia i również wytrwałości. Mam nadzieję, że to o co prosisz spełni się. A z palców mam zamiar zacząć korzystać :))

  • Witam
    Sam nie wiem od czego zacząć pisanie. Może napisze co w ostatnim czasie wydarzyło sie w moim życiu. Początkiem grudnia miałem strasznego doła. Miałem już nawet myśli samobójcze i wtedy znalazłem w internecie Nowenne Pompejańską. Myśle,że nie był to przypadek. A było to tak. We wrześniu byłem w Sandomierzu i w kościele św Jakuba pomodliłem sie przed cudownym obrazem Matki Boskiej Różańcowej o swoje nawrócenie oraz w drugiej osobistej intencji. Już wtedy nie byłem w najlepszej kondycji psychicznej. Zabrałem z tego kościoła obrazek MBR (Matki Boskiej Różańcowej) przed którym odmawiałem co jakiś czas cząstke Różańca. Około 10 grudnia odczułem nieodpartą potrzebe znalezienia w internecie informacji na temat MBR i wtedy natrafiłem na strony o Nowennie Pompejańskiej. To forum odwiedziłem 2 razy i przeczytałem wszystkie wypowiedzi. Od 12 grudnia odmawiam NP w intencji kobiety swojego życia gdyż to przez kobiety doprowadziłem sie to takiego stanu psychicznego. Nie moge póki co znaleźć tej drugiej połówki chodź na obecność kobiet w swoim życiu nie moge narzekać, ale to tylko przelotne znajomości. Jak narazie nie zostałem wysłuchany, ale osobiście odczuwam zmiany. Uspokoiłem sie, wyciszyłem, nie mam już myśli samobójczych powoli zmienia sie moje podejście do życia chodź nadal jestem grzesznikiem, ale odczuwam już chęć poprawy. W okresie świąt znowu wydarzyło sie coś dziwnego a mianowicie. W ostatnim tygodniu starego roku przypomniałem sobie nagle o filmie Oskar i książce Oskar i pani Róża E.E. Schmitt-a. Nie poszedłem na umówioną impreze sylwestrową tylko zostałem w domu. Rozmyślałem wieczorem o moich zmianach a potem słuchałem na youtube tekstu książki Oskar i pani Róża. Pod koniec słuchania myślałem, że popłacze sie jak dziecko chodź mam już 33 lata. Potem odmówiłem NP i około 22 poszedłem spać . To był dla mnie nietypowy sylwester z tego względu, że zawsze chodziłem na imprezy alkoholowe a tego sylwestra zakończyłem modlitwą. Dzisiaj 1 stycznia 2011 roku było podobnie. Siedzie sobie w domu i rozmyślam a pod koniec słuchania książki Oskar i pani Róża popłakałem sie. Jutro też będe słuchał tej książki i mam nadzieje, że znowu popłacze sie gdyż czuje, że coś zaczyna we mnie pękać i zmieniać sie na dobre. Swoją drogą polecam każdemu tą książke. Szóstego stycznia mam urodziny i postanowiłem jechać do Sandomierza i w kościele św Jakuba odmówić NP przed obrazem Matki Boskiej Różańcowej gdyż jestem przekonany, że to dzięki Niej zachodzi we mnie ta zmiana. Zresztą NP odmawiam codziennie przed obrazkiem Matki Boskiej Różańcowej (nie wiem czy dobrze robie). W tej książce do Oskara pani Róża mówi, że Bóg ma specyficzny sposób odwiedzania nas. Odwiedza nas w myślach. Po lekturze tej książki wiem, że nie moge oczekwiać od Przenajświętszej Panienki objawienia ani spektakularnych cudów. Jestem przekonany, że Królowa Różańca Świętego odwiedziła mnie właśnie w myślach wtedy początkiem grudnia kiedy miałem nieodpartą chęć szukania informacji o Matce Bożej Różańcowej a znalazłem strony o Nowennie Pompejańskiej oraz końcem roku przypominając mi o tej książce. Po zapoznaniu sie z treścią tej książki uświadomiłem sobie, że takich rzeczy nie moge wymagać tylko musze wsłuchiwać sie w swoje myśli i szukać drobnych podpowiedzi i wskazówek a wszystko sie ułoży. Miałem wogóle nie wypowiadać sie na tym forum, ale widać i to się zmieniło. Poczułem ulge pisząc to wszystko. Mam nadzieje, że wytrwam w Nowennie Pompejańskie do końca i, że zostane wysłuchany. Zapraszam to podzielenia sie swoimi komentarzami na temat tej historii. Bardzo dziwne to co sie w moim życiu dzieje ale prawdziwe.
    Pozdrawiam i wszystkiego najlepszego w Nowym Roku.
    Jarek M

  • Tak właśnie działa Matka Boża i Bóg... po cichutku, powolutku, ale zawsze do przodu :) ja z kolei przeżyłam bardzo nietypowe święta. Pracuję w szkole więc miałam długą przerwę świąteczną. Zastanawiałam się czy nie zaliczę kolejnego doła ze względu na swoją samotność przez te 2 tygodnie. Może to zabrzmi dziwnie, ale ten czas spędziłam na modlitwie... leżałam chora w łóżku całe święta i połowę następnego tygodnia. Miałam wiele zaległości z pracy, ze szkoły i w lekturze książek czytanych dla przyjemności, ale po prostu na nic nie miałam czasu, bo się modliłam! Cały czas słyszę w głowie ten ciepły i dobry głos, który mi mówi bardzo często po prostu "Kocham Cię"... Kiedyś odmawianie NP zajmowało mi dziennie ok godziny. Mówiłam wszystkie 3 części razem, a teraz przez to, że rozmawiam z tym cudownym Głosem mogę siedzieć i 3 godziny! potem czytam Pismo Święte, potem szukam w internecie ciekawych artykułów na temat powołania, miłości, samotności. Polecam stronę adonai.pl. Odmawiam już drugą NP w intencji swojego ukochanego... Będę na niego czekała... Proszę Boga, żeby pomógł mi odnaleźć swoje powołanie w życiu i po cichu liczę na to, że moja prośba o powrót ukochanego i Wola Boża to jedno... NP bardzo mnie wzmocniła i tak jak Jarka uspokoiła i wyciszyła... Polecam film Rita z Casci. Mnie zapadł bardzo w pamięci. Ta święta jest niesamowita!
    Zobaczycie damy radę:)

  • Ja modliłam sie już dwa razy nowenną pompejańską,zaczęłam trzecią.Nic jak na razie się nie zmieniło

  • Nikt nie poruszył jednej bardzo ważnej kwestii - chyba, że była o tym mowa w powyższych wypowiedziach, a ja tego nie zauważyłam. W czasie każdej nowenny człowiek musi być w stanie łaski uświęcającej, a więc jeśli popełni grzech ciężki - czym prędzej musi skorzystać z sakramentu pojednania. To jedna sprawa.
    Druga sprawa. Niektórzy z Was martwią się uczuciami, jakich doświadczają w czasie odmawiania nowenny. Dla Pana Boga najważniejsza jest WIERNOŚĆ I WYTRWAŁOŚĆ, a więc fakt, że codziennie przez 54 dni stajesz przed Nim w modlitwie. Niektórzy z Was, podobnie jak ja doświadczają pokoju, radości i miłości. I chwała Panu. To niesamowita łaska. Ale jeśli jest Wam ciężko, modlitwa się Wam nie udaje - uwierzcie, ze taka modlitwa jest Bogu o wiele bardziej miła niż modlitwa lekka, łatwa i przyjemna. Przypomnijcie sobie jak Pan Jezus modlił się w Ogrójcu - był strasznie umęczony i zatrwożony, ta Jego modlitwa poruszyła wtedy Jego i Naszego Ojca do głębi! Wytrwałość i łaska uświęcająca - to jest klucz w tej modlitwie.
    W następnym komentarzu podzielę się z Wami tym, co dało i daje mi odprawianie tej nowenny.

  • Alyso jestem bardzo ciekawa co Ci dała i daje nadal odprawianie tej nowenny. Obiecałaś!:)

  • Obiecałam, obiecałam i o obietnicy pamiętam:)
    Zacznę od tego, że Różaniec modlę się codziennie od 10 już lat i nigdy tak naprawdę nie lubiłam tej modlitwy. Wiedziałam jednak, że nie liczy się uczucie, ale najważniejsza jest wytrwałość i to Bóg wynagradza, więc modliłam się mimo wszystko. Prosiłam Matkę Bożą, aby odczuć jej Matczyną Miłość, pokochać Ją jak Mamę i tak zwyczajnie polubić Jej Różaniec, bo do tej pory kochałam ją wolą, a nie uczuciem. I pomimo że wola jest najważniejsza i od woli wszystko się zaczyna – brakowało mi tego szczerego, prostego uczucia. Przełom przyszedł właśnie przy Nowennie... Jak wcześniej ktoś z Was napisał – w tej nowennie jesteśmy bliżej naszej Matki niż kiedykolwiek! To niesamowite ile radości, ile nadziei towarzyszy mi w tej modlitwie! Inna sprawa to ta, że wiedziałam, że Matka Boża w swoich objawieniach wzywa do odmawiania całego Różańca, czyli potocznie mówiąc – trzech jego części. Wydawało mi się to nie do wykonania, stwierdzałam zawsze, że 1 część wystarczy i nie miałam ochoty na więcej. Teraz – na każdą część czekam z wielką radością, ponieważ modlę się rano, po południu i wieczorem, a gdy kończę ostatnią – z niecierpliwością czekam na kolejny dzień, aby rano powitać Matkę Bożę. I to jest pierwsza rzecz, którą robię rano po wstaniu z łóżka – modlę się Różaniec! I wcale jakoś nie brakuje czasu, wprost przeciwnie – jest go więcej, obowiązki wykonuje się szybciej i z jakąś łatwością. Dlaczego? Bo jeśli Matka Boża pragnie od nas 1,5 godziny modlitwy, to Ona sama tak organizuje nam czas, aby go nie zabrakło na nic. Czytałam kiedyś, że św. Maksymilian Maria Kolbe, który bardzo kochał Maryję i ciągle odmawiał Różaniec, pewnego razu, kiedy jeden ze współbraci skarcił go, że nie zdążą z wykonaniem obowiązku, jeśli będą modlić się Różaniec, odpowiedział mu tak: „Właśnie po to, aby zdążyć, odmówmy Różaniec”. Nie wmawiaj sobie, że nie zdążysz, że nie masz czasu, w ogóle nie myśl o czasie – usiądź i zacznij się modlić, a Maryja zajmie się Twoim czasem!

  • Inną łaską jest to, że tak jak ktoś tutaj wcześniej napisał – nigdy wcześniej nie miałam w sobie tylko pokoju, że wszystko się ułoży i że Pan Bóg czuwa i da mi wszystko, czego potrzebuję w odpowiednim czasie – bo Bóg, nasz Stworzyciel wie najlepiej kiedy i jaką obdarzyć nas łaską, aby ta przyniosła największe korzyści i nie zaszkodziła ani naszemu zbawieniu, ani naszemu ziemskiemu życiu. I niby nic się jeszcze nie zmieniło, bo nadal nie mam pracy, brakuje mi miłości, bliskiej osoby, z którą mogłabym założyć rodzinę, a tu już prawie trzydziestka na karku... i o ile te problemy, te braki w moim życiu jeszcze do niedawna sprawiały, że z trwogą budziłam się w nocy i nie wiedziałam co ze sobą zrobić, bo strach był tak silny, że nawet nie dało się porządnie wypłakać z bólu – teraz po prostu UFAM i wiem, że wszystko w swoim czasie. I wiem, że to wszystko czego doświadczam jest potrzebne do mojego przyszłego szczęścia. Wiem, że wszystko, każda najmniejsza rzecz zależy od Boga, choć mogłoby się wydawać, że tak nie jest. Teraz po prostu wszystko oddaję Bogu, niech układa moje życie po swojemu, a ja się po prostu nie wtrącam. Powiem więcej – boję się wtrącać, bo zauważcie, że zawsze kiedy próbujemy układać życie po swojemu, to nam to nie wychodzi, ciągle jesteśmy niezadowoleni i nieszczęśliwi, ciągle spotykają nas rozczarowania. A teraz wiem, że jeśli coś mi się nie udało, to nie dlatego, ze Bóg mnie nie wysłuchał lub dlatego, że jest złośliwy – po prostu Bóg wie najlepiej co jest dla nas najlepsze, choć wiem, że to nieraz wkurzające:)

  • A teraz chcę Wam napisać o szczególnej łasce otrzymanej w Nowennie Pompejańskiej. O nowennie dowiedziałam się w listopadzie zeszłego roku. Kiedy tylko o niej przeczytałam, nie miałam najmniejszych wątpliwości, że samo odmawianie tej nowenny to wielka łaska! Przecież tego właśnie tak bardzo potrzebowałam – modlitwy, która jest zwana Nowenną NIE DO ODPARCIA!Pomyślałam też wtedy, że o dziwo – nigdy wcześniej nie umiałam się zdobyć na odmawianie trzech Różańców dziennie, a teraz, tak po prostu podjęłam decyzję, że nowennę odmówię i już. Nowennę podjęłam w połowie listopada w pewnej mojej osobistej intencji. Wtedy wiedziałam już, że gdy tylko skończę, od razu zacznę kolejną i kolejną, bo przecież tyle jest intencji w naszym życiu... jedną z przyszłych intencji miała być modlitwa za moją siostrę. Otóż, moja siostra jest mężatką od kilku dobrych lat, a od dwóch lat, bezskutecznie starali się z mężem o dziecko. Podkreślę, że od początku ich małżeństwa ja i inne osoby modliły się o potomstwo dla nich. Nowennę ukończyłam 3 stycznia. Wyobraźcie sobie, że pod koniec grudnia nadeszła radosna nowina – siostra jest przy nadziei od listopada! A przecież ja dopiero miałam modlić się w tej intencji i nawet jeszcze nie ukończyłam nowenny! To był prawdziwy cud, którego naprawdę się nie spodziewałam... Matka Boża po prostu była szybsza! To nie jest przypadek, że dzieciątko poczęło się podczas odprawiania nowenny i to na jej początku! Brakuje mi słów, aby wyrazić wdzięczność naszej kochanej Matce i Bogu... co do mojej intencji, łaski, o którą prosiłam, jeszcze nie otrzymałam, ale jestem pewna, że już zostałam wysłuchana, ale łaskę tę otrzymam w odpowiednim dla mnie czasie, bo nasz Ojciec Niebieski wie lepiej ode mnie kiedy mi ją dać... obecnie odprawiam kolejną nowennę, i wiem, że tej nowenny odprawiać nie przestanę, bo prostu nie da się rozstać z tą modlitwą!
    Kochani, zachęcam Was do odmawiania tej nowenny, a jeśli nie, to przynajmniej do odmawiania Różańca lub tylko jego dziesiątki... tak jak napisałam, Różaniec towarzyszy mi od 10 lat i nie jestem w stanie wyliczyć łask otrzymanych od naszej Kochanej Matki... ile spraw się poukładało, ile problemów rozwiązało... ile spraw potoczyło się tak, a nie inaczej i teraz z perspektywy czasu widzę, że tak jest najlepiej... często nie wiemy gdzie iść, co robić, jak działać, główkujemy, kombinujemy, analizujemy, często z marnym rezultatem, bo i tak nic mądrego nie potrafimy wymyślić... idźcie do Matki Bożej, Ona wszystko układa w cudowny sposób, Różaniec jest najlepszym drogowskazem na drodze naszego życia... ja już naprawdę przestałam się martwić czymkolwiek, bo czym – jeśli wszystko złożyłam w Ręce naszej Mamy? Po prostu troska i zmartwienie z dnia na dzień zostały mi zabrane z serca, a na ich miejsce wstąpiły pokój, nadzieja i radość... któż z nas tego nie potrzebuje, zwłaszcza dzisiaj w tym świecie pełnym niepokoju?
    I ostatnia rzecz, o której chcę napisać. Jak to możliwe, że NP jest tak bardzo znana w świecie, a tak niewielu ludzi ją zna? Jak to możliwe, że ja – wieloletnia czcicielka Matki Bożej i Różańca nigdy wcześniej o niej nie słyszałam? Odpowiedź jest prosta – Bóg daje tę nowennę w odpowiednim dla każdego czasie, specjalnie ukrywa ją przed ludźmi, aby dać ją wtedy, kiedy już bardzo potrzebujemy jakiejś łaski i kiedy On sam bardzo pragnie nam ją dać. Więc jeśli poznałeś tę nowennę teraz i zastanawiasz się czy podjąć się jej odmawiania – to nie wahaj się, bo ta nowenna jest naprawdę szczególną łaską... a jeśli nie podejmiesz się jej odmawiania teraz, zapewniam Cię, że przyjdzie taki moment w Twoim życiu, że po prostu nie zostanie Ci nic innego jak ta modlitwa – która niejednokrotnie jest ostatnią deską ratunku...
    Bardzo się cieszę, że mogłam podzielić się z Wami moim doświadczeniem Bożej Miłości. Jestem przekonana, że jeszcze napiszę o wielu cudach i łaskach w moim życiu, bo przecież ta nowenna już zawsze będzie mi towarzyszyć... od wielu lat szukałam Boga, wiele łask otrzymałam, ale ta nowenna jest jakby uwieńczeniem lat mojej modlitwy, poszukiwań Boga, jest jakby kropką nad „i” - i to właśnie jest niesamowite, a nowenna sama w sobie jest cudem. Mogłabym jeszcze wiele pisać, ale nie da się wszystkiego ogarnąć słowami. Pan zawsze daje o wiele więcej, niż prosimy, oprócz wysłuchanych próśb tyle innych łask... pokój, nadzieja, radość z każdego dnia i z każdej najmniejszej rzeczy, ciągła obecność kochającego Boga... jak bardzo nie znamy Boga, jak bardzo nie wiemy jak wileką jest MIŁOŚCIĄ... szukajcie a znajdziecie, powiedział Jezus. A jeśli będziecie szukać i zwrócicie się do Maryi, Ona zawsze doprowadzi Was do Jej Syna i znajdziecie o wiele, o wiele więcej niż się spodziewacie i niż jesteście w stanie sobie wyobrazić... CHWAŁA PANU!

  • dziękuję bardzo za Twoje świadectwo :)

  • Ja również dziękuję wszystkim za piękne świadectwa. Chcę dodać otuchy zwłaszcza młodym osobom - szukajcie Boga, nie poddawajcie się i wiedzcie, że do wielu rzeczy jeszcze dojrzejecie. Pamiętam jak to jest być nastolatką, młodą dziewczyną, pełną obaw, niezrozumienia i niepokoju. Trwajcie przy Bogu mimo wszystko, a zobaczycie, że tylko zyskacie... cierpiałam mocno i długo, ale było warto... ufajcie i do przodu!

  • Tak.... ilekorć odmawiałem tą nowenne zawsze intencja się sprawdziła. Po raz pierwszy, to aż nogi mi się ugieły gdy uświadomiełem sobie że to o co posiłem się spełniło a informacja o tym do mnie (bo to było w intencji innej osoby) dotarła w święto MB Różańca Świętego :)

    Polecam ją wszystkim.

  • Dzięki za to świadectwo... daje nadzieję, bo trudne chwile są jak bumerang i ciągle wracają. Największą trudność sprawia mi bezgraniczne zaufanie Bogu. Oddaję Mu wszystko co mam, ale odzywa się ciągle ludzka natura, martwienie się o jakieś drobnostki życiowe i chęć zaplanowania sobie życia:) To racja, że NP poznajemy, kiedy już nie mamy się czego chwycić, jest taką ostatnią deską ratunku. Ja od razu nie zaczęłam jej odmawiać. Widocznie nie miałam wtedy takiego pragnienia/problemu jak teraz... Niedługo kończę drugą NP i wiem, że będę ją odmawiała zawsze:) nie wyobrażam sobie dnia bez różańca i to chyba jest największy cud, który wydarzył się w moim życiu za sprawą Maryi. Co do próśb... jeszcze nic nie wiem czy zaczęło się coś dziać w tych sprawach, bo modlę się za kogoś bardzo bliskiego mojemu sercu. Ale po mojej depresji już prawie nie ma śladu:)

  • Do Ałysa: oprócz łaski odmawianie NP dostałaś mądrość bo piszesz tak poprawnie i zrozumiale, że głowę chylę ;) Pięknie to wszystko opisałaś

  • Ja już odmówiłam 3 x NP za kogoś. Owszem, widzę że Otrzymałam łaskę jedną z tych o którą tak gorąco prosiłam. Nie mogę wymodlić tej jednej wg mnie najważniejszej. Modlę się o to już dłuższy czas, mam chwile wielkiego zwątpienia, braku wiary, podnoszę się bo mam świadomość ,że to ostania deska ratunku. Chcę mieć nadzieję, że Matka Boża mnie nie opuści. Ostatnio zrobiłam sobie przerwę w odmawianiu NP w całości, odmawiam każdego dnia 1 lub części różańca. Przerwa była dla mnie konieczna, wrócę do NP ale ciągle proszę Matkę Bożą o potrzebną mi łaskę.Nie wiem, czy aby nie jestem zbyt niecierpliwa, sama nie wiem jak to opisać. Wydawało mi się , że to wszystko tak zgrabnie opiszę, ale widzę że idzie mi to dość topornie. Trzymajcie za mnie kciuki i jeśli możecie podtrzymajcie mnie na duchu bo mi bardzo ciężko.

  • Dziękuję serdecznie za uznanie, Kris:) Chciałam napisać o wszystkim, o wszelkich łaskach, które otrzymałam i o wszystkich spostrzeżeniach. Nie chciałam o niczym zapomnieć i myślę, że mi się udało. Cieszę się też, że moje świadectwo jest zrozumiałe - o to głównie mi chodziło. Im więcej prostoty, tym lepiej, tym bardziej jest się przekonywującym. Prostoty uczy mnie sam Pan Bóg, bo choć jest wszechmocny i niepojęty, to jednak Jego Duch jest prosty i łagodny. Szkoda, że my ludzie tak bardzo komplikujemy sobie życie... co do poprawności, nie lubię bylejakości, więc dbam o każdy detal. Pozdrawiam!

  • Dzięki Alysa, dzięki. Takich mądrych komentarzy Nam trzeba, to dodaje otuchy i umacnia wiarę. Pozdrawiam!

  • Odmawiam 4 Nowennę i jest coraz gorzej, coraz mniej mam siły a podobno jest nie do odparcia. Czasami nie wiem co mam robić, Boże proszę o cud, bo już tylko na to czekam.

  • Szcześć Boże!

    10 lutego obchodzimy 170 rocznicę urodzin niezwykłego błogosławionego Bartolo Longo.

    Książka bł Bartolo Longo "Cuda i łaski Królowej Różańca Świętego w Pompejach" to rzetelna relacja cudownych uzdrowień za przyczyną Nowenny Pompejańskiej założyciela Sanktuarium Matki Bożej Pompejańskiej. Książka zawiera także niesamowitą historię Cudownego Obrazu, objawienia Matki Bożej w trakcie których przekazuje Ona Nowennę Pompejańską, burzliwą historię życia Błogosławionego, Nowennę Pompejańską, kronikę budowy Sanktuarium, modlitwy i zdjęcia. Do każdego egzemplarza dodajemy kolorowe obrazki Matki Bożej Pompejańskiej i Bł. Bartolo Longo z modlitwami, oraz po kilka broszurek z Nowenną Pompejańską.

    Pragniemy by ta publikacja była oddaniem hołdu Błogosławionemu, rozszerzeniem jego Różańcowej krucjaty zwłaszcza Nowenny Pompejańskiej w Polsce, a przede wszystkim zachętą do oddania się w opiekę Matce Bożej Różańcowej.

    Na naszej stronie:

    www.rosemaria.pl

    można zapoznać się z obszernymi fragmentami książki, biografią błogosławionego, modlitwami, oraz zamówić tą pozycję.

  • wszystkich łask , jakie otrzymałam podczas odmawiania Nowenny nie wylicze. Za dużo.
    Opopwiem o jednej.
    Modliłam się za znajomą pogrążoną w głębokiej depresji ( leczyła się wiele lat) , miala wielkie problemy małżeńskie. To wszystko sprawiało ,że nie chciala żyć i kilka razy próbowała popełnić samobójstwo. Nikt już nie wierzył , że uda jej się wrócić do normalności. Podczas jednej rozmowy z tą znajomą powzięłam zamiar odmówienia za nią Nowenny Pompejańskiej. To był wewnętrzny nakaz.
    I było to tak - ona mi się zwierza , płacze , jest roztrzęsiona a ja nie mogę powstrzymać uśmiechu cisnącego się na usta. Nie wiem co sobie o mnie pomyslała - pewnie że jestem egoistką cieszącą się z jej zmartwień. A ja po prostu już podczas rozmowy z nią poczułam ,że MB jej pomoże ( nie wiem jak to opisać , normalnie to wiedziałam , tak jak wiem że dziś czwartek :) ) . Absolutna pewność.
    Zaczęłam więc odmawiać NP. W trakcie jej odmawiania nastapiło silne załamanie nerwowe u znajomej ( trafia na oddzial po nieudanej próbie samobójczej) , a ja dalej ciągnę Nowennę. Tydzień po jej zakończeniu jestem świadkiem mocy Boga i Maryi. Moja znajoma jest innym człowiekiem. Chce żyć , chce walczyć , po prostu wraca do zdrowia. I z dnia na dzień coraz lepiej .Maryja wyprosiła jej uzdrowienie.
    Oto , jaką moc ma ta Nowenna.

  • To niesamowite co piszesz Nowennomaniaczko:))) Takie świadectwa cudów wyproszonych za pośrednictwem Maryi i NP są mi bardzo potrzebne. Dziś kończę 2 NP i niestety moje prośby nie zostały wysłuchane... Mój narzeczony do mnie nie wrócił, nie zaczął też ograniczać swoich hulaszczych przyzwyczajeń. Jednak we mnie wiele się zmieniło. Jestem zupełnie innym człowiekiem, spokojna,łagodna i pełna wiary, że Bóg ma dla mnie jeszcze coś szczególnego w zanadrzu:) nie wiem czy będzie to mężczyzna czy inna propozycja życia. Uczę się ufać Mu choć zwątpienia pojawiają się codziennie. Staram się nie wracać do przeszłości, ale jeszcze nie uporałam się z miłością do ukochanego przez co łzy płyną po moich policzkach bardzo często. Ale zaraz potem przychodzi pocieszenie w modlitwie i otucha... Jest ciężko, nawet bardzo, tylko że teraz dzięki modlitwie mam siłę żyć i czekać na to, co Bóg dla mnie przygotował. Tęsknie za moim byłym bardzo... Czekam, że czas uleczy rany. Jutro zacznę kolejną NP ale już w innej intencji. Modlitwa za ukochanego, tylko rozdrapuje moje rany, które bardzo po woli przestają broczyć krwią, bo do zagojenia jeszcze daleko. Kiedyś pewnie wrócę do modlitwy o nawrócenie mojego niedoszłego męża, ale teraz nie mogę sobie dawać tą modlitwą fałszywej nadziei. Wiem, że muszę iść dalej. Przede mną kolejne wyzwanie - wymodlenie łaski uzdrowienia z alkoholizmu mojego ojca. I o to będę prosiła Maryję w swojej 3 NP. Nie wyobrażam sobie życia bez tej modlitwy:) Wielka łaska mnie dotknęła i zamierzam o tym mówić wszystkim dookoła, że Bóg walczy o każdego z nas, nawet o tych, którzy nie widzą sensu swojego istnienia... Pozdrawiam! Piszcie o swoich łaskach:) to pomaga:)))

  • Dla każdego kto kroczy drogą Boga pewne rzeczy nie są do pojęcia. Nam wydaje sie, ze to jest dobre ale ten, który nas prowadzi mówi: nie nie możesz iść tą drogą bo za klika miesięcy czy lat będziesz cierpiał/cierpiała o wiele mocniej niż teraz i wtedy powiesz czy nie mogłeś zadziałać mojemu cierpieniu?. Po to on krzyżuje nasze plany abyśmy byli szczęsliwi bo nawet jak ci sie wydaje, ze byłabyś szczęsliwa to tak naprawde nie znasz przyszłości. Skoro zaufałas Bogu i jemu sie powierzasz zaufaj mu choć to po ludzku czasami b. trudne. Dzięki tej NP to własnie odkrywam to zaufanie skoro, on najwyższy Bóg wszechmogący może wszystko to powiedz mu Pani pomóż mi zrozumieć to wszystko co sie dzieje w moim życiu. Jeśli jesteś po rozstaniu po fatalnej miłości to Bóg mówi ci tak: chcesz być szczęśliwa w małżeństwie módl sie o dobrego męża , chcesz mieć dobrą żone módl sie o dobrą żone. Po to jest ta NP aby prosić tą, która jest opiekunką rodzin -właśnie o dobrą rodzinę. Tylko pomyśl czy Bóg nie chce twojego szczęści ? On pełen dobroci, miłosierdzia jak może nie chcieć Twoje szczęścia - on tego pragnie dlatego prowadzi w ten sposób Ciebie. Proś w NP o dobrego męża a na 100% Bóg postawi na Twojej drodze takiego mężczyznę, przy którym będziesz czuła się szczęśliwa. A wtedy powiesz tak: Panie jak dobrze, ze wtedy pokrzyżowałeś moje plany ;)

  • W takim razie ja jestem mistrzynią w komplikowaniu sobie życia, bo żadne plany mi nie wychodzą :) a Pan Bóg chyba naprawdę mocno mnie kocha skoro tak skrzętnie je krzyżuje :) dojrzewam do zaakceptowania takiego biegu wydarzeń i wbrew samej sobie dostrzegam wielkie plusy tego rozstania. Kris a Ty się modlisz lub modliłeś o dobrą żonę nowenną pompejańską? Chyba miałabym wyrzuty sumienia, że modlę się o coś dla siebie kiedy jest tyle potrzeb u innych... może 4NP odmówię z prośbą o dobrego męża:) pozdrawiam

  • To, że Bóg nie daje nam czegoś od razu wcale nie znaczy, że to jest złe, zadziała na naszą niekorzyść. Ks Pawlukiewicz zobrazował to tak "pewien władca miał dwie żony; jedną grubą i brzydką, drugą mądrą i śliczną. Przychodzi pierwsza żona i mówi - "mężu daj mi na suknie" mąż jej daje, przychodzi piękna żona i prosi o pieniądze na suknie na co mąż odpowiada - "a może Ci dam, a może Ci nie dam. siadaj, pogadamy" Pan Bóg chce z nami rozmawiać. Znowu Ks Pawlukiewicz "Panie Boże proszę Cię o zdany egzamin. Pan Bóg; "trzymaj dwa żeby mi tu nie wracała" on tak nie działa. Szuka dialogu i po naszemu można powiedzieć, że trochę brutalnie ale każdy przecież zauważył zmianę w sobie i w relacjach z Bogiem podczas odmawiania NP, prawda? :) Ze mną było i jest podobnie. Pisałem tu jaki czas temu wcześniej po tym jak spotkały mnie problemy sercowe. Zakochałem się, na początku się coś działo w obie strony potem działo się tylko z mojej. Zacząłem odmawiać NP bo sprawa z mojego punktu widzenia była przegrana - wybranka serca nie chciała nawet rozmawiać a wszystko praktycznie z dnia na dzień bez powodu. Były wzloty i upadki mojej nadziei i wiary w tej sprawie ale przez pewien czas szedłem w zaparte jak czołg, nie patrzyłem czy wierzę w to bardziej czy mniej, modliłem się mimo wątpliwości starając się je eliminować. Przyszedł moment w którym zrozumiałem, że już mnie ta sprawa mniej nie boli jak boli, powoli przestawało mi zależeć i przerwałem nowennę we wrześniu lub listopadzie. W końcu uczucie całkowicie zgasło a ja zamknąłem sprawę. W styczniu była wybranka serca się odezwała. Nie wiem czy zrobiłem dobrze, ale po prostu powiedziałem, że jest już za późno na naprawę naszego kontaktu w jakikolwiek sposób. Starałem się to zakończyć bez gniewania się na siebie i złości, jak mi to wyszło nie mam pojęcia niestety. Żałuję tylko, że musiałem to zakończyć tak bo inaczej nie potrafiłem albo nie chciałem.
    W styczniu dowiedziałem się, że mam problemy z chrząstką stawową w kolanach. Plany na życie legły mi w gruzach. Eliminuje mnie to z wojska, i większości sportów, w tym sportów walki które niedawno pokochałem i w których się odnajdywałem. Mój wymarzony obraz mnie za kilkanaście lat stał się niemożliwy - żołnierz gotowy oddać życie za Ojczyznę z rodziną, dzieci chowane w duchu religijnym i patriotycznym, a w sercach wszystkich wyryte Bóg, Honor, Ojczyzna. Choroba jest bardzo ciężka do wyleczenia a przypadków całkowitego wyleczenia jest bardzo mały procent. Nie miałem pojęcia i nadal nie mam czemu mi to zrobił - Bóg Miłosierny, Wszechmogący i Łaskawy. Faktem jest, że po przerwaniu NP we wrześniu powoli zacząłem wracać do grzesznego życia. Może Bóg chce, żebym do Niego wrócił przez to właśnie, tego nie wiem. Może powiem tak - tego jeszcze nie wiem ale powoli zaczynam myśleć, że tak jest. Zacząłem teraz w sobie zaszczepiać słowa Bóg, Honor, Ojczyzna, widzę, że to nie bierze się znikąd tylko trzeba nad tym pracować i przez te moje nieszczęsne kolana tę pracę zacząłem. Ale mimo wszystko jestem człowiekiem i mimo tego, że widzę jak Bóg popycha mnie przez to do działania mam też dużo wątpliwości. Najgorsze jest wewnętrzne, bardzo mocne uczucie podczas modlitwy, że nie wyzdrowieję. Miał ktoś z Was coś podobnego, czuł w sobie że prośba nie zostanie "spełniona"?

    Komentarz został zmoderowany.
    Ostatnia modyfikacja została wprowadzona przez: elka (2011-02-22 06:59)
  • Ja powiem tak, że mnie uczono na różnych warsztatach modlitewnych takiej hierarchii wartości w życiu religijnym: najpierw ja i moje zbawienie, rodzina później inne sprawy więc moim skromnym zdaniu podstawową rzeczą jest dobrze samemu czuć sie a później możesz modlić sie za innych. Skoro sama masz problemy ze sobą lub nie masz dobrze poukładanego życia osobistego to najpierw módl sie za siebie a dopiero później za innych. Co z tego, że będziesz modliła sie za innych jak sama potrzebujesz tej modlitwy w przeciwnym przypadku nie pisałabyś o cierpieniach, których doznajesz. Módl się za siebie i za innych ale w pierwszej kolejności za siebie, jeśli tego nie będziesz robiła będziesz miała wiele rozterek duchowych, które nie będą cie przybliżały do Boga takie jest moje zdanie. Wyrzuty sumienia??? Tego w ogóle nie rozumiem ;)
    Ja modle się najpierw za siebie, później jak jestem np. na adoracji czy na Mszy Św,. to modle się za innych. Tak modle sie NP o dobrą żonę ;)

  • Nie wiem czy dobrze rozumuję, ale wydaje mi się, że to nie Pan Bóg zsyła na nas choroby, kataklizmy czy wojny. W końcu jest miłosierny, tak jak napisałeś K. Podejrzewam, że nigdy wcześniej nie badałeś swoich kolan, bo nie było takiej potrzeby. Może te sporty walki, które ostatnio pokochałeś przyczyniły się do rozwoju choroby. Niewłaściwe użytkowanie, że tak się wyrażę, Twoich kolan po prostu je zepsuły. A tak swoja drogą to czytałam, że każde wschodnie sporty walki są nasączone ideologią wschodnich wyznań i prędzej czy później uprawiając takie sporty zaczyna się stosować właśnie te zasady-wschodnie tym samym odchodząc od katolickich wartości. Pewnie w ten sposób tego nie postrzegałeś. To tak jak z jogą. Te ćwiczenia i wnikanie we własny umysł to zasady new age, próba panowania nad sobą bez udziału Boga.
    Nie myśl o swojej chorobie jak o karze zesłanej przez Boga. On za bardzo Cię kocha, żeby karać :) Ostatnio bardzo mądra siostra zakonna poradziła mi, żebym zaczęła zauważać co dobrego dzięki tej przykrej sytuacji dzieje się w moim życiu. I to jest cała prawda. Napisałeś, że Bóg chce z nami rozmawiać. teraz będziesz miał ku temu wiele okazji :) ja kocham czytać książki, ale nie mam czasu, bo... modlę się i rozmawiam:) to dziwne nawet dla mnie, ale silniejsze ode mnie. My ludzie mamy ograniczone pole widzenia. Jak koń w klapkach na oczach, który widzi tylko to co przed nim. Dobrze, że mamy Boga, który nas bierze za rękę i pokazuje, w którą stronę iść, żeby nie cierpieć bardziej z własnej głupoty.
    I jeszcze tylko kilka słów co do Twojego pytania. Tak, modliłam się NP i czułam, że nie będzie spełniona. Jednak skończyłam ją dla siebie, bo zbyt wiele dobrego zaczęło się dziać w moim życiu dzięki tej modlitwie. Chciałam też udowodnić sobie, że stać mnie na wytrwałość w modlitwie i skończyłam NP:))) Podobnie jak Ty K czuję, że nie wrócę już do mojego narzeczonego, że to nie było to. Jednak jeśli wola Boga będzie inna to za jakiś czas odnajdziemy do siebie drogę. Na chwilę obecną to uczucie wygasa... a w moim sercu zaczyna panować spokój. Złość ustępuje :))) I dzięki Bogu!

  • Do K
    Jestem pełna podziwu dla Ciebie, żołnierz modlący się NP.Jakoś trochę znając to środowisko miałam zupełnie inne zdanie o wojskowych.
    Twoje świadectwo mnie zastanowiło

  • Łaski? Tak, poczęcie dziecięcia dzięki tej nowennie u jednej osoby w mojej rodzinie, którą namówiłam do odmawiania. Dla mnie spokój wewnętrzny, myślę, że mój narzeczony też się zmienił nie do poznania, nigdy dotąd nie dawał mi tak wiele szczęścia. Ja sama wiem, że odmawianie różańca, choć przez pół roku nie mogłam odmówić 1 części jest dla mnie łaską. im więcej czytam Waszych wypowiedzi, tym więcej widzę, ile łask dostałam od ukochanej Matki :) Szczerze mówiąc nigdy nie miałam tak poukładanego życia jak teraz, albo powiem inaczej - takiego spokoju wewnętrznego, bo w życiu wielkie zmiany i same radosne. Jedna prośba nie spełnila się, może dlatego, że modliłam się o uzdrowienie taty z nałogu picia, a to jest jeden z jego wielu nałogów. Może dlatego, że miałam straszne zwątpienie pod koniec, że się nie uda, a może źle sformułowałam prośbę? Jeśli moja prośba o uzdrowienie z alkoholizmu jest dobra, to czy może być tak, że pomimo wierności w odmawianiu, czyli 54 dni, moje zwątpienie zaprzepaścilo modlitwę?

  • Nie, Twoje zwątpienie niczego nie zaprzepaściło. Bóg jest miłosierny właśnie DLATEGO, że rozumie jak bardzo jesteśmy słabi i wątpiący. Ważna jest wierność w ciągłym szukaniu Go i proszeniu. Nie ma sukcesu bez porażek i upadków. Módl się i trwaj MIMO WSZYSTKO. Nasze drogi nie są drogami Bożymi, Bóg naprawdę planuje lepiej niż my sami... a my sami rzadko planujemy tak jak chce tego Bóg. Wszystko Mu powierzajmy do końca. Za Bogiem wypływa się na wielką wodę i jest bezpieczniej niż w banku.

  • Do B.A
    Nie jestem żołnierzem :) chciałbym, ale do tego jeszcze mam długą drogę. Ale jeśli chodzi o środowisko wojskowych to uwierz, że bardzo wielu twardzieli nie mieszczących się w drzwiach są bardzo religijni. Można powiedzieć, że nawet bardziej od Kowalskiego chodzącego co niedzielę na mszę. Relacja z Bogiem tworzy się bardzo mocna i samo traktowanie Boga jest troszkę inne niż przeciętne. ;)

  • Do K
    Źle zrozumiałam:) mam nadzieję że jest tak jak piszesz bo ja miałam bardzo złe doświadczenia jeżeli chodzi o wojskowych, stworzono mi Matrix. Ale teraz pewnie to uprzedzenie, krzywe spojrzenie:)
    Życzę Ci,żebyś zrealizował swoje marzenie:):):)

  • Czasami to aż trudno zrozumieć rzeczy, które dzieją sie w życiu człowieka a co najbardziej mnie nurtuje to Dlaczego?

  • Odmówiłam 4 NP w pewnej intencji, o powrót kogoś na kim mi nadal zależy, to już trwa prawie rok, zaczęłam 5 NP i przerwałam po pięciu dniach, ja już nie mam siły się modlić. Proszę Boga by zabrał ode mnie to uczucie, ale jak o to proszę to coraz bardziej tęsknię. Przez ten rok spotykałam się z innymi, tylko wszystkich tych innych porównuję do tamtego, dla mnie to już zaczyna robić się chore. Nawet nie mam z kim o tym pogadać bo nie chcę się ośmieszać. Gdyby ktoś znalazł cudowną receptę na to by On powrócił albo żebym ja o nim zapomniała byłabym wdzięczna, tylko że wiem że to niemożliwe. Mam coraz mniej wiary że w moim życiu jeszcze się ułoży, ciągle mam w głowie że już nic dobrego mnie nie spotka, chociaż staram się myśleć pozytywnie. Im więcej się modlę tym bardziej jestem zdołowana. Czasami mam wrażenie że Bóg mnie opuścił, przecież, jak każdy Ojciec pragnie szczęścia dla swoich dzieci, to dlaczego nie chce mi pomóc, jakkolwiek, żeby tylko mi pomógł żeby mnie życie już tak nie bolało. Pozdrawiam

  • Witaj.
    Troche rozumie Twoją sytuacje gdyż kiedyś byłem w podobnej. Mimo wszystko nie trać wiary w skuteczność modlitwy, bo to jest najważniejsze. Też odmawiałem NP i czekam na łaske. Piszesz, że Twoja sytuacja jest beznadziejna i niemożliwa do realizacji w takim razie polecam Ci świętych od spraw trudnych i beznadziejnych a mianowicie przede wszystkim św Ritę, św Jude Tadeusza oraz św Ekspedyta. Poczytaj o życiu św Rity a zrozumiesz o czym mówie. Polecam również film Święta Rita z Cascii oraz odwiedzenie kościoła Św Katarzyny w Krakowie i modlitwe przed figurą św Rity. Można z tamtąd zabrać płatki róży św Rity (ja je zawsze przy sobie nosze). A co do intencji modlitwy to może zdaj sie na Wolę Bożą i poproś o mężczyzne Twojego życia, którego pokochasz, który Cię pokocha i z którym założysz szczęśćliwą rodzine, bo może ten o którego powrót prosisz nie jest Ci pisany. Odmówie ża Ciebie nowenne do św Rity.
    Pozdrawiam Jarek

  • Apeluję do wszystkich ludzi dobrej woli żeby Nowennę Pompejańską odmawiac słowami ( za Radiem Maryja )
    ----- W ŁĄCZNOŚCI DUCHOWEJ Z GIETRZWAŁDEM " Ten Różaniec odmawiam na Twoją cześc Królowo Różańca Świętego" i intencji...


    Intencje:
    - w intencji WYPEŁNIENIA WOLI BOGA OJCA W POLSCE I ZWIĄZANĄ Z TYM INTRONIZACJĘ JEZUSA CHRYSTUSA NA KRÓLA POLSKI ZA PRZEWODNICTWEM NIEPOKALANEGO SERCA MARYI KRÓLOWEJ POLSKI

    - w intencji WYNAGRADZAJĄCEJ NAJŚWIĘTRZYM SERCOM JEZUSA I MARYI

    - w intencji BŁAGALNEJ NA PRZEBŁAGANIE ZA GRZECHY NASZE I
    CAŁEGO ŚWIATA

    Dobrze by było żeby ludzie ofiarowali też swoje cierpienia, krzyże w każdej intencji.

  • Rita, Ekspedyt i Juda żaden nie pomógł. Ostatnio jest JP 2, chociaż żebym miała spokój wewnętrzny a tego też mi brak i jak można wierzyć w skuteczność modlitwy, jak Bóg nie daje mi chociaż spokoju:) o który też proszę, męczę się Ja, męczą się wokół mnie bliscy bo widzą co się ze mną dzieje. Pozdrawiam

  • Na stronie dominikanie.pl w blogu ojca Krzysztofa Pałysa jeden wpis jest na temat przeżywania naszych trudności. Utrata ukochanej osoby to też strata, którą trzeba przeżyć jak żałobę. Pozwól sobie płakać, rozpaczać i pogódź wewnętrznie z tą stratą. Ofiaruj swoje cierpienie za dusze w czyśćcu cierpiące i proś je o modlitwę za siebie. Oddaj to co czujesz Jezusowi "Panie Jezu zajmij się tym, ja nie daję rady, ale Ty jesteś Wielki". Nie oczekuj powrotu, bo może rzeczywiście Bóg ma wobec Ciebie inne zamiary, a Ty tego nie dostrzegasz, bo trzymasz się kurczowo swojego scenariusza.
    Ja byłam/jestem w podobnej sytuacji. Modliłam się o jego powrót i nic, ale we mnie dzięki NP zaczęło coś pękać. Potem modliłam się za niego żeby się nawrócił-to była moja 2 NP. Ja się zmieniam, wierzę, że jemu też pomagam, ale już się nie męczę. Ofiarowałam to uczucie Bogu i to nie jeden raz tylko wielokrotnie! Za każdym razem kiedy klęczę przed Najświętszym Sakramentem oddaję swoją miłość nieodwzajemnioną Bogu. Tylko tyle możesz zrobić, bo Bóg daje miłość, nie zabiera. Tu jest link do tego wpisu z dominikanie.pl - przeczytaj i ucz się ufać tak mocno jak mocno kochasz tego chłopaka!

    http://dominikanie.pl/blogi/krzysztof_palys_op_opowiesci_z_betonowego_lasu/wpis,989,o_szybkich_efektach.html

    Jeśli przerzucisz swoje uczucie na Jezusa nigdy się nie rozczarujesz, bo to jedyna Osoba, która nie zawodzi;) wiem co mówię! Głowa do góry! I módl się ale nie licytuj się z Bogiem "Boże ja się pomodlę, ale Ty mi daj to czy tamto". Ty teraz łap równowagę wewnętrzną, obierz właściwy azymut i do dzieła! Szerokiej drogi;)

  • @do jarka
    Częstym złym podejściem do świętych jest zrobienie sobie z nich (w tym także modlitw i samego Boga) listy osób do których modlitwę muszę odbębnić, coś w stylu pomodlę się do św Rity i Judy i już będzie ok. U mnie się zdarzało coś takiego w podświadomości, że im więcej tym lepiej, wszystko kosztem "jakości" tej modlitwy. W moim przypadku próbuję podejść do tej modlitwy jak najbardziej szczerze, z myślą o tym o co proszę i eliminuję modlitwę w stylu lotto - "obstawię tu, tu i tu i coś się może trafi". Polecam także rozwijanie formułek własnymi myślami lub całkowitą modlitwę własnymi słowami.
    Czasami chcielibyśmy czegoś na gwałt, jesteśmy strasznie niecierpliwi i myślę, że Bóg to rozumie, ks Pawlukiewicz powiedział, że chrześcijanin to właśnie człowiek pragnący wiele, i że właśnie taka postawa podoba się Bogu. Trzeba te niecierpliwienie się i pragnienie czegoś wykorzystywać, rozmawiać z Bogiem, mówić że jest mi ciężko.
    I gdy zaczynamy wątpić, jesteśmy przybici bo czujemy, że Bóg nie zareaguje to tym bardziej Jemu to powiedzieć. I kłócić się z Nim - "Pan Bóg pranie Twojego serca, a w sercu są burze, dramaty, fronty się przesuwają i Pan Bóg o tym wie". :)

  • Film o którym pisze Jarek77 "Święta Rita z Cascii" widziałam i zrobił na mnie ogromne wrażenie. Naprawdę warto zobaczyć, podobnie jak "Franciszek i Klara" o św. Franciszku i św. Klarze. Oba filmy można w odcinkach obejrzeć na youtube. POLECAM! Takich filmów się nie zapomina:)))

  • Nasza wyobraźnia podpowiada mi jak dobrze, byłoby mi z tym chłopakiem... im więcej go nie widzisz tym gorzej więcej galopuje wyobraźnia i rozmarzenie ale niestety to zła droga. Przykro mi z tego powodu ale wiec, że ja pewnych rzeczy też nie rozumiem i pewnie nie zrozumiem nigdy to musimy postawić sobie pytanie .Skoro on jest naszym Bogiem kochanym, który nas kocha to czy on nie chciałbym Twojego szczęścia ? Na pewno nie - daje głowe za to (jedyne co uniemożliwia zrozumienie tego to to, ze my nie znamy przyszłości ) Jeśli masz kontakt z tym chłopakiem - to odpuść nie odgrzebuj na nowo ciągle tego z nadzieją, ze wrócicie do siebie itd. zostaw to. To jedyne wyjście z tego w innym przypadku ciągle będziesz żyła w wyobraźni swojego umysłu. Na bank jesteś fajną kobietą, b. czułą i spotkasz tego, który będzie ci dany a z którym będziesz szczęsliwa. Módl sie o to i bądź spokojna

  • jestem w podobnej sytuacji....nie potrafię sobie z tym poradzic:(
    straciłam wiarę w siebie, ludzi i nadzieję ze bedzie lepiej....
    tylko wiara w to ze jest coś wiecej niz tylko nasze ziemskie zycie sprawia ze funkcjonuje....
    prosze o modlitwe...
    pozdrawiam wszyskich poranionych...

  • Dlaczego ty Boże nie chcesz abym była z nim(takiego jak on na pewno nie spotkam co najwyżej gorszego ale nie takiego) -zawsze zadajemy sobie takie pytanie, wątpliwość. Jeśli wyjdziemy z założenia, że jesteście dziewczyny bliżej Boga niż inni (nie chodzi o to, zeby czuć sie lepiej) tylko o to, żeby mieć pewność, że on dba o Ciebie. To wystaczry stanąć w prawdzie i powiedzieć - czy on nie chce Twojego szczęścia? I ty mówisz tak- właśnie on jest moim szczęściem bo ja to tak widze odczuwam itd. a Bóg zna przyszłość i wie, że tu nie chodzi o jakiś miesiąc życia tylko o wiele więcej i to co dziś wydaje ci sie piękne może nie być takie za kilka, kilkanaście lat . Doskonale Cię rozumiem, że pewne rzeczy nie są zrozumiałe ale nie staraj sie zrozumieć bo tego sie nie da po ludzku zrozumieć. Ciągłe szarpanie sie o miłość nie przynosi nic dobrego, ona musi wypływać z dwóch stron jeśli tego nie ma to cokolwiek zrobisz będziesz nieszczęśliwa.

  • Święte słowa Kris! Miłość MUSI wypływać z dwóch stron, bo inaczej będziemy nieszczęśliwe drogie dziewczyny!!!
    Jeśli on nas nie szanował, nie zabiegał o nas, tylko my o niego, a teraz po prostu się nie odzywał, bo dla niego pewien etap się zakończył to pozostaje nam tylko jedno! Dziękować Bogu z całych sił, że ten związek nie zabrnął jeszcze dalej, że nie pojawiło się dziecko, że nie pobraliśmy się! Zaczynamy od nowa kochane dziewczyny! Módlcie się o łaskę zaufania Bogu, bo tylko ON wie co dla nas dobre. My nie zawierzając Jemu błądzimy po omacku! Głowa do góry Poranione!

  • http://www.apokalipsa.info.pl/objawienia/sekret_fatimy.htm


    wejdżcie na tę stronę , może wówczas wasze troski wydadzą się wam trochę mniejsze

  • ja odmówiłam tylko jedną NP rok temu ,próbowałam odmawiać kolejne,ale jakoś nie dawałam rady ,w sumie już na drugi dzień odmawiania po prostu mi się nie chciało,jestem słaba ,moje lenistwo zwycięża,powtarzam od jutra zaczynam od jutra ,ale tego jutra nie widać,ja po prostu boję się ,że jak zacznę NP to później nadejdzie taki moment,że będę ją odmawiać bez szacunku,aż w końcu dojdę do wniosku,że muszę przerwać i kiedyś tam zacząć ją od początku i z szacunkiem ją odmawiać i koło się zamyka bo za każdym razem jest tak samo,i tak sobie myślę jak mam otrzymać łaskę skoro co rusz przerywam NP,ja w NP modliłam się o dobrego męża,na razie cisza,ale już nie szukam na siłę tak jak kiedyś byłam wręcz zdesperowana bo wszyscy wokoło założyli rodziny a ja jeszcze nie,teraz po NP uspokoiłam się,myślę nie mam męża no cóż może będę mieć może nie wszystko w rękach Boga,i nawiązując to tego linku powyżej przeczytałam objawienia fatimskie,to co nas czeka,kara i w ogóle to jakoś moje problemy gdzieś tak jakby zniknęły,teraz co mam w głowie to więcej się modlić,zmienić swoje życie,otworzyć się bardziej na innych,bo wiele osób jest takich co mają gorzej ode mnie, tak prawdę mówiąc mi niczego nie brakuje no i co z tego ,że nie mam męża,chłopaka..... inni nie mają dachu nad głową ot choćby nawet trzęsienie ziemi w Japonii.....zaufajmy Bogu bo on chce naszego dobra nie na nasz sposób ale na swój sposób,a dzięki modlitwie różańcowi dużo zyskamy pozdrawiam

    Komentarz został zmoderowany.
    Ostatnia modyfikacja została wprowadzona przez: elka (2011-03-13 14:10)
  • ania0039 Bóg nam daje to czego chcemy jeśli jest zgodne z Jego wolą, ale czasami na to musimy poczekać nawet kilka lat. Dam Ci taki przykład, może dość błacha sprawa ale kiedyś się o to modliłam, jakieś 7 lat temu:) Po tym jak obroniłam pracę inżynierską chciałam robić mgr, niestety z różnych przyczyn nie mogłam, musiałam iść do pracy której szczerze nie lubiłam i mnie męczyła. Zaczęłam się wtedy modlić żebym jakoś to rozwiązała, dla mnie to był wtedy problem. Modliłam się z początku, potem się z tym pogodziłam, nawet zapomniałam że mam taki problem hahaha. Polubiłam to co robię. I wtedy przez przypadek (chociaż uważam że przypadków nie ma, wszystko się dzieje po coś) trafiłam na studia, w tym roku bronię pracy mgr, bez wyrzutów sumienia szukam wymarzonej pracy, nawet w czwartek mam rozmowę. Powoli dostaję to co chciałam, i mam nadzieję że pracę tez znajdę:) A teraz czekam na swojego "księcia z bajki", pragnę rodziny, dzieci, w tym roku skończę 30 lat może mi się uda, wierzę że jest ktoś na tym świecie kto mnie pokocha tak szczerze i ma nadzieję że nie będę czekała na to kilka lat. lata lecą. Samotność boli, jednak uważam że nic na siłę. Pozdrawiam

  • dzięki wam za słowa otuchy...
    niby człowiek wie to wszystko,wie ze nic sie nie dzieje bez przyczyny....ale w odniesieniu do siebie trudno to stosowac łatwiej jest mówic innym...ech życie jest ciężkie:(
    uściski:*

  • Wiecie co mnie przeraża albo po prostu nie starcza mi wiedzy teologicznej na pojmowanie jednej podstawowej rzeczy w NP to to, że mam takie przekonanie, ze to o co sie modle jest jakby odwrotne- czyli jest gorzej niz przed modlitwą tylko, ze nie wiem dlaczego tak sie dzieje. To mnie na maxa zastanawia, że modle sie o jakąś rzecz a tu jest jeszcze gorze ;(
    Wiadomo, ze człowiek sie nie poddaje ale to na maxa podcina skrzydła i zaufanie

  • Zauważcie że każde wielkie dzieło Boże napotyka trudności. Wiedzieli o tym między innymi święci . Tak samo my - zwykli ludzie gdy np modlimy się o nawrócenie własne czy innej osoby , musimy zdawać sobie sprawę , że szatan będzie przeszkadzał. Zsyłał zniechęcenie, smutek, gniew. Czyni tak , bo wie że gdy zwracamy się do Maryi , to wtedy nas traci. A tego nie może znieść.
    Musimy zdawać sobie sprawę , że gdy o coś prosimy w modlitwie, to powinniśmy także przystępować do komunii i wtedy gdy to potrzebne z sakramentu pojednania. To podstawy.
    Ja jestem na etapie modlitwy o własne nawrócenie. Proszę Boga by uzdrowił moje wnętrze, przedstawiam mu bolesne sytuacje z przeszłości i proszę by zesłał uzdrowienie , pomógł przebaczyć sobie i innym. Jeśli życie osobiste wam się sypie pomyślcie czy nie są winne jakieś urazy z przeszłości, a może wasz sposób patrzenia na świat , na ludzi , na Boga.
    Może jeszcze komuś nie przebaczyliście , chowacie urazy. Warunkiem tego by Bóg was uzdrowił jest wasze przebaczenie- ludziom , sobie. Dlatego nie bójcie się w modlitwie poprosić Ducha świętego by razem z wami powrócił do bolesnych momentów przeszłości i zesłał przebaczenie , pokój i uleczenie. Nie chodzi tu o rozdrapywanie ran ... Terażniejszość jest wystarczająco trudna, by dzwigać jeszcze dzień wczorajszy.
    Pozdrawiam wszystkich

  • Taka mnie naszła dzisiaj myśl. Odmówiłam w ciągu pół rok 4 Nowenny w jednej sprawie, nawet za jednym razem potrafiłam odmawiać dwie nowenny, i nie dostałam jeszcze tego o co tak bardzo prosiłam. Kiedy zaczęłam odmawiać 5 Nowennę po 5 dniach ją przerwałam, stwierdziłam że mam dość.:) Obiecałam, Matce Boskiej że odmówię NP bez intencji dla Niej jak dostanę to co prosiłam w tych 4 poprzednich. I wiecie co, ja bez różańca nie mogę już żyć. Mimo wszystko odmawiam go codziennie, czasami 1 czasami 2 czy 3 części, na ile mi starcza czasu.:) I dostałam coś, pewność siebie i szacunek do samej siebie, widzę że moje myślenie, zachowanie powoli się zmienia, może i zaczynam być szczęśliwa, mimo że nie mam jeszcze tego na czym mi tak bardzo zależy:) I za to Mateńce dziękuję. Eh tylko tak bardzo chciałabym mieć własną rodzinę, męża, dobrego męża, przyjaciela. Mam nadzieję że kiedyś to dostanę. Pozdrawiam i trwajcie w modlitwie, działa cuda, nawet jeśli nie jest po naszej myśli.

  • W moim przekonaniu odmawianie NP nie nalezy do łatwych zadań. Po pierwsze jest trudno codziennie sie zebrać i odmawiać 3 różańce a po drugie jak odmawiasz to jeszcze masz więcej przeciwności niż przed co dodatkowo utrudnia modlitwę- nie wszyscy dają rade. To naprawdę trudna i wymagająca modlitwa.

  • Zapraszam na stronę Nowenny Pompejańskiej na FB:

    www.facebook.com/nowenna.pompejanska

    Oraz na stronę gdzie można poczytać fragmenty książki " Cuda i łaski Królowej Różańca Świętego w Pompejach" Bł. Bartolo Longo:

    www.rosemaria.pl

  • Jak przeczytałaś tą książkę to lepiej będzie jak napiszesz jakieś ciekawostki związane z NP bo nie każdy ma możliwość kupna książki. To byłoby pomocne dla nas

  • a może przesłać komuś tę książkę , ja mam ją w domu i nie widzę problemu

  • Do moderatora tej strony: czy nie możesz zrobić tak aby te komentarze były odrazy umieszczane na stronie ? To naprawdę utrudnia komunikację i spowalnia proces wspierania się. Gdyby pojawiły się komentarze wulgarne ( w co wątpię bo nikt nie wierzący nie zagląda tutaj) to usuniesz komentarz. To taka moja prośba i mylę, ze nie tylko moja- w innym wypadku strona umiera. Przykład dodany komentarz 15.04 jeszcze nie jest na stronie

  • Mój komentarz okazał się zbyt długi, napisze więc tylko o rzeczach, ktore mi pomagają w odmawianiu NP, której odmawianie choć zawsze przynosi łaskę rozwoju własnej wiary i wierności Bogu, z którym nawiązuje się prawdziwą, OSOBISTĄ relację, to bywa nierzadko trudne.

    Tak, jak było już wcześniej wspomniane, najlepiej, jeśli jesteś w łasce uświęcającej, pogodzony z Panem Bogiem i w możności przyjęcia Eucharystii, bo wtedy Zły ma do Ciebie utrudniony dostęp.

    Ja też zawsze na początku NP wzywam swego Anioła Stróża, aby mi pomagał, a jeśli zauważam pierwsze objawy dekoncentracji czy niedobrych myśli, strofuję go ;-) , żeby bardziej na mnie uważał. W potrzebie lub właśnie na początku modlitwy można wzywać też Maryję - złe duchy jej nienawidzą, ale Jej się boją. Kiedy Ona idzie, one przed nią ustępują i uciekają.

    W rozważaniu tajemnic od samego początku pomagają mi również, o czym częściowo pisali już inni internauci, takie materiały jak obrazki przedstawiające tajemnice, medytacje innych mądrych ludzi na ten temat, codzienne czytanie z Biblii, które dostaję z internetu, w ogóle cokolwiek przeczytam i usłyszę na temat wiary albo to, co zdarzyło mi się danego dnia.

    W trakcie odmawiania modlitwy skupiam się na tym, co np. przeczytałam i właśnie rozważam to w kontekście danej części czy tajemnicy różańca - czasem jest to ogólna myśl, czasami biorę na warsztat jedno zdanie czy słowo. Czasem rozważam tajemnicę w kontekście ogólnego zagadnienia, np. Miłosierdzia Bożego - jak ono przejawia się w każdej tajemnicy; a czasami jak moje życie czy dzisiejsze doświadczenie albo moje grzechy można widzieć przez pryzmat tego, co Jezus mówi nam w danej tajemnicy. A czasem spływają na mnie myśli, które, jeśli tylko są zgodne z tajemnicami (a nie np. świadczą o tym, że moje myśli odpłynęły w całkiem innym kierunku), odsłaniają mi całkiem nowe rzeczy, nowe refleksje na temat Boga i siebie. A czasem przychodzą do mnie, tak jakby mimochodem, rozwiązania problemów.

    A co do fizycznego przerywania różańca - mnie to na szczęście jeszcze się nie wydarzyło, ale czytając Wasze wypowiedzi, trochę się tego przestraszyłam. Jak większość z Was, jestem dosyć przywiązana do mojego różańca. Poprosiłam więc Boga, aby dane mi go było zachować w nienaruszonym stanie, ponieważ kiedyś chciałabym, żebym mogła swój różaniec przekazać córce, a mój mąż - synowi. Na razie nic się nie stało. :-)

    A ja dzisiaj pomodlę się za wszystkich, którzy odwiedzają tę stronę i odmawiają bądź chcą odmawiać NP. :-)

    Jezu, ufam Tobie.

    Małgosia

  • To są Słowa naszego Kochanego Zbawiciela do nas:

    http://dzieckonmp.wordpress.com/category/ostrzezenie-pilne-oredzia-2010-2011/

  • Ta strona podana we poprzednim wpisie (nr 312) to strona objawień z Medjugorje. Jak wiemy, objawienia w Medjugorje NIE są potwierdzone przez Kościół katolicki! Co więcej, nie tylko że są najprawdopodobniej oszustwem, to często ulegają powtórzeniom i niektóre z nich są nawet niezgodne z nauczaniem Kościoła. Tymczasem wpis na górze tej stronie sugeruje, że takie oficjalne pozwolenie nie jest potrzebne. Dla wiernych Kościoła jest potrzebne, bo, jak mówi Biblia, należy odrzucić wszystko, co ma jakiekolwiek choć pozory zła; a w innym miejscu mówi o fałszywych prorokach- diabeł lubi się podszywać pod dobro.

    Jeśli ktoś chce sugerować się jakimikolwiek objawieniami (które nie są przecież dogmatami i w opinii Kościoła katolickiego możemy się nimi kierować, ale nie musimy), to lepiej czytać o tych, których wiarygodność i autentyczność został przez Kościół potwierdzona, np. objawieniami w Fatimie, które też dotyczą m. in. zagadnień pokoju na świecie.

    Małgosia

  • Nie wiem czy te akty strzeliste podane na tej stronie tzn. ta modlitwa pomnożenia mogą komuś zaszkodzić? Jeśli kościół nie ostrzega przed Medjugorje to co ja moge ?

  • Hm, Kris... Ja nie chcę sie wymądrzać, ja tylko tak sobie myślę, że chciałam ostrzec innych, bo jeśli mówimy tutaj o Nowennie Pompejańskiej, to kilka rzeczy przychodzi mi do głowy:

    - sama Nowenna i osoby z nią związane, jak np. bł. Longo, są absolutnie zatwierdzone przez Kościół i oficjalny kult Maryjny - jeżeli odmawiasz tę modlitwę, to wiesz, że te rzeczy naprawdę są w duchu katolickim. Objawienia w Medjugorje były badane przez kilka komisji odpowiednich organów katolickich i nie zostały uznane za prawdziwe. Jeśli nie zostały uznane, to znaczy, że - przynajmniej na razie - lepiej się nimi nie kierować, bo to trochę tak, jakbyś nie słuchał zwierzchników Kościoła katolickiego - a katolik, jeśli nim jesteś, ma taki obowiązek. Jezus osobiście ustanowił kościół i chciał, abyśmy byli mu posłuszni. A już wiemy, że ci, którzy zajmują się objawieniami w Medjugorje, ojcowie franciszkanie, są w konflikcie z miejscowym hierarchą i niektórymi wyższymi władzami kościelnymi. I znowu, w Biblii jest napisane, że szatan będzie się objawiał jako anioł światła, czyli podszywał się pod Boga. Zresztą, szatan jest bardzo sprytny i często imituje Boga, m. in. dlatego, aby Go potem ośmieszyć. Jeśli te objawienia sa prawdziwe, to prędzej czy później zostaną na pewno zatwierdzone. Ale jeśli okaże się, że są one fałszywe, to wtedy wszyscy powiedzą - "a widzicie, tyle było tam wiernych, tak się modlili, nawracali, a to było zwykłe oszustwo. W takim razie pewnie wszystkie te tzw. obajwienia to tylko kłamstwo księży, żeby omamic biedny, ciemny lud." Może się okazać, że wiele tych osób, tak broniących Medjugorje, postawi wtedy Medjugorje ponad "zacofany, nic nie rozumiejący" Kościół i tym samym Boga. A szatanowi w to graj.

    Więcej na ten temat znajdziesz w internecie, a ja tylko fragment oświadczenia Watykanu (za Ra­diem Wa­ty­kań­skim, 05.10.2009):
    „Bp Rat­ko Pe­rić, or­dy­na­riusz die­ce­zji Mo­star­‑Du­vno, na te­re­nie któ­rej le­ży Me­dju­gor­je, opu­bli­ko­wał w tej spra­wie spe­cjal­ne do­ssier za­wie­ra­ją­ce m.in. li­sty do tam­tej­szych fran­cisz­ka­nów. W do­ku­men­ta­cji znaj­du­je­my wy­ja­śnie­nie spra­wy To­mi­sla­va Vlašića, by­łe­go fran­cisz­ka­ni­na, któ­ry opie­ko­wał się gru­pą wi­zjo­ne­rów i pro­mo­wał kult ob­ja­wień z Me­dju­gor­je. W związ­ku z po­peł­nie­niem prze­zeń sze­re­gu błę­dów dok­try­nal­nych i wy­kro­czeń prze­ciw­ko dys­cy­pli­nie ko­ściel­nej [złamanie celibatu] zo­stał on wy­da­lo­ny z za­ko­nu i w ogó­le ze sta­nu du­chow­ne­go z za­ka­zem pu­blicz­ne­go wy­po­wia­da­nia się na te­ma­ty re­li­gij­ne.
    Bp Pe­rić przy­po­mi­na, iż rze­ko­me ob­ja­wie­nia ni­gdy nie zo­sta­ły ofi­cjal­nie uzna­ne przez Ko­ściół i że nic nie wska­zu­je, by coś w tej spra­wie mia­ło ulec zmia­nie. Pod­kre­śla po­nad­to, że pa­ra­fia Me­dju­gor­je nie jest sank­tu­arium, a pra­cu­ją­cy tam dusz­pa­ste­rze nie po­win­ni pro­mo­wać do­mnie­ma­nych ob­ja­wień. Mo­dli­twy i prze­sła­nia rze­ko­mo prze­ka­za­ne przez Ma­ry­ję wi­zjo­ne­rom ani ich ko­men­ta­rze nie mo­gą być pu­bli­ko­wa­ne czy sto­so­wa­ne dusz­pa­ster­sko. Tak­że księ­ża z za­gra­ni­cy nie mo­gą pro­wa­dzić w Me­dju­gor­je re­ko­lek­cji czy kon­fe­ren­cji bez po­zwo­le­nia bi­sku­pa miej­sca. Zbu­do­wa­ny tam w związ­ku z ob­ja­wie­nia­mi ko­ściół zo­stał przez wła­dze die­ce­zjal­ne za­mknię­ty i wy­łą­czo­ny z użyt­ku dusz­pa­ster­skie­go. Pry­wat­ne piel­grzym­ki do te­go miej­sca mo­gą być or­ga­ni­zo­wa­ne pod wa­run­kiem, że nie są wy­ra­zem prze­ko­na­nia o praw­dzi­wo­ści ob­ja­wień”.

    - i tu dochodzimy do drugiego punktu - lepiej zatem pozostać przy tym, co na pewno wiemy, że Bogu i Maryi się podoba i o co nas poprosili. Bo jeśli te akty strzeliste, nawet najbardziej szlachetne w swojej wymowie, to tylko słowa "nawiedzonych pastuszków-oszustów", to chyba to nie jest to, na czym Ci najbardziej zależy - bo to, co wtedy mówisz, to nie objawione słowa, tylko kłamstwo, fałsz.

    Jest za to wiele pięknych modlitw i aktów strzelistych propagowanych przez Kosciół i świętych przez niego uznanych. A my wiemy, o co prosi nas Maryja, bo sama nam to powiedziała: Ona chce, abyśmy odmawiali codziennie RÓŻANIEC, a po każdej tajemicy "O, mój Jezu...". A modlitwa, która najbardziej porusza Jej serce, to... "ZDROWAŚ MARYJO". Mechtylda z Hackeborn próbował kiedyś ułożyć modlitwę na cześć Matki Bożej. Mechtyldzie ukazała się Maryja, która miała wypisane złotymi literami na klatce piersiowej: "Zdrowaś Maryjo, łaski pełna", i która powiedziała: "Drogie dziecko, zaniechaj swej pracy. Żadna bowiem modlitwa, którą mogłabyś wymyśleć, nie da mi tyle radości i rozkoszy co >>Zdrowaś Maryjo<<."

    Tak więc, Kris, to wszystko to kwestia Twojego sumienia i poglądów. Ja nie chcę czytać o obawieniach w Medjugorje ani ich poznawać, bo nie jest przekonana, że naprawdę słyszę w nich głos Boga.

    A Ty zrobisz, jak zechcesz. :-)

    Małgosia

  • Dziękuje za obszerny komentarz i wiele mądrych słów. Wracając jednak do tych aktów strzelistych to nie jestem do końca przekonany czy te akty strzeliste pochodzą z Medjugorje. Jakkolwiek to przecież w zawartym tam w objawieniu czy słowach nie ma nic (w moim przekonaniu) co mogło by być sprzeczne z nauką kościoła. Nie ma mowy o jakiś przepowiedniach, o końcu świata etc. No sam nie wiem już jak to wszystko traktować.
    Z tego co pamiętam to Jan Paweł II mówił o Medjugorje, ze gdybym nie był papieżem to na pewno bym tam był.

    Najważniejsze, ze NP jest zgodna z nauką kościoła i tego będziemy sie trzymać, choć nie otrzymałem tego o co prosiłem ;( a wydawało mi sie, ze jak to odmówi to... nie ma mocnych

  • Kris, myślę szczerze, że jest wiele artykułów mądrzejszych ode mnie osób, które tłumaczą, dlaczego cała otoczka tych przepowiedni i część z ich treści wydają się jednak niezgodne z nauczaniem Kościoła. A te wypowiedzi Jana Pawła II to chyba z początku trwania objawień - wtedy wiele osób, w tym wielu duchownych opowiadała się za wiarygodnością tych objawień.

    Ale ja nie o tym, bo forum jest o czymś innym. Nie znam Cię, ale jakoś poczułam do Ciebie sympatię - bo dzięki temu to forum nie jest puste, błąkają się po nim nasze dusze i może jeszcze ktoś inny na tym skorzysta. Jeśli pozwolisz, to ja będę się za Ciebie modliła i za Twoją intencję - jeśli lepiej dla Ciebie, aby się spełniła i jeśli jest zgodna z wolą Bożą - lub za jakiś znak, co możesz zrobić.

    Napisz, czy chcesz. Bo ja słowa dotrzymam. :-)

    Małgosia

  • No, chyba że jeszcze po prostu nie wiesz o tym, że jednak Twoja prośba została wysłuchana albo może otrzymałeś jakąś inną łaskę w zamian... Ja do końca swojej Nowenny mam jeszcze 11 dni i sama nie wiem, co z tego będzie, ale jakoś tak wierzę, że będzie dobrze. Bo dlaczego ma nie być?

  • Droga Małgosiu :) pewnie, ze chcę żebys się pomodliła za mnie i już bardzo dziękuje. I aż miło mi sie zrobiło że ktoś chce sie za mnie pomodlić tym bardziej, że mnie nie zna. I tak tylko lakonicznie napisze, ze to o co się modle od dłuższego czasu dotyczy kwestii duchowych. I na tym mi najbardziej zależy -wszystkie inne sprawy są dla mnie mniej ważne. Ciężko to zrozumieć i pojąć wszystko...

  • Kris!

    Ja już zaczęłam się za Ciebie modlić i będę tak długo, aż będzie to potrzebne (a może i dłużej :-). W sumie to ja specjalnie nie zaglądam na fora, a już naprawdę sporadycznie na nich piszę, więc fakt, że tutaj kiedyś zajrzałam i zapisałam sobie tę stronę w zakładkach, jest chyba znakiem Bożym. Będę tu systematycznie zaglądać, daj znać, jakby coś się u Ciebie poruszyło w środku, a ja dam też znać, jak skończę swoją NP.

    Sursum corda! :-)

    Małgosia

  • Nie znajduje słów by powiedzieć Ci dziękuje.
    Ta Twoja modlitwa kojarzy mi się od razu ze świadectwa w tej książce "Trafiona Piorunem" pewnie znasz ją, gdzie Bóg pokazał kobiecie jak wiele osób i znajomych sie modliło za nią aby wyzdrowiała lecz jednak to nie ich modlitwy zostały wysłuchane lecz człowieka, którego w ogóle nie znała. Chłop bodajże z wioski niósł w gazecie jedzenie i przeczytał o tragedii jaka ją spotkała- została porażona piorunem i bardzo sie wzruszył -zaczął sie modlić i mówi do Boga: Panie daj jej zdrowie a ja obiecuje, ze wybiorę sie na pielgrzymkę, będę sie modlił za tą kobietę. Kiedy Gloria Polo była jedną nogą na tamtym świecie Bóg pokazał jej ze jego modlitwa całkowicie bezinteresowna wpłynęła na to, ze ona wyzdrowiała i mogła naprawić swoje postępowanie.
    I dlatego pozwoliłem sobie podać taki przykład bo też nie znając mnie zaczęłaś sie modlić za mnie-bezinteresownie . I ja obiecuje modlitwę za Ciebie.

  • Kris!

    Sam Bóg mi Ciebie w tym momencie zsyła. Mam uśmiech od ucha do ucha, a wiesz dlaczego? Bo właśnie skończyłam Koronkę do Miłosierdzia Bożego, podczas której doszłam do nie do końca wesołych wniosków na swój temat. Odmawiałam ją w intencji nawrócenia mojego męża, który jest bardzo dobrym człowiekiem i choć ma jakieś przekonanie o istnieniu Boga, to na wszystko patrzy w sposób racjonalny i nie ma tej łaski żywej wiary w Boga. I chociaż w sumie dopiero od niedawna zaczęłam się za niego modlić, to chciałabym jak najszybciej zobaczyć efekt końcowy. Muszę być bardziej cierpliwa, ale wiem też - przed chwilą do tego doszłam i to jest ten smutny, martwiący mnie wniosek - jak jestem marna i że nie stać mnie na to, żeby ofiarować Bogu naprawdę wszystko za nawrócenie mojego męża. Wierzę, ufam, ale dzisiaj zobaczyłam, że są wyrzeczenia, które trudno byłoby mi ofiarować, kwestie, których w tym momencie nie chciałabym oddać. Mówię "tak", ale wiem, że to ma swoje granice i wiem, że nie chciałabym, żeby Bóg mnie próbował - chociaż gdybym stała naprawdę przed wyborem "zbawienie mojego męża - inne, ważne dla mnie rzeczy/osoby", to wybrałabym to pierwsze, bo tylko to się liczy. Ale z perspektywy Krzyża moje obecne ofiary i modlitwy są po prostu śmiesznie małe. Z drugiej strony, mam nadzieję, że jednak to, co mnie ratuje, to moja postawa: mówię Jezusowi, że mu ufam i żeby On się tym zajął, bo może wszystko, i robię swoje (czyli np. codziennie się o to modlę)...

    Oj, przepraszam, jakoś tak chciałam się wyżalić, ale w sumie to, co ważne, to to, że uśmiecham się, bo teraz wiem, że Ty również będziesz się modlił. Proszę Cię - módl się przede wszystkim w intencji nawrócenia mojego męża (i ew. mojej wytrwałości i pokory), a ja będę Ci do końca życia wdzięczna. Modlitwa drugiej osoby sprawia, że człowiek nie czuje się taki sam, również w sensie ludzkim. Bo ktoś o nim codziennie pamięta w ten wyjątkowy, duchowy sposób. Ty dziękujesz mi - chociaż nie musisz - i ja Tobie także, z całego mojego serca.

    A świadectwo Glorii Polo zrobiło na mnie kolosalne wrażenie. Kiedyś ktoś mi o nim opowiadał, a ostatnio je przeczytałam - i zrobiłam po nim szczegółowy rachunek sumienia z całego życia, choć u spowiedzi byłam dwa tygodnie temu. Tak, i od tej pory, podobnie jak Ty, też pamiętam o wadze modlitwy za innych. Nie wiadomo, kiedy ona się przyda, a nigdy nie jest marnotrawiona. :-)

    Małgosia

    PS. To niesamowite, takie bezinteresowne czynienie dobra zupełnie nieznanych sobie ludzi, i nie mam tu na myśli tylko nas. To naprawdę budujące.

  • O próbach mogę Ci tylko tyle powiedzieć, że wiem co to jest próba. Gdzie dochodzisz do takiego momentu, ze wydaje ci, ze jest z Tobą coś nie tak, wątpisz w Miłosierdzie Boga, że Bóg nie jest dobry a nawet zaczynasz źle o nim myśleć - jakby czujesz się zdradzony. Doszedłem na pewno do punktu w którym już zaczynam sie poddawać -chylę głowę przed tymi wszystkim ludźmi, którzy potrafią powiedzieć -bądź wola Twoja lecz nie w sytuacjach, ze to oni wybierają ten moment, i mówią sobie Panie Twoja wola taka. Tylko w momentach, które wybiera Bóg i wtedy powiedz Niech będzie Twoja wola - nie moja. To jest tak trudne, że nawet nie potrafie tego ująć słowami- najtrudniejsza rzecz w wierze. Przewyższając wszystko inne- poddać sie woli Boga i przyjąć wszystko co na Ciebie spadnie.

  • Dziękuję Ci, Kris, masz w pełni rację i to, jak piszesz, prawdę przez siebie - jak rozumiem - właśnie doświadczaną...

    Ale wiesz, co? Wczoraj byłam w rozterce i czułam się jak Abraham, który miał złożyć swojego syna, Izaaka na stosie ofiarnym - oddać to, co miał najbardziej cenne. I oczywiście w przypadku Abrahama Bóg nie chciał takiej ofiary, tylko chciał swojego sługę wypróbować. Więc ja zadawałam sobie pytanie, czy mnie byłoby stać na takie poświęcenie? I miałam bardzo duże wątpliwości i to wprowadziło we mnie niepokój, bo jednak nie można mówić Bogu tylko trochę "tak" i tylko trochę "nie".

    I rozmyślałam w tym kontekście też o tym, jak Jezus modlił się w Ogrójcu - że każdy miewa taki Ogrójec, taki lęk i zwątpienie.

    A dzisiaj, teraz, kiedy przeczytałam Twoje słowa (!), szczerą prawdę człowieka doświadczanego, olśniło mnie i przypomniałam sobie słowa Jezusa z Ogrodu Oliwnego: "Panie, odsuń ode mnie ten kielich, jednak niech się dzieje nie moja, lecz Twoja wola!'. I to są te słowa, których mi brakowało. Wczoraj próbowałam mówić coś podobnego, ale nie byłam do końca przekonana, a dzisiaj znalazłam słowa samego Jezusa i na nowo poczułam swoje zaufanie do Pana Boga. Słowa-klucze do królestwa Boga, które w pełni oddają to, co wczoraj myślałam. To niesamowite, to może brzmieć podejrzanie prosto, ale dzięki temu teraz NAPRAWDĘ łatwiej mi powiedzieć "tak". Nawet nie wiesz, jak bardzo dało mi to teraz siłę na pokonanie trudności. Dziękuję Ci, Bóg jest wielki i mądry, i pomógł mi przez Ciebie.

    Małgosia


    PS. Wiem, że Ty już skończyłeś NP i że już w trakcie jej trwania zacząłeś napotykać trudności. Czy - jeśli mogę zapytać, bo przecież zrozumiem, jak będziesz wolał to zostawić dla siebie - te próby, o których dzisiaj pisałeś, zaczęły się jeszcze w trakcie NP czy to są innego rodzaju wątpliwości związane z nieotrzymaniem przez Ciebie łaski?

  • Kris, przepraszam za moje pytanie. Już jak je zadałam, to szybko pojawiła mi się myśl (i tak jakoś nadal czuję), że w ogóle nie powinnam Cię o takie rzeczy pytać.

    Małgosia

  • Nie było mnie troszkę/ Na początku dziękuje za modlitwę Twoją i ciepłe słowa. NP skończyłem i napotkałem wiele trudności podczas odmawiania jej ale udało się. Podczas NP zwiększyły się trudności to tak w skrócie ci powiem. Prawdziwa wiara jest naprawdę czymś trudnym. Jak złapie więcej weny to napiszę. Twoja modlitwa jest skuteczna - dziękuje. Pamiętam o modlitwie za Ciebie i Twoją rodzinę

  • Serdecznie zapraszam na nowy blog informacyjny o nowennie pompejańskiej! http://pompejanska.rosemaria.pl

  • Bardzo się cieszę, Kris, że się odezwałeś i że być może moja modlitwa choć w jakimkolwiek stopniu - kto to do końca wie, na ile? - została przez Boga wysłuchana i jakoś Ci pomogła. To naprawdę mnie cieszy.
    A ja dziękuję za to, że Ty wspierasz nas.

    Małgosia

  • I oczywiście nadal się za Ciebie i Twoje sprawy modlę (to tak dla jasności). :-)

  • Teraz czekamy na zesłanie Ducha Świetęgo może on to wszystko rozjaśni i da moc . Wybieram się na pielgrzymkę w sierpniu więc tam na pewno będę polecał Twoje intencję. Polecam również już teraz jak jestem na adoracji. W swojej przygodzie z NP zaczynam już 4 może nie za dużo ale prawie jedna po drugiej / Pozdrawiam Cię Małgorzato

  • niech Bóg nas wszystkich prowadzi i Jego ukochana Matka :) Z nimi zawsze wygramy

  • Święta racja, niech nas prowadzą, bo z nimi zawsze zwyciężymy! :-)

    Kris, a jak tam u Ciebie?

    Ja wczoraj zakończyłam Nowennę Pompejańską. Nie wiem, czy moja prośba zostanie spełniona i w jaki sposób, bo modliłam się w cudzej intencji (ale takiej, że naprawdę chciałabym, aby to się spełniło) i to na odleglość, w sprawie na ludzki rozum bardzo skomplikowanej i źle rokującej. Wiem jednak, że moja prośba zostanie wysłuchana (co nie znaczy spełniona dokładnie tak, jak by może wszyscy sobie tego zyczyli). Od początku jednak powiedziałam Panu Bogu i Maryi, że ja nie jestem w stanie wymyśleć żadnego rozwiązania i chyba nikt nie jest, więc ja się nie będę tym kłopotać, bo Oni wiedzą najlepiej, co dla kogo będzie dobre i jak to zrobić. Ja będę robiła swoje, czyli się modliła i wytrwale prosiła. To chyba można nazwać zawierzeniem swoich spraw Bogu i Maryi.

    W trakcie odmawiania zdarzyła sie jedna rzecz, która rzuca promyk nadziei, a sama trudna sytuacja sie nie pogorszyła, co uważam za Znak. Co będzie dalej, nie wiem, być może trzeba więcej próśb w intencji jeszcze jednej osoby, od której zaczynają się kłopoty i która zmieniając własne życie, wracajac na dobrą ścieżkę, pomogłaby innym (to z powodu jednego chwalebnego czynu w jej życiu mówiłam wcześniej o promyku nadziei).

    Na razie kończę Nowennę Pompejańską, bo choć intencji nie brakuje, to wiem, że nie byłabym w stanie jej skończyć ze względu na planowy przyjazd do mnie gości w sierpniu. Chcę za to odmawiać codziennie chociaż część różańca i Tajemnicę Szczęścia. Chcę wyprosić możliwość otrzymania dla innych łaski nawrócenia i uwolnienia dusz z czyśćca.

    A za Nowennę Pompejańską i Różaniec dziękuję Bogu i Maryi, tyle ta modlitwa mi dała i tyle nauczyła - choć nie zawsze było łatwo i nie same przyjemne rzeczy mi pokazała - właściwie w sferze duchowej same cuda i łaski.

    Małgosia

  • Witam Małgosiu! Piękna inicjatywa z twojej strony modlić sie za kogoś to raz ale odprawić NP w intencji kogoś to już jest bardzo duże poświęcenie. Jak mówi Pismo jedni drugich brzemiona noście. U mnie powoli do przodu Twoje modlitwy są ochłodą dla mojej duszy- nie mam odwagi prosić Ciebie o dalszą modlitwę bo jej jak dla mnie nigdy nie za wiele. Ja modle sie w Twojej intencji zawsze na adoracji :) zazwyczaj we czwartek
    A odnośnie tego co mówiłaś z odmawianiem NP w wakacje to rzeczywiście są spore problemy. Ja spróbuje skończyć i też zrobie chwile przerwy bo bardzo trudno w tym okresie odmawiać.

  • Kris, to miłe, co napisałeś, ja o tym jakoś nie pomyślałam, że odmawiać NP w intencji kogoś to rzeczywiście może być większe poświęcenie. Może tak jest, bo jak wiemy, nie zawsze jest łatwo, ale z drugiej strony, może gdyby nie taka intencja, to pokusa porzucenia w trudnych dniach Nowenny byłaby wieksza. Taka intencja przyszła mi do głowy, jak znalazłam NP, i już taka została. Zresztą w tej kwestii innej próby rozwiązania niż modlitwa nie widzę. Poza tym mnie jest może łatwiej, bo mam teraz więcej wolnego czasu i mogę go poświęcić na odmawianie Nowenny. :-)

    Muszę też szczerze przyznać, tak jak pisałam we wcześniejszym poście, odmawianie Nowenny mnie samej przyniosło wiele dobrego. Maryja podarowała mi wiele łask duchowych, o które nawet nie prosiłam, a za które Jej bardzo dziękuję, a Jezus - choć to może brzmieć dziwnie, ale takie jakieś mam poczucie - wiele mnie uczy i pokazuje, podsuwa różne wartościowe rzeczy. Czuję sie trochę tak, jakbym była na wielkich rekolekcjach duchowych.

    Bardzo Ci dziękuję o zanoszenie mojej intencji podczas adoracji. To wzruszające, że właśnie w taki sposób modlisz się za nas, bo niestety ja teraz nie mam właściwie w ogóle możliwości w ten sposób pobyć z Panem Bogiem i poprosić go o spełnienie mojej prośby. Tym bardziej więc ważne, że Ty to robisz. Dziekuję. :-)

    A mnie cieszy, że u Ciebie powoli do przodu. I nie musisz mieć odwagi, by prosić o więcej, bo ja modlę sie za Ciebie przy okazji różnych modlitw, które mam w zwyczaju codziennie odmawiać. I będę to robić nadal. Proszę z całego serca i wytrwale Pana Boga o wiele rzeczy (aż czasem się dziwię, że po tym uporczywym powtarzaniu prawie zawsze tych samych intencji Pan Bóg jeszcze nie ma dosyć, ale wiem, że nie ma;-) - wierz mi, że Ty i Twoja prośba jesteście tam zawsze i w sposób podkreślający szczególną wagę Twojej intencji wymieniani i nie stanowi to dla mnie żadnego ciężaru. To duchowa łaska, że mogę to dla Ciebie robić. Zresztą, ja też odczuwam to jako wielkie wsparcie, że Ty robisz to samo dla mnie.

    Małgosia

  • Rozmodlona kobieta z Ciebie ten Twój mąż to dopiero szczęściarz ;)
    Żywa wiara u Ciebie - pragnę takiej samej!

  • Kris, zawstydzasz mnie, bo kiedyś taka nie byłam, a poza tym to ja raczej Tobie zazdroszczę wiary! :-) A modlę się teraz, staram się modlić dużo, bo, tak jak pisałam, mam więcej czasu na to i jestem szczęśliwa z tego powodu. Nie żałuję tego czasu, że poświęcam to na to, a nie na coś innego.

    Małgosia

  • Jeszcze a propos modlitwy. Oczywiście, czasem mi się nie chcę, ociągam się, robię inne rzeczy zamiast się modlić... Ale do modlitwy motywują mnie głównie dwie rzeczy:

    - ponieważ moje modlitwy dotyczą w zdecydowanej większości innych osób (np. ich nawrócenia), to gdybym porzuciła modlitwę, to zaprzepaściłabym wszystko, co do tej pory dzięki mojej wytrwałości Bóg być może postanowił im ofiarować (w sensie łask duchowych) i zostawiłabym je sobie samym, a to traktowałabym jako grzech zaniedbania. No i kto by się za nie modlił?

    - jeśli obiecuję jakąś modlitwę Panu za np. wynagrodzenie jakiegoś mojego przewinienia czy 54 dni Matce Bożej w NP, to nie mogę później tego nie zrobić - tego się nie robi Bogu i Maryi... ;-)
    A diabłu to na przekór, bo on tylko czeka na moje lenistwo.

    Poza tym, chociaż to nie jest żadne wielkie odkrycie, zauważyłam, że są dwie rzeczy, które utrzymują mnie w żywej wierze, takiej naprawdę żywej. Regularna spowiedź, która potem prowadzi do Eucharystii, i właśnie modlitwa. Modlitwa ratuje mnie przed popadnięciem w marazm duchowy. Czuję, że gdybym odmawiała tylko pacierz, to mogłoby się to szybko stać, a tego za nic nie chcę. Modlitwa żywi moją wiarę i wiele mnie uczy.

    Małgosia

  • Też sie modle ale czasami mam takie wrażenie, że moja modlitwa jest mało skuteczna wiesz, tzn. chce sie zmieniać, próbować być bliżej Boga ale nie idzie mi to tak jakbym chciał chociaż sie staram.
    A wiesz dlaczego chce być blisko Boga i tak mi zależy na Bogu- bo Bóg daje mi bezpieczeństwo, poczucie sensu, miłość do drugiego człowieka, poukładane życie, daje mi perspektywę życia w szczęściu tam po drugiej stronie. I tak naprawdę niczego nie zabiera jak wcześniej myślałem- krótko mówiąc układa to wszystko aby godnie żyć.
    Twoją modlitwę odczuwam każdego dnia - mniej pokus sie mnie czepia ;)

  • Mam jeszcze pytanko czy jak sie odmawia NP i prośba nie została spełniona przez Boga to znaczy, ze nie bedzie spełniona nigdy czy będzie ale w odpowiednim czasie wybranym przez Boga? Jak myślisz
    Bo nie wiem jak jest z tą NP

  • Kris!

    Przepraszam z góry Ciebie i innych, moja odpowiedź będzie długa (zresztą, widzę, że mam do tego skłonność, ale po prostu chcę się podzielić swoimi myślami, chociaż nie mam żadnego patentu na rozwiązania).

    „Módl się, zaufaj i nie martw się!”
    (św. Ojciec Pio)

    Dobrze Cię rozumiem, ja proszę Boga o łaskę „cichego i pokornego serca” (jak w Litanii do Najświętszego Serca Pana Jezusa), ale wiem też, że żadnej prośby Bóg nie wysłuchuje jak my sami sabotujemy takie prośby, a grzech przychodzi tak łatwo...

    Nie wiem, czy znasz, ale bardzo pomocne są zapiski duchowe ks. Dolindo Ruotolo: „Jezu, Ty się tym zajmij”. Są w internecie, wystarczy wpisać tę frazę.

    Generalnie to bardzo skomplikowane, wiele osób się nad tym zastanawia, dlaczego ich modlitwa nie jest spełniona. Chyba czasem tylko nam się tak wydaje, czasem jednak trzeba trochę poczekać. Myślę, że wytrwała modlitwa jest zawsze (!) wysłuchiwana, tylko nie zawsze w taki sposób i w czasie, w jakim my byśmy sobie tego życzyli. Nie mogę znaleźć dokładnie tej wypowiedzi, ale Ojciec Pio miał powiedzieć swojemu przyjacielowi, że z własnego doświadczenia wie, że Bóg zawsze wysłuchuje naszych próśb, tylko trzeba go czasem dlugo o to prosić.

    Odmawiając NP, niektórzy twierdzą, że prośba spełnia się w trakcie jednej lub drugiej części, inni czekali jakiś okres już po zakończeniu. A spotkałam się też z taką opinią, że ktoś musiał odmówić ją kilka razy, by otrzymać to, o co prosił.

    Tobie wytrwałości nie brakuje. Oczywiście, stale powtarzają się argumenty, że nie wiadomo, czy to, o co prosisz, jest na dłuższą metę dla Ciebie dobre, czy jest zgodne z wolą Pana, czy otrzymanie tego nie zagrozi zbawieniu Twojej duszy. Czasem otrzymujemy w zamian inną łaskę, tylko jej nie zauważamy. A czasem chyba za bardzo skupiamy się na intencji, zapominając o samym sensie danej modlitwy (w przypadku NP rozważanie Tajemnic życia, śmierci i zmartwychwstania Jezusa i podążania w tym za Maryją).

    Nie wiem, o co Ty się modlisz. Może Bóg chce Cię wypróbować, może nie jesteś gotowy, aby to coś przyjąć albo (np. w przypadku prośby o znalezienie dobrego partnera) musisz poczekać też na tę drugą osobę, aż ona np. zakończy coś ważnego, będzie gotowa na drugą osobę (np. mój mąż i ja zgodnie twierdzimy, że gdybyśmy poznali się wcześniej, to byśmy tego nie umieli dobrze wykorzystać). A może po prostu Pan Bóg szykuje dla Ciebie coś lepszego! :-)

    Jeżeli czujesz, że Twoja modlitwa nie może być Bogu niemiła, bo np. prosisz o łaskę wiary czy zwalczenie przyzwyczajenia do jakiegoś grzechu, to może jest coś w Twoim postępowaniu, co właśnie to „sabotuje” (wiem coś o tym) i wtedy nasza wolna wola uniemożliwia otrzymanie uwolnienia od tego grzechu. Może Bóg czeka, aż coś dla Niego ważnego zmienisz w swoim życiu (np. ktoś proszący o łaskę żyje w niesakramentalnym związku od lat i nie ma chęci tego zmienić albo modli się, ale nie stara się spowiadać i żyć w stanie łaski uświęcającej), bo to my mamy się przystosować do Boga, a nie odwrotnie. A może nie dość wielbimy Pana i dziękujemy Mu każdego dnia za wszystko, co nam dał i czego nam NIE dał? Różne sytuacje, różne powody. Ja sama niewiele wiem, ale to takie moje poskładane obserwacje.

    Ale jest jeszcze jedna "instancja", której można pomóc, a która z kolei może pomóc Tobie. Może o tym wiesz, więc z góry przepraszam za poniższy wykład, a może nie. Mnie bardzo leży na sercu dobro dusz czyśćcowych. Można przynieść im ulgę w cierpieniach lub przyczynić się do uwolnienia do nieba. One same nie mogą się za siebie modlić, dlatego potrzebują naszego wstawiennictwa, ale za to mogą wstawić się za nami do Boga. Jezus powiedział św. Faustynie, że bardzo umiłował te dusze, bo „odpłacają się Jego sprawiedliwości”, więc ktokolwiek pomaga im w cierpieniu, ten pomaga Bogu (bo one są w Nim, a On w nich) i zyskuje w Jego oczach łaskę.

    Największym wsparciem jest ofiarowanie za nie Mszy lub pełne uczestnictwo we Mszy. Przyjmowane ciało Pana można ofiarować za ulżenie tym duszom, w tym w szczególności jakiejś konkretnej duszy/grupie dusz, bo łączysz swoją obecność i łączność z Bogiem z ofiarą Jezusa. Można odmawiać różaniec lub inne modlitwy za dusze czyśćcowe, ofiarować umartwienia lub swój ból i zmartwienia w łączności z cierpieniem Jezusa na krzyżu, czynić miłosierne uczynki, pamiętać o aktach strzelistych mówionych w intencji tych dusz, nawet w ich intencji roztrzepywać wodę święconą.

    Nie wiadomo, czy i nam po śmierci nie będzie potrzebne wiele takich darów ludzi jeszcze żyjących. A pewnie będzie...

    W internecie jest dużo stron o tym, choć niewiele osób wie o tym naszym właściwie obowiązku i przywileju, i go wypełnia. Strony, które moim zdaniem najszybciej dają pojęcie o kwestii świętych obcowania, to:
    http://www.mariateresa.ojczyzna.pl/TEKSTY/Ks_Dogmat-Sw-Obc.htm
    http://www.echochrystusakrola.org/assets/files/2010-10/moje_przezycia_z_duszami_czysccowymi.pdf

    Może w ten sposób uda Ci się uzyskać taką łaskę w oczach Boga, by spełnił Twoją prośbę? :-)

    Małgosia

  • Kris!

    Jeszcze jedna myśl przyszła mi do głowy. Jeśli odmawiasz NP z ufnością i wiarę "że jeszcze nie słyszano, aby nie została spełniona", i nie w formie roszczeniowej "coś za coś" (czego nie podejrzwam), to może to kwestia sformułowania intencji. Może powinieneś się zastanowić nad zmianą intencji albo przeformułowaniem obecnej, np. tak by objąć nie tylko siebie i swoją trudność, ale też podobne trudności u innych. Przykładowo z "W intencji znalezienie przeze mnie dobrego męża" na "W intencji odnalezienia przez wszystkie kobiety, które na to czekają, dobrego męża" ("W intencji znalezienie przeze mnie i wszystkie kobiety, które na to czekają, dobrego męża" - sposobów sa tysiące, w zależności od tego, jak kto formułuje intencję, bo każdy używa innych zwrotów i słów).

    Oczywiście, szukanie dobrego męża to przykład typowo kobiecy. ;-)

    Małgosia

  • Dość obszerny komentarz i bardzo mądry na pewno wiele można z niego się dowiedzieć.
    Prawda jest taka, żeby to wszystko pojąć co Bóg ode mnie oczekuje to nie na moją głowę. Nie potrafie sie odnaleźć w tym wszystkim -niestety. Kiedyś wiele rzeczy rozumiałem teraz przestaje cokolwiek rozumieć. Nie moge pisać o moich bolączkach szczegółowo bo nie leży to w mojej naturze. Na koniec powiem Ci, ze możliwe, ze coś robie źle, że nie dostrzegam tego ale powiem Tobie, że więcej uczynić dla drugiego (w formie uczynków) i dla Boga w formie modlitwy już nie moge zrobić. Jest to wszystko co moge uczynić- a i tak im więcej sie modle i robie tym więcej problemów. Zawsze miałem nadzieje, ze więcej sie będę modlił tym będzie mi lepiej a tu wręcz przeciwnie.

  • Dobra ale muszę zakończyć te moje narzekania - widocznie tak musi być. Wszędzie we wszystkich dokumentach, które przeglądam pojawia sie słowo ufność i tego muszę się trzymać. Dzięki Małgorzato za rady i modlitwę ;)

  • Kris!

    No właśnie to jest najgorsze, że można napisać całe teoretyczne elaboraty tak jak ja ;-) a i tak nie zawsze wiemy, jaka jest nasza droga.

    Ale tak jak pisałeś, nie poddawaj się, bo mądrzy ludzie piszą, że tego właśnie chce szatan - żebyśmy zwątpili w Boga, w siebie, żebyśmy myśleli, że jesteśmy już tak niegodni albo słabi, że już nic nam nie pomoże... A to nieprawda, z pomocą Boga i Maryi możemy być naprawdę mocni Ich mocą.

    A może to Twoje cierpienie jest właśnie Twoją drogą? Nie mówię, że tak ma być przez całe Twoje życie, ale być może teraz Twoje cierpienie, jeśli jest ofiarowane Jezusowi, wraz z Jego cierpieniem może przynieść komuś innemu ważną łaskę?

    Chciałabym Ci przynieść ulgę w bardziej ludzki, wymierny sposób, ale nie mogę, jestem za głupia. Wierzę jednak, że modlitwa może więcej zdziałać, i to długofalowo. Nie jesteś sam, ja zawsze w modlitwie o Tobie pamiętam.

  • Gdyby kiedyś ktoś mi powiedział, że moim głównym problem w życiu będzie wiara - to nie uwierzył bym. Nigdy również nie uwierzył bym, ze będę tyle się modlił itd. To wszystko przez kilka lat od mojego nawrócenia zmieniło się diametralnie. Całe moje życie sie zmieniło.
    Mam nadzieję, ze to duchowe zmaganie sie (bo nie chce nazywać tego cierpieniem) będzie nie na darmo.
    Mam wiele doświadczeń związanych z tym okresem, i mam nadzieje, ze kiedyś złoże tu świadectwo.

    Małgosia ty mi bardzo pomagasz - bo modlitwa jest dla mnie najcenniejszym darem jaki ktoś może mi dać.

  • Kris, nie zapominaj, że Ty też mi pomagasz... :-)

    Małgosia

  • Wielu z was zagląda na różne fora z zapytaniem czy ta modlitwa rzeczywiście działa. TAK- DZIAŁA. Prosiłam, aby Matka Boska pozwoliła mi poznać dobrego męża- ojca moich dzieci. Tuż przed zakończeniem poznałam mężczyznę- dziś, po kilku miesiącach znajomości wiem, że to ten jedyny. Mam nadzieję, że wszystko między nami ułoży się pomyślnie. Z Bożą pomocą z pewnością :) Tak więc módlcie się, warto. Na pewno zostaniecie wysłuchani!
    Chciałabym tylko dodać, że przez te 54 dni nie tylko prosiłam- przede wszystkim rozmawiałam z Mateńką- przytaczałam argumenty dlaczego warto mnie wysłuchać, ale też przytaczałam te, dla których lepiej bym wciąż była sama...Miałam mnóstwo wątpliwości, chwil beznadziejności, aż w końcu powiedziałam- "Mateńko, wiem że już dawno mnie wysłuchałaś, przytoczyłam ci argumenty za i przeciw, do Ciebie należy decyzja. Nawet jeśli nie uzyskam tego, o co proszę, zgadzam się z Twoja wolą, bo wiem, że to będzie dla mnie lepsze, choć teraz jeszcze tego nie rozumiem..."

    Pozdrawiam serdecznie i ufajcie :))

  • Matko Boża z Pompejów. Tyle trosk Ci chciałam powierzyć w różańcu. Chciałam prosić o męża i o spokojny dom. By przygarnął ktoś moje serce samotne .... Dlaczego więc jakiś głos słyszę w serca oddali, jakby tęskne, łagodne : Pójdź za mną. Jakby Jezus się upomniał o moje dłonie, aby miłosierdzie wyświadczały... Jak na imię tej tęsknocie, co serce pali?
    Czy na imię jej powołanie...?

    Witajcie. Ja modlę się miedzy innymi o rozpoznanie drogi życia. I nic już nie wiem ... :)

  • Jak pewnie czytałaś wpisy to większość z nas się zastanawia co dalej robić jak żyć ... ale nie martw się na tej drodze nie jesteś sama. Choć czasami jest trudno to zawsze możesz zwrócić się o modlitwę a my krocząc drogą ewangelii " jedni drugich brzemiona noście" będziemy wspierać Cię duchowo na tej drodze

  • Odmawiałam kilka razy i się zawiodłam. Czy otrzymałam łaski? wątpię... Owszem czasem było ciężko. A teraz po czasie wręcz czuję żal do Boga i siebie o to, że nie słucha mnie. Heh, czasem mam wrażenie, że wszyscy święci po kolei chyba pogniewali się na mnie. Cieszę się, że Wam ta modlitwa pomaga. Chociaż Wam. Ja szukałam w niej nadziei, ale niestety. To chyba nie dla mnie. Z perspektywy czasu patrzę, że może byłam naiwna modląc się, że miałam nadzieję, że zostanę wysłuchana. Im dłużej żyję na ziemi, tym coraz bardziej doświadczam nieobecności Boga. I coraz częściej łapię się na tym, że jego chyba nie ma. (a może jest, ale widocznie on ma mnie w poważaniu, albo sarkastycznie śmieje się ze mnie) Wniosek: głową muru nie przebijesz. Nie ma co doszukiwać się w życiu cudów i przypisywać temu specjalnej oprawki.

  • TajemniczaJa: To smutne (dla mnie), że tak piszesz... Oczywiście, masz prawo do tego, aby czuć się rozczarowana i rozżalona. Chciałam napisać więcej, ale pomyślałam, że padło tutaj już tyle słów o tym, jak się modlić i dlaczego czasem Bóg nie spełnia naszych próśb (co nie znaczy, że nie jest się wysłuchanym - Bóg nas zawsze słucha, tyle że Jego plany, których my nie znamy, są czasem odmienne od naszych), że to by była zbędna pisanina, która i tak pewnie Cię nie przekona.

    A Bóg - po prostu jest. Ja zawsze wierzyłam i wierzę w Boga. Kiedyś, podczas mszy o uzdrowienie nawet otrzymałam wielką łaskę, iż poczułam Jego dotyk na moim sercu, dzięki któremu uleczył moją rozpacz i ból, zatopił mnie w swojej niezmierzonej Miłości i nawet zadbał o moją przyszłość, choć daleko mi było do wiary, którą mam dzisiaj, i chociaż o nic go nie prosiłam dla siebie, tylko dla innych.

    Wiem, że to być może Cię nie wzruszy i nie tego szukałaś tutaj tego, ale będziesz dzisiaj w mojej duchowej pamięci (modlitwie).

    Małgosia

  • Kris: Ostatnio przeżywam ciężki okres duchowy. Czuję, że od kiedy zaczęłam odmawiać Tajemnicę Szcześcia, moje dawne pokusy rozbudziły się na nowo i szczególnie w ostatnich dniach było mi bardzo trudno odmawiać cokolwiek, robiłam to wręcz na siłę. Mimo ogromnego zmęczenia fizycznego (zasypiałam po kilkanaście razy nad modlitwami) i ciągłych pokus, a potem myśli, aby się poddać, bo jednak na nic nie zasługuję jako grzesznik, wytrwałam. Ale to była prawdziwa walka, która cały czas trwa.

    Kiedyś doświadczałam czegoś podobnego, takie niesamowite zmagania duchowe, w pewnym momencie odmawiania Nowenny Pompejańskiej, ale dzięki modlitwie i spowiedzi udało się je pokonać. Mam nadzieję, że teraz będzie podobnie. Czuję, choć to może brzmi patetycznie i głupio, że Złemu bardzo się nie podoba to, że mogę ostatecznie wymknąć się z jego łap i zabrać ze sobą nawrócone osoby i dusze czyśćcowe (bo takie są tzw. obietnice tej modlitwy), i że on ryczy bardzo głośno i używa moich najsłabszych punktów, aby mnie zniechęcić i oddalić od Boga. Niestety, czasem mu się to udaje, czasem nie. Myślisz, że moje teoria ma jakiś sens?

    Kris, wiedz, że bez względu na wszystko, cały czas jesteś "wyróżniony" w mojej codziennej modlitwie. Proszę Cię, abyś szczególnie teraz Ty nie ustawał w modlitwie za mojego męża i za mnie. Wiem, że i Ty miewasz trudniejsze okresy, ale Twoja modlitwa wiele mi daje i jestem przekonana, że Bóg jej wysłuchuje.

    Dziękuję Ci za wszystko.

    Małgosia


  • NIECH KAŻDY STRAPIONY ZAJRZY TUTAJ:

    http://www.katolicki.net/wsparcie_duchowe_jezu_ty_sie_tym_zajmij.html

  • Tak, to bardzo piękne i prawdziwe słowa, o których zresztą już tutaj wspominano. :-)

    Małgosia

  • Tak, wspomniano o nich, dlatego właśnie ten link tutaj się znalazł. Gdy czytam większość wypowiedzi tutaj, każdy ma jakieś wątpliwości, kryzysy wiary, jest mu ciężko.... bo każdemu z nas brakuje tego, o czym właśnie mówi Jezus; nie potrafimy powiedzieć "Ty się tym zajmij, Jezu" i całkowicie złożyć troski na Niego. Zamiast tego mówimy - Jezu, zajmij się tym, ale musi być tak a tak, bo ja tak chcę. I wtedy Pan nie może działać. Musimy być jak małe dzieci i mówić; przecież Ty troszczysz się o mnie, więc czym ja się mam martwić?

  • Rozumiem, i masz w pełni rację. :-) Ja się naprawdę tak modlę jak w tej modlitwie i składam wszystko na ręce Boga i Maryi. I niczym się nie martwię, bo i tak Oni zajmą się mną i tymi, w których sprawach się modlę, najlepiej. I to zawierzenie siebie oraz m. in. pomoc duchowa innych osób daje mi siły na pokonywanie trudności. Gdybym miała inaczej, to wraz z tymi wszystkimi pojawiającymi się u mnie pokusami dawno już bym sama zatonęła...
    Wydaje mi się jednak, że nie dla wszystkich jest to takie proste i czasem potrzebują więcej czasu i więcej doświadczeń, aby tak właśnie, jak to napisałeś, zaufać.
    A może to też jest tak, że obecnie niektórzy ludzie bardziej ufają sobie i przede wszystkim swojemu rozumowi, zapominają, że wszystko, co mają, otrzymali od Boga, a nie tylko dzięki sobie? Ja każdego dnia dziękuję Bogu zarówno za to, co dzięki Niemu mam i co jeszcze otrzymam, jak i za to, czego nie mam i czego nie otrzymam... Myślę, że jednak gdyby nie zaufanie do Bożych planów, takie słowa nigdy by mi nie przeszły przez gardło, jeżeli wiesz, o co mi chodzi. ;-)
    Małgosia

  • Przychodzą takie chwile, że naprawde jest trudno- dokłądnie rozumiem Twój wpis koleżanko borykająca sie z problemami. Byłem i pewnie jeszcze nie raz będe w takiej sytuacji jak ty- braku zaufania, zwątpienia w cokolwiek. W takich sytuacjach człowiekowi wydaje się, ze Bóg wysłuchuje próśb ale nie moich ;) taka jest realna prawda. Wiesz tylko sie zastanawiałęm jeśli nie Bóg - to co? Można by rzec za słowami apostoła dokąd pójdziemy Panie. Jak czytałem Twój wpis to tak jakbym ja to pisał ;)
    Żyjesz Bogiem -bo ty stawiasz jego na pierwszy miejscu. Od niego zaczynasz ukłądanie swoich planów życiowych. Wiesz nic tu mądrego nie napisze - trzeba naprawde to jemu zostawić ale poprostu trwać bo inaczej to sie pogubimy. Nie ma innej drogi

  • Małgorzato ;) ty to naprawdę masz chody u Boga bo Twoja modlitwa pomaga w moim życiu duchowym. O co mi tak naprawdę chodziło - być bliżej Boga, nie lekać się tej poteżnej siły. Kiedyś doświadczyłem tej siły nie wyobrażalna moc Boga. On jest tak potężny, że nie potrafie do niczego porównać go na tym świecie. A zarazem tak dostępny dla człowieka. Powiem ci Małgorzato, że moje problemy z życiem duchowym znacznie się zwiększyły po odmawianiu NP i Tajemnicy Szczęścia.
    Oczywiście, że pamiętam o modlitwie za Ciebie i Twojego męża. I jeszcze raz dziękuje Ci za modlitwę bo nie chce zapeszczać ale jest bardzo duża poprawa. Mam nadzieję, że w tym roku wybiorę sie na pielgrzymkę więc będe sie modlił za Ciebie
    Chciałbym, żeby było tak na stałe ;)

  • Kris, Twoje słowa to balsam na moją duszę. Jak to przeczytałam, to miałam uśmiech od ucha do ucha. Bardzo się cieszę, że czujesz dużą poprawę, to wspaniale! Chociaż oczywiście oboje wiemy, że nie jest to kwestia moich domniemanych chodów ;-) na górze, ale może raczej znak, że Bóg chce, abyśmy się wzajemnie za siebie modlili, szczerze i wytrwale.
    U mnie lepiej, byłam u spowiedzi. Ksiądz - tak jak i Ty mi napisałeś - jak już opowiedziałam mu o moich trudnościach i zanim jeszcze go zapytałam, czy może tak być, jak podejrzewałam, powiedział sam z siebie, że to może być "interwencja" złego i abym nie przerywała odmawiania modlitwy. Tego na pewno nie zrobię, stawka jest za duża. :-) Ale inne pokusy i różne myśli przychodzą od czasu do czasu po to, abym czuła się źle i oddalona od Boga. I tu dar Twojej modlitwy, w to nie wątpię, wkracza...
    Tak więc po prostu zgadzam się z Tobą, Kris, i nawet nie przeszło mi przez głowę, aby mogło być inaczej: kontynuujmy naszą "umowę" modlitwy wstawienniczej. Niech będzie tak stale! :-)
    Małgosia

  • Kris, jeszcze jedno przyszło mi do głowy, nie wiem, może jest to warte zastanowienia. Ja ofiarowuję każdą Mszę Świętą w intencjach, za które się modlę, a więc również w Twojej intencji. Podczas komunii łączę przyjęte przeze mnie Ciało Jezusa z Jego mocą i miłością, wierząc, że to pomaga tym wszystkim, w czyich intencjach proszę. Może więc obok wytrwałej modlitwy to w tym także przyczyna odczuwanej przez Ciebie większej bliskości Boga?
    Małgosia

  • Jakiś rok temu ksiądz mi powiedział żeby przyjmować komunię w danej intencji i to właśnie robię -to co napisałaś ;) i też dołączam Twoje intencje. Także pokrywa sie to wszystko co napisałaś z tym co robie ;) / Tak kontynuujmy modlitwę za siebie nawzajem i za tych, którzy potrzebują naszej modlitwy

  • Kris ,Małgorzato ja potrzebuje waszej modlitwy!!! juz od dluzszego czasu czytam wasze wpisy,sa one bardzo nie wiem jak to okreslic budujace?!......

  • Kris: Znowu się uśmiecham, bo to doprawdy zabawne, że robimy dla siebie to samo, nawet o tym nie wiedząc. ;-) I jednak to kolejny znak, że naprawdę zostaliśmy dla siebie wybrani, by w ten sposób sobie i innym choć trochę pomóc. A ja zauważyłam dzisiaj, że u mnie pokusy jakby zaczynają... nie potrafię tego chyba oddać dobrze słowami... jakby czasem blaknąć, jakby przestawały być tak żywe i atrakcyjne. :-)
    Ania0039: Nie mam patentu na pomaganie ;-) ale jeśli chcesz, to mogę się za Ciebie modlić, tylko może napisz - może być bardzo ogólnie - w jakiej intencji. Nasze intencje, jak czytałaś, dotyczą raczej kwestii duchowych i może też dlatego Bóg patrzy na nie przychylnie. :-)
    Małgosia

  • Ciesze sie, że podobnie myślisz jak ja ;) bo modlitwa jest potrzebna. To rozmowa z Bogiem, wiem również to,, że to wielka łaska modlitwy wzajemnej jak i odmawianie Nowenny Pompejańskiej. Pamiętam kiedy pierwszy raz odmawiałem to nie mogłem sie doczekać kolejnego dnia aby odmówić tak byłem zadowolony i spragniony tej modlitwy. Później kiedy odmawiałem kolejne Nowenny to już zapału było mnie choć dotrwałem do końca.
    Czasami nie wierze w to do końca co robie tzn. nigdy przez myśl mi nie przyszło, że moge odmawiać 3 różańce codziennie - to jest wręcz aż nieprawdopodobne. Im człowiek więcej uczestniczy w życiu Kościoła, modlitwach to tym bardziej sie jakby uzależnia od Boga. Na dzień dzisiejszy jestem uzależniony od Boga i wiem, ze nawet gdybym upadł, odszedł czy cokolwiek innego to zawsze będzie ta myśl, doświadczenia związane z Bogiem to co przeżyłem to czego doświadczyłem itd.
    Czasami mam również takie wrażenie, ze grzech czy odejście od Boga jest częściowo potrzebne aby później powrócić i zobaczyć jak dobrze jest z Bogiem. Lepiej żeby nie grzeszyć - wiadomo ale chodzi tu o to, ze tak jak z synem marnotrawnym możesz żyć jak chcesz ale czy lepiej, czy będziesz szczęśliwszy niż u Boga? na pewno nie. Zawsze kiedy sie oddale od Boga pojawia sie ta myśl- jak syn marnotrawny, że przecież jest Bóg, który na pewno mnie przyjmie do siebie i mi wybaczy bo jego miłosierdzie jak ocean.

  • Aniu ja będę się modlił za Ciebie a ty się módl za mnie. Może kiedyś jeśli Bóg da łaskę to stanie się tak, ze będziemy sie modlić w każdy dzień za siebie.
    Zobaczymy ile będzie osób i czy ktoś w ogóle będzie chętny aby tyle ile dni w tygodniu (czyli 7) każda osoba modliła sie w jeden wybrany przez siebie dzień i odmówiła dowolną modlitwę za każdą osobę przyłączoną i włączoną w tą akcję wzajemnej modlitwy.
    Przykładowo ja np. będę się modlił za wszystkich w poniedziałek. Wybieram modlitwę np. koronka, różaniec, Msza Św,(post) adoracja i modle sie za was i w następny dzień(np. wtorek) kolejna osoba sie modli za nas wszystkich i tak przez siedem dni. Kończymy tydzień i znów to samo. Wierze w to, ze Bóg by nam błogosławił, prowadził, wzmacniał.
    Ale to jak mówię jak będą chętni i to tylko taka moją propozycja ze względy na to, ze wielu z nas prosi o modlitwę i jej potrzebuję . Jakby co to ja się piszę ;) Pzdr

  • To ja też proszę o modlitwę i obiecuję wstawiać się za Wami:) Skoro Pan Bóg skierował nas tutaj, to na pewno chce, abyśmy się za siebie modlili. Co do grzechu... kiedy ja bardzo nagrzeszyłam i przepraszałam za to Boga, od razu powiedział mi tak; "gdzie wzmógł się grzech, tam jeszcze bardziej rozlała się łaska"... paradoksalnie, Bóg dopuszcza grzechy, abyśmy byli jeszcze bliżej Niego i aby mógł nas jeszcze bardziej obdarować - taki jest nasz dobry Ojciec w Niebie:) Niesamowite jest Jego prowadzenie.

  • Kris, super pomysł! Pozwolicie, że ja będę Was wspominać w modlitwie codziennie (co zresztą już właściwie robię), ale pomysł, aby wybrać taki jeszcze specjalny dzień i aby ofiarować coś dodatkowo bardzo mi się podoba. To ja mogę wziąć kolejny dzień, czyli wtorek. :-)
    A wiecie, tak sobie myślę, że to fantastycznie, że ten temat na tym blogu nie umarł (bo gdyby ten wątek się skończył, to jakoś by mi było przykro, że już nikt nie chce tutaj niczego nowego dodać od siebie o NP i w ogóle wierze), a tutaj jeszcze taka inicjatywa i z wprost natychmiastowym odzewem! :-)
    Małgosia

  • Poczekamy jeszcze czy będzie więcej odzewu i ile będzie osób chętnych modlić się a dopiero później ustalimy że tak powiem kolejność dni. Z tym poniedziałkiem to taki przykładowy Małgorzato bo akurat ten dzień nie za bardzo pasuje mi ;) ale jak nie będzie innego to wezmę ten. Mnie pasuje czwartek to tak na marginesie Jest nas już 3 osoby ;) więc mamy trzy dni.
    Krótko mówiąc będzie to dodatkowa modlitwa do tych co i tak każdy z nas się modli ;) Jak już to wszystko się ułoży to wtedy ustalimy konkretnie ;)
    Pamiętam taką formy modlitwy kiedyś stosowaliśmy w naszej parafii za księdza.

  • witam,ja też się do waszego pomysłu przyszywam :):) Kris to w takim układzie skoro bardziej Tobie pasuje czwartek to ja "biorę" poniedziałek ok?? :)
    odmawiałam NP 2 razy (intencja o dobrego męża)nie zostałam jeszcze wysłuchana,wydaję mi się,że za mało się starałam,na początku odmawiania było ok ,ale pózniej przyszła "rutyna" i w sumie "klepałam" dziesiątki.....ale może też dlatego,że mało modliłam>modlę się za innych......
    jednak odmawiając nowennę otrzymałam łaskę wewnętrznego spokoju,na pewne rzeczy patrzę już z dystansem.....
    właśnie po przeczytaniu waszych wpisów m.in o duszach czyśćcowych zaczęłam się modlić za innych nie tylko za siebie,o swoje sprawy......
    w ogóle to też chcę się nawrócić duchowo tzn nie wiem jak to ująć chcę żeby na pierwszym miejscu w moim życiu zawsze był Bóg ,ale niestety nie udaję mi się to za bardzo,gdyż muszę zwalczyć swoje lenistwo,które mi mówi zawsze od jutra aniu od jutra.......

  • Kris i wszyscy chętni! Ja wiem, że się trochę pośpieszyłam, ale jak przeczytałam te wpisy, to tak się ucieszyłam. Mówię Wam, gdybym mogła latać, to bym to robiła, taka byłam szczęśliwa i lekka, bo wiem, że to Bóg nami kieruje i On też się z tego cieszy. :-)
    A ja tak sobie pomyślałam, że gdyby nie było aż tylu osób chętnych i niedziela byłaby "nieobstawiona" (a właściwie możemy to robić niezależnie od tego), to może pamiętajmy, aby Mszę świętą, szczególnie Eucharystię, ofiarować też za nasze intencje. Co Wy na to?
    Małgosia

  • Taka mała poprawka: Oczywiście, ja nie wiem do końca, co Bóg myśli, to zabrzmiało trochę impertynencko ;-) ale na pewno rozumiecie, że po prostu wierzę w to mocno, iż nic w naszym życiu nie dzieje się przypadkowo i że jest to ten rodzaj wspierania innych ludzi (modlitwa wstawiennicza), który wydaje się być Bogu szczególnie miła, bo prosimy dla innych, a nie dla siebie.
    Małgosia

  • No już powolutku układa się ;) dobrze Aniu to ty masz poniedziałek ;) Małgosia - niedziele ;), Ja - Kris ;) czwartek, czekamy na Panią o nikcu Alys czy sie dołącza i jaki dzień wybiera itd, a my możemy już robić swoje ;) inni sie dołączą do dni, które zostały (wtorek, środa, piątke, sobota)
    Zobaczymy jak nam to wyjdzie ale miło wiedzieć, ze w tym dniu jest ktoś kto się modli za mnie - to do ogółu.

    Spokojnie Małgosia nie będziemy łapac sie za słówka ;)
    Ania mnie wydaje sie, ze nie jest to zwykłe "klepanie" jeśli by tak było to dlaczego inni tego nie robią. Czasami też cięzko sie skoncetrować jak p. odmawiasz wszystkie 3 częsci odrazu. Piękna intencja Twoja - na pewno Bóg wysłucha. I jeszcze do matki zanosisz tą prośbę gdzie ona to szczególnie dba o rodziny.

  • Witam wszystkim bardzo często tutaj zaglądam wręcz codziennie od pewnego czasu i czytam wasze komentarze, ja osobiście już dwa razy odmówiłam NP ale niestety oprócz tego spokoju duszy nic nie otrzymałam na razie, ale nadal wierzę że Maryja działa tam na górze w mojej intencji. Chciałabym się dołączyć do was i modlić się w waszych intencjach poza tym Małgosiu i Krisie za was już jakiś czas temu wasze intencje ofiarowałam Maryji tak więc ja wybieram środę, pozdrawiam

  • Moi Drodzy, nie ograniczajcie mnie do jednego dnia - będę Was wspominać w modlitwie codziennej i na każdej Mszy:)

  • hmmm nie wiem,ale na samą myśl,że jest ktoś kto się za mnie modli <uskrzydla mnie> czuje euforię :):) i właśnie dzisiaj przyjmując komunię ofiarowałam ja za Was za Nas:) to dzięki Wam bo nawet nie wiedziałam,że tak można.... pzdr z panem Bogiem

    Komentarz został zmoderowany.
    Ostatnia modyfikacja została wprowadzona przez: elka (2011-07-01 09:23)
  • wyjaśniam powyżej;nie wiedziałam,że przyjmując komunię św.można ją ofiarować w czyjejś intencji........ ;za kogoś

  • A ja tylko małe sprostowanie: ja chciałam wtorek. :-)
    I oczywiście, myślę, tak jak Alysa. Ja się codziennie modlę w Waszej intencji, ale rozumiem, że w ten jeden specjalny dzień to ofiaruję dodatkowo jakąś modlitwę czy poświęcenie wyłącznie w Waszej intencji. No i mszę świętą zawsze, ilekroć w niej uczestniczę. Czy może źle myślę?
    Małgosia

  • Gabrielo, bardzo Ci dziękuję. :-)
    Wiesz, ja zawsze modlę się za tych, którzy się za mnie też modlą, i dodaję, że mam na myśli również tych, o których nie wiem, że to czynią. A więc i Ty byłaś w mojej modlitwie, chociaż obie o tym jeszcze nie wiedziałyśmy. :-)
    Małgosia

  • Alys, Małgosiu: to niesamowite, że chcecie robić to codziennie lub w więcej niż jeden dzień i za to niech wam Bóg Błogosławi. Lecz będzie i tak, że wy będziecie potrzebowały modlitwy i w tym wybranym dniu będziemy sie modlić za was. Więc codziennie ktoś będzie polecał wasze intencje a wy innych ;) Wiadomo, że każdy z nas codziennie sie modli lecz w wybranym dniu dodatkowo osoba, która zadeklarowała będzie sie modliła. To taka prośba i dobrowolność ;) chcieli byśmy spróbować -bynajmniej ja więc:
    Dla uporządkowania: Ania (poniedziałek) Małgosia (wtorek) Gabriella ( środa) Kris (czwartek) Alys?

    Gabriello to bardzo miłe, że sie modliłaś za mnie i innych co jeszcze bardziej utwierdza mnie w przekonaniu, ze trzeba i za Ciebie sie pomodlić. Dziękując Bogu za takie osoby, które postawił na mojej drodze ;)
    Tak Aniu można przyjmowąć komunię w róznych intencjach w tym za kogoś itd. ;)

  • Ok, to ja biorę piątek. A dziś mamy piątek, i to Serca Jezusowego:)

  • Dziękuje Alysa, że się zgodziłaś ;)

  • KRISIE I MAŁGOSIU NIE MA ZA CO DZIĘKOWAĆ TO DLA MNIE SAMA PRZYJEMNOŚĆ JEŚLI MOGE SIE MODLIĆ ZA KOGOŚ,
    A JEŚLI CHODZI TO

    ANIU TOBIE MOGĘ ZAPROPONOWAĆ KSIĄŻKI OJCA JÓZEFA WITKO, KTÓRE OSOBIŚCIE PRZECZYTAŁAM I WZMOCNIŁY MOJĄ WIARĘ Z RESZTĄ UCZESTNICZĘ WE MSZACH O UZDROWIENIE I UWOLNIENIE SPRAWOWANYCH PRZEZ NIEGO, NIE SAMOWITE UCZUCIE JAKIE CZŁOWIEK DOZNAJE, POLECAM I POZDRAWIAM WSZYSTKICH

  • Ale u was tu miło i przyjemnie. Też bym się włączyła do wspólnych modlitw, ale póki co za dużo intencji nałożyłam na ten mój biedny kark i gdybym dołożyła jeszcze jedną to Pan Bóg musiałby rozciągnąć dobę do 26 godzin. A dla takiego nicponia jak ja raczej nie rozciągnie. A tak w ogóle to pozdrawiam całe roznowennione towarzystwo :)

  • witam wszystkich,
    cztery dni temu rozpoczęlam Nowennę Pompejańską,
    od kilku tygodni zabieralam się za tą modlitwę, ale jakoś nie udawało mi się:) i bałam się trochę czy podołam,
    w końcu 3 lipca mówie sobie, że właśnie tego dnia muszę zacząć, a więc mówię wieczorem cały różaniec, a potem zagladam do mojego kalendarza, aby zaznaczyć datę 3 lipca jako poczatek tej pięknej modlitwy, i co znajduję między kartkami przy tej właśnie dacie.... obrazek z Matką Boską Czestochowską, ktory kiedyś umieściłam w kalendarzu, .... Matka Boska sama chyba wybrała sobie taką datę jako poczatek mojej nowenny:) przywołala mnie... to dopiero poczatek, trudno jest mi się czasem skupić, ale mam nadzieję, ze podołam, modlę się w intencji mojego brata - alkoholika, który zabłądził w tym życiu, mam nadzieję, że Królowa Różańca Świętego poprowadzi go na właściwą ścieżkę i obdarzy radością i spokojem,
    życze wszystkim wytrwałości w modlitwie

  • Życzę Ci Kasiu powodzenia i spełnienia prośby He. ja odmawiam Nowennę Pompejską od lipca zeszłego roku, i co i nic. Wsumie już kilkanaście lat proszę o jedną rzecz i nic. I proszę nie mówcie że może spełnienie mojej prośby byłoby dla mnie złe, bo jak może być złe chęć posiadania szczęśliwej rodziny, dobrego męża, dzieci które mogłabym wychować po katolicku. Tak się zastanawiam, inni mają podane wszystko na tacy, nawet nie proszą, nie chodzą do kościoła, nie modlą się, Bóg jest dla nich gdzieś z boku, może być może nie być. A ja mam chęć posiadania rodziny, bo wiem że tylko to może mi dać pełnię szczęścia, dzieci i rodzina. Nawet jak kogoś poznam, kto mi się spodoba to zaraz kontakt się zrywa, a przecież nie narzucam się staram się wszystko robić delikatnie, nachalna nie jestem, podobno ładna, inteligentna, wykształcona . Boli jak nie wiem co, kiedy widzę dzieci z matkami, ciężarne kobiety itd itd. Mam 30 lat, ja już naprawdę mam wielkie pragnienie założenia rodziny, mogłabym zrezygnować z wielu rzeczy dla tego jednego. Mam wrażenie że Bóg ze mnie drwi jeśli wogóle On istnieje. Zastanawiam się czy nie przejść na Ateizm, mimo ze odmawiam jeszcze te dwie Nowenny dziennie w jednej intencji robię już to bez wiary, ja już wiarę straciłam, a Bóg to chyba tylko bajka wymyślona dla naiwnych ludzi.

  • do Pani "gość"powyżej..... (mam 28 lat) też odmówiłam 2 NP (o dobrego męża)i nie zostałam wysłuchana,ale na obecna chwilę nie rozpaczam;ufam.....
    wiesz co mi pomogło???modlitwa za innych,za zmarłych,za dusze w czyśćcu, módl się dużo za innych i poproś by ktoś się za ciebie modlił....ja od dzisiaj zaczynam i za ciebie się modlić........i każdą mszę ofiaruję za kogoś.......i powiem ci dzięki temu już nie mam takich załamań:):)w sumie to najpierw muszę podziękować bogu,że znalazłam ten blog...zaś w drugiej kolejności dziękuje Kris i Małgosi:) jak chcesz możesz się do nas dołączyć do naszej modlitwy....przeczytaj sobie wpisy powyżej o co chodzi....
    i pamiętaj ,że bóg nigdy z nikogo nie drwi........
    polecam ci Tajemnice Szczęścia:)
    Gabriello dziękuje jeszcze nie zapoznałam się z książkami ojca witko,ale na pewno w najbliższym czasie to zrobię
    Kasia będę się za Ciebie modlić ....
    ALYSA KRIS MAŁGOSIU coś Was nie słychać ....w każdym razie pozdrawiam Z PANEM BOGIEM

  • Aniu odmawiam TS, święta Rita wiele wiele innych modlitw, żeby to było rok, to jest już 15 lat i widzę że jest coraz gorzej. Modlitwa nie ma sensu. przynajmniej dla mnie straciła sens.

  • modlitwa zawsze ma sens,proszę nie trać wiary!!!!wiem,,że na rozum ludzki 15 lat to jest bardzo dużo być może dla boga to wciąż za mało... módlcie się nieustannie...... proś boga o wskazanie drogi ,którą ci przygotował być może,że nie będzie to droga, którą Ty czy ja sobie obrałyśmy tzn być może naszym powołaniem jest zupełnie coś innego( nie mam na myśli tutaj zakonu bynajmniej:)) w każdym razie u mnie na pewno masz wsparcie modlitewne od dzisiaj i każdą msze świętą będę ofiarować za ciebie to ci mogę obiecać........ u pana boga nie ma rzeczy niemożliwych pamiętaj......pozdrawiam

  • Wiem jedno, z samotnością, byciem samej bez dzieci, męża, rodziny, się nie pogodzę. Mogę przeboleć wiele, ale jeśli tego nie będę miała to się nie pogodzę nigdy. Już jako mała dziewczynka marzyłam że będę miała wielką rodzinę. I co i nic. Owszem cuda się zdarzają, ale tylko chyba w innych dziedzinach, jak zdrowie, zgoda, itd itd. Ale widzę że Boże Miłosierdzie na mnie nie działa. Kościół, pielgrzymki, modlitwy, nawet próbowałam za innych się modlić, ale cóż z tego ze ja sama nie czuję się szczęśliwa to jak mogę za innych, wszystko w jednej intencji 15 lat i nic, najgorsze że czuję że jest to stracony czas.
    Dziękuję za modlitwę, ale naprawdę nie wiem czy to sens.

  • Droga koleżanko chciałbym abyś użyła jakiegoś nicka lub imienia łatwiej będzie sie komunikować bo tu gości dużo ;)
    Naprawdę mi przykro z tego powodu, że cierpisz, wyobrażam sobie jak musisz sie czuć. Często jest tak, ze przychodzi taki moment krytyczny, że już nic nie pociesza a wiara staje sie tak naprawdę martwa bo nie widać efektu (modlitwy) lecz koleżanko Nie daj sie oszukać zwodniczym myślą, że to wszystko bez sensu i że ktoś Cię oszukał bo tak nie jest. Czasami chyba dłużej trzeba poczekać na pewne rzeczy bo w innym przypadku nie była byś szczęśliwa. Jeśli weszłaś na drogę wiary to pozwól, ze Bóg doprowadzi to do końca.

  • Gdzieś uciekł mi mój nick ;) ale chyba już jest. Dziękuje dziewczyny za modlitwę, za to, że jesteście, za otwarte i pełne miłości serca (aniu, alys, gabrielo, małgosiu)
    Jeśli chodzi o NP to powiem ci Katarzyno, że ostatnio przy odmawianiu jej przychodzą mi do głowy fajne pomysły lub rozwiązania pewnych sytuacji.

  • Ufaj, córko, Pan nieba obdarzy cię radością w miejsce twego smutku. Ufaj, córko! [Tb 7, 17] księga tobiasza

  • Mój 5 dzień z NP, dziękuję za modlitwę aniu0039, i za życzenia powodzenia od dziewczyny o nicku "Gość" - nie trać nadziei, będę sie za ciebie modlić,
    jakiś czas temu miałam poważny problem, modliłam się wtedy do Świętych od spraw trudnych i beznadziejnych: Św. Rity, Św. Judy Tadeusza i Św. Expedyta - i powoli traciłam nadzieję na rozwiązanie mojego problemu, a sprawa była naprawdę dla mnie beznadziejna, i kiedy straciłam już nadzieję na pozytywne rozwiązanie, zrezygnowana oddałam wszystkie problemy Bogu mówiąc "niech się dzieje wola Twoja Panie, nie moja, Ty się teraz tym zajmij, niech się dzieje tak, jak Ty tego chcesz", zostawiłam wszystko Bogu, ale nadal modliłam się i dziękowałam Świętym za wstawiennictwo, nie naciskałam, uspokoiłam się i wtedy przyszło rozwiązanie mojego problemu - dla mnie to był istny Cud - dopiero teraz widzę, że ten cud dział się etapami (których, ja wtedy nie umiałam dostrzec),
    życzę Ci, aby w Twoim życiu, również działy się cuda - mniejsze i większe, wszystkim Wam tego życze:)

    Polecam do przeczytania akt oddania Jezusowi z pism ks. Dolindo Ruotolo np. na tej stronie:
    http://modlitwypomoc.jimdo.com/

  • Mój 24 dzień z NP... zaczęłam we wtorek 14 czerwca, gdy przeczytałam wszystkie WASZE świadectwa; dziękuję WAM :))

  • Kratko ;) to fajnie, że zaczęłaś NP bo to wielka łaska. Mam nadzieje, że wytrwasz do końca. Zapraszam do przyłączenia sie do modlitwy wzajemnej za siebie. W wiadomościach powyżej jest napisane o co chodzi (wiem, ze zostały dwa dni sobota i niedziela) Pzdr

  • Wierzę, że droga, którą idę jest Panie jedną z Twoich dróg...

  • dobrze powiedziane i tego trzymać się trzeba. Bóg kocha nas do szaleństwa, pozwólmy mu się kochać....

  • Czytam Wasze wypowiedzi od dłuższego czasu i tak sobie myśle, żeJA JUŻ MODLĘ SIĘ BARDZO DŁUGO W JEDNEJ, WAŻNEJ DLA MNIE INTENCJI i jakoś nic. Odmówiłam już 4 NP, jak umiałam, jak potrafiłam do odmówiłą. Nie była to na pewno modlitwa doskonała , ale robiłam to najlepiej jak mogłam. Jakoś nie mogę wyprosić łaski dla córki. Czasami tak jak pisze dziewczyna podpisująca się jako "gość", myślę sobie, że ktoś ma coś bez żadnych starań, tak na pstryknięcie palcami, a ja ... . No cóż, straman się nie tracić nadzieji, proszę Matkę Najświętszą nadal, już nawet nie proszę ale błagam. Czasami już tracę nadzieję, ochotę i zapał, ale po chwili znów się modlę.
    Powiedzcie mi, może ja źle się modlę, jaki błą p[opełniam. 'Ostanio dałam na Mszę św. za wstawiennictwem Św. Józefa w intencji córki, czekam z wielką nadzieją , że może Bóg mnie wysłucha.
    A może tak przyjęlibyście mnie do swojego grona, udzielili wsparcia modlitewnego i nie tylko.
    Podobno nie należy tracić nadzieji, ona umiera ostania, a mnie tak trudno czekać dalej.
    Magda.

  • Chciałabym się przyłączyć do modlitwy wzajemnej, jeżeli niedziela jest wolna, to chętnie ją wezmę:)

    Dziś dzień 13 mojej NP, trzymajcie kciuki, abym wytrwała,

    Magda z radością udzielę ci wsparcie modlitewnego:)

    Pozdrawiam


  • Droga Magdo - i ja od wielu lat modlę się w pewnej intencji, a dokładnie od 14 lat. Przecież Pan Bóg jest DOBRY, jeżeli nie daje łaski, to dlatego, aby nam nie zaszkodzić. Wszystko w swoim czasie. Pamiętaj, im dłużej czekamy, tym lepszy, większy dar otrzymujemy... spójrzcie na postacie biblijne i świętych. Święta Monika modliła się 30 lat za swego syna. Być może gdyby modliła się 10 lat, jej syn nawróciłby się i byłby letnim chrześcijaninem. 30 lat modlitwy uczyniło go świętym. Popatrzcie na rodziców Maryi. Wiele lat modlitwy - i otrzymali od Boga nie tylko córkę, ale matkę Boga. Wszyscy, którzy tak długo prosicie - cieszcie się, bo otrzymacie tym więcej! Pan Bóg wie najlepiej jaki czas na otrzymanie łaski jest dla nas najlepszy... nam szatan zawsze mówi - widzisz? nie wysłuchał cię, a przecież byłabyś taka szczęśliwa, gdybyś otrzymała to, o co prosisz już teraz. Zadaję sobie pytanie; dlaczego tak łatwo wierzymy diabłu wiedząc, że jest kłamcą? Dlaczego nie umiemy uwierzyć Bogu wiedząc, że Bóg to Prawda? Ja zawsze mówię sobie tak; cierpię, ale Bóg wie najlepiej. A diabeł próbuje mi wmówić, że Bóg nie słyszy i że ja wiem lepiej. Wtedy diabła, jego pokusy, swoje negatywne uczucia trzeba ignorować. Wiara to nie uczucia. A im bardziej czujesz, że tracisz siły, im bardziej czujesz, że Twoja modlitwa nie ma sensu - tym większy sens ona rzeczywiście ma, bo gdyby Bóg jej nie wysłuchiwał - diabłu nie zależałoby tak bardzo na tym, aby Ci wmówić, że masz się nie modlić, bo i po co.. także im bardziej wątpisz, tym bardziej nie przerywaj modlitwy.

  • Magdo, zachęcam Cię do przeczytania słów Pana Jezusa.

    http://www.katolicki.net/wsparcie_duchowe_jezu_ty_sie_tym_zajmij.html

    Przeczytajcie też świadectwo Kasi (nr 393). Gdy przestała się szarpać, załamywać - uspokoiła się i wszystko oddała Bogu - stał się cud. Przestańmy ciągle myśleć nad rozwiązaniem - bo to przeszkadza Bogu w działaniu. O tym właśnie mówi Pan Jezus w słowach z powyższego linku. Przestańmy szukać rozwiązań, zadręczać się i myśleć, co by tu zrobić... jeśli nie mamy pomysłu i środków, czy to duchowych, czy materialnych, aby problem rozwiązać, a wiec jesteśmy w całkowitym ubóstwie, jak to mówi Pan Jezus - tym lepiej! Wtedy Bóg może działać z całą siłą i mocą.

  • No ja też sie modle o jedną rzecz mnie wydaje sie błahą a jednak nie otrzymałem tego o co prosiłem. Chce ci powiedzieć Magdo, że nie jesteś sama w tym, ze tylko Ciebie nie wysłuchuje Bóg... prawda jest taka, ze czasami tych wszystkich domysłów co Bóg chce a czego nie chce mam dość... ze względu na to, ze skoro jestem człowiekem i myśle jak człowiek to jak moge nie interpretować jak człowiek, skoro modle sie a jest gorzej niż przed to czy odczucia mówią mi, że mam więcej sie modlić jak nie przynosi rezultatu aby było jeszcze gorzej, czy odwrotnie? Skąd ja mam to wszystko wiedzieć, co po co i dlaczego?
    Jeśli przyjąłem, ze Bóg jest wszechmogący i on jak rozważamy wie co jest dla nas najlepsze to ja jako człowiek nie tylko, ze nie wiem tego- co już jest dla mnie strasznym obciążeniem a po drugie staje sie to czymś czego tak naprawdę nie rozumiem. Jeśli nie rozumiem zaczynam wątpić, uciekać, szukać innych dróg rozwiązania - bo tak jestem skonstruowany. Oparcie sie o byt, który tak naprawdę jest dla mnie niedostępny i mówić ty sie tym zajmij przekracza czasami moją wiarę. Pomimo tego, ze nie chciał bym tego ale mechanizmy obronne same sie uruchamiają. Krótko mówiąc gubie sie po prostu zaczynam sie gubić w tym wszystkim. Także Magdo jak widzisz po moich rozważaniach nie jesteś sama.. choć wiem, ze dla każdego jego "dół" jest najgłębszy

  • Kasiu jak najbardziej będzie nam a przede wszystkim mi miło jak się włączysz a ja choć "jade na ostatkach" będę sie modlił sie za Ciebie. I zapraszamy inny do modlitwy bo nadzieją na lepsze życie jeszcze się tli... choć boje się dnia w którym zgaśnie.

  • Masz rację Kris, dla każdego jego dół jest najgłębszy, ale jeśli dostaniesz wsparcie, lub chociaży trochę zrozumienia od \"towarzyszy" niedoli, to mimo wszystko jest lżej. Tym bardziej, że jeśli o mnie chodzi to nikt z najbliższych nie wie jak mnie ten "mój" gół boli, nikt nie wie jak bardzo się modlę. Tak mi jakoś głupio o tym rozmawiać.
    Na tym forum jakoś łatwiej o zrozumienie.
    Jeśli ktoś z Was może, wesprzyjcie mnie w modlitwie, może będzie mi łatwiej. Dzięki za słowa pocieszenia i otuchy a Kasi za modlitwę.
    Magda

  • Alys piszesz o tym, ze człowiek sie buntuje itd, ja sie zastanawiam, że było by dziwne, że sie nie buntuje. Skoro w Piśmie Świętym jest mowa o Bogu Miłosiernym i Wszechmogącym i jak on to obiecał, ze spełni wszystko o co go poprosimy, o uczynkach o modlitwie itd. My powiedzieliśmy mu tak ale nich nie oczekuje ode mnie, ze będe czekał 30 lat bo ktoś tam w Biblii czekała tyle lat i mu sie udało. A ja czekałam np. 10 lat i sie nie doczekałem bo np. miało być 15. NO i będzie, ze słaby byłem, że słaba wiara, że cokolwiek... Dobra koniec tych rozważań moich bo zaczynam walczyć z myślami

  • Doskonale Cie rozumiem Magdo jak to nie idzie porozmawiać z innymi na ten temat. Tym jeszcze trudniej trwać bo zostajesz sama z tym. A Bóg milczy pomimo tego, ze nie milczy bo weszłaś na to forum

  • Kurcze, a może rzeczywiśći ja jestem ślepa i głucha. Nie wiem, przypadek czy nie, ale na to forum weszłam iod jakiegoś czasu śledzę co się tam dzieje. A może rzeczywiście to "palec Boży", jakaś wskazówka. No nie wiem.
    M agda

  • Alys: i jeszcze jedno jak teraz czytam i rozważam to co napisałaś w nr. 400 pozwolę sobie za cytować

    [ A im bardziej czujesz, że tracisz siły, im bardziej czujesz, że Twoja modlitwa nie ma sensu - tym większy sens ona rzeczywiście ma, bo gdyby Bóg jej nie wysłuchiwał - diabłu nie zależałoby tak bardzo na tym, aby Ci wmówić, że masz się nie modlić, bo i po co.. także im bardziej wątpisz, tym bardziej nie przerywaj modlitwy]

    to to ma sens i głębie. Dziękuje ci za to

  • Piszesz Kris, ze człowiek się buntuje. Tak, buntujemy się - bo mamy grzeszną naturę i diabeł nas podburza do buntu. Nie jest łatwo w pełni zawierzyć - a to dlatego, ze często zapominamy o Duchu Świętym. Prosimy Jezusa, Maryję, Świętych... a Duch Św. to jest właśnie Ten, który działa, który nas zmienia, który nam pomaga zawierzyć... Duch Święty to jest moja "ulubiona" Osoba Trójcy. Popatrzcie na kwiaty - człowiek sadzi je własną ręką, ale to, ze kwiat rośnie i że się rozwija - to jest działanie Ducha Świętego, Duch to wiatr, to wicher, to życie. Oddajmy się całkowicie Jemu i Jego działaniu - on nas wszystkich poprowadzi i pozwoli zawierzyć i poczuć w sercu słodką ufność - uczucie ufności i tej pewności, że wszystko w rękach Boga a w moich już nic - nie da się porównać do żadnego innego... doświadczam tego ostatnio bardzo mocno, ale to dzięki Duchowi Świętemu właśnie:)

  • Dziś piątek, czyli mój dzień modlitewny za Was - powierzyłam Was przed Najświętszym Sakramentem. To piękne, ze Bóg nas tu jednoczy, choć wcale się nie znamy, nie wiemy nawet skąd jesteśmy. Popatrzcie, w życiu nie ma przypadków. Te przypadki to Duch Święty właśnie:)
    Kris, popatrz na Twoją modlitwę. Modląc się, skupiamy się na tym, aby otrzymać to, czego chcemy. A gdzie jest Bóg w tym wszystkim? Przychodzimy do Boga i mówimy Mu tak: daj mi to i to, dziękuję, do widzenia. I zapominamy o Bogu. Gdy modlimy się o coś długo, to oprócz tego, że w końcu dostajemy to, o co prosimy, dzieje się jeszcze inna, o wiele ważniejsza rzecz: ZBLIŻAMY SIĘ DO BOGA, POZNAJEMY GO. Modlitwa to rozmowa z Bogiem. Wyobraźcie sobie taką sytuację. Jeśli porozmawiasz z nieznajomym 5 minut - nie poznasz go. Jeśli będziesz rozmawiał z nim codziennie przez 5 minut, ale przez 10 lat - poznasz go. I to jest taka sztuczka Pana Boga. Popatrzcie jak kocha nas Bóg; stosuje taki mini-podstęp, aby nas przy Sobie zatrzymać!
    W Piśmie Św. jest napisane, że Bóg zna nasze prośby i pragnienia, ZANIM JEJ JESZCZE WYPOWIEMY W MODLITWIE. I uwierzcie - że Bóg już trzyma w Swoich rękach dla Was koszyk z łaską, o która prosicie, ale Wam go nie daje, bo czeka na odpowiedni moment. Już zostaliście wysłuchani, ale to jeszcze nie ten czas. Ja zawsze wyobrażałam sobie, że modlę się i modlę, a Bóg tylko myśli sobie; a niech się jeszcze pomęczy, nie mam ochoty jej wysłuchać, może kiedyś zmienię zdanie. To nie tak. To co opisałam próbuje nam wmówić diabeł. A teraz wiem, ze mimo, że już milionowy raz wypowiadam "Zdrowaś Maryjo", aby uzyskać łaskę, to ta łaska znalazła się w tym koszyku już wtedy, kiedy PIERWSZY RAZ wypowiadałam "Zdrowaś Maryjo." Aby jeszcze łatwiej to zobrazować: dziecko prosi mamę o rowerek. Mam kupiła więc rowerek, ale chce go wręczyć dziecku dopiero na urodziny, które będzie obchodzić dopiero za 11 miesięcy. dziecko prosi dalej o rowerek - a rowerka nie otrzymuje. I co? I myśli, że mama rowerka nie kupiła, choć prosił. A de facto rowerek już jest kupiony, ale schowany, aby dziecko go nie widziało i czeka na ODPOWIEDNI MOMENT. Tak samo jest z Bożymi Łaskami. Otrzymujemy je ZANIM O NIE POPROSIMY, bo Bóg wie, że będziemy o nie prosić, zanim my sami o tym wiemy.

  • PIĘKNE, BUDUJĄCE, PODNOSZĄCE NA DUCHU ROZWAŻANIA ALYSA, DZIĘKI CI ZA NIE, ZGADZAM SIE Z NIMI W 100% ŻE PAN BÓG TRZYMA DLA NAS TEN KOSZYK PEŁEN ŁASK I CZEKA NA ODPOWIEDNI MOMENT ABY NAM GO OFIAROWAĆ

    MAGDA NIE JESTEŚ SAMA W TYGODNIU OFIARUJE MSZE ŚW. W TWOJEJ INTENCJI, A JAK W KAŻDĄ ŚRODĘ OFIARUJĘ W NASZYCH WSZYSTKICH INTENCJACH

    POZDRAWIAM WSZYSTKICH

  • Dziękuję i cieszę się, że te rozważania podnoszą na duchu - jednak one nie są moje, tego nauczył mnie Duch Święty...

  • Dawno się nie odzywałam, ale wyjeżdżałam i trochę mnie nie było.

    Po pierwsze, dziękuję za pamięć Wszystkim, którzy tutaj mnie wspominali i którzy cały czas się za mnie modlą. :-)
    Ja cały czas o Was myślę i modlę się za Wszystkich tutaj na tym forum codziennie, nie tylko we wtorek.

    Po drugie, fantastycznie, Kasiu, że chcesz się do nas dołączyć. :-)
    Ja myślę - to taka mała sugestia, nie wiem, czy się ze mną zgodzicie, ale może warto byłoby to wprost powiedzieć - że gdyby ktoś jeszcze chciał się włączyć do wspólnej modlitwy, to miejsca u nas dosyć, nawet w te dni, które są już zajęte. Przecież to nic nie szkodzi, że dwie czy więcej osób będzie się modliło tego samego dnia. Modlitwa tylko dzięki temu się wzbogaci, a może ktoś jeszcze, kto nie ma śmiałości, dzięki temu się zdecyduje... :-)

    Małgosia

  • Wiele naprawdę mądrych słów tu padło i nie chcę się powtarzać, pozwolę sobie tylko jeszcze dodać kilka osobistych refleksji na temat poruszanego tu tematu "niewysłuchiwania" czy raczej "niespełnienia w tym momencie", jak uważam, naszych próśb.

    Z poziomu psychologicznego:
    To, co mnie uderza, to to, że wielu z Was modli się już wiele lat w jakiejś intencji. Rozumiem zwątpienie i smutek, rozczarowanie i dezorientację, ale po ludzku myślę sobie, że nie doceniacie tego, iż tyle lat trwacie przy Bogu i modlitwie. Szczerze podziwiam, bo nie każdego byłoby na to stać. Nie mówię tego dlatego, żeby Was "pocieszyć", ale dlatego, że taka wytrwałość jest sama w sobie łaską i wierzę mocno w to, że nie możecie upaść na duchu. Może, mówiąc brzydko, finisz i Wasza nagroda, jakakolwiek by była, są bliskie?
    Powtarzam to z samego serca: szczerze podziwiam, bo jesteście dla mnie wybrani, choć może sami tego widzicie i może uznacie, że to "słaba pociecha" dla Was.
    Tym mocniej jesteście także w mojej modlitwie.

    Z poziomu duchowego:
    1. Przypomina mi się to, co mówił św. Ignacy Loyola o stanach duchowych człowieka, że każdy z nas przeżywa na zmianę pocieszenie duchowe (kiedy ma się poczucie bliskości Boga, żarliwości i wiary m. in. w moc modlitwy) oraz strapienie duchowe (gdy zanika nadzieja, ogarnia nas zwątpienia czy lenistwo duchowe). To ostatnie wynika z różnych przyczyn, i często dotyka nas nie dlatego, że jesteśmy np. oziębli w modlitwie, ale właśnie bo Bóg chce dalej udoskonalać nasze dusze.
    Nie chcę tutaj wszystkiego opisywać, ale może ktoś będzie chciał poszukać np. w internecie wiecej na ten temat i znajdzie w tym to, co przyniesie mu ulgę lub natchnie go nadzieją. W końcu św. Ignacy był twórcą słynnych ćwiczeń duchowych i On na pewno wiedział wiele o stanie strapienia ogarniającego nasze skołatane dusze.

    2. Z osobistego-duchowego poziomu: Kiedyś przeczytałam, że Bóg pragnie, abyśmy w modlitwie nie tylko prosili o coś (choć Jest mu to oczywiście miłe) czy przepraszali za nasze grzechy, ale abyśmy chwalili Go i wysławiali. Aby nasza modlitwa przypominała pieśń miłosną, pieśń dziękczynną.
    Od tego czasu kończę modlitwę słowami dziękczynienia Bogu (też za to, czego nie mam i czego nie otrzymam) i mówię Mu, że jest Piękny, Mądry, Dobry i Wspaniały, pełen Miłosierdzia, i aby Imię Jego było błogosławione na wieki wieków. I wiecie co? Zauważyłam, szczególnie ostatnio, kiedy przeżywałam naprawdę smutne chwile i źle się czułam fizycznie i psychicznie, że to mnie ZAWSZE podnosi na duchu. Jakoś nie można chwalić Boga i pozostawać w takim samym cierpieniu. Ból i smutek naturalnie od razu nie znikają, bo w końcu, jak słusznie napisał Kris, jesteśmy tylko ludźmi i mamy prawo do takich uczuć, ale - przynajmniej ja - czuję, że są one mniejsze i czuję się dużo lepiej.
    A Wy też tak robicie, też tak macie?

    No dobrze, na razie dosyć wymądrzania się, kończę i życzę Wam Wszystkim dobrej nocy. :-)

    Małgosia

  • Kilka postów wcześniej tu pisałam, tylko że się nie podpisałam. Przepraszam za to:) Powiem tak w zasadzie ja już bardziej nie wierzę niż wierzę, bliżej mi do ateizmu, do kościoła też chodzę już bo chodzę, ale nie wiem jak długo to potrwa. Tak, modlę się w pewnej intencji od 15 lat, ponad rok temu jak odkryłam NP, Tajemnice Szczęścia, Ritę itd itd miałam nowe siły do modlitwy, wierzyłam, bardzo wierzyłam że tym razem się uda, i co?? i nic, nie udało się. Sądzę że Bóg to tylko wytwór wyobraźni a trzeba liczyć ale tylko na własną Podświadomość, rozum itd itd. Nie powiem, miałam wciągu tego roku kilka epizodów, znajomości, tylko nie potrafię być z nikim na siłę, teraz też się z kimś spotykam, ale wiem że to nie to, poprostu dwa różne charaktery, nie potrafiłabym z tym człowiekiem spędzić całego życia. Jeśli Bóg jest to podsyła mi tych nieodpowiednich. A udawać że się kogoś kocha i oszukiwać siebie i kogoś też nie w moim stylu, bycie dla samego bycia. Pozdrawiam

  • W rodzinie mi mówią bierz pierwszego lepszego który Cie zechce i nie marudź, bo masz 30 lat i latka lecą. Nie powiem chciałabym tak umieć wziąść sobie pierwszego lepszego, pewnie gdybym miała takie myślenie już dawno byłabym matką, żoną, a może i rozwódką. Tylko jak z taką osobą sypiać?? he nawet tego nie potrafię, skoczyć pierwszemu lepszemu do łóżka (sorry, katolickie forum, mam nadzieję że nikogo tym nie urażę) Właśnie, z tym co niby się spotykam, gościu się dobierał, chciał i co nie potrafiłam, zero chemii, :) Hahaha. Cóż, nie potrafię kłamać.

  • Justyno, chciałabym z Tobą porozmawiać, ale nie na forum. Jeśli chcesz, to napisz do mnie: alysa@tlen.pl


  • http://blog.wiara.pl/zmudzinski/2011/07/12/jak-prosic-by-otrzymac

  • Elka swego czasu też się tak modliłam, mówiłam Boże pozwól mieć męża, dzieci, a te dzieci oddam opiece tobie, niech służą na twoją chwałę, mogą być, zakonnicami, księżmi kim tylko zechcesz, tylko żebym poczuła co to jest macierzyństwo i co i nic. Przynajmniej jak na chwilę obecną. Chociaż już nie wierzę że się coś zmieni, poddałam się.
    Nie chcę tu marudzić, wiem że mają ludzie gorsze problemy, ale ciężko żyć, gdy nie ma się nikogo kto byłby koło Ciebie, z kim można pogadać, iść na spacer, przytulić się. pewnie napiszecie przecież jest Bóg, tylko że Bóg nie jest istotą namacalną, jeśli jest. Nie oszukujmy się każdy z nas chce drugiego bliskiego człowieka obok siebie.

  • Justyno, a najbliżsi, rodzina, znajomi, przyjaciele? Przecież nie żyjesz na bezludnej wyspie...
    Wokół nas jest mnóstwo ludzi - owszem, nie tak bliscy jak mąż i własne dzieci, ale bliscy w sposób inny. Dlaczego zatem piszesz, że nie ma nikogo wokół Ciebie?
    Moja znajoma jest sama, ale nie jest osamotniona. I choć chciałabym mieć męża i dzieci, to ich brak nie neguje w niej istnienia Boga i sensu modlitwy...

  • Alys, Małgosiu,, Aniu, Gabrielo, Kasiu dzięki za modlitwe i to, ze ta nasze " umowa modlitewna" dalej trwa. Zgadzam sie z Tobą w 100% Małgosiu, ze fajnie by było jakby przyłączyły sie następne osoby i to nawet mogą być te same dni. Przyłącz sie siostro i bracie do modlitwy za nas w wybrany przez siebie dzień a my będzie sie modlić za Ciebie.

    Zauważyłem, ze jest tak jak napisałaś Małgosiu z tym, że człowiek przeżywa stany pocieszenia duchowego i strapienia.

  • Wszystko zależy od tego w jakim momencie jest osoba, której dotyka cierpienie czy jest to na początku drogi zbliżania sie do Boga czy np.. tak jak Justyna napisała, jest to już jakiś czas trwania i nic. I pomimo tego, ze człowiek nie chciałby odchodzić czy tracić wiary to jest w człowieku tyle poczucia jakby niesprawiedliwości, ze sam bunt nasuwa sie na usta. Tylko wiesz Justyno zastanawiam sie co dalej... Jeśli nie Bóg to co? Jeśli wydaje ci sie, ze znajdziesz pocieszenie u jakiegoś chłopaka poza tym, który dany jest Tobie przez Boga to prędzej czy później i tak sie rozczarujesz. Dopiero będzie ci źle bo tyle czekałaś a dałaś sie zwieść przez chwilowe załamanie komuś z kim i tak nie będziesz. Bo nie będziesz nadawała na tych samych falach. Każdy ma załamanie i jedni chcą o tym powiedzieć inni- nie. Będzie dobrze, wytrzymaj to. A tu na tym forum są osoby mocne i słowem i modlitwą i na pewno Cię wesprą. Ja też- masz chwile załamanie- pisz/ Pzdr

  • Dzioękuję Gabrielli za modlitwę, o ile to o mnie chodzi, bo nie doszukałam się drugiej Magdy.
    Chciałabym przyłączyć się do Waszej grupy modlitewnej, jeśli można oczywiście. Może w grupie łatwiej mi będzie dźwigać mój problem. Bo wydaje mi się , że nas wszystkich łączy wspólny mianownik. Wszyscy o coś prosimy. Tylko ,że jest pewna różnica, jedni są pełni nadzieji a drudzy zaczynają ją tracić.
    Pomimo, że bardzo się przed tym bronię to ciężko jest, oj .... bardzo.
    A co do "łask w koszyczku", to jak to jest ,że już dawno są dla nas przeznaczone. tylko Bóg czeka na właściwą chwilę. A co jest jeśli my w tym czasie "zapapramy" sobie życie, co wtedy z tymi łaskami. Skoro Bóg wie wszystko zanim my wypowiemy w modlitwie, wie co zrobimy zanim otrzymamy łaskę, to dlaczego pozwala nam narobić głupot, których potem żałujemy. Nie mogę tego wszystkiego ogarnąć. Piszę bardzo chaotycznie, ale to jest odzwierciedlenie moich chaotycznech myśli.
    Wprawdzie modlę się w intencji mojej córki, ale może robię to bardziej od serca niż bym modliła się we własnej intencji.
    Muszę chyba przeczekać jak emocje opadną, jak się
    samo" w głowie poukłada, ale dochodzę do Wasze modlitwy, proszę mi tylko powiedzieć ,który jest "mój" dzień.
    Pozdrawiam wszystkich.

  • Droga Magdo! Bardzo ale to bardzo ciesze sie, ze chcesz sie przyłączyć do wspólnej modlitwy. Ustaliliśmy tak, ze w każdy dzień tygodnia modlimy sie za siebie tj. Ania - w poniedziałek, Małgosia- we wtorek, Gabrysia- we środę, Ja- we czwartek, Alys- w piątek, soboty nie mamy nikogo ale ty nie musisz wybierać soboty możesz sobie wybrać dzień dowolny z wymienionych, Kasia- niedziela. I w tym dniu każda z w/w osób modli sie za wszystkich ofiarując: dowolną modlitwę, adorację, msze świętą, koronkę .... jak już tam Duch Święty poprowadzi. Jak byś sie zdecydowała to tylko napisz jaki dzień.

    Wszystko wydaje mi sie, ze zależy Magdo od tego w jakim momencie człowiek jest - im dłużej czekasz tym trudniej, ciężej i tracisz rozum. Patrz jak ten nasz przeciwnik wie na czym nam tak bardzo zależy i robi wszystko aby nas zniechęcić. Często ubolewam nad tym, ze nie jestem aż tam mocny w wierze, ze góry bym przenosił, że człowiek nie posiada takiej wiary, żeby powiedzieć: bądź wola Twoja ja będę trwał przy Tobie ale ty sie tym zajmij.

    Ciesze sie Małgosia, ze sie pojawiłaś to tak na marginesie ;)

  • WITAM,
    MAGDO TO WŁASNIE W INTENCJI TWOJEJ CÓRKI OFIARUJĘ MSZĘ ŚW. W TYM TYGODNIU JAK MI SIE UDA TO JESZCZE DZISIAJ, I NIE MA ZA CO DZIĘKOWAĆ SAMA PRZYJEMNOŚĆ MODLIĆ SIE ZA KOGOŚ, POZA TYM RÓWNIEŻ JESTEM ZA TYM ABY I INNI DOŁĄCZYLI SIE DO NASZEJ GRUPY MODLITEWNEJ,
    POZDRAWIAM

  • W takim razie wybieram wtorek jako dzień modlitwy w "naszej" intencji.

  • Choć modle sie we czwartki za was ;) to dziś będąc na Mszy Świętej poleciłem wszystkie wasze intencje wymieniając was z imienia Bogu.

  • Dzięki Kris.
    A ja dzisiaj po raz pierwszy odmówiłam modlitwę w Waszej intencji. Tak będzie w każdy wtorek. Miłego dnia. Magda.

  • Chyba nie zdajemy sobie sprawy tak do końca jak ważna jest i jaką moc ma modlitwa wstawiennicza. Dziękuję Wam:)

  • Pytani do was moim mili czy rano się modlicie?

  • Ja modlę się rano codziennie, jadąc do pracy a czasami także wracając po pracy do domu. Wtedy zahaczam o swoje "magiczne miejsce" , choćby na 5 minut. Natomiast wieczorem to już tak szybciutko i króciutko.
    A czemu pytasz?

  • Ja modlę się codziennie rano i wieczorem.Nie wyobrażam sobie dnia bez modlitwy.I tak w sumie oprócz "mojego"poniedziałku ,modlę się za Was za Nas w codziennej modlitwie......
    Nie wiem tak już mam,że jak rano wstaję to najpierw modlitwa a dopiero pózniej "reszta".Staram się by na pierwszym miejscu był BÓG ,a dopiero pózniej Ja,choć czasem jest wręcz odwrotnie.....
    pozdrawiam

  • Pytam bo ja się nie modle rano ;( jakoś nie mogę. Natomiast po pracy i wieczorem nadrabiam :) . Bo mi cięzko rano oczy otworzyć a co dopiero modlitwa ale kurde chciałbym to zmienić i dlatego pytam jak u was to wygląda. Znowu nie uważam za modlitwę odmówienie rano 1 x Ojcze Nasz pomimo tego, że to też modlitwa jednak wydaje mnie się, że to mało. Z drugiej strony mało ale nawet tego nie robie ;) może zaczna. I wasz przykład może mnie zmobilizuje do tego, że zaczne.

  • A ja myślę, że sama poranna myśl o Bogu już jest modlitwą. Gdy się rano budzę i czuję miłość i wdzięczność - to jest moja modlitwa. A jedno Ojcze Nasz wypowiedziane sercem do naszego Ojca jest Mu milsze niż godzinne klepanie. Rano trzeba modlić się do Ducha Świętego, aby nas prowadził cały dzień.

  • Kris modlitwa to przede wszystkim rozmowa z Panem Bogiem.
    Spróbuj np.jak już otworzysz oczy zrób znak krzyża i pomódl się własnymi słowami typu"Panie powierzam ci dzisiejszy dzień.."itp.itd
    Jedna modlitwa płynąca prosto z serca jest o wiele potężniejsza ani jeżeli odmawianie "tysiąca" modlitw naraz bez serca

  • ooo alysa pisałyśmy chyba równocześnie,ale twój komentarz wyprzedził mój:)
    cieszę się bo myślimy podobnie

  • :)

  • witam, kilka dni nie zaglądałam, ale pamiętam o was w modlitwie,
    odpowiadając na pytanie Krisa dot. porannej modlitwy,
    u mnie jest różnie, czasem jest to modlitwa Ojcze nasz+ inne modlitwy, ale najczęściej jest to zwykła rozmowa z Panem Bogiem, Duchem Świętym czy Jezusem, i powierzenie Im kolejnego dnia,
    i chyba te luźne rozmowy/modlitwy lubię najbardziej, jest ich wiele w ciągu dnia, w postaci paru zdań dotyczących tego co się aktualnie dzieje,

  • JEŚLI CHODZI O MODLITWĘ W MOIM PRZYPADKU JEST TO LUŻNA ROZMOWA Z PANEM BOGIEM DZIEKUJĘ ZA SZCZĘŚLIWĄ, SPOKOJNĄ NOC I MATKĘ BOŻĄ PROSZĘ O OPIEKĘ NA NOWY DZIEŃ I ODMAWIAM POD TWOJA OBRONĘ, A TYCH ROZMÓW TAKICH Z PANEM BOGIEM TO JEST W CIAGU DNIA KILKA ALE JEDNAK TA WIECZORNA MODLITWA JEST TĄ GŁOWNĄ CHOCIAŻ ZDARZA MI SIE NAWET JĄ ODMÓWIĆ W CIAGU DNIA.

  • U mnie też ta modlitwa wieczorna jest główną choć trzeba się zmobilizować i rano też sie modlić i uwagi Alys i Ani muszę przyjąć. Jakoś rano strasznie ciężko jest się zebrać

  • Ja mam podobnie jak Wy... :-)
    Modlę się rano i wieczorem, najpierw ustalonymi modlitwami, a potem własnymi zdaniami. Staram się też w ciągu dnia - jak mogę, bo nie zawsze jest to możliwe - odmawiać inne modlitwy typu "Anioł Pański" czy właśnie "modlić się wewnętrznie, mentalnie" np. przy wykonywaniu codziennych czynności.
    Zgadzam się z Krisem, że wieczorem jest spokojniej, a rano nie zawsze jest łatwo - i zgadzam się z dziewczynami, do czego ja też już doszłam, że nawet jeśli jest mało czasu, to chociaż szepnąć słówko np. o zawierzeniu się Bogu i Maryi. Żeby Bóg zawsze był na pierwszym miejscu, żeby na nim mój dzień, moje życie zaczynało się i kończyło. Inaczej jakoś tak głupio.
    Małgosia

  • O mocy modlitwy:

    http://iwkas.blox.pl/2007/03/Moc-modlitwy.html

    i o poleganiu tylko na Bogu:

    http://iwkas.blox.pl/2008/02/O-tym-jak-zdalam-prawo-jazdy-w-Bozej-Akademii.html

  • Alysa, właśnie przeczytałam. Super, bardzo dziękuję, że się podzieliłaś tymi linkami. :-)
    A "najlepsze" jest to, że dzisiaj w kościele właśnie myślałam o modlitwie i o tym, jak ważna jest w niej nasza wytrwałość. Żeby nie przerywać modlitwy w jakiejś intencji, nawet kiedy czasem jest ciężko, kiedy odczuwa się znużenie, kiedy odnosi się wrażenie, że przecież powtarza się "to samo" od długiego już czasu, kiedy modlitwa akurat jakiegoś dnia nie niesie ze sobą jakichś niesamowicie wzniosłych przeżyć... Każdy z nas pewnie zna takie momenty. I tak sobie myślałam, że mimo tego tym bardziej warto się nieustannie modlić i że może tym bardziej taka modlitwa jest Bogu miła.
    "Moc modlitwy" pojawiła się - jak zawsze wszystko, co zsyła Bóg :-) - w odpowiednim momencie, żeby mnie duchowo wzmocnić. I pokazać, że wszelka modlitwa, nawet taka, która wydaje nam się mało znacząca, jest wysłuchiwana, w co zawsze mocno wierzę. W końcu sama codziennie proszę m. in. o łaskę wytrwałości i cierpliwości w modlitwie...
    Małgosia

  • Magdo, Justyno jak tam sprawy się mają?

  • Zgadzam sie z Tobą Małgosiu, że modlitwa może być taka, że ją odczuwamy ale i taka, której nie odczuwamy i wtedy wydaje nam się, że ona jest nieskuteczna. Najważniejsze to trwać.

    Bardzo chciałbym wam dziewczyny podziękować za to, że po pierwsze włączyłyście sie do modlitwy a po drugie, że nieustannie się modlicie. Bo przecież sie nie znamy a jednak Bóg nas połączył po przez modlitwę - i to dzięki jego łasce to wszystko. Wzajemna modlitwa za siebie.

  • No cóż, lekko nie jest. Dużo siły dodają mi Wasze wpisy, świadectwa i Wasza wytrwałość.
    Tak sobie kiedyś myślałam o wpisie Alys, tym o "rowerku". Właśnie w chwilach zwątpienia myślę sobie, skoro Pan Bób wie wszystko o co będę prosić, na czym mi zależy, jak postąpię i co z tego wyniknie, to właściwie po co prosić Go o cokolwiek prosić skoro sprawa i tak jet z góry przesądzona, co ma być to będzie.
    Wiem ,że to są myśli w chwilach zwątpienia, ale czy tak nie jest.
    Tyle wątpliwości na dzisiaj, o 18.30 idę na Mszę Św. bo przecież dzisiaj św. Krzysztofa a ja jestem zmotoryzowana, a jutro wzajemna modlitwa za nas.
    Podejrzewam, że jeszcze dzisiaj tu zajrzę, pozdrawam wszystkich. Magda

  • Myślę, że opcja dotycząca tego, że jeszcze nie wypowiesz swej prośby a Bóg wie o co chcesz prosić wynika tylko z faktu, ze jest Wszechmogący dla podkreślenia jego mocy. Natomiast nie wynika z tego, ze masz nie prosić bo gdyby tak było to myślisz, ze Maryja w Kanie prosiła by Jezusa o cud lub Jezus jak się modlił za współbraci? Skoro ona dał nam przykład modlitwy Ojcze Nasz... to nie po to aby spisać to i oglądać tylko po to abyśmy się modlili i go prosili. Wszyscy świecie przecież oni sie też modlili nie znając wydarzeń przyszłych, Były one takie jak o nie prosili. Jest jedna różnica zasadnicza - ty nie wiesz jak będzie - On -tak ;)

    Czasami mam przekonanie, że po to my sie trudzimy tutaj aby tam mieć lepiej.( co jest moją osobistą teorią o czym może kiedyś napisze) Wiem doskonale, ze jak człowiek jest w załamaniu to takie argumenty nie przekonują - lecz Magdo czy mamy inną drogę? Choć nie jestem wiekowy ;) to przypatrując się, światu, ludziom na około itd. doszedłem do wniosku, że nie ma innej drogi, można odejść, upaść, być złym na Boga itd ale jakby nie patrzył Bóg to szczęście. "Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem"
    Wiesz nie przejmuj się ja też mam często zwątpienia i potrafię myśleć czysto jak człowiek.

  • Szczęść Boże Wszystkim Wam! Dzisiaj mój 42 dzień z NP; Wasze świadectwa są dla mnie wsparciem na co dzień. Bóg zapłać Wam! Oprócz mojej prywatnej intencji w modlitwie wieczornej polecam Panu Bogu Wszystkich Was odprawiających NP i proszę o Łaski dla Was.
    Serdecznie pozdrawiam Wszystkich :))

  • No kratko jeszcze 12 a w sumie 11 dni i będzie koniec. Wytrwałości i daj świadectwo jakie łaski otrzymałaś

  • no i chwile załamania przyszły;a w sobotę to aż się rozpłakałam.....,ale wieczorkiem po mszy świętej było lżej...
    mam czasem takie momenty,że patrzę wokoło siebie wszyscy już rodziny pozakładali,szczęśliwi itd itd... można by wymieniać bez końca,a ja wciąż sama i sama....
    tak się właśnie pomalutku przymierzam do NP,ale to już w intencji za kogoś....
    zresztą odmawiając NP w intencji pewnej osoby,myślę ,że jak i ta osoba tak i ja doświadczę wielu łask od Najświętszej Panienki z Pompei....

  • Są takie momenty, ze naprawdę idzie się załamać to fakt...
    Ale wierzę, że droga, którą ide jest jedną z tych dróg. Często się zastanawiam dlaczego tak się dzieje o co chodzi. Chciałbym poznać tajemnice tego. Panie czy nie odczekaliśmy już swojego, że tak powiem ;) może wreszcze zrobił byś to dla nas. Jesteś Wszechmogący możesz wszystko
    Dziękuje Magdzie, Małgosi za modlitwę dzisiaj (wtorek)
    A Tobie Aniu za wczoraj (poniedziałek)

  • Wczoraj tj. we wtorek modliłam się w intencji "nas" wszystkich polecając Bożej Opatrzności.
    Czy ktoś z was zamierza w tym roku pielgrzymować do Częstochowy, a tak w ogóle z jakich województw jesteście. Ja jestem z małopolski.
    Pozdrawiam w deszczowy dzień prosząc Matkę Przenajświętszą o opiekę. magda

  • małopolska
    pozdrawiam

  • śląskie:)

  • Jak wszystko dobrze sie ułoży to ja wybieram się na pielgrzymkę do Częstochowy bedzie to moja 7 pielgrzymka, a czy ty Magda rózwnież sie wybierasz? Ja również jestem z małopolski.
    Pozdrawiam wszystkich i to mój dzień (środa) ofiaruje dziś moją modlitwę i mszę św. w naszych intencjach tu zgromadzonych.

  • Dziękuje Garbriela za modlitwę ( środa)
    Ja się wybieram na Pielgrzymkę do Częstochowy i będe polecał nasze intencje. Dolny Śląsk wita ;)

    P.S. Nie wiem ile osób przegląda to forum ale ja przeglądając inne fora katolickie zauważyłem, ze chcą zrobić coś takiego jak my (modlitwę za siebie) Nie wiem czy zbieg okoliczności czy zaporzyczone od nas ;)

  • Dziękuję za środowe modlitwy.
    Co do Pielgrzymki to owszem, planuję, ale ostateczna decyzja zależy od tego czy dostanę urlop. Jeśli nie , to będę uważnie śledzić drogę pielgrzymujących, duchem będę z nimi.
    Gabriella, z którą pielgrzymką idziesz, bo ja jeśli pójdę to z dominikańską z Krakowa.
    Kris, a Ty kiedy wyruszasz i z którą pielgrzymką.
    Miłego dnia :))
    magda

  • DZIEKI KRIS ZA PAMIĘĆ NA PIELGRZYMCE I W MODLITWIE, ALE TO MIŁE JEŚLI INNI BĘDĄ TWORZYĆ NA INNYCH FORACH TAKIE GRUPY MODLITEWNE JAK NASZA, JESTEM JAK NAJBARDZIEJ ZA

  • MADZIU PISAŁYŚMY CHYBA W TYM SAMYM CZASIE HIHIHIHI, JA WYBIERAM SIE JAK DOBRZE WSZYSTKO SIE UŁOŻY Z PIELGRZYMKĄ OŚWIĘCIMSKĄ, KTÓRA STARTUJE 7 SIERPNIA, A KRAKOWSKA PIELGRZYMKA CHYBA SIĘ SPOTYKA Z OŚWIĘCIMSKĄ NA JASNEJ GÓRZE W TEN SAM DZIEŃ JAK MI WIADOMO
    MIŁEGO DNIA

  • Gabriella, moja pielgrzymka wyrusza 3 sierpnia, więc chyba nie spotkamy się na Jasnej Górze ( a szkoda). Jeśli będę szła to dam znać, i zabiorę ze sobą wszystkie "nasze" intencje.
    Jakie to by było fajne uczucie mieć świadomość ,że jest tam ktoś kto wspiera modlitewnie, a nawet może stoi gdzieś niedaleko. No, zobaczymy.
    magda

  • Do soboty będę tutaj później idę na urlop w tym Pielgrzymka ;) moja jest na Jasnej Górze 12 sierpnia z tego co się nie mylę. Diecezja Zielonogórsko- Gorzowska

  • Kilka cytatów dla umocnienia

    Kto zaczyna kochać, ten powinien być gotowy na przyjęcie cierpienia.

    Jeśli cierpisz, zgadzając się z wolą Boga, to nie obrażasz Go, ale kochasz. Twoje serce dozna wielkiej pociechy, jeśli będziesz pamiętać, że w godzinie cierpienia sam Jezus Chrystus cierpi w tobie i dla ciebie. Nie opuścił cię, kiedy uciekałaś od Niego. Dlaczego miałby cię opuścić teraz, kiedy w okresie męczeństwa twej duszy dajesz Mu dowody miłości?

    Cierpienie fizyczne i duchowe jest najwspanialszym darem, jaki możesz ofiarować Temu, który cierpiąc -zbawił cię.

    Aniołowie zazdroszczą nam tylko jednego, a mianowicie tego, że nie mogą cierpieć dla Boga. Tylko cierpienie pozwala duszy powiedzieć z całym przekonaniem: Mój Boże, dobrze wiesz, że Cię kocham!

    Akceptuj każde cierpienie i niezrozumienie, które pochodzą od Najwyższego. Tak postępując, udoskonalisz się i uświęcisz.

    Trzeba być mocnym, aby stać się wielkim: oto nasza powinność. Życie jest walką, z której nie możemy się wycofać, lecz w której musimy zwyciężyć.

    sw. o. Pio

  • MADZIU WIEM Z WCZEŚNIEJSZYCH LAT ŻE PIELGRZYMKA NASZA OŚWIĘCIMSKA W TYM SAMYM DNIU SPOTYKAŁA SIE Z PIELGRZYMKĄ KRAKOWSKĄ NA JASNEJ GÓRZE CZYLI 11 SIERPNIA MOŻE JAKIEŚ ZMIANY ZASZŁY PONIEWAŻ NIE BYŁAM NA PIELGRZYMCE JUŻ 9 LAT, OCZYWIŚCIE DAJ ZNAĆ KIEDY WASZA PIELGRZYMKA DOCIERA NA JASNA GÓRE,
    KRIS A TWOJA PIELGRZYMKA KIEDY WCHODZI I NA JAKI DZIEŃ DOCHODZI NA JASNA GÓRĘ?
    DZIEKI ZA TE POWYŻEJ CYTATY DLA UMOCNIENIA, DAŁY MI DZISIAJ PO CIĘZKIM DNIU DUŻO DO MYŚLENIA I PODNIOSŁY NA DUCHU

  • Dziękuje Alys za modlitwe ( piątek) i Tobie Kasiu (niedziela) bo nie będziemy się słyszeć. Do zobacznia wkrótce ;)
    Moja na Jasnej Górze jest 12 sierpnia Gabrielo

  • miłego urlopu Kris
    nie zapomnij o nas :)
    z Panem Bogiem

  • witam,
    mój 27 dzień NP, myślę sobie, że samo odmawianie jej, to dla mnie wielka łaska, mam nadzieję, że wytrwam i że będzie mi dane odmawiać kolejne NP w innych intencjach:)

    dziękuję Wam za modlitwę i oczywiście pamiętam o mojej niedzielnej modlitwie w Waszych intencjach.
    Pozdrawiam
    Kasia

  • Ja za tydzien kończę moją NP. Chciałem Was zapytać czy Wasze prośby zostały wysłuchane. Sprawa, w której ja sie modle, już dwukrotnie w czasie odmawiania NP bardzo się pogorszyła i stała sie bardziej bolesna niż dotychczas. ale nadal ufam. Tak było też w przypadku tej, której nowenna została objawiona. Jej zdrowie również sie pogarszało, więc doszukuję się tu analogii, choc u mnie nie chodzi o sprawy zdrowotne. Napiszcie jak to u Was było. Czy otrzymaliscie łaski, o kóre prosiliście?

  • Nie otrzymałam nic o co prosiłam. Ale wierzę że na wszystko przyjdzie odpowiednia, tylko trochu cierpliwości. Tylko ile można czekać:(

  • Zgadzam sie z Justyną ileż można czekać? W moim przypadku ja również odmawiałam dwa razy NP i niestety tej łaski o którą prosiłam dla bliskiej osoby nie otrzymałam, ale czekam i ufam że nadejdzie ten moment właściwy, że tą łaskę otrzymam.

  • Czytam Wasze ostatnie wypowiedzi i myślę sobie, ze zasmucamy nimi Boga. Mamy najlepszego Ojca, który wie, co dla nas najlepsze, zna też odpowiedni czas. Czekanie boli, to prawda - ja też czekam na łaski o które prosiłam. Rozumiem Was. Ale nie zasmucajmy Pana. Po prostu ufajcie. Myśli o zaprzestaniu ufania to pokusy. Nie dajmy się zwieść złemu. Ufajmy.

  • Ja odmówiła 4 NP i tez nie otrzymałam łaski, o która prosiłam. Ale mam nadzieję i chcę mieć nadzieję, i trzymam się tej nadzieji jak pijany płotu, że otrzymam tę łaskę. Tak więc doskonale was rozumiem, że tak bardzo trudno jest czekać, ale .... cóż innego nam pozostaje.
    A teraz z innej beczki: niestety urlopu nie dostanę, więć z pielgrzymki na Jasną Górę nici. Mówi się trudno i prosi się Matkę Boską Częstochowska o łaski w miejscu zamieszkania.
    Tym, którzy się wybierają życzę pogody, wytrwałości i uważacjcie na stopy, żeby nie poobcierać.Pozdrawia. magda

  • MYŚLĘ, ŻE DUŻO ZALEZY OD TEGO O CO PROSIMY. a zniechęcenie i niedowierzanie podsuwa nam zły. stad moze tez takie wypowiedzi ostatnie. moze jednak ktos zaswiadczy o łasce otrzymanej. takich wpisów jest tu duzo troche wyżej, ale odswiezmy temat

  • Nowy a co mam napisać że wszystko o co prosiłam dostałam. Mojego ostatniego wpisu nie podsunął mi zły, napisałam prawdę, tak jak jest, narazie nie dostałam, ale może kiedyś, potrzeba tylko trochu cierpliwości. Mówisz że zależy o co prosimy. Skoro Bóg dał mi takie pragnienia, chęci to chyba nie jest to złe, przecież wszystko co dobre pochodzi od Boga. Mogę powiedzieć tylko tyle (już wcześniej pisałam), proszę o coś od 15 lat, ponad rok intensywnych modlitw NP, itd itd. Ale wierzę i jestem przekonana że kiedyś będę to miała.

  • Justyna, nie chciałem Cię krytykować. nie było to moja intencją. mysle tylko, że czasem wydaje nam się, że to o co prosimy jest dla nas najlepsze, ale dopiero ludzie stojacy z obku moga powiedzieć, że tak nie jest, a tym bardziej Pan Bóg. Jeśli mozesz podziel się swoja intencją. Ja wponiedziałek kończę moja pierwszą NP jaką odmawiałem w życiu. chcę od razu zacząć drugą. Ta Nowenna wiele zmienia.

  • dzieci, mąż, rodzina to chyba nic złego a wręcz przeciwnie bardzo dobrego, tylko dlaczego niektórzy mają podane to na tacy miłość, a inni muszą prosić, błagać by cokolwiek dostać. No nic narzekać nie chcę i nie będę wiem że mieć będę prędzej czy później. Pozdrawiam

  • Justyna, a próbowałaś poznać kogoś przez portale randkowe?, ja mam znajomych, którzy się w ten sposób poznali i są teraz małżeństwem:), może w twojej okolicy nie ma tego, który jest Tobie przeznaczony,
    ja znam dwa takie portale, dla osób, dla których ważne są wartości katolickie: przeznaczeni.pl i zapisanisobie.pl, ale są też inne portale np. sympatia.pl
    ja mam 29 lat, też jestem sama, ale nie szukam teraz nikogo, bo wiem, że nie byłabym gotowa stworzyć szczęśliwego związku/rodziny dopóki nie wyprostuję kilku spraw w moim życiu,
    mam nadzieję, że przyjdzie taki czas....

    dziś mój 36 dzień NP, niedługo napiszę co i jak, i dziś mój dzień modlitwy za Was,

    pozdrawiam wszystkich
    Kasia

  • W sobotę 6 sierpnia był 54 dzień mojej pierwszej NP - czyli skończyłam?? ... a dziś - w niedzielę (tzn. wczoraj, bo już po północy) ... ręka sama odnalazła różaniec i modlitwa znów popłynęła do nieba w tej samej intencji ... Czy zmieniło się coś? - TAK !! Najważniejsza zmiana jest taka, że od 14 czerwca każdego dnia odmawiam trzy a czasem cztery części Różańca Św. i ... znajduję na to czas!! choć na początku wydawało mi się niemozliwe. Odbieram to jako Łaskę.... cieszę się i nie szukam niecierpliwie innych zmian... zostawiam to Bogu. Pozdrawiam Was serdecznie :))

  • ja również skończyłem- 8 sierpnia moją pierwszą NP. i od razu od 9 sierpnia rozpoczałem kolejną. a zetem dziś drugi dzień.

  • WITAM WSZYSTKICH PO POWROCIE Z PIELGRZYMKI DO CZĘSTOCHOWY GDZIE ZANIOSŁAM WSZYSTKIE INTENCJE NASZE, A MAŁO BRAKOWAŁO, A NIE POSZŁABYM ALE NA SZCZĘŚCIE PAN BÓG TAK WSZYSTKO POUKŁADAŁ, ŻE ZNALAZŁAM SIĘ TAM U NASZEJ MATKI, AŻ SZKODA ŻE TA PIELGRZYMKA TRWAŁA TAK KRÓTKO, WSPANIAŁY CZAS, LUDZIE I TA ATMOSFERA...COŚ NIE SAMOWITEGO
    POZDRAWIAM

  • Odmawiam Nowenne Pompejanska juz drugi raz w intencji mojego brata- o wyzwolenie z nalogu pijanstwa-. Jesli ktos ma checi i dobra wole prosze o pomoc w modlitwie. Serdecznie dziekuje.

  • ja modlę się w takiej samej intencji jak TY, dziś 50 dzień mojej NP,
    i dziś mój dzien modlitwy za osoby z tego forum, więc również za Ciebie drogi Gościu

    pozdrawiam

  • kasiaaaa- dziekuje serdecznie. To bardzo wiele dla mnie znaczy. Pozdrawiam

  • JA ODMAWIAM JUŻdrugą NP. o spełnieniu mojej intencji jeszcze tu przeczytacie. doświadczyłem natomiast wielu innych lask. Odmawianie nie sprawia mi wielkich trudnosci. Chwała Panu za to. Ufam, że zostanę wysłuchany w mojej intencji głównej, ale teraz sumienie podpowiedziało mi, żeby nie precyzować prosby jak za pierwszym razem (starałem sie być bardzo konkretny i sugerowałem całe rozwiązania), a zatem modlę się oddajac cąłą trudną sprawę Matce Bożej. ona wie najlepiej jak temu wszystkiemu zaradzić i ufam, że stanie się dobrze. Niech Maryja bedzie zawsze chwalona i błogosławiona. Jej chwała. Mam nadzieję, że wkrótce wpiszę tu duże świadectwo o potedze tej modlitwy. już odczuwam duze zmiany, jak choćby spokój wewnętrzny, który przez te problemy za któe się modlę, był mi odebrany. Maryjo- wstawiaj się za nami.

  • Rozpoczynam urlop, ale w każdy wtorek, tak jak do tej pory będę się modlić w intencji nas wszystkich. Myślę,że pogoda m i dopisze, ale nie to najważniejsze.Proszę Was wszystkich, wspierajcie mnie swoją modlitwą. Pozdrawiam serdecznie. magda

  • Witam wszystkich po urlopie i powrocie z pielgrzymi do Częstochowy. Muszę wam zdać relację ;)
    Po pierwsze jak co czwartek a na tej pielgrzymce były dwa modliłem sie za was, ofiarując od rana wszystko co na pielgrzymce jest: cały trud wędrowania od rana do wieczora, różaniec, koronka,, Msza Święta, Adoracja wieczorna - wszystko w waszych intencjach (aniu, magdo, małgosiu, gabrysiu, alys, kasiu, (justyno) . Bo taką mieliśmy umowę ;)
    A druga sprawa tyczy się tego, że nie zaglądałem tutaj 3 tyg, a jednak Duch Święty podpowiadał mi aby modlić się za Ciebie Justyno również ;) i tak właśnie się działo. Przed obrazem Matki w Częstochowie ukląkłem i zostawiłem jej wasze intencje. Mam nadzieję, że choć troszkę pomogło wam to wszystko.
    Acha i dziękuje za wszystkie modlitwy za mnie, które bardzo mi pomogły w wędrowaniu i pokonywaniu zniechęcenia itd. Niech wam Bóg Błogosławi- trwajmy w modlitwie.

  • Kris a ja Ci teraz coś powiem:) Hm, od jakiegoś czasu modlę się do MB Częstochowskiej o pomoc. Obraz z jej wizerunkiem wisi nad moim łóżkiem. A w ostatnich dniach, nie wiem czemu jest mi szczególnie bliska i wciąż chodzi mi po głowie najbliższy piątek 26 sierpień, a jak wiadomo jest obchodzone wtedy Jej święto:) Pozdrawiam i dziękuję za modlitwę. Ostatnie dwa tygodnie obfite są dla mnie w łaski. Nie wiem ale zaczynam widzieć że coś dobrego dzieje się w moim życiu, mam taki luz i spokój w sercu jakiego dawno dawno nie miałam. Eh żeby tylko jakiegoś chłopa dobrego mieć wkońcu:P:) haha . Pozdrawiam i też pamiętam o modlitwie za was. Niesamowite

  • Droga Justyno, jak mówił św, Jan Vianney człowiek zamiennie przeżywa wzniesienia i upadki lecz wierze w to, ze u Ciebie bedzie więcej tych pierwszych. Jeśli możesz i chcesz przyłącz sie do modlitwy wzajemnej (nie namawiam-przemyśl sobie to) ale zawsze jak sam widzisz to inaczej jest. A Bóg Ciebie kocha i ma swój plan lecz nie taki jak ty sobie myślisz tylko taki jak on wybrał dla Ciebie. On pragnie być z Tobą bo przecież to co piszesz i to co ja ci napisałem nie jest przypadkiem. Usłyszałem bardzo mądre słowa ostatnio, ze Bóg jak patrzy na człowieka to najpierw w kontekście jego zbawienia i tak wszystko układa pod to. Kto może odgadnąć jego myśli albo wyśledzić jego drogi. My po ludzku myślimy tak jak myślimy i nie ma w tym nic złego bo inaczej nie możemy. On natomiast patrzy zawsze na nasze życie w kontekście naszego zbawienia.
    Wystarczy popatrzeć na to tak: jeśli ja człowiek nie znam Ciebie a chciałbym dla Ciebie jak najlepiej żebyś była szczęsliwa to Bóg, który ma miłosierdzie wieksze jak ocean nie chciałby dla Ciebie dobra, miłości ? Nie sądze :) Dlaczego tak sie dzieje, ze jest tak a nie inaczej? Na pewno się dowiesz tylko nie na tym świecie ale bądź pewna, ze sie dowiesz. A tym czasem trwajmy w modlitwie/ pozdrawiam

  • I jeszcze cytat Justyno dla umocnienia

    Może czasem inaczej Bóg pokieruje sprawą, aniżeli ty chciałaś, ale z czasem przekonasz się, że to co Bóg czynił, dobrze uczynił, dla twego dobra uczynił, choć w danej chwili tego nie rozumiałaś."
    św.Urszula Ledóchowska


  • piękne słowa :) pozdrawiam

  • Mam rozumieć, że ta cisza oznacza, że wszystko albo część z naszych problemów ulega polepszeniu ?

    bł. Elżbieta od Trójcy Przenajświętszej († 1906)

    "Dobrze jest modlić się wzajemnie za siebie i spotykać się przy Bogu... Tam nie liczy się ani odległość, ani nie ma rozłąki."

  • Ostatnio strasznie rozczytałem się w żywocie świętych, jak tak człowiek czyta to wszystko to sam sie zastanawiam jak ja jestem daleko od Boga, jak trudno powiedzieć we wszystkim bądź wola Twoją. Brak ufności itd. Można by rzecz Panie odejdź ode mnie bo jestem małej wiary i grzeszny...
    Mam nadzieje, że nikogo nie zanudzam moimi wpisami Wybaczcie ale jeszcze jeden ładny tekst załącze:

    Ewagriusz z Pontu († 399)

    Często, modląc się, prosiłem o to, co wydawało mi się dobre dla mnie i obstawałem przy mej prośbie, bezmyślnie przymuszając wolę Bożą. Nie dopuszczałem, aby raczej On sam udzielił mi tego, o czym wiedział, że jest dla mnie korzystne. A jednak kiedy otrzymałem to, o co prosiłem, czułem się bardzo przygnębiony, że nie prosiłem raczej o spełnienie się Jego woli - to bowiem, co otrzymałem, nie było takie, jak się spodziewałem.

    Jeżeli chcesz modlić się jak należy, w każdej chwili zapieraj się siebie, a doznając rozlicznych trudności, rozmyślaj o modlitwie. O modlitwie

  • Może i cicho, ale modlę się za Was codziennie i ślędzę sobie wpisy - też codziennie:)

  • Ja dołączam się do Alysi również codziennie tutaj zaglądam i bardzo się cieszę Kris, że takie mądre teksty dodajesz, które dają do myślenia i proszę o więcej........

  • Dziękuje Alys za modlitwe i wszystkim tym, którzy to czynią.

    Rozopoczełem kolejną nowenne pompejańską. Nie wiem czy już wam to mówiłem ale jak odmawiam NP to często w trakcie odmawiania jej przychodzą mi rozwiązania pewnych trudnych problemów. Druga sprawa to ja zazwyczaj odmawiam od razu 3 różance nie rozkładam ich, ale jak np, zdarza mi się, że jeden odmówie a później dwa to te dwa pozstałem ciężej jest mi odmówić niż 3 od razu ;) to taka ciekawostka. Wierze w to, ze kiedyś przyjdzie taki czas, ze odmówię całą NP łącznie z tajemnicą światła czyli 4 różance dziennie. Po ostatniej NP i dzięki tu zgromadzonym ludziom dobrej woli, którzy modlą sie za mnie otrzymałem również większą łaskę modlenia się tzn. nie chce zapeszać ani popaść w pychę ale odmówienie NP nie stanowi większych kłopotów( i to nawet wtedy kiedy przychodzi oschłość) i moge jeszcze po NP pomodlić sie dalej inną modlitwą. Mam nadzieję, że nie brzmi to pysznie bo nie jest tego taki cel tylko umocnienie nas wzajemnie i to jaką prze ogromną siłę ma Wasza modlitwa na mnie.

    Kiedyś pisałem wam o tym, ze nie potrafie modlić sie rano i jeszcze mi to przychodzi z trudem jednak teskt, który przeczytałęm ostatnio umacnia mnie w odmawianiu poranne modlitwy. Ten człowiek pisał nie pamiętam kto to był ale to wazniejsze co mówił, że człowiek powinien rano się modlić dla uczczenia zmartwychwstania Pana Jezusa.

  • Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą.' (Ew.Łk 11:9) A ja się mimo wszystko uczepiłam tych słów, że jak będę prosić to w końcu dostanę to czego chcę tylko trochu cierpliwości. Tylko zastanawia mnie jedno, dlaczego inni nie proszą a mają a inni muszą błagać wręcz, a ja już tak długo się modlę o jedną rzecz. Pozdrawiam

  • Droga Justyno! Sam nie otrzymałem tego o co prosiłem Pana odmawiając NP nie raz i na Pielgrzymce też byłem nie raz lecz Pan milczy nie dając mi tego o co proszę i nie proszę go o żadną rzecz jakby z tych takich jak zmiania pracy, awansy, zona itd. Nie moge powiedzieć o co chodzi ( może przyjdzie kiedyś taki czas, ze sie podziele) ale ostatnio coraz częściej zaczynam skłaniać sie ku temu żeby realizować jego wolę. Nie wiem czy mi sie to uda choć pragnienie się pojawia realizować jego wolę. Dochodzi do mnie coraz mocniej, zeby w pokorze to wszystko przyjmować co mi zsyła i prosić aby mnie umacniał itd. Nie chce też zapeszać bo przeciwnik czycha tylko na mój upadek, stracenie siły lub po przez przyziemne rzeczy osłabić moją wolę.
    Powiem tak nigdy prze nigdy nie sądziłem, ze wejdę na taką drogę- za żadne skarby. Nawet nie mam słów aby wyrazić to jak Bóg którego nie widze może przemieniać człowieka. I tu jakby nie ma końca ;) Prawda jest też taka, ze pewnych rzeczy nie da się uczynić bez współpracy człowieka z Bogiem. Wielu rzeczy nie było by w moim życiu gdyby nie wasza modlitwa o której zawsze będe pamietał. I coraz częsciej również polecam was Bogu i nie tylko we czwartek ;)
    I mówie Bogu czesto abym tylko nie zszedł z tej drogi - bo łatwo jest zejść z dobrej drogi.

  • A ja chciałam się pochwalić, a raczej uwielbić Pana za to, że wczoraj w nocy siostra urodziła zdrową córeczkę - dzieciątko wymodlone w naszej Nowennie Pompejańskiej - opisywałam całą historię jakiś czas temu (wpis nr 262-264). No i jeszcze była Msza w intencji szczęśliwego rozwiązania, i wiecie co? Dziecko urodziło się w domu, nie zdążyli dojechać do szpitala... same cuda. CHWAŁA PANU!!!

  • No to Chwała Panu ;)

  • Witam, widzę, że temat Nowenny nadal aktualny, więc podzielę się swoim doświadczeniem. Odmówiłam po raz pierwszy rok temu, zostałam wysłuchana- ale tu chyba nie chodzi tylko o zostanie wysłuchanym. Nieraz ważniejsze bywają te "drobne" zmiany, jakie zachodzą w trakcie odmawiania Nowenny i wspaniale jest umieć je dostrzec.
    Pamiętam, jak rozmawiałam z moją Babcią- już teraz nie wiem, czy przerwała Nowennę czy nie, opowiadała jednak o trudach, jakie ją spotkały w trakcie odmawiania. Ja problemów nie miałam i myślę, że warto dziękować naszemu Panu już za to, że daje nam wytrwałość.
    Od dziś rozpoczynam kolejną Nowennę i o ile we wrześniu będzie jeszcze łatwo, to w październikowe 27 dni już nie- praca+studia=wyjście z domu o 6.00, powrót po 23.00 dzień w dzień- pomyślałam o tym, że odłożę na później, bo przecież po powrocie będzie mi bardzo ciężko odmawiać modlitwę dziękczynną, ale wiecie co- jednak się zdecyduję. Zwłaszcza, jak przeczytałam kilka ostatnich Waszych komentarzy- o i momentach łask i o chwilach zwątpienia. To w jakiś sposób dodało mi sił.

    Dołączam moją codzienną modlitwę:
    ///Boże, Panie wszechświata, Jezu kochany, który jako Syn Człowieczy poznałeś nasze emocje i rozumiesz nasze prośby, łaskawy Panie i Przyjacielu

    Spraw, by nie traciły na wadze nasze zamierzenia, abyśmy my- słabi ludzie- potrafili docenić Boże Dzieła, Boże, Panie możliwego i niemożliwego, a życie realizowali w miłości Twego Syna, Jezusa Chrystusa

    Zlituj się nad nami i niedoskonałą naszą miłość przemień w arcydzieło uczuć. Boże, ześlij na nas- jeśli dotyk- to błogosławiony przez Ciebie, a wszelkie formy namiętności niech mają granice w tym, co dla nas przeznaczyłeś

    Jednocześnie dziękuję Ci, Boże, za jasność spraw, jakie na mnie zsyłasz. Niech całe moje życie będzie przeciwwagą dla ciemności. Amen///

    Przepraszam za rozwlekłość i pozdrawiam

  • " M" - piękne świadectwo/ Tak jak piszesz ważne żeby dostrzec te mniejsze rzeczy dzięki tej nowennie, choć nie ukrywam, ze jakby te większe sie spełniły to nie miał bym nic przeciwko temu ;)
    Jest wiele trudnych momentów w wierze, jednym z tych momentów jest właściwie odczytać to co sie dzieje w życiu człowieka. Z tym czasami pojawia się problem o co chodzi Bogu i czy dobrze to wszystko odczytujemy w swoim życiu.

  • Tak, macie rację. Jedna rzecz to podążać drogą, którą nam wskazuje Pan Bóg, a druga - dobrze odczytać, jaka to droga. Obie kwestie nie zawsze łatwe do zrealizowania.

    Na szczęście mamy wsparcie duchowe chociażby w postaci szczerej modlitwy, która - jeśli ktoś w niej prosi z otwartym na Wolę Bożą sercem - wierzę, że potrafi nam wiele pokazać i zdziałać.

    Ja też nie ustaję w modlitwie za Wami, codziennie i za każdego z Was na tym forum: za tych, którzy wstawiacie się za mnie w swoich modlitwach, jak i za pozostałych, a jestem pewna, że nie tylko ja się za Was WSZYSTKICH modlę, nawet jeżeli o tym nie wiecie.

    Małgosia

    PS. Do M - nie ma czegoś takiego tutaj jak rozwlekły wpis, Twój wpis jest wspaniałym świadectwem i takich trzeba jak najwięcej. :-)
    I wierzę mocno w to, że wytrwasz - z doświadczenia wiem (i nie tylko ja), że jeżeli człowiek się zaprze i postawi odmówienie np. NP na pierwszym miejscu, to na pewno to zrobi. Ja odmawiałam w różnych miejscach, też na wyjazdach, bardzo późno w nocy, zasypiając po kilka-kilkanaście razy nawet na stojąco i... dziękuję Bogu, że dał mi wytrwać. Ty także otrzymasz tę łaskę, a może nawet okaże się, że wszystko pójdzie lepiej niż się obawiasz. My tu będziemy modlić się za Twoje wytrwanie. :-)

  • Alyssa - Fantastycznie, to niesamowicie podnosi na duchu!
    BÓG JEST WIELKI!

    Małgosia

  • I ja chcialam podzielic sie z wami kilkoma spostrzezeniami. Moze niezbyt wesolymi, ale.
    Odmawiam NP juz drugi raz w tej samej intencji- o wyzwolenie z nalogu pijanstwa dla mojego brata. Jak narazie zamiast byc lepiej jest coraz gorzej. On pije wiecej, bratowa jest bardzo wybuchowa, klotliwa( co jest zrozumiale). Wszystko jest zle. Najwiecej cierpia dzieci i rodzice bo wszystko odbija sie na nich. Dzis bylo bardzo zle tez. Wiec zaczelam odmawiac nowenne do Sw, Judy Tadeusza.
    I wtedy naszla mnie taka mysl. Jeszcze troche a bedzie dobrze. To juz ostatnie podrygi szatana. Mama opowiedala mi o klopotach, a ja sie usmiechalam jak idiotka i bylam przekonana ze to juz jest najgorsza faza i teraz moze byc tylko lepiej.
    A teraz zastanawiam sie czy faktycznie jest to mozliwe czy cos niedobrego zaczyna sie ze mna dziac.

  • Z mojego doświadczenia wygląda to tak: to wszystko zawsze sie dzieje gdy walczy się o duszę. Przeciwnik był jest i pozostanie kłamcą, buntownikiem, który tymi rzeczami chce doprowadzić do przestraszenia Ciebie, że tak naprawde ta modlitwa zwiększa a nie zmniejsza picia. Jeśli mogę poradzić to nie patrz w ogóle na to i się módl choćby nie wiadomo co sie działo. Za chwile przyjdzie taki moment, ze sie uspokoi.

  • @Gość, to trochę właśnie tak, jak opowiadała mi babcia, odmawiając NP, ale też można jak gdyby "zrzucać winy" na nowennę. Sądzę, że najlepsze co możesz zrobić to nie przestawać się modlić i dobrze, iż nie zezłościłaś się tak jak moja babcia i nie przestałaś odmawiać.
    Co do samego pogarszania się spraw- nikt nam nie powiedział, że w czasie modlitwy będzie tylko lepiej. Wierzę w czas prób. Mam za sobą jeszcze inne smutne historie związane z walką z poważną depresją w młodym wieku (no, powiedzmy- w przeszłości, bo ja sama jeszcze młoda), i dokładnie pamiętam wszystkie upadki każące mi zwątpić- ale zwątpić tak zupełnie, bo świat tracił sens, płakało się w najgorszy sposób, bez siły na łzy, a ja bardziej lub mniej dobitnie po prostu próbowałam kończyć swoje życie. Gdy zaś przechodziłam zwycięsko przez kolejne próby- a nieraz sypało się dosłownie wszystko: to do mojego poważnego stanu dołączała śmierć jedynej osoby, jakiej mogłam wtedy zaufać, to znowu problemy rodzinne etc- wychodząc z tego zyskiwałam dwa razy większą siłę, by nie wątpić.
    Z depresji młodzieńczej wyleczyłam się właśnie z Bożą pomocą. Jasne, terapie też przechodziłam, sami lekarze przyznawali jednak, że leczenie pomaga (zgadzam się), ale nie wykorzenia skłonności do dalszych zwątpień, istnieją, rzec by można, powikłania typu stany lękowe, które trwają w nas do końca życia, jednak to właśnie dzięki ufności w Bogu, wiedziałam, że WARTO było walczyć i skończyć potem lepiej niż zapowiadali lekarze. Skończyć, wiedząc, że pozbawianie siebie życia niczego nie wniesie, czując, że każda kolejna porażka będzie łatwiejsza do zniesienia. Wprawdzie oczywiście to walka na całe życie, rany psychiki niejednokrotnie czynią nas bardziej mężnymi, nawet dojrzalszymi, ale goją się dłużej. Gdy jednak znowu dzieje się źle natychmiast zaczynam walczyć.
    Dodam jeszcze tylko, że po wyjściu z depresji Bóg postawił na mojej drodze wspaniałych ludzi- prawdziwych przyjaciół, którzy wspierają mnie do dziś (jeden został świadkiem na moim bierzmowaniu, którego z powodu choroby, a potem zawirowań i leczenia nie mogłam przyjąć, a przyjęłam niedawno, już w dorosłym życiu). Przyjaźń z kolei cenię ponad wszystko na świecie, bo wiem od Kogo pochodzi i nie każdy jest obdarzony tą łaską.
    Nie żałuję niczego, co się wydarzyło, miewam także nieraz nadzieję, że takie doświadczenia mogą okazać się dla kogoś ratunkiem.
    Wracając jednak do prób- wiem zatem, że w pełni wpisane są w historię każdego z nas oraz naszych modlitw i nikt nie odbierze mi tego przekonania.

  • ale też NIE można jak gdyby "zrzucać winy" na nowennę- miało być!

  • Dziekuje za slowa wsparcia i otuchy. Czasami sa one bardzo potrzebne.

  • witam wszystkich nowennomaniaków .już od jakiegoś czasu śledzę wszystkie wpisy jestem pod ogromnym wrażeniem wiary i modlitwy wszystkich tutaj piszących.po przeczytaniu tych świadectw odmówiłam Nowenne raz mam jednak nadzieję że będą następne .Ta modlitwa jest niesamowita daje spokój ducha owszem są trudności bo wiadomo komu się to nie podoba .czy stało się to o co prosiłam jakiś czas temu straciłam pracę popadłam w tarapaty finansowe z pracą już zaczyna się coś dziać więc mam nadzieję że Bóg w swej dobroci da mi siłę by wybrnąć z tych wszystkich trudności serdecznie wszystkich pozdrawiam

  • Jak sama widze po sobie to czasami trudnosci sa ogromne, ale wlasnie w tym momencie odmowiona modlitwa przynosi niesamowite ukojenie. Kiedy nie odmawialam NP mialam wrazenie, ze przestane cokolwiek robic. Na nic nie mialam sily. Teraz tez jest bardzo ciezko, ale kiedy biore do reki rozaniec juz czuje przyplyw sil do dalszej walki.

  • Na pewno słyszeliście tą piosenkę lecz ja dopiero ją usłyszałem w tym roku na Pielgrzymce -coś pięknego/ Nie potrafie jej nie słuchać ;)

    http://www.youtube.com/watch?v=gp9l1BmRYZ8&feature=related

    Jeśli nie wejdzie ten link to tytuł " Nie musisz mówić nic " można na youtube posłuchać

  • Kris piękna piosenka, jej słuchanie niesie nadzieję, radość i pokój wewnętrzny, tak działa na mnie również psalm 23,

  • w czwartek 24 sierpnia skończyłam moją pierwszą Nowennę Pompejańską, tydzień póżniej w kolejny czwartek, czyli 1 września rozpoczełam kolejną:) choć początkowo nie miałam zamiaru, bo z pierwszą nie było mi tak łatwo... modliłam się o uwolnienie mojego brata od nałogu alkoholowego, mój brat podczas odmawiania nowenny trafił na krótko do szpitala i przestał pić, ale pod koniec nowenny znowu zaczął, choć chyba sam wie, że nie może... ale wierzę, że moja Nowenna została wysłuchana (przecież jest to Nowenna nie do odparcia), że to co się dzieje jest wolą Boga, i że Maryja już opiekuje się moim bratem i przyjdzie czas, który rozwiąże ten problem,
    teraz modlę się za pomocą NP w intencji mojego kuzyna, (który poważnie choruje) i jego rodziny, nie chciałam za bardzo zaczynać teraz drugiej NP, ale w owy czwartek zaczęłam się modlic do Boga, słowami: Panie Boże niech się dzieje wola Twoja, okaż mi swoją wolę i cokolwiek chcesz niech tak będzie,
    i wtedy przyszła do mnie myśl o Nowennie Pompejańskiej i zaraz pomyślałam, też o moim kuzynie, którego niedawno widziałam, więc to Nasz Pan podjął za mnie decyzję o następnej NP:) więc trwam w tej pięknej modlitwie.
    Pozdrawiam
    Kasia

    Ps. modlę się za Was.

  • Dla was i dla siebie te słowa w czasie trudności:

    św. Maksymilian Kolbe

    1082
    Oryg.: rkps Archiwum Prowincji OO. Franciszkanów (OFMConv) w Tokio. Dwie karty jednostr. zapis. - Fotokop.: AN.
    Maryja!
    [Mugenzai no Sono, 1932-1933] [1]

    Brak ufności

    Tak nieraz ciężko w życiu. Zdaje się, że już wyjścia żadnego nie ma. Głową muru nie przebije. I smutno, i ciężko, i straszno nieraz, i rozpaczliwie [a].
    A dlaczego?
    Czyż naprawdę tak straszno na świecie?
    Czyż Pan Bóg nie wie o wszystkim? Czyż nie jest wszechmocny? Czyż w Jego rękach nie są wszystkie prawa natury i nawet wszystkie serca ludzkie? Czyż cośkolwiek może się stać we wszechświecie, jeżeli On na to nie zezwoli?... A jeżeli zezwala, czyż może zezwolić na coś, co nie byłoby dla naszego dobra, dla większego dobra, jak największego dobra?...
    I gdybyśmy na chwilkę otrzymali rozum nieskończony i zrozumieli wszystkie przyczyny i skutki, nie wybralibyśmy dla nas niczego [b] innego, tylko właśnie to, co Pan Bóg dopuszcza, bo On jako nieskończenie mądry, wie najlepiej, co dla naszej duszy lepsze, i jako nieskończenie dobry, tego tylko [c] chce i na to tylko zezwala, co nam posłuży do większego szczęścia [d] w niebie.
    Dlaczegośmy więc czasem aż zrozpaczeni?
    Bo nie widzimy tego związku pomiędzy naszym szczęściem, a tymi okolicznościami, co nas trapią, a nawet z powodu ciasnoty naszej głowy (wchodzi w czapkę czy kapelusz) nie możemy wszystkiego wiedzieć.
    Cóż więc mamy czynić?
    Zaufać Bogu. Przez to zaufanie, bez zrozumienia bezpośredniego rzeczy, oddajemy nawet wielką chwałę Bogu, bo uznajemy Jego mądrość, dobroć i potęgę.
    Zaufajmy więc Bogu, a zaufajmy bez granic. Ufajmy [e], że jeżeli tylko starać się będziemy pełnić Jego Wolę, nic nas prawdziwie złego spotkać nie może, choćbyśmy i w tysiąc razy trudniejszych czasach żyli.
    Więc czy nie należy starać się o odwrócenie, uchylenie trudności?
    Owszem, można i trzeba; o ile tylko to od nas zależy, trzeba zrobić wszystko, by usunąć trudności na drodze naszego życia, ale bez niepokoju, bez czarnego smutku, a tym bardziej rozpaczliwej bezradności. Te stany duszy nie tylko nie pomagają do rozwiązania trudności, ale czynią nas niezdolnymi do mądrej, roztropnej i rzutkiej zapobiegliwości.

    We wszystkim zaś nie zapominajmy powtarzać z Panem Jezusem w ogrojcu "ale nie moja, lecz Twoja Wola niech się stanie" [Łk 22,42]. I gdy Pan Bóg będzie uważał za stosowne, tak jak to było w ogrojcu, by prośba nasza nie odniosła skutku i przyszło kielich wychylić do dna, nie zapominajmy, że Pan Jezus nie tylko cierpiał, ale też potem chwalebnie zmartwychwstał. I że my też poprzez cierpienie zdążamy do zmartwychwstania.
    I tak się do tej lichej ziemi za bardzo przywiązujemy; cóż by to dopiero było, gdyby nawet od czasu do czasu żaden kolec nas nie ukuł. Chybabyśmy sobie wtedy chcieli już niebo założyć wpośród tego ziemskiego prochu i błota.
    Ufajmy więc, zaufajmy Panu Bogu przez Niepokalaną bezgranicznie i starajmy się, co rozumu i sił starczy, zapobiegajmy, ale spokojnie, w Niepokalanej ufność pokładając, zawsze zaś Wolę Bożą ponad naszą przenosząc. Wtedy krzyże staną się nam, jak być powinno, szczeblami do szczęścia zmartwychwstania w niebie.

    [1] Artykuł pisany łącznie z pamiętnikiem z lat 1932-1933.

  • Dziękuję za umieszczenie słów św. Maksmiliana.
    Tak, bo chwile naszych klęsk bywają zwycięstwem.
    Pozdrawiam

  • Inny cytat w podobnym duchu:

    "Jedno jest pewne - kto zawierza swój los Bogu, nawet jeśli los ten jest bolesny, zawsze ostatecznie wygrywa."

    Modląca się dzisiaj za Was wraz z Magdą
    Małgosia

  • Kris piekne slowa Sw. Maksymiliana. Podnoszace na duchu i przynoszace nadzieje.Bog jest wielki.

  • A

  • WITAM SERDECZNIE I POURLOPOWO.
    Chwilę mnie nie było, ale pamiętałam o modlitwie w nasze intencji. Tak sobie poczytałam Wasze wpisy i doszłam do wniosku, że moja wiedza na "te" tematy jest ubożuchna, wiara chyba zbyt płytka a modlitwa trochę "rozbiegana" ale prosto z serca. Tak sobie myślę iluż to rzeczy muszę się od Was nauczyć.
    Ale przecież chyba nie chodzi o to aby wypowiedzieć w modlitwie girlandy słów , ale żeby słowa choćby bardzo ubogie wypływały prosto z serca. Tak myślę.
    A ponadto takie wątliwości mnie nachodzą:
    Jeśli Pan Bóg chce dla nas jak najlepiej, On wie co dla nas dobre, to dlaczego tylu ludzi żyje źle, czując się nieszczęśliwymi, męczy się ze swoim życiem, jest nieszczęśliwych. Przecież Bóg chce aby człowiek był szczęśliwy. Ja wiem ,że są różne kanony szczęścia, co dla jednych jest szczęściem dla drugich niekoniecznie.
    I znów wraca do mnie jak bumerang myśl, że po co prosić, skoro Bóg wie i tak lepiej co dla nas dobre, wie co z nami dalej, ma dla nas już przygotowany scenariusz.
    Ale to takie myśli nachodzą mnie co jakiś czas, przepraszam Boga za nie , ale cóż i tak przychodzą.
    Na tym kończę, proszę o wsparcie i do następnego wpisu.
    pozdrawiam magda

  • Witam Magdo! Bardzo mnie cieszy (pewnie nie tylko mnie) że pamiętasz o modlitwach za nas a my za Ciebie. Nad wieloma zdaniami, wydarzeniami też sie zastanawiam ale te słowa Św. Maksymiliana Kolbe też dały mi do myślenia.
    Trudne są do wyśledzenia drogi Pana ja ich nie mogę pojąć ale i nie staram się bo to i tak mnie do niczego nie doprowadzi. Co najwyżej do złego samopoczucia bo będę myślał, że ta droga jest właściwa a okaże się, że inna. Staram się wejść na poziom zaufania Bogu choć to też nie łatwa sprawa, przede wszystkim w sytuacji w której nie widze sensu, która np, jest dla mnie dużym cierpieniem a Bóg widzi w tym duży sens. Dla mnie po ludzku niezrozumiałe.
    Rozmyślam czasami o tym, że kiedyś przyjdzie spotkać sie z Bogiem twarzą w twarz i zdać mu relację z całego mojego życia. To napawa mnie czasami obawą, lękiem, ze spotkam się z Bogiem potężnym tym, który umarł 2000 lat temu, że tak naprawdę to wszystko stanie sie dla mnie widoczne, że to sie naprawdę stanie!!! Wiecie, ze to nie będzie sen po którym sie obudzę i powiem sobie - kurde to był tylko sen. Chyba muszę zaprzestać czytania żywota świętych bo im więcej ich czytam tym więcej widzę swoją nędze.
    Mam również czasami takie przekonanie, że jak zobaczymy życie po tamtej stronie to byśmy chcieli więcej cierpieć, poświęcać sie dla Boga. Jak to mówi Ojciec Pio, ze aniołowie jednego nam zazdroszcząc, że nie mogą cierpieć dla Boga

  • Magdo, być może że nie trzeba rezygnować z próśb. Być może warto prosić.. ale o rozwagę w prośbach i wytrwałość w wierze. I wtedy prośby okażą się dla nas samych bardziej trafione.

    Bóg wie najlepiej, kogo w danej chwili obdarzyć szczęściem a kogo cierpieniem, jeśli taki stan utrzymuje się u kogoś dłużej.. cóż, nie wiem, to może jedyny ratunek dla takiego człowieka? Mając depresję, myślałam sobie, że cierpi się za karę, za błędy z przeszłości, Bóg bywał srogim sędzią, a nie miłością, a to przecież nie tak. Nie mam wątpliwości, że cierpienie pojawia się dla naszego dobra. Jednak bardziej jako znak zmian albo zachęta do zmiany życia. Ktoś mi kiedyś powiedział, że w takim razie bez sensu, skoro Bóg nie uchronił mnie przed depresją młodzieńczą, bo jako dzieciak nie mogłam mieć wiele na sumieniu, ale nie o to chodzi- być może to mnie uratowało przed czymś gorszym. Sprawiło, że późniejsze i teraźniejsze sprawy beznadziejne, jakie rozwiązuję, nie są tak naprawdę w pełni beznadziejne. Sprawiło, że nie przestałam ufać Bogu i odkryłam przyjaźń, która do Boga zbliża jeszcze bardziej.

    Z pozdrowieniami i modlitwą

  • http://nadzieja.pl/ksiazki/droga/11_moc_modlitwy.html

  • Magdo!

    Moim zdaniem w potrzebie modlitwy chodzi przede wszystkim o wolną wolę. Jakkolwiek Bóg zna tajemnice Twojej duszy najlepiej, to Ty podejmujesz decyzję - czy zdajesz się na Jego pomoc i w związku z tym naturalną rzeczą jest, że Go prosisz o daną łaskę, czy uznasz, że "nie warto", bo i po co? On i tak najlepiej wie. Tak. On wie, ale nigdy nie przesądza sprawy, dał nam w koncu wolną wolę.

    A może właśnie to, co przesądzi o Jego pomocy dla Ciebie, to Twoje pokorne i cierpliwe słowa - tak, nawet powtarzane przez kilka-kilkanaście lat - "Panie, proszę Cię o to, jeśli taka jest Twoja wola!". To my możemy być słabi, to my możemy ulec zwątpieniu, to my możemy się znudzić powtarzaniem tego samego, ale Jezus NIGDY się tym nie nudzi. Taka modlitwa wytrwała jest mu bardzo miła i dzięki niej właśnie jakże często otrzymujemy to, czego pragniemy. Bo prosić nigdy za dużo, bo nasza modlitwa jest rozmową z Bogiem, bo dzięki niej dobre rzeczy mogą się dziać. To jest nasze wyjście do Boga i polecenie się Jego opiece. Prośba OTWIERA nas, nasze dusze na działanie łaski Bożej. Nawet jeśli wydaje nam się, że nic sie nie dzieje, to w świecie - najczęściej w sposób dla nas nie do prześledzenia - dzięki tej modlitwie zaczynają się dziać dobre rzeczy. Ona wpływa nie tylko na osobę, która zanosi prośbę, ale i jej otoczenie i sprawy, które mogą wiązać się z nami i naszą prośbą. Np. jeżeli modlisz się o męża, to może teraz Ty jesteś gotowa na trwały i dobry związak, ale osoba Tobie przeznaczona jeszcze boryka się z własnymi problemami. I tutaj może wkroczyć moc Twojej modlitwy, która pomaga wtedy nie tyle Tobie, co tej drugiej osobie. My nie znamy wszystkich zależności panujących w świecie, ale nasza szczera i ufna prośba pomaga rozszerzać dobro i służy nam i innym ludziom, nawet gdy nie znamy jej bezpośredniego oddziaływania.

    Poza tym kto jest bezczynny, ten niewiele uzyska. Tak mówił też Jezus: "Proście, a będzie Wam dane". I Jezus, i Maryja radują się, gdy ich wysławiamy i z całą swoją żarliwością ich o coś prosimy, zwłaszcza gdy prosimy nie tylko dla siebie, ale i dla innych. Modlitwa to dobro, to dobro ulatuje do nieba i tam jest trzymane, aby w odpowiednim momencie zostać "uaktywnione". Nic, co zanosisz przed tron Boga nie jest zapomniane, ma niesamowitą, jakiej pewnie nawet nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić, wartość.

    Na koniec przychodzi mi do głowy opowieść (zresztą jedna z moich ulubionych) o św. Teresce od Dzieciątka Jezus, która postanowiła modlić się o nawrócenie pewnego złoczyńcy skazanego na karę śmierci. W modlitwie tej wspomagała ją jej siostra. Ponieważ był to pierwszy raz, kiedy św. Tereska wstawiała się za kogoś u Boga, to poprosiła Go, aby wyjątkowo dał jej znak, jeżeli jej prośba zostanie wysłuchana. Nic się nie działo przez długi czas, przestępca miał zatwardziałe serce i nie okazywał skruchy. I dopiero kiedy już stał przed szubienicą, nagle odwrócił się do towarzyszącego mu księdza i w ostatnim momencie ucałował krzyż... Następnie został stracony, ale widoczny przez wszystkich akt zwrócenia się przez niego do Boga tuż przed śmiercią uradował św. Tereskę i umocnił ją w postanowieniu modlitwy o nawrócenie także innych ludzi.

    Można powiedzieć, że przecież Bóg znał los zloczyńcy, ale przecież Bóg w swojej dobroci usłuchał wstawiennictwa Małego Kwiatka. Modlitwa ta miała dwojakie znaczenie - uratowała duszę przestępcy i wzmocniła św. Tereskę w jej misji. I tu wracamy do punktu wyjścia - to, że Bóg jest wszechwiedzący i wszechmocny, nie oznacza, że robi coś wbrew naszej woli. On nigdy nikogo nie skreśla i nie przesądza żadnej sprawy z góry. Nikogo nie pogania, czasem dopuszcza nasze fałszywe ruchy. On ma swoje sposoby wpływania na serca ludzkie. I przede wszystkim czeka na to, abyśmy Go WEZWALI. Wezwali Jego święte imię. Każdego dnia, rano i wieczorem, kiedy coś robimy i kiedy odpoczywamy, kiedy Go wysławiamy i kiedy przychodzimy po wsparcie. My zaś mamy wolną wolę i możemy zdecydować, czy sami będziemy się szarpać, czy też zdamy się na Niego, zgodnie ze słowami "Ty się tym zajmij!". Do tego drugiego również potrzebna jest prośba skierowana do Boga, w końcu jest to dla Niego informacja, że chcemy Jego zaangażowania się w nasze sprawy. Zwrócenie się o pomoc do Boga jest pierwszym i podstawowym aktem zawierzenia się Mocy i Miłości Boga, uznaniem naszej ludzkiej słabości i uległości wobec Woli Boga, okazaniem zrozumienia, że bez Niego nie możemy ( i nie chcemy) uczynić ani kroku.

    A inna rzecz, dotycząca zgoła całkiem innego wątku, to to, że nasze życie duchowe nie lubi pustki. Może się zdarzyć, że tam, gdzie nie prosimy o pomoc Boga, po prostu nie zwracamy się o nią do Niego (licząc właśnie, że On i tak wie), łatwiej to miejsce może zająć Zły.


    Przepraszam, że tak długo, ale wiesz - czasem mnie jakiś taki "patetyczno-kaznodziejski" nastrój ogarnia. Nie traktuj tego, proszę, jako próby wymądrzania się, tylko jako wyraz mojego zaangażowania i szczerej wiary w to, co piszę.

    Ściskam Cię mocno. :-)
    Małgosia

    A tu właśnie znalazłam ciekawą wypowiedź. Trochę długa, ale napisał ją ktoś o wiele mądrzejszy ode mnie...
    http://pierzchalski.ecclesia.org.pl/index.php?page=07&id=07-01&t=103

  • Ciekawie wyszło- "ktoś mądrzejszy" napisał, że wielkości Boga nie można pojąć rozumem. Zatem Małgosiu, z patetycznymi nastrojami nie jest u Ciebie tak źle :)
    Bardzo dobry artykuł, podsumowuje niejako to, o czym przyszło nam rozmyślać.

  • Kochani, gorące dzięki za wsparcie, ale Wasza wiedza i sposób rozumowania, przekonywania mnie poraża. Jesteście WIELCY!
    Jak ja się cieszę,że trafiłam na to forum, a był to czysty przypadek.
    Jeszcze raz Wam dziękuję, poczułam, że nie zostałam sama ze swoimi wątpliwościami, że z każdą wątpliwością mogę się z Wami podzielić i nie zostanę wyśmiana a wręcz znajdę radę i pocieszenie.
    Nawet nie wiecie jakie to dla mnie ważne.
    Nie ukrywam - jest mi lżej, muszę to wszystko przeżuć i przetrawić, ale w głowie wyraźnie mi się rozjaśniło.
    Kochani, wkrótce weekend, trochę wyciszenia i chwalmy Pana za to ,że możemy nacieszyć oczy pomaleńku i nieśmiał.o nadchodzącą złotą jesienią.
    Pozdrawiam, magda

  • Mam pytanie do was moi drodzy. A jak wy podchodzicie do sprawy postu, jak u was to wygląda. Natrafiłem różne artykuły na temat postu ale też co mnie bardzo zaskoczyło jaką olbrzymią siłę ma post. Już się przymierzam do stosowania go lecz nie w takiej formie jak do tej pory go stosowałem. Dziś pierwszy dzień i nie przypuszczałem, ze jest tak trudno.

  • To bardzo bardzo ciekawe, ja o poście nie wiem nic oprócz tego, że wraz z jałmużną i modltwą może pomóc np. wyprosić wiele łask dla innych, kiedy czyni sie go z taką intencją (no i pewnie we własnej intencji też). Wyobrażam sobie, że jego moc tkwi w tym, że można go ofiarować w chwalebnej intencji, że jest wyrzeczeniem i to bardzo trudnym do wytrzymania. Ale to rzeczy, które każdy na pewno wie, moja wiedza tu się kończy i nigdy nie próbowałam.

    A jaka jest Twoja forma stosowania postu, Kris? I może ktoś jeszcze próbował?

    Małgosia

  • I chciałam jeszcze dodać, że naprawdę Cię podziwiam, Kris. :-)

    Małgosia

  • PS. A propos potrzeby proszenia w modlitwie - w końcu miałam czas i przeczytałam artykuł zaproponowany przez Justynę. Super, dzięki, Justyna! :-) To bardzo ciekawe i budujące, podobnie jak wypowiedzi sw. Ojca Kolbe nadesłane przez Krisa (też dziękuję). I w ogóle pamiętajmy, że jak przeczytamy coś, co nas samych zainteresowało, to że zawsze możemy tymi "duchowymi perłami" podzielić się na forum.
    Małgosia

  • To tak: moja forma postu co piątek tradycyjna bez mięsa pewnie jak u wszystkich, lecz jak czytałem np, proboszcza z Ars ;) to on od pewnego momentu wogóle nie jadł potraf mięsnych, tylko chleb i ziemniaki wszystkie wyrzeczenia za grzeszników o ich nawrócenie. Następnie o poście znalzłem kilka fajnych cytatów takich np. jak " KIEDY MY POŚCIMY TO DIABEŁ CIERPI GŁÓD KTÓRY NASYCA SIĘ NASZYMI GRZECHAMI", szukając dalej natrafiłem na

    Kazanie św. Piotra Chryzologa (+450), biskupa
    (Kazanie 43) o poście, które zdecydowało, ze warto w jeden dzień naprawde pościć ale najpierw to co pisłał:

    Modlitwa, post, miłosierdzie! Oto, bracia, dzięki tym trzem trwa wiara, sprawdza się pobożność, nie ginie cnota. To, o co prosi modlitwa, wyjedna post, a otrzyma miłosierdzie. Modlitwa, miłosierdzie i post tworzą jedno i wzajemnie się ożywiają.

    Post jest duszą modlitwy, a duszą postu jest miłosierdzie. Tych trzech rzeczy nikt nie rozłączy, bo są nieroz-dzielne. Jeżeli ktoś posiada tylko jedno z nich, albo nie posiada wszystkich trzech razem, nic nie posiada. A więc ten, kto się modli, niech pości; ten, kto pości, niech będzie miłosierny; niech otwiera swoje serce proszącemu ten, który prosząc pragnie być wysłuchany. Ten jest wysłuchany przez Boga, kto nie odrzuca proszącego.

    Poszczący niech zrozumie potrzebującego; niech wyczuje pragnącego ten, kto chce, aby Bóg wyczuł jego własne pragnienie; niech okaże miłosierdzie ten, kto wyczekuje miłosierdzia; poszukujący dobroci niech sam ją okazuje; niech wspiera ten, kto sam chce otrzymać wsparcie. Przewrotny jest ten, kto innym odmawia tego, o co sam prosi.

    O człowieku, bądź sam dla siebie miarą miłosierdzia, którego się spodziewasz! Tak jak chcesz otrzymać, i tyle, ile chcesz, i to jak najprędzej, w ten sam sposób i bez zwlekania, udzielaj innym miłosierdzia.

    A więc modlitwa, miłosierdzie i post wspólnie i razem orędują za nami u Boga; ich wstawiennictwo i prośba tworzą jedność, choć wyrażają się w trojaki sposób.

    Odzyskajmy więc postem to, co utraciliśmy przez zaniedbanie. Przez post składajmy nasze dusze Bogu w ofierze, dając Mu w ten sposób to, co jest najbardziej wartościowe. Świadczy o tym Psalmista, gdy mówi: "Moją ofiarą, Boże, jest duch skruszony; nie gardzisz, Boże, sercem skruszonym i pokornym".

    Ofiaruj więc Bogu twoją duszę i złóż Mu daninę postu, aby była czystą hostią, świętym darem, żywą ofiarą oddaną Bogu, a korzystną dla ciebie. I nie masz usprawiedliwienia, jeśli tego nie dasz Bogu, bo przecież zawsze możesz Mu dawać samego siebie.

    Aby jednak ten dar był przyjęty, musi mu towarzyszyć miłosierdzie, albowiem post nie owocuje, jeśli nie jest ożywiony miłosierdziem, gdyż zanika, gdy zanika miłosierdzie. Miłosierdzie jest dla postu tym, czym deszcz dla ziemi. Post jest uprawą dla serca i oczyszczeniem ciała; wykorzenia występki, a sieje cnoty. Jednakże bez użyźnienia miłosierdziem próżno będziesz szukać jego owoców.

    O ty, który pościsz! Twoje pole pozostaje jałowe, gdy nie owocuje miłosierdzie. Ale gdy zasiewasz miłosierdzie, twoje spichrze będą nim napełnione. Abyś więc nie utracił tego, co chcesz zachować dla siebie, dawaj, a będzie ci dane. Dając ubogiemu, dajesz samemu sobie; natomiast nie zachowasz dla siebie tego, czego nie chcesz udzielić drugiemu.



  • Nie wystarczał mi ten post typu nie jeść mięsa w piątek a reszte jak normalnie, chciałem czegoś więcej czyli taki prawdziwy post jak kiedyś był no i mam ;) natrafiłem o to na taki artykuł gdzie po przeczytaniu mówie sobie: nie może innym razem może w następny piątek, może zrobić tak, że jeden posiłek do syta a dwa mniejsze jak w środę popielcową i w wielki piątek i kluczyłem aby tylko nie zrobić go w takiej formie jak artykuł zatytułowany " PRAWDZIWY POST" z 17 marca 2011.
    Prawdziwy post

    "Bóg nie chce próżnego postu, gdyż poszcząc tak dla Boga nie robisz nic dla sprawiedliwości. Pość zatem dla Boga w taki oto sposób: Nie czyń nic złego w życiu swoim, lecz służ Panu czystym sercem, przestrzegaj Jego przykazań i postępuj według zaleceń Jego, a nie dopuszczaj do serca twego żadnych złych pożądań. Zaufaj Bogu i wierz, że jeśli to będziesz robił, trwał w bojaźni Pańskiej i powstrzymywał się od wszelkiego złego uczynku, będziesz żył dla Boga. A postępując tak zachowasz post wspaniały i miły Panu.

    A oto jak masz postępować: w ów dzień, kiedy pościsz, nie weźmiesz do ust niczego oprócz chleba i wody, obliczysz natomiast, ile byś wydał dnia tego na swoje jedzenie. I sumę tę dasz jakiejś wdowie albo sierocie albo ubogiemu. W taki właśnie sposób uniżysz się, a ten, kto dzięki temu uniżeniu się nasyci, będzie modlił się za ciebie do Pana. Jeśli więc post taki zachowasz, post zostanie ci zapisany, a służba w ten sposób pełniona będzie piękna, radosna i miła w oczach Pana.
    Tych oto zaleceń przestrzegaj wraz z twymi dziećmi i całym twoim domem, a przestrzegając będziesz szczęśliwy. I wszyscy, którzy je usłyszą i zachowają będą szczęśliwi, a o cokolwiek Pana poproszą, na pewno otrzymają".
    Pasterz Hermesa
    Źródło
    http://pielgrzym-blog.blogspot.com/2011/03/prawdziwy-post.html

    Jest bardzo trudno ale podjąłem się. Choć oporów było co nie miara przed dokonaniem tego- przede wszystkim taki. Dobra za tydzien spróbuje ;) Pzdr

  • To odmienne podejście od tego, co pewnie powszechnie uznaje się za post. Rzeczywiste umartwienie połączone z jałmużną (miłosierdziem)... Zapamiętam to na pewno i kto wie? Może spróbuję...

    To, co opisałeś, przypomina mi słowa pewnego dominikanina, ojca Aleksandra Kozy, który mówił o poście w piątek. O tym, że np. niejedzenie mięsa w piątek, ale w zamian kosztowanie w tym dniu potraw rybnych, ale jakichś bardzo wyszukanych, jest tak naprawdę kpiną z postu. To nie post, to tylko udawanie. I myślę, że trafił w sedno, bo przecież w prawdziwym poście chodzi właśnie o głębszy sens tej ofiary.

    Przypominają mi się jeszcze inne jego słowa nie tyle może wyłącznie o poście, ale w ogóle o umartwianiu, zwłaszcza w kontekście okresie Wielkiego Postu. Przypominał, że Jezus w tym czasie poszedł na pustynię, był z dala od wszystkiego i wszystkich, w samotności i modlitwie. Nasz Wielki Post powinien przypominać to, co robił Chrystus. I znów, nie chodzi jedynie o post w odpowiednie dni i brak "hucznych zabaw", ale o to, aby samemu również pozostawać na takiej pustyni. W miarę możliwości wyrzec się słuchania muzyki, czytania książek, chodzenia do kina czy częstego spotykania się ze znajomymi, słowem - przyjemności. Niby to wiadomo, niby staramy się czynić jakieś wielkanocne postanowienia, ale mnie takie porównanie jakoś wyjątkowo poruszyło. Pobyć z Jezusem, skupić się życiu duchowym, przebywając na pustyni zewnętrznych aktywności i przyjemności. Bardzo mi się takie ujęcie umartwienia, a właściwie świadomego wyrzeczenia, podobało. Przychodzi mi na myśl pustynia, na której mimo pozornego bezruchu, w głębi ziemi dzieje się tyle rzeczy, aby potem bujnie rozkwitnąć, gdy przyjdzie czas...

    A to znowu przypomina mi słowa św. Ojca Pio, który twierdził, że właśnie w samotności i modlitwie znalazł go Bóg (wezwał do służenia Mu). I mnie tak znalazł Bóg, a tak naprawdę otworzyłam się na Jego łaskę i obecność. A i pewnie wielu innych z forum. Pustynia życia doczesnego nie jest taka zła... ;-)

    Kończę, bo znów wpadam w swój nakręcony stan, ale tak ze mną jest, kiedy mówię o Bogu. Po prostu nie mogę przestać. :-)

    Małgosia

  • kris fajnie,ze napisałeś o poszczeniu bo teraz wiem jak to ma wyglądać,w sumie już od dłuższego czasu planuje wprowadzić dwa dni tzn. środa i piątek kiedy będę pościć( ja o samej wodzie będę pościć bo wiem ,że dam radę)tak sobie myślę,że gdyby więcej osób się dołączyło to wiem ,że bym dała radę bo samej to mi jest ciężko się zmobilizować;Pan Bóg zresztą wie ile razy Go zawiodłam w tym aspekcie...zresztą ja muszę ja chcę bo coś czuję,że oddalam się od Pana Boga,popadłam w rutynę,Pan Bóg zeszedł na 2 plan....

  • Doceniam Wasze postanowienia, zwłaszcza, że- gdy w pełni realizowane- udowadniają możliwość zwycięstwa nad słabościami ciała. To wspaniałe, że w obecnym wariancie współczesności zależy Wam na działaniu w 100% odwrotnym.
    Małgosiu, pięknie piszesz o drugim dnie pozornie jałowej, pustynnej ziemi! Paradoksalnie, nic nie pomaga przetrwać w tej naszej przejściowej rzeczywistości niż rezygnacja z tego, czym ta rzeczywistość jest przepełniona.
    Uczynić z wartości, o których mówimy, styl życia, nie zakładać, że w sposób szczególny mogą istnieć tylko w wybranym okresie roku liturgicznego.. tak to widzę i tak do tego podchodzę.
    W wytrwałości pomaga modlitwa i mi np. charakter, jak zwykło się mówić, odludka o dziwnych właściwościach, tak czy owak, świadomie wybierając ascezę na całe życie- -choć upadki bywają bardziej bolesne a i świadomość naszego wielkiego niedoświadczenia w sprawach Boskich silniejsza, czuje się jednak, że to wreszcie zanika na rzecz odczuwania stałej obecności Pana.

    Życzę wytrwałości, pozdrawiam i bardzo się cieszę, że znalazłam to miejsce :)

  • Modlę się z intencji dostania pracy na stałe. Nie mam pracy,a studiuje zaocznie,juz na trzecim roku. Nie mam pieniędzy, wręcz mam długi. Do konca wrzesnia musze zapłacic dwie pierwsze raty za studia. Dzisiaj jest 24 dzien nowenny. Do konca częsci błagalnej cztery dni,a mnie ogarnia zawiatpienie,wrecz rozpacz. Czuję że to nie ma wszystko sensu. Pojawia się czarnowidztwo-pracy nie ma i sie nie znajdzie.Wszystko to traktuje jako pokusy. Wielkie pokusy,abym przestała się modlić. Pisze to,bo moze też ktos przezywa takie cierpienia psychiczne i duchowe i atakuje go brak nadziei,tak ja mnie obecnie.Piszę do wszystkich,którzy to będa czytać,aby się nie poddawali, żeby do końca ufali i się modlili.

  • Dodam jeszcze, że mam wielkie wahania nastroju, aż do tego, ze chce mi się płakać. Oczuwam jak brak mi wiary w siebie. Juz sama ze soba nie moge wytrzymać. Na poczatku nowenny tak nie było, z euforia, z łatwością modliłam się różancem. Te traumatyczne to dopiero doświadczenie ostatnich dni.Nie poddawajmy się, bo to minie. Bóg jest z nami,chociaż uczucia mówią co innego i mimo tego, że często towarzyszy nam załamanie.Trzymajmy się różańca,nie poddawajmy się rozpaczy. Głowa do góry.

  • Mikka: pomodlę sie za Ciebie, wszystko będzie dobrze. Trwaj w modlitwie

  • U mnie 12 dzień błagalnej i dosłownie na oczach wszystko się sypie, kryzys, który przejdzie, a jeśli nie przejdzie- nie będzie bez powodu. Mikka, dobrze, że potrafisz znaleźć w sobie nadzieję!
    Próby, próby- ze wzmożoną siłą dopadają nas przy NP.

  • Mikka:
    Sam Jezus znajdował pociechę i radość w obcowaniu z Ojcem. A jeżeli Zbawiciel ludzkości, Syn Boży, odczuł potrzebę modlitwy, o ileż bardziej my, grzeszni, słabi i śmiertelni ludzie, powinniśmy rozumieć konieczność stałej żarliwej modlitwy. Nasz Ojciec Niebieski czeka na sposobność zesłania nam pełni swych błogosławieństw. A naszym przywilejem jest czerpać obficie ze źródła .
    Modl sie dalej, a na efekty Twojej modlitwy nie bedziesz musiala dlugo czekac. Jestem pewna.

  • Do M: Zwróciłaś uwagę na coś oczywistego, ale jak ważnego - nie chodzi o to, aby czynić postanowienia w określonym czasie, lecz by uczynić z tego sposób życia! To jednak bywa najtrudniejsze, taka nieustająca ofiara nawet z rzeczy małych i codziennych.

    Do Mikki i ponownie do M: U mnie też jesteście w pamięci modlitwej (a nie wątpię, że oprócz Krisa i mnie także u innych osób, które się za Was teraz modlą, ale tego nie napisały). Szczególnie, że dzisiaj m. in. mój dzień modlitwy za naszą wspólnotę. Proszę tylko, nie poddawajcie się. Magda kiedyś tutaj napisała, że trzyma się w tych trudnych chwilach nadziei jak "pijany płotu". Może brzmi dosadnie, ale każdy z nas wie, że tak właśnie czasem bywa. Wy też trzymajcie się nadziei i bądźcie nią mocne, a my z całych sił postaramy się Wam pomóc.

    Małgosia

  • Kiedy dopada zwątpienie, rozpacz, kiedy nie ma sił, to potrzebna jest blisko jakaś zaufana osoba, która wesprze, pocieszy,da świadectwo miłości bliźniego w konkretnym geście. Najlepiej by była to osoba, która także modli się odmawiając wytrwale różaniec. Jeśli nie ma takiej osoby blisko,to jest ta grupa osób tutaj piszących i dziękuję za wsparcie. To taka grupa wsparcia, taki "kierownik duchowy", który wspiera i nie pozwala zboczyć duszy z drogi.
    Każdy ma swoją drogę do Boga i z Bogiem. Można doświadczać różnych stanów duchowych podczas modlitwy i w życiu, ale pamiętajcie o tym, że kto wytrwale odmawia różaniec prędzej czy później będzie atakowany przez szatana. Bądźcie na to przygotowani, ze będziecie toczyć walkę duchową, bo szatan nienawidzi tej modlitwy. Bo różaniec to bomba atomowa na szatana bez względu na to w jakiej intencji się modlicie - czy o pracę, czy za syna, czy za męża....Ale bądźcie dzielni, nie poddawajcie się. Miejcie nadzieję wbrew nadziei!
    Mnie napisanie tego co przeżywam pomogło, tak jak wypowiedzenie pokus przed spowiednikiem, kierownikiem,zaufaną osobą.

  • Chciałem wam podziękować za modlitwę przede wszystkim za to, ze trwamy w tej modlitwie wzajemnej. Dziękuje również Bogu za to, ze dał nam tak wielką łaskę bo widzę ile w moim życiu się zmieniło dzięki tej modlitwie wzajemnej. Jeszcze raz dziękuje, jednocześnie zachęcam inne osoby do włączenia się do modlitwy. Mogę powiedzieć ze jest łatwiej pokonać trudności dnia codziennego, zniechęcenia do modlitwy itd, nie sposób wymienić wszystkich korzyści płynących z tych modlitw.

    Polega to na tym, ze każda z osób, które zadeklarowały chęć wzajemnej modlitwy modli się w wybrany przez siebie dzień ofiarując swoją modlitwę (Msza Św, Koronka, Adoracja, Post, Różaniec itd każdy wybiera swoją modlitwę ) za nas wszystkich. I tak np, Ania modi się w poniedziałek, Magda, Małgosia- we wtorek,, Środa- Gabrysia, Czwartek- ja -Kris, Piątek- Alys, Niedziela- Kasia.
    Ja w każdy czwartek polecam wasze sprawy dobremu Bogu na Adoracji a po adoracji na Mszy Świętej ;)
    Jeśli ktoś che się przyłączyć to zapraszamy - ilość miejsc bez ograniczenia ;)

  • Z przyjemnością dołączam, przeczytałam jeszcze wcześniejsze komentarze i właśnie było oczywiste, że warto codziennie, ale skoro brakuje w spisie Krisa soboty- niech zatem tak będzie :)

  • Aa dodam, że w tym wypadku skłaniam się ku litanii do św. Maksymiliana w Waszych intencjach, pamiętając m.in. obecne tu niedawno słowa świętego o ufności w modlitwie.

  • Tak, soboty brakuje i bardzo się ciesze, że dołączasz do nas a my do Ciebie , dobrze by było jakbyś podała jakieś imię swoje ;)

  • Dobra, ale drugie (pierwsze długie, zagraniczne, nie mieści się w formularzach ;)
    Pozdrawiam
    Laura

  • Jeżeli komuś trudno samemu się modlić, to może modlić się razem ze słuchaczami, słuchając radia katolickiego,np. przez internet. Na tej stronie są różne radia katolickie zebrane w jedno miejscehttp://radiokatolickie.pl/
    A tu poniżej jest zestaw godzin,kiedy jest różaniec
    Różaniec
    poniedziałek-piątek
    5.30 Ciechanów
    5.30 eM
    5.50 Nadzieja
    6.00 Anioł Beskidów
    6.30 Radio Maryja
    7.30 Jasna Góra
    9.00 Fiat !
    12.30 Anioł Beskidów
    12.30 Radio Maryja
    12.30 Fiat
    15.30 Fiat
    15.35 Fara
    16.00 Jasna Góra
    17.30 Anioł Beskidów
    19.10 Zamość
    19.30 Małopolska
    19.30 Niepokalanów
    20.20 Radio Maryja
    20.30 Via
    20.30 Nadzieja
    20.30 Podlasie
    20.45 Głos
    21.30 Anioł Beskidów
    21.30 Fiat
    5.30 Ciechanów
    22.40 Płock
    23.20 eM

    sobota
    5.30 Ciechanów
    5.30 eM
    6.00 Nadzieja
    6.00 Anioł Beskidów
    6.30 Radio Maryja
    7.30 Jasna Góra
    9.00 Fiat !
    12.30 Anioł Beskidów
    12.30 Radio Maryja
    12.30 Fiat
    15.30 Fiat
    15.35 Fara
    16.00 Jasna Góra
    17.30 Anioł Beskidów
    18.00 Nadzieja
    19.00 Zamość
    19.30 Małopolska
    19.30 Niepokalanów
    20.20 Radio Maryja
    20.30 Via
    20.30 Nadzieja
    20.30 Podlasie
    20.45 Głos
    21.30 Anioł Beskidów
    21.30 Fiat
    5.30 Ciechanów
    22.40 Płock
    23.20 eM

    niedziela
    5.30 Ciechanów
    5.30 eM
    6.00 Anioł Beskidów
    7.10 Nadzieja
    7.15 Radio Maryja
    7.30 Jasna Góra
    9.00 Fiat !
    12.30 Anioł Beskidów
    12.30 Radio Maryja
    12.30 Fiat
    15.30 Fiat
    15.35 Fara
    16.00 Jasna Góra
    17.30 Anioł Beskidów
    18.00 Nadzieja
    19.00 Zamość
    19.30 Małopolska
    19.30 Niepokalanów
    20.20 Radio Maryja
    20.30 Via
    20.30 Nadzieja
    20.30 Podlasie
    20.45 Głos
    21.30 Anioł Beskidów
    21.30 Fiat
    22.40 Płock
    5.30 Ciechanów
    23.20 eM

  • KOREKTA PLANU RÓŻAŃCA

    W wieczornych godzinach jest błąd - różaniec w r. Ciechanów jest o 22.00,
    w r. Zamośc,w dniach pon.-pt w praktyce różaniec jest o 19,a nie jak podaje radio w ramówce o 19.10

  • I ja dolaczam do Was. Moim dniem modlitwy za nas wszystkich bedzie niedziela.
    Pozdrawiam

  • Bardzo ale to bardzo się ciesze Elu, że dołączasz ;) będziemy wzrastać w miłości do Boga i ludzi/ Pozdrawiam

  • Nie moge się nie odezwac ;) a teraz zapytam was moi drodzy czy czytaliści dzienniczek s. Faustyny Kowalskiej ?
    Pisze to dlatego, że ja czytałem książke w której były zawarte urywki tego dzienniczka. A teraz wziąłem się za przeczytanie całego dzienniczka w wersji internetowej w pliku pdf. I powiem szczerze, że to co tam przeczytałem nie moge ogarnąć rozumem, I nie wiem od czego zacząć to jest nie do ogarnięcia dla człowieka takiego jak my tu na ziemi- kim jest Bóg jakie jest jego miłosierdzie i co ja mu moge dać w zamian, że on chce żeby ja żył z nim w wiecznośći o czym pisze s. Faustyna
    Musiałem zrobić sobie 2 dni przerwy od czytania bo nie byłem w stanie tego wszystkiego przetrawić. I to jak ona pisze, jakim językiem, jak mądrze zarazem jak głęboko i to, że ją Bóg wybrał do tak wielkiego dzieła, że to sie w głowię nie mieśći. Czytałem wiele książek o świętych itd, ale ona w moim przekonaniu nie ma sobie równych. Bóg wybrał ją do tego, żeby ona pisała o nim samym kim on jest poznając go jakim jest- kim jest trójca święta. Tylko jedno na koniec jak Faustyna nie mogłą sama z siebie przy konfesjonale powiedzieć Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu bo takiej ekstazy duchowej doznawałą kiedy wymieniała każdą z tych osób, ks. Sopoćko pomagałą jej- mówiąc to niech siostra powtarza razem ze mną. Jestem na 200 stronie - boje sie dalszych...

  • Czytałam Dzienniczek Faustyny. Wg mnie jest to lektura duchowa dla wszystkich, którzy chcą być bliżej Boga i świadomie przeżywać swoją relację z Bogiem. A co do darmowości wszystkiego co mamy,a na co nie zasłużyliśmy polecam wszystkim książkę ks. Waldemara Rakocego pt. Rozmowy z Pawłem z Tarsu. Tytuł zwykły,ale kto przeczyta w całości i uważnie tę książkę nie będzie żałował, że wziął ją do ręki. Polecam całym sercem.

  • Lektura lekturą ale ja nie moge ochłonąc i jakoś nie moge przejść z myślą, że to tylko lektura - to jest opis całego przyszłego świata i opis Boga, że Bóg stwórca wszystkiego i wszystkich powołał nas stworzenia do obcowania ze sobą. Ciśnie mi sie na usta myśl : kim jesteś potężny? Tyle myśli kłębi mi się w głowie na temat Boga, że np. Faustyna pisze- będziemy w niebie konteplowac Boga przez miliony lat a to będzie jak jeden dzień. Jeśli np, anioły nie są w stanie zgłębić Boże miłosierdzia, które nie ma końca to tak naprawdę z kim ja mam doczynienia?
    Przepraszam was za taki osobiste przeżywanie tego ale tak naprawdę to nawet człowiek nie ma się z kim podzielić swoimi myślami aby nie był odebrany jako dziwak.

    A wyobrażacie sobie, że s. Faustyna odmówiła nowenne 9-dniową składająca się z 1000 zdrowaś maryjo -dziennie ;) czyli jak to obliczyłem 20 różańców dziennie, oprócz tego była na Mszy Świętej i spełniła swoje obowiązki. Z tego co zdąrzyłem przeczytać taką nowenne odmówiła 3 razy w życiu.

  • KRIS, ja w czwartek właśnie jade do Łagiewnik. A Dzienniczek przeczytałem z 7-8 razy i ciągle czytam od nowa. Masz racje- nie ma się z kim podzielić swoimi przemyśleniami, bo zaraz za nawiedzonego cie mają. Fajnie, że piszesz.

    A wracajac do tutejszego tematu, za półtora tygodnia kończę drugą NP w moim zyciu. chyba na tym się nie skończy. Przede wszystkim zyskałem spokój w sprawie o ktorą sie modlę. Wierzę, że będę wysłuchany. tak to czuje. i pokochałem różaniec. a jeszcze niedawno dziesiątka nie mogłem odmówić, tak opornie mi szło. łask jest wiecej, kiedys je opisze

  • 20 różańców, 1000 Zdrowaś Maryjo- Bóg ciągle pokazuje nam, że czas, ziemskie godziny to niedoskonały system, który przekracza się przez wiarę i miłość.
    Zgodzę się, rzeczywistość nie daje szans na przemyślenia, a im młodszy mówi o Bogu, tym dziwniej na niego patrzą :)
    Po przeczytaniu "Dzienniczka" nic nie jest takie samo, odkładasz książkę i wiesz, że ciągle wydarza się coś wielkiego, to niesamowite.

  • Mnie dopadło zniechęcnie,wielkie niechęcenie,chociaż się modlę. Jak zapewne wiele osób mdlę się o pracę. To moja druga NP.Na razie niestety nikt nie odpowiedziła na moje CV. Juz nie wiem gdzie mam szukac i jak się modlić.PUSTYNIA!Tyle ludzi pisało na różnych formach, że wymodliło pracę dla siebie lub innych,a tu na razie nic.Czekam i sie modlę.

  • Dołacz jeszcze koniecznie modlitwy do św. Anotniego. moze jakąs nowenne do Niego. On w koncu pomaga odnaleźć....
    ufaj a dostaniesz, myślę, że w przyszłym tygodniu. a jak dostaniesz to koniecznie tu napisz

  • Do Gość spróbuj jeszcze tej modlitwy http://www.modlitwy.org/2/13/telegram-do-%C5%9Bw-j%C3%B3zefa.aspx. Ale tak się zastanawiam czy same modlenie się tymi wszystkimi regułkami pomoże, może lepsza ufność. Też się naczytałam świadectw jak to Bóg po tych wszystkich modlitwach daje miłość, ja się modlę 15 lat i nie dał, może gdzieś tam ktoś żyje kto jest mi przeznaczony ale jak na razie to ani widu ani słychu. Może kiedyś.

  • Jak dostanę pracę to na pewno napiszę, bo to będzie świadectwo i natchnie być może nadzieją innych. Dobrze, dołączę modlitwy do św. Antoniego.Dziękuję za radę.

  • Telegram do św. Józefa też odmówię, jutro.Wcześniej odmówiłam 3 nowenny za wstawiennictwem św. Josemarii Escrivy w intencji pracy,ale nie zaowocowało to pracą. Czasami ludzie piszą w Internecie przy okazji różnych wpisów, że ludzie może nie mają dobrej intencji modlitwy,ale wydaje mi się, ze modlitwa w intencji pracy to dobra modlitwa, zwłaszcza, kiedy ma się 30 lat i nie ma się co jeść, nie ma na leki (na stałe biorę leki od tarczycy), zasiłek nie przysługuje i jest się na garnuszku rodziców.Powiedziałabym nawet, że praca zawodowa to w tym przypadku obowiązek,a nie obżeranie rodziców, że tak to brzydko ujmę. Może to i nieelegancko,ale to naprawdę dołujące. Nie mam pracy od 9 kwietnia, a więc już ponad pół roku. Może ktoś powie, zobaczy inni szukają dłużej,ale uwierzcie marna to pociecha, kiedy trzeba płacić rachunki i jeść,a nie ma się naprawdę pieniędzy !

  • Przykro mi kolego z Twojego powodu jedyne co moge w tej sytuacji dla Ciebie zrobić to przyłączyć sie do twojej modlitwy i prosić Pana o pracę dla Ciebie. Wiem, że każdy ci poleca tutaj modlitwy to i ja ci polecę - tylko albo aż koronkę do Bożego Miłosierdzia. I tą modlitwą będe prosił za Tobą kolego

  • Tak Koronką się modlę codziennie za chrzesniaków, rodziców i dziadków

  • @Gość, niekoniecznie Cię to pocieszy, ale mój ojciec wymodlił niedawno dotację dla swojej firmy- z tym, że bez tego jego sytuacja byłaby tragiczna (nie tylko pod względem finansowym, ale także ściśle duchowym, tak w skrócie powiem, bo to długa historia). Nie twierdzę, że to coś oznacza, ale fakt, iż nie doświadczasz na razie (tj. tak Ci się zdaje) działania modlitw może być znakiem, że Bóg daje Ci siłę, by teraz trwać, nic nie jest bez powodu.
    Modlę się o siłę dla Ciebie, taką, która nie pozwoli Ci zwątpić i przestawać szukać pracy dalej.
    Może módl się o pracę, ale bardziej też o siłę, by jej szukać efektywniej.

  • Ja tez na razie nie otrzymałam tego,o co proszę,ale jestem dopiero w trakcie modlitw. Nowennę zakończę w połowie października. Ja lubię odmawiać różaniec na głos, bo lepiej mi się skupić.Ja modlę się w myślach,to mi ciężko, myśl mi ucieka, jakoś opornie mi wtedy idzie. Dzielę na trzy części,bo za jednym razem bym nie dała rady.Ale już miesiąc mam ciągle infekcję gardła i ból, chociaż miałam antybiotyki od laryngologa i inne specyfiki. Czuję się jakby mi ktoś specjalnie rzucał kłody pod nogi, żeby mnie zniechęcić do modlitwy, żebym machnęła ręką i dała sobie spokój.

  • Nie wiem jak mam wyrazić to co właśnie czuję, a czuję ogromną WDZIĘCZNOŚĆ, bo spełnia się to o co prosiłam w mojej pierwszej NP,
    dziękuję Ci o Królowo Rózańca Świętego z Pompei, za łaskę odmawiania tej cuda czyniącej modlitwy,
    i Wam forumowicze dziękuję za wspólną modlitwę,
    pozdrawiam z radością
    Kasia

  • Kasia- ja tez musze To napisac. Powoli zaczyna sie speniac to o co prosze w NP. Wiem ze to dluga droga. Nic nie moze sie zmienic z dnia na dzien. Dodam tylko, ze odmawiam NP juz drugi raz w tej samej intencji. Jak skoncze zaczne z pewnoscia i trzeci raz. Ufam ze Krolowa Rozanca Swietego z Pompei mnie wyslucha.
    Jednak juz teraz powiem - jest to niesamowite uczucie, kiedy sie widzi i odczuwa dzialania modlitwy. Jest to nie tylko radosc, ale ogromna wdziecznosc, wielka ufnosc. Czuje ze Bog jest blisko mnie.
    Dziekuje Ci Krolowo Rozanca Swietego z Pompei.
    A Was wszystkich i wasze prosby bede polecac naszej Krolowej w niedzielnej modlitwie

  • KAsia, Ela: to cudownie, że wasze modlitwy zostały wysłuchane, bardzo mnie to cieszy, my równiez pamietamy o modlitwie za was. To też wielka łaska modlitwy wstawienniczej od Boga dla nas - nie zapominajmy Bogu dziękować w prywatnych modlitwach

    Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich«” (Mt 18,15–20).

  • Teraz, obecnie, jak czytam, ze inni coś wymodlili dla siebie,a ja nie to rodzi się we mnie frustracja, czuję się gorsza, jakby odrzucona przez Boga, taka, ze nawet nie warto mi pomóc, czyli wysłuchac moich modlita,bo i tak ze mnie nic nie będzie.

  • do Gościa, trochu cierpliwości, zobacz wkońcu zaczyna się coś dziać, nie tylko marudzenie, ale i wkońcu zaczynają napływać łaski. Nadejdzie i dla nas ta upragniona chwila, każdy ma odpowiednią porę, czas:)

  • Dziewczyny dały świadectwo NP i Chwała Panu za to, inną jest sprawą, że każdy z nas chcę aby spełniło się mu to o co prosi. To co dziewczyny opisały jest dowodem na to, że Bóg działa, każdemu w odpowiednim czasie.

  • A ja wam jeszcze coś dopiszę. Odnośnie MB Częstochowskiej. Dzisiaj moja mama pojechała do Częstochowy, dość niespodziewanie, miała tylko pół godz na to żeby się ubrać. Powiedziała że da na mszę za mnie, żeby mi się w życiu ułożyło i żebym miała wkońcu chłopa i dzieci, a jak wiadomo proszę o to już od kilkunastu dobrych lat. Potem poszłam do kościoła u siebie i tam się dowiedziałam że w Częstochowie jest dziś pielgrzymka małżeństw.:) Kurcze potraktowałam to jako znak od Mateńki, Boga że wkońcu i mi się ułoży. Nad moim łóżkiem wisi obraz MB Częstochowskiej wczoraj, tak leżałam i mówiłam sobie , zrób coś wreszcie bo mam dość czekania i proszenia:) A dzień wcześniej w Piątek, miałam wrażenie przez parę sekund że wyciąga do mnie ręce. Mówię jak nawiedzona, ale to wszystko było takie realistyczne. Mam nadzieję że wkońcu Bóg mnie wysłucha. A ja za was modlę się również TS, został mi jeszcze miesiąc, szybko zleciał rok.

  • Drogi Gosciu. Nie czuj sie gorsza, nie popadaj w zniechecenie. Jestem pewna, ze Bog wyslucha Twoich prosb. Musisz tylko Mu zaufac. W pelni zaufac.

  • Ela ma rację, trzeba zaufać Bogu,
    wierzę, że Bóg słucha naszych wszystkich modlitw, ale nie zawsze spełnia prośby w nich zawarte, wiele moich próśb nie zostało spełnionych, i też wątpiłam, byłam zła, ale w końcu zrozumiałam, że widocznie taka jest wola Boga,
    dziękuję Mu za to, że jest i że ta jedna prośba spełnia się teraz,
    nie traćmy nadziei, zaufajmy Panu i pozwólmy aby Duch Święty nas prowadził,

  • a ja właśnie chciałam napisać ,że czytając te wasze świadectwa nie ogarnia mnie rozpacz,że czemu inni zostają wysłuchani a ja jeszcze nie tylko wręcz odwrotnie to mnie napędza jest takim motorem do dalszej modlitwy bo wiem,że w końcu i moje modlitwy zostaną wysłuchane pozdrawiam

  • bardzo ciekawy artykuł :)

    http://kosciol.wiara.pl/doc/973227.Na-drzewie-modlitwy

  • Witam kochani, niestety teraz nie mogę aktywnie uczestniczyć w naszy forum, ponieważ mam w pracy straszny młyn. Ale zawsze wejdę na stronę , coś poczytam co tam u Was, niestety czasam i nie można napisać komentarza, bo coś to ustrojstwo nie zawsze działa.
    Kochani , wciąż jesteście obecni w moich modlitwach, które składam u stó Maryji w każdy wtorek ( zgodnie z harmonogramem), gorąco ją proszę o wysłuchanie naszych próśb.
    Jak znajdę więcej czasu to coś więcej napiszę.
    Pozdrawiam wszystkich, proszę o wsparcie modlitewne i , z Bogiem

  • A czy Małgosia pojawia się na tym forum ;) jeśli tak to pozdrawiam serdecznie

  • dzisiaj mój pierwszy dzień NP,odmawiam ją w intencji mojego brata,bardzo was proszę o wsparcie....

  • Kris, Małgosia i owszem, pojawia się na forum i dziękuje za miłe słowa. :-) Czytam wszystkie Wasze wypowiedzi i pamiętam o modlitwie, niczego nie piszę jednak, bo ostatnio z powodu natłoku zajęć jestem po prostu fizycznie wykończona i wieczorami padam na nos. Ledwie starcza mi czasu na odmówienie modlitw, a i tak widzę, że nie daję rady ze wszystkim, co bym chciała i jakość tych modlitw czasem pozostawia trochę do życzenia...

    Skoro sam się jednak prosisz o rozmowę ;-), to mam do Ciebie (i do Wszystkich chętnych) pytanie. I tak chciałam je zadać, więc widać mój Anioł Stróż czuwa, że zostałam przez Ciebie wywołana do odpowiedzi. ;-)

    Spośród wielu rzeczy, które odmawiam obecnie, priorytetem dla mnie jest Tajemnica Szczęścia. Z wiadomych powodów to ostatnia rzecz, którą chciałabym zaniedbać, i pierwsza na liście moich codziennych modlitw. Teraz jestem w podróży i tak się złożyło, że przed wyjazdem spałam ok. 2 godzin (a i poprzednia noc była krótka), w podróży zdążyłam odmówić tylko 3 modlitwy i po prostu zasnęłam nad kartką. Wieczorem, a właściwie z nocy, odmawiałam kolejne 5, ale byłam tak tym wszystkim wykończona, że zasypiałam najpierw w połowie modlitwy (opisu Męki Pańskiej), potem kilka razy przy "Ojcze nasz..." i znów przy "Zdrowaś Maryjo..." i "Jezu...". W końcu zasnęłam i obudziłam się w środku nocy i jedyne, na co mogłam się zdobyć, to przeczytanie w ekspresowym tempie samych opisów Męki Jezusa, ale bez "Ojcze nasz...", "Zdrowaś Maryjo..." i "Jezu...". I padłam na łóżko.

    No i czuję się z tym źle. Niby wiem, że tego dnia zrobiłam wszystko (tak mi się wydaje, chociaż cały czas to sprawdzam), żeby odmówić te modlitwy, niby wiem, że Bóg nie będzie mnie rozliczał z tego jak celnik, bo jest Miłosierny, ale... Ufam, że to nie przekreśla mojego dotychczasowego wysiłku. W ramach takiego, nazwijmy to, zadośćuczynienia, za tę noc (i inne przypadki TS odmawianej może nie tak, jak powinnam) postanowiłam przedłużyć odmawianie TS o pewien okres. To jedyne, co mogę teraz zrobić.

    Ale i tak mi źle. Powraca do mnie pytanie, czy zrobiłam naprawdę wszystko. Miałeś takie sytuacje? Z TS lub innymi modlitwami? Czy uważasz, że mogę odmawiać dalej i nie muszę rozpoczynać od nowa? Gdyby ktoś inny postawił mi takie pytanie, to odpowiedziałabym mu tak, jak napisałam powyżej, bo to nie wyniknęło z tego, że postawiłam coś ponad tę modlitwę czy jakoś ją zaniedbałam, ale wolałabym usłyszeć opinię Twoją i innych osób.

    Przepraszam, że zajmuję czas i miejsce takimi sprawami, ale potrzebuję dzisiaj Waszego doświadczenia, bo to mnie mocno zmartwiło....

    Dziękuję i pozdrawiam serdecznie Wszystkich. Ania, dasz radę, Matka Boża pomoże i my także będziemy o Tobie pamietać. :-)

    Małgosia

    PS. Nie gniewajcie się, jeśli nie odpowiem szybko na Wasze odpowiedzi, ale mogę nie mieć dostępu do internetu lub mogę mieć czas tylko na to, żeby sprawdzić Wasze odpowiedzi bez odpisywania na nie.

  • @Ania- rozpoczęłaś szczególną podróż, w której życzę Ci wytrwałości i Bożych łask!

    U mnie 6 dzień cz. błagalnej, dzieje się tyle przykrych rzeczy, że modlitwa w wyjątkowy sposób jest ratunkiem- nigdy nie męczyłam się z tak poważnymi problemami zdrowotnymi jak właśnie w ostatnim czasie, do tego zupełny rozjazd w rzadkich-ale jednak- kontaktach z bliskimi, zupełny młyn, a w braku czasu setki myśli, że nie jestem godna odmawiać NP i właśnie DLATEGO wytrwale odmawiam. Pomimo tylu porażek (a może dzięki nim) tegoroczne doświadczenie NP jest wyjątkowo budujące.

  • Co do Tajemnic szczęścia życzę powodzenia, mi zostało jeszcze 3 tygodnie do ich ukończenia, bardzo silna modlitwa, i wiele wiele przez ten rok sie wydarzyło, sporo razy miałam chęć przestania jej odmawiać, mimo to jakoś trwam i mam nadzieję ze dotrwam. Odmawiam też NP w dwóch intencjach jestem na 5 i 14 dniu i też już nie mam siły, zastanawiam się czy nie przestać ich, tylko jakoś na razie nie potrafię, może dam radę, chociaż coraz bardziej w to wątpię. I pamiętajcie, 5 październik święto siostry Faustyny:) Pozdrawiam i miłej niedzieli.

  • Miało być: 6 dzień cz. dziękczynnej oczywiście :)

  • Wiesz co Małgosia, odnośnie mojego odmawiania TS, pamiętam że miałam 4 dni w których nie odmówiłam, już takie zniechęcenie mnie nachodziło, potem następnego dnia odmawiałam nawet po kilka razy. Napisane jest że w ciągu roku ma się odmówić tyle i tyle modlitw a nigdzie nie znalazłam że jak się przerwie w jednym dniu to potem trzeba od nowa. Wierzę że Bóg o to się nie gniewa:) Najważniejsze są Twoje dobre chęci i wytrwałość:) Więc nie przejmuj się tylko módl się dalej. Będzie dobrze

  • Nawet się nie zorientowałam, że w czwartek 29 września skończyła się moja druga Nowenna... a ja odmawiam jakby nigdy nic... ta modlitwa stała się trwałą częścią każdego dnia, wprowadza pokój do mego serca, daje umocnienie... Wieczorem zawsze pamiętam w modlitwie o Was Wszystkich odmawiających Nowennę. Szczęść Wam BOŻE :-)

  • 14 pazdziernika br koncze odmawianie NP ( juz drugi raz). Musze napisac ze czasami jest mi bardzo ciezko sie skoncentrowac na modlitwie (odmawiam zawsze o 5:30 rano). Tyle roznych spraw przychodzi do glowy, wciskaja sie na sile w moje mysli, trudno sobie z nimi poradzic. Ale wierze ze Pan Bog rozumie to moje rozproszenie i wybaczy mi.
    Wieczorem natomiast tzn okolo 10:30 odmawiam TS. I znow trudno o koncentracje. Wiele razy nachdzi mnie zniechecenie. Tak jakby ktos podszeptywal, przestan a bedziesz mniec wiecej czasu na odpoczynek,spanie, czy na inne rzeczy. Ale dzieki Bogu te zle podszepty mobilizuja mnie do wiekszego wyslku i do trwania w modlitwie.

    Ania- W kazda niedziele modle sie w intencji nas wszystkich. Polecam nas Matce Pocieszenia proszac o pomoc, wsparcie i opieke.

  • Jeśli chodzi o TS to udało mi się odmówić całą lecz miałem wiele problemów natury zniechęcenia i mnóstwo różnych sytuacji, które miały mnie załamać żebym przestał odmawiać. W sytuacjach krytycznych odmawiałem siłą woli a nie uczuciami bo nie dał bym rady. Bo im więcej sie modliłem tym trudniej było- to wyjątkowa modlitwa. Powiem tak Małgosiu, że jak odmawiałem TS to ta modlitwa w ciągu dnia była dla mnie tak ważna jak niedziela i robiłem wszystko aby najpierw to a później wszystko inne a to dlatego aby nie dać przeciwnikowi możliwości manipulowania mną, czy np. samemu później nie bić się z myślami, że właśnie coś poszło nie tak. A tak masz czystą sytuację -wiesz, ze odmówiłaś i nic nie jest w stanie tego zmienić. Unikam za wszelką cene takich sytuacji bo one później mogą doprowadzić do sytuacji, że pomyślisz kurcze nie odmówiłam dwóch czy tam 5 następnych modlitw i wszystko stracone więc po co kontynuować jak i tak nie będzie sie liczyć. Ja bym kontynuował tą modlitwę a za nic nie przerywał im więcej wątpliwości sie pojawi tym bardziej kontynuuj.

  • Dziękuje wszystkim za modlitwę - i oczywiście ja również pamiętam o was w każdy czwartek. Dzięki tym modlitwą dużo sie zmieniło w moim życiu. Też często uciekają mi myśli podczas odmawiania NP ale tym sie nie przejmuje trwam nadal, raz więcej potrafię się skupić innym razem choćbym nie wiadomo co robił to i tak nie mogę sie skoncentrować, skupić. Ale ta modlitwa powoli wchodzi do mojego codziennego dnia życia i zaczynam ją traktować jak wieczorną modlitwę. Ten brak skupienia powoduje, ze zaczynam sam siebie kontrolować i pouczać, że muszę więcej sie skupić. Ale różnie bywa z tym skupieniem- prawda jest taka i to sie potwierdziło na 100% ze podczas tej modlitwy Matka Boża podpowiada mi rozwiązania problemów,, które naprawde się sprawdzają. Wydaje się, że nie idzie czegoś rozwiązać miałem taką sytuację a tu nagle podpowiedź i sprawa trafiona w 100%

  • cudowna ta nasza NOWENNA POMPEJAŃSKA . Odkryłam fajną stronkę poświęcoą tej modlitwie . Może wejdziecie? Link - tak na wszelki wypadek :)
    http://www.rodzinapompejanska.fora.pl/

  • Bardzo proszę o wyrozumiałość, ale co to jest TS ( chyba czytam o tym pierwszy raz), proszę o obszerną informację. Pozdrawiam

  • tajemnica szczęścia to NIEZWYKŁA MODLITWA której zawdzięczam życie . Nie żartuję, nie wyolbrzymiam, napiszę wkrótce obszerniej o tym , jak ta modlitwa nie pozwoliła mi ( mimo wielokrotnie podejmowanych prób )zakończyć swego życia . Jezus dotrzymał slowa - jedną z obietnic tej modlitwy , jest to że nikt kto ją odmówi nie umrze nagłą śmiercią ani nie zostanie potępiony. Ja odmawiałam przez ponad rok tę modlitwę , a potem nagle życie zaczęło mi się walić. Było tak żle , że zaczęłam dążyć do samounicestwienia. Było samookaleczanie się ,próby samobójcze. Coś jednak nie pozwalało mi odejść , choć strasznie chciałam . Doszło nawet do tego , że w modlitwie prosiłam Boga , by mnie nie wyratowywał z tych moich samobójczych prób. Coś jednak było silniejsze od tej ciemności , która była we mnie i od podszeptów by ze sobą skończyć. Na drodze do mojego SAMOUNICESTWIENIA była ŁASKA BOŻA. JEZUS zdawał się mówić : nie pozwolę Ci iść do piekła i do zatracenia. Gdybym pozwolił ... byłbym kłamcą. A przecież CI obiecałem, że jezeli odmówisz TAJEMNICĄ SZCZĘŚCIA nie zginiesz ... Nie pozwolę Ci się zabić... Zatriumfuję nad mrokiem, jaki jest w Tobie. Moje miłosierdzie podąży za Tobą i ścigać Cię będzie moja MIŁOŚĆ. Moja MIŁOŚĆ pochłonie Twój lęk przed życiem. Moja MIŁOŚĆ PRZYWRÓCI CI RADOŚĆ ŻYCIA.
    NO I PRZYWRÓCIŁA.... Gdyby nie to, że Jezus zawsze dotrzymuje słowa, pewnie już by mnie tutaj nie było... Odmawiam tajemnicĘ szczęścia i nowennę pompejańską i wysławiam Boga za Jego MIŁOSIERDZIE....

  • TS- to Tajemnica Szczęścia składająca sie z 15 modlitw, wszystkie 15 modlitw to opis męki Pana Jezusa. Św. Brygida bardzo chciała wiedzieć ile ciosów otrzymał Chrystus Pan podczas swej Męki. Pewnego dnia Zbawiciel obajwił sie jej i rzekł " Moje Ciało otrzymało 5480 ciosów. Jeżeli chcesz je uczcić pobożną praktyką, zmów 15 Ojcze nasz i 15 zdrowaś z modlitwami, których cie nauczyłem podczas całego roku. W ten sposób w ciągu roku uczcisz każdą Moją Ranę " Potem w formie obietnicy dodał, że ktokolwiek zmówi te modlitwy podczas roku
    1. Uwolni 15 dusz ze swej rodziny z czyśćca.
    2. 15 sprawiedliwych spośród krewnych zostanie potwierdzonych i zachowanych w łasce.
    3. 15 grzeszników spośród krewnych zostanie nawróconych.
    4. Osoba, która zmówi te modlitwy , osiągnie pewien stopień doskonałości.
    5. Już na 15 dni przed śmiercią będzie przeżywała szczery żal za wszystkie popełnione grzechy z świadomością ich ciężkości.
    6. Na 15 dni przed śmiercią dam jej Moje najświętsze Ciało, ażeby przez Nie została uwolniona od głodu wiecznego oraz dam jej Moją drogocenną Krew do picia, by na wieki nie doznała dokuczliwego pragnienia.
    7. Położę przed nią Mój zwycięski Krzyż jako pomoc i obronę przeciw zasadzkom nieprzyjaciół.
    8. Przed jej śmiercią przyjdę do niej z Moją najdroższą i ukochaną Matką.
    9. Przyjmę z dobrocią jej duszę i zaprowadzę do wiecznej radości.
    10. Zaprowadziwszy ją tam, dam jej kosztować z przedziwnej studni Mojej Boskości, czego nie uczynię tym, którzy nie odmawiali tych czy podobnych modlitw.
    11. Trzeba wiedzieć , że choćby ktoś żył przez 30 lat w grzechu, lecz potem skruszonym sercem odmawiałby pobożnie te modlitwy albo przynajmniej powziął postanowienie ich odmawiania, Pan mu odpuści jego grzechy.
    12. Obroni go przed zgubnymi pokusami.
    13. Zachowa mu pięć zmysłów.
    14. Uchroni go przed nagłą śmiercią.
    15. Uwolni jego duszę od kar wiecznych.
    16. Człowiek ten otrzyma wszystko, o co poprosi Pana Boga i Najświętszą Pannę.
    17. Jeśliby ktoś żył zawsze według woli Boga i musiałby umrzeć przedwcześnie, życie jego zostanie przedłużone.
    18. Ktokolwiek zmówi te modlitwy, uzyska za każdym razem odpust cząstkowy.
    19. Człowiek ten otrzyma zapewnienie, że cieszyć się będzie szczęściem chórów anielskich.
    20. Każdy, kto by innych nauczył tych modlitw, nie będzie nigdy pozbawiony radości i zasługi, ale one trwać będą wiecznie.
    21. Tam, gdzie odmawia się te modlitwy, Bóg jest obecny swoją łaską.

  • Mam pytanie: czy to ma być jednorazowe odmówienie 15 Ojcze nasz i 15 Zdrowaś z pozostałymi modlitwami . Nie bardzo rozumiem ,że w ciągu roku uczcisz moją każdą ranę. Czy te 15 Ojcze nasz i Zdrowaś odmawiamy każdego dnia, czy kiedy mamy ochotę. Proszę o info.

    Dzisiaj idę do Kościoła przed cudowny obraz Matki Boskiej z modlitwami w naszych intencjach.
    Pozdrawiam magda

  • Każdego dnia odmawiasz wszystkie modlitwy -codziennie. Np. zaczynasz 4.10.2011 a kończysz 4.10.2012
    Bynajmniej ja odmawiałem to w ten sposób aby w ciągu 24 h zmieścić się z 15 modlitwami i następny dzień to samo i tak codziennie przez cały rok.

  • Łk 11,5-13

    Dalej mówił do nich: "Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: "Przyjacielu, użycz mi trzy chleby, bo mój przyjaciel przyszedł do mnie z drogi, a nie mam, co mu podać". Lecz tamten odpowie z wewnątrz: "Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci leżą ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie". Mówię wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu jego natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje. I Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą".

  • Z Maryją Królową Polski módlmy się o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu!
    http://krucjatarozancowazaojczyzne.pl/

  • W radiu wnet popularyzuje się modlitwę za ojczyznę http://www.radiownet.pl/

  • módlmy się chociaż 1 cząstką różańca za ojcZyznę by DUCH ŚWIĘTY pokierował wyborcami. Wbrew pozorom wiele zależy od nas i od naszej modlitwy...

  • "Gość Niedzielny" z papieskim Różańcem na CD
    W najnowszym „Gościu” czytelnicy znajdą płytę z czterema częściami Różańca.
    Może ona pomóc modlić się w samotności, w samochodzie, na wycieczce. „Głos Jana Pawła II przypomni nam, że święci, choć są już u Boga, są nadal z nami”.

  • Polecam małą książkę o modlitwie, napisaną prostym językiem (nawet dla tych, którzy nie lubią czytać), inaczej niż standardowe książki o modlitwie z cennymi wskazaniami. Np. jakie są infekcje modlitwy, jak oczyszczać modlitwę, tak jak skanowanie komputera, dlaczego mamy rozproszenia podczas modlitwy,np. różańcowej itd. TYTUŁ: Przyczajony Chrystus, ukryty Bóg, czyli o sekrecie "Bożej paranoi". Autor: Fabian Błaszkiewicz

  • Już za kilka dni kończę NP ale te ostatnie dni są bardzo trudne dla mnie. Chciałbym czasami wykrzyczeć do Boga to co leży mi na sercu lecz mam wrażenie, że on tego nie słucha- a czasami jestem wręcz pewny, że nie słucha. Nigdy bym nie przypuszczał, że droga z Bogiem jest tak trudna...

  • @Kris Mi zostało 13 dni. Poprzednie 41 obfitowało w wiele ważnych wydarzeń- w tym, niedawno, przewartościowanie życiowych planów i to na takie, zdawać by się mogło, niewłaściwe, wiążące się z wielkim ryzykiem i diametralnie różne od wcześniejszych.
    Droga z Bogiem jest trudna, pełna niespodzianek, ale nigdy bezcelowa, wykorzystaj ostatnie dni Nowenny jak najlepiej- są szczególnie ważne!

  • potwierdzam -podczas odmawiania NOWENNY MIEWA SIĘ RÓŻNE STANY - CZASEM WIELKIEGO ZNIECHĘCENIA... ALE POTEM bÓG TO WYNAGRADZA, BO NAS KOCHA I KOCHA TĘ KTÓRĄ NAZYWAMY KRÓLOWĄ RÓŻAŃCA ŚWIĘTEGO

  • BYWA ŻE GDY PRZESUWAM PACIORKI
    CORAZ MNIEJ WIDZĘ
    JAKBYM WCHODZIŁA W MGŁĘ
    IDĘ WIĘC W MGŁĘ
    BO PRZYZYWA MNIE BICIE SERCA
    MOJEGO NIEWIDZIALNEGO BOGA
    BYWA ŻE GDY CHCĘ POJĄĆ WSZECHMOCNEGO
    ZAMYKA SIĘ MÓJ UMYSŁ
    WTEDY MYŚLĘ ŻE TAKA PODOBAM SIĘ MEMU BOGU
    NIC NIE WIEDZĄCA
    BYWA ŻE CHCĘ GO KOCHAĆ
    A ON ZDAJE SIĘ UCIEKAĆ OD MOJEJ MIŁOŚCI
    GDY SIĘ ODNAJDZIEMY TŁUMACZY : TO TY UCIEKŁAŚ OD MOJEJ
    PRZERAŻAJĄCEJ CIĘ MIŁOŚCI...
    TO PRAWDA: ON MNIE PRZERAŻA
    TYM, ŻE MI UFA DO SZALEŃSTWA
    JAKBY NIE WIEDZIAŁ KIM JESTEM
    JAKBYM SIĘ GO NIE ZAPARŁA...
    A JEDNAK TRZEBA IŚĆ
    KU TEJ MIŁOŚCI,
    NA KTÓRĄ NIGDY W PEŁNI NIE ODPOWIEM
    KU TEMU SRCE OTWARTEMU , W KTÓRE MOGĘ
    ALBO SIĘ WTULIĆ
    ALBO WBIĆ SZTYLET...

  • Jutro mam ostatni dzień mojej NP

  • Dla modlących się różańcem polecam Radiowe Rekolekcje Metodą Ignacjańską zatytułowane "Tajemnicami różańca". MOŻNA ZNALEŹĆ NA CHOMIKUJ.PL lub na stronie http://www.remi.jezuici.pl/radiowe/index4.html
    Nawet jak ktoś nie chce robić medytacji z prawdziwego zdarzenia to może sobie posłuchać wprowadzeń do poszczególnych tajemnic, codziennie jedną i głębiej przez chwilę nad tym co usłyszał pomyśleć, tak b różaniec nie był tylko odklepywaniem Zdrowasiek.
    Naprawdę warto, polecam z całego serca, na pewno przyniesie wielkie owoce w życiu duchowym.
    Ja jutro mam ostatni dzień nowenny pomp.

  • Kris. Jutro mam ostatni dzien NP. Musze potwierdzic to co inni juz napisali. Droga z Bogiem nie jest latwa, czasem jest wrecz bardzo trudna.Nie zawsze Bog spelnia nasze prosby wtedy kiedy bysmy tego chcieli. Niemniej jednak nigdy- nigdy nie zostawi samych tych ktorzy Mu zaufali. W najmniej oczekiwanym momencie wynagrodzi wszystko. Trzeba Mu tylko zaufac.

  • Dokładnie jest tak jak piszecie, że sie ma różne stany odmawiając Nowennę i tu nawet droga Elu nie chodzi o spełnienie prośby tylko o to jak człowiek sie czuje- czasami tak jakby żył w jakimś kokonie jakby naprawdę Boga nie było pomimo tego, że wierzę w niego. I mam czasami takie wrażenie jakby ludziom, którzy traktują wiarę na serio jest trudniej w życiu Nawet trudno w tym momencie to wszystko wyrazić słowami. Dziękuje za modlitwę i za to, że jesteście każdy z osobna i wszyscy razem

  • Ja mam tak, że gdy zaczynam się modlić to bardzo często mimo że jestem wyspana i wypoczęta nagle czuję się śpiąca, znużona, oczy mi się same zamykają

  • Dokładnie 27 dnia, a więc gdy kończyłam część błagalną stało się coś dziwnego.
    Tego dnia dosłownie nie mogłam wziąć do ręki różańca. Byłam rozdrażniona, w myślach pojawił się straszny mętlik - typu to nic nie da, bez sensu i takie ogólne zwątpienie.Postanowiłam sobie, że skoro teraz nie mam ochoty zacznę dokładnie o wyznaczonej przez siebie godzinie.Nie było to łatwe, bo czułam jakby coś próbowało mi w tym przeszkodzić, patrzyłam na różaniec i ...nie mogłam Go wziąć do ręki.
    W końcu, o obiecanej sobie godzinie rozpoczęłam się modlić.
    Bardzo powoli czułam jak napięcie i niechęć odchodzi.Miałam też takie somatyczne dolegliwości : robiło mi się gorąco, czułam jak pali mnie twarz od środka i to okropne uczucie rozdrażnienia( agresji)
    Na szczęście wszystko minęło i teraz jakoś sobie radzę, ale troszkę jeszcze przede mną.

  • To jest naprawdę niesamowita modlitwa i już tęsknię do chwili, gdy znów się na nią zdecyduję. Też miałam przy niej takie "sensacje" jak wspominacie - koszmarny sen, napady strachu, zasypianie w trakcie, ale im więcej dni mijało tym szło łatwiej i naturalniej.

  • Kiedyś obiecałam sobie ,że będę mówiła 1 dziesiątkę codziennie i nie mogłam się zmobilizować. Dziś odmawiam cały Różaniec codziennie i łatwiej mi to przychodzi. Są dni kiedy trudniej mi idzie, nie mogę się skupić ale trwam w modlitwie.

  • Ta nowenna to wersja hard. Wymaga większej dyscypliny niż się wydaje. Tylko mocna motywacja wynikająca z miłości może zwyciężyć z trudami tej nowenny.

  • Faktycznie, czas odmawiania nowenny to czas łaski. Jest ciężko, ale ja uwielbiam tę modlitwę.

  • To nie tylko o to chodzi że to jest fantastyczne ćwiczenie duchowe na wytrwałość, na zaufanie, czas szczególnej Łaski, ale również o to, że w ogóle udało się ją odmówić od początku do końca jest olbrzymią Łaską, gdy przysypiałam, byłam w nocy budzona, by dokończyć, niemal każdy oddech w ciągu dnia zamieniał się w Różaniec, każda wolna chwila wykorzystana, umysł nie zajmował się głupotami ...
    Nie da się ukryć - "chrześcijański hardcore" - a więc każdemu ... polecam

  • Przyznam, że często odmawiam różaniec z Rodziną RM, to bardzo ułatwia sprawę. Masz stałe godziny odmawiania, regularny tryb życia itd. Dobrze też realnie uświadomić sobie priorytety, to pomaga w wytrwaniu.

  • Od jakiegoś czasu zastanawiam się jak kiedyś mogłam okłamywać samą siebie, że nie mam czasu na modlitwę różańcową.
    Choć czasem jest trudno (zwłaszcza w weekend), paradoksalnie "łatwiej" mi odmawiać NP w ciągu tygodnia, kiedy "chodzę"- dosłownie do pracy - wtedy każdy odcinek drogi jest przemodlony, czas właściwie wykorzystany.

  • Ja zakończyłam nowennę już tym tygodniu w intencji pracy i nic się nie ruszyło.Dzisiaj dopadła mnie beznadzieja aż się popłakałam,bo będę musiała rzucić studia a pierwsze trzy raty a wiec 3razy 370 zł przepadnie bezpowrotnie.Płakałam i zastanawiałam gdzie jeszcze mogę szukać pracy, gdzie czytać ogłoszenia.Jutro mam zjazd,ale zastanawiam się po co w ogóle jechać....

  • Ja zakończyłam nowennę tydzień temu, bardzo ufałam i wierzyłam, niestety jak do tej pory nic. Ale zaczęłam następną w kolejnej intencji i bardzo trudno mi ją skończyć. Tracę zaufanie i wiarę do Boga albo nie umiem się modlić i coś robię źle. Już z tego nic nie rozumiem. Uzależniłam się od Boga nie potrafię bez niego żyć i ciągle mam nadzieje. Mikka nie przejmuj się ja też nie widzę przyszłości dla siebie. Byle do jutra nikt nam nie odpowie dlaczego

  • Obiecałam sobie ostatnio że napiszę tu dopiero jak otrzymam łaskę o którą się modlę dłuższy czas, będzie niedługo 16 lat:) Ale, do Gościa, post nade mną. Jeśli chodzi o pracę módl się do św. Josemarii Escrivy
    ty masz link do nowenny do tego świętego specjalnie w intencji znalezienia pracy http://multimedia.opusdei.org/pdf/pl/nowenna_o_prace.pdf. Podobno pomógł wielu ludziom. Pozdrawiam i miłego weekendu

  • Mikka, Gość, jeżeli przetrwacie teraz, później będzie łatwiej, zwłaszcza ciągle będąc przy Bogu. Pisałam niedawno o przewartościowaniu i poważnych problemach ze zdrowiem, z ich powodu niedawno brakowało niewiele, by pożegnać się z tym światem. Moja przyszłość zaś zawsze stoi pod znakiem zapytania (charakter, otoczenie, nieprzystosowanie i wiele innych, a ostatnio choróbska), i Mikka- dobrze rozumiem jak to jest- sama musiałam rzucić jedne studia (i to dzienne), by pracować- tyle, że były beznadziejne. Teraz też studiuję na dziennych i pracuję naraz, a po prostu mimo tego czuje się zbliżającą się porażkę na całej linii w kwestii przyszłości.
    Jednak wiecie co? Był ten szpital, cały bałagan i skoro już przeżyłam, postanowiłam wziąć sprawy we własne ręce.. samemu tworzyć przyszłość, a nie tylko jej wypatrywać- bo z wypatrywania wiele się nie wyniesie, wiele można by mówić i uznacie to może za głupie gadanie, też bym tak pomyślała, gdyby wszystko, co przeżyłam, nie wydarzyło się w trakcie odmawiania NP.
    Kończę nowennę w niedzielę za tydzień- wspaniały dzień na wspaniałe zakończenie. Zupełnie nie spodziewałam się tylu wydarzeń, choć zdałam sobie sprawę, że moja intencja w pełni wiąże się z tym, co przeżywałam- a moje prośby zostają wysłuchane.
    @Gość- życzę wytrwałości, doskonale, że zaczęłaś kolejną!!

  • Pragnę podziękować Matce Pompejańskiej za wysłuchanie mojej prośby. Prosiłam w sprawie mojej mamy, a dokładnie w intencji jej pracy o pozytywne rozwiązanie problemów. Odmówiłam całą nowennę – 54 dni, trzy różańce dziennie, trzy tajemnice. Przyznam się, że po zakończeniu pierwszej części prośby, przez którą w miarę dobrze przebrnęłam. Zaczynając kolejną część przyszły chwile zwątpienia, że już dziękuję a wydawało mi się, że jest z tymi problemami coraz gorzej. Pojawiły się choroby i miałam wiele ciężkich chwil, dwa ostatnie dni nowenny były najgorsze. I kiedy był już koniec, przyszedł smutek, że tak bardzo chciałam pomóc mojej mamie i nic z tego nie wyszło. W trzeci dzień od skończenia nowenny, moja prośba została wysłuchana, otrzymałam to o co prosiłam i jeszcze więcej. Bardzo dziękuję Matce Najświętszej, że ulitowała się nade mną niegodną. Sprawa była bardzo ciężka i tylko zwycięstwo Matki można traktować wyłącznie jako CUD, pisanymi dużymi literami. Do tej pory wszyscy przeciwnicy analizują gdzie popełnili błąd, że mojej mamie udało się z kłopotów wybrnąć zwycięsko …. i nie potrafią tego wyjaśnić. Jedynie co mogę dodać od siebie, że te wszystkie przeszkody, które napotkałam podczas odmawiania (choroby, zniechęcenie, kłopoty) były potrzebne, aby dokonało się JEJ zwycięstwo. Zawsze Matka Boża dorzuca jeszcze jakiś bonus, który mile nas zaskakuje. Może nie od razu jest wysłuchana, ale jest. Działa po cichu, niepozornie i skutecznie.

    Dziękuję Ci Matko Pompejańska raz jeszcze za Twoją skuteczną pomoc !!!

  • "M" masz rację:) "jeżeli przetrwacie teraz, później będzie łatwiej" moje życie to cały czas jedno wielkie przetrwanie. Jako zwykły człowiek nie mam siły. Może ja powiem konkretniej jestem bardzo samotna!!!! Chciałabym tak jak inny żeby mnie ktoś kochała, to tak wiele? Opiekuje się mamą teraz często bywa chora i babcią, która jest poważnie chora (sparaliżowana) mam beznadziejną niewolnicza pracę. A siostra.... jest za granicą niczym się nie interesuje, zarabia dużo pieniędzy, jeździ po wycieczkach, ma chłopaka, za niedługo pewnie dziecko, nawet nie zapyta czy żyjemy, pewnie nie ma czasu. Dlaczego ona ma wszystko a ja nic? Bo ja się przejmuje chyba za bardzo, też mogę wyjechać ale mam je zostawić? Więc odpowiedzcie mi za co? "Samemu tworzyć przyszłość, a nie tylko jej wypatrywać" nie mam czasu mam zaplanowany dzień od 5.30 do 21.00 i muszę się wyspać. Czuje się bezradna. Później nie będzie łatwiej, jest coraz gorzej. Pewnie wytrwam w nowennie bo ja jestem uparta, najgorsze jest to że już nie mam nadziei. Patrzę na ludzi i widzę że mają problemy potem się jakoś rozwiązują potem znowu i tak raz na górze raz na dole. U mnie tak nie jest od dłuższego czasu jest tylko gorzej. A ta rozmowa tutaj nie ma sensu nic nie zmieni. Możecie myśleć sobie że jestem beznadziejna i użalam się nad sobą, po prostu nie jestem z kamienia a szkoda

  • @Gość Nie rozumiem, jak możesz opowiadać "że już nie masz nadziei i że będzie tylko gorzej", będąc obecnie jeszcze bliżej Boga, dzięki nowennie, która jest stuprocentowym zaprzeczeniem każdego beznadziejnego życia. I do tego podejście, że inni mają lepiej- to tylko dołuje, a mówienie o braku czasu i zaplanowanym dniu i opiece.. Cóż "nie mam czasu" to żadne tłumaczenie. W weekendy dwie chore babcie (w tym jedna na stwardnienie rozsiane), mama jest opiekunką i przychodzi do niej 3 małych dzieci, wszystko to w mieszkaniu w bloku- jeśli już jestem w domu, siedzę w pokoiku albo nie mogąc ruszyć się nawet do łazienki albo- ciągle coś się dzieje, tu opieka nad babciami, tu wrzask dzieci (a jaką sztuką jest próba nauki na studia!), to trzeba coś zrobić, to podprowadzić kogoś, wstaję tylko pół godziny później, a pracę kończę o 23, wracam później, bo wiadomo jak z dojazdem w mieście- i wiesz, w tej malutkiej przestrzeni, 35godzinnej dobie i słabym zdrowiu całkiem dobrze myśli się o tworzeniu przyszłości- bo to najpiękniejsze chwile, na jakie mogę sobie pozwolić.
    Zupełnie nikt "z zewnątrz" nie wie, jak żyję, mają mnie za superspełnioną młodą osobę i szczęściarę.. Bez obietnicy, jaką daje nam Wszechmogący i codziennej modlitwy- z moim totalnie pesymistycznym nastawieniem- NIGDY nikogo bym nie pocieszyła, brzmiałoby jak szaleństwo, a jednak. Więc się tak nie poddawaj, moja droga. Zresztą NP odmawiana bez nadziei na zmiany chyba nie działa.

  • Do Gościa powyżej, rozumiem cię, bo z miłości do rodziny i obowiązku wobec niej też zrezygnowałam z okazji na wydawałoby się lepsze (na pewno łatwiejsze) życie, bo niestety (tak jak i ty) za bardzo się przejmuję, ale taki masz charakter i nic na to nie poradzisz,
    wydaje mi się, że nie mogłabyś życ tak beztrosko jak twoja siostra, nie myśląc o rodzinie, bo jesteś zupełnie inna, lepsza,
    pytasz "Dlaczego ona ma wszystko a ja nic?", masz bardzo wiele, a przede wszystkim dobre serce i spokojne sumienie,
    wiem, że jest Ci ciężko, dlatego pomodlę się dziś za Ciebie i Twoją rodzinę, o to aby Bóg ci pomógł, ulżył Twoim cierpieniom, i wysłuchał Twoich prośb,
    pozdrawiam
    Kasia

  • "M" NP odmawiałam z ogromną nadzieją i zaufaniem. Dobrze nie będę się licytować kto ma gorzej. Jesteś ode mnie silniejsza to dobrze:) Nigdy nie byłam tak blisko Pana Jezusa Ukrzyżowanego to prawda. Oj gdybyś ty wiedziała jakie mam marzenia i jakie plany - lepiej żeby ich nie było. I nie inni mają lepiej tylko moja siostra ma wszystko, mogła by chociaż zapytać się czy babcia żyje. Nie oskarżam Matki Bożej ani Pana Boga, chciałam się wyżalić jak człowiek cierpiący. Nie będę udawać na zewnątrz szczęśliwej, Pan Jezus na krzyżu nie udawał tylko wolał "Boże mój Boże czemuś mnie opuścił". Ja jestem na tym etapie. A na koniec nikomu nie życzę być samotnym bo samotność to straszna trwoga, kto nie przeżył nie zrozumie.

  • Kasia Dziękuje:)

  • Te odpowiedzi uznajesz za jakiś atak czy coś.. trudno kończę temat. Jednak wierz mi czy nie, życzę Ci wszystkiego dobrego.

  • DO Gościa, wiesz co po części Cię rozumie, może tylko tyle że moja mama jest jeszcze w pełni sił pracoholiczką, mimo ponad 60 lat.:) 1,5 roku temu zmarł mi ojciec, jeden brat który mieszka 3 domy dalej, przychodzi tylko wtedy kiedy czegoś chce, drugi brat który mieszka w tej samej miejscowości od 1,5 roku, czyli od śmierci ojca jeszcze się nie pojawił, nawet się nie spytał jak sobie radzimy, żona go buntuje. dwa tyg przed śmiercią ojca zostawił mnie facet który jeszcze dzień wcześniej chciał się ze mną zaręczać. To tak w dużym skrócie, byłam na różnych portalach randkowych, chciałam chociaż mieć kogoś bliskiego, z kilkoma się spotkałam, nawet niektórzy chcieli ciągnąć te znajomości, tylko że ja tak na siłę nie potrafię, mimo że znajomi mi tłumaczą bierze który Cię chce, będzie ci lżej w życiu:))) Hahaha. Mam 30 lat, chciałabym dzieci, męża, własną rodzinę, tylko że nie da się od tak tego stworzyć niestety. Nie chcę się tu licytować kto ma gorzej a kto lżej, ale życie już takie jest, raz z górki raz pod górkę, wierzę mimo wszystko że jeszcze i dla nas zaświeci słońce. Czasem rzeczywiście nie rozumie dróg Bożych, widzę i patrzę jak niektórym wszystko układa się książkowo, mąż, dzieci, dom , praca, jest tak wsród moich znajomych i myślę jakie to wszystko niesprawiedliwe, jedni mają nawet nie prosząc o to inni proszą a nie mają nic. Ale co poradzić.

  • O to nie ma się licytować kto ma lepiej a kto gorzej dla każdego jego "dół" jest najgłębszy.
    Bóg mówi i to jest prawda: Wasze drogi nie są moimi i wasze myśli nie są moimi. Zgadzam się z wami, że nie jest łatwo o czym też pisałem. Jedno co pomaga przetrwać jest modlitwa i dzięki modlitwie wzajemnej jaka tu się odbywa wiele trudności udało mi się pokonać a nie były to proste sytuację. Jeśli chcesz? przyłącz się do modlitwy a zobaczysz efekty. Jestem tego świadkiem

    Taka prośba jak możecie dajcie jakieś NICKi czy Imiona jak piszecie bo czasami sie gubię kto jest kto ;)

  • św. Faustyna Kowalska (1905 - 1938)

    W pewnym dniu ujrzałam dwie drogi: jedna szeroka, wysypana piaskiem i kwiatami, pełna radości i muzyki i różnych przyjemności. Ludzie idąc tą drogą tańcząc i bawiąc się – dochodzili do końca, nie spostrzegają się, że już koniec. A na końcu tej drogi była straszna przepaść, czyli otchłań piekielna. Dusze te na oślep wpadały w tę przepaść, jak szły, tak i wpadały. A była ich wielka liczba, że nie można było ich zliczyć. I widziałam drugą drogę, a raczej ścieżkę, bo była wąska i zasłana cierniami i kamieniami, a ludzie, którzy nią szli ze łzami w oczach i różne boleści były ich udziałem. Jedni padali na te kamienie, ale zaraz powstawali i szli dalej. A w końcu drogi był wspaniały ogród przepełniony wszelkim rodzajem szczęścia i wchodziły tam te wszystkie dusze. Zaraz w pierwszym momencie zapominały o swych cierpieniach. (Dz 153)

  • Rozumiem problemy tej dziewczyny, rozumiem ją doskonale, sama stojąc z boku , będąc bezradną jestem świadkiem tego, jak bardzo bliską mnie osobę pożera samotność. Nie mogę jej pomóc, ponieważ ona zamyka się w sobie, nie chce rozmawiać, pożalić się. Widzę jak sama to wszystko "połyka".
    Modlę się w jej intencji, i tak też Tobie radzę. Dołącz do naszego "kółka" modlitwenego. My się tutaj wzajemnie wspieramy, i tak jak mówi Kris to pomaga. Dołącz się.

  • Witam wszystkich! Ja skończyłam nowennę pompejańską w sobotę. Na początku było łatwo, potem trudniej, a pod koniec coraz trudniej. O łaskę, którą się modliłam do Naszej Matuchny jeszcze nie otrzymałam, natomiast dostałam inne łaski, które pomogły przetrwać mnie i mojej rodziny trudny czas. Codziennie w pracy siedziałam przy biurku i przez 8 godzin trzymałam w ręku różaniec i czułam opiekę Matki Bożej każdego dnia, a było ich 54. Teraz mam chwilę przerwy, ale bardzo brakuje mi nowenny i wiem, że rozpocznę ją od początku. Ufam Matuchnie Najświętszej, że wybłaga u swojego Najdroższego Syna pomoc dla mnie i mojej rodziny, to trzyma mnie przy życiu. Tylko pełne zaufanie i oddanie Panu daje upragniony cel naszej modlitwy błagalnej. Tak bardzo Mu ufam i wierzę, że to o co prosiłam Jego przez wstawiennictwo Matki Bożej Pompejańskiej będzie mi dane, tylko potrzeba na to czasu, chociaż czasu mam tak mało. Wszystkie Wasze "świadectwa" dodają mi otuchy i wiary w to, że ja też zostanę wysłuchana. Pozdrawiam Was wszystkich i z Panem Bogiem, bo tylko z Nim nasze życie ma sens.

  • ,,błogosławieni, którzy placzą i cerpią prześladowanie...''. Znacie te stany ? A może w tej chwili tak się czujecie... Mam więc dobrą wiadomość dla WAS: Jezus nazywa nas błogosławionymi...

  • Wczoraj, tydzień przed ukończeniem Tajemnic Szczęścia, dzień po ukończeniu części błagalnej Nowenny Pompejskiej przyśnił mi się Jezus. Powiedział że widzi ile trudu włożyłam w te modlitwy więc da mi szansę zbudowania trwałego związku, a jak powiedziałam mu że chcę mieć dwójkę lub tróję dzieci ale wiem że trzeba będzie je z czegoś wychować, odpowiedział żebym się tym nie martwiła że dostanę to wszystko. :) Piękny sen, nie wiem czemu ale dał mi nadzieję.:)

  • to nie wszystko, On tym śnie pogłaskał mnie po policzkach i podziękował. :) Myślicie że to może być znak z góry??

  • Ale jesteś szczęściara.Piękny sen! Jestem pewna, że tak właśnie będzie, że jesteś pod Boską opieką.Tak długo czekałaś, więc zasłużyłaś sobie na tę Łaskę u Boga. Kocha Cię, więc To wszystko będzie Ci dane.Pozdrawiam!!!

  • Jezus nas kocha MIŁOŚCIĄ wprost nie do uwierzenia ! Nasz kochany PRZYJACIEL

  • Ja jestem Gość z postu 621 z 16.10.2011. Świadectwo dotyczące NP - jeszcze nie otrzymałam łaski, o którą prosiłam być może dlatego, że prosiłam o rzecz unikatową, to że większość ludzi to egoiści to już Matka Boża musi się dużo natrudzić, żeby znaleźć rozwiązanie mojego problemu. Jak przewidywałam z dnia na dzień jest u mnie coraz gorzej, babcia trafiła do szpitala i umiera bardzo cierpiąc powoli i ja muszę na to bezradnie patrzeć. Wszyscy się odwrócili i odsunęli ode mnie bo nie mogą patrzeć jak mnie to męczy. Wczoraj się dowiedziałam, że stracę pracę. Nadal odmawiam nowennę, ale byle jak przez to wszystko trudno się skupić. Nie wiem, pewnie będzie nie ważna ale Matka Boża to jedyna osoba, która nie kazała mi sobie "zrobić wolnego", żeby się mnie pozbyć z oczu. Dziękuje wszystkim za modlitwę i również za zaproszenie do "kółka" modlitewnego ale nie skorzystam, ponieważ bardziej od modlitwy potrzebuję człowieka, który by mnie przytulił, a to jest niemożliwe obecnie, więc zamknę się w sobie i dam wam już spokój z moimi problemami. Jak by się komuś przyśnił Jezus to powiedzcie mu, że nie rozumiem.

  • Do Gościa, chyba mało kto rozumie Boże drogi, ja się np modlę o coś 16 rok i jak do tej pory tego nie dostałam 1,5 roku bardzo bardzo intensywnych modlitw, chyba całe niebo poruszyłam, przewertowałam Wszystkich Świętych, wiele formułek, czasami to wyglądało jak na granicy obłędu, dałam sobie z tym spokój, skończę tylko jeszcze Tajemnice Szczęścia, dokończę Nowennę Pompejską i chyba zacznę modlić się sercem, jak kiedyś no ale widocznie musiało tak być. I wiesz co, dopiero teraz gdzieś od 2 miesięcy zaczynam dostrzegać że Bóg istnieje, przedtem jakoś się modliłam, niby wierzyłam ale nie wierzyłam. Zawierz wszystkie swoje sprawy Jezusowi a On się tym zajmie. Polecam http://www.traditia.fora.pl/milosierdzie-boze,39/akt-oddania-sie-panu-jezusowi-wedlug-ks-dolindo-ruotolo,1998.html. I wiesz co, mimo wszystko zapraszam do tego ''kółka modlitewnego'' nie musisz modlić się konkretnego dnia, ja modlę się kiedy mam czas, zazwyczaj jest to niedziela o 15. Modlitwa wstawiennicza działa cuda. Pozdrawiam i miłego dnia

  • Już nie wierze w cuda a za 16 lat będzie za późno

  • Justyna, też kiedyś spotkałam "akt-oddania-sie-panu-jezusowi-wedlug-ks-dolindo-ruotolo", i takie całkowite zawierzenie problemu Jezusowi doprowadziło do rozwiązania jego,
    Bunia polecam Ci ten akt, on dużo mi dał,

  • Dobrze zrobię wszystko żeby tylko pomogło, jak nie pomoże to się poddaje na dobre.

  • Bunia, zaufaj Panu Jezusowi. On wszystko rozwiaze, On sie wszystkim zajmie. Musisz tylko calkowicie Mu zaufac. On wie lepiej co dla Ciebie jest dobre i kiedy.

  • Jak tylko skończyłem NP to zaraz się mnążą pokusy i to z taką siłą, że trudno je okiełznać.

  • Wierzycie w znaki dawane od Boga?? Coś wam napiszę. Wstałam w sobotę rano i pierwsze co mi się rzuciło w oczy to Pismo Święte. Miałam taki silny szept w głowie otwórz Biblię, takie silne uczucie by to zrobić. I wiecie co, otwarłam a tam Pierwsza Księga Kronik, czytam a tam wymienianie plemion, tak się zastanawiam o co chodzi, miałam już zamknąć i nagle znów szept spójrz obok, wiecie co tam było, ''utrapienie twoje się skończyło i sprawił Bóg to o co prosił". Może nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to że ja modlitwę Jabesa odmawiam od czasu do czasu, nawet nie wiedziałam że pochodzi ona z Pisma Świętego. Pierwsza Księga Kronik 4, 10-11. I to nie wszystko, zamknęłam PŚ chciałam odłożyć i znów taki szept otwórz jeszcze raz i znów ''Synu mój nie zapominaj mych nauk, twoje serce niech strzeże nakazów..." Księga Przysłów 3, 1-4. Nie ukrywam zrobiły na mnie te słowa wrażenie chyba jeszcze większe niż ten mój sen kilka dni wcześniej. Pozdrawiam i miłego tygodnia

  • Szczęść Boże Wszystkim! Wróciłam i w końcu dzisiaj po raz pierwszy od wielu, wielu dni mam chwilę czasu i możliwość spokojnego siedzenia przed komputerem i odpisania na Wasze odpowiedzi do mnie z początku października.

    Pisałam wtedy, że miałam dzień, w którym z różnych powodów nie do końca odmówiłam Tajemnicę Szczęścia tak, jak powinnam, i bardzo się tym martwiłam. Dziękuję za Wasze wszystkie uwagi i rady, zgadzaliśmy się, i Wy i ja :-) żeby nie przerywać odmawiania tej modlitwy. Zresztą, jak wielu tu innych, ja jestem "twarda zawodniczka", a "stawka" - cel główny modlitwy - zbyt ważny, aby cokolwiek mogło spowodować, bym przestała. To nigdy nie przyszło mi do głowy. Odmawiałam więc dalej i obiecałam, że przedłużę modlitwę o kilka dodatkowych dni jako wynagrodzenie, ale martwiłam się tym dalej. Dwa dni później była niedziela i podczas mszy zapytałam, co zrobić z tą kwestią, najwłaściwszą do tego osobę - Jesusa. Poprosiłam Go o laskę darowania mi tego, w zamian obiecując jeszcze jedno dodatkowe poświęcenie z mojej strony. I przyszła natychmiastowa odpowiedź. Moje serce zalał całkowity spokój i wiedziałam, że Jezus przyjął moje łzy i ofiarę. I już więcej nie było miejsca na smutek i niepokój. :-)

    Brzmi może trochę dziwnie/egzaltowanie, ale przy naprawdę cudownych opowieściach Justyny to właściwie nie robi żadnego wrażenia. :-)

    Małgosia

  • Jeszcze słówko...

    Cieszę się, że jestem z Wami z powrotem. Cieszę się szczęściem i nadzieją Justyny :-) radością i dziękczynieniem Madzi :-) ale też myślę o tych, którzy obecnie lub już od długiego, długiego czasu doświadczają cierpienia i frustracji, smutku, złości i zwątpienia... Tym ostatnim chcialabym powiedzieć, że po przeczytaniu sobotniej wypowiedzi Buni modlę się za Was dodatkowo, każdego dnia, od tej niedzieli. Piszę o tym, abyście wiedzieli, że NIE jesteście sami. Nie jesteście sami nie tylko dlatego, że Bóg nad Wami zawsze i wszędzie czuwa, ale też dlatego, że może właśnie nie bez powodu postawił nas wszystkich na wspólnej drodze, abyśmy siebie wspierali.

    Rozumiem słowa Buni, może w takiej sytuacji ja też bym tak mówiła, nie wiem. Wiem, że naprawdę czasem człowiek chce ludzkiej ręki i miłego słowa, nawet jeżeli ma świadomość, że Bóg jest najważniejszy i że to w Bogu mamy szukać tej największej miłości. O tym samym mówi też Justyna, kiedy prosi Boga o dobrego męża i rodzinę. W końcu jesteśmy ludźmi. Tylko ludźmi i wiele spraw może nas przerosnąć, i nie ma na tym świecie osoby, która nigdy nie czuła się zmęczona i miała choć trochę mniej nadziei. Kwestia tylko tego, aby zaraz powstać i nie dać się beznadziei, bo ona pochodzi od Złego, a nie od Boga. Piszę dużo o tym, ale chcę, byście wiedzielli, że mnie nie obruszają słowa Buni czy wcześniejsze słowa Justyny, i że nie ma co mówić i udawać, że jest dobrze i że ma się nadzieję, jak w tym momencie człowiek nawet nie pamięta, co to takiego. I Bóg też to widzi, On przecież zna nasze dusze na wylot. Twoje słowa, Buniu, to są czasem (a może raczej często) słowa, których ludzie na głos nie wypowiadają, żeby nie okazać, że ich wiara np. w skuteczność modlitw jest zachwiana. A dla mnie to bardzo ludzkie i całkowicie zrozumiałe. To świadczy dla mnien raczej o tym, że ludzie, którzy mogliby Ci pomóc, tego nie uczynili, zaniedbali to. A my przecież służymy naszym bliźnim w różny sposób, bo różne są ich potrzeby: czasem duchowe, czasem bardziej psychiczne, czasem materialne.

    I zdarza się, że Bóg właśnie czeka na takie slowa zmęczenia duchowego, na taki bunt, bo za nim rozciąga się już Jego łaska.

    Buniu, chciałabym Cię przytulić i pocieszyć, ale to, niestety, niemożliwe. Wiedz jednak, że nie chcę, żebyś czuła się tak samotna i że to ze względu na Twoje prawdziwe slowa, zaczęłam się dodatkowo modlić w intencji osób, którym potrzebna jest taka, nazwijmy to, interwencyjna duchowa pomoc. Jesteś i Ty (bys otrzymała dla siebie i Twojej rodziny odpowiednie łaski), i Kris (aby nie uległ pokusom i aby one się skończyły), i Agnieszka (której czas na spełnienie prośby ucieka), i M. (aby jej marzenia zamieniły się w rzeczywistość), i inni, których tu specjalnie nie wymieniam, bo może nie wszyscy pisali o ty wprost. Wiem, że Wy już modlicie się w Waszych intencjach i nie wiem, czy moja modlitwa jakkolwiek pomoże, ale tylko pamiętajcie, że nie jesteście sami też tu, na tym świecie...

    Małgosia

  • PS. Chciałam tylko dodać, że modlę się za Was Litanią do Najdroższej Krwi Pana Jezusa. Dlaczego? Bo to piękna modlitwa, z różnych powodów szczególnie mi bliska, i dlatego że przez Mękę, Krew i Rany Jezusa Chrystusa można uprosić wiele rzeczy:

    "Gdy ktoś w wielkim utrapieniu duszy odmówi Litanię do Najdroższej KRWI i ofiaruje tę KREW i Rany za siebie i bliźnich, odczuje natychmiast głęboki spokój, pomoc, niebiańską pociechę i przez to zostanie w jego cierpieniu wzmocniony albo wybawiony."

    "Ci, którzy w ciężkiej chorobie ofiarują za siebie w połączeniu z ich cierpieniami, Moją Najdroższą KREW i Moje Rany, prosząc Mnie przez Moją Najdroższą KREW o pomoc i zdrowie, będą zaraz wysłuchani, ich boleści złagodnieją i natychmiast przyjdzie poprawa. Jeśli są nieuleczalnie chorzy, niech jakiś czas wytrwają, a nadejdzie jeszcze dla nich pomoc."

    Piszę, bo może to komuś pomoże.

    Małgosia

  • Miałem wczoraj pisać ale nie mogłem...
    Dziękuje bardzo za wczorajszą modlitwę bardzo mocną ją odczułem- bardzo bym chciał i będę prosił Boga aby moja modlitwa za was była tak skuteczna jak wasza za mnie. Nie tylko wczoraj ale dość często odczuwam jak ktoś sie modli za mnie. Wielkie dzięki

  • Kris, ja wczoraj miałam taką refleksję, że właściwie można powiedzieć, że to nie ja się modlę (Nowenną Pompejańską czy Tajemnicą Szcześcia), ale że jestem tylko narzędziem, że to jest łaska uzyskana, jakby suma, wszystkich modlitw zanoszonych też w mojej intencji, jakby te wszystkie modlitwy unosiły mnie duchowo? umocniały mnie z modlitwie? Że może bez nich to nic bym nie mogła, po prostu nic. Jakby łaska Boga spływała nie tylko dzięki mojej wytrwałości, ale też - a właściwie może przede wszystkim - dzięki wstawiennictwu Maryi, świętych, których proszę o pomoc, mojego Anioła Stróża, modlitwie wstawienniczej wszystkich dusz osób żyjących i dusz czyśćcowych, za którymi ja się z kolei wstawiam - wszystkich razem... Jakby to był jeden wielki cykl wzajemnej modlitwy i miłości...

    I ja także dziękuję Wszystkim, którzy się za mnie modlą, bo chyba nie do końca zawsze zdajemy sobie sprawę z mocy naszej modlitwy. A ja również tę moc odczuwam. :-)

    Małgosia

  • MODLĄC SIĘ całym sercem można wejść w walkę duchową i trzeba mieć tego świadomość. Kiedy się modliłam w swoich własnych intencjach i nie dotyczących rodziny to jakoś bardzo dużych perturbacji nie było, chociaż przeważnie jakieś są. Kiedy jednak modlę się za pewne małżeństwo, które ma roczne dziecko,aby uchronić ich od rozwodu, to ataki szatana na mnie są przeogromne. W kolejności pojawiania się były to: odbieranie nadziei, doprowadzania do rozpaczy, codzienny płacz (nie należę do osób płaczących, więc to dla mnie szok), myśli samobójcze, popsucie relacji z moimi rodzicami (rodzice stosują wobec mnie przemoc emocjonalną, psychiczną i toksyczne zachowania - co to jest można poczytać w internecie), tak bardzo, że raniona jestem do "krwi"i planuję wyprowadzkę, bo się "pozabijamy", codzienny ból kręgosłupa.To wszystko jeszcze bardziej utwierdziło mnie w sensowności mojej modlitwy i w jej moc,ale naprawdę jest bardzo ciężko i nie wiem czy się nie poddam,bo jest okropnie.Jestem nawet zdziwiona, że nadal się modlę.

  • DUCHOWE ZNACZENIE ZBROI BOŻEJ

    Magiś, masz świętą rację, walczysz i to bardzo ciężko, Zły atakuje. Ale na pewno wszyscy tu będą się za Ciebie modlić!

    Ale Twoja wypowiedź nie mogła przyjść w lepszym czasie. Dlaczego? Bo ja właśnie znalazłam w internecie coś, co trochę może jest przerażające, ale daje nadzieję dla takich osób jak Ty i uczy, jak WIELKĄ moc ma modlitwa. Szukałam czegoś zgoła innego, ale tzw. przypadkiem (bo my przecież nie wierzymy w przypadki) wpadłam na tę stronę...

    Ponieważ opis jest bardzo przejmujący i - przynajmniej dla mnie - wstrząsający w swej konkretności, z jednej strony, od razu chciałam się z Wami tym podzielić, ale z drugiej, nie wiedziałam, czy to jednak kogoś nie wystraszy. Prosiłam Boga, aby pokazał mi, co zrobić, i... odczytałam Twój wpis. To dla mnie wyraźny znak, żeby to Wam przesłać.

    Tak więc jeśli zastanawiacie się, jak to jest z modlitwą i jak Zły chce działać na szkodę tych, którzy tak jak np. Magiś i wielu tu innych modli się o dobro, przeczytajcie o duchowym znaczeniu zbroi Bożej. Taka wiedza sama w sobie moze być już zbroją.

    http://www.tajemnicamilosci.pl/uzbrojenie/duchowe-znaczenie-zbroi-bozej-swiadectwo-bylego-slugi-szatana.html

    Nie zniechęcajcie się tym, że to jest długie, doczytajcie do końca.

    Małgosia

  • Z tej samej strony już bardziej stonowany (przynajmniej względem tego poprzedniego) opis tego, co pomaga walczyć ze sługami szatana, oraz tego, co niestety, zwiększa panujące zło i zniewolenie duchowe.

    http://www.tajemnicamilosci.pl/uwalnianie-i-egzorcyzm/wybrane-pouczenia-zlych-duchow-z-egzorcyzmow.html

    Małgosia

  • Zawsze dzieje się więcej niż możemy sobie wyobrazić i chyba dlatego nie jest wskazane, by się za bardzo zagłębiać w mechanizmy działania zła- nie chodzi o bycie nieświadomym czy o bierność, ale o bycie ostrożnym. Pamiętam, jak często zwracał na to uwagę egzorcysta, który akurat był w mojej parafii- modlić się, mniej zaś skupiać na strategiach wojennych, doszukiwaniu się ataków i tym podobnych.

  • Hm... Masz rację, Gościu, ale ja to podałam dlatego, że to kolejny raz przypomina, jak ważne jest NIEustawanie w modlitwie.

    Małgosia

  • Jestem prostą góralką i nie umiem tak pięknie pisać o obcowaniu z Bogiem w modlitwie jak Małgosia, nie mam czasu też nad tym rozmyślać i filozofować, chciałam przedstawić swoje świadectwo, nie jestem już smutna, rozczarowana, zawiedziona. Dlaczego? Jezus Chrystus Ukrzyżowany pogłaskał mnie po policzku, a doszło do tego tak: jak już wspominałam bardzo dokucza mi samotność, to straszna trwoga, kto nie przeżył nie zrozumie, dlatego w tej intencji odmawiałam NP, jak to mówię "jeszcze" nie zostałam wysłuchana, pojawiło się zniechęcenie, byłam zawiedziona, że i Matka Boża mnie zostawiła.
    Opiekowałam się przez ostatni czas zchorowaną sparaliżowaną babcią, przyszło to na mnie nagle, nie maiałam o tym pojęcia, bardzo się tego bałam, ale poradziłam sobie nawet nie wiem jak, ostatnie tygodnie swojego życia babcia bardzo cierpiała, a ja bezradnie musiałam na to patrzeć, ale nie zostawiłam jej, poradziłam sobie chociaż nie wiem jak, ostatnie dni spędziła w szpitalu, z dnia na dzień cierpienie było większe i właśnie wtedy kiedy babcia nie miała już siły mówić, z trudem podniosła rękę i pogłaskała mnie po policzku i patrzyła na mnie z miłością - to było wtedy. Bardzo chciałam żeby nie umierała w samotności i Bóg pozwolił, przyszedł po nią wtedy kiedy przy niej byłam, pierwszy raz w życiu byłam przy umierającym i konającym, ale poradziłam sobie chociaż nie wiem jak, na pogrzebie było mi bardzo ciężko, nie spodziewałam się że tak trudno będzie, wtedy przyszedł cały żal, tęsknota i smutek, ale poradziłam sobie chociaż nie wiem jak. Nadal jestem samotna i czekam na wysłuchanie mojej modlitwy, wiem że Bóg jest przy mnie i jestem szczęśliwa, Bogu niech będą dzięki za to cierpienie jakiego doświadczyłam, jaki to był trudny egzamin i jaka szkoła z miłości i samotności. Czuję się oczyszczona i teraz jestem gotowa na przyjęcie prawdziwej miłości. Prosząc o nią w NP nie miałam pojęcia o co proszę.
    Wszystko co się dzieje od nas niezależnie jest po coś, każde cierpienie ma sens. Ufam, że i moje cierpienie samotności niebawem się skończy i wtedy nie liczy się ile czasu się cierpiało, natychmiast się o nim zapomina.

  • Bunia nawet nie wiesz jak Cię rozumie miałam podobną sytuację:) Życzę wytrwałości i powodzenia

  • Buniu, i Ty mówisz, że nie umiesz pieknie mówić o Bogu? :-)
    Piszesz pięknie, bo pięknie to przeżyłaś i Twoja dusza jest piękna...
    Małgosia

  • A mi się świat zawalił dokumentnie i to tym razem nie zabawa, ale nie będę wylewać żali, bo nie taka moja natura. Jednak zdecydowanie proszę o modlitwę! To jedyne, co obecnie może pomóc.

  • M - ja Cię pamiętam i codziennie się za Ciebie modlę. I teraz tym bardziej nie przestanę. Inni na pewno też.
    Małgosia

  • Pomódlcie się za mnie, ale tak mocno, żeby się udało, proszę i dziękuję

  • Niestety i mnie dopadł poważny kryzys wiary, wstyd sie przyznać ale już nie daje rady. Najgorsze co mnie spotyka to to, że im więcej sie modle tym jest gorzej żeby nie powiedzieć tragicznie i to mnie na maxa załamuje, że zamiast mi pomóc bo tylko do Boga sie uciekam to nie otrzymuje od niego pomocy. Daremne moje wołania do niego na adoracji, NP, posty, spowiedź, modlitwy za zmarłych, odpusty - wszystko jest bez znaczenia, czasami mam takie uczucie, ze nawet mu sie to nie podoba, bo gdyby mu sie podobało to by mi pomógł. Najgorsze jest to, ze przestaje wierzyć w Boga jako miłosiernego i dobrego a cały czas mam przed oczami:surowy, Bóg, którego nie idzie zrozumieć, pojąć, który ciagle coś ukrywa przede mną lub każe mi ciągle czekać, przez którego dużo cierpię. Nie są to żale tylko obraz człowieka, który całą swoją nadzieję, swoje życie, wszystko poświecił i robi dla Boga do niego sie ucieka a dostaje po głowie.

  • Do Krisa, będzie dobrze, wiesz może trochu wyluzuj mniej klepania formułek a więcej modlitwy sercem, odkąd tak robię jest mi lepiej o wiele lepiej. Dla ciekawostki fajne świadectwo http://www.dyskusje.katolik.pl/viewtopic.php?f=5&t=19960. Pozdrawiam

  • Jeszcze jedno, nie chciałabym żeby zrozumiano mnie jakobym miała namawiać do zaprzestania modlitwy, ale wydaje mi się że ufność w Miłosierdzie Boże nie polega na wiecznym odmawianiu modlitw do różnych świętych i naciskanie na Boga żeby dał to czy tamto. Bóg pewnie chciałby żebyśmy byli wolni, żebyśmy umieli się poddać temu co los przyniesie i walczyć o nasze marzenia ale nie na siłę, robić to delikatnie, zawierzyć mu wszystkie troski a On na pewno wyrówna nasze ścieżki i da to o co prosimy w najmniej spodziewanym momencie. Wierzę że dostanę to o co tyle czasu prosiłam może nie teraz ale kiedyś pewnie dostanę tylko trzeba być sobą, uśmiech na twarzy i do przodu i wierzyć wiara czyni cuda a podświadomością można wiele zdziałać. Pozdrawiam

  • Kris nie musisz się wstydzić tego, że nie dajesz rady. Chyba, że jesteś niezłomnym super bohaterem, ale się taki jeszcze nie urodził:) To wszystko z czasem minie. Też miałam kryzys, nawet się obrażałam na Boga i nie modliłam się, albo kłóciłam się z Panem Bogiem, potem miałam wyrzuty sumienia i mówiłam "Panie do kogo pójdę, ty masz słowa życia wiecznego". Twoje wołanie nie jest daremne, wszystko będziesz miał policzone. Dlaczego Pan Bóg nie odpowiada? Tylko On wie. Też miałam taki moment, że uważałam, że Bóg jest surowy, inni dostają nawet się nie modlą a ja muszę czekać, za co ja tak cierpię. To bardzo trudna chwila dla każdego. Jak mi to wszytko przeszło? Dzięki tym krzyżom, które Bóg mi dokładał. I kiedy tak spojrzałam na Krzyż Chrystusa i widziałam tam siebie i innych, którzy nie mają lekko zrozumiałam, że skoro to mój Pan i Bóg i Król, to nic dziwnego że jestem do niego podobna, czego się mam spodziewać? mam mieć łatwiej niż mój Bóg i Król? Skoro wybrałam taką drogę to ona tak się kończy. A na końcu jest miłość prawdziwa, warta każdego poświęcenia. Mnie kryzys był potrzebny, żeby się przekonać jaka jest nędza bez Boga, jak bez niego jest źle i życie nie ma sensu. Z czasem sam się o tym przekonasz, tylko wytrzymaj jeszcze trochę, a ja będę się za ciebie modlić:). Kiedy ci bardzo źle to przytul się do Krzyża i wyobraź sobie, że to Twój.

  • Tak przyznam, że mam momenty w życiu, że nie daje rady- chyba najbardziej boli to, że Bóg był i jest w centrum mojego życia, że on litościwy dla wszystkich, którzy się do niego uciekają jest tak surowy, tajemniczy dla swojego niegodnego sługi.
    Nie chce tu opisywać może przyjdzie kiedyś czas na złożenie świadectwa bo wszystkiego nie da się opisać czy wytłumaczyć tylko Bóg zna każdego, jego serce i zmagania. Jestem w momencie takim, że rzeczywiście można zwątpić pomimo i tak wewnętrznej nadzeii, że jakiś to ma sens. Porównał bym to do bólu zęba lub innego bólu, że nie idzie się uśmiechać czy mówić nie nic mnie nie boli to tylko przeraźliwy ból na którego nie ma lekarstwa.
    Dziękuje z całego serca tym, którzy się modlą za mnie i za innych ja pomimo trudów też pamiętałam o was w czwartki.

  • Kris ''Wszystko ma swój czas, i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem..." Księga Koheleta 3, 1-17. Ostatnio ''przypadkiem'' kilka razy otwarłam na tej stronie jak się pytam kiedy będę miała to o co proszę (chociaż w przypadki nie wierzę). Nie martw się na wszystko jest najodpowiedniejsza chwila, jeszcze będzie dobrze, nic nie dzieje się bez przyczyny.

  • Do Kris - To nie pozostaje nic innego jak modlić się o opiekę Boga dla Ciebie w tym trudnym momencie. Chyba, że można Ci jakoś konkretnie pomóc?

  • Dziękuje za modlitwę bo tylko ona ma moc

  • Ludzie też potrafią czynić cuda po przez swoją wiarę :)

  • Kris.
    Wracam po dość długiej nieobecności na forum, przczytałam pokrótce wasze wypowiedzi i tak. Jutro mój dzień modlitwy poświęcę tylko i wyłącznie za Krisa ( to tak wyjątkowo). Mam za mało czasu w tej chwili aby wczytać się we wszystko wnikliwie, ale wiem, na pewno potrzebujesz wparcia modlitewnego.
    Tak więc jutro ofiaruję moją modlitwę w Twojej intencji. Trzymaj się, jesteśmy z Tobą.

  • Dobry pomysł, Magda. Ty spokojnie poświęć swoje wsparcie duchowe w pełni Krisowi, a ja (bo jutro nasz wspólny dzień modlitwy) będę się modlić po prostu jak zawsze za wszystkich. :-)
    Kris - nie trać ducha, zapewniam tylko, że ja się cały czas codziennie za Was wszystkich modlę, i Ty oczywiście też jesteś tam wymieniony.

    Powtórzę za Magdą, bo to najlepsze, co przychodzi mi do głowy:
    Trzymaj się, jesteśmy z Tobą.
    Cokolwiek się dzieje, BÓG i ludzie, których postawił na Twojej drodze, naprawdę o Tobie pamiętają.
    Małgosia

  • Znacie jakiś skuteczny sposób na samotność? Modlitwa nie działa a ludzie nie mają czasu. Tak pytam gdyby ktoś z tu obecnych znał jakąś metodę, której jeszcze nie wykorzystałam :)

  • w moim przypadku skutecznym sposobem jest modlitwa właśnie,bo ta moja samotność jest jakby lżejsza :)

  • Moja samotność z każdym dniem jest cięższa, a modlitwa... nie działa, bo już bardzo długo i gorliwie się modlę. Nie wiem co to będzie dalej

  • Można być samym ale nie samotnym, dziewczyny nie można uzależniać swojego życia od drugiej osoby. Wiem, ciężko żyć w pojedynkę, też nie mam nikogo, 30 lat, 16 rok modlę się o dobrego męża i nic się nie dzieje, ale mimo wszystko życie jest piękne, wyjdźcie z domu i rozejrzyjcie się dookoła. Trochu wiary a wszystko będzie piękniejsze. Pozdrawiam

  • Nie jestem wprawdzie osobą samotną, ale moja przyjaciółka jest. Mimo tego nie jest osobą osamotnioną - aż czasem mówi, że brakuje jej czasu dla siebie. I nie jest to wcale życie życiem innych ludzi - ma swoje, ale pielęgnuje też więzi z rodziną, ze znajomymi. Angażuje się w różne projekty, które dają jej wiele satysfakcji.

    Może, oczywiście oprócz modlitwy, to droga dla Was? :)

    A poniżej przedstawiam ciekawą modlitwę do św. Józefa - o dobrą żonę lub męża:

    MODLITWA DO ŚWIĘTEGO JÓZEFA O DOBREGO MĘŻA

    Święty Józefie, dziękuję Ci, że jeszcze nie wyszłam za mąż.
    Święty Józefie, Ty wiesz w Bogu, kto ma być moim mężem, pomóż mi spotkać tego człowieka.
    Święty Józefie, spraw, żeby to był dobry mąż, który będzie mnie kochał i szanował, jak Ty kochałeś i szanowałeś Maryję.
    Święty Józefie, doprowadź do zerwania każdej znajomości, która nie podoba się Panu Bogu.
    Święty Józefie, obiecuję Ci dochować czystości przed ślubem.
    Święty Józefie, obiecuję dać pierwszemu mojemu dziecku, przynajmniej jako drugie, imię „Józef”.
    Święty Józefie, obiecuję innym mówić, że tak dobrego męża mam dzięki Tobie! Amen.


    MODLITWA DO ŚWIĘTEGO JÓZEFA O DOBRĄ ŻONĘ

    Święty Józefie, dziękuję Ci, że jeszcze nie ożeniłem się.
    Święty Józefie, Ty wiesz w Bogu, kto ma być moją żoną, pomóż mi spotkać tego człowieka.
    Święty Józefie, spraw, żeby to była dobra żona, która będzie mnie kochała i szanowała, jak Ty kochałeś i szanowałeś Maryję.
    Święty Józefie, doprowadź do zerwania każdej znajomości, która nie podoba się Panu Bogu.
    Święty Józefie, obiecuję Ci dochować czystości przed ślubem.
    Święty Józefie, obiecuję dać pierwszemu mojemu dziecku, przynajmniej jako drugie, imię „Józef”.
    Święty Józefie, obiecuję innym mówić, że tak dobrą żonę mam dzięki Tobie! Amen.

  • Ech i tu widać samo sedno sprawy samotności. Nie jestem osobą samą lecz samotną, to jest ogromna różnica. Nie chodzi mi o to by uzależniać swojego życia od jakiejś osoby, czy żyć czymś życiem, to nie ma nic wspólnego z samotnością. Nie jestem też osobą, która siedzi w domu i użala się nad sobą ale prowadzę aktywne życie a mimo to dręczy mnie samotność. Kiedyś już tu pisałam, kto nie przeżył nie zrozumie samotności. Nie chodzi o to żeby wymodlić sobie męża i problem z głowy, w związku też można być samotnym. Powiem w prost, bo to banalne - tu chodzi o miłość - dlaczego nikt mnie nie kocha? Tak właśnie się czuję. Dobrze już nie ważne, może to moja wina albo przesadzam. Daj my już temu spokój.
    Wniosek: Pan Bóg stworzył ludzi i dał i im czas dla siebie, a ludzie przeznaczyli go na zarabianie pieniędzy i ich wydawanie.
    P.S. nie jestem stara panną desperacko szukającą męża

  • Buniu,
    nie odebrałam Ciebie ani żadnej z osób tu piszących jako starej panny/starego kawalera szukających męża/żony, ale właśnie jako osoby szukające miłości, czyli osoby, która je wybierze i pokocha
    Tylko co to za miłość, nie prowadząca dwojga ludzi do małżeństwa? Stąd propozycja modlitwy o dobrego męża/żonę.

    Tak już jest, że Bóg, stwarzając człowieka dostrzegł, że nie jest dobrze, by był on sam - i stąd właśnie powstało małżeństwo - jako instytucja najbardziej jednocząca dwoje ludzi - dająca im pełnię miłości, jedności, wyłączności...

    Tęsknimy za tym - a właśnie w małżeństwie najpełniej i najlepiej można to otrzymać - i dać samemu
    I nie jest to ideał - tak się naprawdę dzieje - aczkolwiek wymaga to pracy obojga i współpracy z łaską Bożą

    Nie wiem, dlaczego nikt Ciebie nie kocha... jak rozumiem, nie chodzi Ci o miłość rodziców, krewnych czy przyjaciół - odpowiedź nosisz w sobie i tylko Ty, dzięki pomocy Ducha Świętego - możesz jej sobie udzielić

    Ależ się mądrzę :/ Przepraszam...

  • Ok, dam znać jak znajdę odpowiedz

  • Bunia, rozumie Cię. Widzisz, sama marzę o rodzinie, kochającym mężu, gromadce dzieci, wiem że bez tego nie będę w pełni szczęśliwa, wiem że poradzę sobie sama w życiu, jestem silną babą, ale nie będę szczęśliwa, może mi Bóg dać 1000 innych rzeczy w zamian ale i tak mnie to nie zadowoli, jak poprostu chcę mieć rodzinę. Wiem że małżeństwo to nie bajka, że bywają i trudne chwile ale chyba nie ma nic wspanialszego jak spojrzenie dzieci, kochający mąż obok, porpsotu iść przez życie we dwoje na dobre i na złe. Wiem że tylko wtedy moje życie nabierze sensu, czuję to. Też nie siedzę w domu i użalam się, mam dużo pracy jestem raczej aktywną osobą, tylko że to mnie nie satysfakcjonuje. A co do modlitw do św. Józefa też je odmawiam i nic. Pozdrawiam i miłego dnia

  • Co do kwestii znalezienia męża/żony- czasem to trzeba po prostu zostawić, a nie zamartwiać się, że JESZCZE nas nie spotkało, "optycznie" wydłużacie sobie męki i za za dużo o tym wszystkim myślicie.
    Natomiast niedotycząca małżeństwa samotność to w istocie co innego. Buniu, może zamiast skupiać się na tym, że nikt Cię nie kocha, pomyśl o tym, kogo Ty sama mogłabyś pokochać a raczej- kogo Ty kochasz i co możesz w tym kierunku zrobić?

  • Aha, ja jestem samotnikiem (czyli ani nie samą ani nie samotną), więc się tu możemy w ogóle nie dogadać.
    Buniu, pozwól jednak, że jeszcze zapytam:
    Nie piszesz nigdy, czym jest powodowana Twoja samotność- czy np. kwestią różnic wartości i moralności; nieumiejętnością nawiązywania kontaktów albo jeszcze czymś?

  • Co do kwestii, kogo mogła bym pokochać i co mogłabym zrobić w tym kierunku to żeby się nie wywnętrzać to krótko, czuję się zdradzona, poczekam aż mi przejdzie zanim cokolwiek zrobię. Wiem, że ja potrafię kochać.
    Co do przyczyn mojej samotności to chyba nie potrafię nawiązywać kontaktów ale też uważam że skromność to w dzisiejszych czasach ogromna wada, a ja nie będę robić z siebie pajaca, żeby zwrócić na siebie uwagę. Nie będę się też obwiniać za to jaka jestem bo jaką mnie Pan Bóg stworzył to taka mam być, pewnych cech nie można zmienić.
    Główny problem to taki, że jakiś czas temu byłam bardzo zadowolona z mojej wolności i nie czułam się samotna i weszło to we mnie jak jakiś wirus i nie chce wyjść, chcę się tego pozbyć i nie mogę.Dokładnie tak jak pisze Justyna wyżej, choć bym dostała 1000 innych rzeczy w zamian to i tak nic z tego.
    Jednego jestem pewne miłość nie jest dla mnie, jeżeli w ogóle takie coś jest

  • P.S.
    Kochać nie warto, lubić nie warto,
    Znaleźć nie warto i zgubić nie warto,
    Przysiąc nie warto, wierzyć nie warto,
    Chodzić nie warto i leżeć nie warto,
    Pieścić nie warto, pobić nie warto,
    Stracić nie warto, zarobić nie warto,
    Sprzedać nie warto, Kupić nie warto,
    Jedno co warto – to upić się warto.
    :)

  • Skoro to ja zaczęłam temat samotności teraz chciałabym go zakończyć, ponieważ cokolwiek by nie zostało tu powiedziane to i tak nic zmieni. Dziękuję wszystkim za zrozumienie i próbę rozwikłania jakże trudnego problemu:)
    Dobranoc

  • Dziękuje wszystkim za modlitwę ;) pamiętam również o modlitwie za was.

  • :)

  • To ja też przy okazji dziękuję Wszystkim za pamięć modlitewną i zapewniam o swojej. :-)

    I mam pytanie do Justyny: Jakiś czas temu pisałaś, że kończysz odmawianie Tajemnicy Szczęścia, ale jakoś to umknęło wśród innych dyskusji. Jakkolwiek nie jest to forum na temat tej modlitwy, to proszę Cię, napisz kilka słów, czy Ci się udało zakończyć (chociaż nie mam specjalnie wątpliwości co do Twojej wytrwałości ;-) jak przeżywałaś ten czas oraz czy i jakie owoce, duchowe i inne, Ci to przyniosło. Po prostu - proszę, daj nam świadectwo na dobry początek tygodnia. :-)
    Z góry dziękuję.

  • W zasadzie nie chciałam jeszcze nic pisać, wciąż czekam na coś pięknego ale skoro prosisz. Odmawianie Tajemnic Szczęścia porównałabym (przynajmniej w moim przypadku do bólu zęba) cały ten rok był takim bólem, zmiennością nastrojów, depresją na przemian z euforią. Do dziś się zastanawiam że ta modlitwa może mieć taką siłę, czasami byłam na granicy obłędu. I tu coś powiem, 3 razy w ciągu tego roku próbowałam ją przerwać, potem na drugi dzień odmawiałam po dwa a nawet więcej razy, jakby jakaś siła mnie do niej pchała. Tydzień przed ukończeniem (od razu zaznaczam mam do tych rzeczy co mi się przytrafiły mimo wszystko dystans) przyśnił mi się Jezus, na pytanie czy będę miała rodzinę powiedział ''że widzi ile trudu włożyłam i ile się namęczyłam da mi szansę stworzenia rodziny'', kilka dni później miałam taką silną potrzebę otworzenia Pisma Świętego na przypadkowej stronie i tu kolejny szok, nawet większy niż ten sen, po plecach przeszły mi dreszcze, otworzyłam na modlitwie Jabesa ''Obyś skutecznie mi błogosławił i rozszerzał granice moje a ręka Twoja była ze mną i obyś zachował mnie od złego a utrapienie moje się skończyło i sprawił Bóg o co prosił'' nic w tym nie byłoby dziwnego gdyby nie to że ja tą modlitwę odmawiam od dłuższego czasu i nawet nie wiedziałam że pochodzi ona z Biblii. A dzisiaj ten ''ból zęba mija, mam nadzieje że od przyszłego roku coś się zmieni, ale na razie nie chcę zapeszać, ja poprostu czuję że wszystko będzie już lepiej nawet jak przychodzą te gorsze myśli. Jeśli nie jesteś do końca pewna czy ją zacząć odmawiać to tego nie rób, ja wtedy podjęłam decyzję w zasadzie bez zastanowienia, szukałam metody na odzyskanie kogoś, a byłam wtedy zrobić wiele, teraz kiedy mam wewnętrzny spokój nie wiem czy zaczęłabym ją odmawiać. Chociaż nie żałuję. Pozdrawiam i miłego dnia
    P.S na temat tej modlitwy więcej znajdziecie http://tajemnica-szczescia.pl/. Wiele pięknych świadectw, komentarzy:)

  • Achas i jeszcze jedno nie odzyskałam tej osoby:) I prawdą jest że wciąż mam do niej duży sentyment i gdyby nagle zadzwonił i powiedział spróbujmy jeszcze raz dałbym mu szansę. Ale wiem że już nie wyglądałby ten związek tak jak kiedyś. Co mi dała ta modlitwa i nie tylko prócz spokoju, większy szacunek do siebie, jakąś ''mądrość'', dystans do facetów, pewność siebie, zrobiłam się ostrożniejsza, nie ma we mnie już tego robienia bez zastanowienia się, kiedyś żyłam chwilą, na luzie, nie myślałam co będzie tylko robiłam:) Wiem tyle, na moją miłość trzeba zasłużyć, i trzeba o mnie walczyć bo jest o co:))). Szkoda że tak późno to pojęłam ale lepiej później niż wcale. Ostatnio kolega który nie widział mnie kilka miesięcy stwierdził że ładniejsza się zrobiłam i jakiś większy urok ode mnie bije. Może to spokój i błysk od Boga.

  • Ja właśnie straciłam z obecnych przestrzeni ostatnią osobę z tych, które niegdyś porządkowały mój świat. Większość moich założeń okazała się błędna, ale jedyny spokój da się uzyskać w samotności i modlitwie- cieszę się, że przynajmniej to zdołałam kiedyś odkryć. W moim wypadku się sprawdza.
    Ostatnio wiele spraw- złych, ale niestety więcej dobrych- dobiegło końca i w sumie wychodzi na to, że zaczynam od zera, we wszystkich sferach i jasne, że bywa gorzko i niemiło, ale to nie jest istotne! wydaje mi się, że nie mając nic do stracenia, ma się jakąś szansę na lepsze wybory, może nawet na większe poświęcenie spraw Bogu, na coś lepszego, czego nigdy wcześniej nie dało się osiągnąć.

  • ''Do tej pory nie znany jest fakt, aby choć jedna osoba nie została obdarzona łaskami o które prosi po odmówieniu z wiarą tej nowenny Pompejańskiej''. Tak sobie myślę, to już taka osoba jest, JA. NP odmówionych w całości, i żadną z nich nie zostałam wysłuchana:) Broń Boże nie mam żalu już nie, ale po co tak pisać??

  • @Justyna, bo to PRAWDA :) Czy nie jest tak, że te łaski są w takich rzeczach, których nie dostrzegamy wcale albo jeszcze lepiej- które uważamy za jakieś kompletne tragedie??
    Prosiłam w NP o zmianę dotychczasowego życia- przyszła, pełna bólu, goryczy i mrocznej zamieci, jak pisałam co nieco post wyżej, szczegóły nie są istotne. Nie mogę jednak powiedzieć, że teraz będzie już tylko gorzej, gdyż być może teraz mam szansę zrobić coś lepszego niż dotychczas.
    Teraz tak sobie myślę, czy w ogóle jest możliwe, żeby spełniane (albo niespełniane!) były prośby, które później tak naprawdę nie przyniosą nic dobrego- skoro Bóg pragnie naszego dobra, to pewnie nie, choć ludziom może zdawać się inaczej. I tu jest chyba ta kwestia odnośnie nowenny, czy każdej modlitwy- czujemy ją w wymiarze różnym od wymiaru Boskiego. Dlatego osobiście nie wyobrażam sobie zamartwiać się w jakimkolwiek stopniu w kwestii modlitwy, wysłuchania bądź nie.

  • To właściwie mamy dwa piękne świadectwa: Justyny i M. :-))
    Dziękuję Wam za to i ściskam Was mocno, z całego serca, mając nadzieję, że Wasze ścieżki prosto podążają do różnych łask, które Wam - też przez dotychczasowe cierpienie - przygotował Pan (a których, jak zauważyła M., nie zawsze przeczuwamy i nawet się ich nie spodziewamy, co nie znaczy, że są gorsze od tych przez nas wymyślonych...).
    Małgosia

    PS. Ja już odmawiam Tajemnicę Szczęścia i od czasu do czasu czytam różne świadectwa, bo to od razu "unosi ducha". A pewnie nie tylko mojego ducha. ;-) Dlatego też prosiłam Cię, Justyno, o ten wpis. :-)

  • Zgadzam się z Justyną ''Do tej pory nie znany jest fakt, aby choć jedna osoba nie została obdarzona łaskami o które prosi po odmówieniu z wiarą tej nowenny Pompejańskiej'' po co tak pisać? Czytałam wiele świadectw osób, które odmówiły NP i nie zostały wysłuchane. Takie mówienie, że to nie było zgodne z wolą Bożą, albo na pewno otrzymał ktoś łaski inne tylko ich nie dostrzega jest naciągane. Nie o to chodzi, że mam żal do Matki Bożej, ponieważ pokochałam przez to Różaniec i nauczyłam się rozmawiać z Bogiem szczerze i moja modlitwa jest duża lepsza, ALE łaski, o którą prosiłam nie otrzymałam i to jest fakt. Matka Boża powiedziała tak: "Ktokolwiek pragnie otrzymać łaski, niech odprawi na moją cześć trzy nowenny odmawiając piętnaście tajemnic różańca, a potem niech odmówi znowu trzy nowenny dziękczynne". Nie ma tutaj powiedziane "a na pewno je otrzyma".
    Dlatego drażni mnie to zdanie, "nieznany jest fakt, aby ktoś nie był wysłuchany". Po co taki chwyt reklamowy? Czy modlitwa nie powinna być aktem zaufania, wiary i nadziei? Przyznam się, że dałam się nabrać na to stwierdzenie i być może dlatego nie zostałam wysłuchana, bo potraktowałam tę nowennę jak magiczne zaklęcie - waśnie przez to znanie.
    Teraz odmawiam nowennę dlatego ponieważ pragnę otrzymać pewną łaskę i poprzez uwielbienie Matki Bożej Różańcowej, ufam że Matka Boża coś zmieni, jakoś to rozwiąże.
    Długo do tego dochodziłam i tego czasu mi szkoda, przez jedno zdanie i jak to mówią "diabeł tkwi w szczegółach".

  • A ja myślę, że Wy za dużo myślicie wg wzoru "tak napisano, mnie to nie spotkało (więc to bzdury), ale oczywiście wcale nie mam żalu"

  • Miałam żal ale mi przeszedł. Dobrze przyznaje zazdroszczę tym, którzy zostali wysłuchani, gratulacje, fanfary, brawo. Rzeczywiście za dużo myślę DLACZEGO mnie to nie spotkała, nudzi mi się.
    Czyli tutaj składa się świadectwa wtedy kiedy zostaje się wysłuchanym? Ok to faktycznie nie będzie przypadku, żeby ktoś nie został wysłuchany. Wtedy też się odezwę, jak by co to mnie tu nie było, można to wszystko pousuwać co wcześniej pisałam .
    To cześć

  • Bunia nie odchodź, Twoje i Innych swiadectwa o spełnionych/niespełnionych prośbach są potrzebne, bardzo lubię czytać Wasze wpisy, zaglądam tu prawie codziennie, choć sama dużo nie piszę, bo nie umiem tak pięknie pisać o swoich uczuciach, relacjach z Bogiem jak Wy.




  • Ewidentnie masz problem, od początku miałaś i jeszcze kogoś nie znosisz nie wiadomo za co.

  • Szanowna M nic o mnie nie wiesz.
    Kasia widocznie pisanie o moich relacjach z Bogiem nie pasują tutaj. Moja wiara jest za prosta

  • Buniu, koniecznie zostań- nie żartuję. Jeśli się jeszcze nie obraziłaś do tego stopnia, żeby sobie internet odciąć, to zostań. Z chęcią posłucham, co jest dla Ciebie wyznacznikiem prostej wiary a co nie i od kiedy możemy wydawać o tym sądy.

  • Szanowna M Ty nie chcesz mnie słuchać, bo od początku mam problem i kogoś nie znoszę nie wiadomo za co, bo za dużo myślę według wzoru. Nie rozumiesz mnie i nie chcesz zrozumieć. Mam prawo określać soją wiarę tak jak chce.
    Przeczytaj naszą rozmowę od początku (zwłaszcza komentarz 622), nie układała się co? Dlaczego? Bo ja miałam problem- tak miałam, a czy Ty szanowna M czytałaś uważnie co pisałam, żeby mnie zrozumieć? Od razu mi zarzucałaś, że źle myślę tak jak myślę, bo ja nie mogę tak myśleć. Na tym nie polega wyrozumiałość. Utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że powinnam się zamknąć ze swoimi problemami.

  • Oki coś tam dostałam, spokój i wiarę że może kiedyś się ułoży i może nawet i więcej ale o tym napiszę świadectwo jak dostanę to czego tak naprawdę chcę, a jeśli nie dostanę świadectwa nie będzie, takie małe targowanie się z Bogiem, może i jestem okropna ale ja chcę tego i nic nie zmieni mojego podejścia i moich marzeń. Teraz też odmawiam NP w intencji osoby chorej na raka która jest w ciąży, bardzo bliskiej mi osoby. Jeśli tego nie wysłucha tzn że Boga nie ma a dalszy sens odmawiania NP nie będzie miał sensu.

  • Kurcze, Ja naprawdę jestem okropna i czasami aż śmieszna, no ale mimo wszystko spokój mam, czas leczy rany. Chociaż żeby Bóg tego wysłuchał i moich marzeń też, nie potrafiłabym żyć bez rodziny i dzieci, dla mnie tylko to ma sens w życiu i nie przekonują mnie stwierdzenia że można być stworzonym do samotności, jakbym była do tego stworzona poszłabym na zakonnicę, co miałam zamiar kiedyś zrobić, tylko zwyciężyła we mnie chcę posiadania małej kruszynki, poczucia bicia serca pod swoim sercem. Stworzenia ciepłego pachnącego szczęściem domu, czy to aż tak wiele że Bóg do tej pory mi nie dał. Przecież jeśli coś jest dobre to Bóg daje, a czy to jest złe że mi się tego odmawia??

  • Czytałam ostatnio książkę Paulo Coelho "Piąta góra",polecam tą książkę i podaję wam dwa cytaty, tak dla refleksji:) i dla zachęty:


    "Każdy człowiek ma prawo wątpić w swoje powołanie i czasem zbłądzić. Nie wolno mu tylko o nim zapomnieć. Kto nie wątpi w siebie, jest niegodzeń, bo ślepo wierzy w swoją moc i popełnia grzech pychy.
    Błogosławiony niech będzie ten, kto doświadcza chwili zwątpienia."




    "W naszym życiu przychodzą chwile strapienia i nie można ich uniknąć, bo zdarzają się nie bez powodu.

    - Jakiego powodu?

    - Na to pytanie nie umiemy odpowiedzieć ani przed, ani w chwili, gdy pojawiają się trudności. Dopiero gdy są już za nami, rozumiemy dlaczego stanęły na naszej drodze. "


  • I JESZCZE JEDEN FRAGMENCIK:) z "Piątej góry"


    "W życiu każdego człowieka pewnego dnia wdziera się tragedia: czasem jest to zniszczenie miasta, śmierć dziecka, oskarżenie bez powodu, choroba, która okalecza na zawsze. Wtedy Bóg każe człowiekowi stanąć naprzeciw Niego twarzą w twarz i odpowiedzieć na Jego pytanie: "Dlaczego kurczowo czepiasz się egzystencji tak ulotnej i tak pełnej cierpienia? Jaki jest sens twojej walki?"
    Człowiek, który nie potrafi odpowiedzieć, poddaje się. Zaś ten, poszukuje sensu życia, uznaje że Bóg jest niesprawiedliwy i rzuca wyzwanie losowi. Wtedy z nieba spływa ogień, nie ten, który zabija, lecz ten, który burzy dawne mury i uświadamia człowiekowi jego prawdziwe możliwości. Tchórz nigdy nie dopuści, by jego serce zapłonęło tym ogniem. Jedynie czego pragnie, to by sytuacja wróciła do poprzedniego stanu, żeby mógł żyć i myśleć jak kiedyś. Natomiast odważni podkładają ogień pod tym, co stare - choćby za cenę ogromnego cierpienia - i porzucają wszystko, nawet Boga, i ruszają naprzód.
    "Odważni są zawsze uparci".

    Pan uśmiechał się radośnie z niebios - tego właśnie pragnął: aby każdy wziął w swoje ręce odpowiedzialność za własne życie. Ostatecznie dał swoim dzieciom dar największy ze wszystkich - zdolność wyboru i decydowania o swych czynach.
    Jedynie te kobiety i ci mężczyźni, w których sercach płonie święty ogień, mają odwagę się z Nim zmierzyć. I tylko oni znają drogę powrotu do Jego miłości, bo w końcu rozumieją, że tragedia nie jest kara lecz wyzwaniem.
    Eliasz przyjrzał się raz jeszcze swojemu życiu. Od chwili gdy porzucił warsztat ciesielski, przyjmował swą misję bez słowa sprzeciwu. Nawet jeśli była słuszna - a tak przecież sądził - nigdy nie miał sposobności sprawdzić, co działoby się na ścieżkach, na które zabronił sobie wstępu, z obawy, że utraci wiarę, oddanie, swą wolę. Uważał, że drogi zwyczajnych ludzi były bardzo niebezpieczne, bo mógł przyzwyczaić się i polubić je. Nie rozumiał, że on też był taki jak inni, choć słyszał anioły i choć od czasu do czasu Bóg wydawał mu rozkazy. Tak mocno był przekonany o tym, iż wie czego chce, że zachował się jak ci, którzy nigdy w życiu nie podjęli ważnej decyzji.
    Uciekał przed wątpliwościami, przed porażką, przed chwilami niepewności. Ale pan okazał się łaskawy i przyprowadził go na skraj nieuniknionego, aby mu pokazać, że człowiek musi wybierać, i że nie wolno mu godzić się na swój los. "

  • Moim powołaniem napewno nie jest samotność, źle się czuję nie mając nikogo a jak widzę matkę z dzieckiem to czuję okropne kłucie w sercu, nawet do koleżanek mi się łazić nie chce bo mają dzieci i rodziny, cieszę się ich szczęściem ale jednocześnie nie potrafię patrzeć na te szczęśliwe buzie i dzieci. Ktoś tu pisał że ma koleżankę samotną która się spełnia, ja nie jestem taka, ja się nie spełnię jako osoba samotna, najwyżej umrę starą zgorzkniałą panną, bo wiem że nie potrafię żyć bez rodziny, tylko wtedy poczuję spełnienie. Wierzę że moim powołaniem jest rodzina a jeśli tego nie będę miała no cóż, poradzę sobie ale to nie będzie życie a wegetacja. A wiecie jak bardzo boli jak się czyta że Bóg dał komuś coś po podmówieniu kilku dni Nowenny a ja odmówiłam 7 w różnych intencjach i nic nie dostałam z tego. Jak mam w takich chwilach wierzyć że Bóg istnieje. Wiem że wiele tak myśli tylko nie każdy ma odwagę to napisać. ''Proście a będzie wam dane'', ''wasze pragnienia pochodzą odemnie'' :)

  • Nie chcę tu obrażać Boga, ja gdzieś głęboko w sercu wierzę że On jest i nas słyszy i Kocham go tylko czasami mam wątpliwości. Nie powiem dostałam, naprawdę niesamowity spokój, czuję się jakby jakiś ciężar, kamień spadł mi z serca i rzeczywiście tak jak pisałam w poście 689 urosła mi bardzo pewność siebie, wcześniej wcale nie wierzyłam w siebie mimo ze inni mówili że jestem ładna, inteligentna, wykształcona, umie sobie poradzić, miła itd itd a niedługo będę miała pracę o której marzyłam, na razie pewnie tylko na rok, ale dobre i to, zaryzykowałam, rzuciłam interes poszłam na bezrobocie i może się uda mieć to co się chce przynajmniej w sferze zawodowej i za to jestem wdzięczna, nawet bardzo. Tylko kurcze od 1,5 roku odmawiam te modlitwy było i tak że dwie naraz odmawiałam, do tego dochodziło TS, wszystkie modlitwy do św. Rity, i jeszcze kilka innych, przetrząsnęłam chyba całe niebo i jak narazie dostałam tylko tyle spokój po półtorej roku. Powiem jeszcze jedno, czuję opiekę Boga, miałam kilka dziwnych zdarzeń które są dla mnie jakby nie z tego świata, ktoś mnie odciągał od popełnienia błędów a jak już coś popełniałam złego to się to odwracało na dobre w jakiś dziwny niepojęty dla mnie sposób. (mogę tu przytoczyć np jedno, mam problem z jedną częścią ciała, zawiasy mi wylatują i żeby z powrotem wstawić potrzebny jest lekarz, pewnego dnia znowu się to stało, a że nie miałam akurat wtedy czasu na lekarza, zostałam sama w domu jeszcze stało się to o piątej rano, więc ubrałam się i wybrałam się do przychodni, tylko całą drogę prosiłam Boga żeby to się samo wstawiło bo naprawdę nie miałam czasu jeździć po chirurgach, i wiecie co w cudowny sposób wstawiły się przed samą przychodnią:)) wiem, brzmi to komicznie ale tak jest. A dziś, dziś dowiedziałam się że jeden koleś z którym kiedyś byłam, w jakiś sposób kochałam zdradza żonkę, a drugi siedział w więzieniu za zabójstwo, z tego drugiego sama zrezygnowałam, czułam że coś nie tak z nim mimo że taki miły spokojny:)) mam podobno niezłą intuicję i zazwyczaj się nie myli:). Ależ się rozpisałam, he trochu głupot dla poprawy humoru:)
    P.S proszę pomódlcie się, niech Bóg mnie obdarzy wkońcu tą łaską o którą proszę.

  • Szczerze - boję się cokolwiek pisać, żeby nie wywołać kolejnej burzy...
    Jeśli jednak ma to być mój ostatni wpis przed wojną totalną, która się tutaj rozpęta, to dobrze, niech taka właśnie będzie moja ostatnia wypowiedź.



    To, co piszę, jest apelem do WSZYSTKICH, przestrogą i przypomnieniem i dla mnie, i dla Wszystkich. NIE jest wnikaniem, kto ma rację w jakiejkolwiek dyskusji (zazwyczaj każdy trochę ma) ani rozstrzyganiem na korzyść jakiejkowlek osoby wymieniającej poglądy w ostatnich czy innych wpisach!

    Po pierwsze, serce ściska, ilekroć patrzę na to, że wymiana zdań jest raniąca zamiast wpierająca. Spójrzcie na to forum z pewnej perspektywy. Po co my tu jesteśmy? Aby "jednym drugim brzemiona nosić", jak cytował kiedyś Kris. Bóg dał nas nam po to, abyśmy się wzajemnie za siebie modlili, dawali sobie świadectwa, przynosili pocieszenie i wzrastali KU BOGU. Jeżeli tak się nie dzieje, to nie Jego wolę pełnimy, lecz Złego i to Zły zaciera ręce i śmieje się jak szalony, bo jemu w to graj! My tu mamy się wzajemnie uświęcać i być ponad nasze zranienia, złość, brak tolerancji (na których to zranieniach, tak przy okazji, Zły bardzo lubi żerować). Mnie też nie zawsze jest przyjemnie, bo doskonale zdaje sobie sprawę, że niektórych moje wpisy mogą denerwować, ale też przepraszam, jeśli kogoś uraziłam. Jak kwiatek na pustyni wyrastają słowa Kasi (post 698) - skromne, proste i jednocześnie wypływające z troski o inne osoby. Życzę sobie i Innym, aby tylko takie były na tym forum. I nie, to nie oznacza, że nie można tutaj przyjść smutnym, zrozpaczonym, ze zwątpieniem i żalem w sercu, bo mamy poczucie, że Pan Bóg może nas wcale nie wysłuchał. Pamiętajcie tylko o jednym - nasze życie krótkie, Krzyż, który On nosił NIEWYOBRAŻALNIE ciężki i to dźwigany dla każdego z nas. Obyśmy i my znaleźli w sobie tyle miłości i wybaczenia dla innych, ile On dla nas. Takie mają być i nasze czyny, i myśli, i słowa... Jeśli nie są, to... Sami wiemy, co można z nimi zrobić: do kosza.
    Oczywiście, nie każdemu pisany równy stopień świętości, nie od każdego Bóg wymaga tyle samo i w taki sam sposób, ale na pewno dla każdego określił stopień duchowej doskonałości, który jak najbardziej dana osoba może osiągnąć. I tego się trzymajmy.

    Po drugie, ostatnio przeczytałam słowa, które są świetnym przypomnieniem dla nas Wszystkich - ja też biorę sobie je głęboko do serca. Ich sens jest taki: nie myślmy, że znaleźliśmy patent na Pana Boga (trochę jak w tym powiedzeniu, że złapaliśmy Pana Boga za nogi) i że skoro jedna modlitwa czy sposób uzyskania łaski się sprawdził lub sprawdził się u innych, to i u mnie, i zawsze będzie skutkował otrzymaniem np. pożądanej łaski czy dalszym rozwijaniem swojej wiary.
    Ta osoba trafiła w sedno! My się zmieniamy, różne są nasze potrzeby, a plany Pana Boga zawsze (przynamniej do pewnego momentu)... nieodgadnione. Może On teraz już nie oczekuje ode mnie więcej tego, co do tej pory robiłam? Może Jego Serce pragnie czegoś innego? Gdzie jeszcze mam się zmienić, co ulepszyć? Może więcej modlitwy, a może właśnie wcale nie o to chodzi? Może cokolwiek byśmy nie odmówili i bez względu na to, jak długo byśmy to czynili, to nie jest to, czego teraz oczekuje od nas nasz Pan? A może więcej postów, umartwień, ofiar? Jałmużny czy ofiarowanych odpustów? A może zapominam o swiętych obcowaniu i naszym obowiązku i przywileju modlitwy za dusze czyśćcowe? A może częściej do spowiedzi? A może należałoby dłużej i głębiej pobyć z Chrystusem obecnym w Eucharystii, w Tabernakulum lub podczas Komunii Świętej? Może lepiej i bardziej świadomie przeżywać Mszę Świętą? A może lepiej odnosić się do siebie i do innych? Może grzeszę pychą albo brakiem miłosierdzia? Zaniedbuję okazję do niesienia pomocy i czynienia dobra? A może Bóg chce, abyśmy czekali, czekali i czekali, bo to właśnie nas ostatecznie uświęci? A może czekamy na te inne osoby i inne zdarzenia, które On zaplanował, aby i nasze prośby zostały spełnione w pełni i z pełnym uszanowaniem naszych wszystkich, też duchowych, potrzeb? Może na modltwę wstawienniczą? A może nie dość Mu dziękujemy za nasze codziennie dary i oczekujemy cudu, który spadnie nam z nieba na głowę, a potykamy się o te, wydawałoby się, powszechne, jak zdrowie, dach nad głową czy wsparcie uzyskane chociażby od obcej osoby? Może w dłuższej perspektywie lepiej cierpliwie i kornie znosić przykre i bolesne rzeczy tu, na tej ziemi, niż to, co byśmy mieli odpokutować na tamtym świecie? A może za mało mówimy Bogu o tym, że Go kochamy? A może w głębi duszy jesteśmy oziębli dla Niego? A może Bóg kiwa głową z pobłażaniem i MIŁOŚCIĄ, bo On dla nas przygotował taką ucztę, że nasz żal do Niego i niepokój świadczą o tym, że kompletnie nic nie rozumiemy, mówiąc: "Bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi"? Może On czeka, aż zniknie wszelki opór, który stawiamy Jego woli - stawiając Mu ograniczenia, jak to też nasze prośby mają się spełnić i czego to my nie chcemy - bo paradoksalnie tylko wtedy jesteśmy otwarci na Jego dary? Itd. itp.
    Kto jest bez winy, niechaj rzuci kamień. Każdy z nas wie, ja również, gdzie jeszcze wiele mu brakuje. Mamy szczęście, bo gdyby Bóg był tylko Święty i Sprawiedliwy (czyli m. in. brzydzący się naszymi grzechami, które wymagają duchowego oczyszczenia), a nie Miłosierny, to marnie by wyglądał nasz los.




    Po trzecie, cytaty Gościa z "Piątej góry" Paula Coelho są godne przeczytania i wartościowe, i wierzę, że było to podane w dobrych intencjach. Chcę tylko przestrzec, że akurat ten autor niekoniecznie ma poglądy zgodne z katolickim. Nie oznacza to, że nie można go czytać i lubić, i że nie można wyciągnąć z nich dobrych rzeczy, ale trzeba mieć to też na uwadze, że nie wszystkie jego książki takie są i jego światopogląd ostatnio jest raczej pseudokatolicki, takie duchowe pomieszanie z poplątaniem.
    http://www.tajemnicamilosci.pl/ryzykowne-ksiazki/niebezpieczny-duch-ksiazek-paulo-coelho.html
    (stron jest więcej, wystarczy wpisać chociażby "Paulo Coehlo nie katolicki")



    To tyle. Przepraszam, że się tak makabrycznie rozpisałam. Ufam, że zrozumieliście, co chciałam tutaj przekazać: Więcej pokory i miłości, przypominam Wam i sobie. :-)

    I w ramach tej pokory przez jakiś czas zamilknę, żeby nikogo nie drażnić (ciekawe, ile wytrzymam). Pozostaję jednak z Wami myślami i modlitwą, i będę tutaj zaglądać.

    Małgosia

  • Małgosia mi też nie chodzi o to żeby się spierać, mam świetną lekkość psychiczną, i szkoda mi tego psuć narzekaniem. Chciałam tylko powiedzieć tyle, nasze pragnienia są pragnieniami Boga, jeśli o czymś marzymy to wierzę ze pochodzi to od Stwórcy (oczywiście jeśli nie szkodzi to drugiemu człowiekowi) Więc, nie pocieszajcie tekstami typu może wolą Boga jest coś innego. Jeśli chcecie coś mieć to walczcie o to do skutku i wierzcie że można to osiągnąć. Wiele można zdziałać własną podświadomością i modlitwą. Jeśli Bóg i tak zrobi po swojemu to po co dał te wszystkie modlitwy, po co mówi proście a będzie wam dane, jeśli zrobi co będzie chciał to po co wogóle się do Niego modlić i prosić o różne łaski, najlepiej siedźmy i czekajmy i tak nasza przyszłość jest zapisana gdzieś tam i nic nie zmienimy:)) Ktoś mi ostatnio powiedział ''Bóg da Ci wszystko czego chcesz tylko walcz o to a nie mów że taka wola Boga''

  • I jeszcze jedno, do Buni i wszystkich którzy nie widzą rezultatu swoich modlitw. Jeśli uważacie że to o co prosicie jest dla was dobre i jeśli naprawdę tego chcecie to walczcie, walczcie do końca nawet jeśli miałoby to trwać wiele dni, bo nagroda będzie najpiękniejszym zwycięstwem dla was. Wiem są czasami chwile zwątpienia ale to pochodzi od złego, wtedy ufajcie i wierzcie w sukces. I nie słuchajcie tekstów typu może wolą Boga jest coś innego. Bóg oczekuje czasami od nas większego zaangażowania, więcej włożonego trudu, sprawdza nas czy naprawdę tego chcemy czy tylko są to nasze chwilowe fanaberie. Bóg da wam wszystko tylko trochu cierpliwości, nie od razu Rzym zbudowano:)))

  • Małgosiu, pięknie napisałaś, Duch Święty prowadził Twoje palce po klawiaturze:)

    to ja zamieściłam cytaty z "Piątej Góry" ale, tak jak napisała Małgosia, tylko w dobrej wierze,
    w sumie nawet nie wiedziałam, że jego książki nie zawsze podobają się Kościołowi Katolickiemu,
    ale tak jak Małgosia napisała wyciągam z nich tylko to co dobre:)

    pozdrawiam i życzę wiele uśmiechu na te zimowe miesiące,
    Bóg z Wami

  • Justyna bardzo serdecznie dziękuję za Twoje słowa:) Jedno zdanie a może olśnić:) Czuję się jak byś mi dała w twarz i wielkie dzięki Ci za to:) Tak bardzo zapatrzyłam się w wolę Bożą, że zupełnie zapomniałam o swojej, którą On mi dał i ją szanuje. Zachowałam się jak zły sługa z przypowieści o talentach. Zakopałam go bo się bałam, że nie będzie to zgodne z wolą Bożą i czekałam na cud. Tylko, że cud się nie zdarzy dopóki sama nie zaryzykuje. Postanawiam od dziś zawalczyć o swoje marzenia, mam wiarę, odwagę, czyste intencje i serce, mogę walczyć na śmierć:) Tylko sił brak ponieważ bardzo jestem zmęczona. Jak na człowieka spadnie za dużo problemów na raz to nie ma rady, żeby się nie przewrócił, tylko jak tu się teraz podnieść? I jak walczyć z samotnością? Trzeba znaleźć słaby punk wroga, żeby go pokonać. Co jest słabym punktem samotności? Podpowiedzcie coś konkretnego:))
    Jeszcze muszę stoczyć wojnę w pracy zanim nie zwolnią ale już wymyśliłam co będę dalej robić, sama sobie będę szefem - nie będę czekać aż ktoś łaskawie mnie zatrudni:)

  • Bunia jesteś zmęczona to odpocznij i przemyśl na spokojnie co chcesz robić, nie spiesz się z niczym bo pośpiech jest złym doradcą (jak się człowiek spieszy to się diabeł cieszy) i nie szarp się rób wszystko co uważasz za słuszne ale na spokojnie. Zobaczysz, wierzę że wszystko się ułoży jeszcze. A może to o czym myślisz jest Wolą Bożą, tylko trzeba umieć wyciągnąć po to rękę i przed wszystkim spokój w działaniu:) Pozdrawiam

  • A jeśli chodzi o samotność, zależy jak rodzaj samotności, bo jeśli chodzi o drugą połówkę to chyba rzeczywiście zostaje tylko zdanie się na los, uzbrojenie się w cierpliwość a w odpowiednim czasie samo przyjdzie, nawet nie będziesz wiedziała kiedy, na siłę niczego wartościowego się nie zbuduje. A jeśli masz przyjaciół, znajomych, dobrych ludzi to może wychodź częściej do nich, umawiaj się. Nie wiem sama co Ci doradzić. Może tylko tyle uśmiechnij się i uwierz w siebie i w to że kiedyś będzie lepiej. Wiara czyni cuda

  • Witam Was kochani, ostanio nic nie piszę, bo tak jakoś pogrążyłam się w nienajlepszym nastroju i wolę pomilczeć. Jednak codziennie wchodzę na forum i cztam Wasze wpisy i tak czasami jest mi trochę lżej, czerpię siłę z waszej mądrości i sama siebie pocieszam. Musze trochę pomilczeć, może to mi pomoże, muszę się zmierzyć z własnymi słabościami, może coś po prostu przyjąć do wiadomości, bo pogodzić się z tym nie mogę.
    Bardzo Was proszę , nie zapomiminajcie o mnie, wspierajcie mnie swoją modlitwą, mimo że niezbyt często się do Was odzywam.
    W każdy wtorek modlę się w "naszych- waszych" intencjach, o co też Was gorąco proszę, wspierajcie mnie.
    Magda

  • Może przyda się Wam łyk wiedzy o tym, co czujemy i jak przeżywamy:

    "Chcę, bądź uzdrowiona" - http://www.deon.pl/czytelnia/czasopisma/zycie-duchowe/art,45,juz-wkrotce-nowy-numer-zycia-duchowego.html

  • Bardzo ciekawy artykuł, wszystko się zgadza. Kiedy pojawia się jakaś groźna choroba można liczyć na najbliższych, pomagają jak potrafią, po prostu są i wtedy cierpiącemu jest łatwiej. Najgorsze jest jak się cierpi na samotność, niby fizycznie wszystko jest ok. Najgorsze cierpienie jakie może spotkać człowieka to samotność. Nawet nie ma sposobu jej leczenia, ani specjalisty do którego się można udać, ani tabletki.
    Towarzyszyłam osobie cierpiącej i umierającej, przeszła wszystkie te postawy opisane w artykule, a na końcu była bardzo spokojna i pogodzona ze wszystkim. Wcześniej bardzo się bała, że sama umrze. Teraz ja się tego boję. Nikt nie zasłużył na samotność, więc dlaczego ona jest? Da się z nią na końcu pogodzić?

  • I jeszcze jedna wątpliwość: czy samotność pochodzi z wnętrza człowieka, czy z zewnątrz przychodzi? Dzięki za pomoc:)

  • Można wszystko przeżyć jak ma się poczucie kochania przez Boga, brak jego obecności jest największym cierpieniem jakie może spotkać człowieka. Zresztą św. Faustyna Kowalska w swoich widzieniach piekła opowiada o tym, że jedną z męk jakie cierpi dusza jest brak obecności Boga co jest największym cierpieniem.
    To jakby jedna sprawa
    Druga to taka, że żadne z ludzkich postanowień( posty, umartwienia itd) nie są tak skuteczne jak te dane przez Boga w czasie przez niego wyznaczonym i przyjęte w duchu bądź wola Twoja

  • Widzę, że chyba stronka się kończy kiedyś można było ją znaleźć w wyszukiwarce google teraz już nie albo ja nie moge szukać.

  • to jest mój blog - można go znaleźć na blog.wiara.pl - tytuł bloga: "Zapiski" :)
    na razie nie kończę pisania na nim, więc "stronka" wcale się nie kończy :D

    jeśli masz trudności w odszukaniu, to znaczy, że coraz mnie osób tu wchodzi: im więcej, tym pewnie wyżej dana "strona" jest w wyszukiwarce - na ale nie za bardzo znam się na pozycjonowaniu :)

    pozdrawiam serdecznie :)

  • Na początku powiem tak bardzo fajnie, że założyłaś tego bloga i dzięki, że moge tu pisać i za to, że kiedyś przychyliłaś sie do mojej prośby o umieszczani od razu wpisów na stronie ;)
    Byłem w innym miejscu i chciałem zobaczyć co się dzieje na blogu ale niestety nie mogłem go znaleźć w wyszukiwarce. Na swoim komp. mam zapisaną stronę więc łatwo ją odszukałem.
    Również pozdrawiam serdecznie

  • Wszystko, o cokolwiek byście się modlili i prosili, tylko wierzcie, że otrzymacie, a spełni się wam.
    Ewangelia Marka 11:24 (Biblia Warszawska)


    "Jak wielki jest Bóg, w którego wierzysz? Czy jest dla Niego coś niemożliwego? Kiedy się modlisz, czy wierzysz, że On jest w stanie uczynić to, o co prosisz, czy też modlisz się i powątpiewasz? Czy modlisz się z przekonaniem, że On może, czy też robisz to na wszelki wypadek, z założeniem, że nie zaszkodzi a pomóc może?

    Ludzie często proszą Pana Boga o coś, a w głębi serca i tak nie wierzą, że Bóg spełni ich prośbę. Jaki najczęściej jest wynik? Nie dostają tego, czego pragną.

    W Biblii przynajmniej kilka razy jest podkreślone, że jeżeli o coś Boga prosimy, to musimy wierzyć, że to od Niego otrzymamy. Należy jednak pamiętać jeszcze o jednej bardzo ważnej rzeczy, że Bóg nie musi spełniać naszych zachcianek, naszych próśb, jeżeli to nie jest zgodne z Jego wolą. Bóg nie jest automatem do spełniania naszych życzeń. On każdą naszą prośbę "filtruje" poprzez to, czy jest to dla nas dobre, czy przez daną rzecz Jego Imię będzie uwielbione itp. Nie obrażaj się więc na Boga, gdy nie otrzymasz tego, o co prosiłeś z wielką wiarą, gdyż On wie lepiej, co dla ciebie jest dobre. Zaufaj Mu również w tej kwestii."

  • I tutaj czasami pojawiają się wątpliwości z tym proszeniem, bo ty możesz z wiarą prosić a to i tak się nie spełni bo Bóg " filtruje" to jak ty to nazwałeś i uważa, że to nie będzie dobre dla Ciebie. Więc czasami trudno się w tym cytacie z pisma połapać. I nie jest to takie proste jak to opisałeś. I jedno co mnie zawsze zastanawia to to jak to możliwe przypuśćmy, że ja czy inni wybierają złe rzeczy i o nie proszą?
    Dlaczego złe ? A dlaczego nie, skoro Bóg nie wysłuchuje ich, czyli nie są dobre jak mi się wydaje! Bo przecież gdyby były dobre, dla mnie i dla mojego zbawienia to Bóg by wysłuchaj ich. Pytań jest mnóstwo a odpowiedzi mało

  • Witam Wszystkich!

    Ech, miałam zamiar dłużej zachować milczenie, ale jednocześnie od razu wiedziałam, że na początku grudnia i tak się na pewno odezwę. :-) Dlaczego?

    Chciałam przypomnieć (lub powiedzieć tym, którzy o tym nie wiedzą), że za niecały tydzień, w przyszły czwartek, 8 grudnia będziemy obchodzić Święto Niepokalanego Poczęcia Maryi. W tym dniu, w samo południe możemy skorzystać z Godziny Łaski i uprosić podczas niej Maryję różne łaski, przede wszystkim nawrócenia, ale też i inne, za którymi Nasza Mateczka się wstawi i które są zgodne z wolą Boga. A może nawet i takie, których nigdy sami byśmy się nie spodziewali otrzymać lub wyobrazić sobie.

    Matka Boża, objawiając się w Swoje święto w Montichiari we Włoszech 8 grudnia 1947 roku, powiedziała pielęgniarce, Pierinie Gilli:

    "Życzę sobie, aby każdego roku w dniu 8 grudnia, w południe obchodzono Godzinę Łaski dla całego świata. Dzięki modlitwie w tej godzinie ześlę wiele łask dla duszy i ciała. Będą masowe nawrócenia. Dusze zatwardziałe i zimne jak marmur poruszone będą łaską Bożą i znów staną się wierne i miłujące Boga. Pan, mój Boski Syn Jezus, okaże wielkie miłosierdzie, jeżeli dobrzy ludzie będą się modlić za bliźnich. Jest moim życzeniem, aby ta Godzina była rozpowszechniona.
    Wkrótce ludzie poznają wielkość tej Godziny łaski. Jeśli ktoś nie może w tym czasie przyjść do kościoła, niech modli się w domu".

    Ja prawdopodobnie będę miała możliwość spędzenia tej godziny w kościele, ale tak jak zostało napisane, można także modlić się w domu i jeśli nie ma możliwości wygospodarowania całej godziny dla uczczenia święta Maryi (co jest naturalnie trudne w samym środku dnia, będąc np. w pracy), można poświęcić tyle czasu, ile jesteśmy w stanie. Taki rodzaj łącznosci duchowej. Ważniejsze są nasze intencje i pamięć, to, że daliśmy z siebie tyle, ile mogliśmy.

    A jeżeli ktoś nie może być ani w kościele, ani w innym miejscu się pomodlić, to wiedzcie, że ja NA PEWNO będę zanosiła przed Maryję także Wasze intencje i prośby, WSZYSTKICH, którzy są na tym forum.

    I od razu pragnę uprzedzić (może niepotrzebnie, ale tak na wszelki przypadek) komentarze podające w wątpliwość sens tego typu specjalnych "godzin". Jasną rzecza jest, że możemy (i powinniśmy) modlić się zawsze i wszędzie, każdego dnia, i nasze prośby nie są spełniane jedynie wtedy, kiedy wypełnimy dodatkowe warunki. Nasze prośby zawsze są wysłuchiwane, a spełniane wtedy i w taki sposób, w jaki Bóg uzna to za najlepsze dla nas i Jego planu zbawienia.

    Myślę sobie raczej, że Maryja sama nas poprosiła o tę wyjątkową godzinę i sama obiecuje nam wstawienie się za naszymi prośbami, szczególnie w intencji nawrócenia innych. To Jej święto i Jej przywilej, podobnie jak się dzieje np. w Święto Wniebowzięcia. Jeśli więc tylko możemy spełnić Jej prośbę, to tym lepiej. A Ona jest przecież "łaski pełna" i czasem wystarczy, że Ją poprosimy, a niczego nam nie odmówi.

    Więcej na temat tego, jak można się modlić (krótko):
    http://adonai.pl/maryja/?id=91
    i o samej historii objawienia (długo):
    http://sanctus.pl/index.php?grupa=44&podgrupa=355&doc=300

    Pozdrawiam Was serdecznie. :-)
    Małgosia

  • Będzie to mój dzień modlitwy ( jak w każdy czwartek) więc na pewno pomodlę się za was i za siebie

  • Bardzo się cieszę, Kris. :-)

    A przy okazji przesyłam link do bardzo ciekawej (moim zdaniem) rozmowy o Adwencie: "Adwent to czas pustyni". Co ciekawe, okazało się, że jest w nim mowa i o Nowennie Pompejańskiej. :-)
    http://www.rozaniec.eu/index.php?m=Rosary&a=ShowRosarySectionArticle&rsa_id=890

  • Pamiętajcie, dzisiaj święto Niepokalanego Poczęcia Maryi, a w samo południe - Godzina Łaski. :-)

  • Małgosiu, dziękuję za przypomnienie:-)

  • Byłem o tej godzinie w Kościele, polecałem swoje prośby i również wszystkich, którzy się modlą za mnie

  • Mam pytanie do was moje drogie koleżanki a o modlitwie wzajemnej pamiętacie ;) czy to już odległy temat. Bo chce zapewnić, że u mnie trwa modlitwa za was/ Pzdr

  • Ja krótko, kilka zdań, bo niestety, ostatnio mam bardzo mało czasu.

    Kasiu, nie ma za co. :-)

    W czwartek podczas Godziny Łaski w kościele byłam i modliłam się również za Was wszystkich. Wierzę, że wszystkie moje prośby zostały wysłuchane i będą spełnione w odpowiedniej formie i czasie - na razie zauważyłam, że jedna z nich, dotycząca pomocy dla mojej koleżanki zaczęła się spełniać już następnego dnia! :-)
    I dziękuję tym wszystkim, którzy w tym dniu myśleli i wstawiali się też w moich intencjach. :-)

    A co do wzajemnej modlitwy, to pamiętam, a dodatkowo modlę się za Was codziennie. I też przy okazji dziękuję z całego serca za wszystkie modlitwy za mnie. :-)

  • witam wszystkich,ja oczywiscie modle sie dalej za was za nas,skonczylam nowenne pompejanska za mojego brata ,ale pozniej opisze moje przezycia z tym zwiazane a teraz chcialabym prosic was o modlitwe za mnie by mi sie jakos zycie ulozylo bo zjechalam do niemiec i zaczynam praktycznie wszystko od nowa.. dziekuje i pozdrawiam

  • Aniu - mówisz, masz. :-)

  • Po długiej przerwie znów się odzywam, jest mi okropnie, serce mi krwawi a im bardziej się modlę to tym bardziej dostaję w d...... .
    Tracę siły i wiarę w sens modlitwy, po modlitwie w ważnej dla mnie intencji dostałam koleny cis w łeb, jest źle, gorzej i coraz gorzej.
    Pomóżcie, proszę.
    Pewnie na jakiś czas znów zamilknę , co nie znaczy nie pamietam o was, ale nie mam siły ani choty pisać, tak mi ciężko i smutno( to mało powiedzane).
    Jeszcze raz proszę o zrozumienie i pomoc. Magda

  • Witam wszystkich!

    Dnia 18.10.2011 r. skończyłam swoją pierwszą nowennę pompejańską. Łaski, o którą prosiłam Matuchnę jeszcze nie otrzymałam, chociaż przez całą nowennę i teraz też, czułam i czuję się spokojna, bezpieczna, bo wiem, że nie jestem sama. Mateczka i Jej Najdroższy Syn nie zostawią mnie i mojej rodziny w potrzebie, tylko muszę jeszcze trochę poczekać. Ufam Jej bezgranicznie, a całe swoje życie i życie moich najbliższych oddałam w ręce Mojego Pana Jezusa Chrystusa. JEZU UFAM TOBIE, TY SIĘ TYM ZAJMIJ!
    Pozdrawiam wszystkich i życzę Wesołych Świąt

  • Witam, dawno się nie odzywałam, sprawy się pokomplikowały jeszcze bardziej. Bardzo was wszystkich proszę o modlitwę za mnie. Już nie wiem jak dalej żyć, już nie ma siły, nadziei ani celu. Modliłam się sama ale nic z tego. Bardzo was proszę o modlitwę za mnie.

  • Drogie kolezanki Agnieszko i Bunia. Modle sie za wszystkich uczestnikow tego forum w kazda niedziele. Dzis tez bede sie modlic dodatkowo za Was.Ufam, ze moja modlitwa pomoze w rozwiazaniu Waszych problemow.

    Gdybym sie nie odezwala przed swietami to zycze wszystkim spokojnych i pogodnych Swiat Bozego Narodzenia, wielu glebokich przezyc i refleksji a takze blogoslawienstwa Bozego na kazdy dzien Nowego Roku.

    Ufajcie Panu Bogu a wszystko bedzie dobrze

  • Witam. Również i ja chciałam podzielić się z Wami swoim świadectwem. Otóż pierwszy raz Nowenne Pompejańską zaczęłam odmawiać ponad rok temu. W moim życiu działo się źle z powodu pewnej sytuacji, która dla mnie samej była nie do rozwiązania. Pewnego razu natrafiłam właśnie na tę nowennę (wydaje mi się, iż nie był to przypadek ). Na początku miałam różne myśli z nią związane.. Mimo iż czasami odmawiałam różaniec, podjęcie się tej pięknej a jakże wymagającej modlity rodziło u mnie pewne obawy. Nie wiedziałam czy temu podołam. Lecz cały czas coś mnie do niej ciągnęło i w końcu postanowiłam ją odmówić. Początkowe dni były dla mnie bardzo trudne. Wydaje mi się,że zły działał i zniechęcał mnie do tej Nowenny. Ja jednak uparcie i cierpliwie modliłam się o pomoc do Ukochanej Mateńki. Całym sercem wierzyłam, że zostanę wysłuchana, mimo,że nic ku temu nie wskazywało, a wręcz było coraz gorzej. Po ludzku bałam się, lecz moja wiara i ufność przewyższały mój strach. Po zakończonej Nowennie miałam wielką radość w sercu,że wytrwalam do końca.. Dwa dni później zaczęło się dziać coś niesamowitego. Matenka wyjednała mi łaskę u Boga, o którą tak bardzo prosiłam. Dla mnie był to wielki cud. Wszystko zaczęło się zmieniać na lepsze :) Oprócz łaski, o którą prosiłam, otrzymałam również wiele innych tj. wewnętrzny spokój, łaskę wytrwania w tej przepięknej Nowennie i wiele innych. Teraz jest ten czas, kiedy odmawiałam ją po raz drugi, dziś 10 dzień błagalnej. Jest ciężko, wiele przeciwności, ale ufam, że także tym razem Nasza Ukochana Mateńka pomoże mi wytrwać. Choć sprawa jest także po ludzku nie do rozwiązania głęboko wierzę,że Maryja mnie nie opuści...
    Pozdrawiam wszystkich serdecznie :)

  • Ja chciałam podziękować za wszystkie życzenia i też złożyć je Wam. :-)

    Ostatnio pojawiły się różne, bardzo osobiste wpisy, co sprawia, że życzę Wam, aby przyjście Dzieciątka na ten świat przyniosło Wam spokój ducha i zapowiedź rozwiązania Waszych problemów. Choć to Jezus jest Królem i to my spieszymy do Niego, aby ofiarować Mu nasze dary, to w swym Miłosierdziu i On hojnie obdarza nas tym, co dla nas najlepsze. Wielu łask, duchowych i innych, oraz radości z tego, że Pan tak nas wszystkich kocha, że zszedł nawet do nas na ziemię! Niech to będą prawdziwe Narodziny Miłości!

  • Droga Elu dziękuję za Twoją modlitwę. Bardzo dużo to dla mnie znaczy. Chciała bym się podzielić radością, że moja nowenna została wysłuchana, ale niestety tak nie jest, póki co nadal trwam w tym zamęcie i nie widzę wyjścia. Ale nadal liczę na cud i myślę, że to dzięki Twojej modlitwie. Chciałabym wytrwać do końca, ale nie wiem czy dam radę

  • Droga Buniu

    Z pewnoscia dasz rade i dotrwasz do konca. Ja wierze w Ciebie. Jak sama kiedys napisalas jestes silna kobieta, goralka. Wiem sama po sobie, ze jesli cos sie robi i bardzo trudno to przychodzi to nagroda bedzie wieksza. I radosc tez duzo wieksza. Dlatego ja wiem ze poradzisz sobie. Pozdrawiam

  • Ja w nowennie prosiłam m.in. o pracę dla niepełnosprawnego brata i o poprawę moich trudnych warunków pracy.
    Te dwie intencje spełniły się, pomimo, że jeszcze nie skończyłam części dziękczynnej (jestem w trakcie). Uważam obie te sprawy za cud!

    Było mi bardzo trudno ją odmawiać. Byłam bardzo, bardzo zmęczona fizycznie i wyczerpana psychicznie. Zdarzało mi się, że nie odmawiałam jej w danym dniu, ale dopiero w następnym lub odmówiłam tylko część a w kolejny dzień dokończyłam. Ale trzymałam się jej rozpaczliwie, bo już nie wiedziałam, co zrobić.

    Matka Boża widać widziała, że chęci są, ale sił nie starcza.

    Mam nadzieję, że następną nowennę odprawię już lepiej, bo czuję też, że Matka Boża uczy mnie modlitwy. I bardzo chcę odmówić tą następną nowennę pięknie "bez usterek". Jak najpiękniej!

    Nie wiem, czy mam rację, (może nie mam) ale według mnie tu chodzi o wytrwałość, aby modlić się dalej mimo trudności i przerywanie całej nowenny z powodu tego, ze w jednym dniu nie udało się odmówić - jest moim zdaniem niepotrzebne. Lepiej kontynuować i przedłużyć czas odmawiania o ten jeden dzień. Inaczej można się zniechęcić.

    Myślę, że w wierze i w miłości nie chodzi o "aptekarskie" odmierzanie składników.

    Nie wiem, czy mam rację moi Kochani. Mimo to napisałam ten post, bo może się przyda komuś, kto bardzo potrzebuje nowenny, a komu nie udaje się "bezusterkowo" odmówić tej nowenny z różnych powodów.

    Ja już planuje kolejne nowenny, bo teraz czuję potrzebę odmawiania różańca, aż trudno uwierzyć, bo z modlitwą u mnie było kiedyś kiepsko.

  • Klara, masz absolutną rację, zgadzam się z Tobą w 100%! Moim zdaniem, trafiłaś w samo sedno. :-)
    Pozdrawiam Cię serdecznie.

  • Witam wszystkich serdecznie,

    jest to forum o Nowennie Pompejanskiej, ale ja chciałam się pochwalić tym, że rozpoczełam Tajemnicę szczęścia (od 2listopada) - i to dzięki Wam - forumowiczom - bo to od Was dowiedziałam się o tej szczególnej modlitwie, nie jest mi łatwo, nie umiem się skupić, cały czas mam wrażenie, że za mało się staram, że za mało jestem skupiona, wszystko mnie rozprasza, przez co czasami jestem rozdrażniona i zła na siebie, ale cieszę się, że rozpoczęłam TS(mam nadzieję, że wytrwam) - dziękuję Wam za to i za wiele więcej, dziękuję Wam przede wszystkim za modlitwę, za wspólnotę, za to że dzięki Wam moja wiara stała się lepsza, (choć do doskonałości bardzo wiele mi brakuje), dziękuję Wam za wsparcie przy odmawianiu Nowenny Pompejańskiej, Wasze wpisy dodawały mi siły i nadziei, były dla mnie inspiracją:)

    cieszę się bardzo, że kończę ten rok i rozpoczynam nowy z TS,

    W nowym roku 2012 życzę Wam wszystkim spokoju ducha, wielu radości, zdrowia, aby dobry Bóg prowadził Was swoimi ścieżkami, i aby na tych ścieżkach było więcej radości, aby Wasze problemy zostały rozwiązane, aby Wasze modlitwy zostały wysluchane,
    aby ten nowy rok był lepszy od poprzedniego,
    Bóg z Wami.

    Pozdrawiam. Kasia

  • Modlę się trzeci dzień, mija moje zranienie mniej boli, jestem o wiele spokojniejsza, bardzo chcę wytrwać bo modlę się za kogoś

  • Kasiu, jako członek tej naszej wspólnoty dziękuję za Twój wpis i życzenia. :-) A jako osoba, która też odmawia TS, bardzo się cieszę, że zaczęłaś tę modlitwę. :-) Wszyscy wiemy dobrze, że podczas każdej długotrwałej modlitwy (zwłaszcza takiej) są momenty trudne i wyczerpujące, ale nie dawaj się im zwieść. Chociażby z tego względu, że skoro zaczęłaś tę modlitwę, to Bóg na pewno zadba o to, abyś ją dokończyła. :-)

    Tak więc Kasiu i Ateno, z Bożą pomocą na pewno wytrwacie i tego Wam serdecznie życzę. Pamiętajcie, o czym już kiedyś pisały tu inni, zawsze możecie prosić przed modlitwą o pomoc duchową Ducha Świętego, Maryję, swego Anioła Stróża czy swojego Świętego-opiekuna, aby nad Wami czuwali. A i osoby z tego forum będą na pewno wspierać Was swoją modlitwą. :-)

  • bł. Elżbieta od Trójcy Przenajświętszej († 1906)

    "Dobrze jest modlić się wzajemnie za siebie i spotykać się przy Bogu... Tam nie liczy się ani odległość, ani nie ma rozłąki."

  • zaczelam odmawiac NP w pewnej intencji, pelna nadzieji, ufnosci...nie skonczylam nawet czesci blagalnej gdy w intencji o ktora sie modle dziejesie tak strasznie zle ze nie widze dalszego sensu ciagniecia tego. wciaz chce tego o co prosze ale sytuacja jest juz tak beznadziejna ze chyba nic nie pomoze. a moze dzieje sie zle bo tak ma byc i to o co sie modle ma sie zakonczyc? nie wiem co mam myslec. nie widze sensu tej nowenny juz. wszystko wyglada bardzo zle. wyje z rozpaczy i nic nie jest lepiej. a moze za slabo sie mogle? nie tak jak Maryja tego chce? i to kara za to ze rozaniec odmawiam podczas jazdy autobusem i w innych sytuacjach gdy moje mysli nie sa niczym szczegolnym zaprzatniete? moze powinnam kleczec z pochylona glowa? tylko ze jak tak probuje to za nic mi nie wychodzi, mecze sie, nudze i odkladam na pozniej i pozniej az raz niewiele brakowalo a bym przerwala...za to jak odmawiam kiedy np sprzatam jest mi lepiej.moze Maryji nie podoba sie to i kaze mnie takim obrotem spraw? mam tyle watpliwosci ze juz sama nie wiem czy ja wogole wierze w spelnienie....co o tym myslicie?

  • a najgorsze jest to ze tak bardzo boje sie ze nie otrzymam laski o ktora prosze ze podchodze do tego wszystkiego z rezerwa...taka beznadziejnosc mnie dopadla ze juz nawet myslalam zeby ze soba skonczyc. sytuacja o ktora sie modle z dnia na dzien wyglada dramatycznie bez cienia nadzieji na poprawe...ludzie, pomozcie. napiszcie jakich lask doswiadczyliscie, jak bylo u was...prosze....

  • Serafinko kochana!

    Nie upadaj na duchu, nawet jeśli jest tak źle, że nic, tylko ciemność i rozpacz. Oczywiście, nie znam wyroków Bożych, ale myślę sobie, że to, co sie dzieje teraz w Twoim życiu, to na pewno nie jest kara. Bóg JEST miłosierny, inaczej by nie zesłał na ziemię swego Jedynego Syna, aby nas zbawił. Nie daj się zwieść podstępnemu myśleniu, że Jezus mści się za Ciebie za to, ze np. "źle" odmawiasz Nowennę do Jego Matki, że czasem Twoje myśli błądzą albo że Twoja pozycja ciała jest "niegodna". Każda pozycja jest dobra, a Bóg rozumie nasze skołatane myśli i serca, chaos i strach, bo przecież najważniesze jest to, że duchowo przylgnęłaś do Maryi, a przez Nią - do Niego. Pamiętaj, że kto jest z Chrystusem, to ZAWSZE zwycięży, bo Chrystus zwycięża!

    Może ta sytuacja to właśnie to, co miało się zdarzyć; może dzięki zamętowi i nasileniu się dramatyzmu, odsiecz duchowa, jaką otrzymasz dzięki wstawiennictwu Maryi, zadziwi wszystkich zainteresowanych i objawi, jak naprawdę WIELKI jest Bóg... Nie wiem, ale wiem, że i u mnie sytuacja była ciężka i ja normalnie bym nie umiała niczego rozwiązać, ale "jakoś" tak się stało, że moja prośba została wysluchana. A takich świadectw jest tu wiele. Na tej i na innych stronach. Tylko nie przestawaj się modlić, nawet jeżeli masz poczucie, że Twoja modlitwa nie podoba się Bogu, nie jest Jego godna, a sytuacja staje się tak zła, jakby to sam Zły działał. Niech sobie wyje, to jego ostatnie podrygi.

    Każdy z nas wie, ja doskonale też, że czasem modlimy sie tak, że wydaje nam się, że nie ma gorszej modlitwy, nie ma osoby bardziej obrażającej Boga swoim brakiem koncentracji, powierzchownością, lenistwem duchowym, ale to nic - ważne, żeby oddać te nasze wady i niedoskonałości Bogu, mówiąc Mu np. że "przepraszam, ale teraz tak tylko umiem i mogę. Mimo tego weź mój wysiłek i moją modlitwę, Panie, to moje zmęczenie i zwątpienie, aby złączone z Twoją najświętszą ofiarą przyniosło dobro." Czy Bóg odmówi takiej prośbie swego pokornego sługi? NIE. :-)

    Klara ostatnio nam przypomniała, że Miłość nie jest odmierzana aptekarską pipetką - Miłość Boga jest nieograniczona, a my mamy prawo schronić się w Jego Miłosierdziu. Oddawaj wszystko, co przeżywasz Bogu, a Bóg da Ci wszystko.

    Ściskam Cię mocno i na pewno będę się za Ciebie modliła, a znając nasze forum, nie ja jedna. :-)

  • Chciałam tylko jeszcze dodać, może to komuś pomoże, że ja czasami mam tak, że jak mi się nie chcę modlić, jakieś takie znużenie duchowe mnie ogarnia lub zaczynają mi się pojawiać myśli o bezsensie tego wszystkiego, to TYM BARDZIEJ się modlę, jakby na przekór temu podszeptowi. To może jest trochę paradoksalne, ale im mniejszą mam ochotę się modlić, tym szybciej się za to zabieram i bardziej widzę, że jak bym przestała, to zrobiłabym uprzejmość nie sobie, ale Złemu. Czasem myślę, że może właśnie w takich chwilach coś tam się dzieje dobrego ponad moją głową i tym ważniejsza jest moja wytrwałość i niezbaczanie z drogi.

    Może więc można powiedzieć, że czasami moją metodą wytrwania w modlitwie jest postępowanie zgodne z zasadą "im mniej mi sie chce, tym bardziej chyba powinnam". :-)

  • Cześć Serafinko
    Cóż Ci mogę powiedzieć, nie wiem w jakiej intencji się modlisz. Na pewno to nie jest kara i nie modlisz się źle. A dlaczego się tak wszystko skomplikowało? Zobaczysz jak wytrwasz do końca. "Kto wytrwa do końca ten będzie zbawiony". Twoje życie ma ogromną wartość w oczach Bożych, a cierpienie jest po to, żebyś się już nie bała, że nie otrzymasz łaski o którą prosisz. (Wiem, że to dziwnie brzmi, nie umiem tego wytłumaczyć, nie będzie miało znaczenia czy otrzymasz laskę czy nie, będziesz gotowa na to, jakie Pan Bóg wymyśli rozwiązanie).
    Nie widzisz sensu ciągnąc tego jak tak jest beznadziejnie. Z własnego doświadczenia powiem Ci, że jest sens, lepiej żebyś była pod szczególną opieką Matki Bożej teraz jak jest tak beznadziejnie. To twój dowód miłości, łatwo kochać kiedy jest dobrze. Wiem i nie łatwo mi się to mówi, bo sama nieraz obrażałam się na Boga.
    Kiedy mija cierpienie i otrzymuje się łaskę, zapomina się nagle o wszystkim co było złe (jak kobieta z rodzeniem dziecka). Nie wiem kiedy to wszystko minie i jak się sprawy zakończą, ale na końcu będziesz szczęśliwa.
    Ja w trakcie nowenny miałam takie komplikacje życiowe, że wprost klepałam zdrowaśki, nawet nie wiem czy nie pominęłam jednego dnia, ale wytrwałam do końca, bo nie chodzi o ilość tylko o miłość. Matka Boża cały czas z tobą się modli. Bądź spokojna to tylko burza, która chwilę mnie.
    P.S. Nie otrzymałam łaski, o którą prosiłam, też miałam dramatyczne chwile zwątpienia, ale wytrwałam do końca i ma spokój i siłę, bardzo się zmieniłam, na lepsze.

  • Dziekuje za slowa otuchy. Jakie to przykre, ze wokol nas jest tyle ludzi a jedynie na forach internetowych znajdija dzie ludzie- zupelnie obcy, a potrafiacy dac tyle otuchy i ciepla niz niejeden bliski. Wiekszosc jest zapatrzona w siebie, swoje problemy. Ale jak to ty masz problem to juz nikt nie ma czasu a two problem to glupota...naprawde przykre...tym bardziej wam dziekuje, ze w ogole jestescie.

  • To prawda. Nie wszyscy ale zdecydowana większość bliskich nie potrafi pomóc cierpiącemu, albo nie chcą, zachowują się tak jak by się bali, że zarażą się cierpieniem. "Masz problem zrób sobie wolne" albo "twoje problemy to nic w porównaniu z moimi, bo ja..." i zaczynają opowiadać o sobie. A wystarczy tylko być cierpliwie słuchać, to naprawdę bardzo wiele znaczy, nawet nie musza pomagać bo czasem się nie da. Ale w Wielkim Poście biegają na Drogę Krzyżową i tego się nie boją, to jest dla mnie nie zrozumiałe. O moich problemach nikt z bliskich nie wie, pisze sobie raz od czasu na tym forum, żeby nie kisić tego w sobie i ty też Serafinko pisz ile chcesz i co chcesz, żeby wyrzucić to z siebie i żeby ktokolwiek zwrócił uwagę, to przynosi ulgę. :)

  • św. o. Pio (1887 - 1968)

    Pewnym znakiem Bożej miłości są przeciwności (burze), jakie nas nawiedzają. Nie jest to tylko moje osobiste przekonanie; przecież Pismo św. mówi, że pokusa stanowi swoistą próbę w zjednoczeniu się duszy z Bogiem: „Synu, jeżeli masz zamiar służyć Panu, przygotuj swą duszę na doświadczenie” (Syr 2, 1). Moi kochani, jest to wymowny znak najbardziej intymnej obecności Boga w duszy: „Będę z nim w jego utrapieniu” (por. Ps 91, 15). Z tej racji św. Jakub Apostoł zachęca dusze do radowania się z utrapień w przeciwnościach i gdy doznają skutków nawałnicy pokus: „Za pełną radość poczytujcie to sobie, bracia moi, ilekroć spadają na was różne doświadczenia” (Jk l, 2). To wyjaśnia, dlaczego za udział w walce otrzymuje się nagrodę, a im bardziej dusza walczy, tym bardziej mnożą się palmy zwycięstwa. A jeśli nam wiadomo, że każdemu odniesionemu zwycięstwu odpowiada jakiś stopień wiecznej chwały, to jakże mamy nie cieszyć się, gdy widzimy tyle zwycięstw odniesionych w ciągu życia?

  • Kris, cieszę się, że podałeś ten cytat. To mi przypomina, jak ojciec Pio przywoływał słowa św. Pawła: "Postanowiłem bowiem, będąc wśród was, nie znać niczego więcej, jak tylko Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego".
    Są sytuacje, w których trudno/bardzo trudno/wręcz niemożliwe wydaje się, że coś może przynieść ulgę. Tak po ludzku. Mnie w takich sytuacjach czasami jedyne pocieszenie przynosi właśnie myśl, że to trudne doświadczenie ofiarowywane Bogu wraz Jego Męką ma przynajmniej jakiś sens - może ja będę lepszym człowiekiem, może na świecie komuś to pomoże...
    Dzisiaj dzięki tym refleksjom i pamięci o zwycięstwie łatwiej będzie mi się modlić, a ostatnio idzie mi jakoś ciężej, łatwo i często się dekoncentruje. Dziękuję. :-)

    Buniu, Twoje słowa: "Nie wszyscy, ale zdecydowana większość bliskich nie potrafi pomóc cierpiącemu, albo nie chcą, zachowują się tak jak by się bali, że zarażą się cierpieniem." - bardzo trafne to o obawie zarażenia się cierpieniem, bo przecież to jednak pewien wysiłek dać z siebie trochę więcej osobie, która potrzebuje pomocy. Nie powiem, mnie samej nie jest zawsze łatwo "wyjść poza siebie", bo łatwiej i wygodniej zajmować się tym, co przyjemne i niewymagające.
    A skoro już była mowa o ojcu Pio, to znów przypomianają mi się jego słowa: "O, gdyby ludzie wiedzieli, jak hojnie, jak stokrotnie wynagradza Bóg każdy, choćby najmniejszy uczynek, spełniony dla Jego Miłości!".

    Serafinko, jak u Ciebie? Mam nadzieję, że Twój duch walczy i że nie przestałaś się modlić. Pamiętaj, nie jesteś tutaj sama. :-)
    I pamiętaj też o tym, że oddałaś się opiece Matki Bożej i, jak już pisała choćby Bunia, Ona cały czas się z Tobą modli i czuwa nad Tobą. Wierz mi, mówię to z własnego doświadczenia, właściwie nie ma takiej sprawy, w której Nasza Orędowniczka by nam nie pomogła. To niesamowite, ale tak właśnie jest - Ona ZAWSZE wstawia się za mną i za tymi, za którymi proszę, a nawet myśli o takich rzeczach, o których człowiek by w ogóle nie pomyślał. Czyni to także wtedy, gdy myślę, że nic z tego nie będzie albo w nawale spraw nie poświęcam, oprócz modlitwy, zbyt wiele uwagi danej kwestii. Ona jednak pamięta. Jeżeli modlisz do Niej i to na różańcu, Ona w odpowiednim czasie i w wiadomy sobie sposób Ci pomoże. I to będzie najlepsze rozwiązanie.
    Nie trać zatem nadziei i trzymaj się mocno Jej matczynej ręki. Ona Cię z tej trudnej sytuacji wyciągnie i pocieszy.

  • Miło, że ktoś zapytał :) U mnie nie jest lepiej aczkolwiek któregoś dnia idąc ulicą usłyszałam w duszy: "Musisz nam bezgranicznie zaufać. Bez tego nie możemy działać. Oddaj nam się, wszystko się ułoży". Stanełam, spojrzałam w niebo i choć dłuższą chwilę się wahałam oddałam się cała Matce i Jezusowi. Od tamtej chwili jestem dużo spokojniejsza choć wciąż okropnie obawiam się tego, co mnie czeka. Modlę się o to, bym bez cierpienia potrafiła zaakceptować wolę Bożą...
    Dziękuję za słowa otuchy. Takie wpisy naprawdę wiele dla mnie znaczy. Pozdrawiam

  • Nie piszę ostatnio nic bo nawet nie mam sił. Tak ja wy przeżywam upadki, czasami nie rozumiem Boga i nawet już nie staram się zrozumieć bo i tak tego nie zdołam pojąć. Przeżywacie trudności nie martwcie się nie jesteście sami. Co zauważyłem i jest jakby pewne, to to, że im więcej się modle itd, tym przeżywam większe trudności co mnie martwi. Czasami nawet pojawiają się takie myśli, że przestaje wierzyć w Boga, że to tylko jest Bóg, który nakłada cierpienie na człowieka wierzącego a nie mu pomga


  • Św. Faustyna:
    "Jezus dał mi poznać, jak dusza powinna być wierną modlitwie, pomimo udręczeń i oschłości, i pokus, bo od takiej przeważnie modlitwy zależy urzeczywistnienie nieraz wielkich zamiarów Bożych; a jeżeli nie wytrwamy w takiej modlitwie, krzyżujemy to, co Bóg chciał przez nas dokonać albo w nas. Niech słowa te wszelka dusza zapamięta: «A będąc w ciężkości, dłużej się modlił»" (Dz. 872).

    Proszę, nie upadajcie na duchu. Bóg nas zna, nie dałby nam niczego, czego nie dalibyśmy rady udźwignąć, jakkolwiek ciężkie i okrutne nam się to wydaje. Wiem, że to w takich chwilach może być mało pocieszające, ale przecież cierpienie nie może trwać wiecznie - po Męce i śmierci Chrystusa było Jego Zmartwychwstanie...

  • Dziękuje bardzo za ten cytat bardzo mnie wzmocnił. Na szczęście nie mam problemu (jeszcze) z modlitwą lecz wydaje mi się nie skuteczna. I ciągłe wrażenie odrzucenia przez Boga jakiegoś potępienia itd, nie ma większego cierpienia jak brak obecności Boga w życiu i duszy człowieka. Wszystko nie ma sensu, szukasz tylko światełka, które pomoże ci odzyskać Boga. Zostaje tylko zaufanie, że to wszystko ma sens lecz przychodzą takie momenty... doskonale rozumiem wszystkich wierzących przeżywających trudności.
    Dzięki Małgorzato,że jesteś.

  • Takie chwile zwątpienia jak Wy, ja też przeżywam. Najbezpieczniej czuję się w kościele i z różańcem w ręku. Czasami tylko dopada mnie takie zwątpienie, że im więcej się modlę, tym jest coraz gorzej. Po takich przemyśleniach zaraz karcę się w myślach i spływa na mnie taki błogi spokój, że przecież nie jestem sama w tym moim "dramacie", że Mój Zbawca jest przy mnie. I tak trwam na modlitwie i czekam na pomoc od Mojego Przyjaciela.
    Pozdrawiam wszystkich i z Panem Bogiem

  • Trwam w nowennie w kolejnej intencji, dwie poprzednie były bezskuteczne mimo ogromnej wiary lub jeszcze czas łaski nie nadszedł. Teraz z każdym "Zdrowaś..." przychodzi zwątpienie, jaki to ma sens, po co i znowu to nic nie da, ale trwam i bardzo chce ją skończyć. Modle się tylko po to żeby nie mieć czasu na myślenie i postanowiłam, że im więcej go będę mieć tym więcej się będę modlić na Różańcu, prosta modlitwa i zajmuje dużo czasu. Tym razem wiara w skuteczność tej nowenny jest bardzo mała, jak za poprzednim razem nic nie pomogło to niby dlaczego teraz. Czasem tylko przemknie myśl, że może kiedyś tam doczekam. Wiem, że moja modlitwa jest bezsensu, ale nie umiem inaczej.

  • Już dziękowałem Tobie Małgorzato ale jeszcze raz to zrobie za modlitwę i słowa kierowane do mnie i do innych. Również pomodliłęm się za Ciebie dzisiaj. I dziękuje za modlitwe dzisiejszą Tobie i tym, którzy modlą się dzisiaj

    A do koleżanki Buni:

    św. Jan od Krzyża († 1591)

    "Nie zaniedbuj się w modlitwie, a kiedy poczujesz trudności i oschłość, dla tego samego trwaj na niej, ponieważ Bóg niekiedy chce zobaczyć to, co jest w twej duszy, a czego się nie widzi w czasie pomyślności i słodyczy." Stopnie doskonałości

  • Ksiądz podczas wizyty duszpasterskiej powiedział, że nie ma modlitwy nie wysłuchanej. Moja ufność w Panu i nadzieja są jeszcze większe.

    Jezus mówi do duszy:

    "Dlaczego zamartwiacie się i niepokoicie? Zostawcie mnie troskę o
    wasze sprawy, a wszystko się uspokoi. Zaprawdę mówię wam, że każdy
    akt prawdziwego, głębokiego i całkowitego zawierzenia Mnie wywołuje
    pożądany przez was efekt i rozwiązuje trudne sytuacje. Zawierzenie
    Mnie nie oznacza zadręczania się, wzburzenia, rozpaczania, a później
    kierowania do Mnie modlitwy pełnej niepokoju, bym nadążał za wami;
    zawierzenie to jest zamiana niepokoju na modlitwę. Zawierzenie
    oznacza spokojne zamknięcie oczu duszy, odwrócenie myśli od udręki i
    oddanie się Mnie tak, bym jedynie Ja działał, mówiąc Mi: Ty się tym
    zajmij.

    Sprzeczne z zawierzeniem jest martwienie się, zamęt, wola
    rozmyślania o konsekwencjach zdarzenia. Podobne jest to do
    zamieszania spowodowanego przez dzieci domagające się, aby mama
    myślała o ich potrzebach gdy tymczasem one chcą się tym zająć same,
    utrudniając swymi pomysłami i kaprysami jej pracę. Zamknijcie oczy i
    pozwólcie Mi pracować, zamknijcie oczy i myślcie o obecnej chwili,
    odwracając myśli od przyszłości jak od pokusy.

    Oprzyjcie się na Mnie wierząc w moją dobroć, a poprzysięgam wam na
    moją miłość, że kiedy z takim nastawieniem mówicie: „Ty się tym
    zajmij”, Ja w pełni to uczynię, pocieszę was, uwolnię i poprowadzę.

    A kiedy muszę was wprowadzić w życie różne od tego, jakie wy
    widzielibyście dla siebie, uczę was, noszę w moich ramionach,
    sprawiam, że jesteście jak dzieci uśpione w matczynych objęciach.
    To, co was niepokoi i powoduje ogromne cierpienie to wasze
    rozumowanie, wasze myślenie po swojemu, wasze myśli i wola, by za
    wszelką cenę samemu zaradzić temu, co was trapi.

    Czegóż nie dokonuję, gdy dusza, tak w potrzebach duchowych jak i
    materialnych, zwraca się do mnie mówiąc: „Ty się tym zajmij”, zamyka
    oczy i uspokaja się! Dostajecie niewiele łask, kiedy męczycie się i
    dręczycie się, aby je otrzymać; otrzymujecie ich bardzo dużo, kiedy
    modlitwa jest pełnym zawierzeniem Mnie. W cierpieniu prosicie, żebym
    działał, ale tak jak wy pragniecie... Zwracacie się do Mnie, ale
    chcecie, bym to ja dostosował się do was. Nie bądźcie jak chorzy,
    którzy proszą lekarza o kurację, ale sami mu ją podpowiadają. Nie
    postępujcie tak, lecz módlcie się, jak was nauczyłem w
    modlitwie „Ojcze nasz”: Święć się Imię Twoje, to znaczy bądź
    uwielbiony w tej moje potrzebie; Przyjdź Królestwo Twoje, to znaczy
    niech wszystko przyczynia się do chwały Królestwa Twego w nas i w
    świecie; Bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi, to znaczy Ty
    decyduj w tej potrzebie, uczyń to, co Tobie wydaje się lepsze dla
    naszego życia doczesnego i wiecznego.

    Jeżeli naprawdę powiecie Mi: „Bądź wola Twoja”, co jest równoznaczne
    z powiedzeniem: „Ty się tym zajmij”, Ja wkroczę z całą moją
    wszechmocą i rozwiąże najtrudniejsze sytuacje. Gdy zobaczysz, że
    twoja dolegliwość zwiększa się zamiast się zmniejszać, nie martw
    się, zamknij oczy i z ufnością powiedz Mi: „Bądź wola Twoja, Ty się
    tym zajmij!”. Mówię ci, że zajmę się tym, że wdam się w tę sprawę
    jak lekarz, a nawet, jeśli będzie trzeba, uczynię cud. Widzisz, że
    sprawa ulega pogorszeniu? Nie trać ducha! Zamknij oczy i mów: Ty się
    tym zajmij!”. Mówię ci, że zajmę się tym i że nie ma
    skuteczniejszego lekarstwa nad moją interwencją miłości. Zajmę się
    tym jedynie wtedy, kiedy zamkniesz oczy.

    Nie możecie spać, wszystko chcecie oceniać, wszystkiego dociec, o
    wszystkim myśleć i w ten sposób zawierzacie siłom ludzkim albo –
    gorzej – ufacie tylko interwencji człowieka. A to właśnie stoi na
    przeszkodzie moim słowom i memu przybyciu. Och! Jakże pragnę tego
    waszego zawierzenia, by móc wam wyświadczyć dobrodziejstwa i jakże
    smucę się widzę was wzburzonymi.

    Szatan właśnie do tego zmierza: aby was podburzyć, by ukryć was
    przed moim działaniem i rzucić na pastwę tylko ludzkich poczynań.
    Przeto ufajcie tylko Mnie, oprzyjcie się na mnie, zawierzcie Mnie we
    wszystkim. Czynię cuda proporcjonalnie do waszego zawierzenia Mnie,
    a nie proporcjonalnie do waszych trosk.

    Kiedy znajdujecie się w całkowitym ubóstwie, wylewam na was skarby
    moich łask. Jeżeli macie swoje zasoby, nawet niewielkie lub staracie
    się je posiąść, pozostajecie w naturalnym obszarze, a zatem
    podążacie za naturalnym biegiem rzeczy, któremu często przeszkadza
    szatan. Żaden człowiek rozumujący tylko według logiki ludzkiej nie
    czynił cudów. Lecz na sposób Boski działa ten, kto zawierza Bogu.

    Kiedy widzisz, że sprawy się komplikują, powiedz z zamkniętymi
    oczami duszy: Jezu, Ty się tym zajmij! Postępuj tak we wszystkich
    twoich potrzebach. Postępujcie tak wszyscy, a zobaczycie wielkie,
    nieustanne i ciche cuda. To wam poprzysięgam na moją miłość."

    Jakże to piękne i pokrzepiające.

  • Tak, Agnieszko, ja też wierzę, że nasze prośby zawsze są wysłuchiwane, czasem tylko spełniane w nieco późniejszym czasie albo formie (zawsze lepszej niż mogliśmy sie spodziewać).

    Ja od kiedy znam tę modlitwę, tak właśnie mówię Jezusowi: "Ty się tym zajmij" i chyba zdarzyło się właśnie coś, co w moim przekonaniu można nazwać takim "cichym cudem". Może dla kogoś innego to nic takiego, ale dla mnie to znak, że Bóg o nas myśli.

    Zacznę od tego, że dziękuję Ci, Kris, za Twoje słowa i Wam Wszystkich za Wasze modlitwy i wpisy. Wczoraj, kiedy się odmawiałam TS, myślałam o tym, jak fantastycznie, że jesteście. :-) Przeżyłam wtedy coś dziwnego i zaskakującego, ale ponieważ nie do końca to jeszcze rozumiem, to jak spłynie na mnie pełne oświecenie, to wtedy Wam to opiszę. W każdym razie tak sobie myślę, że Wasze modlitwy mogły mieć tutaj znaczenie... :-)

    Ale najważniejsze, co chcę dzisiaj powiedzieć, to to, że od dzisiaj przez tydzień bedzie się za nas wszystkich (mam na myśli Wszystkich na tym forum) modliło jeszcze... 28 kobiet! Nie wiem, czy to ma związek z wczorajszym moim doświadczeniem i skąd ta łaska dla nas, ale tak będzie. :-)

    Byłam dzisiaj na spotkaniu pewnej grupy kobiet, katoliczek. Nie wchodząc w szczegóły, na końcu spotkania, całkiem niespodziewanie dla mnie, okazało się, że każdy mógł podać intencję, w której te osoby (w tym ja) będziemy się modliły przez następny tydzień. I ja poprosiłam o modlitwę za Was z tego forum i za Wasze intencje. Nie mówię tego, żeby się jakoś pochwalić, ale by Wam powiedzieć, że bardzo się z tego cieszę i ja sama odczuwam to także dla siebie jako rodzaj duchowej "odsieczy wiedeńskiej", "odsieczy duchowej", takiego niesamowitego wsparcia duchowego. Nadziwić sie temu nie mogę i dziękuję Bogu, że tak o nas pamięta.

    Tak więc trwajmy w modlitwie, w przylgnięciu do Boga i Maryi.
    Katarzyna z Sieny usłyszała wszak od Jezusa:
    "Ty myśl o Mnie, a ja będę myślał o tobie."

  • Dziękuje, na pewno będzie to olbrzymie wsparcie modlitewne. Ja jak zawsze i co czwartek modle się za was.

  • a ja sobie czytam wasze wpisy i w sumie to wam dziekuje bo sa bardze pokrzepiajace i modle sie za was za nas w kazdy poniedzialek

  • Małgosia: To podziękuje tym osobom, które modlą się za nas bo to aż nie do wiary bo przecież nas nie znasz i w ogóle nie musiała byś polecać im naszych intencji bo mogłaś im polecić inne osoby, rodzinę, siebie itd. a jednak prosiłaś o modlitwę w naszych intencjach. Mam nadzieje, że Bóg wynagrodzi ci to po stokroć

  • Modle się i modle się i szukam rozwiązania w Różańcu, a tak naprawdę, to ja nie potrafię niczego zmienić na lepsze, z mojej modlitwy nic nie wynika bo nie potrafię wykorzystać tego co dostaje od Boga. Beznadziejny przypadek

  • BGHG

  • kOCHANI, pomimo, że nic od dawna nie piszę , to prawie codziennie zaglądam na forum. Nie piszę , bo nie mogę znaleźć siły ani ochoty. Wszystko wydaje mi się bezsensem.
    Ja czytam wasze wywody, to tak sobie myślę, że mnie chyba wiary brak, albo jestem za głupia. Jak to jest, pisze Agnieszka : Zajmij się Boże tym sam. A jaka jest nasza rola w tym. Czy mamy stać z boku i przyglądać się biernie, na zasadzie "dałęś Boże dzień , dasz i noc", nie robić nic tylko czekać na co Bóg da.
    Wydaje mi się ,że nie. Że powinniśmy też brać sprawy w swoje ręce, np. szukać lepszego lekarza dla chorego, czy inaczej zaradzić problemowi.
    Ja próbuje mój problem ( modlę się w intencji córek)rozwiązać na różne sposoby, Bóg mnie nie wysłuchuje, poprawy nie ma , a mnie siły opuszczają, nawet trudno mi się modlić.
    No, to sobie ponarzekałam.
    Proszę Was o wsparcie modlitewne, nie zapominajcie o mnie, ani mnie nie wukluczajcie z forum ze względu na moją nieobecność.
    Ja się modlę w każdy wtorej w Naszej-waszej intencji, ale wierzcie, trudno mi pisac cokolwiek, bo smutek mnie zżera.
    Nadal będę się za was modlić i bardzo proszę Was też o modlitwę. Magda

  • Witam!

    Dla wszystkich nie rozumiejących swoich rozproszeń na modlitwie

    http://pierzchalski.ecclesia.org.pl/index.php?page=05&id=05-01&t=5

    Ja tez dopiero to odkryłam chociaż stronę ks. Pierzchalskiego czytam codziennie - komentarz do Ewangelii na każdy dzień. Polecam.
    A rozważania na temat modlitwy mam nadzieję rozjaśnią niektórym co się z nami dzieje podczas odmawiana chociażby NP.
    Ja jestem w trakcie 4 NP.

    Pozdrawiam wszystkich i dziękuję, że tu jesteście :)

  • Wczoraj po kolędzie był u mnie ksiądz. Powiedział, że nigdy nie słyszał o takiej nowennie i że tak naprawdę klepanie 54 dni zdrowasiek to dla niego zwykłe czasowe "zapchaj dziure". Bo nie wierzy, że każdego dnia człowiek skupia się intensywnie nad 3 częściami różańca. Że to bez sensu. Nie, że modlitwa bez sensu- tylko takie staranie się.... Podobno nie wolno modlić się podczas np. spaceru, stania nad garami, itp. Mamy się zamknąć w swoim pokoju, w ciszy, i wtedy rozważać słowa Jezusa. Zwątpiłam...skoro ksiądz nie słyszał o tej nowennie, to ja już naprawdę nie wiem co mam myśleć. Dziś odmówiłam jedną część, ale z niesłychaną niechęcią, wręcz odrazą... co o tym myślicie??

  • Wiesz, to, że jeden ksiądz mówi jakieś rzeczy typu nie znam, nie słyszałem więc nie istnieje pogrąża go. Nie chce mi się szukać po internecie ale sam czytałem tekst w którym biskup zachęcał wiernych do odmawiania NP. Szkoda nawet polemizować z takim argumentem, trzeba było zapytać go czy przy odczytywaniu wypominek nie klepie zdrowasiek ? Poczytaj ile ludzi, księży jeździ do Pompeji modlić się. Przecież to Kościół Katolicki zatwierdził NP więc ta opinia tego księdza jest jakimś nieporozumieniem

  • A CO MYŚLICIE NA TEMAT ODMAWIANIA MODLITWY NP. W TRAMWAJU, NA SPACERZE , PRZY GARACH.
    U MNIE TO NORMA, A U WAS?

  • http://pompejanska.rosemaria.pl/2011/06/arcybisku-prosi-o-nowenne-pompejanska/

    Tutaj jest o biskupie, który prosi o odmawianie NP


    http://www.pompejanska.pl/1,o-nas.html

    Tutaj kolejny biskup łącznie z przesłaniem Jana Pawła II o odmawianiu różańca

  • U mnie to właśnie norma odmawiać w autobusie, podczas drogi z przystanku do domu, sprzątania pokoju czy gotowania obiadu. Naprawdę wolę odmawiać różaniec, niż aby moje myśli błądziły bezwiednie. Wolę to niż myślenie o głupotach, problemach...A ksiądz na to, że to "zapchaj dziure" a nie modlitwa i że lepiej już wcale się nie modlić...tak się zastanawiam, a jest możliwe, że szatan nawet przez księdza próbuje nas zniechęcać do tej nowenny? Skoro jest tak skuteczna, cudowna, to i szatańskie środki muszą być "mocniejsze"? Przynajmniej tak to sobie od wczoraj tłumaczę

  • Serafinko Nie przejmuj się gadaniem księdza:) Ja często odmawiam nowennę w drodze lub w czasie pracy, nawet ta praca idzie mi łatwiej a droga mija szybciej :) Odmawiam dwie nowenny tzn. w dwóch intencjach, naprawdę chciała bym mieć w ciągu dnia tyle czasu, żeby poświęcić sie tylko tej modlitwie. Niestety nie jest to możliwe. Może nie szatan przemawiał przez tego księdza ale raczej brak zrozumienia, jak wygląda życie przeciętnego człowieka, który wstaje bardzo wcześnie jedzie do pracy, cały dzień pracuje, wraca wieczorem, musi się zająć tym co w domu. Księża maja wydzielony w ciągu dnia "obowiązkowy" czas na modlitwę, a poza tym (przepraszam wszystkich "porządnych" księży, którzy na pewno są), ksiądz nie modli się za darmo. Po prostu trafiłaś na jednego z takich księży, któremu nic nie pasuje:) bywają tacy ludzie. Co jest złego w tym, ze zamiast jęczeć i stękać przy pracy modli się, abo w autobusie zamiast podsłuchiwać jak dwie panie z tyłu obgadują trzecią swoje myśli kierować do Boga. Nic się nie przejmuj módl się dalej, po swojemu bo to twoja rozmowa z Matka Bożą, a ksiądz jak ksiądz niech sie modli po swojemu:)

  • Warunki dobrego odmawiania Różańca :)
    "Odma­wiać Różaniec św., gdy się haftuje, szyje, albo wykonuje jakąkolwiek czynność materialną – nie jest to zapewne najlepszy sposób odmawiania ko­ronki. Mimo to – ponieważ tego rodzaju zajęcia nie wymagają takiego natężenia uwagi, by umysł nie mógł zająć się żadną inną myślą, i ponieważ we wielu pensjonatach, pracowniach, klasztorach istnieje zwyczaj odmawiania Różańca św. podczas zajęć i pracy, by nie marnować czasu na próż­nych rozmowach – nie należy tego sposobu postępowania zupełnie potępiać. Owszem, zdaje się, że ten zwyczaj został zatwierdzony, ubocznie przynajmniej, przez papieża Piusa IX, gdy zezwo­lił na uzyskanie wszystkich odpustów odmawia­jącym wspólnie Różaniec św., byleby jeden z nich, który wówczas odgrywa niejako rolę dyrektora, przebierał w ręku paciorki różańca, a inni z nim się łączyli."

    http://www.ultramontes.pl/fanfani_pl_ii.htm

  • Przepraszam, będzie długo. Jak ktoś nie ma nerwów do czytania, to niech to ominie. ;-(

    Po pierwsze, Kris - dziękuję za Twoje słowa, zrobiło mi się miło, ale i mnie to zawstydziło, bo ja sama niczego takiego nie zrobiłam, to On mnie prowadzi. :-) (i tak muszę często walczyć z brakiem pokory, nie kuś mnie ;-).


    Po drugie, co do NP i "klepania" Zdrowasiek - to mi przypomina, że jakiś czas temu szukając w internecie dodatkowych informacji o Tajemnicy Szczęścia (którą też przecież ktoś może ocenić jako "klepanie" modlitw przez długi czas), znalazłam dwa fora.

    Na pierwszym pewna osoba zapytała się jezuitę o tego typu modlitwy (NP, TS) i ojciec ten odpowiedział jej w sposób bardzo kategoryczny, że tego typu modlitwy są bez sensu i lepiej "porządnie" odmówić jedno Zdrowaś, i że nie potrzeba tyle modlitw. Zdecydowanie był przeciw. Powiem Wam, że wypowiedź ta bardzo mnie zdziwiła i też zniechęciła... do tego ojca. Uważam, że nie wolno wypowiadać się w tak autorytatywny sposób o czymś, co nie jest kwestią z kategorii "dogmaty wiary" i zniechęcać ludzi do wytrwałej i wymagającej modlitwy. Szczególnie, że, jak widać po tym forum, przynosi ona niesamowite owoce duchowe. Ja bym takie modlitwy traktowała raczej na poziomie prywatnych objawień zatwierdzonych przez kościół, w które wierni mogą wierzyć, ale w których wiara jest niekonieczna do zbawienia - czyli jeśli ktoś czuje, że chce odmawiać te modlitwy i to jest dla niego duchowo dobre, to niech to robi, a jak ktoś tego nie czuje, to nie musi tego przecież robić. My akurat mamy to szczęście i znaleźliśmy upodobanie w tych modlitwach i one służą naszemu duchowemu rozwojowi.

    Myślę, że nie należy się tym zanadto przejmować, bo często osoby tak się wypowiadające, nawet konsekrowane, nie znają tych modlitw, więc wydaje im się to właśnie bezmyślnym klepaniem/niepotrzebne/zbędne/wręcz szkodliwe? Gdyby jednak same doświadczyły dobroczynnych skutków tych modlitw, to ich spojrzenie by się odmieniło. Kim ja bym była bez różańca i potem NP? Albo bez TS? (pytania retoryczne;-)

    Na drugim forum (w języku angielskim) o TS przeczytałam za to - i to wtedy, kiedy chcąc się wzmocnić w odmawianiu tej modlitwy, szukałam jakichś nowych świadectw (!) - że w Ameryce księża, kierując się dokumentem zdaje się jakiegoś wyższego hierarchy katolickiego, są i owszem, za tym, aby wierni odmawiali TS, ale ich zdaniem obietnice dołączone do tej modlitwy są niepewnego pochodzenia i niektóre z nich poddawane druzgoczące krytyce (odniosłam wrażenie, że niezwykle złośliwej, wyśmiewającej i czepliwej, na zasadzie: "Kto może wierzyć w takie obietnice? Jezus tego nie mógł powiedzieć!").

    Na początku to mnie trochę zdruzgotało, bo mówiąc szczerze, początkowo właśnie dla tych obietnic (właściwie trzech pierwszych, dotyczących otrzymania łask dla innych) rozpoczełam odmawiania TS, to mnie do niej zachęciło. No cóż, jestem tylko człowiekiem. poza tym w trudnych dniach odmawiania TS mam poczucie, że gdyby nie modlitwy innych osósb za mnie (w tym Wasze :-) i właśnie te pierwsze trzy obietnice, to naprawdę już dawno przerwałabym kilka razy tę modlitwę. Może to okropnie brzmi, ale te obietnice to jedna z moich najsilniejszych motywacji działających wtedy, gdy jest już bardzo źle i kusi mnie, aby przestać. Nie wiem, czy miałabym tyle siły, by robić to ze względu na siebie. A tu ktoś mówi, że to bez sensu.

    Wtedy przypomniałam sobie, że kiedyś znalazłam inną stronę, na której przedstawione były właśnie jakieś prywatne objawienia (już nie pamiętam, czyje) i ta osoba pytała Jezusa, czy naprawdę On spełnia te wszystkie obietnice związane z TS. Jezus to potwierdził i przypominał o wytrwałości. I znowu, naturalnie, nikt nie musi wierzyć, że to słowa samego Jezusa itd., ale chodzi mi o samą myśl:

    Jezus nie jest kłamcą i zawsze dotrzymuje słowa (w przeciwieństwie do nas, ludzi). Ja ufam Jezusowi i wtedy też mu zaufałam, że ponieważ rozpoczęłam TS z intencją otrzymania tych trzech pierwszych łask, i Jezus to wie, to On na pewno dotrzyma tego, co obiecał. Podobnie ma się rzecz z innymi osobami, które zdecydowały się odmówić TS. Cokolwiek i ktokolwiek by podważał słowa o obietnicach, nie będzie miało wpływu na to, jak ja odczuwam przemianę, która się toczy we mnie dzięki tej modlitwie i nie pozwolę, aby ktoś zachwiał w to moją wiarę. Jedni księża mówią tak, a inni jeszcze inaczej, w Polsce nikt wiarygodności żadnej z obietnic nie kwestionował. To tak jak z księdzem, który odwiedził Serafinkę - innego dnia przyszedłby inny ksiądz i nawet gdyby nie znał tej modlitwy, to by Serafinkę wysłuchał i "rozpoznając po owocach" do tej modlitwy zachęcał. Poza tym księża to tylko ludzie, zwłaszcza w dzisiejszych czasach nie można od nich zbyt wiele wymagać i samemu dbać o swoje zbawienie ( a za nich się modlić, im nasze modlitwy są bardzo potrzebne).

    Serafinko, "ducha nie gaście" (1 Tes 5) - w tym przypadku ksiądz (pewnie bez złych intencji, ale jednak) zgasił Twojego ducha. Nie miał prawa, bo nie zna sekretów Twojej duszy. Miał raczej prawo uczulić Cię na to, aby istotnie nie przemieniło się to w "klepanie", ale wiemy, że tak nie jest. I to najważniejsze. :-)

    Po trzecie, w kwestii odmawiania modlitwy w rożnych miejscach i okolicznościach. Ja jestem zdania, że jeżeli to nie obniża jakości modlitwy (np. mogę się spokojnie skupić, nic mnie od tego co chwila nie odrywa itp.), to nie widzę problemu. Każdy może sobie wybrać odpowiedni dla niego czas. Jedni wolą tak, inni - tak. To tak samo jak z pozycją ciała podczas modlitwy - też nie ma jednej określonej. Ważna jest "pozycja duchowa", nastawienie do modlitwy. Można cały czas klęczeć albo leżeć krzyżem w kościele, i nadal modlić się bez Miłości. To Miłość uświęca modlitwę, Miłość wystarczy.

    Z tego samego fragmentu Biblii (1 Tes 5): "Nieustannie się módlcie!". Ojciec Pio modlił się na różańcu nawet jak przechodził korytarzem np. z kościoła do swojej celi. Nie było właściwie momentu, kiedy by się nie modlił. Jego całe życie wypełnione było modlitwą i stanowiło jedną wielką modlitwę. Zresztą sama praca, codzienne obowiązki, jeśli wykonywane z Miłością i dla Jego Miłości, też mogą być formą modlitwy i to tak samo ofiarowywaną Bogu, jak i inne modlitwy. A ostatnio nawet czytałam o modlitwie gestu, o tym, że pewien święty modlił się, kiedy spowiadał wiernych. Trzymał otwarte ręce (wnętrzem dłoni do góry) na kolanach dla podkreślenia faktu, że on sam nic nie może i że to Bóg Jemu i tym wiernych wszystko daje. Piękne i bardzo inspirujące.

    Tak więc, Serafinko, jeżeli wiesz, jak jest naprawdę w Twojej duszy i jaka jest ta Twoja modlitwa, to powtarzam - to jest najważniejsze i tego się trzymać należy. "Godne to i sprawiedliwe".


    I po czwarte, do Magdy i innych z forum - tych, którzy się ostatnio nie odzywają, robią to rzadko lub nawet nigdy tego nie uczynili, a mimo to są i czytają - nikt nigdy nikogo nie zapomina i nie wyklucza. :-) Ja nawet ostatnio myślałam o tych, którzy bardzo dawno się nie wypowiadali (co tam u Was?), ale i o tych, którzy nagle pokazują się na forum i okazuje się, że towarzyszą już długo w tych naszych dyskusjach, tyle że z daleka. Wspaniale, że jesteście, bo i Wy tworzycie to forum. Nie trzeba dużo gadać - tak jak ja :-( - aby po prostu BYĆ częścią naszej mini-wspólnoty.

    Pozdrawiam Wszystkich serdecznie,
    Małgosia

  • Dziękuję za zrozumienie i odpowiedzi. Tego mi było trzeba :) Małgosiu- trafiłaś w sedno sprawy. A Twój "wywód" szybko mi się skończył :) Na takich ludzi czeka każde forum. Pozdrawiam

  • Witam wszystkich:)
    Czytam wasze wpisy i myślę sobie przytulnie tu jest to zagadam.
    Odmawiam nowennę pompejską od 12 dni i szukam towarzyszy doli:) Jak do tej pory modlitwa idzie mi dobrze, mam dużą wiarę i entuzjazm :) Czasem dopadają mnie wątpliwości, jak każdego tutaj, z tego co widzę, ale zaraz je odganiam. Mam nadzieję że się tutaj jakoś wpasuje. Zawsze jesteście tacy poważni? Bo ja nie bardzo

  • Serafinko - dziękuję za Twoje słowa, choć niezasłużone. :-) Mam tylko nadzieję, że mam rację, bo napisałam, jak ja to widzę... W sensie - różne sytuacje, różni ludzie i różne myśli nas nachodzące mogą nas zniechęcać. Czasem to pokusy, czasem brak wiedzy lub doświadczenia, czasem próba na drodze do doskonalenia duchowego. Chyba najważniejsze to być czujnym i najbardziej ufać... samemu Bogu. Jak się ma otwarte serce, to On nas poprowadzi.

    Janicek - fajnie, że jesteś i życzę wytrwałości w modlitwie! To już Twój 14. dzień. :-)
    A Twoje pytanie o to, czy zawsze jesteśmy tacy poważni zaskoczylo mnie (co nie znaczy, że mnie to uraziło itp.), bo nigdy nie myślałam o tym forum w ten sposób. Pewnie normalnie, w codziennych kontaktach nie jesteśmy zawsze poważni, to nie jest nasza dewiza ;-) tylko że tutaj np. mnie przywiodło coś, Ktoś bardzo ważny i chyba jak większość osób zaglądam tu, aby otrzymać wsparcie i rozwijać się duchowo. I jakoś tak się złożyło, że rzeczywiście w tych naszych wpisach mało jest może żartów i lekkości, bo taka tematyka tego forum. Ale może Ty jesteś tu po to, aby coś nowego wnieść, kto wie? :-)

  • Księga Przysłów

    Przepraszam, to jeszcze raz ja. Chciałam Wam Wszystkim poddać pewną myśl. Staram się czytać Biblię i teraz oprócz innych fragmentów postanowiłam przeczytać w tym miesiącu dodatkowo Księgę Przysłów. To jest o tyle łatwe, że Księga ta ma 31 rozdziałów jak 31 dni w miesiącu. Na każdy dzień jeden rozdział. One są krótkie i zawierają proste wskazówki, nie tylko jak realizować swoją wiarę, ale i jak mądrze żyć. Dzięki takiej formie można nawet zapamiętać z każdego rozdziału jedną myśl, która się najbardziej podoba. Tak pomyślałam, że może ktoś chciałby się do mnie dołączyć... Nawet jak ktoś czytał i znał, to może miałby ochotę sobie przypomnieć i np. podzielić się z innymi fragmentem, który do danej osoby najbardziej przemówił... :-)

    Aby było łatwiej, pozwalam sobie "zaśmiecić" dzisiaj forum i zamieścić pierwszy fragment - ponieważ mamy 20. stycznia, to ja zaczynam od 20. rozdziału (z Biblii Tysiąclecia).

    "1 Szydercą jest wino, swarliwą - sycera,
    każdy, kto tutaj błądzi, niemądry.
    2 Jak ryk lwa - tak zapalczywość króla,
    kto go rozgniewa, życie naraża.
    3 Zaprzestać sporu - zaszczytem dla męża,
    bo każdy, kto głupi, wybucha.
    4 Nie pracuje leniwy w jesieni,
    więc w żniwa darmo szuka plonu.
    5 Głęboką wodą plan w sercu człowieka,
    czerpie z niej człowiek przemyślny.
    6 Dobrocią swą chełpi się wielu,
    lecz męża pewnego któż znajdzie?
    7 Sprawiedliwy w prawości swej żyje,
    szczęśliwe po nim są dzieci.
    8 Gdy król zasiada na tronie sędziowskim -
    wszelkie zło rozprasza spojrzeniem.
    9 Kto powie: «Ustrzegłem czystości serca,
    wolny jestem od grzechu»?
    10 Dwojakie ciężarki i miara podwójna -
    obydwu Pan nie znosi.
    11 Już chłopca można poznać po zachowaniu,
    czy prawe i czyste będą jego czyny.
    12 I ucho, co słyszy, i oko, co widzi,
    oba są dziełem Pana.
    13 Nie kochaj spania, byś nie zubożał,
    miej oczy otwarte - nasycisz się chlebem.
    14 «Marne, marne», krzyczy nabywca,
    lecz po odejściu [z nabytku] się chwali.
    15 Jest złoto i obfitość pereł,
    lecz wargi rozumne - to rzecz drogocenna.
    16 Zabierz mu suknię, bo ręczy za obcych,
    za nieznajomego - weź zastaw!
    17 Chleb oszustwa miły jest człowiekowi,
    lecz potem usta napełni kamieniem.
    18 Na radzie ustalisz plany,
    wojnę prowadź roztropnie.
    19 Obmówca wyjawia sekrety,
    zatem nie obcuj z gadułą!
    20 Temu, kto ojcu i matce złorzeczy,
    w noc ciemną lampa zagaśnie.
    21 Dziedzictwo w początku pospiesznie zgarnięte
    na końcu jest bez błogosławieństwa.
    22 Nie mów: «Za zło się odpłacę».
    Zdaj się na Pana: On cię wybawi.
    23 Wstrętne dla Pana dwojakie ciężarki,
    i waga fałszywa - niedobra.
    24 Pan kieruje krokami człowieka,
    jakżeby człowiek pojął własną drogę?
    25 Pułapką ludzi - pochopne: «Dar [Bogu]»,
    a namyślają się dopiero po ślubach.
    26 Król mądry rozpędza zbrodniarzy
    i koło na nich sporządza.
    27 Lampą Pańską jest duch człowieka:
    on głębię wnętrza przenika.
    28 Łaskawość i stałość są strażą króla,
    tron oparty jest na łaskawości.
    29 Rozmach jest chlubą młodzieży,
    ozdobą starców - siwizna.
    30 Pręgi, rany leczą zło,
    a razy - głębie wnętrzności".


    Moje cytaty na dziś:

    "Jest złoto i obfitość pereł,
    lecz wargi rozumne - to rzecz drogocenna".
    (to jakby specjalnie dla mnie ;-)

    "Pan kieruje krokami człowieka,
    jakżeby człowiek pojął własną drogę?"

  • Małgosiu masz racje trochę niewłaściwe to wyrażenie, że poważni, bo to o ważnych sprawach to forum. Rozchodzi mi się raczej o wasz stan ducha, trochę smutni jesteście (tylko nie obrażajcie się od razu, takie mam ogólne wrażenie po przeczytaniu tego co piszecie). Jak sobie uświadomić że za np. 54dni (a w moim przypadku za 50 dni), będzie po problemie i dostanę łaskę od Boga :))) to jak tu się nie cieszyć. Wiem, że każdy z nas ma swój krzyż i wątpliwości i czasem trudno jest o radość. Niektórzy piszą, że nie otrzymali łask, że nowenna nie została wysłuchana, to ja ich chciałam wesprzeć teraz - Nie rozmyślajcie już o tym, szkoda czasu, zacznijcie od nowa, każdy dzień jest dobry na to żeby zacząć:) Mnie jak jest smutno a mam trochę więcej czasu na modlitwę to "śpiewam" Różaniec (pewnie słyszeliście śpiewane "zdrowaski"), bardzo mi to poprawia humor, gorąco polecam:)), a znacie to "kto śpiewa podwójnie się modli":)
    Mama coś dla was:
    http://www.youtube.com/watch?v=y-cHHNEYze8

  • Janicek, ja się nie obrażam, może dobrze, że nam to pokazałaś. :-) Może rzeczywiście jest tak, jak piszesz - ja chyba jestem zbyt długo na tym forum, aby stwierdzić obiektywnie, jakie (ogólne) wrażenie ono sprawia. Nie wiem, czy naprawdę jesteśmy smutni, ja może akurat mam szczęście i nie :-) ale może jest tak, że wielu z nas przychodzi tu zwłaszcza wtedy, kiedy istotnie przeżywa zwątpienie, smutek, czasem wręcz rozpacz, kiedy prosi o pomoc duchową, kiedy jednak mimo nadziei prośby przedstawiane w NP nie zawsze są spełniane... Ale dla równowagi pamiętam też i te wpisy, kiedy różne osoby dzieliły się swoją radością, uczuciem wdzięczności do Boga i Maryi, opowiadały o otrzymanych łaskach. :-)

    Dlatego trzeba mieć wzgląd na to, że każdego dopada czasem nawet mały smutek i nie zawsze jest łatwo zdobyć się na uśmiech. Ale w końcu może zostaliśmy tutaj zebrani, aby trochę sobie nawzajem ulżyć i wesprzeć szczególnie w takich chwilach.

    Ale myślę, że rozumiem, co być może chciałaś nam przekazać. Ja także uważam, że pierwszym uczuciem, jakie nosi w sobie osoba wierzaca - mimo nieodłącznych przeciwności i problemów - jest właśnie radość, że jesteśmy z Bogiem, a Bóg z nami, przynajmniej ja to tak odczuwam. Jak w to wierzysz, to myślisz, że naprawdę nawet zwykły dzień jest darem. I mam trochę podobnie jak Ty, bo też czasem wielbię Boga i wyrażam tę radość właśnie śpiewem albo słuchaniem piosenek o Bogu. No bo jak można być smutnym, kiedy się śpiewa "Alleluja?" :-)
    I dobrze, że przypomniałaś, że można modlić się, śpiewając, nie tylko znane wszystkim godzinki, ale właśnie "Zdrowaśki" czy Koronkę do Miłosierdzia Bożego.
    A "kto śpiewa, podwójnie się modli" to przypomina się w kościele, jak... ludzie nie śpiewają. ;-)

  • PS. Jeszcze o tym smutku na forum (bo samą mnie to skłoniło do refleksji): może to również jest związane ze specyfiką podejmowania NP - w końcu każdego z nas przywiodła tutaj chęć odmówienia tej wymagającej modlitwy w ważnej intencji, nierzadko w trudnych czy wręcz dramatycznych okolicznościach. Może to zatem normalne, że smutek jest niejako wpisany w tę stronę, a radość często przychodzi dopiero wtedy, gdy Maryja "weźmie sprawy w swoje ręce" i wstawi się za nami u Swego Syna.

  • Moi ukochani od dłuższego czasu śledzę wasze wypowiedzi na forum i jestem pełna nadziei ze nowenna do Matki Bozej Pompejanskiej zostanie wysluchana. Modlilam sie już 2 nowenny w intencji mojego syna uzaleznionego od narkotyków. Jak na razie syn nadal jest uzależniony i chodzi na terapie, choć może jest jakiś promyk nadziei bo stara sie, chce coś z tym zrobić, ale efekty są rożne. Jest mi strasznie cieżko, bo po ludzku nie mam już nadziei na jego wyzdrowienie, cała nadzieje pokladam tylko w Matce Bozej j jej Synu. Jeśli mogę Was prosić o modlitwę w jego intencji to byłabym strasznie wdzięczna. Ja niestety nie mogę przyjmować komunii swietej bo jestem po rozwodzie i żyje w związku niesakramentalnym. Czy ktoś z Was mógłby w jego intencji pomoc mi sie modlić????

  • Ja Ci pomogę:)

  • Ja już zaczęłam dzisiaj Triduum do Świętej Rity w intencji Twojego syna

  • Bogu Niech bedą dzięki i Mateczce Najdrozszej za Wasza pomoc Bunia i Janicek i niech wam błogosławi. Tak strasznie mi cieżko a najgorsze w tym wszystkim, ze nie potrafię po ludzku pomoc mojemu synowi. Może dlatego, ze niemoge przyjmować komunii swietej i żyje w grzechu nie mogę dostapic łaski o która sie modlę. Co myślicie na ten temat.

  • Uważam, że łaska jest dla każdego, a zwłaszcza dla grzesznika, Pan Jezus nie przyszedł uleczyć zdrowych tylko chorych. To że"żyjesz w grzechu" jest sprawą tylko Twojego sumienia i zleży jakie są tego okoliczności. W życiu układa się różnie, czasami młodych ludzi namawia się do ślubu tylko dlatego, że spodziewają się dziecka, a nie jest to prawdziwa miłość, dlaczego więc męczyć się z takim człowiekiem całe życie i przeklinać każdy dzień, jeżeli z innym można być szczęśliwym i wiele dobrego zrobić. Może być też tak, że jeden z małżonków zostawia drugiego i nic wtedy nie można zrobić. Myślę, że może ci pomóc spowiednik, ale taki "porządny", który nie ocenia:) Jeżeli chodzi o Komunie św to jest ogromna łaska, dla ciebie ważna i potrzebna do zbawienia. Będę się modlić za ciebie i twojego syna :) a ty szukaj odpowiedzi u spowiednika, bo ja się tak naprawdę na tym nie znam i nie chce źle doradzać, tu jest potrzebny fachowiec.

  • Zastanawiam się nad tym "życiem w grzechu" i myślę se tak, będzie brutalnie ale szczerze: żeby był grzech to trzeba skrzywdzić drugiego człowieka i/albo siebie i/albo Boga. Jeżeli małżonkowie składają sobie przysięgę a potem ja łamią to krzywdzą nawzajem siebie, obiecali sobie coś i słowa nie dotrzymali, w dodatku na światka wzięli samego Boga, łamiąc przysięgę zakpili sobie z Niego (zrobili sobie żarty) i to jest grzech. Nie wiem co w przypadku, kiedy oboje małżonkowie umówią się, zwalniają się z przysięgi bo np. nie da się razem wytrzymać, miedzy z nimi niby jest ok, ale przed Bogiem przysięgali (tutaj jak pisze Bunia przydał by się fachowiec). A jeżeli jest tak że ludzie żyją ze sobą bez ślubu to tu teraz ciekawostka - przeczytałam cały Nowy Testament i znalazłam informacja, że czystość przedmałżeńska jest zalecana jako coś bardzo dobrego, co uświęca, a nie jest nakazana jak to niektórzy księża mówią, że jak żyją bez ślubu to "żyją w grzechu", zachęcam do lektury Pisma Świętego. Jeżeli chodzi o to, że nie możesz wyprosić łaski to jak wspomina Bunia łaska jest dla każdego jeżeli się tylko wierzy, bo to wiara czynni cuda. Ja prowadzę tzw. "przykładne życie chrześcijańskie" i nie zawsze otrzymuje to o co proszę. Każdy może przyjść do Chrystusa po pomoc, nawet łotr na krzyżu został zbawiany. Sprawa jest wielkiej wagi i bardzo pilna bo chodzi o zbawienie twoje i twojego syna, jak najszybciej trzeba ją wyjaśnić

  • Pewnie macie racje. Ty Bunia wyjasnilas ze czasami jest tak ze ludzie biorą ślub bo jest dziecko w drodze i tyle, a pózniej okazuje sie ze tylko dziecko łączy lub i aż dziecko łączy.Jestem pełna nadziei, ze Bóg wie o mnie wszystko i nie jestem dla niego obojętna. Bo choć nie mogę przyjmować Komunii Św. To jestem naprawdę blisko Boga w którym pokladam nadzieje we wszystkim i w jego matce. Proszę modlcie sie razem ze mną w intencji mojego syna. Choć tez wierze ze łaska od Matuni Pompejanskiej poprzez odmawianie nowenny nadejdzie w swoim czasie. Fajnie, ze jest takie forum i są tu tacy ludzie jak Wy.Choć dosyć późno odkryłem to forum w zasadzie kiedy rozpoczelam odprawianie pierwszej nowenny. Napewno napisze Wam jakie łaski oprócz intencji w jakiej sie modlilam otrzymałam od Matki naszej w Niebie.

  • Jeżeli w swoim sumieniu żyjesz z Bogiem w zgodzie, to nikomu nic do tego :) zapewniam o mojej modlitwie, modlę się pieśniami do Matki Bożej, taki koncert charytatywny:) również polecam pozostałym

  • Zrozpaczona Matko, każdy może dostąpić łaski, ja np. jednej dostąpiłam, kiedy do prawdziwej wiary było mi jeszcze daleko. :-) To jednak, że jej dostąpilam, leżało w planach Boga, które zrozumiałam po kilku latach. I zawsze jest tak, że Bóg spełnia nasze prośby, które są częścią Jego planu zbawienia. Tak, to prawda, że “Pan Jezus nie przyszedł uleczyć zdrowych, tylko chorych”, uczulam tylko na to, że wraz z uzdrowieniem ciał zawsze następowało uzdrowienie duszy, nigdy samego ciała – to znaczy, że wraz z łaską następowała wewnętrzna przemiana. Czasem widoczna od razu, czasem po jakimś czasie. I to też dotyczy i Ciebie, i Twojego syna. Może każde z Was ma się przybliżyć do Boga? Nie moja sprawa, co to dla Ciebie i Twojego syna będzie oznaczać, tylko tak to już jest, że serce pod wpływem modlitw się zmienia.

    Nie wnikam też w to, jaki jest powód uzależnienia Twojego syna, naprawdę szczerze Ci współczuję. Pewnie nigdy się nie dowiesz tej przyczyny tutaj, na ziemi, nie myśl jednak, że to Bóg tak Cię karze, że żyjesz w nieformalnym związku. On taki nie jest, jest Miłosierny. Jeżeli jednak czujesz, że Twój wybór takiego a nie innego życia może przeszkadzać w jedności z Bogiem (a pewnie przeszkadza, tak jak piszesz), to nie wahaj się i idź za radą dziewczyn do spowiedzi. Zgadzam się, że to sprawa “tylko Twojego sumienia” i nam nic do tego, mamy prawo i przywilej modlić się za Ciebie i Twojego syna. :-)

    Chciałam jednak napisać przy okazji o czymś innym, co zwróciło moją uwagę - wypowiedzi relatywizujące grzech seksu pozamałżeńskiego. Może jedynie odniosłam mylne wrażenie, jeśli tak, to z góry przepraszam. Tak dla czystego sumienia tylko przypominam: po pierwsze, według katechizmu kościoła katolickiego seks bez ślubu kościelnego jest grzechem, i to śmiertelnym; po drugie – to, że ktoś jest rozwiedziony, może mieć różne przyczyny i nie dlatego nie można przyjmować komunii świętej, tylko właśnie dlatego że – w świetle prawa boskiego i kanonicznego, których mamy przestrzegać – mimo pozostawania żoną/mężem jednej osoby (w świętym i nierozerwalnym sakramencie), żyje jak żona/mąż z inną osobą. To, co napisały dziewczyny o różnych przyczynach końca małżeństwa, jest wiadomą prawdą, ale bez względu na przyczynę, taki stan rzeczy nie zwalnia nas, stety-niestety, ze ślubowań złożonych samemu Panu Bogu. Znam małżeństwa, które były unieważnione z takich powodów jak niedojrzałość czy podjęcie decyzji o małżeństwie pod presją (typu dziecko czy rodzice którejś ze stron). Po rozwodzie cywilnym zawsze można się starać o unieważnienie małżeństwa.

    Te ostatnie słowa napisałam po to, aby nie było niejasności – to jest forum katolickie, a niektóre zdania w dyskusji mogą wywrzeć wrażenie, że opowiadamy się za seksem pozamałżeńskim itp. Wiadomo, jesteśmy tylko ludźmi. Każdy ma swoją historię słabości grzechów, ja też sporą i ona niespecjalnie maleje... Więc nie chodzi mi o rzucanie kamieniem, tylko podkreślenie, że jednak pewne rzeczy są takie, a nie inne, bo taka, a nie inna jest nasza wiara. Co, oczywiście, nie oznacza, że chcę kogoś oceniać, wręcz przeciwnie - Zrozpaczona Matko, dołączę się do modlitw i naprawdę z całego serca życzę Ci, abyś otrzymała to, co jest Ci potrzebne. Bez względu na czarne myśli, jakim się może poddałaś, jesteś zawsze ważna dla Pana Boga; On zna wszystkie swoje owce i w razie czego rusza im na ratunek.

  • Małgosiu, to nie jest tak, że ja się opowiadam za seksem pozamałżeńskim itp. Seks pozamałżeński jest cudzołóstwem, oczywista sprawa. Ja mówiłam o czystości przedmałżeńskiej - księża zmuszają!!!!! pary do ślubu tylko dlatego że jest dziecko, bo dziecka jest wynikiem grzechu!!! Dlatego, żeby zaspokoić ciekawość mojego sumienia, pod tym względem przeczytałam Nowy Testament, szukając odpowiedzi, znalazłam taką jaką podałam powyżej. Jeżeli chodzi o o sakrament małżeństwa, to nie ślubuje się Bogu tylko sobie nawzajem, a Boga się bierze na świadka, przed Nim tę przysięgę się składa i jeżeli się tę przysięgę łamie to łamie się 2 przykazanie dekalogu, dlatego to jest grzech. Wiemy wszyscy, że Bóg jest Miłosierny i grzechy odpuszcza. "Mamy przestrzegać prawa kanonicznego i boskiego" ok, prawo boskie mamy zawarte w Piśmie Świętym, ale czy kanoniczne nie ustalili ludzie? czy ludzie wyznaczając prawo są nieomylni? prawo państwowe też należy przestrzegać, czy ono zawsze jest słuszne? Albo to, że księża wtrącają się do tego jak ma wyglądać seks małżeński, bo tak jest po Bożemu, a inaczej to już grzech. Nikogo nie namawiam do grzechu, wręcz przeciwnie zachęcam do szukania odpowiedzi w Piśmie Świętym, a nie u "nieomylnego" księdza, który jak już coś powie to jest "święte". Mnie osobiście grzechy wyrzuca i zarzuca moje sumienie o niego dbam i mu ufam, staram się go nie oszukiwać. Dobrze, że możemy sobie o tym podyskutować, możecie się ze mną nie zgadzać, żyjmy tylko zgodnie z najważniejszym przykazaniem - Miłości, ono jest ponad wszystkie prawa kanoniczne i pierwsze, najważniejsze z przykazań Bożych :)

  • No i tego właśnie chciałam uniknąć - obawiałam się, że ktoś mi niesłusznie zarzuci "brak miłości bliźniego"... A przecież w ogóle nie o to mi chodziło, wydaje mi się, że to wyjaśniłam... Może powinnam się naprawdę przestać odzywać.
    W każdym razie powiem tylko tyle: ja kwestię czystości przedmałżeńskiej widzę inaczej - jej brak to grzech śmiertelny, przykro mi. A katechizm to jeden z tzw. filarów, fundamentów wiary i ja zachęcam do jego przestrzegania, a nie wybierania z niego. Ksiądz zaś nosi na sobie piętno Chrystusa poprzez naznaczenie go na zawsze sakramentem kapłaństwa. Jakikolwiek by nie byli, to nie powód, aby deprecjonować naukę Kościoła. Sumienie, moje też, nie jest czasem wystarczające do właściwej oceny. To tyle w tym temacie ode mnie, jak widać, nie każdy musi się ze mną zgadzać.

  • To, że mamy inne zdanie nie znaczy, że się musisz zaraz obrażać:) Podyskutować już nie można??? a ty od razu "może powinnam się naprawdę przestać odzywać".
    Niczego nie zarzucam nikomu tutaj, mówię swoje zdanie i liczę się z tym, że ktoś ma inne i Małgosiu masz prawo się na ten temat wypowiedzieć.
    Z mojej strony tyle w tym temacie i dziękuję Małgosiu, że i ty zechciałaś się na ten temat wypowiedzieć, monologi na forum są bez sensu:))

  • Ja się nie obrażam, ja po prostu czuję, że to, co piszę, jest odbierane inaczej niż chcę i że tylko ja się "czepiam". Koniec w tym temacie. :-)

  • 20 dni nowenny mam za sobą, kryzys goni kryzys, trwam na upartego ale jest bardzo ciężko, generalnie chodzi o to, że kompletnie nic się nie dzieje, staram się pozytywnie myśleć, ale to wszystko takie na siłę i nie umiem sobie pomóc. Za kilka dni koniec części błagalnej a ja nie wiem czy chce dalej tą nowennę kontynuować.

  • Bunia nie możesz wątpić. Musisz dokończyć odmawianie nowenny. Będzie dobrze , zobaczysz tylko wytrwaj. Matka Boza na pewno Cię wysłucha ja w to głęboko wierze. Pomodle sie za Ciebie aby było Ci łatwiej odmawiac nowenne:-))). Ja dziękuje Wam: Bunia i Janicek za Wasza modlitwę za mojego syna. Chyba Wasze modlitwy poskutkowaly:-) ale nie chce zapeszac jak narazie.
    Nie wiem Bunia w jakiej intencji sie modlisz lecz to tak naprawdę mało istostne. Ja generalnie uważam, ze tak naprawdę tylko Bóg może wszystko bo jest wszechmogacy, dla niego nie ma rzeczy niemożliwych. Wiec Bunia nie daj sie i bądź cierpliwa bo jak wiesz czasami własnie od takiej ciężkiej, trudnej, cierpliwej i długotrwałej modlitwy zależy nasze Zbawienie i otrzymanie łaski na ktorej nam zależy.

  • Dziękuje za wsparcie i modlitwę:) Modlę się o pracę, kiedy w zeszłym roku dowiedziałam się o nowennie bez wahania powiedziałam o tym koleżance, byłam pełna entuzjazmu i chciałam wszystkim o niej powiedzieć, usłyszałam "wypróbuj na sobie, zadziała to i ja spróbuje", na szczęście zapomniała zapytać czy "zadziałała". Od zakończenia pierwszej nowenny minęło kilka miesięcy i nic. Niedawno mówię jej, że modlę się o pracę, to usłyszałam, "że nie ma szans w kryzysie w takiej małej miejscowości, gdzie nawet nie ma gdzie szukać, bo wszędzie zwalniają". Chciałabym, żeby nowenna "zadziałała", żeby i ona uwierzyła. Cały czas wierze, że Bóg jest ze mną, tłumaczę sobie, że On zna odpowiednie miejsce i czas, ale po ludzku, chcę się już cieszyć się łaską i jest mi przykro jak słyszę, "tak dużo się modlisz a nie bardzo ci się układa, chyba to wszystko nie zależy od modlitwy, bo ci co się nie modlą mają się lepiej".

  • Buniu
    Trzymaj się mocno Różańca i nie przejmuj się tym co mówią tchórzliwi ludzie, którzy czekają czy "zadziała" to dopiero wtedy spróbują, nie mają odwagi zaryzykować tak jak my tu wszyscy. A w dodatku zazdroszczę ci, myślą sobie, być może znajdziesz prace, stanie się cud i będziesz się mieć lepiej niż oni. I po trzecie boją się ciebie, bo widzą jaką masz wiarę i siłę. Góralka jesteś to doskonale wiesz, że jak się ma pod górkę, to wychodzi się na szczyt:) (troszkę się zasapałaś, zdarza się) a kto nie idzie to...:P :) Modlę się za was wszystkich kamikadze, ryzykanci, bo wszytko zależy od Tego do kogo się modlimy :)))

  • Bunia jak Cię to pocieszy to ja tez szukam pracy. Ale czasami Pan Bóg nie daje nam od razu łaski bo myśle sobie, ze może na swój sposób nas sprawdza. Czy modlimy sie tylko wtedy kiedy czegoś potrzebujemy czy jesteśmy mu wierni w każdej naszej sytuacji życiowej. Ja myśle Bunia, ze Matka Boza już Ci uprosila te łaskę ale dostaniesz ja w odpowiednim z punktu widzenia planów Bozych czasie. Pamiętaj, ze nie ma modlitw niewysluchanych, wszystkie są wysluchane. A czy modlitwa "zadziała"? Modlitwa jest szturmem do Boga a jeśli prosimy to on zawsze znajdzie jakieś wyjście a jeśli sama jego Matka prosi za nas to chyba nie powinnismy mieć wątpliwości. Po prostu trzeba wierzyć, ze Matka Boza nigdy nie zostawia swoich dzieci w potrzebie jeśli tylko prosimy ja aby opiekowała sie nami to napewno nie zostawi tego bez
    echa.
    Może w Twoim życiu jeszcze są jakieś inne sprawy, ktore teraz możesz uporządkować kiedy nie masz pracy. Może z punktu widzenia Boga one są ważniejsze teraz. Ja wiem, ze jeśli modlimy sie z wiara i pokorą i naprawdę zależy nam na łasce o która sie modlimy to otrzymamy.



  • Modlitwa jest najważniejszą naszą czynnością.
    *
    Modlitwa to zapoznany, a jednak najpotężniejszy środek do przywrócenia pokoju w duszach, do dania im szczęścia, zbliżenia ich do miłości Bożej. Modlitwa odradza świat. Modlitwa jest warunkiem nieodzownym odrodzenia i życia każdej duszy.
    *
    Módlmy się i my, módlmy się dobrze, módlmy się wiele i ustnie i myślnie, a doświadczymy na sobie, jak Niepokalana coraz bardziej opanowywać będzie duszę naszą, jak coraz bardziej pod każdym względem będziemy się stawali Jej, jak znikać będą winy i słabnąć wady, jak łagodnie i potężnie zbliżać się będziemy coraz bardziej do Boga.
    *
    Miłosna modlitwa zlewa światło do umysłu i daje hart woli.
    Modlitwa jest najbardziej potrzebna, by kruszyć mury serc.
    *
    Trzeba się dużo modlić. Nie potrzeba dużo słów, bo na to nie zawsze mamy czas. Każdą pracę skrapiać modlitwą.

    Napoleon powiedział: by wygrać wojnę, potrzeba trzech rzeczy: pieniędzy, pieniędzy, pieniędzy. By zdobyć niebo, świętość potrzeba też trzech rzeczy - modlitwy, modlitwy, modlitwy. Od jakości modlitwy zależy wszystko.
    *
    Modlitwą wszystko (prawdziwie pożyteczne) na pewno otrzymasz. Ale natrętnie, stale módl się; z coraz większą żarliwością. A Pan Bóg przez cię będzie cuda wykonywał.


    św.Maksymilian Maria Kolbe

  • Czy ktoś z was mógłby w mojej intencji pomóc mi się modlić?

  • Chcę ci powiedzieć, że ja w każdy czwartek modlę się za wszystkich z tego forum(za Ciebie też) taką mieliśmy umowę. Wiem, że na pewno dzisiaj też dziewczyny modlą się za Ciebie i innych. PZdr

  • Ciekawostka :)
    Nowenna pompejska (jeżeli ktoś odmawia cztery części) to:
    11 448 razy Pozdrowienie Anielskie(zdrowaśki)
    1 296 razy Modlitwa Pańska (Ojcze nasz)
    1 080 razy Pozdrowień Trójcy Świętej (Chwała Ojcu....)
    54 Wyznanie wiary (Wierzę w Boga...)
    648 pozdrowień Królowej Różańca Świętego
    108 modlitwa na zakończeni części błagalnej (jeśli się odmawia
    po każdej części, ja tak robię, wiem że można po całym
    Różańcu to wtedy 27 razy)
    108 modlitwa na zakończenie części dziękczynnej
    Wiem, że powiecie, że liczy się jakość a nie ilość, ale tak sobie myślę, kropla drąży skałę, ale nie jedna. Widzicie ile "tego" jest? :)

  • Dziękuję za każdą modlitwę w mojej intencji. Mój problem pogarsza się z dnia na dzień, nie wiem czy wytrwam do końca, nie wiem czy wytrzymam psychiczne, nie rozumiem dlaczego moja modlitwa nie skutkuje, Jezu ratuj

  • Bunia wytrwaj w nowennie. Będę sie za Ciebie modlić.:-) Zobaczysz wszystko sie ułoży , otrzymasz potrzebna łaskę jestem pewna.

  • Polecam:
    http://www.deon.pl/religia/duchowosc-i-wiara/zycie-i-wiara/art,565,nie-ma-sytuacji-beznadziejnych.html

  • U mnie zawsze jest tak, że pod koniec NP jestem nerwowy -aż później źle się z tym czuje.. Ale też nie moge nad tym zapanować, zazwyczaj kilka dni przed zakończeniem Np- ciekawe dlaczego tak się dzieje?
    P.S. Dziękuje za modlitwę wszystkim, którzy trwają w modlitwie wzajemnej

  • Witajcie! Bardzo dawno nie pisałam,ale właśnie wczoraj rozpoczęłam kolejny raz odmawiać nowennę, więc tu zajrzałam i postanowiłam napisać. Mam intencję taką, która często się pojawia - jednym słowem PRACA! Nie jest to pierwsza moja nowenna w tej intencji,ale jak teraz nie dostanę pracy to czeka mnie miejsce na liście dłużników i mieszkanie pod mostem,więc jestem zdeterminowana.

  • Zapraszam na stronę poświęconą nowennie Pompejańskiej - wszystko o nowennie, trudności w modlitwie, cuda, uzdrowienia, objawienia Matki Bożej - www.pompejanska.rosemaria.pl

  • „Dusza, która pragnie być nawiedzona przez Boga, musi wystrzegać się hałasu tego świata. Pan Bóg znalazł mnie na samotności i modlitwie”.
    (ojciec Pio)

    Chciałam tylko Wam życzyć, by rozpoczynający się jutro okres Wielkiego Postu - spędzony na modlitwie, praktykowaniu miłosierdzia względem innych i wyrzeczeniu się samego siebie - przybliżył Was do Boga i przyniósł Wam prawdziwe odnowienie duchowe. Nigdy nie wiemy, jak piękny kwiat może rozkwitnąć na pustyni...

    Jak zawsze, zwłaszcza we wtorki, modląca się za Was Wszystkich i Wasze potrzeby (ziemskie i te duchowe),
    Małgosia

  • I oczywiście dziękuję za Wasze wszystkie modlitwy, to dla mnie ważne. :-)

  • Witam po dłuższej przerwie, dzisiaj zakończyłam nowennę, dziękuję wszystkim za wsparcie :)

  • Jak tam przeżywacie wielki post? Pozdrowienia dla wszystkich, którzy trwają na modlitwie

  • powracam do tematu wspolzycia,dlaczego w dzisiejszych czasach wogole tak trudno zaakceptowac fakt ,ze chce sie wspolzyc dopiero po slubie,ja to sobie postanowilam,chociaz nie jestem niestety juz dziewica.... i od razu uslyszalam,ze ciezko mi bedzie znalezc partnera,ze predzej czy pozniej jezeli juz kogos znajde to ten ktos i tak mnie zostawi no bo jak bez seksu przed slubem,a jak sie nie dopasujemy seksualnie,ze nikt nie bedzie do slubu czekal. i wogole to moze sobie postanowic osoba ktora jest jeszcze dziewica a ja juz nie jestem no ale co w tym zlego ze choc nie jestem to postanowilam nawet obiecalam panu bogu poczekac do slubu no i z tego wszystkiego wyniklo ze moze powinnam na zakonnice isc (tak ktos zasugerowal),dziwny swiat no i dziwna ja na to wszystko wychodzi ... bezsensu co w tym zlego,ze chce po bozemu zyc

  • Kochani!
    Dawno się nie odzywałam, ale tegoroczny okres Wielkiego Postu jest bardzo intensywny i wiele się dzieje. Dziękuję Bogu, bo dzieje się wiele dobrego, choć tak naprawdę nie wiem, czy zasługuję na tyle łask Bożych.

    Kris - ponieważ czas Wielkiego Postu się kończy, to z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że po początkowych małych wpadkach wzięłam się jeszcze mocniej za siebie i z Bożą pomocą udało mi się zasadniczo dochować to, co sobie założyłam w sferze m. in. umartwień (to dobrze), ale też widzę, że nie na wszystkie z moich cichych pragnień, co jeszcze chciałam zrobić w tym czasie, znalazłam czas. Do tego niektóre pozornie proste wyrzeczenia okazały się dla mnie wyzwaniem (to bolesne, ale uczy pokory, więc w sumie... też dobrze).

    Buniu - super, że dokończyłaś Nowennę. To bardzo pokrzepiające, szczególnie kiedy się porówna Twoje dwa wpisy: 812 i 820. Wolę ten drugi. :-)

    Magisiu - zdaje się, że Twoja Nowenna na dniach się skończy. Mam nadzieję, że Bóg wysłucha Twojej prośby i na pewno będę się za to gorąco modliła.

    Aniu0039 - kochana! Nie przejmuj się tym, że inni nie rozumieją, co czujesz i sobie postanowiłaś. Ja Cię podziwiam, bo niełatwo iść pod prąd wszechotaczającej nas kultury, w której jeśli nie chcesz współżyć przed ślubem, to znaczy, że "coś z Tobą nie tak" albo że jesteś dewotką. To nieprawda!

    Po pierwsze, dziewictwo to nie tylko stan fizjologiczny. Na poziomie duchowym to przede wszystkim niewinność i czystość, często łączące się z wyrzeczeniem, chwilowym lub stałym! Można nie uprawiać w życiu seksu i mieć duszę skażoną nieczystością.

    Znam kilka osób i to niekoniecznie bardzo religijnych, które chociaż wcześniej ze sobą współżyły, postanowiły np. po pierwszej spowiedzi przygotowującej do ślubu nie łamać więcej siódmego przykazania i nie spać ze sobą aż do dnia ślubu. Może to wyglądać na dziwactwo, bo w końcu co takiej parze zależało, "jeden grzech więcej, jeden mniej na następnej spowiedzi", ale ja patrzę na to inaczej - ci ludzi uzgodnili, że nie będą przynajmniej przez ten czas grzeszyć i wytrwali w tym, i to się liczy!

    Postanowienie, że pomimo tego, iż nie jesteś już dziewicą fizycznie, zachowasz obecny stan łaski uświęcającej i nie będziesz współżyła przed ślubem, jest dobry w oczach Boga i właśnie to się liczy! "Idź i nie grzesz więcej!". Wytrwanie w cnocie czystości podoba się Bogu, co więcej, jeśli będziesz Go prosiła o siłę zachowania tego postanowienia, to na pewno On Ci w tym pomoże.

    Tutaj dochodzimy do drugiej kwestii - Zdaj się w tej kwestii właśnie na Pana Boga. Wierz mi, a mówię to z perspektywy kobiety i mężatki (i nie dewotki), jeżeli zawierzysz Bogu wybór dobrego męża, to Bóg, który ZAWSZE chce naszego dobra, postawi na Twojej drodze człowieka, który będzie Twoim dopełnieniem pod każdym względem, również seksualnym. I niczego nie trzeba będzie próbować przed ślubem, bo Bóg o wszystko zadba. Ja mam męża, którego absolutnie wybrał mi Bóg i który jest dla mnie idealny, ja kogoś lepszego bym sobie nawet nie wymyśliła.

    Jak widzisz, ja Cię popieram w 100%. :-) Więcej odwagi wymaga zawierzenie się w swoich decyzjach Bogu niż podążanie za resztą świata. Każdy ma prawo wyboru - co oznacza, że może wybrać również świadome pozbawienie się chwilowych przyjemności np. dla dobra własnej duszy i przyszłej nagrody w niebie. To, co czynimy zgodnie z wolą Boga, nie jest nigdy zapomniane, ale wszystko zapisane w poczet naszych wiecznych zasług.

    Ważne, aby Twoja dusza była piękna, a za dziwny świat się módlmy i róbmy to, o co nas prosi Bóg, najlepiej niech On się zajmie naszym życiem.

    "Jezu, Ty się tym zajmij".

    Ściskam Was Wszystkich serdecznie. :-)
    Małgosia

  • PS. Poprawka - oczywiście "Nie cudzołóż" to SZÓSTE przykazanie.

  • Malgosiu tego wlasnie potrzebowalam,dziekuje Ci bardzo z calego serca i pozdrawiam

  • Aniu, nie ma za co, mam nadzieję, że się nie wymądrzyłam.
    Ściskam mocno. :-)

  • Wesołych Świąt Wielkiej Nocy życzę Wam wszystkim:-)

  • Kasiu - dziękuję i również życzę Tobie i Wszystkim na Forum Świąt Wielkanocy spędzonych z bliskimi, w tym z Najbliższym - z Panem Bogiem. :-)
    A jak Twoje odmawianie Tajemnicy Szczęścia? To już powinny być trzy miesiące za Tobą, u mnie jeszcze trzy miesiące przede mną. Jak Ci idzie?

    Magisiu - pamiętam o Twojej intencji i martwię się o Ciebie, czy znalazłaś pracę. Napisz, proszę, czy i jak się ułożyły Twoje sprawy.

    Kris - poprzednio miałam zapytać, ale zapomnialam - a jak Tobie minął okres Wielkiego Postu i w ogóle jak Twoja sytuacja duchowa?

    Generalnie forum jakoś ucichło, a ja pamiętam wiele wiele osób, które tutaj się dzieliły swoimi radościami i smutkami, postępami w modlitwie, także tym, co usłyszały, przeczytały, o czym rozmyślały. Odezwijcie się, proszę. :-) Napiszcie, jak poszło Wam odmawianie Nowenny Pompejańskiej i czy Matka Boża wstawiła się już za Waszymi prośbami.

  • Nie nie mam stałej pracy...niestety.

  • Życzę wszystkim wiary w cud Zmartwychwstania. Pytanie: czy Bóg może ukarać dzieci za grzechy ich rodziców?

  • Dziękuje Małgosiu za pamięć ;) hymm... moja sytuacja duchowa nie polepszyła się a liczyłem na to, ze się polepszy- przede wszystkim w niedziele Zmartwychwstania. W wielki post starałem się zrobić wszystko aby tak się stało, czasami wydaje mi się i tak naprawde jest, że im bardziej się staram, tym gorzej jest. Wiele razy się zbierałem, żeby napisać jak wiele znaczy dla mnie to, że się modlicie ( Tobie również dziękuje Małgorzato) ja również modle się za was.
    Czasami mam wrażenie jakbym musiał odpokutować nie swoje grzechy dlatego to co napisała Bunia też mnie zastanawiało nie raz. Również dochodzi do mnie coś takiego, że choćbym nie wiadomo co robił, ile się modlił to i tak niczego nie zmienię -chodzi o czas. On jest i musi się spełnić tzn. wszystko co Bóg zaplanował. I można go prosić dla swojego pokrzepienia i ona nam pomoże chwilowo ale nie zmieni nic póki się nie wypełni to co zaplanował. Takie jest moje zdanie.

  • Kris chciała Cię pocieszyć, chodź nie wiem czy będę umieć, ks. Tischner powiedział kiedyś takie słowa "Od kiedy Chrystus Zmartwychwstał, żaden optymizm nie jest przesadą". Mój stan ducha też nie jest w dobrej formie, ostatnia nadzieja w Bożym Miłosierdziu

  • Małgosia ma rację, że to forum ucichło. Mam wrażenie może mylne, ale nie wiele jest tutaj osób, którzy nie zostali wysłuchani w Nowennie. Może inni, którzy się nie odzywają mają tak jak ja, po co kolejny raz pisać, że się nie zostało jeszcze wysłuchanym. Wychodzi się wtedy na marudę no i ileż można kogoś takiego pocieszać i wspierać.

  • Witajcie!
    Buniu masz rację, niektórzy już nie piszą, ponieważ jeszcze nie zostali wysłuchani (tak jak ja) i po prostu nie chcą się skarżyć.
    Opiekę Najwyższego czuję bez przerwy, lecz moja sytuacja życiowa nie poprawiła się prawie wcale. Święta Błogosławionej Paschy Pana przeżyte szczególnie, Święte Triduum Paschalne przecudowne i może na tym poprzestanę. Łaska Naszego Pana jest nie zmierzona, więc bez przerwy trwam w Jego ufności.
    JEZU UFAM TOBIE!!!

  • Witam, co powiedzieć osobie, która odmówiła kilka nowenn i w żadnej nie została wysłuchana??? Załamała się i straciła nadzieję obawiam się, że wiarę powoli też.

  • Matko Boża Pompejańska dziękuję Ci za wszystkie wyświadczone mi poprzez Nowennę łaski. Królowo różańca świętego dobra łaskawa i kochająca jesteś. Bądź uwielbiona Niepokalana ! Niech cały świat wie, że nie ma czulszej Matki od Ciebie !
    Prowadź mnie przez życie .

  • Witam wszystkich,

    Małgosiu odmawianie Tajemnicy Szczęścia idzie na razie dobrze, mam już za sobą 5 miesięcy, więc niedługo półmetek (rozpoczęłam 2 listopada),
    Buniu odpowiadając na Twoje pytanie, czy Bóg może ukarać dzieci za grzechy rodziców? - nie wiem dokładnie, w Starym Testamencie jest gdzieś napisane o karaniu przyszłych pokoleń, i czytałam kiedyś wywiad znanego aktora i jego żony, w którym opowiadali o modlitwie o usunięcie grzechów pokoleniowych,
    http://www.rozaniec.eu/index.php?m=Rosary&a=ShowRosarySectionArticle&rsa_id=890

    natomiast opinie w internecie na temat grzechów pokoleniowych są różne i opierają się na wielu cytatach z Pisma Świętego, np. tutaj:
    http://www.rodzinapolska.pl/dok.php?art=katolikpl/archiwum/2006/768_1.htm


    pozdrawiam
    Kasia

  • Kasiu - Czasami, kiedy się modlę Tajemnicą Szczęścia, myślę o Tobie, jak Ci idzie, więc teraz, kiedy wiem, że u Ciebie prawie półmetek, to bardzo się cieszę. :-)

    Jeżeli chodzi o grzech pokoleniowy, to najbardziej przekonuje mnie i podoba mi się wypowiedź ks. Siemieniewskiego z podanej przez Ciebie drugiej strony. Jeżeli mogę wtrącić moje trzy grosze, to ja to widzę raczej tak jak opisał to jeden z uczestników tamtej dyskusji - nie jako kara za winy naszych przodków spadająca na nasze głowy, ale jako pewne KONSEKWENCJE życia osób, które mają wpływ na nasze życie. Konsekwencje niezgodnego z wolą Bożą, grzesznego postępowania różnych osób, nawet takich nieznanych nam osobiście. Każdy grzech pociąga za sobą pewne konsekwencje, czasem nawet nie wiemy, jak bardzo nasze grzechy mogą zaburzać moralny porządek w świecie i przez to wpływać na życie innych osób. Czasami widzimy te konsekwencje od razu, czasem "przeglądamy na oczy" dużo później, a czasami dopiero w chwili śmierci staną się one dla nas widoczne i zrozumiałe.

    Tak jak w przykładzie podanym przez forumowicza z dyskusji na serwisie pomocniczym katolika.pl - "przykładem tego może być rodzina alkoholowa: konsekwencją grzechu alkoholiczki, czy alkoholika jest brak warunków do normalnego rozwoju dzieci itp.". Inne przykłady, które przychodzą mi do głowy: jeżeli dla rodziców jest normalne np. to, że nie chodzą do kościoła, to dla dzieci jest to też naturalne, że nie ma po co tam uczęszczać; jeżeli chodzą do kościoła, ale potem np. oszukują w pracy, to taki też przekaz dają dzieciom; jeżeli w rodzinie panowało ciche przyzwolenie na grzech nieczystości (seks bez sakramentu, oglądanie pornografii itp.), to taki przykład zostaje przekazany tym wszystkim, którzy to widzą i, jak to się mówi, sieje zgorszenie. Itd. itp. To może działać na poziomie psychologicznym (jak w przypadku rodziny alkoholika) i duchowym (jak w podanych przeze mnie przykładach).

    Dlatego w Starym Testamencie tak podkreślany był w pewnym momencie problem przekazywania kolejnym pokoleniom wiary przodków, kiedy Izrael żył wśród pogan. Chodzi o ciągłość i ŻYWOŚĆ relacji z Bogiem.

    Ale ks. Siemieniewski napisał coś, co bardzo do mnie przemawia: nawet jeśli „Pan, Bóg twój, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia […], okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia względem tych, którzy Mnie miłują i przestrzegają moich przykazań” (Wj 20,5).

    Myślę, że to jest właśnie istota dyskusji o grzechu pokoleniowym. Nie martwmy się tym, że może ktoś coś kiedyś zawinił, ale że Bóg jest MIŁOSIERNY i że każdy NASZ dobry uczynek, słowo, modlitwa, ofiara jest przez Boga mile widziane i STOKROTNIE wynagradzane. Moim zdaniem, tego powinniśmy się trzymać.
    Żyjąc w przyjaźni z Bogiem, mając wolną wolę i wybierając dobro, MY sami możemy zmieniać i naprawiać to, co zostało przez nas samych i przez innych zawinione. W takim duchowym drzewie genealogicznym naszym Ojcem jest BÓG, Bratem (i Bogiem) - JEZUS, a Matką - MARYJA. Oto czyimi dziećmi naprawdę jesteśmy.

    Można też spojrzeć na to z tej strony:
    Nasz grzech może zataczać szerokie kręgi, ale dobro może jeszcze szersze. Dlatego gdy się modlimy, powinniśmy się modlić nie tylko za siebie, ale za wszystkich w podobnej sytuacji, a nawet w ogóle za osoby, które mają całkiem inne problemy niż my, bo obejmujemy tym dobrem wszystkich. I nigdy nie wiemy, kiedy nasza modlitwa się przyda i komu - może po śmierci zobaczymy, że np. nasza ogólna modlitwa za umierających pomogła członkowi naszej rodziny, a może jakiemuś człowiekowi po drugiej stronie globu.

    Przytaczana już wypowiedź ojca Pio:
    "O, gdyby ludzie wiedzieli, jak hojnie, jak stokrotnie wynagradza Bóg każdy, choćby najmniejszy uczynek, spełniony dla Jego Miłości!".

    Tak, ja bym się tego trzymała. :-)


    Kris - chciałabym powiedzieć coś mądrego, ale cóż mogę? A poza tym wydaje mi się, że przez Ciebie już przemawia Boża mądrość o tym, że czasem różne rzeczy muszą się po prostu wypełnić.
    Mnie do głowy przychodzi tylko jedno - jeśli czytałeś, to wiesz, o co mi chodzi; jeżeli nie, to polecam "Noc ciemną" św. Jana od Krzyża. Można znaleźć w internecie, za darmo i w pełni legalnie. W pierwszej księdze mowa jest o "nocy zmysłów" - "nocy biernej" (nie mylić z oczyszczającą "nocą ciemną", przez którą przechodzą nieliczne, przeznaczone do świętości dusze). Nie znam sekretów Twojego życia wewnętrznego, ale może Twoja dusza doświadcza właśnie takiego duchowego porządkowania i próby?

    Jakiekolwiek są jednak przyczyny Twojego stanu, to ja trwam w modlitwie za Ciebie i za Wszystkich na forum, i DZIĘKUJĘ za Wasze modlitwy!!! :-)

  • Dziękuje za te słowa. Chciałby kiedyś złożyć tu świadectwo ale sam jak o tym pomyśle, to trudno jest opisywać rzeczy, które człowiek dostaje doświadczenie od Boga nie z tego świata i przełożyć je na język tego świata. Ale może kiedyś się uda... Czytałem kiedyś Św. Jana od Krzyża ale nie wiem czy akurat tą książkę o której wspomniałaś ale zobaczę do niej.

    Mogę tylko powiedzieć tyle z mojego doświadczenia, że nie ma cenniejszej rzeczy, którą człowiek może dać Bogu jak swoje cierpienie (życie) -jakiegokolwiek rodzaju. Dobrze kiedyś, któryś ze świętych pisał, że aniołowie zazdroszczą nam tylko jednego, że nie mogą cierpieć dla Boga. Oddawanie mu czci, uwielbienia, podziękowań też jest ważne, tylko, że to się odbywa w każdym akcie, Mszy, modlitwy, uczynków, czy bez końca uwielbieniem w niebie. Natomiast cierpienie jest czymś innym- trudnym do pisania aktem podobającym się Bogu a nie koniecznie człowiekowi. Człowiek ucieka od cierpienia bo go nie rozumie, uważa to jako karę za grzechy (swoje, cudze) nie jako wyjątkowy dar od Boga. Co może dać człowiek Bogu? jak wszystko należy do niego, wszystkie dary, rzeczy itp. wszystko jest Boga. Cierpienie jest czymś innym- jest dyskomfortem, czymś autentycznym z siebie. Ale jest też moment w cierpieniu, że może człowiek powiedzieć -Boże mój czemuś mnie opuścił i nie wynika to (tak bynajmniej mi się wydaje) z braku wiary, zaangażowania czy poddania się tylko z bezradności, poczucia bezsensowności i kresu odporności każdego człowieka na cierpienie.

    Dziękuje za modlitwę zaznaczam, że ja również modle się za was w każdy czwartek/ Pzdr

  • Dziękuję za odpowiedzi na pytanie o grzechu pokoleniowym. Mam kolejne:) Czy warto być uczciwym? Znam nieuczciwego człowieka i dobrze mu się powodzi nie tylko w sferze materialnej ale i w zdrowiu, życiu rodzinnym i zawodowym. I znam człowieka uczciwego, któremu się wszystko sypie. Nie powinno być na odwrót? Zauważyłam, że coraz więcej osób ma z tym dylemat. Egoiści zakładają rodziny bo mają czas pomyśleć o sobie, złodzieje budują domy za gotówkę, oszuści mają poważanie u ludzi bo potrafią nimi manipulować, dziewczyny które mają sponsora to się mówi, że są zaradne i jakoś nie zauważyłam, żeby mieli kiedykolwiek źle. A na końcu jest Miłosierdzie Boże więc i tak wszyscy pójdziemy do nieba, a jak się od razu nie załapią to do czyśca na jakiś czas. Przecież nikogo nie wolno potępiać. Czy bycie uczciwym ma jakieś znaczenie?

  • mysli ojca pio:Biada tym, którzy są nieuczciwi! Tracą nie tylko wszelki szacunek u ludzi, ale tak że nie mogą zajmować stanowisk państwowych... Dlatego bądźmy zawsze uczciwi, usuwając z naszego umysłu każdą złą myśl i miejmy zawsze serce zwrócone ku Bogu który nas stworzył i umieścił na ziemi, abyśmy poznali Go, kochali i służyli Mu w tym życiu, by móc następnie radować się Nim w wieczności (CS, nr 15, s. 74n).

  • a tak wogole zawsze jest tak ze dobro zawsze powraca podwojnie ,ale rowniez i zlo powraca podwojnie

  • Nie wiem co miał na myśli ojciec Pio ale nieuczciwi ludzie zajmują stanowiska państwowe a uczciwi się tam nie pchają. A z tym powracającym podwójnie dobrem i złem jest jak z Yeti, wszyscy słyszeli ale nikt nie widział. Czekam na dalsze odpowiedzi.

  • Powiem krótko bardzo ale to bardzo dziękuje za polecenie tej książki.

  • Z radością pragniemy poinformować wszystkich odmawiających Nowennę Pompejańską, że powstaje Apostolat Nowenny Pompejańskiej. Do Apostolatu Nowenny Pompejańskiej mogą należeć wszyscy, którzy odmawiają nowennę pompejańską (lub chcą zacząć ją odmawiać) i pragną szerzyć ją oraz różaniec w swoim środowisku rodzinnym, parafialnym i społecznym. Obowiązkiem należących do Apostolatu jest rozszerzanie czci do Dziewicy Różańca Świętego z Pompejów poprzez dawanie świadectwa o łaskach otrzymanych przez odmawianie nowenny pompejańskiej. Każdego 2 poniedziałku w miesiąca przez Ojca Krzysztofa Piskorza OCD odprawiane są Msze święte w intencji Apostolatu, a raz w roku w miesiącu różańcowym w Sanktuarium w Pompejach.

    Głosem Apostolatu jest czasopismo "Królowa Różańca Świętego" oraz forum na stronie www.zywyrozaniec.pl.
    Kwartalnik utrzymuje się tylko z prenumeraty i ew. dobrowolnych datków czytelników oraz członków Apostolatu. Redakcja KRŚ pracuje wyłącznie dla chwały Królowej Różańca Świętego i nie pobiera żadnego wynagrodzenia. Wszelkie środki z prenumerat są przeznaczane wyłącznie na druk i wysyłkę czasopisma.

    Zapraszamy wszystkich zainteresowanych do odwiedzenia strony Apostolatu Nowenny Pompejańskiej:
    www.zywyrozaniec.pl

    Strony poświęconej czasopismu Apostolatu " Królowa Różańca Świętego" :

    www.krolowa.rosemaria.pl

    Wszelkie informacje można uzyskać także pod telefonem : 61 86 87 345, mail: krolowa@rosemaria.pl
    Bóg zapłać za uwagę i zapraszamy do przyłączenia się do Apostolatu Nowenny Pompejańskiej!

  • Witam serdecznie!

    Pozwolę sobie włączyć się do waszych dyskusji.
    Chodzi mi o pytanie Buni. Żeby dostąpić Miłosierdzia Bożego trzeba jeszcze tego chcieć, a niestety życie w dostatku, a nawet zbytku wpędza w pychę. Człowiek pyszny sam siebie uważa za boga, bo wydaje mu się, że wszystko, co osiągnął w życiu jest tylko jego zasługą. Boga traktują jak byt, który gdzieś tam jest, ale najlepiej, żeby się nie wtrącał w ich poukładane i szczęśliwe życie. Poza tym myślenie w taki sposób, że mogę sobie grzeszyć, bo przecież jest Boże Miłosierdzie, więc nie zostanę potępiony, a jedynie w najgorszym wypadku trafię na "chwilę" do czyśćca to już niestety grzech przeciwko Duchowi Świętemu.

    Powiem tak. Miałam bardzo podobne dylematy. Mnie jednak bolały nie dobra materialne czy uczciwość innych, ale tzw szczęśliwe życie rodzinne. Ja marzę o mężu i założeniu cudownej rodziny wielodzietnej. Za przykład stawiałam sobie bardzo udane małżeństwo mojej kuzynki, którym niedostatek materialny nie doskwiera, mają dwoje ślicznych i zdrowych dzieci, oboje z mężem pracują, a w ich życiu nie ma Boga. Moje życie to Bóg na pierwszym miejscu, a w sprawach osobistych nic kompletnie mi się nie ułożyło, ale już nie stawiam sobie za wzór wspomnianego wyżej małżeństwa. Moje nawrócenie trwa od 2 lat, a jego ukoronowaniem była spowiedź furtkowa. Polega na zamykaniu przez kapłana wszelkich furtek w naszej duszy, które umożliwiają demonom wejście w nas. Z wielu z nich nawet nie zdajemy sobie sprawy i tak żyjemy sobie paplając się we własnym sosie, a szatan robi swoje. Dopiero podczas zrywania więzów wychodzi na jaw jak silna moc łączyła nas z danym demonem.

    Polecam wszystkim, którzy mają możliwość odbycia takiej spowiedzi. Człowiek wychodzi po niej zupełnie odnowiony, a cuda jakie dostrzega się po spowiedzi w codziennym życiu są nie do opisania! Podczas takiej spowiedzi kapłan uwalnia nas też od grzechów pokoleniowych czyli jak wspomniała Małgosia od konsekwencji grzechów ciężkich naszych przodków.
    Jeszcze raz polecam! ...i przepraszam jeśli troszkę przynudzam :)

  • milka z ta spowiedzia furtkowa to gdzie jak do kogo mam sie udac bo naprawde jej potrzebuje

  • Aniu księża od spowiedzi furtkowej to pomocnicy diecezjalnych egzorcystów. Oni współpracują z Odnową w Duchu Świętym, więc tam szukaj informacji i namiarów. Nie wiem z jakiego miasta jesteś, ale możesz poszukać na necie, albo po prostu popytaj :)
    Owoce tej spowiedzi pojawiają się każdego dnia, a największym i to nie tylko u mnie jest bardzo świadome uczestnictwo we mszy świętej, wręcz jej głód, poza tym opanowanie, brak jakichkolwiek negatywnych uczuć do innych ludzi, no i nie do opisania radość, taka wewnętrzna :)
    Oczywiście potem po spowiedzi trzeba dbać o zachowanie takiego stanu ducha, modlić się i chodzić do spowiedzi od razu kiedy czuje się taką potrzebę. No i podstawą jest codzienne czytanie Pisma Świętego. Dla zachęty mogę dodać, że przez pól godzinną lekturę Biblii uzyskuje się odpust zupełny pod zwykłymi warunkami :)
    Pan Bóg dał nam tyle możliwości, dzięki którym możemy wiele wyprosić u Niego! To je st niesamowite jak człowiek potrafi być zaślepiony i nieczuły, jak wiele czasu marnujemy na dbanie o własne przyjemności :) Ta świadomość tez do mnie doszła dopiero po tej spowiedzi :)
    Oj mogłabym dłuuugo pisać na ten temat :)

  • dziekuje milka.wogole cos ze mna ostatnio jest nie tak.tak jak napisalas milka:Poza tym myślenie w taki sposób, że mogę sobie grzeszyć, bo przecież jest Boże Miłosierdzie, więc nie zostanę potępiony, a jedynie w najgorszym wypadku trafię na "chwilę" do czyśćca to już niestety grzech przeciwko Duchowi Świętemu. -ja wlasnie teraz mam taki tok myslenia.ogarnela mnie totalna pustka.wszystko co robie nie ma dla mnie najmniejszego sensu.wczesniej jak grzeszylam to mnie dreczyly wyrzuty sumienia a teraz jak grzesze . zeby potem miec jakies wyrzuty-zadnych.wogole brak bojazni bozej,po prostu nie wiem.............prosze was o modlitwe o moje nawrocenie

  • Chris - przepraszam, że do tej pory nie odpisałam ani słówkiem na Twój post - przeczytałam go już wieki temu i cały czas myślałam, żeby Ci odpisać, ale jestem teraz tak zajęta, że ograniczam wszelką działalność poza to, co naprawdę muszę robić.

    Powiem tak: bardzo, bardzo się cieszę, że książka Ci pomogła. :-) Chociaż Ty możesz przeżywać obecnie inne trudności niż ja w momencie, kiedy sięgnęłam po tę książkę, mnie także ona bardzo pomogła. Rozumiem więc doskonale Twoją radość z odnalezienia tej lektury. W ogóle uważam, że jeśli ktoś pogłębia swoją relację z Bogiem, to zrozumie, co jest napisane w "Nocy ciemnej" i na pewno z tego skorzysta. Ja od czasu, kiedy to przeczytałam, często dziękuję Bogu za Św. Jana od Krzyża. :-)


    Buniu - w odpowiedzi na Twoje pytanie o uczciwość - mnie się wydaje, że to po prostu stara sztuczka diabła. Chce, żebyśmy tak myśleli, że z nim jest łatwiej np. materialnie, bo nie chce, abyśmy go opuszczali. Rozmawiałam o tym kiedyś z moją przyjaciółką (która zawsze była i jest bardzo wierząca), że rzeczywiście miałyśmy obie - niezależnie od siebie, wtedy się jeszcze nie znałyśmy - tak okres w naszym życiu, że odnosiłyśmy wrażenie, że zawsze wtedy, kiedy trochę oddalałyśmy się od Pana Boga, wiodło nam się lepiej finansowo, a jak potem się do Niego przybliżałyśmy z powrotem, to "szczęście" w finansach malało. Ale oczywiście, to tylko iluzja. Kolejne kłamstwo Złego. Jego celem bowiem nigdy nie jest pomaganie ludziom - wręcz przeciwnie, on nas przecież nienawidzi. Powodzenie, w jakiejkolwiek sferze życia, jeśli oparte na nieuczciwości, nie popłaca. A to, że możemy odnieść wrażenie, że i owszem, popłaca (czy nie jest karane)... No cóż, królestwo Boga nie jest z tego świata - czasem na ziemi nie widzimy przyczyny i celu, ani sami nie jesteśmy sędziami. Na każdego czeka Sąd Boży. A w moim przekonaniu Ania0039 ma rację - dobro zawsze powraca w dwójnasób.

    A poza tym ja jestem za tym, aby każdy robił to, co do niego należy i bez względu na innych, nawet zły przykład, postępował tak, jak by chciał tego Bóg. (Co, samo w sobie, nie jest naturalnie takie proste). Świat jako taki nigdy nie był dobry przykładem wypełniania przykazań.


    Aniu0039 - będziemy się modlić za Ciebie.

    Nie musisz tego nam pisać, ale czy podejrzewasz, co takiego się stało (w środku Ciebie albo na zewnątrz), że zaczęłaś w ten sposób myśleć? Czy się spowiadałaś z tego? I nie chodzi mi tylko o grzech przeciwko Duchowi Świętemu, ale też o to, że spowiedź (każda, nie musi być nawet taka specjalna) daje nam siłę Bożą do bycia bliżej Boga i zwalczania różnych pokus. A taka myśl to może być rodzaj pokusy szatana. Być może z jakiegoś powodu jesteś teraz na to bardziej podatna. Może osłabiłaś się jakimś grzechem, a może właśnie chciałaś zwalczyć jakiś grzech, i wtedy Zły Cię zaatakował w ten sposób, aby zniszczyć Twoją wolę zerwania z nim, osłabić wiarę w sens jakiegokolwiek starania. Oczywiście, przyczyn może być tysiąc, a to jest tylko moja taka pierwsza, powierzchowna refleksja. To, czego Ci potrzeba, to nie moje wypociny ;-), ale rozmowa z księdzem. Nawet jeśli nie czujesz się na siłach wyspowiadać, to przynajmniej jakaś rozmowa na początek z kimś, kto zna się na sprawach duchowych.

    W każdym razie ja będę się za Ciebie modlić. :-)

  • Czytam Św. Jana od Krzyża i prawda jest też taka, że to nie jest łatwa lektura. Często w myślach mam Boga i pytam go kim jesteś potężny, jak wygląda świat kiedy umrę , czemu jestem grzeszny? dlaczego to wszystko takie zakryte nie z tego świata. Kiedy Bóg oświeca człowieka na temat jego grzeszności to nawet nie ma co powiedzieć, zawstydzić się i co? I nawet ubolewanie nie przynosi ulgi, to jest wręcz straszne jak człowiek jest grzeszny i jak potrafi nie zauważyć tego. A jak zauważy, że jest grzeszny to ta grzeszność tak go przybija, ze spowiedź pomimo tego, ze jest trybunałem miłosierdzia nie przynosi ulgi. Człowiek nie jest w stanie niczym się odpłacić Bogu- to jest największe cierpienie. Bóg zrobił tak dużo dla człowieka, że w tym szaleństwie miłości nie było i nie ma końca.

  • wlasnie to sie zaczelo mniej wiecej po spowiedzi przed wielkanoca.tzn poszlam do spowiedzi,wyspowiadalam sie odeszlam od konfesjonalu i zdalam sobie sprawe,ze nie z tego wszystkiego nie wyspowiadalam sie z tych grzechow,z ktorych chcialam,bo mi wylecialy z glowy,po prostu wyklepalam te grzechy,z ktorych sie spowiadam przewaznie za kazdym razem.odeszlam od konfesjonalu i zdalam sobie z tego sprawe.wiec chcialam isc do drugiego ksiedza,ktory spowiadal,ale stwierdzilam,ze:co ludzie sobie o mnie pomysla,tak ze swieta wielkiejnocy przezylam nie tak jak chcialam,tzn taj jakby bez boga owszem bylam w kosciele na mszy i wogole,ale nie przezywalam tego.....i od tej pory(w sumie to chyba sie zaczelo w okresie wielkiego postu-postanowilam odmowic sobie slodyczy,wytrwalam moze 3-4 dni a pozniej to jadlam i to jeszcze wiecej)i po prostu do dzisiaj czuje totalna pustke,wiem ,ze bog istnieje,pieklo,ale nie robi to na mnie najwiekszego wrazenia,i tzo jest wlasnie najgorsze stalam sie taka obojetna na wszystko,nawet nie czuje potrzeby by sie z tego wyspowiadac,doszlam do takiego myslenia,ze przeciez inni tez zyja bez boga i jakos sie im nic nie dzieje-masakara po prostu,a ja tak nie chce zyc,chce spowrotewm moja wiare nie byla to jakas tam wielka wiara,ale przynajmniej zalowalam za grzechy,potrzebowalam spowiedzi,komunii...

  • Aniu czy ważniejsze jest to co myślą ludzie od tego co czuje Pan Jezus widząc Cię taką zagubioną? Czym prędzej śmigaj do spowiedzi, normalnej, a księdza furtkowicza znajdziesz później. Nieświadome zatajenie grzechu podczas spowiedzi nie jest grzechem, ale jeśli już sobie o tym przypomnisz trzeba się z tego wyspowiadać, bo przyjmowana później komunia św. jest niestety świętokradzka.... A pustka w Twojej duszy jest zwyczajnie efektem działania szatana. Jemu przecież o to chodzi, żeby bagatelizować zło, a nawet przyzwyczaić się do niego i zaakceptować jako... dobro (sic!). Ale największym paradoksem nie jest działanie złego ducha, ale to, że w pewnym momencie zaczynamy wierzyć w jego brednie. Pan Jezus zostawił nam nieocenione i niedocenione koła ratunkowe, m.in. sakrament pojednania, z którego powinniśmy korzystać tak często jak czujemy, nawet co tydzień! Przejmowanie się tym, co pomyślą o nas inni to tez sprężyna złego. Jeśli naprawdę nie umiesz przełamać tego wstydu to idź do innego kościoła do spowiedzi.
    Ja np. miałam w pewnym momencie tak, że z powodu wspomnianego przeze mnie we wcześniejszym poście głodu eucharystycznego, który obecnie przeżywam, już nie chodziłam, ale biegałam na majowe i zostawałam na mszy wieczornej. Zdarzało się to 3-4 razy w tygodniu, oprócz niedziel. Złemu to też się nie spodobało. I wiecie co zaczęłam myśleć? Poczułam wstyd przed księżmi, którzy pracują w mojej parafii, a jest ich dwunastu. Dotyczył on obawy o to, że któryś z nich pomyśli sobie, że... (uwaga!) zakochałam się w jednym z kapłanów! :)))) ale to nie wszystko. Moja przyjaciółka, która też jest świeżo po spowiedzi generalnej, zwykłej, nie furtkowej, też odczuwa wstyd przed codziennym uczestnictwem we mszy świętej mimo, że tego potrzebuje! Także bez obaw Aniu! To wszystko działanie złego, a żeby to przerwać musisz iść do konfesjonału i wyznać grzechy od ostatniej ważnej spowiedzi. :))) Mimo wszystko szatan jest przewidywalny. On zna jedynie naszą przeszłość i teraźniejszość. Przyszłość natomiast to domena Boga. Jeśli całkowicie oddamy się i zawierzymy Bożej Opatrzności, powiemy "Jezu zajmij się tym, bo ja nie daję rady" to Wielki już wszystko załatwi. Musimy oddać swoja przyszłość Bogu, a sami działać w teraźniejszości, jakby to tylko od nas zależało, bo bezczynność też jest już grzechem zaniedbania i lenistwa ;) ale zalecam zdrowy rozsądek we wszystkim i powstrzymanie się od działań pod wpływem emocji. Módlcie się i nigdy nie wątpcie w Bożą Miłość do Was.

    I jeszcze jedno! Aniu!!! Nie wolno Ci źle o sobie myśleć. Pan Bóg i tak Cię kocha, nawet taką poranioną, opustoszałą w środku, wyzutą... tylko Ty Go teraz nie słyszysz, bo przeszkadza Ci w tym grzech. Nie pozwól szatanowi zastraszać Cię! Jego zamiarem teraz jest sprawić, żebyś siebie znienawidziła i żebyś zaczęła myśleć, że Bóg się od Ciebie odwrócił. Wielki nigdy się od nas nie odwróci, bo kocha nas bardziej niż możemy sobie to wyobrazić... Powodzenia w zawierzaniu Bogu!!!

  • To wszystko, co napisała Milka o Bożej nieskończonej miłości to jak balsam na zranioną duszę. Przecież niby my to wszystko wiemy, że Pan Jezus - Mocy nasza czuwa nad nami, opiekuje się i kocha bezwarunkowo, ale kiedy świat się wali a problemy nie znikają tylko nawarstwiają jeszcze bardziej, wtedy do dobre i pozytywne myślenie o Naszym Ojcu schodzi na dalszy plan. Zastanawiamy się, czy jesteśmy tacy źli, że Nasz Ojciec nie chce nam pomóc, przecież obiecał. Ufam bezgranicznie, że pomoc, na którą tak bardzo czekam od Niego przyjdzie, potrzebny tylko czas.
    JEZU UFAM TOBIE!!! i nigdy nie przestanę.

  • Milka ma rację - nie zapominajcie o Miłosierdziu Bożym, które jest największym atrybutem Boga i potężniejsze niż cała nasza mizeria i grzechy.

    Kris - rozumiem Cię, bo ja też, kiedy przeczytałam tę książkę, to ujrzałam swoją nędzę duchową. Ale ja to potraktowałam inaczej - chociaż to było ciężkie, to jednocześnie rozumiałam to jako wielką łaskę na drodze mojego duchowego rozwoju. Bez tego pewnie dalej bym nie poszła. Gorzej by było dla mojej duszy, gdybym tego nie zobaczyła! I chociaż może to zabrzmi dziwnie, dziękowałam Bogu za tę łaskę. Bo to jest łaska. Ale Bóg nie daje nam jej dlatego, abyśmy się załamali, ale - mając cały czas, każdego dnia, w głowie, to co nie podoba się Bogu i co nas od Niego oddala - abyśmy bardziej się starali i doskonalili duchowo. Kris - Bóg chce, abyś się rozwijał, bo Twoja dusza jest miła Bogu.

    A że nie możemy zbyt wiele dać Bogu? Tak, tak jest. Ale po pierwsze, zawsze możemy dziękować Bogu za wszystko i wszystkich, których nam ofiarował i w ten sposób Mu to "oddać". Po drugie, jest jedna rzecz, którą tak naprawdę posiadamy. To wolna wola i jednocześnie największy dar, jaki możemy złożyć Bogu: aby nie było więcej naszej woli, ale wyłącznie Jego (co nie jest w praktyce, oczywiście, takie proste).

    Tak, jesteśmy słabi i grzeszni, i dobrze jest o tym pamiętać, ale musimy pamiętać o tym też w kontekście Miłosierdzia Bożego. W nim nasz ratunek i pomoc, i siła.

    I tak w temacie tych naszych ostatnich rozważań trzy cytaty z Dzienniczka Św. Faustyny - wiadomo, takich cytatów jest o wiele więcej, ale przecież chodzi tylko przypomnienie pewnych prawd (przepraszam, że ich nie wpiszę, ale podam tylko numery wpisów - w razie czego można je znależć w elektronicznej wersji Dzienniczka na stronie
    www.faustyna.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=52&Itemid=57):

    290 - o rozmyślaniu nad sprawami wiecznymi, abyśmy postępowali w tym względzie jak małe dzieci;
    815 - o tym, że przestrzeń między dwoma duchowymi biegunami - naszej nędzy i wielkości Boga - wypełnia Jego Miłość;
    852 - o ujrzeniu nędzy i małości duszy, co jednak nie przygnębia, ale motywuje do dalszego doskonalenia się możliwego dzięki łasce Boga.

    Kris - mam nadzieję, że to Cię podniesie na duchu. Ciebie i Anię. Sursum corda! Tak jak napisała Milka: Bóg Was kocha i zawsze jest z Wami.

  • O, widzę, że z Agnieszką zgrałyśmy się w czasie, pisząc o zaufaniu do Miłości Boga. ;-)

  • Modlitwa. Dusza zbroi się przez modlitwę do walki wszelakiej. W jakimkolwiek dusza jest stanie powinna się modlić. – Musi się modlić dusza czysta i piękna, bo inaczej utraciłaby swa piękność; modlić się musi dusza dążąca do tej czystości, bo inaczej nie doszłaby do niej; modlić się musi dusza dopiero co nawrócona, bo inaczej upadłaby z powrotem; modlić się musi dusza grzeszna, pogrążona w grzechach, aby mogła powstać. I nie ma duszy, która by nie była obowiązana do modlitwy, bo wszelka łaska spływa przez modlitwę. (Dz 146)

  • Fajnie że się wreszcie odzywacie, myślałam, że to już koniec. Uff:)

  • A czy wiedzieliście o istnieniu Wspólnoty Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia? To jest zgromadzenie, którego założenie polecił Pan Jezus siostrze Faustynie. Ich regułą są fragmenty z Dzienniczka. Siostry są ubrane dokładnie w takie habity, jakie siostra Faustyna widziała w swoich wizjach i osiadły w Rybnie, w miejscu również dokładnie opisanym w Dzienniczku :)
    Niesamowita historia i stosunkowo świeża, bo zgromadzenie zostało zatwierdzone w 2001 roku. Cuda jakie tam się dzieją za sprawą Bożego Miłosierdzia są niewyobrażalne!
    Podaję link do strony. Przeczytajcie artykuły o siostrach zamieszczone w aktualnościach.

    http://misericordiadei.eu/pag.01.html

    Ja jestem pod ogromnym wrażeniem, że to wszystko dzieje się teraz, obok nas, a my tacy zaślepieni sobą i swoimi sprawami... ale każdy prztyczek w nos od Pana Boga jest potrzebny :)

  • Ja wiedziałam dzięki Dzienniczkowi i przypisom do niego, ale wydaje mi się - akurat teraz jestem z tym tematem na bieżąco, bo czytam znów Dzienniczek - że to się nazywa Zgromadzenie Sióstr Jezusa Miłosiernego. O jego założenie, pod wpływem objawień św. Faustyny, zabiegał ks. Michał Sopoćko. Pierwsze siostry złożyły swoje pierwsze śluby w 1942, a w 1955 Zgromadzenie zostało ostatecznie zatwierdzone...

    Ale może z tej samej inspiracji powstało też Zgromadzenie Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia?

    Sprawdziłam na Wikipedii (ach, to współczesne źródło wiedzy... ale w tym przypadku, w przeciwieństwie do innych źródeł, dało odpowiedź na moje pytanie) - cytuję:
    "[Wspólnota] Powstała jako odpowiedź na skierowane żądanie Pana Jezusa do św. Siostry Faustyny Kowalskiej, odnośnie utworzenia klauzurowego zgromadzenia zakonnego, którego celem będzie wypraszanie Bożego Miłosierdzia dla całego świata, zwłaszcza kapłanów i osób zakonnych. Siostry kierują się tym co zawarte jest w "Dzienniczku" św. Siostry Faustyny, odnośnie celu, zadań, sposobu życia i stroju.
    Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia powstała przez oddzielenie się od Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego ("Faustynek") aby pełniej realizować powołanie klauzurowe, po wcześniejszej akceptacji kierowników duchownych i odpowiednich władz kościelnych, a stało się to pod prawną opieką ks. prof. Franciszka Bogdana SAC.
    Aktualnie w Polsce znajduje się jedna wspólnota sióstr, która klasztor ma w Rybnie k. Sochaczewa."

    Czyli ta Wspólnota została wyodrębniona ze Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego, aby jeszcze pełniej realizować zadanie wypraszania Bożego Miłosierdzia.

    Milko - być może o tym wszystkim wiedziałaś, w takim razie przepraszam za moje dochodzenie. ;-) Nie chciałam Cię urazić, po prostu chciałam to sprawdzić dla samej siebie, żeby to lepiej zrozumieć. Ale BARDZO się cieszę i dziękuję Ci, że o tym napisałaś, bo gdyby nie Twój wpis, to nigdy bym o tym nie wiedziała.

    Rzeczywiście, to niesamowite, że "tuż pod nosem" takie rzeczy się dzieją i że to jest żywa historia planu Pana Boga. Niesamowite dla mnie jest również i to, że chociaż klauzura w Zgromadzeniu jest na pewno surowa, to są siostry (i też nowicjuszki Wspólnoty), które czują powołanie do jeszcze większych poświęceń i oddaniu się Bogu. Taka jest siła Bożego przyciągania...

  • Przepraszam, oddaję sprawiedliwość stronie Wspólnoty. Jeszcze raz tam zajrzałam i pod zakładką "O nas" (a nie "Historia", gdzie wcześniej szukałam) jest informacja o oddzieleniu się od Zgromadzenia.

  • można włączyć się w dzieło miłosierdzia Sióstr z Rybna i siostry Faustyny także jako osoba świecka:

    " Krąg Miłosierdzia, powstały w kwietniu 2006 roku, który wypełnia to pragnienie św. Faustyny jest formą duchowej przynależności i uczestnictwa w charyzmacie Wspólnoty Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia w Rybnie dla tych wszystkich, kapłanów, zakonników i zakonnic należących do innych Zgromadzeń czy Instytutów Życia Konsekrowanego, a także ludzi świeckich, których Bóg powołuje do życia tym charyzmatem. Nie jest on bowiem sprzeczny z regułami żadnego Zgromadzenia lub Zakonu ani w konflikcie ze stylem życia kapłanów diecezjalnych czy katolików świeckich, ale jest szczególnym darem Boga na nasze czasy i w przedziwny sposób łączy w sobie wszystkie inne dary i charyzmaty Kościoła. Jedynymi wymogami przynależności do tej Wspólnoty są:

    - codzienna Koronka do Bożego Miłosierdzia;
    - modlitwa za Kościół i kapłanów (Dz.s.F. 1052);
    - przynajmniej jeden uczynek miłosierdzia dziennie;
    - świadectwo życia dawane Jezusowi w miejscu, na którym postawił swoim powołaniem, wierność swojej drodze życia;
    - błogosławieństwo kapłańskie udzielane i rozszerzane na cały świat (wymóg dla kapłanów)."

    http://misericordiadei.eu/pag.04.html

    Trzeba napisać do sióstr, a wówczas co jakiś czas siostry przysyłają informację dla "Rodzinki", jak ją określają :-)

    Pozdrawiam serdecznie i życzę darów Ducha Świętego wszystkim tu piszącym i czytającym :)

  • Piękne te świadectwa które czytam też odmówiłam N.P ale nie zostałam wysłuchana może miałam za bardzo ogólną intencję dlatego zaczęłam odmawiać drugą czekam na łaskę o którą proszę Jedno jest pewne że ta nowenna uspakaja i zbliża do Boga i Maryi a może to jest już ta łaska?

  • Czasami trzeba posłuchać tych co przeszli przed nami różne trudności



    Tak nieraz ciężko w życiu. Zdaje się, że już wyjścia żadnego nie ma. Głową muru nie przebije. I smutno, i ciężko, i straszno nieraz, i rozpaczliwie [a].
    A dlaczego?
    Czyż naprawdę tak straszno na świecie?
    Czyż Pan Bóg nie wie o wszystkim? Czyż nie jest wszechmocny? Czyż w Jego rękach nie są wszystkie prawa natury i nawet wszystkie serca ludzkie? Czyż cośkolwiek może się stać we wszechświecie, jeżeli On na to nie zezwoli?... A jeżeli zezwala, czyż może zezwolić na coś, co nie byłoby dla naszego dobra, dla większego dobra, jak największego dobra?...
    I gdybyśmy na chwilkę otrzymali rozum nieskończony i zrozumieli wszystkie przyczyny i skutki, nie wybralibyśmy dla nas niczego [b] innego, tylko właśnie to, co Pan Bóg dopuszcza, bo On jako nieskończenie mądry, wie najlepiej, co dla naszej duszy lepsze, i jako nieskończenie dobry, tego tylko [c] chce i na to tylko zezwala, co nam posłuży do większego szczęścia [d] w niebie.
    Dlaczegośmy więc czasem aż zrozpaczeni?
    Bo nie widzimy tego związku pomiędzy naszym szczęściem, a tymi okolicznościami, co nas trapią, a nawet z powodu ciasnoty naszej głowy (wchodzi w czapkę czy kapelusz) nie możemy wszystkiego wiedzieć.
    Cóż więc mamy czynić?
    Zaufać Bogu. Przez to zaufanie, bez zrozumienia bezpośredniego rzeczy, oddajemy nawet wielką chwałę Bogu, bo uznajemy Jego mądrość, dobroć i potęgę.
    Zaufajmy więc Bogu, a zaufajmy bez granic. Ufajmy [e], że jeżeli tylko starać się będziemy pełnić Jego Wolę, nic nas prawdziwie złego spotkać nie może, choćbyśmy i w tysiąc razy trudniejszych czasach żyli.
    Więc czy nie należy starać się o odwrócenie, uchylenie trudności?
    Owszem, można i trzeba; o ile tylko to od nas zależy, trzeba zrobić wszystko, by usunąć trudności na drodze naszego życia, ale bez niepokoju, bez czarnego smutku, a tym bardziej rozpaczliwej bezradności. Te stany duszy nie tylko nie pomagają do rozwiązania trudności, ale czynią nas niezdolnymi do mądrej, roztropnej i rzutkiej zapobiegliwości.

  • Jak wydostać się z rozpaczy? tego zamkniętego czarnego kręgu, kiedy już się nie potrafi zauważać czegokolwiek pozytywnego, kiedy mówi się "nic dobrego mnie nie spotyka i już nie spotka" pewnie tak nie jest, ale tak się czuje i myśli, kiedy wszyscy dookoła narzekają zamiast pocieszyć.

  • św. Faustyna Kowalska (1905 - 1938)

    W pewnym dniu ujrzałam dwie drogi: jedna szeroka, wysypana piaskiem i kwiatami, pełna radości i muzyki i różnych przyjemności. Ludzie idąc tą drogą tańcząc i bawiąc się – dochodzili do końca, nie spostrzegają się, że już koniec. A na końcu tej drogi była straszna przepaść, czyli otchłań piekielna. Dusze te na oślep wpadały w tę przepaść, jak szły, tak i wpadały. A była ich wielka liczba, że nie można było ich zliczyć. I widziałam drugą drogę, a raczej ścieżkę, bo była wąska i zasłana cierniami i kamieniami, a ludzie, którzy nią szli ze łzami w oczach i różne boleści były ich udziałem. Jedni padali na te kamienie, ale zaraz powstawali i szli dalej. A w końcu drogi był wspaniały ogród przepełniony wszelkim rodzajem szczęścia i wchodziły tam te wszystkie dusze. Zaraz w pierwszym momencie zapominały o swych cierpieniach.

  • Czyli, żeby przestać cierpieć trzeba umrzeć? Jakie proste rozwiązanie.

  • Napoleon powiedział: by wygrać wojnę, potrzeba trzech rzeczy: pieniędzy, pieniędzy, pieniędzy. By zdobyć niebo, świętość potrzeba też trzech rzeczy - modlitwy, modlitwy, modlitwy. Od jakości modlitwy zależy wszystko.

    Modlitwą wszystko (prawdziwie pożyteczne) na pewno otrzymasz. Ale natrętnie, stale módl się; z coraz większą żarliwością. A Pan Bóg przez cię będzie cuda wykonywał.

    sw Maksymilian Maria Kolbe

  • Jestem wytrwała w modlitwie i nie tylko, jestem mistrzynią świata w wytrwałości, tylko co z tego jak nic z tego

  • Dobra nie ważne przepraszam za gorzkie żale, robię powtórkę z rozrywki. To nie ma sensu

  • Przykro mi z twojego powodu koleżanko, jednak sam po swoim przykładzie wiem, że bez modlitwy i bez Boga nic ani nie stanie prostsze jak może się wydawać ani nic się nie rozwiąże. Często człowiek nie wie jak Bóg układa plany na nasze życie ( dla nas jest to niezrozumiałe) i mamy prawo do tego ale również Bóg ma prawo jeśli mu się powierzasz prowadzić cię tak jak on to widzi. Nie można trochę zaufać Panu a resztę próbować robić po swojemu.
    Zastanów się tak na spokojnie: czy Bóg robi to bo Ciebie nie kocha? Pomyśl czy on chcę twojego nieszczęścia, rozpaczy ? Nie wierzę w to. To co przechodzisz na pewno jest trudne ale proszę myśl o tym w kategoriach, że on wie najlepiej co jest dla mnie dobre, pomimo tego, że tego nie rozumiesz. Bo często naprawdę w ludzki sposób nie da się tego pojąć - wasze drogi nie są moimi. To nie jest takie proste zaufać Panu to nie tylko słowa Jezus Ufam Tobie lecz postawa po tych słowach. Same wypowiadanie tych słów nie jest zaufaniem. Będe modlił się za Ciebie a ty módl się za nas tu piszących.

  • Po co mi Bóg dał wolną wolę skoro to On układa mi plany na życie? Nie wiem dokąd idę, czyli nigdzie nie zajdę. Skoro Bóg wie lepiej co dla mnie dobre to niech mi powie, wtedy będę spokojna.
    Moje życie jest udrękom, chce to zmienić ale nie potrafię, prosiłam Boga, żeby to zmienił, nic się nie zmieniło, ale skoro tak to dla mnie jest najlepsze.

  • On układa Ci plany życiowe bo jakbyś sama sobie układała to tylko dziś wydaje się Tobie, że lepsze od tego co Bóg ci przygotował. Wiem, że czasami monotonia jest trudna do zniesienia lecz proszę Cię módl się - módl się sercem.
    Myślisz, że jak byś układała sobie sama życie było by lepsze? Nawet nie wiesz jak mocno się mylisz, pomimo, że tego co się teraz dzieje nie rozumiesz. Nawiasem mówiąc w pełni też Cię rozumiem, bo życie potrafi tak dać w kość jeszcze ludziom wierzącym, że odechciewa się wszystkiego. Łączmy się w modlitwie w tym nasz ratunek!!!

  • Kris jestem odmiennego zdania. BÓG NIE MA PLANU NA MOJE ŻYCIE. Moje życie jest tylko moje a Bóg obdarzył mnie WOLNOŚCIĄ i mam prawo tworzyć swój plan. Czy Bóg mnie dręczy, mając rozpisany scenariusz mojego życia i ja nie znając go ma go realizować? I co jak trafie to ok a jak nie to kara? Myślę, że to nie tak.
    Mój problem polega na tym, że ja mam plan swojego życia zgodny z przykazaniami Boga, ale jestem pierdołom i nie potrafię go zrealizować. Tkwię w bezsilności i bezradności i nie potrafię się z niej wydostać. A czas leci i z niego też muszę się przed Bogiem rozliczyć. Na tym polega mój dramat. Marnuje życie na własne życzenie.

  • Mogę się domyślać w jakiej jesteś sytuacji z jednej strony Bóg z drugiej strony normalne codzienne życie. Na pewno trudno Ci jest lecz ja wierzę w to, że ty osoba oddana Bogu nie jesteś przez Niego zostawiona sama sobie. Gdyby Bóg nie miał planu na Twoje życie już dawno by się coś zmieniło u Ciebie a że on prowadzi cie przez drogi niezrozumiałe to bądź pewna, że on jest z Tobą i patrzy daleko dalej niż ty i twoje wyobrażenie o tym co masz robić. Kiedyś przeczytałem, że Bóg jest w stanie dać osobom tyle rzeczy i tak obficie w jednym momencie, że innym może dawać po troszku przez wiele lat. Wierzę w to, że tak będzie u Ciebie czego ci z całego serca życzę.

  • Dziękuję za życzenia, ale tak nic to nie zmienia

  • Rozpoczynałam Nowennę z tą myślą, że teraz Bóg uleczy mnie z życiowych bolączek, że przyjdzie wielkie życiowe powodzenie. Ale to nie tak. Nie zostałam uwolniona od trosk. Dostałam coś innego, zrozumienie. Już rozumiem, że od krzyża uciec nie sposób. O ileż jednak łatwiej gdy dźwiga się Go z Tobą, Jezusie Synu Boga. Otrzymałam coś najcenniejszego - świadomość bliskości Twojej i Matki Bożej. Czy można prosić o więcej?
    Mam takie wewnętrzne przeświadczenie, że w swej sprawie wymodlę niewiele. Widać potrzebne Ci moje cierpienie. Jakiś głos w sercu mi mówi: że nie za siebie mam się modlić, lecz za innych. Każesz mi iść więc w te wielkie nieznane przestrzenie modlitwy dając mi Jedynie na drogę Swoje serce. Ufam, że to wystarczy, mam Boga, nie trzeba mi więcej.
    Odamwiajcie Nowennę Pompejańską, bo to wyjątkowa modlitwa bardzo przybliżająca nas do Boga i Maryi.

  • Pomimo, że modle się dużo to mam wrażenie, że nie zbliżam się do Boga tylko oddalam. Łatwiej niż kiedyś ulegam pokusom co mnie martwi, przegrywam walki. I to też mnie zastanawia zamiast być mocniejszy jestem słabszy. Czasami opadają mi ręce i nie potrafię pojąc Boga i wiary.

  • Pomyślałam Kris, że może poprzez to, że tak łatwo ulegasz słabości, mimo że dużo się modlisz , Bóg chce Ci pokazać, byś jak niewiele możesz sam z siebie i chce byś w swej bezsilności zdał się całkowicie na Niego? Tak chyba było w moim przypadku- zbyt mocno polegałam na sobie a za mało na Bogu. Czasem tak bardzo nie mogę się skupić na modlitwie i wydaje mi się ona tak chaotyczna i niegodna że pytam czy to ma sens. Ale oddaję Bogu nawet taką połataną modlitwę, która przypomina przedzieranie się przez mgłę. Mówię wtedy do Boga: weź chociaż to , moją nicość, skoro nie stać mnie, być dać coś więcej. Wczorajsza msza św. pokazała mi jak bardzo niegodnie przeżywam ofiarę Chrystusa, rozproszenie całkowite. Mimo to przyjęłam komunię , mówiąc w duszy Bogu.: przyjmij mnie z tym stanem ducha , w którym jestem . bo nie potrafię dać dziś z siebie więcej.

  • Tylko tak się zastanawiam czy liczę na swoje siły? Chyba nie choć z tym ludzkim pojmowanie może być różnie. Staram się robić wszystko na miarę moich możliwości ale za pewne jako człowiek grzeszny, pewnie czegoś nie zauważam. Prawda jest taka, że jak piszą świeci, że miłość pewne rzeczy wyrównuje pomiędzy nędzą człowieka a wielkością Boga ale życie z piętnem grzesznika też nie za bardzo mi odpowiada- choć muszę się z tym niestety pogodzić. Im więcej poznaję Boga,i nędze swoją tym głupszy jestem. Teraz też mogę powiedzieć, że bez Boga jestem nikim i tu nie chodzi o jakieś myślenie destrukcyjne ale dokładnie rozumiem to ci pisał Jan w rozdziale 15 ( o krzewie winnym)

  • odnośnie niewysłuchanych modlitw:

    "Am 7,10–17;
    Mt 9,1–8
    Historia z paralitykiem ukazuje, jak Pan Jezus inaczej patrzy niż zwykle patrzą ludzie. Jego pierwsza reakcja to dostrzeżenie wiary. Odpowiedzią nie jest uzdrowienie, ale odpuszczenie grzechów! Sam paralityk i ci, którzy go przyprowadzili, spodziewali się uzdrowienia. A Pan Jezus daje według swojej miary. Trzeba pamiętać, że właśnie tak jest z Bogiem. Bóg daje to, co sam uważa za dobre dla człowieka. Tutaj spotykamy się z zagadnieniem niewysłuchanej modlitwy. Ludzie dosyć często mają takie problemy: „Przecież tak bardzo się modliłem!”. Niedawno podczas rekolekcji przyszedł do mnie starszy mężczyzna, który pytał o to, jak się „skutecznie modlić”. Uważał, że nie był wysłuchiwany przez Boga. W skromności swojej uważał, że oczywiście wina leży po jego stronie i musi po prostu inaczej się modlić, bo widać nie umie się jeszcze modlić tak, jak należy. Więc pytał: „jak się modlić skutecznie”. Na moją uwagę, że nasza modlitwa powinna mieć w sobie gotowość przyjęcia Bożej woli: „bądź Twoja wola!”, oczywiście się zgadzał, ale z uporem pytał dalej: „jak się modlić skutecznie, aby osiągnąć to, o co człowiek prosi?”.

    Rozważając tę sytuację, zauważmy, że przecież Pan Jezus również na początku nie wysłuchał prośby paralityka, który prosił o uzdrowienie, a nie o odpuszczenie grzechów. Uzdrowienie nastąpiło potem dla udokumentowania prawdziwości słów o odpuszczeniu grzechów. W naszej modlitwie wielką przeszkodą są własne oczekiwania. Jeżeli one dla nas stanowią kryterium patrzenia na modlitwę, to jest prawie pewne, że kiedyś załamiemy się w naszej modlitwie. Bo Bóg daje według swojej mądrości i miary. Patrząc od strony duchowej, zauważymy, że darowanie grzechów jest łaską nieporównanie większą od uzdrowienia fizycznego. Ale tego, niestety, często nie widzimy."

    Włodzimierz Zatorski OSB
    http://www.tyniec.benedyktyni.pl/ps-po/?p=11006

  • Dziękuje Ela za ten komentarz lecz wiesz co mnie zastanawia i to juz kiedyś tutaj wspominałem dlaczego człowiek wybiera takie rzeczy, które z punktu widzenia Boga nie są właściwe aby dać człowiekowi w tym czasie w którym prosi
    Z drugiej strony chyba największe pretensję mogę mieć do siebie, skoro ja w tym czasie nie jestem w stanie przyjąć tej łaski. Bo zakładając to i ja w to wierzę, że Bóg wie co robi choć ja tego nie rozumiem, mogę próbować obejść to i prosić Boga aby mnie przemienił abym był gotowy na przyjęcie tego o co proszę bo skoro mi nie daje tego o co się modle to znaczy, że nie jest to dobre dla mnie. I tu zaczynają się schody pomiędzy odczuciami człowieka a planem Bożym. Mam nadzieje, że zrozumieliście moją myśl. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ja ze swojego punkt widzenia uważam, że mogę mieć rację. A z drugiej strony poznając Boga wiem, że na pewno się mylę.

  • mogę jedynie podzielić się tym, co sama w tej materii przeżywałam i przeżywam

    przede wszystkim najważniejsze, co musiało zmienić się we mnie, to przyjęcie, że Bóg jest dobry i że zawsze wie najlepiej, czego potrzebuję - wbrew pozorom nie jest łatwo to przyjąć

    to baza, której staram się trzymać w sytuacjach, gdy jest mi źle i trudno i nie wiem, co się wokół mnie dzieje - wówczas zaczyna się trwanie w wierności Bogu, modlitwie, niepoddawaniu się zwątpieniu i złym myślom - wbrew sobie, wbrew otoczeniu, wbrew wszystkiemu

    i proszę wtedy mocno, by ze zła, trudu i bólu, które doświadczam, Bóg wyprowadził dla mnie (lub dla kogoś innego) dobro - bo tylko On może to uczynić

    w trudnych dla mnie chwilach często rozważam Mękę Pańską - staram się siebie i swoją sytuację odnaleźć w tym, czego doświadczał Jezus - bardzo mi to pomogło przyjąć i pogodzić się z tym, co po ludzku prowokowało do buntu, walki, niezgody

    "stwórz Boże we mnie serce czyste" - Pan nas stworzył i nieustannie nas stwarza - jeśli Mu na to pozwolimy i odważymy się oddalić od tego, co znane, oswojone (nawet jeśli wywołuje cierpienie, trudno się od tego uwolnić) - On daje siłę i moc, On uwalnia, przemienia (polecam Adorację - czas tylko dla Niego, bez modlitwy, "tylko" trwanie i czekanie na Jego działanie we mnie)

    Pan zna nasze słabości, niemożności, nieumiejętności - dlatego zawsze gotów jest pomóc, pocieszyć, pokrzepić

    i jeszcze jedno - tu nie chodzi o to, kto ma rację, ale chodzi o miłość
    jak w małżeństwie - mogę wiedzieć, że mam rację, ale nie zależy mi na jej udowadnianiu - oddaję czas i działanie w ręce męża, bo mu ufam, kocham go i akceptuję inność jego pomysłów
    człowiek może mieć 100% racji - i to go wiąże - nie umie się od tej racji uwolnić
    tylko miłość może pozwolić mu zmienić perspektywę patrzenia na siebie, na Boga, na świat i na wszystko, co przeżywa i czego doświadcza :-)

    mam nadzieję, że troszkę pomogłam :-)

  • Ciebie poznałam
    Ciebie wybrałam
    Tobie zaufałam
    Maryjo królująca w Pompejach
    i wiem, że najkorzystniejsza lokat -
    złożenie swojego życia
    w Twoim macierzyńskim sercu
    z Tobą mogę wszystko
    choćby mówili, że nie ma nadziei
    bo czuję jak mnie prowadzisz
    jak podpowiadasz

  • Wspaniała jesteś
    Pani Różańcowa
    W swych matczynych dłoniach
    Moje życie schowaj

    Spójrz - puste mam serce
    Jak pole nieobsiane
    Czekam na deszcz łaski
    Jak noc na poranek

    Tak jak wtedy w Kanie
    Gdy zabrakło wina
    Powiedziałaś słowo
    Przebłagałaś Syna

    Uproś memu życiu
    Trochę światła z Nieba
    Odrobinę szczęścia
    Nie więcej niż trzeba

    Trochę sił do krzyża
    By go nie odrzucić
    Magdaleny skruchę
    By we łzach powrócić

  • Elka - bardzo mi się podobały Twoje wpisy, dobrze, że to wszystko napisałaś.

    Gościu - "Trochę sił do krzyża/By go nie odrzucić" - nic dodać, nic ująć...

    Kris - popraw mnie, jeśli źle zrozumiałam istotę tego, o czym pisałeś... Czy chodzi Ci o takie sytuacje, w których o coś prosimy, co generalnie jest dobre i właściwe, ale mimo to tego nie otrzymujemy i z czasem rodzi się w nas wątpliwość, czy rzeczywiście możemy aż tak się mylić w naszych pragnieniach i prośbach, że Bóg nam nigdy nie da tej łaski, czy też Bóg ma inne plany wobec nas, ale jednocześnie nie widzimy na horyzoncie duchowym niczego co by mogło zwiastować, że to coś innego rzeczywiście jest nam pisane albo że nadchodzi.

    Aż w końcu już sami nie wiemy, co robić - kontynuować prośby ze zwiększeniem marginesu na działanie Pana, czy w ogóle zaprzestać prośby o otrzymanie tego dobra, ba! przekroczyć samego siebie i nawet prosić o coś innego wbrew naszemu sercu. Co więcej, żadna prośba nie wydaje sie przynosić odzewu, o cokolwiek i w jakikowiek sposób o coś prosimy, wydaje się, że nic się nie zmienia. I nie wiemy już, czy ten stan zawieszenia wypływa z naszej duchowej niedoskonałości, czy jest formą próby, czy może tylko okresem oczekiwania, aż wszystko wcześniej co ma się wypełnić, się wypełni...

    Na przykład kiedy prosimy o męża/żonę, o dziecko, o pracę, o spokój w domu, o zdrowie itp. itd., i generalnie przecież wiemy, że NIE ma w tym niczego złego, wręcz przeciwnie - jest to dobre i słuszne, większość z nas tak żyje i jest to w absolutnej zgodzie z planem Pana Boga. Czasem trzeba było na to trochę poczekać, ale jednak to było w planie Boga.

    A my czekamy, i to nawet dłużej niż inni, przynajmniej nam się tak wydaje, i już sami nie wiemy, co o tym wszystkim myśleć... A w tym wszystkim nadal chcemy służyć Bogu, jak najlepiej potrafimy, tylko zaczynamy wątpić, czy w ogóle jeszcze jesteśmy w stanie rozpoznać choć małą cząstkę Jego woli, mimo naszych NAJSZCZERSZYCH chęci. Jak się w tej sytuacji modlić, o co prosić, czy i ew. kiedy przestać?

    Jeżeli o to Ci chodziło... ;-) (jeśli nie, to przepraszam za ten niepotrzebny długi wstęp ;-) to niestety, chyba tylko Światło Ducha Świętego może to rozjaśnić, ale czasem mimo modlitw naszych i innych osób za nas o nie, nie zawsze Bóg daje nam to rozeznanie. Wierzę, że Bóg przemawia do nas cały czas i w bardzo różny sposób, i że często, jeśli tylko jesteśmy wrażliwi na Jego wskazówki, to udziela nam takiej wiedzy i wsparcia, odpowiada na nasze pytania, ale pokora i doświadczenie uczy mnie też tego, że NIE zawsze tak jest i NIE zawsze to poczucie braku łączności z Górą wypływa to z naszej niedoskonałości duchowej. To truizm, ale Bóg ma swój pomysł nie tylko na nasze życie, ale również na sposób zakomunikowania nam tego. Może czasem łaską dla niektórych jest szybkie rozpoznanie woli Boga, a łaską dla niektórych, choć trudną do psychicznego zniesienia, jest bolesne trwanie w niewiedzy.

    To pewnie nie jest pocieszające, co powiem, sama także czekam na tego rodzaju wysłuchanie mojej prośby, która jest absolutnie "normalna". Początkowo odczuwałam niepokój i dochodził do tego od czasu do czasu smutek i zwątpienie. Kiedy te uczucia przychodziły, jednoczyłam się w nich z cierpieniem Jezusa (to niekoniecznie zmniejsza cierpienie, ale za to nadaje mu znaczenie i staje się źródłem dobra dla innych dusz). Potem zawierzyłam swoje sprawy całkowicie Bogu, a sama postanowiłam się przestać martwić. Niech Jezus się tym zajmie!

    Po pewnym czasie zobaczyłam, że jestem obdarowywana innymi duchowymi łaskami, w tym takimi, które mają pośredni związek z moją prośbą i co powoduje, że chociaż nadal nie otrzymałam tej "namacalnej" łaski, to może jestem jej trochę bliżej, może lepiej ją wykorzystam, a na pewno w tym czasie lepiej służę Bogu i Maryi. Jest we mnie jakaś taka pewność i spokój ducha, że właściwie trudno mówić, że jest we mnie oczekiwanie - owszem, czekam, ale bez rozgoryczenia, bez smutku, raczej z ufnością w Jego Miłosierdzie. W związku z tym tematem wypełnia mnie radość, bo tych łask, które otrzymałam, za nic bym nie oddała.

    Wierzę Bogu jak dziecko, On jest dobry i tylko dobry, i chce jedynie naszego dobra. Staram się cały czas rozwijać w sobie ten stosunek do Niego, to mi daje jakąś taką wolność, radość i spokojną pewność. Myślę, że kiedyś otrzymam tę łaskę, o którą proszę, ale teraz inne rzeczy - nie tylko dla mnie, ale też dla innych - muszą się wypełnić. Nie poddaję się złym myślom, a jak zaczyna mi się galopada myśli, to od razu mówię: "Jezu, tym się tym zajmij" i zostawiam to Jemu, to On jest Ten mądrzejszy ode mnie i niech On mną i tym wszystkim pokieruje.

    Nie wiem, czy moje doświadczenie komuś pomoże, ja na pewno dzięki niemu lepiej rozumiem tych, którzy nie wiedzą, jaka jest wola Boga i czują się zagubieni i zdezorientowani. Nie ma na to jednej recepty, życzę Wam i sobie tego, żebyśmy dzięki Światłu Ducha Świętego lepiej sobie z tym radzili i z czasem odnaleźli to, czego nam brakuje w tej duchowej układance.

  • Małgosia jakbym czytała o sobie. nie dostałam jeszcze tego o co tak bardzo prosiłam, ale mam taką pewność ze to nadejdzie w odpowiednim czasie. Do tego dochodzi niesamowity spokój a łaski które otrzymałam, są piękne, nawet o nich nie marzyłam, bo szczerze powiedziawszy nigdy nie wierzyłam w to ze mogę to co mam, dostać. A przyszło samo, niespodziewanie, lepiej niż oczekiwałam. Mimo że to dopiero początek i nie wiem co będzie dalej. Ale jestem szczęśliwa. Nie sądziłam że kiedyś to jeszcze powiem. Aż boję się tak myśleć żeby nie zapeszyć. Szczerze boję się jednego, że znowu pryśnie wszystko jak mydlana bańka, i będzie jak zwykle. Rozczarowanie

  • Natknęłam się na ciekawe nagranie ojca Augustyna Pelanowskiego pt.
    ,,Etapy oczyszczenia '' Proponowałabym tym, którzy odczuwają , że mimo modlitwy są jakby coraz j dalej od Boga i zmagają się z tego typu problemami zapoznać się z nim
    http://chomikuj.pl/czarusiek/Rekolekcje+i+kazania/Ojciec+Augustyn+Pelanowski

  • Justyna - cieszę się, że ktoś mnie rozumie, DZIĘKI. :-) Stan opisany przez Ciebie to prawdziwa łaska (ja tak to odbieram), co oczywiście, nie oznacza, że zawsze jest w sprawach duchowo różowo...

    Co mnie prowadzi do wpisu Gościa, który zamieścił link do rekolekcji o. Pelanowskiego. Ja niestety, dopiero niedawno, dosłownie z dwa miesiące temu odkryłam tę postać, i chłonę chętnie wszystko, co mówi. Tego nie znałam, ale cały czas do tego wracam myślami. DZIĘKI, było mi potrzebne!

  • wysluchalam wlasnie kazan o.Pelanowskiego :etapy oczyszczania:cos po prostu niesamowitego......jakby o mnie mowil o mojej beznadziejnosci w jakiej sie znajduje..... podpisuje sie pod Malgosia:dzieki,bylo mi potrzebne

  • TO NOWENNA KTÓRA WCIĄGA - JUZ ODMAWIAM 2 RAZ- i jestem napewno inna - mocniejsza nie jestem sama M B POMPEJAŃSKA pomaga

  • chciałabym odmawiać różaniec odmawiam 1dziesiątka różańca rodziców i cały tajemnice chwalebne czy można je połączyć czy muszę odmówić osobno 3różańce

  • Jedna intencja = 3 różańce dziennie przez 54 dni (27 błagalne) 27 (dziękczynne)
    Możesz sobie rozłożyć jeden różaniec rano drugi i trzeci wieczorem, czy np, wieczorem trzy. Na końcu każdego różańca pamiętaj o " Pomnij .... i 3 raz Królowo Różańca Świętego módl się za nami
    Nie włączaj innych intencji tylko jedną, najwyżej za rodziców odmów po różańcach Koronkę do Bożego Miłosierdzia

  • ja sie modle na koronce do bożego miłosierdzia i bardzi lubie tę modlitwę,nie odmawiam tej pompejańskiej.W mojej parafii odmawiają pompejańską.Ale ja sie tego nie podjęłam.Mam też margaretkę-modlitwe za kapłanów,mimo że mam dopiero 24 ata i pochodze z konina.Modliłam sie dużo o to,by pewna osoba, z którą miałam dobre relacje,a które później uległy pogorszeniu, została w Polsce,a żeby nigdzie nie wyjeżdżała.I nawet musiałam też koronkę odmawiać w tej intencji, powiem Wam, że to pomogłó ;).A teraz sie modle o to,by te relacje, które dzisiaj nie wyglądają wcale lepiej,aby sie poprawiły,trudno mi je naprawić.zwłaszcza gdy ten ktoś nie chce ze mną wcale rozmawiać i mnie omija.To jest przykre, ponieważ czasem ta osoba była do mnie złośliwa.Ale to przetrwałam dzielnie, te złośliwości.Modle sie o poprawe naszych koleżeńskich relacji.Ale chyba musze troche jeszcze przecierpieć i wytrzymać ten trudny czas,może Bóg wystawia moją cierpliwość na próbę, czasami sie nad tym zastanawiam,ile jeszcze musze wytrzymać to wszystko. Ale odmawiam koronkę do bożego miłosierdzia, nawet rzucam wszystko na godzine 15.oo i wtedy sie modlę.

  • Chociaż nie odmawiam tej pompejańskiej, ale odmawiam tę koronkę i tak jak wspomniałam wyżej, także o 15.00 sie modlę, a przynajmniej sie staram. Chciałam pewną osobę przeprosić za swoje zachowanie, mimo iż ten ktoś też nie był dla mnie wporządku, ale ta osoba wcale nie chce ze mną rozmawiać, nie chce przyjąć moich przeprosin, nie jest mi w tej sytuacji łatwo, dlatego odmawiam tę koronkę. Każdy tutaj chyba na tej stronie pisze o modlitwie pompejańskiej, a ja postanowiłam wnieść odmianę i napisać o tej koronce do Bożego miłosierdzia. Nie ciągną mnie dyskoteki, ani narkotyki, wolę sie pomodlić i robię to każdego dnia. A przynajmniej sie staram modlić, chociaż wieczorem. Tylko mi napiszcie, co zrobić w tej sytucji,aby te relacje sie poprawiły? To jest mężczyzna z tej samej okolicy, nic nas nie łączyło poza koleżeństwem i jakimś wsparciem wzajemnym. I jest mi bardzo przykro,że to sie teraz popsuło. Bo naprawde bym chciała to wszystko jakoś naprawić, co ja sama popsułam, ale niestety ten ktoś mnie omija. Zwłaszcza nie chce mych przeprosin po tym,jak sie uważa za kogoś wierzącego...
    Czy może ktoś z Was, Czytelników tej strony odmówić chociaż raz tę Waszą modlitwę pompejańską w tej intencji o poprawe tych relacji w mojej sprawie? Ja prosze o modlitwę z Waszej strony w mej intencji i w sprawie o poprawe relacji z tą osobą. Będę Wam wdzięczna za to gorąco. Bardzo dziękuję, jeśli ktoś sie pomodli za mnie po przeczytaniu tych wszystkich słów. Wiem, że mogłabym sama sobie odmówić tę pompejańską, ale będę bardzo wdzięczna, jeśli ktoś też sie za mnie pomodli, chociaż nie znacie mnie, nie widzicie przez ekran, kto pisze do Was. Ale chyba warto nawet, jak sie kogoś nie zna,a ktoś pisze na tej stronie i opisuje swoją sytuacje i trudne chwile,pomodlić sie w czyjejś intencji. Dobrze jest, jak ktoś Was prosi o modlitwę i lepiej, jak sie za Was modlą. Pozdrawiam...

  • Ja chodzę na krąg biblijny, prowadzi go proboszcz dziekan Tomasz Michalski, dobry i poczciwy człowiek w całej okolicy :]. Czytamy biblię dużo. Oprócz tego przeczytałam także Dzienniczek Faustyny, interesująca lektura-polecam do przeczytania w całości ;)...Może Was pocieszyć, odmienić.
    Dziękuję tym, którzy sie pomodlą w mojej intencji (pisałam wyżej tekst,o co chodzi i jaka jest sprawa z tym mężczyzną). Ja nie chce sie z nikim kłócić, ale ten ktoś omija mnie już kilka tygodni (od maja tego roku) i to jest przykre, że chociaż chciałam przeprosić za siebie, to on zamiast ze mną porozmawiać i mnie wysłuchać, bo widzi o co mi chodzi, że chciałam tylko przeprosić jeśli coś złego zrobiłam jemu itp., a on to odbiera jako nękanie. Wcale go nie nękam i dziwie sie, że on tak twierdzi dostając jeden,czy dwa smsy ode mnie dotyczące tych przeprosin moich. I jest złośliwy czasami dla mnie. Czy warto sie modlić o poprawe tych relacji naszych? Czy lepiej dalej sie tak omijać i być dla siebie wrogami do końca życia???!!!! Jak to jest w tych sprawach? Ja nie lubie sie kłócić z nikim i wolę być wporządku, tym bardziej, że chodze na mszę, modlę sie itp.itd. Oto mój nr 723969726,piszcie do mnie jak macie jakieś dla mnie wskazówki,porady w tej mojej sprawie, czekam. I niech piszą do mnie ci, którzy sie zainteresowali choć troche sprawą moją (wyżej dwa wcześniejsze teksty też pisałam, a ten jest trzeci...). I żeby pisali tylko poważni ludzie, czekam i pozdrawiam. A piszę o poważnych osobach,bo są osoby, które mogą sobie jaja robić z innych i z tego, co pisałam wyżej. Mam nadzieje, że tutaj na tej stronie wpisują sie osoby wierzące, osoby mające jakieś trudności życiowe i chcące je naprawić dzięki modlitwie.
    Dziękuję, że poświęciliście swój czas i przeczytaliście to wszystko, ten dlugi esej...

  • powyższe teksty jak i ten tekst pisze ta sama osoba. Mam na imie Agnieszka i wybaczcie, jeśli się wczęśniej Wam nie przedstawiłam, a robie to dopiero teraz. To ja pisałam powyższe długie komentarze...Moge nie wchodzić tutaj każdego dnia i czytać wasze komentarze, ale dziękuję bardz tym, którzy sie zainteresowali moim tekstem. Modlitwa jest ważna w naszym życiu i tak samo ważne jest odmawianie tej koronki do Bożego Miłosierdzia. Ten mężczyzna, o którym Wam pisałam powyżej prześladuje mnie pod względem psychicznym, tzn. jest czasem dla mnie złośliwy, że powie coś takiego- niby ogólnie mówi, ale nieraz takie słowa, jakby to miało być o mnie. I żebym sobie pomyślała, że o mnie mówi. Jego słowa bywały nieraz przykre dla mnie. Czasem bywałam zniechęcona w swoim życiu i miałam już dość, ale sie modliłam każdego dnia. Wy też sie módlcie, także za mnie, jeśli Was moge o to prosić.
    Czy uda sie mi tutaj z kimś z Was nawiązać jakiś kontakt telefoniczny???
    I pamiętajcie jedno, co Wam poradzę- nie słuchajcie nauk ludzkich, nie słuchajcie tego, co ludzie do Was mówią, ale zabiegajcie o to, jak chce Was pouczać Jezus. Co On chce Wam powiedzieć, bo to On chce Was pouczać. Jego słuchajcie, nie ludzi.

  • Witam wszystkich,
    mam pytanie gdzie można kupić medalik Matki Boskiej Pompejańskiej?
    - prosze o pomoc i informacje jak ktoś takowe posiada.
    Znalazłam w Kanadzie - ale niestety do Polski nie wyślą.
    pozdrawiam
    kinga

  • Ja tylko króciutko do Kingi999 - Nie wiem, czy uda mi się coś zrobić w sprawie medalika Matki Boskiej Pompejańskiej, ale możemy spróbować. Proszę, wyślij mi adres strony tej organizacji/firmy w Kanadzie i zobaczę, czy w jakiś sposób mogłabym Ci pomóc. :-)

  • Witam wszystkich serdecznie, dawno tu nie zaglądałam,
    na to forum przyprowadziła mnie oczywiście Nowenna Pompejańska, a było to chyba w maju/czerwcu 2011 roku.
    Dzięki forum, a właściwie dzięki jego użytkownikom (m.in. Małgosi, Krisowi, Justynie, Ocalonej) dowiedziałam się o innej cudownej modlitwie, a mianowicie o Tajemnicy Szczęścia, którą równo przed rokiem zaczęłam odmawiać i którą właśnie skończyłam - dziękuję Wam z całego serca, że dzieki Wam mogłam doświadczyć łaski odmawiania tej cudownej modlitwy.

    Kasia

  • Witam! Ja również Tobie dziękuje Kasiu i tym, których wymieniłaś i tych których nie wymieniłaś a którzy na tym forum rozwinęli moją wiarę. Łącze się w modlitwie za was w czwartki i proszę o dalsze wspieranie mnie duchowo. Za wszystkie modlitwy zaniesione do Boga dziękuje

  • Bardzo proszę o konkretną odpowiedź na mój problem. Codziennie odmawiam różaniec w pewnej intencji z rozważaniami jakie przypadają danego dnia. Czy jeśli w nowennie pompejańskiej modlę się pozostałymi częściami różańca to jest to ważne, czy raczej muszą być to konkretne części: radosna, bolesna i chwalebna?

  • NP - jedna intencja 3 różańce , radosna, bolesna, chwalebna , odmówiłeś jedn tajemnice odmów pozostałe dwie. Pamiętaj o tym co napisane w nowennie , 27 dni jedna druga 27 dni - jedna intencja.

  • Jeśli jest to odpowiedź na moje zapytanie, to tak niezbyt zrozumiałe. Chodziło mi o to, że codziennie odmawiam różaniec z tajemnicami, które przypadają danego dnia.

    Np. we wtorek odmawiam tajemnice bolesne, czy więc tego dnia w Nowennie P. mogę omawiać pozostałe tajemnice (np. radosna, światła i chwalebna), czy koniecznie muszą być to te "przypasane" do Nowenny, czyli Radosna, Bolesna i Chwalebna? Dziękuję za odp.

  • Ja rozumiem (i modlę się Nowenną Pompejańską) tak: codziennie odmawiam trzy części różańca czyli - rano różaniec z tajemnicami radosnymi, po południu różaniec z tajemnicami bolesnymi, wieczorem różaniec z tajemnicami chwalebnymi - (i to bez względu na to, jakie tajemnice są przypisane na dany dzień). Jeśli mam dodatkową intencję, to odmówię jeszcze różaniec z tajemnicami światła.
    Tak się modlę.. chociaż Ksiądz przestrzegł mnie przed skrupulantyzmem.

  • DO KRATKI:
    Twoja wypowiedź rozjaśniła mi mój problem, dzięki. Co do tego księdza, to myślę, że nie był on zbyt uduchowiony. Myślę, że za niego też czasem można by się pomodlić... Pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego.

  • witam :)coś tu się cichutko zrobiło czyżby wyciszenie adwentowe?:)a propo jak przeżywacie okres adwentu,jakieś postanowienia?
    ostatnio dużo dało mi do myślenia o tym rzekomym końcu świata przepowiadanym na 21 grudnia,chciałam wam powiedzieć,że dopiero teraz tak naprawdę uwierzyłam i zaczęłam rozmyślać o końcu świata oczywiście nie o tym 21 grudnia,ale o tym o którym tylko Bóg wie,byłam ostatnio strasznie zagubiona oddalona od Pana Boga,niby się modliłam,ale tak jakby czegoś brakowało do tej modlitwy,raz byłam do spowiedzi,ale jakoś ta spowiedż nie wiem jak to określić,że to nie było to,żadnego ukojenia nic może nie byłam gotowa,wiele grzechów z których chciałam się wyspowiadać jakoś wyleciały mi,ale po jakimś czasie jak się głośno zrobiło o tym końcu świata,trochę się przestraszyłam,poszłam więc do spowiedzi i w końcu było ukojenie na duszy,poszłam od razu do komunii euforia:):)wcześniej to tylko sporadycznie przyjmowałam komunię św.w niedziele i od święta,ale teraz staram się prawie codziennie chodzić do kościoła i przyjmować Pana Jezusa i muszę powiedzieć ,że naprawdę nie zdawałam sobie sprawy jak ważna jest komunia,wcześniej miałam problemy na modlitwie,nie mogłam się skupić,nachodziły mnie różne myśli w pewnych momentach to płakałam bo nie chciałam złych myśli,ale one nachodziły same,ale teraz to jest zupełnie coś innego,już te złe myśli mnie nie nachodzą,czuję taki wewnętrzny spokój,nawet kiedyś odmawianie TS miałam z tym problem bo wydawało mi się to takie długie,a teraz modlę sie tą modlitwą bez problemu,stałam się jakby lepsza,nie pokładam ufności w ludziach,ale własnie w Bogu,staram się być dobra nawet dla tych którzy dla mnie nie są,staram się być inna niż byłam,powierzyłam życie Jezusowi Ukrzyżowanemu i naprawdę jest mi lżej:)nawet już tego męża tak uporczywie nie szukam,że muszę mieć za wszelką cenę,nie dołuję się tak jak kiedyś,i wlaśnie gdy przychodzi jakiś czas wątpliwości,załamania to właśnie przytaczam sobie słowa, które nie pamietam kto powiedzial,ale chyba ojciec Pio ale nie jestem pewna :nie pokladaj ufności w ludziach,leczw Bogu,ulga natychmiastowa:)
    przepraszam za chaotyczność,ale chciałam się wygadać :)pozdrawiam wszystkich forumowiczów no i oczywiście modlę sie za was w każdy poniedziałek

  • Odmówiłam już dwie nowenny Pompejańskie za mojego syna i jego rodzinę i za moją córkę, a właściwie za odmianę ich życia, porządnie pogmatwanego, z prośbą o łaski, które są mnie i Bogu wiadome.Nie myślałam,że dam radę! Codzienna modlitwa - 3 różańce to 60 minut, to tak wiele, a... jednocześnie przecież tak niewiele! W miarę upływu czasu modlitwa przychodziła coraz łatwiej, byłam bardziej skupiona, spokojna, radosna, nie mogłam się doczekać, kiedy znów spotkam się z moją ukochaną Maryją i Jej powierzę znów swoje troski i będę prosić o łaski. Od pierwszych dni w życiu mego syna zaczęły się dziać rzeczy, które mocno poruszały, były przykre, trudne, daleko im było do tego o co prosiłam. Ale żeby zaistniało coś dobrego, muszą być zburzone stare nawyki i zwyczaje. I tak się dzieje! Wierzę, że Maryja wie kiedy może ofiarować swą łaskę, bo i osoba musi być na nią gotowa.Widzę wiele zmian w życiu mych dzieci i za to już dziękuję i wielbię Matkę Boską i wierzę mocno, że spełnią się moje prośby. A sama jestem pełna spokoju, optymizmu, siły. I choć życie przynosi wciąż nowe trudne doświadczenia łatwiej je nam znosić.

  • Dziękuję za Wasze modlitwy i zapewniam, że ja też zawsze pamiętam o Was w modlitwie we wtorki.

    Życzę Wam wszystkim wielu błogosławieństw od Dzieciątka Jezus i Maryi - w codziennych zmaganiach i próbach niech nie odstępuje nas WiARA, NADZIEJA i MIŁOŚĆ. Cieszmy się, bo Bóg - Emmanuel - jest z nami, zawsze i wszędzie!

    Małgosia

  • Kochani! Zaczynam dziś Nowennę w intencji syna i jego ośmioletniej córki. On od września jest na drodze powrotu do normalnego życia
    ( długo by o tym pisać ), ona mieszka z matką i od jakiegoś czasu boi się jej partnera. Na różańcu modlę się, szczególnie nocą - ale zwykle odmawiam jedną część. Dlatego proszę: Maryjo, Matko Różańcowa, dopomóż mi wytrwać, a tych za których się modlę- miej w opiece.

  • Dzięky=uję Jezu , że nigdy mnie nie zawiodłeś
    jesteś moim przyjacielem
    Dziękuję Matko Boża z Pompejów
    za to, że masz serce Matki...

  • A TERAZ JEZU POZWÓL, ŻE ZAUFAM CI DO SZALEŃSTWA. WIEM, ŻE MASZ DLA MNIE TO, CO DOBRE, WIERZĘ, ŻE NAJLEPSZE DOPIERO PRZEDE MNĄ. DAM SIĘ PROWADZIĆ TWOJEJ MATCE ( I MOJEJ ) , TEJ POMPEJAŃSKIEJ. MOŻE PRZEZ JAKIŚ CZAS BĘDĘ SZŁA W MROKU. ALE PRZECIEŻ BĘDĘ PAMIĘTAĆ, ŻE ISTNIEJE ŚWIATŁOŚĆ I ONA ZATRIUMFUJE. DZIĘKUJĘ BOŻE, ŻE CHCESZ TYLKO I WYŁĄCZNIE MOJEGO SZCZĘŚCIA. POZWÓL MI JAK DZIECKU ZAWOŁAĆ DO CIEBIE : ABBA! PRZENIEŚ MNIE PRZEZ ŻYCIE. AMEN....

  • bądż uwielbiony Bożę!

  • odmowilan nowenne 4 razy. Bezskutecznie. Dlaczego? a w tej intencji dzieje sie coraz gorzej.

  • Wiesz, Ania, za bardzo też tego nie rozumiem, kiedy są spełnione przez Jezusa nasze prośby zanoszone do NIEGO bezpośrednio, czy za wstawiennictwem Maryi.. Niektórzy mówią z radością, że zostali wysłuchani i są szczęśliwi, i dziękują, i wychwalają GO.. Fajnie mają!.. U mnie stało się na odwrót. Najpierw myślałam, że moje modlitwy nie były takie, jak powinny i że to przeze mnie Jezus nie wysłuchał. Zmieniło się wszystko. Było mi bardzo ciężko ze sobą. Nie wiedziałam, co robić.. wokół zimna próżnia... myślałam, że zginę w tych ciemnościach.. I potem poczułam się prowadzona gdzieś.. czyjeś pytanie 'czy jestem tam'?.. zaczęłam szukać tego 'tam'.. znalazłam portal wiara.pl.. znalazłam nieznaną mi modlitwę Pompejańską.. Nadal nie jest łatwo. Ale rozpacz mnie nie wciągnęła. Odmawiam tę nowennę, a gdy wkrada się zwątpienie, czy ON w ogóle mnie słyszy, dodaję natychmiast dziękczynienie, że mnie wysłucha... i chyba dostaję od Ducha Św. dawkę ufności.. bo nadzieja powraca. Na początku zaznaczałam w kalendarzu, do kiedy nowenna.. teraz nie, bo ręka sama trzy razy dziennie szuka różańca.. A cudem jest, że znajduję czas i ... że w ogóle.
    Aniu, dziękuj, że Cię wysłucha. Bo ON wysłucha!!

  • Tak, wysłucha :) bo ten Bóg ma serce...

  • Witam, Kratka. Dzieki za dobre slowa ale jak mam i za co dziekowac. Nie widze nic dobrego w tej sprawie. Czasem zastanawima sie dlaczego tak jest? Nie zasluguje na dobre?

  • Aniu, zasługujesz nie tylko na dobre, ale na najlepsze!
    Wiesz, ja też nie mogę tego pojąć.. ale myślę, że to co się dzieje (często wbrew naszym oczekiwaniom) to jest właśnie dla naszego p r a w d z i w e g o dobra.. Trudne to do ogarnięcia przez mój rozum, ale tak pewnie jest. Bo tylko ON wie, czego Tobie i mnie, i każdemu naprawdę potrzeba. A nam się tylko wydaje, czego potrzebujemy.
    Ja też zaczęłam dziękować za to, że obdarzy mnie dobrem, którego ON pragnie dla mnie. I ufam.

  • Moja Droga Kratka. Czyli mam rozumieć że Góra wie co dla mnie dobre. Oznaczałoby to ze pragnienie zajścia w ciążę jest rzeczą dla mnie zlą. Mam nadzieje, ze się mylisz.

  • Aniu, ON obdarzy Cię tym wyczekiwanym D O B R E M.... :-)
    Zawierz MU, dziękuj że wysłucha Cię... i ufaj.
    Dołączę Twoją intencję do nowenny :)

  • Żebyś wiedziała, wyczekiwanym bardzo długo!!! Może mnie po tych 4 nowennach wysłucha. Rozpoczełam 5. Jest bardzo trudno, Kratko

  • witam ja od 1 lutego zaczelam nowenne:)

  • fajnie, witaj Aniu wśród nas, życzę łask od Jezusa i wytrwania :)

  • bardzo proszę o modlitwę wstawienniczą w intencji mojego meża o powstanie z nałogu pijaństwa , jeśli ktoś taki by się znalazł prosze o kontakt ze mna moje gg 8668374 dziękuję

  • Jezu, jesteś moją Miłością

  • JEZU UFAM TOBIE-dziś Sw.MILOSIERDZIA BOŻEGO zaczynam drugą nowennę pompejańską. Pierwszą odmawiałam w intencji syna po ludzku była to sprawa przegrana, ale odmawiając z wiarą zawsze mówiłam Mateczko TY wszystko możesz i tak się stało. Miesiąc po nowennie stał się cud.Szczerze miałam chwile zwątpienia ale zaraz przepraszałam P.BOGA. Dziś zaczynam znowu z radością odmawianie nowenny w intencji drugiego syna i wierzę w moc modlitwy. CHWALA PANU!

  • @ mamaGość
    Dziękuję za świadectwo i za to, że podzieliłaś się swoją radością.
    Cieszę się razem z Tobą. To co napisałaś, zachęca mnie do wytrwałej modlitwy.
    Miłosierdzie Boże nie ma granic. JEZU, ufam TOBIE.

  • Czy należy czytac opis poszczególnych tajemnic przed rozpoczeciem kazdej z kolejna dziesiatków rozanca ? Np . Tajemnica RADOSNA (Zwiastowanie Najświętszej Maryi Pannie) i czy w tym momencie musze przeczytac opis czy wystarczy jak powiem Zwiastowanie Najświętszej Maryi Pannie.

  • ja mówię - Zwiastowanie NMP - i modląc się w pierwszej dziesiątce rozważam tę tajemnicę.

  • Czy można odmawiać za zmarłych?

  • nie wiem

  • witam ja wlasnie ostatnio modlilam sie nowenna pompejanska za dusze w czysccu cierpiace,chociaz nie powiem na poczatku myslalam czy to w takiej intencji mozna i to bylo glupie z mojej strony przeciez dusze z czyscca potrzebuja modlitwy bo one nie moga sie same za siebie modlic,i naprawde wiele laski otrzymalam a tak wogole u mnie to jakos dziwnie jak odmawiam nowenne to mi sie chce odmawiac te wszystkie czesci ,ale jak juz skoncze nowenne to mi ciezko odmowic jedna czesc rozanca jakos ciezko mi sie zabrac dlatego teraz odmawiam kolejna nowenne,pozdrawiam wszystkich

  • Myślę, że nie ma żadnych przeciwskazań, żeby odmawiać Nowennę Pompejańską w intencji dusz czyśćcowych. Jak wiemy, wstawiennictwo Maryi dzięki różańcowi potrafi zdziałać cuda dla tych biednych dusz, a przecież NP jest modlitwą różańcową. Piękna intencja.

  • Witam
    Czytam i czytam ale jakoś nie mogę zrozumieć.
    Czyli z tego co zrozumiałem 3 części radosna, bolesna, chwalebna, czyli 3 różańce dziennie a nie jeden.
    Może mi ktoś to objaśnić krok po kroku dokładnie Bardzo Proszę

  • Tak właśnie - 3 a nie 1 :-)
    Można też odmawiać cztery - dodać tajemnicę światła :-)

    Różaniec składa się z 4 tajemnic - każda tajemnica z 5 dziesiątek. W Nowennie odmawia się cały Różaniec, a więc wszystkie tajemnice każdego dnia - trwa to ok. 2 godzin. Oczywiście można poszczególne tajemnice odmawiać w czasie dogodnym, np. jedną rano, drugą przed południem, trzecią po południu i na wieczór czwartą.

    To nie jest łatwa modlitwa, ale uczy wytrwałości, cierpliwości (zwłaszcza do siebie samego) i dobrej organizacji czasu ;-)

  • Elka dziękuje bardzo za odpowiedź :)


  • Może mi ktoś powiedzieć jak mam wybrać intencję.Mam ich wiele nie chciałbym zaczynać od siebie to na końcu, ale chciałbym zacząć za moją chorą na raka ciotkę,chorego wujka i pewnego chłopaka który ma białaczkę,już go nawet w szpitalu nie ma po co trzymać i ty pojawia się pytanie czy mogę polecić w tej Nowennie te 3 osoby?W jednej intencji czyli mogę w intencji tych chorych? Bardzo proszę o szybką odpowiedź bo chciałbym od jutra zacząć.

  • myślę, że Pan Bóg nie jest małoduszny ;-)
    jeśli chciałbyś modlić się o zdrowie dla chorych, to módl się :-) zaufaj swojemu sercu :-)

  • Dziękuje :)

  • Witam,
    Pisałam tu już kiedyś, byłam w trudnej sytuacji, a nowenna pompejska nie pomagała. Dzisiaj nadal nie mam pracy, zapomniałam pozostałe intencje, za które odmówiłam nowennę pompejską. Nie jest już tak źle, tzn. nie jestem już tak zrozpaczona, czas leczy rany. Przestałam już odmawiać nowennę, ta o pracę była ostania, mniej o tym myślę, mniej mi zależy, mniej się przejmuję. Żyje się dalej.
    Nie chce nikogo odwodzić od wiary, ale moje intencje w nowennie pompejskiej nie zostały wysłuchane (albo jak kto woli jeszcze nie). Może za mało ufałam, za słabo wierzyłam, "źle" się modliłam, nie wiem. Nie mam żalu, trochę szkoda mi czasu. Przekonałam się, że u Boga niczego nie można "wymodlić sobie", On musi chcieć.
    Pozdrawiam

  • Buniu, masz rację, że Bóg ma swoja wolę i ona decyduje, ale nie masz racji, że nie można sobie czegoś "wymodlić", jeżeli tylko nie sprzeciwia się to woli Boga i nie jest szkodliwe dla naszego zbawienia. Warto i nawet trzeba się modlić w różnych intencjach, też własnych, bo Bóg nie jest niewzruszoną skałą i nasze prośby i łzy poruszają Jego Miłosierdzie. Co więcej, często to wyłącznie nasza (nawet desperacka) wytrwałość w modlitwie jest tym, co przynosi nam upragnioną łaskę.

    Powtarzam - warto i trzeba się modlić w różnych intencjach.
    A potem zawsze podziękować Bogu.

    Być może to Cię nie wzruszy (jak to się niezbyt ładnie mówi: "ani ziębi, ani grzeje"), ale od dzisiaj będę się codziennie modlić w intencji Twojej pracy.

    I o nic nie proszę, napisz tylko, jak dostaniesz pracę.

  • Przepraszam, na początku mojej wypowiedzi zastosowałam niezrozumiały skrót myślowy. Chciałam napisać: "nie masz racji, że nie można sobie czegoś "wymodlić" - można sobie wymodlić (jeżeli tylko nie sprzeciwia się to woli Boga i nie jest szkodliwe dla naszego zbawienia."

  • ok napisze

    "Kochać nie warto, lubić nie warto,
    Znaleźć nie warto i zgubić nie warto,
    Przysiąc nie warto, wierzyć nie warto,
    Chodzić nie warto i leżeć nie warto,
    Pieścić nie warto, pobić nie warto,
    Stracić nie warto, zarobić nie warto,
    Sprzedać nie warto, Kupić nie warto,
    Jedno co warto – to upić się warto."

  • Wpadłam tylko napisać, że u mnie bez zmian. A u was?

  • Widzę, że nikt tutaj nie zagląda

  • modlę się nowenną pompejańską, od 14 czerwca 2011, kończę jedną i zaczynam następną, nie liczę już która to z kolei.. intencje się znajdują same - a cudem jest, że ja znajduję czas na tę modlitwę... tu czasem zaglądam i czytam Wasze komentarze i świadectwa; serdecznie pozdrawiam Was Wszystkich :-)

  • Liczy się przede wszystkim wiara. Wiara sercem. Nie rozumem. I owszem- Bóg ma plan dla każdego z nas, bez wyjątku. Najlepszy plan, choć może być pełen krzyży, ale być może tak trzeba. Ale jeśli Bóg tak chce- to i ja tego chcę, bo Jego wola jest tą która jest nieomylna. Jeśli On chce żebym teraz nie miała pracy i dźwigała nowy krzyż- to ja mówię: TAK. Ojcze, niech Twoja wola moją się stanie. Tobie ufam, bo w bólu mnie oczyszczasz. Wy wątpiący- czemu w sercu brak Wam słów Bożych o tym, że kiedy Ojciec kocha dzieci to je ćwiczy? Myślicie, że miłość do dziecka polega tylko na spełnianiu jego zachcianek? Ależ skąd. Miłość to także uczenie posłuszeństwa, pokory. Jeśli czegoś nie otrzymałam to albo nie jest to dla mnie dobre, albo najpierw muszę coś w sobie oczyścić. Tu nie chodzi o to by Boga przekonywać do czegokolwiek. Jak mogę Stwórcy swojemu wmawiać, że to czy tamto jest mi potrzebne skoro On wie najlepiej bo mnie stworzył na swój własny obraz? Nie ma, że odklepię kilka modlitw i "mam zbawienie z głowy". Liczy się wiara i serce. A serce jeśli nie jest pokorne i posłuszne żyje w oderwaniu od ducha. Nadal cielesny duch rządzi- bo ja Panie Boże wiem najlepiej, że bez rodziny żyć nie potrafię. TY wiesz lepiej od BOGA? To gdzie Twoja wiara i Twoje oddanie się Jemu? Wolna wola polega wyłącznie na wybieraniu czy pójdę za pokusą czy nie. A nie na tym, że będę żyć tak jak ja sobie wymyśliłam. Przy czym Bóg pozwala/dopuszcza bym zbłądziła bo szanuje moją wolność. Ale potem pokazuje na czym błąd polega i oczekuje żalu za grzech, za chęć pójścia własną drogą, zawsze błędną. Bo bez Boga każda droga jest ślepa. Wyprosić w modlitwie można wszystko TO, co jest zgodne z Bożą wolą i wszystko to co służy mojemu zbawieniu, o ile- warunek- modlisz się z wiarą, prawdziwą wiarą. A nie wszystko to co mamy w ludzkim pojęciu pod słowem "wszystko". Życie bez modlitwy jest nic niewarte, zupełnie nic. Zaś wiara prawdziwa jest łaską daną od Boga. "Beze mnie nic nie możecie uczynić". Gdyby Bóg tego nie zaplanował lub nie chciał to dziś nawet byś nie otworzył/otworzyła komputera. Ty masz ufać Jego Opatrzności, ZAWSZE, w każdej sytuacji. Jeśli jest tak jak jest teraz, to jest tak dlatego że TAKA JEST JEGO WOLA. A Jego wola jest święta, nawet jeśli my po ludzku tego nie pojmujemy. Jest doskonała, bo jest JEGO. Dopóki Twoja wola nie będzie całkowicie zgodna z Jego wolą to nigdy nie będziesz wolny, spokojny, szczęśliwy. Bo kwestionujesz Jego Chwałę, Jego Boskość. Poczytajcie choćby Kempisa albo Saint-Jure'a. Dostajesz na taką miarę na jaką wierzysz i ufasz. A ufać masz tak jak dziecko, które ślepo wierzy w to, że Ojciec chce dla Niego jak najlepiej, bo bardzo kocha. Masz chcieć tego właśnie co się w Twoim życiu dzieje i w tym masz go uwielbiać. A kiedy zrozumiesz i pogodzisz się z tym jak wygląda Twoje życie, jako jedyne i niepowtarzalne, bo zaplanowane przez Niego, wtedy zobaczysz jak szybko Ojciec zdejmie krzyż i pomoże Ci w każdej Twojej potrzebie. Bo On się lituje, bo ma miłosierdzie, choć tak często jesteśmy niegrzecznymi, niepokornymi, grymaśnymi dziećmi. Dlatego czasem oczyszcza nas w ogniu cierpienia. Ale to tylko dla naszego dobra. Cierpienie przeżyte z Bogiem naprawdę zmienia życie.

  • @ Gość - Dziękuję za Twój wpis, znalazłam w nim odpowiedź na wiele moich pytań.
    Serdecznie pozdrawiam :)

  • Wola Boża, plan Boży, jedno i to samo bla bla bla. Wolą Bożą jest bezrobocie? Chęć pracy i rozwijania się, wykorzytywania czasu, sowich umiejętności to zachcianka? Bóg nie ma żadnego planu. Skoro Bóg mi niby zaplanował życie to po co dał mi wolność? Byłbby aż taki beszczelny i zakłamany?
    Bezrobocie i bieda to wynik niesprawiedliwości, jedni mają ponad stan a drudzy nie mogą dostać pracy, albo pracyją za 2 zł na godzinę. Taka jest wola Boża? Kryzys to oszustwo spowodowane kradzieżami i nikt za to nie odpowiada, to jest paln Boży? Trochę podejrzana ta toria.
    Przestańcie się zasłaniać wolą Bożą, wszytkie nieszczęścia i cierpienia usprawiedliwać wolą Bożą. Nauczcie się podejmować decyzje i być za nie odpowiedzialni, nauczcie się mówić prawdę.
    Bóg ma tylko jeden plan zbawić człowieka. Nie palnuje mu bezrobocia, pracy, cierpienia, małżeństwa, rodzicielstwa itd. To bardzo wygodnie powiedzieć nie mam pracy bo taka wola Boża niż powiedzieć bolesną prawdę, nie mam pracy bo nikomu nie są potrzebne moje umiejętności, na rynku pracy nie liczy się człowiek tylko pieniądze, znajomości, dla pracodawców nic nie jestem wart. To ludzie ludziom gotują taki los a nie, że Bóg to zaplanował.
    I jeszcze jedna stara prada, syty głodnego nigdy nie zrozumie.

  • może jeszcze powiecie, że wolą Bożą jest wojna i głód?

  • Wojna, głód czy też bezrobocie to wina ludzi a nie Boga. Sami sobie zgotowaliśmy taki los. Dostaliśmy wolną wolę i to my decydujemy jak postąpimy. A że idziemy w złą stronę, to zacznijmy zmieniać świat na lepsze od siebie.

Zostaw komentarz

Jeżeli masz dość wpisywania tych literek lub załóż konto w portalu

© Copyright 2010; Zamyślenia z rodziną w tle. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Przemijanie ma sens | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

blogi w wersji beta - zgłoś błąd