Archiwum dla kategorii 'Boże Narodzenie'

Chwała Pańska zewsząd ich oświeciła, tak że bardzo się przestraszyli (Łk 2,1-14)

W słowach przytoczonych w tytule możemy odnaleźć nawiązanie do objawienia się Boga na górze Synaj, po wyjściu narodu wybranego z niewoli egipskiej, jak również przy Przemienieniu na górze Tabor. (por. Wj…, Mt 17,5-7) Również Maryja podczas Zwiastowania została okryta chwałą Pańską (Duch Święty zstąpi na Ciebie, a moc Najwyższego osłoni Cię). To Bóg przyjmuje w siebie człowieka, a nie człowiek Boga. Bóg ogarnia nas całym sobą i to wywołuje w nas lęk. Oto bowiem, nagle, znajdujemy się w rzeczywistości, która jest nam dość odległa, i z całą pewnością nie znana. Chwała Boża wypełniała Namiot Spotkania, tak, iż nikt nie mógł tam wejść.

Czytaj dalej

24.12.2010

<i>Ja jestem. Nie bójcie się</i>

 Sobota po Objawieniu Pańskim

Mk 6,45-52

Wciąż jesteśmy w okresie Objawienia Pańskiego (to jest właściwa treść święta Trzech Króli) i Ewangelie proponowane nam w tym czasie mogą nam dopomóc w kontemplowaniu tej właśnie Tajemnicy - tak też jest dzisiaj; Oto Jezus objawia się swoim uczniom jak PAN PANUJĄCY nad mocami zła, czego wyrazem jest chodzenie (deptanie) po morzu - które jest symbolem zła; Także noc jest symbolem panowania ciemności (Judasz wychodzi z wieczernika w nocy... por. J13,30)

Ciekawe jest, że Jezus przychodzi do Apostołów pod koniec nocy, przed świtem, pozwalając im wcześniej zmagać się z przeciwnościami, jak np. wysoką falą spowodowaną przeciwnym wiatrem i utrudniającą i tak już nie łatwą nawigację w nocy. Ale jednocześnie nie zostawia ich samych - Uczniowie znajdują się na jeziorze, ale to JEZUS sam jeden pozostał na ziemi, aby się modlić! - Swoją drogą ten obraz zawsze wywołuje we mnie poruszenie, Ewangelista tak opisuje tę scenę, jakby oprócz Jezusa nikogo więcej z ludzi nie było na ziemi! - Jezus na górze - znak bliskości Ojca - modli się za ludzkość (Apostołowie), która zmaga się z mocami zła i ciemności (morze) oraz przeciwnościami (wiatr).

Dla Apostołów ktoś kto depcze moce ciemności (chodzi po morzu) nie wydaje się realny - nikt do tej pory tego nie czynił! Jednak Jezus ich uspokaja: Ja jestem. Nie bójcie się. Jednakże Apostołowie pozostają głęboko przejęci, bo nie rozumieli tego, co było wcześniej (wydarzenia z chlebami, por. Ewangelia wczorajsza: Mk 6,30-44). Jezus im się objawia, ale oni nie są w stanie przyjąć tego objawienia - być może nie jest ono takie jakiego oni się spodziewali...

Być może także w moim życiu są takie chwile, które napełniają mnie lękiem. Być może to w nich Pan objawia swoją MOC, ale ja tego nie potrafię przyjąć, bo oczekuję, że ON INACZEJ pojawi się w moim życiu...

09.01.2010

<i>ulitował się nad nimi...</i>

Piątek po Objawieniu Pańskim

Mk 6,34-44

Jak odczytać dzisiejszą Ewangelię w kontekście okresu liturgicznego, który przeżywamy? I z znów z pomocą przychodzą nam teksty modlitw wypowiadanych podczas Mszy św. Kolekta (pierwsza modlitwa, którą kapłan wypowiada w imieniu ludu) przypomina nam, że jednorodzony Syn Boży ukazał się w naszym ludzkim ciele i dlatego prosimy, aby Zbawiciel, który zewnętrznie był do nas podobny, przekształcił nas wewnętrznie.

W Ewangelii dzisiejszej możemy znaleźć dwie cechy charakterystyczne Jezusa, które niejako podkreślają temat Wcielenia:

1. Jezus odczuwa WSPÓŁCZUCIE (ulitował się nad nimi) wobec lud zgromadzonego wokół Niego. Czyż nie jest to odruch uznawany za jeden z najbardziej ludzkich? Jezus nie chce odesłać do domów głodnych ludzi, obawia się, że mogą zasłabnąć w drodze. Nakarmił ich już swoim Słowem, dał uzdrowienie fizyczne, ale teraz pragnie wzmocnić także ich ciała. On, który sam przyjął na siebie ludzkie, śmiertelne ciało.

2. Jezus zaprasza Apostołów, aby także oni poczuli się solidarni z ludem zgromadzonym wokół Niego, aby także oni odczuli to samo WSPÓŁCZUCIE, które stało się udziałem ich Mistrza: wy dajcie im jeść...

Co mogą dać Apostołowie? Wydaje się im, że to, co mają to jest NIC, a jednak Jezus zaprasza ich, aby podzielili się tym NIC.

Często mówimy: "NIC już nie możemy zrobić, pozostaje TYLKO modlitwa" - jakby była ona ostatnią "rzeczą", którą chcielibyśmy ofiarować innym. A może właśnie o to chodzi, by poczuć  WSPÓŁCZUCIE i BEZRADNOŚĆ tej drugiej osoby? Być z nią tak po prostu. Bóg odczuł WSPÓŁCZUCIE wobec ludzkości i STAŁ SIĘ JEDNYM Z NAS, a zatem być może także my mamy odczuć WSPÓŁCZUCIE i BYĆ z tą drugą osobą w jej cierpieniu, trudności, a PAN pokaże co i jak chce dla każdego z nas uczynić. Wy dajcie im jeść...

Co mogli dać Apostołowie? - Jezusa Chrystusa, CHLEB ŻYCIA, który jednak nie jest taki jak ten, który jedli wasi Ojcowie, lecz jest to Chleb, który zstępuje z nieba, aby DAĆ ŻYCIE, aby DAĆ SIEBIE SAMEGO na pokarm.

08.01.2010

<i>zajaśniało światło</i>

Czwartek po Objawieniu Pańskim

Mt 4,12-17.23-25

W dzisiejszej liturgii po raz kolejny wraca do nas motyw światła: lud, który był pogrążony w ciemności, ujrzał wielką światło, tym, którzy  przebywali w mrocznej krainie śmierci, zajaśniało światło.

Jezus jest ŚWIATŁEM ŚWIATA i On niesie to światło wszystkim, z którymi się spotyka. Światło rozbłyska tym, którzy przebywali w mrocznej krainie śmierci. To światło przynosi także nowe życie, uzdrowienie z chorób, a przede wszystkim UWOLNIENIE od duchów nieczystych, duchów ciemności.

Jezus zamieszkując w Galilei wybiera miejsce, gdzie spotyka się świat wierzących Izraelitów (przychodzą do Niego mieszkańcy Jerozolimy i Judei) i świat pogański (Galilea pogan, Zajordania, Dekapol), przychodzą do Niego WSZYSCY.Temat  światła podejmuje także kolekta: Wszechmogący Boże, niech blask Twojej chwały oświeci nasze serca, abyśmy mogli przez ciemności tego świata dojść do krainy wiecznej światłości. I to ta modlitwa właśnie ukazuje nam sposób interpretacji tekstów biblijnych proponowanych w tym okresie.

W pierwszym czytaniu (1 J 3,22-4,6) natomiast podejmuje również temat Wcielenia: każdy (...), który wyznaje, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele, jest od Boga. Oto prawda chrześcijaństwa, z którą musimy zmierzyć się także my: Jezus, światłość świata, Syn Boży, narodził się w ludzkim ciele, stał się człowiekiem dla naszego zbawienia, tzn. dla nas - abyśmy mogli uwierzyć w miłość Boga do każdego z nas; abym ja mogła uwierzyć w miłość Boga do mnie!

A Ty już w nią uwierzyłeś?

07.01.2010

<i>Chodź i zobacz</i>

J 1,43-51

Wczoraj usłyszeliśmy, że to uczniowie poszli pierwsi za Jezusem. Dziś Jezus dobiera sobie kolejnych towarzyszy. Powtarza wczorajszy schemat: Jezus spotyka Filipa, a Filip spotyka Natanaela. Ten ostatni jest dość nieufny wobec "nowinek", które mu przedstawia Filip. I jaka jest w tym postawa Filipa? Odpowiada krótko: Chodź i zobacz. Jezus wczoraj, dwom uczniom Jana powiedział to samo: Chodźcie i zobaczcie - i zostali u Niego.

Podobnie dzieje się z Natanaelem, który jednak zostaje rozpoznany wcześniej przez Jezusa i to prowadzi go do WYZNANIA WIARY w to, o czym jeszcze przed chwilą powątpiewał...

Oto jak rodzi się wiara - masz prawo do wątpliwości, do tego, by nie przyjmować wszystkiego "na ślepo", ale zarazem... nie odrzucasz ZAPROSZENIA: CHODŹ I ZOBACZ; Chcesz Go zobaczyć, chcesz Go poznać, dowiedzieć się o Nim czegoś więcej... I w tym spotkaniu wątpliwości z pragnieniem rodzi się wiara: Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym.

Na odpowiedź Jezusa nie trzeba długo czekać, On chce dać jeszcze więcej - tylko czy my się zdecydujemy pójść dalej? poprzez wątpliwości, zwątpienia i wewnętrzne rozterki? "Czy Ty jesteś tym, który ma przyjść, czy innego mamy oczekiwać? (por. Łk 7,19).

A kim dla mnie jest Jezus z Nazaretu?

05.01.2010

© Copyright 2010; spotkania ze Słowem.... Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Połysk metalu z kroplą różu | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd