Jest coraz gorzej. Jeśli jutro nie zadzwoni telefon z dibrą informacją to koniec. Nie mam pomysłu jak żyć...

Oby jutro był dobry dzień...

20.06.2010

Jeden mały sms

 No może nie jeden, ale ten jeden skłonił mnie do analizy słów w nim zawartych. Nie ma jakoś okazji by moje przemyślenia komuś przedstawić,a w szczególności Tobie. Więc napiszę tu...

Wszyscy faceci jesteście tacy sami. 

Jeszcze kilka dni temu byłem wyjątkowy i kochany, tak pięknie o mnie mówiłaś jak wracaliśmy z Lednicy... No ale teraz jestem jak wszyscy, czemu? Bo upomniałem się, że ja w tym związku zasługuję na szczęście...

Nic tylko wysłać was na marsa.

A więc chcesz się mnie pozbyć na zawsze. Ciekawe kogo byś tu zostawiła, pewnie tylko Pawła.

Od początku wiedziałeś jaka jestem, więc nie miej do mnie pretensji teraz.

Wiedziałem. Na początku broniłaś sie przede mną, pamiętasz? Najpierw 9 miesięcy mnie sprawdzałaś, a jak zostaliśmy parą to jeszcze kilka miesięcy traktowałaś mnie jak szpiega, oszusta czy Bóg wie kogo. Pretensji nie mam. Przykro mi tylko, że ja potrafiłem się zmienić, a Ty nawet nie możesz spróbować.

Jak Ci coś nie pasuje to proszę bardzo: droga wolna.

Tu brak słów, tak łatwo potrafisz zakończyć wspólne 2 lata?  Nie pasuje mi to, że ciągle mówisz co innego. Jestem od przytulenia, całowania, ale jak źle to na mnie się wyżywasz i czynisz winnym wszystkiemu.

Rób ze swoim zyciem co chcesz, ja będę żyła po swojemu.

No tak, po swojemu. W wiecznym celibacie, jako zimna ryba. Będziesz żyła jak mama Ci każe. Do do kościoła to na pielgrzymkę to na spotkanie, nie będziesz mieć żadnego życia.  Widać nie ma miejsca w Twoim życiu dla mnie. Mówisz ze kochasz, mówisz ze pragniesz, ale jak tylko o tym mówimy to zaraz się burzysz ze Cie nie rozumiem i jak taktego potrzebuje to mam sobie wynająć prostytutkę. Super, dla mnie to forma miłości, tego co nas łączy, naszej miłości... wróć, mojej miłości.

NARA! To brzmi ostro i jednoznacznie: Weź spie***

Gdy dziś po przeprosinach twoich napisałem, że ja też zasługuje na szczęście i że powinnaś zacząć o mnie chociaż troche dbać to usłyszałem to:

Wiesz co? To szukaj sobie innej.

Nie będę Ci miała tego za złe.

Każdy ma prawo do szczęścia, więc je szukaj.

Powodzenia.

Nie mam ochoty nawet tego komentować.

No ale pogodziliśmy się, ale na koniec musiałaś mi dowalić. Zapewniasz o milości i jak przeżywasz te klótnie i to że nie możesz się pokonac.

Cały dzień chodze smutna.

A za chwilę piszesz: Widziałam dziś zdjęcie Pawała jak miał krótkie włosy, płakałąm ze śmiechu.  I w co mam wierzyć? Rety, cieszę sie ze pawełek ma zdolnośc rozśmieszania Cie do łez, bo ja w twoim odczuciu jestem tylko przyczyną bólu. Widzę jak sie zbliżacie, tylko kolega, taaa. Paweł to, Paweł tamto...

To tyle, jeszcze podsumuje słowami które też Tobie napisałem: Żebyś się nie obudziła gdy będzie za późno!

08.06.2010

Marzenia

Często się zmieniają, prawda? W dzieciństwie marzyłem o rowerze, byciu strażakiem, żołnierzem. Potem o samochodzie, fajnej dziewczynia, kasie. Głównie marzenia dotycza rzeczy widocznych, namacalnych. O czy marze teraz?

O rodzinie... O Niej, ja i Ona, razem. Już na zawsze.

O domie, azylu. Do którego chcesz szybko wracać z pracy, w który wkładasz wiele pracy i serca

O pracy, do której chcesz iść, która sprawia Ci przyjemność( chociaż trochę :))

Czy się spełnią? Nie wiem, ale tak lepiej gdy ma sie cel do którego warto dążyć...

Warto marzyć? Warto? Hmmm...

29.05.2010

Po ślubie?

Znalazłem mała chwilę by napisać coś od siebie.

Na początku nie było tego wcale, nie myślałem o Niej w tej kategorii, z czasem zaczęło się to zmieniać. Już wiecie o czym mówię? Tak, o seksie.

Pożądanie pojawiło się z czasem, pragnę jej bardzo, chciałbym tej bliskości, dopełnienia naszego związku. Jesteśmy ze sobą prawie 2 lata.

Rozmawiamy o tym, A jest bardzo wierząca i chce czekać do ślubu... Kocham ją i mogę czekać, naprawdę. Ale skoro ślub zaplanowany, jesteśmy pewnie to jest sens czekać? To pytanie pojawia się ostatnio. Obiecałem sobie, że nie będę naciskał A. Nie chce jej do niczego zmuszać.

Ale ostatnio coś mnie zmartwiło. Rozmawialiśmy jak to pięknie będzie po ślubie, że będziemy ciągle razem, nie będzie tych trudnych rozstań itp. I pół żartem pół serio powiedziałem że będziemy ze sobą w tym względzie też razem. I tu się zaczęły moje wątpliwości, po tej odpowiedzi.

Że nie wie co to będzie, boi się pierwszego razu i boi się tego w ogóle, ciąży i samego seksu. I co myśleć co robić, mówi, że to jej wewnętrzne sprawy i tylko jej problem i musi go pokonać. A jeśli nie pokona? Co będzie? Tak często mówi, ze boi się zdrady, będzie bała się jeszcze bardziej...

Myślę, że winę(jeśli tak można w ogóle powiedzieć) ponoszą jej rodzice i wpływ Kościoła. Seks to zło, seks to zbrodnia, grzech, śmierć, zło..,

Nie chce tu kwestionować sensu czekania do ślubu, czy to dobre czy nie. Chodzi mi o to, że ma to ogromny wpływ na psychikę takich dziewczyn... Dla mnie czystość przedmałżeńska była sprawą oczywistą zawsze, ale teraz gdy dotyczy mnie spowija się gęstą mgłą...

18.05.2010

Codzienność

Mam pracę, jeśli tak można to nazwać. Oczywiście na czarno:/ Pracuje po 14 godzi n dziennie nosząc kostkę brukową, och życie życie. Ale nic ważne że jest praca, niedługo powinno się coś ruszyć z Policją. Najgorsze jest to, że od poniedziałku do piątku praca od 5 do 22 a w weekendy studia, ciężko znaleźć czas dla najważniejszej osoby na świecie, mojej Ani. Ale jakoś dajemy radę. Mam nadzieje, że to praca na krótki czas i wszystko się ułoży, a dużo się zmieniło i pogmatwało. Napiszę jak będę miał więcej czasu:)

05.05.2010

© Copyright 2010; Mamy siebie.... Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Na dobry początek | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd | jeśli to jest Twój blog, kliknij tutaj