Naucz się żyć!

Jestem na szkoleniu, daleko od domu. Daleko od kłopotów i wielu zbędnych spraw. Za kilka dni będe przedstawicielem handlowym. Czy coś zarobię zależy tylko ode mnie. Widzę teraz jak przyjemne może być życie. Wiem teraz czego chcę, mam cel i do niego dążę.

Szkoda tylko, że mam ze sobą komórkę- smycz, kaganiec. Codziennie wysłuchuje jak jej źle, jakiego ma doła i wyrzuty, że niczym się nie przejmuję. Niczym? Mam dość jej marudzenia i ciągłego użalania się nad sobą. Zrozumiałbym jak miałaby naprawdę problemy, a jej największe zmartwienia to kończące się wakacje, czy ma pofarbować włosy na blond. Ręce opadają...

W ogóle nie ma dla mnie czasu, bo codziennie jeździ do babci na "wakacje". Nie żeby mi to przeszkadzało, poprostu przypominam sobie jak to wyglądało kiedyś. Jak ja nie mogłem się spotkać przez pracę czy szkołę to była wojna przez 3 dni. Musiałem stanąć na głowie a i tak było źle. Teraz mi to wisi. Nie będę robił sobie wyrzutów jak nie będziemy sie mogli spotkać. A pewnie tak będzie często bo to praca na popołudnia.

Teraz szukam czegoś na przedpołudnia, pójdę do KFC albo McD. Nieważne. Cieszę się każdym dniem, biorę życie takim jakie jest. Znów czuję że żyję! I niech się dzieje wola nieba :)

Ty tylko mnie poprowadź... Panie mój!

07.08.2010

Droga prosta?

Długo nic nie pisałem, więc najwyższa pora. Dziękuje wszystkim za słowa wyrażane w komentarzach, dużo mądrych rzeczy piszecie.

Co u mnie? Co się zmieniło?

Wróciliśmy do siebie, żart? Nie, jest jak jest. Niby jej zależy, więc zobaczymy co będzie. Kłótni nie brakuje, mało się widujemy, bo ma ważniejsze sprawy, trudno... :)

Mam inne zmartwienia, z pracą w policji nic nie wyszło. Komisja lekarska uznała mnie za niezdolnego, bo niby moj zgryz naraża mnie na kalectwo haha. Nieźle co? Nieraz dostałem w ringu po twarzy, oberwałem na macie podczas walk judo, czy "wyłapałem bułę" na podwórku. A oni mi takie coś... Zresztą niech szukają sobie innych wariatów do narażania życia.

Od wtorku zaczynam szkolenie w pewnej firmie, jako przedstawiciel handlowy. Czyżby wszystko zaczynało się układać? Oby.

Zacząłem chodzić do kościoła, zmusiłem sie do tego. Już nie stoję pod kościołem, tylko w środku i jakoś uczestniczę. Mam nadzieję że tu też będzie dobrze. Chyba po prostu zaczynam żyć. Zacząłem znowu robić to co sprawiało mi radość. Kopie piłkę, oglądam mecze, czytam książki. Teraz na to tygodniowe szkolenie wyjeżdżam, oderwę się od wszystkich spraw. Może ta mała miejscowość mnie przytłacza?

Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę

Ty tylko mnie poprowadź, Panie mój...

Pozdrawiam i życzę pogody ducha:)

Zaczarujmy ten ponury świat uśmiechem :)

29.07.2010

Przyjaciel potrzebny od zaraz...

Kiedy zaczęła się ta nasza przyjaźń? Pamiętam, przed moją 18. Kiedy to zaprosiłem Ciebie, teraz przyznam się, że było to całkiem przypadkowe. Ale ile przyniosło nam pięknych chwil. Jakoś zbliżyliśmy się, choć znaliśmy się od lat. mówiliśmy sobie wszystko. Związałeś się z moją kuzynką... kapryśną małolatą. Pamiętasz jak pędziłem do Ciebie kiedy miałeś najgorsze myśli i chciałeś ze sobą skończyć? Byliśmy u siebie częstymi gośćmi.

Potem twoja 18 i mój wypadek tej nocy. To straszne dachowanie, pamiętam tez wzrok. Jak byłeś przejęty, tak nie chciałem zawalić Ci imprezy... Byłeś ze mną, potrafiłeś pomóc, a czas był ciężki.

Pamiętasz nasz wjazd w czwórkę na msze dla młodzieży a potem do kina? Nie wiedziałem, że tak nie trawisz Ani.

To dzięki naszej przyjaźni powstały pseudonimy, które są używane nadal. Pamiętasz? Żbiki? Konie?

Jak wyjechałeś na 2 miesiące do pracy, te rozmowy przez telefon, relacje. i to spotkanie juz po powrocie. Gdy wypiliśmy i chcieliśmy zrobić porządek z kindziorami którzy przystawiali się do mojej kuzynki... Haha to była akcja.

To z Tobą przejechałem całą Polskę jadąc na mecz na śląsk. Czułem ze u boku mam brata który nie oszczędzi sił gdyby coś mi groziło. Ja zrobiłbym wtedy wszystko. Pamiętasz akcje, Zawisza się na nas zbiera? Jedno spojrzenie i biegliśmy razem. Potrafiłem zostawić wtedy Anie na jakiejś rodzinnej imprezie, żeby jechać na ten mecz, jechać z Tobą.

A gdzie teraz jesteś? Gdzie jesteś jak Cie potrzebuje? Gdzie ja jestem? Gdzie jestem gdy mnie potrzebujesz? Drogi sie rozeszły, a raczej ktoś je rozdzielił. Wybrałem związek kosztem tej przyjaźni. Ty też ułożyłeś sobie życie z dziewczyną. Wchodzę czasem do Ciebie na nk i patrze na zdjęcia, widzę jesteś szczęśliwy, to najważniejsze.

Brakuje mi jednak naszych rozmów, żartów, wyjazdów. Po prostu brakuje mi Ciebie!

Jednak to ja zepsułem naszą przyjaźń, wiem...

Nie zapomnę podpisu jednej fotografii,

Z drogim przyjacielem na kibicowskim szlaku,

wśród dobrych chłopaków.

Nigdy nie zostaniesz sam!

Ja jednak zostałem...

07.07.2010

Zabierz mnie na drugą stronę

Zabierz mnie gdzie wszystko ma swój sens

Gdzie wszystko ułożone

Jak policyjny pies

To koniec zabiliśmy w sobie wszystko

To koniec mogliśmy więcej

Przykro...

Pchnij mnie kuchennym nożem

Wypuść na mnie swoje lwy

Ja nie chce więcej biec w ogonie

Wolę z przodu tak jak ty

To koniec...

Wszyscy razem w jedną stronę

Wszyscy razem nie ma czego się bać

Śpiewajmy tonem wyzwolonym

Sialalala..

To koniec...

Z nami koniec. Na zawsze i nieodwołalnie...

03.07.2010

I co?

No i nie zadzwonili. Plany znikają, marzenia oddalają się, już nie mam sił. Nic nie wychodzi. Ehh... Jeszcze nic mi sie w życiu nie udało, pracy brak, bo nie mozna nazwać harowania po 12 godzin w kostce, na czarno, za uwaga 1300 miesięcznie, myślałem, że padnę gdy zobaczyłem, wypłatę...Szkoła, pewnie mnie wyrzucą, bo skąd mam wziąć 2 tys na czesne przy takiej pensji.... No i do tego na deser jak zwykle problemy u NAS. Oczywiście na liście gości na imprezę osiemnastko-wą musiał się znaleźć ON, i jak nie bezie JEGO tonie będzie żadnych znajomych, dobrz, że chociaż mnie zapisała na listę... Wyróżnienie, a dziś? Dziś mnie zlewa, teraz kiedy wszystko mi się wali... Zresztą ma prawo zaprosić kogo chce, to Jej święto i nie mam prawa wnikać w listę jej gości. Nie mogę jej tego robić...

Teraz znikam, nie wiem już naprawdę co robić, co robić ze swoim życiem, z przyszłością, z nami, czuję, że mnie już nie potrzebuje...

Nie ma miejsca dla mnie tu na ziemi? Może to wielka pomyłka, że tu trafiłem... I nawet komu wygadać się nie mam, tylko stukam w klawiaturę. Kiedyś ktoś mi powiedział, że braci się nie traci, prawdziwy przyjaciel nie zdradzi, a laska zrani  i zostawi, nie wierzyłem. Nadal nie wierzę...(?)

21.06.2010

© Copyright 2010; Mamy siebie.... Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Na dobry początek | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd | jeśli to jest Twój blog, kliknij tutaj