3 luty 2008

Głos rozsądku

W trakcie kolacji włączyłem radio. Trafiłem w środek audycji Piotra Metza o tragicznie zmarłych muzykach (zresztą świetnie ilustrowanej). Wśród wielu graniczących z medialną histerią wypowiedzi jeden głos zdrowego rozsądku.

“Może było tak, że najpierw, w trakcie wykonywanych utworów, nieustanne okrzyki “kocham cię”, a potem powrót do domu. Do rzeczywistości, w której nie było nic z koncertowych deklaracji. Tylko pustka i przerażająca samotność. I przychodzi taki moment, kiedy człowiek dłużej nie może tego wytrzymać…”