Szara jesień

Nie znoszę tej pory roku. Wzbudza we mnie taki okropny smutek.. 

Boże, wiem, że Cię o to już prosiłam, wiem, że pomogłeś mi w tej sprawie ale być może coś zawaliłam. Potrzebuję jakiejś pomocy, szczególnie duchowej. Wiem, że Ty wiesz lepiej co jest dla mnie dobre.. więc zaufam Ci. Tylko tak mi ciężko... a nie wiem dlaczego :-(

Dziękuję, że jesteś.

12.11.2017

1 listopada

Dzięki mojej przemianie.. dzięki temu że Bóg obdarzył mnie łaską wiary zrozumiałam tak wiele. Może łatwo mi o tym mówić bo nie doznaje jakiegoś cierpienia w życiu.. być może nie będę na tyle silna kiedy ono nadejdzie ale cieszę się, że teraz to rozumiem. Kiedyś, gdyby ktoś zapytał mnie co jest dla mnie najstraszniejsze w życiu to chyba powiedziałabym, że śmierć. Czy to w rodzinie czy moja. Ona wydaje nam się czymś ostatecznym. I owszem, jest przykra dla nas, jeśli umiera nam ktoś bliski, ale potrafimy przez to przejść, a czas sprawia, że ból jest coraz mniejszy. W tej chwili najstraszniejsze dla mnie jest życie bez Boga. Oddalenie się od Niego, zaspokajanie tylko potrzeb materialnych. To jest smutne.

Kiedy jestem z Nim to mobilizuje się do poprawy, staram się kochać ludzi, próbuję pomóc choćby słowem. To wszystko wpływa na jeszcze lepszą relację między Nim a mną. Oraz na moje szczęście. Jestem szczęśliwa będąc z Bogiem. Bez Niego wszystko traci sens. 

Boże, dziękuję Ci że otworzyłeś mi oczy. Że pozwoliłeś mi poczuć to pragnienie życia z Tobą. 

01.11.2017

Dlaczego...?

Jeśli ktoś mnie czyta.. to mam takie ogromnie ważne pytanie. Gdzie w internecie są Ci katolicy, którzy mają wspierać innych w wierze? Wiem, że jest pewna forma pomocy przez telefon ale no cóż nikt nie odbiera. Rozumiem to, można być zajętym lub nie słyszeć sygnału telefonu. Tylko dlaczego jest tak mało tej pomocy.. tej szczególnie tutaj - on-line.. często chcemy być anonimowi niż przy wszystkich ludziach w parafii pędzić po pomoc do księdza. Katolickie czaty albo nie działają albo sieją pustką. To przykre, że kiedy szukam takiej pomocy zostaję sama. Lub wchodzę na ogólny czat religijny i jakiś nie-katolicki człowiek próbuje mnie przekonać by odejść z kościoła bo nie w nim znajdę prawdę. Tylko w samej wyłącznie Biblii. 

 

Jezu przecież już byłam trochę bliżej Ciebie... co się znów ze mną dzieje :-(

 

19.10.2017

Moja rozmowa

Panie, jesteś wszystkim.

Dajesz mi nadzieję, że życie ma wielki sens. 

Każdy dzień z Tobą ma ogromną wartość.

Dziękuję, że mnie wysłuchałeś.

Dziękuję, za Twoją miłość do mnie, mimo tego, że wcześniej Cię nie widziałam. 

Dzięki Tobie, zrozumiałam dużo spraw. 

Dziękuję, że przemawiasz do mnie w różnych sytuacjach życiowych. 

Chcę by stała się Twoja wola.. bo Ty wiesz co jest dla mnie najlepsze. 

 

15.10.2017

Świadectwo?

To co ostatnio spotyka mnie w życiu jest dla mnie zarazem czymś wspaniałym i cudownym. Dlatego postanowiłam to zapisać. Żeby wszystkie szczegóły dobrze zapamiętać na zawsze.

Zacznę od początku… kiedy to miałam różne wątpliwości w wierze. Dotyczyły one istnienia Boga. Wówczas sięgnęłam wtedy kilka razy po Pismo Święte, żeby umocnić tą wiarę, która niestety z każdym dniem gasła. Prosiłam Boga aby mi w tym pomógł. (Jednak z perspektywy czasu pewnie to odejście od Boga miało sens, by powrócić z czymś więcej). Niestety w Wielką Sobotę podczas wieczornych nabożeństw moja wiara całkowicie zgasla. Byłam już przekonana, że Boga nie ma a miejsce, w którym się znajdowałam nie robiło na mnie żadnego wrażenia. Kilka miesięcy naprawdę żyło mi się w miarę dobrze.. wydawało mi się, że jestem samowystarczalna, że odkryłam prawdziwą teorię swego świata, że dojrzałam do tej prawdy. Na szczęście to uczucie nie trwało długo. Córka w tym czasie zaczęła przygotowania do I Komunii Św. Z jednej strony myślałam sobie.. po co cały ten “cyrk” przecież to strata czasu.. jednak z drugiej poczułam się źle, że tak traktuje ważną dla córki uroczystość. Oczywiście ukrywałam to wszystko przed rodziną bo wiedziałam, że zrozumienia nie otrzymam. I tak moje myśli zaczęły zmieniać tor. Do tego stopnia, że pragnęłam uwierzyć w Boga. Jednak wątpliwości były silniejsze. Zdecydowałam się na spowiedź… akurat były wtedy rekolekcje w parafii i dzień przed spowiedzią ksiądz rekolekcjonista miał kazanie na temat niewiernych. Przypadkiem(lub nie :-)) też do tego księdza trafiłam.To była wtedy pierwsza szczera spowiedź od długiego czasu. Nie doznałam olśnienia ale pomogła dążyć dalej w tym kierunku. Następne spowiedzi były równie owocne. Zaczęłam modlić się do Boga typowymi dla wątpiących słowami.. “Boże jeśli jesteś…” Budowałam z Nim więź, choć w głowie wciąż słyszałam “On nie istnieje.” Myślę, że spowiednik, do którego chodzę modlił się o moją łaskę wiary. Już wiedziałam, że nie jestem w tym sama i to też podnosiło mnie na duchu. W między czasie nabawiłam się okropnego stanu. Apatia.. tak określił to lekarz pierwszego kontaktu. To było okropne uczucie. Codzienne obowiązki sprawiały taki ból psychiczny, że musiałam coś z tym zrobić. Dostałam leki depresyjne. Nadal w tym tkwię lecz teraz wiem, że leki sprawy nie załatwią. Ale wracając do najważniejszego po I-sobotnim różańcu, w którym modliłam się o pewną osobę, moje wątpliwości ustąpiły :-) To było dziwne bo nagle przyjęłam do wiadomości, że Bóg jest. Nie czułam Jego obecności ale wiedziałam, że jest. Wtedy zaczęłam modlić się o to by na mojej drodze Bóg postawił osoby, które pogłębiają swoją wiarę, z którymi mogłabym na te tematy rozmawiać. Aby moja wiara stała się stabilna. Najpierw poznałam przez internet niesamowitą dziewczynę, z którą bez wątpienia mogę rozmawiać o Bogu. Modliłam się też o poprowadzenie mnie w życiu do celu którego pragnę. Mam wielką potrzebę pomagania. i tak przypadkiem zapisałam się do szkoły. Na pierwszych zajęciach była pani prof psychoterapeutka.. ojej co ja wtedy przeżyłam kiedy mówiła, że zajmuje się też rozwojem duchowym. Poczułam dreszcze, łzy i zdumienie kiedy jej słuchałam i oczywiście od razu poprosiłam ją o rozmowę. Musiałam jej powiedzieć że “spadła mi z nieba” Okazało się, że większość osób w mojej sali to są naprawdę wartościowi ludzie, na pewno dzięki nim będę mogła zająć się tym czego pragnę. Czuję że to wszystko dał mi Bóg. W tak niesamowity sposób mi się ukazał. :-)

Chociaż czasem wątpliwości jeszcze się pojawiają staram się je szybko odgonić. 

08.10.2017

© Copyright 2010; zakręcony. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Niebo i ziemia | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd