« Trzy Kościoły? Granice prowokacji? »

Wszyscy wiedzą...

06.12.2017

...czyli krótki poradnik jak wytworzyć w sobie przekonanie, że nikt mnie nie rozumie...

W kolejnej odsłonie szpitalnej odysei moja Mama zawędrowała do kliniki w Ochojcu. To ogromny kompleks oddziałów i klinik, kilometry korytarzy nieodmiennie przywodzących na myśl labirynt Minotaura (dla jasności - nie jestem aż tak stara, żeby pamiętać czasy mitologiczne, ale gdyby przyszło mi wybudować labirynt dla jakiegoś potwora, z pewnością skorzystałabym z projektu jednego ze znanych mi szpitali...) i tysiące ludzi, każdego dnia marzących o zdrowiu. Parking na terenie szpitala mieści jakieś milion samochodów mniej niż zapotrzebowanie przyjeżdżających, toteż każdy okoliczny kawałek gruntu otoczony jest drucianą siatką i wyposażony w malutką, metalową budkę, która latem spełnia funkcję piekarnika, zimą lodówki, a całorocznie - miejsca pracy parkingowych. Podczas mojej pierwszej wizyty u mamy zostawiłam samochód na jednym z takich mikroparkingów. Przy wjeździe powitała mnie tablica z zachęcającą informacją 3zł/h, pani z uśmiechem wystawiła kwitek z godziną i mogłam już wyruszyć na poszukiwania właściwego oddziału. Kiedy po kilku godzinach wróciłam na parking, zastałam mój samochód stojący w całkowitym osamotnieniu na opustoszałym placu a metalową budkę zamkniętą na głucho. Widok był zdecydowanie zaskakujący, szczególnie, że godzina 16:00 jest porą, kiedy wielu odwiedzających dopiero dociera do szpitala po swojej pracy, ale zimno i wiatr nie pozwoliły mi na snucie dociekań. Wskoczyłam do samochodu i włączyłam upragnione ogrzewanie, kiedy obok mnie zmaterializowała się ta sama pani, która jakiś czas temu wręczała mi kwitek. Cóż było zrobić - okazałam bezcenny dokument i przygotowałam pieniądze.

- Bo wie pani, ten parking zasadniczo jest czynny do 15:30 - stwierdziła Pani Parkingowa, szukając drobnych w przepastnej nerce.

- Ale jak do 15:30? Przecież nie ma tu żadnej informacji - powiedziałam niepewnie, ogarnięta nagłym strachem, że z powodu mojej małej spostrzegawczości Pani Parkingowa musiała zostać dłużej w pracy. Na wszelki wypadek rozejrzałam się szybko w poszukiwaniu godzin otwarcia, ale z tablicy przy bramie nadal straszyła wyłącznie cena postoju.

- No tak, informacji nie ma no bo WSZYSCY WIEDZĄ, że tak jest... Kiedyś była tabliczka, ale zdjęliśmy, bo trzeba było kraty na budce zawiesić...

- (tu wstaw dźwięk opadającej szczęki).

"Wszyscy wiedzą". W miejscu, gdzie każdego dnia przewijają się tysiące ludzi. W miejscu, gdzie każdy marzy tylko o jednym: nie mieć nigdy powodów przyjeżdżać tu ponownie. W miejscu, gdzie krzyżują się drogi ludzi z całego województwa. W takim miejscu "wszyscy wiedzą", że parking jest czynny do 15:30 i nie trzeba o tym nigdzie pisać. Bo to takie oczywiste...

I tak sobie myślę, że wiele naszych problemów bierze się właśnie z takiego przekonania, że "wszyscy wiedzą". Bo "wszyscy wiedzą", że mam dziś fatalny dzień i powinni omijać mnie szerokim łukiem - a skoro tego nie robią, to ich strata - mogę na nich wrzeszczeć, ile wlezie. Bo przecież sami tego chcieli, prawda? Przecież "wiedzieli". Bo "wszyscy wiedzą", że mam dziś ochotę spędzić wieczór w domu, więc mąż proponujący kino spotka się z reakcją godną rozwścieczonego pitbulla - bo powinien wiedzieć... Bo "wszyscy wiedzą", że moje argumenty - polityczne, religijne, społeczne - są najprawdziwsze, najlepsze i najważniejsze - nie mówiąc o tym, ze najmojsze - zatem jeśli ktoś próbuje mieć inne zdanie niż ja to nie tracę czasu na rzeczową dyskusję, próby udowodnienia czy chociażby wyjaśnienia swojego stanowiska, tylko od razu hejtuję jego i trzy pokolenia wstecz... bo to takie oczywiste, że ja mam rację, przecież "wszyscy to wiedzą"...

A potem wkurzam się na cały świat, mówiąc, że jest beznadziejny i nikt mnie nie rozumie...

Wpis w kategorii: Przez dziurkę od klucza

1 Komentarz

  • Chcesz mi dołożyć? Nie krępuj się. Jestem przyzwyczajony.
    Może Ci ulży i następny wpis będzie taki, że po przeczytaniu lżej mi będzie na sercu. Narzekanie prowadzi do nikąd.
    Pozdrawiam. Życzę zdrowia mamie.

Zostaw komentarz

Jeżeli masz dość wpisywania tych literek lub załóż konto w portalu

© Copyright 2010; Przez dziurkę od klucza. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Twarzą do słońca | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd