« Śp. Helenka Kmieć Czy szatan kiepsko płaci? »

Bł. Karol de Foucauld

26.02.2017

O tym jak bł. Karol chciał nawracać muzułmanów.

Bł. Karol de Foucauld chciał nawrócić wszystkich muzułmanów do Boga. Działał zgodnie z zaleceniem św. Franciszka z Asyżu żyjąc wśród Tuaregów i dając im przykład świętego życia. I co? Nie nawrócił nikogo poza kilkoma osobami, które wykupił z niewoli i ochrzcił. A pragnienia miał wielkie. Chciał przyprowadzić wszystkich muzułmanów do Boga. Nie udało mu się to. Niczego na ziemi nie osiągnął, choć mógł się przyczynić do zbawienia wielu muzułmanów, którzy bez jego modlitw byliby potępieni. Co było przyczyną jego niepowodzenia? Moim zdaniem był to za mały idealizm i zła metoda ewangelizacji muzułmanów. Żeby zacząć ewangelizować muzułmanów należało zacząć od ... Francuzów, czyli od własnych rodaków. Należało doprowadzić ich do takiej świętości, żeby byli silniejsi od całego piekła razem z szatanem, żeby byli nieśmiertelni, żeby byli gorliwsi od całego nieba, żeby mieli wiedzę wlaną na podobieństwo aniołów, żeby od pewnego momentu żyli bez żadnego grzechu. Wtedy byli muzułmanie zamieszkujący Francję zostaliby posłani do krajów Arabskich jako misjonarze, którzy nawracaliby muzułmanów na katolicyzm. Zaś cała Francja modliłaby się o skruszenie muzułmańskich serc przez Ducha Świętego, tak, żeby świadectwo świętego życia misjonarzy było gorliwie przyjęte i żeby muzułmanie masowo się nawracali tak jak Indianie w Ameryce. Ponadto Kościół francuski nawróciłby w taki sposób cały Kościół zaś Kościół nawróciłby świat, a dokładnie Duch Święty nawróciłby świat poprzez Kościół. A tak to życie błogosławionego Karola jest przykładem na to, że zwyczajna próba nawracania niewiernych kończy się fiaskiem. Oczywiście nawraca Bóg nie człowiek, ale widać, że zwykła współpraca świętego człowieka z Bogiem, bez uciekania się do rzeczy nadprzyrodzonych jest jak kropla w morzu potrzeb albo jakby powiedzieli Amerykanie albo Irlandczycy a flea's fart in a hurricane. Zatem, aby skutecznie i uczciwie ewangelizować muzułmanów, i nie tylko ich, to należy się odwołać do mocy Ducha Świętego i zacząć najpierw od siebie. Jak innowiercy zobaczą jak Bóg błogosławi Kościołowi to wielu z nich zapragnie też takich darów. A jak zapragną to i osiągną je. I wtedy będą stanowić oni zaczyn wśród swoich narodów, który zakwasi całe ciasto. A wtedy cały świat będzie należał do Chrystusa. I oto chodzi.

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Jeżeli masz dość wpisywania tych literek lub załóż konto w portalu

© Copyright 2010; O rzeczach duchowych. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Wieczność czeka | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd