Archiwum dla kategorii 'REO'

Ślady

Wrzesień 2013r.

     Czytając Ewangelię dziwiłam się, że Apostołowie pomimo cudów dokonywanych przez Jezusa, które widzieli przecież na własne oczy, nie potrafili Mu zaufać. Jednak patrząc wstecz widzę, że zachowuję się podobnie, pomimo, iż wcześniej wiele razy doświadczyłam Bożej łaski i mocy w swoim życiu. Nawet, gdy byłam daleko od Boga ślady Jego stóp są widoczne na moich ścieżkach. To ja byłam daleko, On był blisko, tuż przy mnie, nawet, wtedy gdy nie chciałam Go znać. On niósł mnie w swoich ramionach. To mój grzech sprawił, że nie czułam Jego obecności. Jezus był, jest i zawsze będzie przy mnie. W każdej sytuacji dobrej i złej, radosnej i smutnej, gdy czuję, a szczególnie wtedy, gdy nie czuję Jego obecności.

     Nie minął jeszcze rok od rekolekcji ewangelizacyjnych, a już zapomniałam co się na nich wydarzyło. Demencja duchowa można powiedzieć. „Panie Boże, ale po co mi było te REO? Przecież jestem taaaaka święta. Ale po co mnie tam wysłałeś?”- dopytywałam. „Aby usunąć blokady w wychwalaniu Boga” – zabrzmiało wyraźnie mi w uszach . Słysząc te słowa fala radości ogarnęła całe moje wnętrze. Zaczęłam tańczyć, kręcąc się w kółko i podrygiwałam jak pięciolatka … Na początku lutego 2014r. pojechałam ze Wspólnotą Odnowy w Duchu Świętym na Forum Charyzmatyczne. Już wchodząc na salę poczułam, że dziś jest ten dzień; dzień wolności, dzień od którego pełną piersią i bez żadnych blokad wychwalam Boga. (…).

     Co do pracy to niestety długo nie popracowałam w tamtej firmie. Była ona mi dana tylko na czas rekolekcji. Chociaż myślę, że sama trochę przyśpieszyłam jej zakończenie. Byłam wtedy początkującą ewangelizatorką. Były szef - na mocną dawkę wiadomości z REO - nie był raczej gotowy.

 

źródło zdjęcia: https://pl.dreamstime.com/zdj%C4%99cia-royalty-free-%C5%9Blady-st%C3%B3p-jezusa-image1004618

 

16.10.2017

Kairos

"Panie, przenikasz i znasz mnie, Ty wiesz, kiedy siadam i wstaję. Z daleka przenikasz moje zamysły, widzisz moje działanie i mój spoczynek i wszystkie moje drogi są Ci znane. Choć jeszcze nie ma słowa na języku: Ty, Panie, już znasz je w całości. Ty ogarniasz mnie zewsząd i kładziesz na mnie swą rękę". (Ps139,1-5)

Czytaj dalej

09.10.2017

Niespodzianka

    październik 2012r. 

     Byłam na 2.im roku studiów zaocznych w Warszawie, a weekendy między zjazdami spędzałam na  wsi u mamy. Tato zmarł dwa lata temu. Podobnie jak moje młodsze rodzeństwo czułam się w obowiązku jej pomóc. Poza tym byłam bardziej dyspozycyjna od nich. Nie pracowałam.

     Podczas odwiedzin opowiedziałam mamie o rekolekcjach i … już ustalałam, kiedy to się nie pojawię, gdy zadzwonił telefon. Okazało się, że za dwa dni mam rozmowę w sprawie pracy.  (…). Właściciel firmy zaprosił mnie do „konferencyjnej” jednego z bardzo ekskluzywnych hoteli w mieście. Przed rozmową myślałam, że serce wyskoczy mi z klatki. „A czy chociaż będę wiedziała, jak mam się zachować? Dlaczego nie w firmie tylko tam? Czy powinnam zamówić coś do picia?”- coraz to nowe znaki zapytania nasiliły uczucie lęku i niepokoju. W końcu uspokoiłam się tłumacząc sobie, że: „Dobra. Pójdę, pogadam i więcej mnie nie zobaczy. Co mi szkodzi”.  I trochę zeszło ze mnie powietrza. Jak się później okazało był to dopiero pierwszy etap rekrutacji. Na drugi dostałam zaproszenie do firmy. Podczas rozmowy byłam szczera do bólu. Z pełną premedytacją udzielałam takich odpowiedzi, których odradzają specjaliści. Pomyślałam, że jak mnie zechcą, to na wszystko się zgodzą, a jak nie - to ich strata. I tak na przykład, na pytanie, kiedy mogę rozpocząć pracę, powiedziałam, że: „W sumie od jutra, ale najbardziej by mi pasowało za tydzień, bo mam teraz remont w mieszkaniu”. Zażyczyłam też sobie co drugi piątek wolny, bo przecież mam zjazdy na uczelni i muszę tam dojechać. „Wynagrodzenie na początek może być minimalne, ale potem nie mam nic przeciwko, aby było wyższe. Dużo wyższe!” –z uśmiechem udzieliłam odpowiedzi na  najbardziej podchwytliwe w moim odczuciu pytanie. Następnego dnia dowiedziałam się, że mam tą pracę. (…).

 

źródło zdjęcia: https://www.google.pl/search?q=niespodzianka&newwindow=1&client=firefox-b-ab&dcr=0&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwjazMXc_dTWAhUMLZoKHUKjAA4Q_AUICigB&biw=1280&bih=699#imgrc=GabmeadqicnQfM:

03.10.2017

Zaproszenie

"Oto stoję u drzwi i kołaczę. Jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną" (Ap 3,20).

Czytaj dalej

24.09.2017

Powrót do domu

Kwiecień 2010r.

     Decyzja o powrocie do ojczyzny nie była taka łatwa. Wiedziałam, że jest to Boży plan na dalsze moje życie. Jednak, tak po ludzku czułam lęk … o pracę, o nową wspólnotę , gdzie odnajdę taką jak w Bath? I jeszcze kilka znaków zapytania, co dalej?  „Co dobrego czeka mnie w Polsce?”- pytałam sama siebie.  Jednego byłam pewna, że mogę liczyć na pomoc od najbliższych.

     Pan Bóg zatroszczył się o wszystko, czego potrzebowałam.  W niedługim czasie po powrocie do domu, do Olsztyna znalazłam informację o mszach świętych z modlitwą o uzdrowienie. Nie zapomnę, gdy pierwszy raz poszłam na taką mszę. Czułam się jak brytyjska królowa „trzecia”, nawet gestykulacja … iście królewska. Wiedziałam, że to nie przypadek, że Pan Jezus mnie na nią zaprosił. Msze były odprawiane raz w miesiącu. Z niecierpliwością oczekiwałam więc na każdą następną. Po kilku miesiącach otrzymałam kolejny prezent w osobie kierownika duchowego.

     W tym czasie Pan Bóg bardzo poważnie zajął się oczyszczeniem mego wnętrza. Odczuwałam silne blokady w wychwalaniu Boga. Doświadczając Jego ogromnej miłości, nie potrafiłam Mu za nią dziękować. Serce miałam jakby lodowate. Na zewnątrz starałam się, jak tylko potrafiłam. Na mszach z modlitwą o uzdrowienie podążałam za prowadzącymi. Klaskałam, próbowałam podnosić ręce,…, jednak w środku czułam olbrzymią blokadę. Nazwałam  ją „czyśćcem”…  Kiedyś byłam osobą bardzo nerwową a nawet agresywną. Nie panowałam nad emocjami. Byle co doprowadzało mnie do furii. Obsypywałam epitetami nawet przypadkowe osoby (…). Uświadomiłam sobie, że obrażając bliźniego- nawet w myślach-obrażam również Boga. I teraz, gdy chciałam Mu dziękować i uwielbiać Go ze wszystkich sił  – nie potrafiłam. Było mi bardzo ciężko. Czując jednak wielką niemoc, powoli zaakceptowałam stan swego ducha.

     Pewnego razu odwiedziłam dawno zapomnianą przez rodzinę ciotkę Klarę. Podczas spotkania wspominała o rekolekcjach ewangelizacyjnych Odnowy w Duchu Świętym, które niebawem miały się rozpocząć w sąsiedniej parafii. Próbowała zachęcić mnie do uczestniczenia w nich. Nie oponowałam, nawet bardzo chciałam je przeżyć. Pojawiły się jednak przeszkody…, a także codzienne rozważanie Pisma Świętego. Czułam, że z tym mogę sobie nie poradzić… Minęły dokładnie dwa lata zanim nadszedł odpowiedni czas, abym je przeżyła.

źródło zdjęcia: https://www.google.pl/search?q=powr%C3%B3t+do+domu&newwindow=1&client=firefox-b-ab&dcr=0&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwi9gpTHx67WAhWQbFAKHavTBSYQ_AUICigB&biw=1280&bih=699#imgrc=df-xSB27AK_YoM:

 

18.09.2017

© Copyright 2010; Za wszystko dziękuję. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Tęsknota | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd