« Skutki grzechów Okna »

Do mrówki się udaj leniwcze (Prz 6,6)

19.11.2017

Listopad 2017r.

     Tegoroczne Wszystkich Świętych, a raczej to co się w czasie oktawy tego święta niezwykłego wydarzyło, długo pozostanie mi w pamięci. Ale po kolei … Aura nie dopisała i nawiedzanie cmentarzy skończyło się przeziębieniem. Następny dzień spędziłam w łóżku. Silny ból gardła nie ustępował i ogólnie czułam się rozbita. Chciałam szybko wyzdrowieć, aby w piątek móc iść do pracy. Niestety rekonwalescencja nie nastąpiła tak szybko. Pożałowałam mocno, że nie wzięłam wolnego, i marzyłam tylko o swoim ciepłym i wygodnym łóżku. W sobotę trzeba było zrobić zakupy, więc późnym popołudniem wyszłam do pobliskiego supermarketu. W niedzielę natomiast nastąpił przełom. Budząc się z rana zastanawiałam się nad pójściem do kościoła na mszę świętą. Na wszelki wypadek obejrzałam transmisję w Internecie. Po południowej drzemce poczułam się lepiej, więc pytanie „iść czy nie iść do kościoła?” ponownie zagościło w mej głowie. „W końcu jestem chora”- pomyślałam. Wzięłam jednak do ręki Pismo Święte i poprosiłam Boga o radę. Otworzyłam na Księdze Przysłów, a moje oczy przykuły następujące słowa:

Do mrówki się udaj, leniwcze, patrz na jej drogi - bądź mądry: nie znajdziesz u niej zwierzchnika ni stróża żadnego, ni pana,
a w lecie gromadzi swą żywność i zbiera swój pokarm we żniwa.
Jak długo, leniwcze, chcesz leżeć? A kiedyż ze snu powstaniesz? Trochę snu i trochę drzemania, trochę założenia rąk, aby zasnąć:
a przyjdzie na ciebie nędza jak włóczęga i niedostatek - jak biedak żebrzący
”.(Prz6,6-11)

     Wybiła 16.00. Posłuszna Słowu powoli zaczęłam się ogarniać, nie mogąc rozumieć jednego. Jeszcze w drodze do kościoła mamrotałam pod nosem z wyrzutem: „Przecież jestem chora. Przecież jestem chora. Dlaczego Panie Boże? Przecież jestem chora.” (…) To była niezwykła Eucharystia. Otrzymałam tak wielkie łaski i o dziwo nastąpił moment zwrotny w chorobie. Ból gardła ustąpił i w zawrotnym tempie wracałam do zdrowia. Gdy w pracy opowiedziałam , co się wydarzyło jedna z koleżanek zapytała: „A do pracy byś przyszła? Dasz radę na zakupy i do pracy, to tym bardziej do kościoła”.”No i w drodze do Boga potrzebny jest wysiłek”- dodałam swoją refleksję.

Wpis w kategorii: Boże prowadzenie

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Musisz być , aby zamieścić komentarz.

© Copyright 2010; Za wszystko dziękuję. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Tęsknota | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd