« Pielgrzymka Zaproszenie »

Powrót do domu

18.09.2017

Kwiecień 2010r.

     Decyzja o powrocie do ojczyzny nie była taka łatwa. Wiedziałam, że jest to Boży plan na dalsze moje życie. Jednak, tak po ludzku czułam lęk … o pracę, o nową wspólnotę , gdzie odnajdę taką jak w Bath? I jeszcze kilka znaków zapytania, co dalej?  „Co dobrego czeka mnie w Polsce?”- pytałam sama siebie.  Jednego byłam pewna, że mogę liczyć na pomoc od najbliższych.

     Pan Bóg zatroszczył się o wszystko, czego potrzebowałam.  W niedługim czasie po powrocie do domu, do Olsztyna znalazłam informację o mszach świętych z modlitwą o uzdrowienie. Nie zapomnę, gdy pierwszy raz poszłam na taką mszę. Czułam się jak brytyjska królowa „trzecia”, nawet gestykulacja … iście królewska. Wiedziałam, że to nie przypadek, że Pan Jezus mnie na nią zaprosił. Msze były odprawiane raz w miesiącu. Z niecierpliwością oczekiwałam więc na każdą następną. Po kilku miesiącach otrzymałam kolejny prezent w osobie kierownika duchowego.

     W tym czasie Pan Bóg bardzo poważnie zajął się oczyszczeniem mego wnętrza. Odczuwałam silne blokady w wychwalaniu Boga. Doświadczając Jego ogromnej miłości, nie potrafiłam Mu za nią dziękować. Serce miałam jakby lodowate. Na zewnątrz starałam się, jak tylko potrafiłam. Na mszach z modlitwą o uzdrowienie podążałam za prowadzącymi. Klaskałam, próbowałam podnosić ręce,…, jednak w środku czułam olbrzymią blokadę. Nazwałam  ją „czyśćcem”…  Kiedyś byłam osobą bardzo nerwową a nawet agresywną. Nie panowałam nad emocjami. Byle co doprowadzało mnie do furii. Obsypywałam epitetami nawet przypadkowe osoby (…). Uświadomiłam sobie, że obrażając bliźniego- nawet w myślach-obrażam również Boga. I teraz, gdy chciałam Mu dziękować i uwielbiać Go ze wszystkich sił  – nie potrafiłam. Było mi bardzo ciężko. Czując jednak wielką niemoc, powoli zaakceptowałam stan swego ducha.

     Pewnego razu odwiedziłam dawno zapomnianą przez rodzinę ciotkę Klarę. Podczas spotkania wspominała o rekolekcjach ewangelizacyjnych Odnowy w Duchu Świętym, które niebawem miały się rozpocząć w sąsiedniej parafii. Próbowała zachęcić mnie do uczestniczenia w nich. Nie oponowałam, nawet bardzo chciałam je przeżyć. Pojawiły się jednak przeszkody…, a także codzienne rozważanie Pisma Świętego. Czułam, że z tym mogę sobie nie poradzić… Minęły dokładnie dwa lata zanim nadszedł odpowiedni czas, abym je przeżyła.

źródło zdjęcia: https://www.google.pl/search?q=powr%C3%B3t+do+domu&newwindow=1&client=firefox-b-ab&dcr=0&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwi9gpTHx67WAhWQbFAKHavTBSYQ_AUICigB&biw=1280&bih=699#imgrc=df-xSB27AK_YoM:

 

Wpis w kategorii: REO

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Musisz być , aby zamieścić komentarz.

© Copyright 2010; Za wszystko dziękuję. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Tęsknota | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd