Archiwum dla dnia: Środa, 13 Września 2017

Pielgrzymka

Lipiec – sierpień 2011r.

 

     Po mszy św. z modlitwą o uzdrowienie, którą celebrował znany na całym świecie charyzmatyk Ojciec Paul poczułam w sercu pragnienie, aby udać się na pieszą pielgrzymkę do Częstochowy. Nie miałam namiotu, pieniędzy, ani osoby do towarzystwa. Pomimo trudności nabrałam też przekonania, że jeśli mam iść - to Pan Bóg o wszystko się zatroszczy, „nawet i o kasę – jak trzeba spadnie z nieba”- żartowałam sama do siebie. Wszystko wskazywało jednak na to, że nie pójdę. Pragnienie natomiast było coraz silniejsze. … Dni mijały, a ja byłam w punkcie wyjścia. I tak do pielgrzymki pozostał tydzień. W środku tygodnia, modląc się przy wizerunku Matki Boskiej Częstochowskiej powiedziałam: „Maryjo, jeśli zapraszasz mnie do siebie, to proszę Cię o kasę. Cztery stówki mi wystarczą, aby kupić potrzebne rzeczy,… na drogę i na powrót …”. I tyle; zamknęłam temat. Minął jeszcze jeden dzień. Była Godzina Miłosierdzia. Z modlitwy wybiło mnie delikatne szczęknięcie drzwi. Po pewnym czasie odwróciłam się i nie wiem dlaczego spojrzałam w kierunku stolika, który stał za mną. Zaczepiłam się o niego nogą i chciałam ją wyprostować, kiedy spojrzałam na stolik. „Yyyyy” – wyrwało mi się z klatki, jednocześnie przecierając oczy ze zdziwienia. Na stoliku leżały pieniądze. „Spadły z nieba, albo zwidy mam jakieś” – pomyślałam. Nie liczyłam. Przykryłam je książką, która leżała obok i pomyślałam, że pewnie znikną, jak skończę się modlić. Wiedziałam, że mama nie ma pieniędzy. Miała tylko 50zł, które zostawił jej Romek - mój brat - parę dni wcześniej ...? Dokończyłam modlitwę, podniosłam książkę … pod nią ciągle leżały pieniądze …  400 zł. Wyszłam z pokoju. Mama siedziała w kuchni, jak gdyby nigdy nic. „Mamo”- zaczęłam- „Wiesz, co się stało?”. Opowiedziałam jej wszystko i swoje domniemania również. Wyznałam jej też, że o tyle właśnie modliłam się do Maryi, ponieważ bardzo pragnę iść na pielgrzymkę do Częstochowy. Powoli wyraz jej twarzy się zmieniał. W końcu nie wytrzymała i parsknęła śmiechem. Potem przyznała się, że gdy była na podwórku przyszedł sąsiad i oddał większą kwotę, którą pożyczyła mu jakiś czas temu. Pomyślała, że „odpali” mi z tego „tak ze cztery stówki”. Byłam przeszczęśliwa, podziękowałam jej. Tematu pielgrzymki nie kontynuowałyśmy. Następnego dnia ponownie zapytałam Maryję: ”Jeśli naprawdę zapraszasz mnie na pielgrzymkę, to proszę Cię o jakiś znak. Dziękuję za pieniądze, ale nie chcę później słyszeć, że wydałam je, niezgodnie z przeznaczeniem”.  Jeszcze tego samego dnia wieczorem mama zapytała mnie, czy zapisałam się już na pielgrzymkę? To był właśnie ten znak, o który prosiłam.(…).

     Mama opowiedziała później tę historię memu rodzeństwu. Pewnego ranka usłyszałam jej rozmowę z bratem: „Kup też i Joli słodką bułeczkę na śniadanie”- prosiła mama. „Nie trzeba. Wystarczy, że się pomodli a spadnie jej z nieba”- żartował Romek.

     Na pielgrzymkę zapisałam się w niemal ostatniej chwili, dokładnie dzień przed. Podobnie też zakupy i pakowanie. Nie zdążyłam tylko sprawdzić, jak rozkłada się nowy namiot. Na szczęście go nie potrzebowałam. O noclegi zatroszczył się Pan Bóg. Pierwszego dnia „rekolekcji w drodze” poznałam Edytę oraz jej kuzynkę Luizę. Niesamowite kobiety, wspierałyśmy się wzajemnie w trudach pielgrzymowania.

    Pielgrzymka była niezwykłym czasem łaski. Ludzie gościnni i z otwartymi sercami przyjmowali nas do swoich domów. Poczęstunki i suto zastawione stoły czekały na nas na każdym praktycznie postoju. Był też odcinek drogi, którą do tej pory wspominam ze wzruszeniem. W którymś zakątku Polski, chyba w połowie trasy, kilka osób wychodząc na spotkanie pielgrzymów sypało kwiaty pod nasze nogi.

     Podczas „rekolekcji w drodze” odezwały się niemal wszystkie znane mi „kontuzje”, zaczynając od nudności, poprzez bóle ramienia i nóg. Jedynie słynne „bąbelki” mnie oszczędziły. Na koniec Pan Bóg przygotował mi coś specjalnego. Dotknął pewnego zranienia w mym sercu - będącego „pożywką” i poprzez które - dręczył mnie zły duch. (…). Dwa dni przed Jasną Górą niezwykle mocno poczułam, że mam „kontuzję” duszy. Nie była ona w stanie podążać za ciałem. Ktoś ponownie chciał mi wmówić, że jestem potępiona, że nawet Bóg nie jest w stanie mi pomóc… O jakże podstępne jest zło! Znajdzie szczelinę, a potrafi zrobić z niej przepaść. Jak potwornym miejscem musi być piekło, bo jest przecież jedynym miejscem, gdzie Boga nie ma. Na krótki moment ponownie w swoim życiu doświadczyłam ciemnicy, kompletnego braku Boga przy sobie, aby później poczuć jeszcze bardziej Jego obecność. Kolejny też raz uzdrowienie dokonało się w sakramencie pokuty.

     W Liście św. Pawła do Rzymian czytamy: „On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakże miałby wraz z Nim i wszystkiego nam nie darować? Któż może wystąpić z oskarżeniem przeciw tym, których Bóg wybrał? Czyż Bóg, który usprawiedliwia? Któż może wydać wyrok potępienia? Czy Chrystus Jezus, który poniósł [za nas] śmierć, co więcej - zmartwychwstał, siedzi po prawicy Boga i przyczynia się za nami? Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej?” (Rz 8, 31b-35a)

     W drodze powrotnej poznałam bliżej Alicję. Zwróciłam na nią uwagę już pierwszego dnia pielgrzymki. Szła za mną z koleżanką i na kogoś bez przerwy „nawijała”. Przynajmniej tak myślałam. Dopiero wracając do domu okazało się, że się myliłam. Rozmowę rozpoczęłyśmy od wspomnień. Opowiadałyśmy o minionych 2 tygodniach. Później Alicja zwierzyła mi się ze swoich problemów z dużo starszą od niej kuzynką. Powiedziałam jej wtedy, że wyciągam rękę pierwsza nawet wtedy, kiedy czuję się pokrzywdzona. Nie spodziewam się nic w zamian. Przepraszam za swoje. Poza tym bardzo rzadko zdarza się sytuacja, za którą winę ponosi tylko jedna osoba. Z reguły leży ona po obu stronach. Wyciągnięcie ręki przynosi wielkie owoce. Nie jest to łatwe, ale konflikt pogłębia się, gdy żadna ze stron nic nie robi. Przegadałyśmy całą drogę. Żegnając się powiedziała: „Całą pielgrzymkę prosiłam Maryję o pomoc, jak mam postąpić, aby moje relacje z kuzynką się poprawiły i otrzymałam ją w drodze powrotnej”. Chwała Panu!

 

źródło zdjęcia: https://www.google.pl/search?q=pielgrzymka&newwindow=1&client=firefox-b-ab&dcr=0&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwje95TYiaPWAhVSblAKHSM2BIkQ_AUICygC&biw=1280&bih=699#imgrc=FraSPTRrJneXlM:

 

13.09.2017

© Copyright 2010; Za wszystko dziękuję. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Tęsknota | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd