« Teściowa (cz.1/2) Pielgrzymka »

Teściowa 2 (cz.2/2)

27.08.2017

„Jakub był oszustem, Piotr był narwany, Dawid miał romans, Noe pił za dużo, Jonasz uciekał przed Bogiem, Paweł był mordercą, Miriam była plotkarką, Marta troszczyła się o zbyt wiele, Gideon był zawsze niepewny, Eliasz miał depresję, Mojżesz się jąkał, Zacheusz był za mały, Abraham był za stary a Łazarz martwy. Widać, Bóg nie powołuje ludzi wykształconych, ale kształci powołanych.” (12 OSCh- Ostrołeka)

listopad 2014r.

 

 

     Fascynacja życiorysem libańskiego zakonnika, świętego Charbela, zrodziła we mnie pragnienie posiadania jego relikwii. Po krótkiej „konsultacji” z Panem Bogiem, mając wewnętrzne przekonanie, że jest to zgodne z Jego wolą postanowiłam o nie poprosić. W książce o świętym odnalazłam adres mailowy przełożonego klasztoru w Annaya (Liban) i wysłałam prośbę - kilka prostych zdań skleconych po angielsku. Odpowiedź przyszła parę dni później. Przeorysz poinformował mnie, że wkrótce je otrzymam, i po niespełna 2 tygodniach tak się stało. Wśród nich było kilka wizerunków świętego Charbela z relikwią z jego szaty, a na odwrocie modlitwa - w języku angielskim. Kupiłam ramki i jeden podarowałam Irenie- teściowej Magdy (mojej siostry). Niestety rok cały minął zanim przekazałam jej polską wersję modlitwy. (…).
Nadszedł w końcu dzień, kiedy postanowiłam to zrobić. Właśnie wyszłam z domu, siadłam na rower i jechałam do siostry, mając w torebce wspomnianą modlitwę. W czasie drogi głęboko wzdychając zwróciłam się do Jezusa: „Panie Jezu bardzo bym chciała kiedyś porozmawiać z Ireną na temat wiary”. „Dzisiaj to nastąpi”- zabrzmiało mi w uszach. Nabrałam przekonania, że to sam św. Charbel przemówił do mnie. Gdy weszłam do mieszkania siostry, była u niej teściowa. Mój podarunek skwitowała krótko, że już dawno na to czeka. Potem zabrałyśmy malutką Maję (prawie 1,5 roczku) na spacer. Magda została w domu, aby ogarnąć mieszkanie. Przeszłyśmy zaledwie parę kroków a Irena wypaliła jak z armaty: „Jola, czy nie chciałabyś mieć dziecka?” Trochę zmieszana i osłupiała odpowiedziałam: „Wypadało by najpierw wyjść za mąż”. „Ale to przecież takie modne w tych czasach. Z Facetami to same problemy, a dziecko, to dziecko”- ciągnęła Irena. „No, ale co na to Bóg?”- zapytałam. Myślę, że już wcześniej wiedziała, co jej odpowiem, ale musiała od czegoś zacząć. Przegadałyśmy chyba godzinę. Czy pomogłam? Nie wiem. Na koniec wyznała mi, że nigdy wcześniej z nikim na takie tematy nie rozmawiała.

     Rozmowa z Ireną zaowocowała również i w moim życiu. Od jakiegoś czasu chodziło mi po głowie pisanie książki. „Tylko jak to zrobić” – pytałam sama siebie. „Trzeba mieć do tego talent, a ja go nie mam”. Zapewne skończyłoby się na rozmyślaniach, gdyby nie Irena. Ona pierwsza mnie do tego zachęciła. Podczas pamiętnej rozmowy powiedziała: „Jola, dlaczego Ty nie piszesz? Dlaczego nie napiszesz książki? Czy Ty wiesz, ilu osobom byś pomogła?”. No i z wrażenia „kopara” mi opadła. „Czyta mi w myślach, czy co?”- pomyślałam- „ A skąd, Ty kobieto wiesz, że też o tym myślę? Skąd mnie tak znasz? Na dobrą sprawę, to odkąd się znamy po raz pierwszy ze sobą rozmawiamy. Nigdy nie słyszałaś mego świadectwa? Skąd?”. Przez natłok myśli, nie zdołałam wypowiedzieć słowa. (…).

     Kilka dni później postanowiłam spróbować swoich sił w prozie. Wzięłam kartkę i długopis i … nie zdołałam napisać ani słowa. (…) Minął chyba rok, gdy pragnienie pisania ponownie zagościło w mym sercu. I po raz kolejny ktoś mnie do tego zachęcił. Tym razem była to Lucyna z naszej wspólnoty. Podeszła do mnie po spotkaniu, na którym kolejny raz dzieliłam się doświadczeniem Bożej miłości w swoim życiu i zapytała, ile mam spisanych świadectw. Odpowiedziałam, że jedno i wskazując na głowę dodałam: „A reszta jest tutaj. Wszystkie dokładnie pamiętam”. Lucyna uśmiechnęła się i znacząco zmarszczyła brwi. W jakimś stopniu poczułam się przez nią zmuszona do wytłumaczenia się. Przybrałam taktykę obronną, że nie wiem jak, nie potrafię, już próbowałam i nic nie wyszło, etc. Udzieliła mi, więc kilku wskazówek. „ Pisz w formie dziennika” – powiedziała- „Masz lekką mowę, więc pisanie nie powinno Ci sprawić problemu”. „To muszę kupić zeszyt” – odparłam. „Pisz od razu w komputerze” – poradziła. No i zabrakło mi argumentów. (…). Pisać zaczęłam jednak dwa miesiące później. Jeszcze musiałam dostać kopniaka z góry. (...).
Na jednej z mszy z modlitwą o uzdrowienie, przed wystawionym Najświętszym Sakramentem, ksiądz Jan (opiekun duchowy naszej Wspólnoty) zachęcił zebranych, aby podejść i wylosować jedną ze złożonych przed ołtarzem kartek. Na każdej z nich zapisany był jeden grzech. „Może popełniasz grzech, z którego nie zdajesz sobie sprawy. (…) Oddaj go Jezusowi”- mówił. Na kartce, którą wzięłam widniało: „marnowanie talentów”. Powiem szczerze zatkało mnie. Bardzo poruszona, patrząc z niedowierzaniem na kartkę, pytałam: „Jeśli to chodzi o pracę, to wiesz przecież Panie, ile wysiłku wkładam w jej poszukiwanie. Czy to te talenty marnotrawię?”. Okazało się jednak, że o inne i w końcu dotarło do mnie, czym zostałam obdarowana. Parę dni po tamtej mszy włączyłam laptop, otworzyłam Worda, pomodliłam się do Ducha Świętego i z ogromną radością w sercu spisałam chyba 5 świadectw w ciągu tygodnia. I tak zaczęłam wspaniałą przygodę z „piórem”.

źródło zdjęcia: http://www.domdobremiejsce.pl/odkop-swoje-talenty/

1 Komentarz

  • Mogę zwracać się do Ciebie Ela? Tą przypowieść o talentach, to Kościół czasami źle tłumaczy. Talent w tym przypadku nie oznacza jakiejś naszej umiejętności ale chodzi tutaj o naszą wiarę. Nie chodzi tutaj o talent do pisania ale o Twoją wiarę. Jak piszesz o swojej wierze, to właśnie mnożysz swoją wiarę. Dzisiaj to jest rzadkość jak ktoś mówi o swojej wierze. Dlatego pisz jak najwięcej o tym, co masz w sercu. Właśnie to jest w dzisiejszych czasach najbardziej ludziom potrzebne. Dzisiaj, to nawet księża nie dzielą się swoją wiarą, tylko nauczają. Nauki jednak są ciężko przyswajalne. Tylko dzielenie się wiarą przynosi najlepsze owoce.

  • Dzięki za komentarz. Nie do końca się zgadzam z tym co napisałeś, ale ilu ludzi tyle opinii. pozdrawiam ;)

Zostaw komentarz

Musisz być , aby zamieścić komentarz.

© Copyright 2010; Za wszystko dziękuję. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Tęsknota | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd