« Uwolnienie Jakub »

Odrzucenie

20.07.2017

styczeń  lub luty2010r

.

     Z Marią i Tadeuszem - tym razem w większym gronie-ponownie spotkałam się dwa miesiące po modlitwie uwolnienia. Było nas w sumie z gospodarzami 10 osób. Przeważała płeć piękna. Po krótkim powitaniu - jak poprzednio- odmawialiśmy różaniec, po każdej tajemnicy śpiewając pieśni uwielbienia. Następnie modliliśmy się nad każdą z przybyłych osób.  Osoba „omadlana” siadała w środku kręgu, którzy tworzyli pozostali. Modlitwę prowadził Tadeusz. Kiedy przyszła kolej na mnie, usiadłam  wygodnie i już otwierałam usta, by wypowiedzieć swoje prośby, gdy  w słowo „wszedł” mi Tadeusz mówiąc, że Bóg wie o co chcę prosić, ale zobaczymy co Jezus przygotował mi na dzisiaj. Kazał zamknąć oczy i w sercu modlić się razem z nimi. Była to modlitwa od momentu poczęcia. Po chwili jedna z osób powiedziała, że ma słowo takie słowo poznania: „odtrącona?”. „Odrzucona”- poprawiłam ją. Kiwnęła głową przytakując. Za chwilę Tadeusz zapytał: ”Widzisz coś?”. „Tak widzę, ale to nie ma znaczenia” - odpowiedziałam. „Ale co widzisz? Powiedz, co widzisz.”- nalegał. Szłam dalej w zaparte, twierdząc, że to co widzę nie ma znaczenia. On jednak był bardzo dociekliwy i nie odpuszczał. W końcu wyznałam, że widzę siebie. Schowałam się za bramą, w „żywopłocie” z dzikiej róży, patrzę na ulicę, którą podążają moje cztery koleżanki. Nie pamiętam, ile mam dokładnie lat, … IV może V klasa szkoły podstawowej. Przypomniałam sobie, co się wtedy wydarzyło ... Umówiłyśmy się, że zajdą po mnie w drodze do kościoła. Ale one przeszły nie zatrzymując się. Usłyszałam jak jedna z nich wypowiada moje imię, skąd przypuszczam, że rozmawiają o mnie. Nie udało mi się niestety podsłuchać nic więcej ... Powróciły uczucia: ból, żal, …. i właśnie odrzucenie.

     Mama wiedziała, że mają po mnie zajść, więc gdy je zobaczyła na ulicy, podeszła do drugiej bramy (gospodarczej) na podwórku, której nie zdążyły jeszcze minąć, i zapytała dlaczego po mnie nie zaszły? Nie słyszałam co jej powiedziały. Kiedy usłyszałam jak mnie woła, podeszłam. One czekały. Mama była dyrektorem szkoły i nauczycielką matematyki (o zgrozo, dla niektórych), więc wzbudzała respekt, a może i strach u niektórych. Kiedy znalazłam się w ich towarzystwie, nie byłam już tą samą osobą. Wystarczyło kilka minut, aby coś we mnie umarło. Ponadto zaczęłam się dziwnie zachowywać. Nie potrafię tego dokładnie nazwać. Czułam się niechciana w towarzystwie. Zabiegając o przyjaciół i znajomych udawałam więc osobę, którą nie byłam, aby tylko być akceptowaną.

     Kiedy opowiedziałam całe wydarzenie, Tadeusz kontynuował: „Zatrzymaj się na ten moment, kiedy one idą ulicą i są tuż przed Twoją bramą, a Ty wyglądasz z żywopłotu. Wyobraź sobie, że Pan Jezus stoi przy Tobie. Pan Jezus pyta je, dlaczego nie zaszły po Ciebie, skoro się umówiłyście? Co widzisz? Jaka jest ich reakcja? Czy coś mówią?”. Zobaczyłam, jak patrzą na mnie z niedowierzaniem i otwartymi buziami. Są zaskoczone, że Jezus jest przy mnie, że to widzi! Są bardzo zmieszane. „Czy im przebaczasz?”- zapytał Tadeusz. „Ale ja im już dawno wybaczyłam”- próbowałam po swojemu. „Powiedz teraz, że im przebaczasz. Wypowiedz to w obecności Pana Jezusa.”- odrzekł. „Tak, przebaczam Wam. Przebaczam”.

     Otrzymałam też Słowo prorocze z Pisma Świętego, że dobra materialne (pieniądze) nie są jedyną wartością w życiu. Zrozumiałam, że Bóg pragnie, abym wróciła do Polski.

     „A teraz podziękuj Panu Jezusowi, za to, że Cię dziś uzdrowił”- zaproponował Tadeusz na koniec. Chciałam, ale poczułam silną blokadę. Jedyne co zdołałam wymamrotać w tamtej chwili to: „Ty podziękuj, a ja za Tobą powtórzę”. Tak. Dokładnie tak zabrzmiały moje słowa. Może w myślach podziękowałam …  nie pamiętam. Co czułam w sercu po modlitwie? Kompletnie nic. Dopiero następnego dnia rano skakałam do góry z radości, a świat był wspaniały … czułam niesamowitą radość.

     W przeciągu około 3 miesięcy udało mi się pozałatwiać sprawy, które mnie jeszcze zatrzymywały w Bath. Złożyłam wymówienie w pracy, spakowałam się i wróciłam do Polski.

Wpis w kategorii: Uzdrowienie

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Musisz być , aby zamieścić komentarz.

© Copyright 2010; Za wszystko dziękuję. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Tęsknota | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd