Łańcuszek

„Pan rzekł: «Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: "Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze!", a byłaby wam posłuszna”. (Łk 17,6). W innym miejscu mówi Pismo: „Bo zaprawdę, powiadam wam: Jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarnko gorczycy, powiecie tej górze: "Przesuń się stąd tam!", a przesunie się. I nic niemożliwego nie będzie dla was.” (Mt 17, 20b).

Czytaj dalej

01.01.2018

Rower

Sierpień 2012r.

     Poszłam z siostrą do salonu jednej z sieci komórkowej, aby przedłużyć umowę na telefon. Umowa była na Magdę. Gdy weszłyśmy, zobaczyłyśmy fajny rower. „Stoi to stoi – przeszło mi przez głowę. Magda natomiast pomyślała: „Chyba nie myślą, że uwierzę, że rower można tutaj wygrać. Bujda na resorach”. (…).
     Trochę potrwało zanim dopełniłyśmy formalności. Na koniec pani, która nas obsługiwała powiedziała, że dziś każdy kto zawiera lub przedłuża umowę może wziąć udział w konkursie, w którym nagrodą jest rower miejski. Należy TYLKO odpowiedzieć na dwa pytania. „Jeśli wygramy to rower będzie Twój”- oznajmiła Magda. Hostessa kazała nam podać dwa numery od 1 do 40. Pierwsze było dość proste. Odpowiedź nasuwała się sama. „Już jedno koło jest nasze” - oznajmiłyśmy. Drugie pytanie natomiast było dość trudne. Pamiętam dotyczyło ceny pakietu startowego jakiegoś abonamentu. Pojawił się dreszczyk emocji. Chciałyśmy wygrać. Było tak blisko … Pozostał, więc strzał. I udało się. Hostessa nie mogła uwierzyć. Lekko oszołomiona w końcu przyznała :„Wygrały Panie”. (…)
     Konkurs rozpoczął się o 10.00 a zakończył tuż przed 15.00 tego samego dnia. Siostra była tak podekscytowana, że chciała zaraz przysłać swego męża, aby też przedłużył umowę. Jednak okazało się, że więcej rowerów do wygrania nie ma. W sumie było ich tylko 7 na całą Polskę.
Gdy szwagier dowiedział się o tym, ze smutkiem wyznał, że pochopnie postąpiła J. Magda podsumowała: „Ty to masz szczęście!”. Ja jednak wiedziałam Kto za tym stoi. Przecież tak zwane „szczęście” to drugie imię Ducha Świętego. Rower był mi potrzebny i Pan Bóg mnie nim obdarował.

     Byłam bardzo szczęśliwa, nigdy wcześniej nic nie wygrałam. Szłam ulicą i szeroki uśmiech nie znikał mi z twarzy.

     Minęły już prawie 4 lata, a ja nie mogę się nim nacieszyć. Oprócz radości i oszczędności na biletach jazda rowerem służy mi, jako narzędzie pracy nad sobą. Uczy mnie cierpliwości, kultury, miłości i szacunku do mijanych osób, a także pokory. Nie wszędzie są ścieżki rowerowe, więc przeważnie jeżdżę po chodnikach. A tam przecież pierwszeństwo mają piesi. Nie było to takie oczywiste, gdy rozpoczynałam swoje wojaże.

 

źródło:https://www.google.pl/search?client=firefox-b-ab&dcr=0&biw=1280&bih=699&tbm=isch&sa=1&ei=uMcuWt2FMNKbsAeaxITACw&q=wst%C4%85%C5%BCka&oq=wst%C4%85%C5%BC&gs_l=psy-ab.1.1.0i67k1l4j0l2j0i67k1j0l3.105200.107111.0.109006.5.4.0.1.1.0.234.764.0j3j1.4.0....0...1c.1.64.psy-ab..0.5.841....0.SFtcRclv8R0#imgrc=dn1yqiCnEqc31M:

11.12.2017

Egzamin

Styczeń 2013r.

     Byłam na piątym semestrze studiów („II wieku”). Nauka szła mi bardzo dobrze. Myślałam, że to wyłącznie moja zasługa, bo uczę się pilnie, nie ściągam, więc dlatego w indeksie mam prawie same piątki. Jestem zdolna, mądra i w ogóle. Okazało się jednak, że się mylę. Pamiętam dokładnie jeden z egzaminów. Materiału nie było dużo do nauczenia, cztery kartki z zeszytu, prawie nic. Ponadto udzielałam się w trakcie wykładów, więc wydawało mi się, że mam wszystko w najmniejszym paluszku.(…).
     Wykładowca rozdał testy. Czytam pytania i nie rozumiem, co jest. Pierwsze nie wiem, drugie nie wiem, trzecie nie wiem, czwarte nie wiem, piąte nie wiem. „ yyyyyyyyyyyyy”. No to może spróbuję od końca ”- pomyślałam przerażona. Poszło znacznie lepiej. Zaczynając od dziesiątego i pewnie zakreślając właściwe odpowiedzi doszłam do pytania nr 5 i stanęłam w miejscu. Przeczytałam raz jeszcze 5 pierwszych pytań. Pustka w głowie. Pozostała mi tylko modlitwa, więc zaczęłam prosić Ducha Świętego „Duchu Święty pomóż mi. Duchu Święty pomóż mi. Duchu Święty pomóż mi.”. I nic. „Kto za mną siedzi? Ania. Aaaa to zapytam ją”- pomyślałam szybko. I już odwracałam głowę, aby to zrobić, gdy zabrzmiało mi w uszach: „Prosisz o pomoc, a się rozglądasz?”. W jednej chwili wyprostowałam się jak „struna” … „Zobaczmy, co my tutaj mamy”- zabrzmiało chwilę później. Potem nastąpiła szczegółowa analiza każdego z pytań, na które nie znałam odpowiedzi. I tak z pięciu zostały trzy, a potem jedno ostatnie pytanie, z którym również się uporałam z Bożą pomocą. Jak się później okazało, byłam jedyną osobą w tym rzędzie, która odpowiedziała na wszystkie pytania prawidłowo. Dzięki temu doświadczeniu uświadomiłam sobie, że wszystko jest łaską, że samo przygotowanie się do egzaminu, choćby było najlepsze, nie znaczy nic, jeśli Pan Bóg nie pobłogosławi.

     Studia ukończyłam ze średnią ocen 4,9. Podeszłam uczciwie do każdego egzaminu i zaliczenia, a Pan mi hojnie błogosławił. Zostałam wyróżniona przez władze uczelni oraz województwa za wyniki w nauce.

źródło zdjęcia: https://www.google.pl/search?q=tchnienie+Ducha+%C5%9Aw.&client=firefox-b-ab&dcr=0&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwiP1M6nwOTXAhXFwxQKHasuC8sQ_AUICygC&biw=1280&bih=699#imgrc=eg10aZiesSYm3M:

29.11.2017

Okna

 październik 2011r.

     Stojąc na starej maszynie do szycia i nucąc pieśń „O wychwalajcie Go wszystkie narody …”, myłam okno w kuchni. Zanurzona w modlitwie serca zapomniałam, gdzie się znajduję. Zrobiłam krok do tyłu i nagle… zorientowałam się, że jestem w powietrzu. I już spadałam na podłogę na prawą stronę przed maszyną, gdy nagle zabrzmiało mi w uszach, że „tam (tzn. po lewej stronie) masz krzesło”. Do tej pory nie wiem w jaki sposób przekierowałam ciało w drugą stronę. W każdym razie „schodząc” przez krzesło usiadłam wygodnie na podłodze. Dodam, że podłoga wydała mi się niezwykle miękka, jak kanapa. Świadkiem tego była mama, która odzyskała mowę dopiero wtedy, gdy zobaczyła mnie na podłodze. „O Jezu, co Ty wyprawiasz?”- krzyknęła, na co z uśmiechem jej odpowiedziałam: „Wszystko w porządku. Nic się nie stało. Siedzę sobie”.

 

źródło zdjęcia: https://www.google.pl/search?q=anioł+stróż&client=opera&hs=vBJ&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwjooproo9XXAhWC16QKHaGGAP4Q_AUICigB&biw=1280&bih=700#imgrc=WFrWvP8SM9ZDIM:

 

23.11.2017

Do mrówki się udaj leniwcze (Prz 6,6)

Listopad 2017r.

     Tegoroczne Wszystkich Świętych, a raczej to co się w czasie oktawy tego święta niezwykłego wydarzyło, długo pozostanie mi w pamięci. Ale po kolei … Aura nie dopisała i nawiedzanie cmentarzy skończyło się przeziębieniem. Następny dzień spędziłam w łóżku. Silny ból gardła nie ustępował i ogólnie czułam się rozbita. Chciałam szybko wyzdrowieć, aby w piątek móc iść do pracy. Niestety rekonwalescencja nie nastąpiła tak szybko. Pożałowałam mocno, że nie wzięłam wolnego, i marzyłam tylko o swoim ciepłym i wygodnym łóżku. W sobotę trzeba było zrobić zakupy, więc późnym popołudniem wyszłam do pobliskiego supermarketu. W niedzielę natomiast nastąpił przełom. Budząc się z rana zastanawiałam się nad pójściem do kościoła na mszę świętą. Na wszelki wypadek obejrzałam transmisję w Internecie. Po południowej drzemce poczułam się lepiej, więc pytanie „iść czy nie iść do kościoła?” ponownie zagościło w mej głowie. „W końcu jestem chora”- pomyślałam. Wzięłam jednak do ręki Pismo Święte i poprosiłam Boga o radę. Otworzyłam na Księdze Przysłów, a moje oczy przykuły następujące słowa:

Do mrówki się udaj, leniwcze, patrz na jej drogi - bądź mądry: nie znajdziesz u niej zwierzchnika ni stróża żadnego, ni pana,
a w lecie gromadzi swą żywność i zbiera swój pokarm we żniwa.
Jak długo, leniwcze, chcesz leżeć? A kiedyż ze snu powstaniesz? Trochę snu i trochę drzemania, trochę założenia rąk, aby zasnąć:
a przyjdzie na ciebie nędza jak włóczęga i niedostatek - jak biedak żebrzący
”.(Prz6,6-11)

     Wybiła 16.00. Posłuszna Słowu powoli zaczęłam się ogarniać, nie mogąc rozumieć jednego. Jeszcze w drodze do kościoła mamrotałam pod nosem z wyrzutem: „Przecież jestem chora. Przecież jestem chora. Dlaczego Panie Boże? Przecież jestem chora.” (…) To była niezwykła Eucharystia. Otrzymałam tak wielkie łaski i o dziwo nastąpił moment zwrotny w chorobie. Ból gardła ustąpił i w zawrotnym tempie wracałam do zdrowia. Gdy w pracy opowiedziałam , co się wydarzyło jedna z koleżanek zapytała: „A do pracy byś przyszła? Dasz radę na zakupy i do pracy, to tym bardziej do kościoła”.”No i w drodze do Boga potrzebny jest wysiłek”- dodałam swoją refleksję.

19.11.2017

© Copyright 2010; Za wszystko dziękuję. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Tęsknota | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd