Spokój i harmonia

Pan Prezydent podpisał owe ustawy o sądownictwie i się uspokoiło trochę. Tak trochę przypuszczałem, że się na tym skończy i nie chciało mi się komentować na bieżąco. Nie jestem tzw. publicystą i nie muszę się wygłupiać. Te ustawy coś tam zmieniają ale teraz nie wiadomo co. Ja tam byłem za powszechnym wyborem owej Krajowej rady Sądownictwa przez ogół sędziów. Ale niech mają. Teraz będziem obserwować, jak idzie wcielanie tej zmiany prawnej w życie.

Unia Europejska jest tu ciekawym tematem. Obecnej Unii grozi śledztwo z powodu wywołania kryzysu imigranckiego: kto tam wziął w łapę i ile? Rynek nielegalnej szmuglerki ludzi do Europy jest szacowany gdzieś na pięć miliardów dolarów i coś musiało kapnąć. No po eurowyborach zobaczymy. Przecież tam są komunistyczne europosłanki, co jest prawdziwym skandalem. Jedna taka wyskoczyła z żądaniem zakazania morderstw rytualnych w Polsce. Nie było tak?

I  na razie nie chce mi się nic więcej pisać, moje przewidywania się spełniają, Ciamajdan zakonserwował prymat PiS, nawet jak jakieś haki wyciągną na pisiorstwo to zaszczepili społeczeństwo na nie obrzucając PiS pomyjami. W tym roku nie było już Ciamajdanu, opozycja jak widzę coraz słabsza. Zresztą potwierdzają się tezy o lumpiej jej genezie: ZSRS wchodząc na nasze ziemie promował tzw. margines, częstokroć kryminalny i nim obsadzał koryto. Zrobiła się z tego tak zwana elita kompradorska, która teraz wraca do korzeni bluzgając w swoim stylu. Gretkowska etc...

https://pbs.twimg.com/media/DSiv2cOXcAEagB7.jpg


Zbiegł tu się tryumf TVP z oglądalnością 8 milionów, przy 3 milionach TVNu. Z hakiem. No i macie wytrysk piany frustrata. Toczenie piany z pyska przez kaczofobów stanie zjawiskiem powszechnym w tym roku. Sfrustrowani są oni, bo dorobek PiS ocenia się wychodząc od punktu odniesienia - rządów PO i mimo wszystko się podnosi.

PiS, w odróżnieniu od Orbana, nie potrafi zrobić realnej reformy, dlatego perspektywy na 2025 rok ma słabe. Wtedy będzie ocenion przez pryzmat obsadzenia koryta. Z kolei ziemkiewiczowska Endecja nie wytworzy żadnej  zorganizowanej siły. Umacniam się w przekonaniu, że do wyborów parlamentarnych PiS dojedzie i je wygra, może nawet więcej głosów dostać, ale niekoniecznie będzie miał samodzielną większość.

02.01.2018

[Gwiezdne Wojny] Prequele 1,2,3

Zorientowałem się ostatnio, że co chwilę muszę tłumaczyć, dlaczego druga trylogia, która jest pierwszą to są bardzo złe filmy. Dlatego przeprowadzam syntezę, żeby było już na zaś:

Osobnikom nie przywiązującym żadnej wagi do sensu, logiki i innych walorów zalecam recepcje tego:

https://youtu.be/ZPUPaxgIo98

Myślałem, że owo Red Letter Media trolluje publikę i takiego filmu w ogóle nie ma, ale widzę, że jednak jest. Cała seria Resident Evil to przykład skondensowanego bezsensu. Poziom montażu  efektów też zabójczy jest. Wracając jednak do naszych baranów, czyli do "Mrocznego Widma", "Ataku Klonów" i "Zemsty Sithów":

Prawie każdy film jest utrzymany w pewnym klimacie, odpowiadającym z grubsza gatunkowi filmowemu. Mamy thillery, filmy akcji, rodzinne, dramaty, dramaty społeczne produkcji czesko-enerdowskiej, komedia, horrory, filmy familijne, przygodowe, dla dzieci itp. Jak robisz komedię jak Seksmisja ot nie dajesz na początku sceny mordu czy samobójstwa itp. Jak robisz poważny dramat to nie ładujesz w bohatera tortem itp. Utrzymujesz pewną konwencję. Jeśli ją łamiesz, to lepiej, żebyś wiedział co robisz. I żebyś potrafił.

Z owymi preguelami (zwanymi dalej prekłelami) jest tu problem. Niby mamy tu kino familijne itp. Stąd liczne sceny humorystyczne dla dzieci. R2D2 z oliwą, itp. Ale za chwile mamy dekapitację Dooku, rzeź owych Tuskenów czy owych małych adeptów Jedi. Duszenia, dławienia itp. Nie nadaje się dla dzieci. Dalej: dla każdego coś miłego. Dodali Padme w tzw. kreacjach, aby sprzedawać lalki i żeby dziewczynki mogły je przebierać. Ale dla dziewczynek się nie nadaje, bo te rzezie wszak są.

dalej: przeważnie siedzom tam i gadajom. Na sofie siedzom i wyznają. jak nie siedzom to się przechadzajom. Spacerujom i nie ma relacji między tym, o czym mówią a ich zachowaniem. Nie przyśpieszają kroku, nie widać u nich żadnego przejęcia waga tego odkrycia. Przyczyna jest prosta: prekłele były kręcone na green screenie i cała scenografia, potwory, postacie były dorabiane komputerowo. Mimo, ze widzimy przestrzenie to aktorzy są ograniczeni wielkością planu i nie mogą aktywnie działać, bo grając nie widzą, co się koło nich dzieje. nie ma planu, na którym można by zaaranżować jakieś dynamiczne działania. Lucas kręci dialogi na zasadzie kamera A - kamera B. Kamery te są ustawiona za plecami dyskutantów i pozwalają uzyskać łatwe, nudne ujęcia.

Prześledźcie w pierwszej trylogii, która jest drugą, rozwój przyjaźni Hana i Luka. Widzimy ich wspólne ciężkie przejścia na Gwieździe Śmierci, widzimy, jak Han rusza szukać Luka na Hoth. Widzimy, jak Luke przeprowadza wyprawę ratunkową wyrywając Hana z macek Jabby. Widzimy, że sporo razem przeżyli i nie odpuszczą. A tu? Obi Wan i Anakin stojom i glendzom opowiadając, co tam razem przeżyli. Ale my tego nie widzimy. Widzimy, jak pitolom.

Weźmy romans Lei i Hana: widzimy, jak się rozwija. W "Nowej Nadziei" niby Leia jest prowadzona pod Luka, ale już iskrzy z Hanem. W "Imperium Kontratakuje" osobowość Hana wymusiła zmianę planów matrymonialnych i wycofanie się z kazirodztwa. Ale nie ma tu nic łatwego. Leia łypie na Hana, pod naciskiem rzeczywistości uciekają razem, ich odmienne wizje działania się zderzają ze sobą. Ale nie od razu: Han zamierza zabrać kasę i odlecieć wszak. A ci? (W sensie Vader (wcześniej zwany Anakinem) i Amidala). No siedzom i gadajom. Siedzom w trawsku i gadajom. Spacerujom i gadajom. Ni mogę tego oglądać.

"Mroczne Widmo" jeszcze jakoś jest zjadliwe, na początku jest magia Jedi, te mordy z Federacji w ogóle boją się z nimi gadać. Ni ma tego romansu Vadera, Anakin się pojawia jako szczyl. Potem jest tylko gorzej.

Popatrzmy na walki mieczami świetlnymi w pierwszej trylogii (która jest drugą). W Nowej Nadziei Obi-Wan Kenobi walczy z Vaderem, opowiada mu o swej potędzie itp. Widzę teraz, że Vader go nie zabija,tylko przecina mieczem powietrze bo Kenobi jednoczy się z mocą. W Imperium Kontratakuje Luke walczy z Vaderem, który próbuje przeciągnięcia na ciemną stronę mocy. Wyznaje, że jest ojcem (skąd on to wie?). W Powrocie Jedi Luke usiłuje przeciągnąć Vadera na Jasną Stronę, walczą, nie chce go zabić, nie chce przystac do Imperatora, ów Palpatine chce go wykończyć błyskawicami, Vader przechodzi i go zrzuca do szybu. Walki te mają znaczenie fabularne a w drugiej trylogii (która jest pierwszą) tylko kicają nie rozwijając fabuły. I znów - w Mrocznym Widmie jeszcze to uchodzi, bo niby choreografia, itp.  A potem to już nuda. Generał Grievous. Fabułę popychają do przodu siedząc i kłapiąc.

Tu można by omówić fabułę, ale to jest tematyka na oddzielny cykl. Zrzynka z owej pierwszej trylogii itp. Wrażenie, że w sumie ta Republika to jest tak beznadziejna że niech ją Palpatine już wykończy. Nie chcę patrzeć na jej agonię. Jedi? Zakon, odbierający małe dzieci rodzicom i szkolący je przymusowo. To nie jest dobry pomysł. A niech giną w tych swoich śmiesznych kubraczkach.

A tu macie krótki materiał o pracy kamery w Przebudzeniu Mocy:

https://youtu.be/iyqnMrdrru4

Kumacie różnicę?

30.12.2017

Star Wars w szponach Disney'a [SPOILERY]

Współcześnie krytyk aby pozostać w obiegu musi zapewnić sobie miejsca na pokazach przedpremierowych, dostęp do różnych materiałów a nawet wywiady z elementami przemysłu filmowego, jak aktorzy, reżyserzy, producenci, kompozytorzy. Nie może narażać się wytwórniom, szczególnie takiemu molochowi Disnejowi, bo go odetnie i cześć. Stąd mamy wysyp recenzji przedpremierowych opiewających filmy, peanów na cześć. Potem człowiek idzie do kina i zastanawia się co oni ćpali recenzując jakieś badziewie. Mamy tu kolejny przykład upadku establiszmętu, który nie spełnia swoich zadań. Recenzje w internecie są już bardziej miarodajne, ale też trzymają powoli tamtych w potrzasku. Wystarczy zaprosić na pokaz aby ocena skoczyła znacząco. Takie czasy.

 

UWAGA: Wpis zawiera spoilery, zdradza szczegóły fabuły i zakończenia. Przeważnie głupie. Jak nie chcesz wiedzieć to nie czytaj. SPOILER:

 

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

Może nie dość jasno się wyraziłem ostatnio, więc powtórzę: Ostatni Jedi to skopiowany szkielet fabularny Imperium Kontratakuje. Dla niepoznaki dali inną fasadę, pomalowali odmiennym kolorem a nawet rozpięli namiot. Ale szkielet jest ten sam. Z filmem podobnie jak z komputerem, smartfonem czy pralką: Oczekujemy, że następny będzie lepszy od poprzedniego. Cześć IV, zwana obecnie Nową Nadzieją była niesamowitym przełomem pod względem efektów, opowiadała w sensowny sposób zwartą, ciekawą historię. Nie będe wyliczał tu powodów, dla których było to dzieło przełomowe. Pewne elementy były jeszcze zachowawcze, jak to pitolenie o parsekach. Twórcy dali nam to poczucie rozległości kosmosu; szybki statek Sokół Millenium podróżuje jakiś dłuższy czas na Alderaan.  Nie chodzi mi tu o jakieś ścisłe wyliczenia, np. do sąsiedniego układu Alfa-Beta-Ceta-Proxima Centauri mamy około 4 lata świetlne odległości. Statek kosmiczny rozwijający czterokrotność prędkości światła będzie tam leciał rok. Aby dolecieć tam w tydzień trzeba wyciągnąć 200 prędkości światła. Żeby się swobodnie poruszać po galaktyce trzeba by osiągać ile? sto tysięcy prędkości światła? Milion? Żeby osiągnąć takie prędkości potrzebne jest dużo energii, dlatego w pierwszej trylogii, która jest drugą mamy reaktory. Reaktora nie trzeba zaś tankować przez długi czas, aż się mu paliwo wyczerpie. To były lata siedemdziesiąte ubiegłego stulecia i reaktory były na topie. Teraz są passe i się tankuje statki kosmiczne. Szkoda że stacji benzynowych nie ma.

Hipernapęd musi jednak być, bo na podświetlnej nigdzie się nie doleci. Mamy tu Odyseję Kosmiczną i wyprawę na Jowisza, która trwała bądź ile. Dlatego awaria napędu nadświetlnego Sokoła Millenium jest słaba: nie dolecieli by na podświetlnej nigdzie, a na Bespin na pewno. Niemniej dali poczucie, że jakieś spore odległości w kosmosie są. Teraz to jest porażka. Przetaczanie paliwa zdolnego dać energię do przekroczenia prędkości światła? Jak wybuchowe i niebezpieczne ono musi być? Szkoda że na panelach słonecznych nie lecą. Zużycie takiego paliwa w locie podświetlnym musi być znikome w porównaniu z nadprzestrzenią. Więc nieprawdopodobne jest, aby im brakło.

Nie obchodzi mnie przy tym zasada działania napędu nadprzestrzennego, podprzestrzennego czy jakiegoś takiego. Musi on być żeby latać między gwiazdami. Inaczej se możecie Odyseję tworzyć. Niesie ten napęd pewne problemy jednak. O ile w 2-3 filmach można je pominąć to potem wychodzą na wierzch. Teraz wyszło taranowanie: po co jakieś uzbrojenie skoro wystarczy staranować wrogi pancernik wchodząc w nadprzestrzeń? Po co Gwiazda Śmierci skoro wystarczy jakąś planetoidę puścić na planetę i po niej? Bo że nie używają broni jądrowej to konwencja taka jest.

W warstwie technicznej oczekuję tu zatem, że urealnią jakoś te napędy i dodatkowo wprowadzą kosmiczne walki trójwymiarowe, a nie dwuwymiarowe (natomiast niech tam se świszcze w próżni). Od 40 lat nie umią i się nie zanosi. Zmieniają za to inne rzeczy:

II

Robiąc tzw sequel mamy kilka schematów fabularnych do wykorzystania. Jeden - starzy bohaterowie są już na emeryturze, ale nowi napotykają jakiś problem, nie mogą sobie poradzić i starzy ruszają na pomoc. Drugi pomysł jest taki, że resetujemy sytuację, przekreślamy osiągnięcia starych i opowiadamy tą samą historię jeszcze raz. Disnej wybrał tą drugą drogę, sójka mu w bok. Stąd mamy hejt fanów, bo mamy tu pewne nieprawdopodobieństwa: Luke, który wykończył Gwiazdę Śmierci, rozpirzył Jabbę, wykończył Imperatora Palpatine popada w depresję i zwątpienie bo se nie może poradzić z Kylo Renem, a raczej Snokiem. Han Solo, który zawraca by zaatakować Gwiazdę Śmierci, atakuje generator pola chroniący drugą taka gwiazdę, opuszcza swoją żonę Leię. Która po poślubieniu plebejusza nie jest już księżniczką, tylko generałą. Tylko ona trzyma poziom. Wszystko to jest nieprawdopodobne. Przede wszystkim jest zaś smutne. Dlatego nie dziwi mnie hejt fanów, którym się nie podoba prowadzenie postaci Luka. Mnie też się nie podoba.

Ale schemat resetu jest prowadzony dobrze, tą niefortunną decyzję realizują dobrze. Pora na kontynuację była 20 lat temu a nie teraz, kiedy stara ekipa wprost wymiera. Teraz to mają taki plan, że starych wybiją i dalej będą ciągnąć z nowymi. I to wypali, bo współczesna publika to kupi. Nie miejcie złudzeń.

III

Sięgnijcie pamięcią do disnejowskiego kina familijnego puszczanego kiedyś po teleranku. Nowe Gwiezdne Wojny będą dziedziczyły jego rozwiązania fabularne i uproszczenia świata przedstawionego. Dodatkowo mamy zasady panujące w holyłodzkim kinie: np. że jak dwóch ludzi się odłączy od grupy to zgubią się na prostej drodze z jednym skrzyżowaniem i zginą:

http://demotywatory.pl/4201855/Logika-amerykanskich-filmow
http://www.gloskultury.pl/piatkowa-ciekawostka-o-filmowe-zasady-przeczace-logice/

Przyzwyczajajcie się. Dodatkowo będzie jeszcze serialoza, czyli niemozność ogarnięcia, kto jest kim i po co. Wprowadzenie postaci aby sprawdzić, czy się przyjmą. Otwarte zakończenia, abyśmy czekali na następny odcinek.

Ów Rian Johnson okazał się scenarzystą słabym. Powinien się zdecydować: albo wprowadza Phasme, albo tą Rose, albo hakiera DJ. A nie całą trójkę, przy czym wątek żadnego z nich nie jest należycie rozwinięty. Nie radzi sobie z gwiezdnowojenną techniką i nie umie wykorzystać jej możliwości. Epatuje widza deuxami et machinami. Niech se da spokój ze scenopisaniem. Niestety widownie to kupuje, więc pora zejść do podziemia i tworzyć własne, tajne części. Inaczej uraczą nas Gwiazdą Śmierci wielkości Jowisza zdolną do zniszczenia połowy galaktyki jednym strzałem.

Powiem wam że jest to dużo słabsze od Blade Runnera 2019, ale ten Runner dzieje sie na Ziemi i występuje tam Han Solo, czyli ten Deckard. Z wielkich powrotów Harrisona Forda najlepiej wypadł on w Przebudzeniu Mocy, dobrze w Blade Runnerze a jako Indiana to tak słabo. Blade Runner nie jest tak zrąbanym filmem jak Ostatni Jedi, dlatego ludzie nie poszli. Ocena tych filmów jest pełna mielizn. Ostatniemu Jedi daję 8/10 bo:

1. Dobrze się ogląda.
2. Luke dobrze wypada.
3. Bohaterowie dobrze zrobieni nieźle wypadają

To trochę tak jak oceny w Top Gear: na początku kilka konkurencji, w których można dostać po 50 punktów a na końcu cena za 5000 tysięcy. I Luke nabija punktację. Ale w następnym filmie nie będzie Luka i nie będzie litości:

Star Wars to są opowieści o Luku Skywalkerze. Nie ma Luka nie ma Star Wars.


 

20.12.2017

Ostatni Jedi. [SPOILERY]

W klasycznych kreskówkach jak rakiecie kończyło się paliwo to spadała w dół. Ale dowcip odgrzewany po raz tysięczny przestaje być śmieszny. Po epoce klasycznych kreskówek powstał film "Imperium Kontratakuje", gdzie zarys fabuły był taki: Rebelia ewakuuje się i ucieka przed siłami Imperium, w tym czasie młody adept Jedi pobiera nauki u starego mistrza. Uciekający po perypetiach trafiają w bezpieczne miejsce, gdzie jednak padają ofiarą zdrady. Młody adept w międzyczasie zderza się z Ciemną Stroną i leci ratować tamtych, mimo sprzeciwu owego mistrza. W sumie to się mu udaje, jednak nie do końca. Teraz mamy zaś "Ostatniego Jedi".

UWAGA: Recenzja zawiera spoilery, zdradza szczegóły fabuły i zakończenia. Przeważnie głupie. Jak nie chcesz wiedzieć to nie czytaj. SPOILER:

 

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10
Jeśli ktoś ma horyzont na poziomie "Piratów z Karaibów" to niech kręci "Piratów..." a nie "Gwiezdne Wojny", które dzieją się w kosmosie. Kluczowe starcie w owym "Ostatnim Jedi" jest na poziomie pościgów żaglowców w owych "Piratach". I spodziewałem się tego. Dlaczego tak się dzieje? Tak się tworzy scenariusze teraz, przy poklasku publiki. Jeśli jest jakiś problem fabularny to rozwiązują go poprzez dodawanie nowych elementów, mocy itp. Nie zastanawiają się nad spójnością świata przedstawionego. Czyli: dlaczego wcześniej takich możliwości nie było i czemu ich nie ma później. Mamy też wyciąganie zużytych motywów, jak ten brak paliwa. Czy w Gwiezdnych Wojnach przed OJ komuś brakowało paliwa? No nie. (Nie mówię tu o komiksach, książkach, kreskówkach itp.). Jeszcze im zostały podróże w czasie do wykorzystania. I wampiry. Jak się w Star Warsach pojawią podróże w czasie to znaczy, że już się wyprali z pomysłów i niech kończą, wstydu oszczędzą. No zobaczymy.

Weźmy tu wyprawę Finna, Rose i  BB 8 w poszukiwaniu hakera. Skoro oni mogli się wyrwać niepostrzeżenie, to czemu inni nie mogli się ewakuować? Czemu flota rebeliancka musiała lecieć w kupie i nie mogła urywać się na boki? Zwróćcie uwagę: Ci mogą bo jest potrzeba szczenarzysty a inni nie mogą bo nie i już. Podobnie rebelia atakuje bombowcami, zebranymi w kupie a ów Porządek nie ma bombowców aby zbombardować rebelii. W ogóle skąd pomysł, że w próżni statek bez paliwa zatrzymuje się? Statek w próżni leci z tą samą prędkością (modulo oddziaływania grawitacyjne) tak jak np. Apollo na Księżyc. Jeśli bieg statku kosmicznego hamują opory powietrza to hamują one tez gwiazdy, planety i asteroidy, które powinny pospadać. Ale gdzie mają pospadać jak nie ma dołu w kosmosie? Zatrzymać się powinny. Próby tłumaczenie tego są żałosne. Wielgachny Porządek nie mogący dogonić wrogiego krążownika to nieporozumienie. Pozostając przy technice zauważam prymitywizm użytych środków walki. Te bomby, które trzeba zrzucić bezpośrednio nad wrogim pancernikiem... W sumie nie wiadomo po co bo można by minować drogę wrażej flocie, skoro jesteśmy z przodu a oni z tyłu. Albo podczepić je pojedynczo pod myśliwce. Konkluzja jest taka:

Oglądając film o kosmosie chcę odnosić wrażenie, że dzieje się w kosmosie. A kosmos jest wielki, chce więc odnieść wrażenie ogromu. Dużych odległości. Panuje tam nieważkość i próżnia, oczekuję zatem wrażenia braku grawitacji i pustki.

Tego wszystkiego Ostatni Jedi nie daje widzom, jest tu nawet dużo gorzej niż w starych Star Trekach. Horyzont przestrzenny twórców jest mniej-więcej taki, jak horyzont w westernach: mamy pustkowia, w których znajdują się miasteczka, w których jest saloon. W obecnych Gwiezdnych Wojnach jest podobnie: odpowiednikiem miasteczek są osady na planetach. Zauważyliście, że przeważnie na planecie jest tylko jedno miasto? Ano niby dlaczego?

II

Mówiąc krótko kompletnie niewykorzystana jest postać Phasmy, lufa ją grająca nie pokazuje nawet twarzy. To po co brali tą lufę? Niewykorzystane są porgi. Myślałem, że będą miały jakąś większą rolę fabularną, porównywalną z Ewokami. A tu nic. Niewykorzystany jest Czubaka, który robi za taksówkę. Obcięty jest ten cały hakier, który jest postacią ciekawą. Taki Han Solo, ale zgorzkniały i zdegenerowany. Zamiast rozwinąć te postacie wprowadzają nowe. rozbili Leię na 3 kobitki. Wprowadzili tą Rose, która jest o tyle fajna, że wprowadza tzw. zwykłych ludzi. Jak widać pomysł na romans Ray-Finn upadł i Finn musi się zadowolić grubą Rose. Bo żeby taki Poe Dameron to nie. Ktoś tu nie umiał wprowadzić dyscypliny kreacyjnej i ograniczyć liczby postaci do rozsądnego minimum. Maz Kanata jest z kolei zupełnie zbędna. Przecież prowadziła ona mordownię, więc jakie ma kwalifikację na hakerkę? To mi umknęło. Snoke wyglada tragicznie i nic nie robi, więc jego śmierć wzbogaca film. Mimo długości filmu sprawia on wrażenia strasznie przyciętego. Wątki się pojawiają i znikają nierozwinięte. Lewacka disnejoza  Canto Bight dobija. 

III

Co boli fanów to kompletne przekreślenie pierwszej trylogii, która jest drugą. Zniszczenie drugiej Gwiazdy Śmierci i wykończenie Imperatora nie przywróciło pokoju w Galaktyce. Luke Skywalker załamał się i zwątpił.Dlaczego? Bo nie wyszło z Benem Solo, który stał się Kylo Renem. No i co? Co zrobił, żeby wykończyć owego Snoke? A no właśnie. Osiadł na laurach po wykończeniu Palpatine? Film nie jest jednak dla fanów. Dla młodego pokolenia, nie poczuwającego się do takich związków z częściami IV-VI, Luke wypadł rewelacyjnie. Film ten stoi bohaterami, którzy wzbudzają u widza pozytywne emocje. Dodatkowo plusują wszelakie fabularne zaskoczenia, jak wykończenie owego Snoke. Dobrze się to ogląda, lubimy ich. W odróżnieniu od fatalnego Rogue One.

IV

Gwiazda Śmierci musi jednak być. Tym razem zresetowali rozmiar - jest ona malutka. I śmieszna. Koncepcja bazy na Craith też jest śmieszna. Że owych drzwi nie da się niby wysadzić. A jedna bombka z bombowca by nie wystarczyła? Pomysł, że Rebelia wykańcza wielki pancernik aby Porządek rzucił do walki jeszcze większy okręt Snoke jest słaby. Zniszczenie owego okrętu też jest niepoważne. Skoro tak łatwo można wykańczać wielkie pancerniki gwiezdne to po co je budować? A przedtem uciekać przed nimi? Inne jednostki Porzadku nie biorą udziału w bitwie, aby nie było smutno rebeliantom. Cały ten wątek jest żałosny. Mogli tam iść w stronę parowego napędu gwiezdnej floty. Albo na wiosłach mogli uciekać. Spodziewałem się wioseł. Pomysł, że Rebelia zwieje na transportowcach i Porządek ich nie wypatrzy, ale jak ten hakier puści parę z pyska to już wypatrzy jest niepoważny. Żałosny.

Co ciekawe sporo jest recenzji krytycznych bo ludzie wyłapują powoli te niedoróbki. Ja zaś daję Ostatniemu Jedi ocenę 8/10 bo dobrze się ogląda i daje sporo wzruszeń (emocji) widzowi, czyli mnie. Niestety idzie to wszystko ku gorszemu. Jest to słabsze od poprzedniej części, czyli Przebudzeniu Mocy.  Oczekiwałbym jednak, że z części na część będzie lepiej a nie gorzej. Puściłem sobie scenę pościgu z Nowej Nadziei i niebo a ziemia. Problem z genezą Snoke jest inny: chodzi głównie o to, że powinien on już istnieć w czasach pierwszej (czyli drugiej) trylogii, tymczasem go nie było. Co wtedy robił i gdzie się znajdował? Informacje o nim są niewystarczające a w porównaniu informacje o Palpatine były wystarczające. Tu się kłania tzw spójność świata przedstawionego. Dalej powstaje kwestia: czemu tak późno? Planety zostały zniszczone, miliardy ludzi zginęło i dlaczego? Duch mocy Yody nie mógł się wcześniej pojawić, tzn od razu? A duch mocy Vadera nie mógł wytłumaczyć Kylo Renowi, jak bardzo pobłądził? Snokowi mógł wytłumaczyć. Wszystko to jest niepozbierane. Ale dobrze się ogląda. A tzw. prequele oglądało się beznadziejnie.

Przebudzenie Mocy to był rimejk Nowej Nadziei, powielający wiernie fabułę. W Ostatnim Jedi wprowadzili pewne zmiany względem Imperium Kontratakuje, poszli jednak w złą stronę.  i tu jest problem. Nie wystarczy zmieniać, trzeba zmieniać dobrze. Teraz widze, że niesłusznie obawiałem się rimejka Imperium... Niechby już nic nie zmieniali, jak nie umią.

Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi (2017)
Star Wars: The Last Jedi
reżyseria: Rian Johnson
scenariusz:    Rian Johnson. Słaby jednak.

18.12.2017

Unia wchodzi w końcówkę swojej egzystencji

Abu zrozumieć o co chodzi z Unią Europejską cofnijmy się do czasu afery korupcyjnej u nas. Ministerstwo wprowadziło kuratora a FIFA zaczęła fikać, że nas zawiesi, że związek sportowy niezależny, że sam musi się oczyścić. Natrzepali kasiory a potem sami się zapuszkują. taka była ściema (http://www.sport.pl/pilka/1,64946,5763749,Kurator_PZPN__FIFA_szantazuje_kibicow.html). No i sie okazało potem, że kryli swoich, bo szef owej FIFA Blatter to niezły aferał. I Platini (https://pl.wikipedia.org/wiki/Joseph_Blatter). Także nie jest tak, że Timmermans z Gujem i Junckerem bezinteresownie się pochylają nad losem naszego nieszczęśliwego kraju. Boją się, że po wyborach w Parlamencie Europejskim powstaną komisje śledcze na wzór Amber Golda i tej naszej "reprywatyzacji" i będą ich ciągać za to i owo (http://wiadomosci.dziennik.pl/swiat/artykuly/563096,politico-verhofstadt-uwiklany-w-afere-paradise-papers.html).

Mamy też tu aferę z cukrowniami: w Polsce było 50 cukrowni, w wyniku ograniczeń unijnych ostało się paręnaście i to wykupionych przez obcy kapitał. I  teraz ograniczenia znieśli. Niech płaca odszkodowanie. O niezrozumiałej polityce sprowadzania nachodźców nawet nie wspominam, chociaż ostatni pomysł z bransoletkami mającymi zastopować gwałty jest interesujący (http://niezalezna.pl/211365-opaski-anty-gwaltowe-na-taka-aberracje-mogli-wpasc-tylko-niemcy). Pilipiuk się tu rzuca:

W Szwecji można legalnie uprawiać pedofilię - wystarczy być uchodźcą i przyjechać z 12-14 letnią żoną zza granicy.

W Szwecji można prawie legalnie gwałcić - wystarczy być uchodźcą i nie znać miejscowego języka a sędziemu tłumaczyć że nie rozumiało się protestów ofiary...

W Szwecji nie wolno chwilowo legalnie wyciąć córce łechtaczki - trzeba w tym celu pojechać z nią na wakacje do kraju z którego się "uciekło przed wojną"  i tam "zoperować"...

POLITYCZNA POPRAWNOŚĆ NIE JEST PRZYWOLENIEM NA ZBRODNIE. POLITYCZNA POPRAWNOŚĆ SAMA W SOBIE JEST ZBRODNIĄ.

http://www.pilipiuk.com/index.php/blog

Mamy też wzrost cen masła i jajek wywołany przez UE, która wyznacza jakieś limity produkcji. A skąd ma wiedzieć, ile ludzie zjedzą masła? No nie wie i się myli i stąd drożyzna. Na prawdę są to mechanizmy gospodarcze jak za Gierka. Unia nie jest zatem postrzegana jako instytucja obdarzona autorytetem. Polska niestety tu przodowała w sondażowym poparciu dla UE, a ja od razu mówiłem, jak będzie. Tymczasem dla tamtych jest to ostatnia deska ratunku.Schultz, który przegwizdał wybory w Niemczech jako szef SPD zapowiada powstanie Związku Socjalistycznych Republik Europejskich do 2025 roku. I ten ZSRE jakoś by platformersów uratował, bo by narzucił swój reżim ponadnarodowy, ponadpaństwowy i ich przywrócił jako swoich pachołków. Tymczasem funkcjonariusze unijni robią z siebie gupków bo dają sobie wciskać ciemnotę, czyli propagandę lokalnych kaczofobów. Ludzie u nas widzą tą kompromitacje i podejrzewają, że na każdy temat unioniści sadzą takie farmazony, jak o nas. Dobrze dla nich się to nie skończy.

II

To tyle o zagranicy. U nas nuda. Ustawy prezydenckie przeszły, proces legislacyjny zbliża się do końca. Kaczor nieładnie postąpił z panią premier Beatą Szydło. Ale od czasu afery z Murzynem nie miałem tu żadnych złudzeń. Przypominam, że Prawica Rzeczypospolitej miała dostać jedno miejsca na każdej liście do sejmu i Kaczor złamał i nie dostali i Murzyn miał startować i nie wystartował. Zmiana premiera mnie zirytowała i nie będę głosował na Kaczora. Ale tak naprawdę to nie ma zmiana premiera większego znaczenia. Nie poprawi problemu decyzyjności itp. Morawiecki kojarzy się z prezentacjami w Power Poincie i elektrycznymi samochodzikami. Nie wróży to dobrze. Na plus przemawia zaś, że nie dawał kredytów frankowych raz i pości dwa. Tak się wahadło odwróciło, że poszczącego premiera mamy. Ponoć Beata Szydło orała i ją wylali po 2 latach a Tusk pracował 3 dni w tygodniu i się 7 lat utrzymał. Wniosek: trzeba wyluzować, czego nowemu premierowi życzę.

Tamte najpierw ogłosiły, że rozpoczyna się dekaczyzacja: http://wo.blox.pl/2017/12/Dekaczyzacja-ruszyla.html Wytrzymało to do expose i już w komciach pod notką jest, ze Morawiecki zaorał tym exposem. Doprowadzili do sytuacji, że Kaczyński może se mianować kogokolwiek premierem i i tak mu słupki wzrosną. Nawet Łukasza Warzechę by mógł mianować i by mu urosło. A tu refleksje owego Warzechy:
https://youtu.be/c9N68uN8cvw


https://youtu.be/5hw7P2ZoE18


Nędza opozycji rozbestwia tylko kaczystów. A owa nowa przewodnicząca Lubnauer ma doświadczenie w Unii Wolności, demokratach.pl itp czyli zna się na wygaszaniu partii raczej. Jak donosi redaktor Gociek jest to taki Palikot w spódnicy, który jeszcze da nam popalić. A Nowoczesna to taki Ruch Palikota bis.
https://youtu.be/1xOOuk_gNOI

https://youtu.be/ckzgjgKQmA8
 

15.12.2017

© Copyright 2010; Smocze Opary. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Przemijanie ma sens | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd