« Ulga uległości List nie od Boga »

Zgodziłam się na deszcz

27.08.2017

Zaufałam, że Bóg wie, co dla mnie najlepsze. Że w tej chwili właśnie ten ulewny deszcz. Że potem zmoczone odświętne spodnie i sandały, że skręcone przez wilgoć, bezładne włosy. I zaraz potem zaufałam sobie - że się nie poddam.

Zgodziłam się na Twój deszcz i.. tuż przed wyjściem przestało padać! Tak jakbyś Boże potrzebował tylko tej mojej zgody.., tej pokory i zaufania wobec Twojej sprawczej siły, która uczy mnie stawać się sobą: szczęśliwym, bo połączonym z Tobą i Twoją wolą ludzkim stworzeniem.

1 Komentarz

  • Może nie trzeba się od razu zgadzać. Może wystarczy nie szemrać?

  • U mnie powierzchowna zmiana zachowania nie wystarczy, Krzysiek. Dopiero moje nowe wewnętrzna nastawienie, tzn. zamiana wewnętrznej niechęci i oporu na ufność i zgodę na to co jest spowodowały, że poszłam nową drogą i że poczułam tą nieznaną ulgę i radość na niej. Taki drobiazg, a takie duże działanie :)

Zostaw komentarz

Jeżeli masz dość wpisywania tych literek lub załóż konto w portalu

© Copyright 2010; Poruszenia. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Skórka: Patrząc przed siebie | Korzystając z serwisów wiara.pl akceptujesz warunki regulaminu.
Znalazłeś treści naruszające regulamin? Powiadom nas!

 

| załóż konto i pisz bloga

zgłoś błąd